Epilog
Nadrabiam
zaległości
Pięć lat później…
Miałam
przedramiona na łóżku, a wielkie dłonie mojego męża obejmujące moje biodra unosiły
je tak, że moje kolana były zawieszone nad łóżkiem, rozsunęłam uda i
przycisnęłam ich wnętrze do jego zewnętrznej strony, gdy brałam jego
prowadzącego kutasa.
Był
taki wysoki i miał tak długie nogi, że, jeśli chciał mnie wziąć od tyłu, musieliśmy
to tak robić, chyba że stał z boku łóżka.
Bardzo
mi się to podobało. Ta moc, przypomnienie, jak był duży, siła, którą miał do
dyspozycji. To było ogromnie, cholernie podniecające.
Byłam
blisko, Boże, byłam blisko, wysunęłam rękę przed siebie, pod poduszki,
wciskając rękę w zagłówek, przechyliłam mocniej tyłek, aby uzyskać więcej,
trzymałam się mocniej udami i dociskając rękę, aby mieć dźwignię do
odepchnięcia.
Ty
wyrwał się i rzucił mnie na kolana.
Odrzuciłam
głowę do tyłu i wykręciłam szyję, otwierając usta, by zaprotestować, ale on
pochylił się nade mną, krążąc mnie ramionami: jednym na moim brzuchu, drugim skosem
przez klatkę piersiową. Podciągnął mnie do swojego brzucha i jedna ręka
natychmiast powędrowała do mojej piersi, gdzie palce przetoczyły sutek, a druga
dłoń natychmiast przesunęła się w dół, by palcem potrząsać łechtaczkę.
Moja
głowa opadła do tyłu, zderzając się z nim, odwróciłam ją i błagałam - „Chcę
odzyskać twojego fiuta, kochanie”.
Nie
odpowiedział. Nigdy nie odpowiadał. Po prostu robił to, co chciał.
I
to było bardzo miłe.
Nadal.
Moje
biodra poruszały się wraz z jego ręką, dłonią zakrywałam jego na mojej piersi, a
drugą zwinęłam za siebie i owinęłam wokół penisa.
„Kochanie”
- wydyszałam.
Nie
zatrzymał się.
Zaczęłam
głaskać, mocno chwytać, ciągnąć, ślizgać, poruszać szybko.
Ty
wydał w gardle warkot.
Odchyliłam
głowę do tyłu, aby zobaczyć, co mogłam z jego twarzy, ale nie miałam szansy,
jego usta opadły na moje, a jego język wskakiwał i wysuwał się, dopasowując się
do moich pociągnięć na jego penisie.
Chwyciłam
mocniej i poruszałam szybciej ręką, podobnie jak ruszały się moje biodra i jego
język.
Znowu
byłam, Boże, tak blisko. Sięgnęłam po to i moja ręka mocno ścisnęła, ale
zatrzymała się, gdy mi to dał, a było tak dobrze, że całe moje ciało drżało od
tego i wygięłam się.
Potem
byłam na plecach, a mój mąż był na mnie, jadąc głęboko, stękając przy każdym
uderzeniu, jego ręce na moich biodrach ciągnęły mnie w dół, gdy pchał w górę.
Miałam na sobie prawie cały jego ciężar. Byłam zamglona po naprawdę cholernie
dobrym orgazmie, który utrudniał mi oddychanie, a jego ciężar jeszcze bardziej
go utrudniał. Nie obchodziło mnie to.
Zdarzało
się to; nieczęsto, tylko wtedy, gdy doprowadzałam Ty. Dlatego podobało mi się
to, bo przełamywałam jego kontrolę. I nigdy nie robił tego długo; robił to
tylko wtedy, gdy był blisko.
A
był blisko.
Potem
był tam.
Czułam
to, oglądałam, słuchałam i kochałam to.
Podciągnął
moje kolana wysoko po swoich bokach, a ja przycisnęłam je i owinęłam ramiona
wokół jego barków, gdy przeniósł swój ciężar na przedramię w łóżku, a drugą
rękę owinął wokół dolnej części moich pleców, gdy jego biodra kontynuowały
ruszanie się. Szybował. To też często robił - brał mnie delikatnie po tym, jak
brał mnie mocno.
To
też mi się podobało.
Kiedy
nasz oddech się uspokoił, a on wciąż szybował, odwróciłam głowę, znalazłam jego
ucho ustami i wyszeptałam - „Jestem w ciąży”.
Jego
ciało znieruchomiało, w połowie ślizgu: połową do, połową z.
Potem
wsunął się całkowicie i pozostał tam, ale podniósł głowę i przykuł mój wzrok.
„Poważnie?”
- zagrzmiał.
Uśmiechnęłam
się - „Poważnie.”
„Kotku,
próbujemy od dwóch dni.”
Przygryzłam
wargę, żeby nie zachichotać, udało mi się, puściłam i poinformowałam go - „Bliżej
miesiąca.”
Jego
oczy przesunęły się po mojej głowie i wymamrotał - „Wydaje się, że dwa dni.”
„Minął
miesiąc, mężulku.”
Tak
nie było. Minęło sześć tygodni, ale postanowiłam tego nie mówić.
Jego
oczy wróciły do moich - „Jezu. Twoje pierdolone łono jest bardziej pojemne niż
serce.”
Poczułam,
że moje ciało się trzęsie, ale stłumiłam słyszalny śmiech.
„Może
to twoi pływacy” - zasugerowałam, a mój głos drżał ze śmiechu, którego nie
rozpętałam - „Może mają supermoce pana Ogromniastego.”
Ty
nie znalazł nic śmiesznego. Nie śmiał się. Nie uśmiechnął się. Zamiast tego
wygiął szyję do tyłu, spojrzał w sufit i odmówił słyszalną modlitwę.
„Proszę,
Boże, tym razem daj mi pieprzonego syna.”
Moje
ciało bardziej się trzęsło.
„Nie
jestem pewna, czy Bóg lubi słowo pieprzony, Słonko” - powiedziałam mu i opuścił
głowę.
„On
mnie zna, już wcześniej odpowiadał na moje modlitwy i, zaufaj mi, mama, gówno Go
to obchodzi.”
Wybuchnęłam
śmiechem.
Ty
wysunął się powoli, głównie stoczył się ze mnie, podparł się na łokciu na
łóżku, jego długie, ciężkie nogi splątały się z moimi, ciało przycisnęło mnie na
całej długości, położył dłoń na moim brzuchu i patrzyły, jak się śmieję.
Odwróciłam
się lekko do niego, gdy mój śmiech ucichł i starałam się go zapewnić - „Czuję
to; to jest chłopcem.”
„Mówiłaś
to ostatnim razem. Myliłaś się” - przypomniał mi.
„Naprawdę tak czuję, to przychodzi mocno,
Ty. On mówi do mnie” - obiecałam mu.
„Kotku,
mówiłaś to za pierwszym razem. Wtedy też
się myliłaś.”
Postanowiłam
być cicho, ponieważ nie kłamał.
Ty
nie był cicho.
„Lex,
Lella ma cztery i pół roku i musiałem pomalować salon w zeszły weekend, bo złapała
twój lakier do paznokci i pomalowała paznokcie, palce, dłonie, palce u nóg,
paznokcie u nóg, łydki, brzuch i trzy
metry kwadratowe ściany tym gównem.”
Przygryzłam
wargę, bo wciąż nie kłamał.
Nie
skończył.
„A
Vivian ma dwa i pół roku i krzyczała wczoraj wieczorem, bo chwyciła jedno z
twoich kółek i próbowała wepchnąć tego skurwysyna przez płatek jej ucha.
Cierpiała, ale, pieprz mnie, nie rezygnowała. Moja córeczka była zdeterminowana i nie obchodziło ją, czy
skończy się to rzezią.”
Moje
ciało znów zaczęło się trząść, ponieważ wciąż
nie kłamał.
Nie
skończył.
„I
wpada w szał za każdym razem, gdy oglądam mecz w telewizji.”
Mocno
zacisnęłam usta i wtuliłam się w niego, owijając rękę wokół jego talii i
trzymając mocno, a moje ciało wciąż się trzęsło, bo wciąż nie kłamał.
„Potrzebuję
kolejnego kutasa w tym domu i to niedługo, zanim całe to pieprzone miejsce
zostanie pomalowane na różowo, a ja poślizgnę się na brokatowym długopisie i
skręcę kark.”
Przełknęłam
śmiech i obiecałam mu - „Nie poślizgniesz się na brokatowym długopisie.”
„Poślizgnę,
jak nie przestaniesz kupować tego gówna dla Lell. Ile ma teraz, tysiąc?”
To
było bliżej dziewięciuset dwudziestu pięciu. Postanowiłam jednak nie spierać
się i zamiast tego zmienić temat.
„Prawdopodobnie
powinniśmy wstać i wziąć prysznic. Muszę zacząć gotować.”
Spojrzał
mi w oczy. Potem jego duża, ciepła dłoń wcisnęła się lekko w mój brzuch i jego
wzrok tam się przesunął.
Kiedy
jego dotyk nie zelżał, a jego spojrzenie nie zmieniło się przez jakiś czas,
zawołałam cicho - „Ty?” - i jego oczy, te piękne, jasnobrązowe oczy z gęstymi,
czarnymi, kręconymi rzęsami, przyszły do mnie.
„Dowód”
- szepnął.
„Co?”
- odszepnęłam, zagubiona w jego oczach. Byłam ponad pięć lat z moim mężczyzną,
a mimo to nadal często gubiłam się w tych oczach.
„Dowód”
- powtórzył, a następnie wyjaśnił - „Pani Szczęście nas lubi.”
Uśmiechnęłam
się, ponieważ tak było. Miałam pięć pięknych lat i nie byłam pewna, ale
myślałam, że jesteśmy jej faworytami.
„Tak”
- powiedziałam cicho.
Jego
dłoń przycisnęła się nieco głębiej, gdy pochylił głowę, by móc dotknąć ustami
moich. Potem jego usta odeszły, ale jego czoło dotknęło mojego.
Potem
wyszedł z łóżka, ale sięgnął po mnie, a potem ja wyszłam z łóżka.
Potem
byliśmy pod prysznicem.
To
był długi prysznic.
Poważnie,
jeśli mój facet nie chciał tak wielu dzieci, prawdopodobnie powinien przestać
mnie tak często pieprzyć.
Z
drugiej strony, w tym momencie szkody zostały wyrządzone, więc równie dobrze mogliśmy
się dobrze bawić.
*****
Zadzwonił
dzwonek do drzwi i usłyszałam trzy - „Ja otworzę”, jedno od Bess, jedno od
Honey i jedno głębokie, dudniące od Ty.
Ty
wygrał i wiedziałam o tym, ponieważ Bess i Honey nie przestały robić tego, co
robiły, a Ty się ruszył.
Na
jego grzmot spojrzałam przez blat i zobaczyłam mężczyznę Bess, Rolanda, i
mężczyznę Honey, Zandera, siedzących w fotelach, ale patrzyłam, jak mój mąż
pojawia się zza kanapy w naszym zagłębionym pokoju rodzinnym. Ella Alexi leżała
na jego plecach. Nazywaliśmy ją „Lella” lub „Lell”, ponieważ kiedy zaczęła
mówić, tak siebie nazywała.
Mówiła
do mojej drugiej Elli Bunia.
Mój
mąż wstał z córką na plecach z wyćwiczoną łatwością. To dlatego, że zarówno
Lell, jak i Vivie uważały dużą sylwetkę ojca za własną osobistą dżunglę-siłownię
i tak go traktowały.
Nie
narzekał. Nigdy.
Lell
zacisnęła ręce na jego szyi, jej małe nóżki nie były wystarczająco długie, by
otoczyć jego klatkę piersiową (mimo że wzrost jej całkiem niezły, nadal nie
miała nawet pięciu lat), ale nadal mocno się ściskały. Ty pomagał, wyginając
długie ramię za sobą pod jej pośladkami.
Patrzyłam,
jak się pochyla, z Lell zabezpieczoną na plecach, a potem usłyszałam pisk i sięgnął
po Vivian Bess, naszą Vivie, podnosząc ją pod wolną ręką jak worek zboża.
Piszczała dalej, ale to nie był jej wkurzony pisk, to był jej chichot.
Następnie
wszedł na cztery stopnie, a potem dalej, niosąc córki, odwracając głowę i
patrząc na mnie. Uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił uśmiech. Vivie znowu
pisnęła. Jego uśmiech się powiększył.
Potem
straciłam go z oczu, kiedy szedł do drzwi wejściowych.
Spojrzałam
z powrotem na zagłębiony pokój rodzinny, który miał okna sięgające od podłogi
do sufitu, a był wysoki na prawie półtora piętra i dawał widok na wzgórze,
Carnal oraz wzgórza i góry za nim. Pokój rodzinny był ogromny. Po czterech
stopniach otwierał się na prawie równie obszerną kuchnię, która znajdowała się
w samym sercu domu i wychodziła na pokój rodzinny za wysokim blatem ze
stołkami. Z boku i dwa stopnie wyżej znajdował się okrągły pokój, który był
jadalnią z ogromnymi oknami i francuskimi drzwiami prowadzącymi na taras. Po
drugiej stronie i dwa stopnie niżej znajdował się kwadratowy pokój, który był
biurem, z oknami, drzwiami i tarasem jak wyżej. Za szerokim bocznym korytarzem od
drzwi wejściowych z przodu domu znajdował się bardziej formalny salon i schody
prowadzące na następne piętro. W drugim szerokim, bocznym holu obok biura, które
też miało wejście do salonu, znajdował się mniejszy otwór, w którym znajdowała
się spiżarnia i obszar, który deweloperzy nazwali „jednostką mamy”, która
zawierała szafki i długi blat z wycięciem w jednym końcu, który dał miejsce na fotel.
Tam miałam swoją maszynę do szycia i robiłam moje rzemieślnicze rzeczy. Dalej w
tym holu po jednej stronie znajdowała się łazienka, po drugiej były drzwi do
garażu na trzy samochody. Na szczycie tej ogromnej przestrzeni znajdował się
mniejsza, otwarta bawialnia, pięć sypialni i trzy pełne łazienki, a jedna z
tych pełnych łazienek była w gigantycznym apartamencie głównym Ty i moim, który
również wychodził od frontu z oknami od podłogi do sufitu na nasz spektakularny
widok, a na stronie przeciwnej do łazienki był nasz prywatny taras.
Znalazłam
ten dom jakieś trzy tygodnie po tym, jak nasza męka skończyła się na dobre. To
było w przytulnej zabudowie na wzgórzu na północ od Carnal. Domy były tu nieliczne
i bardzo od siebie oddalone. Nasz został zamówiony przez rodzinę, której ojciec,
niestety i niespodziewanie, stracił dobrze płatną pracę, więc musieli się
wycofać. Dobrą wiadomością na ten temat było to, że poszli w zamiłowanie do
budowania ze wszystkimi ulepszeniami, jakie mogli zamówić, a deweloperzy
starali się znaleźć kogoś, kto zdejmie to im z głowy. Więc dostaliśmy to za grosze,
chociaż te grosze wciąż były spore.
Kiedy
go zobaczyłam, wróciłam z Laurie, Wendy, Betty i Maggie, które zgodziły się, że
to gówno, potem wróciłam z Dominikiem i Kayeleen, a oni powiedzieli mi, że muszę to mieć, więc zabrałam tam męża,
myśląc, że powie nie ma mowy.
To
było wielkie. To było drogie.
Ale
to byliśmy my.
Ty,
będąc Ty, przeszedł całość bez komentarza, po czym stanął w pustej przestrzeni
głównego apartamentu, który zaledwie dwa tygodnie temu został wyłożony dywanem
i miał naklejone paski taśmy na masywnych oknach. Wyglądał przez okna przez
trzy sekundy, a potem spojrzał na mnie i mruknął - „Łap to, mama.”
Nie
sprzeciwiałam się. Złapałam to.
Sprzedaliśmy
kondominium, poszliśmy do banku i odzyskaliśmy to, co Arnold Fuller ukradł z
naszego sejfu. Nasz kredyt hipoteczny okazał się więc taki sam jak na mieszkanie,
a my nadal mieliśmy pieniądze w banku.
Miałam
Ellę Alexi i zdobyłam certyfikat z terapii masażu, który nie potroił mojej
pensji, ale zwiększył ją czterokrotnie (nie wspominając, że uwielbiałam być
masażystką, bo, miałam rację, ludzie uwielbiali przychodzić do mnie, byłam
punktem kulminacyjnym ich dnia).
Więc
wszystko było dobrze.
Usłyszałam
ruch i pomruki i spojrzałam w bok, trzymałam ręce na wałku tocząc ciasto, i
zobaczyłam, że z holu wychodzą Laurie, Tate, Ty i moje córki. Lella wciąż
leżała na plecach swojego tatusia, ale Vivie teraz owinęła swoje małe rączki
wokół szyi Tate, jedno z jego ramion było za nim, podtrzymując tyłeczek jednej,
a drugą ręką unosił i trzymał przedramieniem drugą z córek.
Uśmiechnęłam
się do niego, a potem spojrzałam na Laurie, która mówiła.
„Hej,
ludziska” - przywitała Ellę, Bessie, Honey i mnie, wszystkie gotujące w kuchni
- coś, na co Ty powiedział mi, że nie powinnam pozwalać (oprócz Bess i mnie) -
ale, ponieważ było Święto Dziękczynienia, naprawdę nie mogłam powstrzymać ich
od robienia tego.
Laurie
wróciła i weszła do kuchni, rzucając torby na blat obok mnie i mówiąc -
„Przepraszam, kochanie, ale Jonas się nie pokaże. W tym tygodniu on i jego
dziewczyna zdecydowali, że to na zawsze i jest w domu jej rodziców na kolację.
Wiadomość dotarła do nas dopiero godzinę temu i wywiązała się rozmowa ojca i syna,
w którą zostałam wciągnięta jako niewinny, ale milczący obserwator, milczący,
ponieważ nie mogłam wtrącić słowa, więc nie miałam szansy, by cię ostrzec” - potem
pochyliła się i powiedziała cicho - „To nie uszczęśliwiło jego ojca.”
Spojrzałam
jej w oczy i zapytałam zdziwiona - „Tate nie lubi dziewczyny Jonasa?” - A byłam
zaskoczona, bo spotkałam ją więcej niż raz, była słodka, słodka, była
cheerleaderką, a ponieważ Jonas był kapitanem drużyny piłkarskiej, był przystojny,
mądry, zabawny i kochający, pasowali do siebie.
„Tate
nie lubi, by Jonas w ostatniej chwili odwołał rodzinie swoją obecność na kolacji
dla jakiejś dziewczyny” - odpowiedziała, po czym powiedziała mi coś, co już
wiedziałam - „Chociaż są razem od trzech lat, więc ona nie jest do końca jakąś dziewczyną. Ale Tate też nie lubi,
ze są razem od trzech lat. Nie chce, aby jego syn popełniał błędy ojca. Prawdę powiedziawszy,
jest naprawdę słodka i niezupełnie jak dziewczyna Tate’a z liceum, ale on ma
retrospekcje. Zdarza się, że retrospekcje Neety chwytają i nie puszczają. Więc
powiedziałam swój kawałek po drodze tu i teraz jestem neutralna. Będą musieli
to rozgryźć.”
Złożyłam
to, żeby później powiedzieć Ty, jako dowód, że synowie mogą nie zawsze być
łatwiejsi niż córki, kiedy Laurie dawała mi więcej paszy.
„Jonas
wygląda zupełnie jak jego tata i zachowuje się jak jego tata. To nie jest
stracone na Tate’a. Chociaż Tate nie widzi, że Jonas przeskoczył dwadzieścia
pięć lat, w których jego ojciec przeżywał piekło z Neetą. Wyjaśniłam mu również
to, a on mnie zignorował, więc będzie musiał też to rozgryźć.”
To
była dobra rzecz i chciałam, żeby powiedziała mi więcej, ale skończyła.
„Teraz”
- klasnęła w dłonie - „Co mogę zrobić?”
„Wiesz,
jak zrobić ciasto ze słodkich ziemniaków?” - Ella wtrąciła się chętnie.
„Oczywiście…”
- powiedziała Laurie - „…to moje ulubione.”
„Wszystko
gotowe” - Ella wskazała głową na inny blat po drugiej stronie kuchni, gdzie rzeczywiście
wszystko było gotowe - „Weź się za to.”
Laurie
przeniosła się na stację ze słodkimi ziemniakami, a Honey przeniosła się do
toreb Laurie i odkryła sześciopak piwa, dwie butelki wina, ciasto czekoladowe z
orzechami, które Laurie obiecała przynieść, trzy litry lodów i trzy puszki
śmietany w sprayu, najlepszej jakości.
Vivie
nagle wrzasnęła, podniosłam głowę i zobaczyłam, że Ty zmienił kanał z parady na
mecz do oglądania z Tate’a, Rolandem i Zanderem.
Jego
oczy skierowały się na mnie z tyłu kanapy i mówiły wiele.
Spojrzałam
na walcowane ciasto i nadal je toczyłam, uśmiechając się.
Na
drugi krzyk Vivie, który tym razem zawierał prawdziwe słowa i były to „Nie
football, tatusiu!” - Bessie wdarła się, wołając i idąc w kierunku salonu -
„Vivie, dziewczyno, wchodź tutaj, kochanie, ty też Lellie, kochanie. Dziewczyny
mogą być w kuchni, robiąc fajne rzeczy.”
Lell
pojawiła się natychmiast, wpadając szybko, ale cicho.
Moja
pierworodna była jak jej ojciec. Miała wiele do powiedzenia i wiele sposobów
komunikowania się, ale nie wszystkie były za pomocą słów.
Vivie
zrobiła szalony, hałaśliwy lot, skrzecząc - „Fajne rzeczy!” i potrząsając rękami nad głową.
I
było oczywiste, po kim wzięła to moja druga.
Lell
zaatakowała nogi babci, objęła ją ramionami, odchyliła głowę do tyłu i
uśmiechnęła się do Elli. Ella natychmiast pochyliła się i podniosła ją, kładąc jej
pośladki na blacie i wyjaśniając, że obiera ziemniaki, żebyśmy mogli je później
utłuc. Lell słuchała z wytężoną uwagą i wpatrywała się z pochłonięciem w dłonie
babci.
Bessie
wzięła Vivie w ramiona, podczas gdy Vivie wciąż krzyczała - „Fajne rzeczy! Fajne rzeczy! Fajne rzeczy!”
kiedy Bess niosła ją do kuchni, a potem ta pieśń zmieniła się na - „Ciasto! Ciasto! Ciasto!” kiedy zauważyła
ciasto Laurie.
„To
na deser, kochanie” - mruknęła do niej Bess.
„Ciasto, ciociu Bess!” - Vivie pisnęła.
Zignorowałam
pisk mojej córki i mogłam to zrobić, ponieważ miałam dużo praktyki, bo rzadko
mówiła innym tonem, więc zwróciłam się do Honey i zapytałam - „Możesz wziąć
Tate’owi piwo i zobaczyć, czy chłopcy potrzebują świeżego? Gra trwa.”
Honey
uśmiechnęła się do mnie i pobiegła do lodówki.
Rozwałkowałam
ciasto, a następnie układałam je w naczyniu do spodu.
„Ciasto!” - wrzasnęła moja córka.
Zadzwonił
dzwonek do drzwi.
Spojrzałam
znowu do pokoju rodzinnego, by zobaczyć, jak Ty podnosi się z kanapy. Potem
spojrzałam z powrotem na moje ciasto.
Minutę
później usłyszałam zawołanie - „Gdzie są moje muffiny!”
„Dziadek”
- szepnęła Lell, jej oczy przesunęły się po Elli w moją stronę i zapaliły się.
„Dziadek!” - Vivie pisnęła i walczyła z
ramionami Bess.
Bess
ją uwolniła i Vivie wybiegła z kuchni. Potem przeniosła się do Lell i zdjęła ją
i ona też wybiegła.
Trzydzieści
sekund później pojawił się Irv z obiema dziewczynami jadącymi na jego nogach, a
ich tyłki szorowały podłogę, gdy szedł.
Słyszałam
kolejne pozdrowienia, które oddał Irv, ale przyszedł prosto do mnie, z moimi
córkami nadal jeżdżącymi na jego łydkach, kostkach i stopach. Owinął dłoń wokół
mojej szyi, pochylił się i pocałował moją skroń.
Zamknęłam
oczy.
„Hej,
Irv” - szepnęłam.
„Piękna”
- odszepnął i ścisnął moją szyję.
Otworzyłam
oczy i odwróciłam się, żeby na niego spojrzeć.
Uśmiechnął
się do mnie.
Odwzajemniłam
uśmiech.
Potem
z pewnym wysiłkiem i niezbyt szybko wyszedł z kuchni z moimi dziewczynami wciąż
przywiązanymi do jego nóg.
„Chcesz
piwo, Irv?” - Honey zawołała i moje oczy skierowały się na Ty.
„Coca”
- odkrzyknął Irv bez wahania - „Dzięki Honey-słodka”.
Jezu,
podobało mi się, kiedy Irv nazwał Honey „Honey-słodka”.
Wypuściłam
oddech. Ty poszedł za tatą. Honey ścigała ich z napojem Irv’a, jakby mogła
stanąć na podium i mieć medal zawieszony na szyi, jakby uzyskała najlepszy
czas. To była Honey; na pewno wygrałaby złoto za bycie słodką.
Zaczęłam
odcinać nawis z ciasta wokół krawędzi formy.
Dzwonek
do drzwi zadzwonił ponownie. Ty poszedł za tym ponownie.
Minutę
później usłyszeliśmy, jak Julius krzyczy - „Ten pieprzony basen w hotelu jest podgrzewany. Mój człowieku, pływałem o
dziewiątej trzydzieści w nocy, w górach, wszędzie śnieg i to było gówno!”
„Ujek Juuliuu!” - wrzeszczała Vivie,
słyszałam jej małe stopy w biegu i cieszyłam się każdą minutą podniecenia mojej
córki. Głównie dlatego, że była podekscytowana, bo miała dużo miłości do ofiarowania
i cieszyła się, że się ją rozpowszechnia, więc była w niebie. Ale także
dlatego, że oznaczało to, że później zgaśnie jak światło.
Spojrzałam
do pokoju rodzinnego i zobaczyłam Lell na kolanach dziadka. Jej głowa była
zwrócona do siostry, ale szybko się odwróciła. To nie dlatego, że nie kochała
swojego wujka Juliusa, to dlatego, że absolutnie cholernie uwielbiała swojego
dziadka.
Patrzyłam,
jak odchyla głowę do tyłu i podnosi swoją małą rączkę, by przyłożyć ją do
gardła dziadka. Tak ostatnio robiła. Lubiła wibracje, które czuła, gdy ludzie
rozmawiali.
Jeśli
chodzi o mnie, lubiłam czuć rękę córki na gardle, kiedy z nią rozmawiałam.
„Ten
człowiek musi uważać na swój język” - mruknęła Ella.
Nie
odpowiedziałam. Przez te pięć lat duża rodzina Ty i moja, którą jakoś udało nam
się zdobyć, była blisko i trzymaliśmy się tak, bo przeżyliśmy wiele dramatów,
następstw tragedii i utrzymującego się strachu, który nigdy tak naprawdę nie
zniknął. Oznaczało to, że nie rozstawaliśmy się na długo i często nasze ścieżki
krzyżowały się w święta, urodziny, wakacje. Wszyscy znali wszystkich bardzo
dobrze. I prawie wszyscy się dogadywali.
Ale
Ella nie była wielką fanką zawodu Juliusa ani faktu, że miał trzy kobiety.
Wielokrotnie z nią o tym rozmawiałam i nie zmieniłam jej zdania. Julius będąc
Juliusem, a więc nie tylko sympatycznym, ale i kochanym, również nie zdołał
zmienić jej zdania. Bess i Honey go uwielbiały. Moje córki też. Ella po prostu
musiała z tym żyć.
Więcej
ludzi, więcej pozdrowień, te z Juliusem, Ananą i córką jej i Juliusa, Ilori,
która miała prawie osiem lat i zbliżała się do piękna matki. Anana dołączyła do
kobiet w kuchni. Ilori poszła z tatą, aby dołączyć do mężczyzn. Honey rozpakowała
to, co przyniosła rodzina Juliusa. Więcej piwa. Więcej wina. Butelka wódki z
najwyższej półki. Bukiet kwiatów.
Dzwonek
do drzwi zadzwonił ponownie. Ty znów się podniósł.
Nalewałam
nadzienie dyniowe do ciasta i nie słyszałam niczego oprócz butów uderzających o
płytki, a potem poczułam rękę na krzyżu. Zatrzymałam się, odwróciłam głowę i
spojrzałam lekko w dół.
„Angel”
- szepnęłam.
„Hola, mi Querida[1].”
Uśmiechnęłam
się. Angel odwzajemnił uśmiech.
„Jak
tam Hotel Carnal?” - zapytałam.
„Basen
jest podgrzewany” - odpowiedział Angel.
Mój
uśmiech się poszerzył. To samo zrobił jego.
„Chociaż,
myślę, że wczoraj popływałem z dużym, czarnym facetem, który podwędza
samochody” - dodał - „Nie powiesz mojej zgrai, prawda?”
Całkowicie
wiedział, że pływał z dużym, czarnym facetem, który podwędza samochody, biorąc
pod uwagę, że nie był to pierwszy raz, kiedy był w pobliżu Juliusa. To też był
początkowo niełatwy sojusz. Ale miłość Angela do mnie i późniejsze jego czyny dla
Ty i miłość Juliusa do Ty i kolejne jego czyny dla mnie sprawiły, że wyszli
poza strefę niepewną, bo mieli wspólną płaszczyznę. Podejrzewałam, że kiedy
szli swoimi drogami, nie rozmawiali o tych powiązaniach ze swoimi załogami w
domu. Chociaż wiedziałam, że Julius wysłał Angelowi butelkę premium tequili na
jego urodziny w tym roku, a także wiedziałam, że Angel wysłał Juliusowi butelkę
premium Hennessy na jego urodziny.
„Twój
sekret jest u mnie bezpieczny” - wyszeptałam, co sprawiło, że uśmiechnął się
jeszcze bardziej.
Potem
położył lekki nacisk na moje plecy, zanim jego ręka odpadła.
Wyjrzałam
zza niego i ponownie uśmiechnęłam się do bardzo ciężarnej żony Angela - „Hej,
Rosalia”.
„Hej,
Lexie. Cześć wszystkim.” - rzuciła torby na blat - „Co mogę zrobić?”
Ella,
najstarsza babcia nie będąca w swoim domu, ale nadal będąca szefową, wydawała
instrukcje.
Rosalia
była zajęta.
Angel
poszedł do kanapy.
Ty
ruszył za nim.
Vivie
dostrzegła Angela i odrzuciła Juliusa, krzycząc - „Ujek Anhal!” i rzuciła się całym ciałem z Juliusa na Angela, który
nie był przygotowany, ale na szczęście złapał ją po tym, jak rzuciła się z
oparcia fotela, zanim Julius zdołał ją powstrzymać. Wtedy Angel podniósł ją,
rzucił w powietrze, złapał, a potem przyciągnął do siebie i prychnął w jej
szyję, podczas gdy moja córka wydawała wrzaskliwy chichot.
Rosalia
zachichotała obok mnie.
Mój
wzrok przesunął się na Lellę i Irv’a i zobaczyłam, jak ich głowy pochylają się
nad rękami. Grali w wojnę na kciuki, małe palce mojej córki zacisnęły się wokół
nie-bardzo małych palców jej dziadka. Patrzyłam, jak pozwolił jej wygrać.
Słuchałam jej cichego chichotu. Przeniosłam wzrok na mojego męża, aby zobaczyć,
że on również to obserwował i widziałam jego twarz z profilu, ale wciąż
widziałam, że jest łagodna.
Potem
wróciłam do nalewania nadzienia z dyni do ciasta.
Mnóstwo
ludzi, mnóstwo gęb do wykarmienia.
Musiałam
zebrać swoje gówno, żeby móc wyżywić moją rodzinę.
*****
Dla
wyjaśnienia potrzebujecie kilku aktualizacji…
*****
Tamtego
dnia pięć lat temu Irv wiedział, jak mnie znaleźć, ponieważ Irv znał ten domek
myśliwski. Każdy czarnoskóry mężczyzna i kobieta w hrabstwie go znali. A było
tak, ponieważ Arnold Fuller był tym, kim był, bo jego tata i dziadek nauczyli
go, jak być takim. W czasach, gdy uchodziło im to płazem, każdego czarnego
mężczyznę, który wyszedł poza to, co czuli Fullerowie i ich bracia, że było jego
miejscem na Ziemi, tata Fullera, dziadek i ich bracia zabierali do tej chaty i
uczyli tego.
Irv
wyjaśnił to Ty i policji po tym, jak wyjaśnił, że jego kumpel, który jako
rozrywkę słuchał radia policyjnego, zadzwonił, aby dać mu znać, że mnie porwano.
Pamiętał tę chatę, znał Arnolda Fullera, sądził, że będzie żywił nieprzyjemną
urazę i wiedział, że jeśli Fuller to zrobi, będzie działał zgodnie ze starymi
nawykami.
Pójście
do tej chaty było strzałem w dziesiątkę, ale nie powinien tam wchodzić sam. Powinien
był zadzwonić na policję.
Nie
zrobił tego, ponieważ miał syna do wygrania i rachunki do wyrównania. Była to
decyzja oparta wyłącznie na emocjach, która sprawiła, że nie było to złe, ale
też było złe.
Bez
wątpienia było to zrozumiałe.
Jaki
ojciec, taki syn.
I
w końcu uratował mi życie.
*****
Trzy
miesiące po porwaniu mnie przez Fullera mój mąż zniknął w nocy i wrócił do domu
dopiero we wczesnych godzinach porannych, a kiedy to zrobił, wziął prysznic
przed pójściem spać.
Nie
pytałam.
Nie
powiedział.
Następnego
dnia w salonie rozeszła się wieść, że ktoś nocą podpalił chatę myśliwską. Na
szczęście oblali wszystko dookoła wodą, żeby płomienie się nie rozprzestrzeniły
i była tak stara, że zapaliła się jak zapałka i szybko spłonęła.
A
potem zniknęła.
Brzydki
kawałek historii poszedł z dymem, a przyszłe pokolenia nigdy się nie miały dowiedzieć,
że w ogóle istniał.
Minęło
dużo czasu, zanim Ty powiedział mi w jego tempie, co zrobił i wyjaśnił, że nie był
sam. Poszli z nim Dewey, Tate, Deke, Wood, Pop, Shambles, Ned, Irv i Jim-Billy.
Podobnie jak Chace Keaton.
Tak,
prostolinijny Chace Keaton.
Z
drugiej strony, Chace był człowiekiem zajmującym się naprawą zła, wcześniej wysadzał
swój tyłek, aby to zrobić, więc myślę, że nie było zaskoczeniem, że zrobił to
ponownie, niezależnie od metod, których musiał użyć.
Myślałam,
że budynek mógł zniknąć, ale duchy prawdopodobnie pozostały.
Pomyślałam
też, że te duchy prawdopodobnie czerpały przyjemność z patrzenia, jak ci mężczyźni
palą tę dziurę do gołej ziemi.
*****
Ty
rozmawiał ze mną, Tate rozmawiał ze mną, Chace rozmawiał ze mną, nawet oficer
Frank wpadł do domu pewnego popołudnia, żeby porozmawiać ze mną o zastrzeleniu
Arnolda Fullera. Myśleli, że zeświruję, biorąc pod uwagę fakt, że zrobiłam to w
szpitalu. Opóźniona reakcja na zajście Irv’a, porwanie mnie i zastrzelenie
Arniego.
Byłam
okej.
Aż
pewnego dnia nie byłam.
Jadąc
do domu ze sklepu spożywczego w mój poniedziałek, dostałam dreszczy.
A
moje ręce na kierownicy poprowadziły Chargera do posterunku Policji Carnal.
Weszłam do środka na trzęsących się nogach i poprosiłam o rozmowę z detektywem
Keatonem.
Wyszedł
od razu.
Trzymał
mnie, kiedy zgubiłam opanowanie w pokoju przesłuchań, a kiedy mówię, że zgubiłam,
to znaczy, że całkiem je zgubiłam.
Potem, kiedy mnie uspokoił, załatwił mi chusteczki. Potem wysłał oficera po
latte z La-La Land.
Potem
siedział ze mną, kiedy to piłam.
Potem
pojechał za mną do domu, żeby się upewnić, że wszystko jest w porządku.
Potem
poszedł prosto do warsztatu i powiedział Ty, co się stało. Wyjaśnił również Ty,
że nie poszłam do niego, bo nie chciałam, żeby to zobaczył, ten ostatni kawałek
mnie, który zabrał Fuller, bo Fuller już tyle zabrał Ty.
Od
czasu, gdy Chace mnie zostawił do czasu, gdy Ty wrócił do domu, byłam nerwowym
wrakiem. Myślałam, że się wkurzy, myśląc, że poszłam tam za jego plecami, że nie
spodoba mu się, że podzieliłam się tym z innym mężczyzną. Byłam takim
bałaganem, nawet nie zadzwoniłam do niego, żeby spróbować wykryć jego nastrój,
ponieważ, jeśli miał stracić kontrolę nad sobą, nie chciałam, aby to nadeszło
wcześniej czy później.
Ale
Ty się nie wkurzył.
Po
prostu wrócił do domu z siłowni jak zwykle, ale zrobił dokładne skanowanie mnie
w chwili, gdy mnie zobaczył. Wiedziałam, że widział, że jestem niespokojna i
mój niepokój uderzył w czerwoną strefę. Ale on po prostu podszedł do mnie,
owinął rękę z tyłu mojej głowy, pocałował mnie, dotknął mojego czoła swoim i
poprosił, żebym mu zrobiła shake’a. Potem poszedł wziąć prysznic.
Zrobiłam
go mu i zrobiłam to z wdzięcznością, że to zrozumiał i się nie wkurzył.
Nigdy
o tym nie mówił i ja też nie.
Ale
potem obserwował mnie uważnie i robił to przez tygodnie. Nie ukrywał tego, ale
nie wspomniałam o tym. Nasza córka rosła we mnie, był zaniepokojony i trzymał
rękę na pulsie.
Tak
samo robił Tate. Tak samo Chace. Tak samo oficer Frank. Jim-Billy. Deke. Wood.
Pop. Krystal. Laurie, Maggie, Stella, Dominic… wszyscy.
Ale
tego dnia się tego pozbyłam. Dałam to Chace’owi, a to zabrał.
Odebrał
swój ładunek gówna od Fullera, więc wiedziałam, że to samolubne.
Ale
też byłam wdzięczna i będę wiecznie.
Abym
mogła to pokazać, Chace pozwolił mi kupić mu lunch w jeden z tych dni, kiedy
dzieliliśmy go w barze, zamiast tego, co zwykle się zdarzało, kupować mi mój.
Pozwolił
mi to zrobić raz.
Nie
było to dużo, ale przynajmniej to było coś.
*****
Trzy
i pół tygodnia po moim porwaniu Rowdy Crabtree został zatrzymany w Arizonie, po
amerykańskiej stronie granicy amerykańsko-meksykańskiej, kiedy próbował ją
przekroczyć. Został aresztowany i przewieziony z powrotem do Carnal.
Był
ścigany w Chantelle za morderstwo Misty Keaton. Nie zaoferowano mu kaucji,
ponieważ był narażony na ryzyko ucieczki.
Został
uniewinniony i natychmiast wyprowadzony poza stan. Nie wiedziałam dokąd. Również
mnie to nie obchodziło.
Morderstwo
Misty Keaton nigdy nie zostało wyjaśnione.
Chace
Keaton może i nie lubił swojej żony, ale mniej podobał mu się sposób, w jaki
umarła.
Więc
jej morderstwo nie zostało rozwiązane, ale to nie znaczyło, że Chace nadal nie
szukał jej zabójcy.
*****
Shift,
będąc Shiftem, a więc głupim, ale nie wiedząc o tym, próbował pójść na ugodę.
Tak,
był alfonsem zajmującym się handlem narkotykami, który kazał zabić swojego
najlepszego przyjaciela i osobiście wykonał przejazd z ostrzałem, w którym
zabił jedną osobę i zranił trzy, a próbował pójść na ugodę.
Prokurator
Generalny twardo się targował.
Shift
cieszy się obecnie pobytem w zakładzie karnym w Teksasie i będzie w nim aż do
śmierci. Życie bez szans na zwolnienie warunkowe.
To
było w powietrzu, niezależnie od tego, czy był to dobry układ, czy nie, że
prokurator okręgowy nie narzucił kary śmierci.
*****
I
tak skończyły się cienie.
Teraz
wszystko jest świecącym słońcem.
*****
Dwie
godziny po przybyciu Angela i Rosalii, siedziałam przy stole w jadalni, który
był wypchany ludźmi, których kochałam, z rękami lekko rozłożonymi na boki,
nadgarstkami opartymi na krawędzi stołu, palcami prawej dłoni zaciśniętymi
wokół palców Angela, palcami lewej zaciśniętymi wokół dłoni Irv’a, kiedy
słuchałam z pochyloną głową, jak Ella odmawia naszą modlitwę Dziękczynienia.
Potem
skończyła, ale zanim puściłam ręce, które trzymałam, ścisnęłam je mocno w tym
samym czasie, w którym ścisnęły moje dokładnie w ten sam sposób.
Potem
rozejrzałam się po stole i zobaczyłam na sobie oczy męża i w nich przeczytałam
to wszystko, wszystko, wszystko, co
musiał powiedzieć, wszystko, co uwielbiałam słyszeć.
Pięć
Świąt Dziękczynienia, w których odchodził od niego koszmar.
Pięć
Świąt Dziękczynienia, w których dałam mu różne wersje tego samego.
Patrząc
w jego oczy widziałam, że wreszcie nadrabiam zaległości.
*****
Ty
„Jesteś
pewien?”
„Sam,
nie usiądę w grze” - powiedział Ty do telefonu, jego ciało poruszało się po
domu, znajome ruchy, te same każdej nocy, te ruchy, aby wszystko wyłączyć,
zamknąć swoje dziewczyny, upewnić się, że są bezpieczne.
„Pokryję
twoje wpisowe” - powiedział mu do ucha Samuel Sterling.
Ty
zgasił światło pod szafkami w kuchni Lexie i zapytał - „Ktoś, komu chcesz dać
lekcję?”
„Trzej
tacy” - odpowiedział Sam.
„Jak
bardzo potrzebują tej lekcji?” - spytał Ty, wychodząc z kuchni do zagłębionego
pokoju rodzinnego, by zgasić lampę, która stała tam na bocznym stoliku.
Lex
miała w tej strefie kupę mebli. Dwie pełne kanapy, cztery fotele, dwa duże
pufy, cztery małe stoliki i stolik kawowy. Kiedy wypełniała tę przestrzeń,
myślał, że chwilowo zwariowała.
Mylił
się.
Pomiędzy
nią a jej dziewczynami odciągającymi wino, jednocześnie chichoczącymi z powodu
tego, co, jak podejrzewał, nie było książkami, które miały czytać (myślał tak
przede wszystkim dlatego, że Krystal była członkiem klubu książki Lexie, a
Krystal nie była kobietą, która należała do jakiegoś klub książki, ale to ona
była kobietą, która rechotała przy winie), on zapraszał mężczyzn na piwo i oglądanie
meczów, więc te meble były bardzo przydatne.
„Niektórzy
mogą nie myśleć, że bardzo potrzebują tej lekcji” - odpowiedział Sam, po czym
powiedział cicho - „Brat by się nie zgodził.”
Ty
wyprostował się od lampy i spojrzał na światła Carnal.
Nie
odpowiedział.
Sam
mówił dalej - „To jest na Hawajach. Wyślę odrzutowiec po ciebie, Lexie i
dziewczyny. Mam tu dom, możecie tam się zatrzymać. One dostaną wakacje, ty też,
z wyjątkiem tego, że poświęcasz czas, żeby posiedzieć w grze i zabrać ich
pieniądze, oddać mi moje wpisowe, a resztę odłożyć na fundusz naukowy Lelli i
Vivie.” - przerwał - „Chociaż prawdopodobnie nie zaszkodzi użyć ich, by kupić
Lexie więcej diamentów.”
Nagle
jego oczy nie widziały Carnal. Jego umysł wypełniła wizja jego żony gotującej,
jedzącej i przebywającej z rodziną tego dnia w obcisłej sukience, butach na
wysokim obcasie i z brylantami, które podarował jej w ostatnie święta Bożego
Narodzenia, w uszach i na szyi.
Ty
co roku dawał Lexie diamenty na jej urodziny, Boże Narodzenie i ich rocznicę. Pracował
po godzinach, żeby to robić. I nigdy się nie pieprzył. Nie dostawała samych kolczyków,
naszyjnika czy bransoletki. Dostawała zestawy. Czasem dwie sztuki, czasem trzy.
Jednak
w tym roku na piątą rocznicę ślubu Bessie i Roland przyjechali z Miami, aby doglądać
dziewczyn w długi weekend, podczas gdy Ty zabrał swoją żonę z powrotem do
Vegas, gdzie zatrzymali się w tym samym hotelu, ale w lepszym pokoju, a on powielił
jej ślubną obrączkę szerokim pasem pierścionków wysadzanych dookoła brylantami.
Kosztowało to pieprzony worek dolarów, a stos pierścionków prawie zakrywał jej
palec do knykcia.
Zdejmowała
je codziennie, aby oczyścić i zdejmowała je, aby wykonywać masaże.
Poza
tym nigdy nie zdejmowała. Ani kiedy brała prysznic, ani kiedy gotowała, czy kąpała
dziewczyny.
Nigdy.
„Kiedy
to jest?” - zapytał Sama, patrząc na Carnal.
„Dwa
tygodnie.”
Dwa
tygodnie. Nie mieli prawdziwych wakacji od kwietnia, kiedy pojechali do Elli na
tydzień na Wielkanoc.
Zgiął
szyję i spojrzał na swoje stopy, mrucząc - „Porozmawiam z Lex.”
Usłyszał
chichot Sama - „W porządku, do zobaczenia za dwa tygodnie.”
Potem
nie miał nic poza ciszą.
Zamknął
telefon i wsunął go do tylnej kieszeni, wiedząc, że Sam ma rację. Hawaje,
prywatny odrzutowiec, pieniądze w banku i diamenty - jego kobietę nietrudno
będzie przekonać, zwłaszcza że to była jego pierwsza gra od czasu, gdy siedział
przy tej dwa dni po tym, jak ją poznał.
Trzymał
się swojej przysięgi.
Do
teraz.
Przeszedł
przez dom, widząc zacienione kawałki na ścianach.
Lex
była stałą bywalczynią w sklepie z ramkami w Chantelle, tak stałą, że wysyłali im
kartki świąteczne. Artystyczny rysunek wykonany brokatowym piórem przez Lell w
oprawie, jakby zostało wykonane przez mistrza. Niezwykłe modułowe ramki z migawkami
rodzinnego życia. Dwie małe gablotki, w których widać było maleńkie szpitalne
bransoletki ich córek, dwie inne z pierwszym kosmykami ich włosów przyciętymi
przez Dominica: Lell przewiązana jasnożółtą wstążką, Vivie bladoróżową. W dole
głównego holu podwójna linia oprawionych w czarne ramki, na kremowo-matowym
papierze z czarnego tuszu, maleńkie, ale powoli powiększające się odciski
dłoni, pięć Lell (jedną Lexie zrobiła dwa dni po wyjściu z Lell ze szpitala i
jedna na każde urodziny) i trzy rączki Vivie.
Niedługo
będzie tam kolejny rząd albo może to rozgałęzi się na przeciwległą ścianę i on
to lubił, lubił wystrój oparty na komforcie i rodzinie, ale kochał dom, który
zrobiła dla nich jego żona.
Po
raz ostatni sprawdził zewnętrzne drzwi, aby upewnić się, że są zamknięte,
włączył alarm i poszedł na schody.
Ale
zatrzymał się u stóp, gdy zobaczył ciemną postać siedzącą w połowie wysokości.
Ella.
Poczuł
w ciemności jej wzrok i oddał jej swój.
Milczała.
On
też.
Potem
wyszeptała - „Kocham cię, Ty.”
To
był pierwszy raz, kiedy to powiedziała, nawet po latach, kiedy to okazywała i,
Jezu, Boże, to było cholernie dobre.
„To
samo” - zagrzmiał szorstkim głosem.
Zauważył,
że jej cień skinął głową, a potem wstała i patrzył, jak wchodzi po schodach i
skręca w prawo.
Wciągnął
powietrze. Potem poszedł za nią.
Jak
co wieczór, zajrzał do Lelli i Vivie, które dzieliły pokój na żądanie Lexie.
Chciała, żeby dorastały blisko, jak Bessie i Honey. Chciała, żeby miały
dziewczęce pogawędki w nocy. Chciała, żeby były razem.
Dostała
to, czego chciała. Ty się nie kłócił. Nie było powodu, jej motywy były zdrowe.
Obie
jego dziewczynki mocno spały. Żadnej niespodzianki. Miały zajęty cały dzień.
Potem
po cichu, ponieważ Ella, Bess i Roland i Honey i Zander zostali z nimi, poszedł
do swojej żony.
Ledwo
zamknął drzwi, zanim spojrzała na niego ze swojego miejsca siedzącego ze
skrzyżowanymi nogami na łóżku i powiedziała - „Odpowiedź brzmi tak”.
Zatrzymał
się i spojrzał na nią.
Potem
zgadł - „Sam dzwonił do ciebie, zanim zadzwonił do mnie.”
Wyrzuciła
ręce w powietrze i stłumionym okrzykiem zawołała - „Hawaje!”
Jezu.
Jego żona była gapcią.
Podszedł
do końca łóżka, starając się nie dopuścić, by blizna szpecąca jej lewą, ciemną,
wygiętą brew przeniknęła do jego umysłu. W dzień mógł to ignorować. To była
noc, kiedy reszta świata bladła i byli tylko on i Lex w ich pokoju, w ich łóżku,
kiedy nie mógł. To było stałe przypomnienie tego dnia, w którym żył przez
długie godziny z możliwością, że mógłby ją stracić, że nigdy nie miałby Lell
ani Vivie, kiedy nie mógł tego ignorować.
Nie
była identyczna z jego, nieco przesunięta do zewnętrznej krawędzi, podczas gdy
Ty była pośrodku.
Nie
miał nic przeciwko dopasowaniu koszulek Team Walker (coś teraz nosiły też obie
jego córki - jego żona i córki nosiły je często, on nosił swoją wyłącznie na
siłowni).
Przeszkadzały
mu na wpół pasujące blizny.
To
zaszło mu tak głęboko pod skórę, że w końcu rozmawiał o tym z Tate’m, biorąc
pod uwagę, że Laurie nosiła własną bliznę po tym, jak została dźgnięta przez seryjnego
mordercę, a Tate musiał oglądać to gówno każdego dnia. Tate miał mądre słowa, które
pomogły, ale nie wystarczyły.
Więc
w końcu musiał z tym żyć i po prostu przypominać sobie, że była w ich pokoju,
ich łóżku, z ich córkami w korytarzu, a teraz z jego, nadzieja w Bogu, synem w jej
brzuchu. Przeżyła koszmar i zabiła mężczyznę, żeby móc oddychać i uratować go
od samotnego, pełnego straty życia, jakie prowadził Tuku.
I
absolutnie mógł z tym żyć.
Ale
chciał jak cholera, by w czasie jednego z wielu razy, kiedy przeciągał kciukiem
po tej bliźnie, kiedy skończył, stał się cud i to zniknęło.
Jak
dotąd tak się nie stało, ale nie przestał próbować.
Dotarł
do końca łóżka i położył ręce na biodrach. Pchnęła się do przodu i na
czworakach podpełzła do niego. Jego kutas zaczął twardnieć kiedy to obserwował
i robił to nadal, kiedy do niego dotarła, wstała na kolana i wsunęła ręce w
jego klatkę piersiową, gdy przycisnęła się do niego.
„Nic
już dał mi wolne” - powiedziała mu.
„Myślę,
że rozmawianie z Samem za moimi plecami to coś, na co powinienem być wkurzony.”
Jej
głowa przechyliła się na bok, a usta drgnęły - „Dlaczego?”
„Uh…
Lex, ty i Sam pogrywaliście mną” - poinformował ją.
„Tak,
byś mógł otrząsnąć się ze starych pierdół, żeby Sam nie usłyszał słowa na n” -
odpowiedziała - „To było tego warte.”
To
było to. Zniknęły. Każda rana, którą zostawił po rozerwaniu jej na strzępy pięć
lat temu, nie zagoiła się tak po prostu. Zniknęła. Wiedział o tym, ponieważ nie
mrugnęła okiem przed pogrywaniem nim. Bez niepewności. Wiedziała, że nie zrobi
nic, ani jednej rzeczy, żeby skrzywdzić to, co mieli.
Ale,
kurwa, dupki cały czas powtarzają to gówno.
„Kiedy
zostałem krzyżowcem czarnej sprawiedliwości?” - zapytał.
„Ty
nie jesteś. Sam jest. Po prostu tym razem pan Ogromniasty jest jego
skrzydłowym.”
Wpatrywał
się w swoją kobietę i potrząsnął głową, bo była cholernie poważną gapcią.
Przycisnęła
się bliżej i namówiła miękkim głosem - „No, kochanie. Sam mówi, że jego dom
jest nad samym oceanem. Dziewczyny pokochają plażę.”
Plaża.
Hawaje
miały plaże.
„Zrobię
to” - stwierdził i patrzył, jak jego żona się uśmiecha. Potem zapytał - „Czy
możesz mi powiedzieć, dlaczego ciągle wkładasz ubrania przed pójściem spać?”
„Jest
listopad. Jest zimno.”
Nie
w ich domu, nie było.
Miał
pod opieką trzy dziewczyny. Nigdy nie zmniejszał grzania. Chciał, żeby przez
cały czas czuły się komfortowo, więc zadbał o to, łącznie z płaceniem pieprzonej
sterty szmalu za ogrzewanie ich ogromnego, pieprzonego domu.
Coś
innego, na co poświęcił trochę czasu, aby zapewnić im wygodę.
„Lex,
wypieprzę cię zanim pójdziemy spać” - zauważył Ty - „To, że wkładasz piżamę to
śmieszna przeszkoda.”
Przycisnęła
się bliżej, a jej ręce zsunęły się w dół i wokół jego pleców, by mocno go
przytrzymać.
„Podoba
mi się sposób, w jaki je zdejmujesz” - szepnęła.
„To
dobrze, mama, ale to ja muszę je
zdjąć.”
Odsunęła
się i zapytała - „Czy to taki ból w dupie?”
Ty
się poruszył i zrobił to szybko i sprawnie, więc w mniej niż trzydzieści sekund
jego żona była na dupie i naga w ich łóżku.
Potem
odpowiedział - „Nie”.
Uśmiechnęła
się. Potem znów znalazła się na kolanach. Potem skoczyła. Kurwa, jego kobieta
była kocicą.
Pozwolił
jej pociągnąć się do łóżka, nie żeby narzekał, głównie dlatego, że, widząc
swoją nagą żonę w łóżku, miał już twardego kutasa.
Jak
zawsze.
*****
„To
był dobry dzień” - szepnęła w jego klatkę piersiową.
Ty
nie odpowiedział, ale ona się myliła. Nie był dobry. Był fantastyczny.
„Uwielbiam
sposób, w jaki Irv jest z dziewczynami, zwłaszcza Lell” - ciągnęła.
Ty
znowu nie odpowiedział, ale też to uwielbiał. Jego ojca i dziewczynkę łączyła
mocna więź. Irv kochał Vivie, ale miał więź z Lell, którą ona będzie
pielęgnować zawsze i której nigdy nie zapomni, nawet wiele lat po jego
odejściu. Ty tego nie miał. Lexie też nie. Ale jego córka to miała.
I
on to lubił.
Jego
relacje z ojcem oczywiście znacznie się poprawiły po tym, jak jego tata
uratował życie Lexie, jednocześnie prawie tracąc swoje, a ponieważ Irv
całkowicie odstawił alkohol, było coraz lepiej.
Jego
mama nigdy nie wkraczała w ich życie, już nie. Miała różne starcia z Lexie w
mieście i w domu, które sprawiły, że Lex wściekła się na poważnie i matka miała
wizytę swego syna, który informował ją o zakazie wchodzenia do ich domu. Jego
ojciec mógł dostawać gówno z tego powodu, kiedy wracał do domu po wizytach u
nich, ale nigdy tego nie powiedział. Ty nie pytał. Ale kiedy Irv przychodził,
co zdarzało się często, nigdy nie zachowywał się tak, jakby to robił, więc
prawdopodobnie to ukrywał. Dla Irv’a Walkera było trochę późno, by chronić
tych, których kochał, ale lepiej późno niż wcale.
Ty
to też lubił.
Lex
ścisnęła jego brzuch i mruknęła - „Noc, kochanie.”
„Noc,
mama.”
Westchnęła.
Pięć
minut później przyjął jej ciężar.
Pięć
minut później odtoczyła się.
Kiedy
to zrobiła, obrócił się do niej, objął ramieniem jej brzuch, który niósł, w
Bogu nadzieja, jego syna i przyciągnął ją do siebie.
Przytuliła
się bliżej.
Potem
pochylił brodę i, czując zapach jej włosów, dwie sekundy później Ty Walker
zasnął z żoną blisko siebie, a przez ich ogromne okna wpadały światła małego,
cichego i bezpiecznego miasteczka Carnal w Kolorado.
*****
Osiem
miesięcy później Pani Szczęście wciąż była w dobrym nastroju.
Ty
wiedział o tym, ponieważ wtedy urodził się Julius Tatum Walker.
*****
A
dwadzieścia miesięcy później nadal czuła się tak samo.
Ty
wiedział o tym, ponieważ wtedy urodził się Elijah Irving Walker.
#####
Seria
Colorado Mountain
będzie
kontynuowana
z
kolejnymi przygodami w Carnal
historią
Chace’a i Faye.
W
książce „Oddychaj” (Breathe) na:
https://monique-romans-15.blogspot.com/
jeśli
lubisz moje tłumaczenia, wpłać dowolną dotacje na:
https://www.paypal.com/paypalme/Monique1b?country.x=PL&locale.x=pl_PL