poniedziałek, 27 września 2021

Epilog - Nadrabiam zaległości

 

Epilog

Nadrabiam zaległości

 

 

Pięć lat później…

Miałam przedramiona na łóżku, a wielkie dłonie mojego męża obejmujące moje biodra unosiły je tak, że moje kolana były zawieszone nad łóżkiem, rozsunęłam uda i przycisnęłam ich wnętrze do jego zewnętrznej strony, gdy brałam jego prowadzącego kutasa.

Był taki wysoki i miał tak długie nogi, że, jeśli chciał mnie wziąć od tyłu, musieliśmy to tak robić, chyba że stał z boku łóżka.

Bardzo mi się to podobało. Ta moc, przypomnienie, jak był duży, siła, którą miał do dyspozycji. To było ogromnie, cholernie podniecające.

Byłam blisko, Boże, byłam blisko, wysunęłam rękę przed siebie, pod poduszki, wciskając rękę w zagłówek, przechyliłam mocniej tyłek, aby uzyskać więcej, trzymałam się mocniej udami i dociskając rękę, aby mieć dźwignię do odepchnięcia.

Ty wyrwał się i rzucił mnie na kolana.

Odrzuciłam głowę do tyłu i wykręciłam szyję, otwierając usta, by zaprotestować, ale on pochylił się nade mną, krążąc mnie ramionami: jednym na moim brzuchu, drugim skosem przez klatkę piersiową. Podciągnął mnie do swojego brzucha i jedna ręka natychmiast powędrowała do mojej piersi, gdzie palce przetoczyły sutek, a druga dłoń natychmiast przesunęła się w dół, by palcem potrząsać łechtaczkę.

Moja głowa opadła do tyłu, zderzając się z nim, odwróciłam ją i błagałam - „Chcę odzyskać twojego fiuta, kochanie”.

Nie odpowiedział. Nigdy nie odpowiadał. Po prostu robił to, co chciał.

I to było bardzo miłe.

Nadal.

Moje biodra poruszały się wraz z jego ręką, dłonią zakrywałam jego na mojej piersi, a drugą zwinęłam za siebie i owinęłam wokół penisa.

„Kochanie” - wydyszałam.

Nie zatrzymał się.

Zaczęłam głaskać, mocno chwytać, ciągnąć, ślizgać, poruszać szybko.

Ty wydał w gardle warkot.

Odchyliłam głowę do tyłu, aby zobaczyć, co mogłam z jego twarzy, ale nie miałam szansy, jego usta opadły na moje, a jego język wskakiwał i wysuwał się, dopasowując się do moich pociągnięć na jego penisie.

Chwyciłam mocniej i poruszałam szybciej ręką, podobnie jak ruszały się moje biodra i jego język.

Znowu byłam, Boże, tak blisko. Sięgnęłam po to i moja ręka mocno ścisnęła, ale zatrzymała się, gdy mi to dał, a było tak dobrze, że całe moje ciało drżało od tego i wygięłam się.

Potem byłam na plecach, a mój mąż był na mnie, jadąc głęboko, stękając przy każdym uderzeniu, jego ręce na moich biodrach ciągnęły mnie w dół, gdy pchał w górę. Miałam na sobie prawie cały jego ciężar. Byłam zamglona po naprawdę cholernie dobrym orgazmie, który utrudniał mi oddychanie, a jego ciężar jeszcze bardziej go utrudniał. Nie obchodziło mnie to.

Zdarzało się to; nieczęsto, tylko wtedy, gdy doprowadzałam Ty. Dlatego podobało mi się to, bo przełamywałam jego kontrolę. I nigdy nie robił tego długo; robił to tylko wtedy, gdy był blisko.

A był blisko.

Potem był tam.

Czułam to, oglądałam, słuchałam i kochałam to.

Podciągnął moje kolana wysoko po swoich bokach, a ja przycisnęłam je i owinęłam ramiona wokół jego barków, gdy przeniósł swój ciężar na przedramię w łóżku, a drugą rękę owinął wokół dolnej części moich pleców, gdy jego biodra kontynuowały ruszanie się. Szybował. To też często robił - brał mnie delikatnie po tym, jak brał mnie mocno.

To też mi się podobało.

Kiedy nasz oddech się uspokoił, a on wciąż szybował, odwróciłam głowę, znalazłam jego ucho ustami i wyszeptałam - „Jestem w ciąży”.

Jego ciało znieruchomiało, w połowie ślizgu: połową do, połową z.

Potem wsunął się całkowicie i pozostał tam, ale podniósł głowę i przykuł mój wzrok.

„Poważnie?” - zagrzmiał.

Uśmiechnęłam się - „Poważnie.”

„Kotku, próbujemy od dwóch dni.”

Przygryzłam wargę, żeby nie zachichotać, udało mi się, puściłam i poinformowałam go - „Bliżej miesiąca.”

Jego oczy przesunęły się po mojej głowie i wymamrotał - „Wydaje się, że dwa dni.”

„Minął miesiąc, mężulku.”

Tak nie było. Minęło sześć tygodni, ale postanowiłam tego nie mówić.

Jego oczy wróciły do moich - „Jezu. Twoje pierdolone łono jest bardziej pojemne niż serce.”

Poczułam, że moje ciało się trzęsie, ale stłumiłam słyszalny śmiech.

„Może to twoi pływacy” - zasugerowałam, a mój głos drżał ze śmiechu, którego nie rozpętałam - „Może mają supermoce pana Ogromniastego.”

Ty nie znalazł nic śmiesznego. Nie śmiał się. Nie uśmiechnął się. Zamiast tego wygiął szyję do tyłu, spojrzał w sufit i odmówił słyszalną modlitwę.

„Proszę, Boże, tym razem daj mi pieprzonego syna.”

Moje ciało bardziej się trzęsło.

„Nie jestem pewna, czy Bóg lubi słowo pieprzony, Słonko” - powiedziałam mu i opuścił głowę.

„On mnie zna, już wcześniej odpowiadał na moje modlitwy i, zaufaj mi, mama, gówno Go to obchodzi.”

Wybuchnęłam śmiechem.

Ty wysunął się powoli, głównie stoczył się ze mnie, podparł się na łokciu na łóżku, jego długie, ciężkie nogi splątały się z moimi, ciało przycisnęło mnie na całej długości, położył dłoń na moim brzuchu i patrzyły, jak się śmieję.

Odwróciłam się lekko do niego, gdy mój śmiech ucichł i starałam się go zapewnić - „Czuję to; to jest chłopcem.”

„Mówiłaś to ostatnim razem. Myliłaś się” - przypomniał mi.

Naprawdę tak czuję, to przychodzi mocno, Ty. On mówi do mnie” - obiecałam mu.

„Kotku, mówiłaś to za pierwszym razem. Wtedy też się myliłaś.”

Postanowiłam być cicho, ponieważ nie kłamał.

Ty nie był cicho.

„Lex, Lella ma cztery i pół roku i musiałem pomalować salon w zeszły weekend, bo złapała twój lakier do paznokci i pomalowała paznokcie, palce, dłonie, palce u nóg, paznokcie u nóg, łydki, brzuch i trzy metry kwadratowe ściany tym gównem.”

Przygryzłam wargę, bo wciąż nie kłamał.

Nie skończył.

„A Vivian ma dwa i pół roku i krzyczała wczoraj wieczorem, bo chwyciła jedno z twoich kółek i próbowała wepchnąć tego skurwysyna przez płatek jej ucha. Cierpiała, ale, pieprz mnie, nie rezygnowała. Moja córeczka była zdeterminowana i nie obchodziło ją, czy skończy się to rzezią.”

Moje ciało znów zaczęło się trząść, ponieważ wciąż nie kłamał.

Nie skończył.

„I wpada w szał za każdym razem, gdy oglądam mecz w telewizji.”

Mocno zacisnęłam usta i wtuliłam się w niego, owijając rękę wokół jego talii i trzymając mocno, a moje ciało wciąż się trzęsło, bo wciąż nie kłamał.

„Potrzebuję kolejnego kutasa w tym domu i to niedługo, zanim całe to pieprzone miejsce zostanie pomalowane na różowo, a ja poślizgnę się na brokatowym długopisie i skręcę kark.”

Przełknęłam śmiech i obiecałam mu - „Nie poślizgniesz się na brokatowym długopisie.”

„Poślizgnę, jak nie przestaniesz kupować tego gówna dla Lell. Ile ma teraz, tysiąc?”

To było bliżej dziewięciuset dwudziestu pięciu. Postanowiłam jednak nie spierać się i zamiast tego zmienić temat.

„Prawdopodobnie powinniśmy wstać i wziąć prysznic. Muszę zacząć gotować.”

Spojrzał mi w oczy. Potem jego duża, ciepła dłoń wcisnęła się lekko w mój brzuch i jego wzrok tam się przesunął.

Kiedy jego dotyk nie zelżał, a jego spojrzenie nie zmieniło się przez jakiś czas, zawołałam cicho - „Ty?” - i jego oczy, te piękne, jasnobrązowe oczy z gęstymi, czarnymi, kręconymi rzęsami, przyszły do mnie.

„Dowód” - szepnął.

„Co?” - odszepnęłam, zagubiona w jego oczach. Byłam ponad pięć lat z moim mężczyzną, a mimo to nadal często gubiłam się w tych oczach.

„Dowód” - powtórzył, a następnie wyjaśnił - „Pani Szczęście nas lubi.”

Uśmiechnęłam się, ponieważ tak było. Miałam pięć pięknych lat i nie byłam pewna, ale myślałam, że jesteśmy jej faworytami.

„Tak” - powiedziałam cicho.

Jego dłoń przycisnęła się nieco głębiej, gdy pochylił głowę, by móc dotknąć ustami moich. Potem jego usta odeszły, ale jego czoło dotknęło mojego.

Potem wyszedł z łóżka, ale sięgnął po mnie, a potem ja wyszłam z łóżka.

Potem byliśmy pod prysznicem.

To był długi prysznic.

Poważnie, jeśli mój facet nie chciał tak wielu dzieci, prawdopodobnie powinien przestać mnie tak często pieprzyć.

Z drugiej strony, w tym momencie szkody zostały wyrządzone, więc równie dobrze mogliśmy się dobrze bawić.

*****

Zadzwonił dzwonek do drzwi i usłyszałam trzy - „Ja otworzę”, jedno od Bess, jedno od Honey i jedno głębokie, dudniące od Ty.

Ty wygrał i wiedziałam o tym, ponieważ Bess i Honey nie przestały robić tego, co robiły, a Ty się ruszył.

Na jego grzmot spojrzałam przez blat i zobaczyłam mężczyznę Bess, Rolanda, i mężczyznę Honey, Zandera, siedzących w fotelach, ale patrzyłam, jak mój mąż pojawia się zza kanapy w naszym zagłębionym pokoju rodzinnym. Ella Alexi leżała na jego plecach. Nazywaliśmy ją „Lella” lub „Lell”, ponieważ kiedy zaczęła mówić, tak siebie nazywała.

Mówiła do mojej drugiej Elli Bunia.

Mój mąż wstał z córką na plecach z wyćwiczoną łatwością. To dlatego, że zarówno Lell, jak i Vivie uważały dużą sylwetkę ojca za własną osobistą dżunglę-siłownię i tak go traktowały.

Nie narzekał. Nigdy.

Lell zacisnęła ręce na jego szyi, jej małe nóżki nie były wystarczająco długie, by otoczyć jego klatkę piersiową (mimo że wzrost jej całkiem niezły, nadal nie miała nawet pięciu lat), ale nadal mocno się ściskały. Ty pomagał, wyginając długie ramię za sobą pod jej pośladkami.

Patrzyłam, jak się pochyla, z Lell zabezpieczoną na plecach, a potem usłyszałam pisk i sięgnął po Vivian Bess, naszą Vivie, podnosząc ją pod wolną ręką jak worek zboża. Piszczała dalej, ale to nie był jej wkurzony pisk, to był jej chichot.

Następnie wszedł na cztery stopnie, a potem dalej, niosąc córki, odwracając głowę i patrząc na mnie. Uśmiechnęłam się do niego. Odwzajemnił uśmiech. Vivie znowu pisnęła. Jego uśmiech się powiększył.

Potem straciłam go z oczu, kiedy szedł do drzwi wejściowych.

Spojrzałam z powrotem na zagłębiony pokój rodzinny, który miał okna sięgające od podłogi do sufitu, a był wysoki na prawie półtora piętra i dawał widok na wzgórze, Carnal oraz wzgórza i góry za nim. Pokój rodzinny był ogromny. Po czterech stopniach otwierał się na prawie równie obszerną kuchnię, która znajdowała się w samym sercu domu i wychodziła na pokój rodzinny za wysokim blatem ze stołkami. Z boku i dwa stopnie wyżej znajdował się okrągły pokój, który był jadalnią z ogromnymi oknami i francuskimi drzwiami prowadzącymi na taras. Po drugiej stronie i dwa stopnie niżej znajdował się kwadratowy pokój, który był biurem, z oknami, drzwiami i tarasem jak wyżej. Za szerokim bocznym korytarzem od drzwi wejściowych z przodu domu znajdował się bardziej formalny salon i schody prowadzące na następne piętro. W drugim szerokim, bocznym holu obok biura, które też miało wejście do salonu, znajdował się mniejszy otwór, w którym znajdowała się spiżarnia i obszar, który deweloperzy nazwali „jednostką mamy”, która zawierała szafki i długi blat z wycięciem w jednym końcu, który dał miejsce na fotel. Tam miałam swoją maszynę do szycia i robiłam moje rzemieślnicze rzeczy. Dalej w tym holu po jednej stronie znajdowała się łazienka, po drugiej były drzwi do garażu na trzy samochody. Na szczycie tej ogromnej przestrzeni znajdował się mniejsza, otwarta bawialnia, pięć sypialni i trzy pełne łazienki, a jedna z tych pełnych łazienek była w gigantycznym apartamencie głównym Ty i moim, który również wychodził od frontu z oknami od podłogi do sufitu na nasz spektakularny widok, a na stronie przeciwnej do łazienki był nasz prywatny taras.

Znalazłam ten dom jakieś trzy tygodnie po tym, jak nasza męka skończyła się na dobre. To było w przytulnej zabudowie na wzgórzu na północ od Carnal. Domy były tu nieliczne i bardzo od siebie oddalone. Nasz został zamówiony przez rodzinę, której ojciec, niestety i niespodziewanie, stracił dobrze płatną pracę, więc musieli się wycofać. Dobrą wiadomością na ten temat było to, że poszli w zamiłowanie do budowania ze wszystkimi ulepszeniami, jakie mogli zamówić, a deweloperzy starali się znaleźć kogoś, kto zdejmie to im z głowy. Więc dostaliśmy to za grosze, chociaż te grosze wciąż były spore.

Kiedy go zobaczyłam, wróciłam z Laurie, Wendy, Betty i Maggie, które zgodziły się, że to gówno, potem wróciłam z Dominikiem i Kayeleen, a oni powiedzieli mi, że muszę to mieć, więc zabrałam tam męża, myśląc, że powie nie ma mowy.

To było wielkie. To było drogie.

Ale to byliśmy my.

Ty, będąc Ty, przeszedł całość bez komentarza, po czym stanął w pustej przestrzeni głównego apartamentu, który zaledwie dwa tygodnie temu został wyłożony dywanem i miał naklejone paski taśmy na masywnych oknach. Wyglądał przez okna przez trzy sekundy, a potem spojrzał na mnie i mruknął - „Łap to, mama.”

Nie sprzeciwiałam się. Złapałam to.

Sprzedaliśmy kondominium, poszliśmy do banku i odzyskaliśmy to, co Arnold Fuller ukradł z naszego sejfu. Nasz kredyt hipoteczny okazał się więc taki sam jak na mieszkanie, a my nadal mieliśmy pieniądze w banku.

Miałam Ellę Alexi i zdobyłam certyfikat z terapii masażu, który nie potroił mojej pensji, ale zwiększył ją czterokrotnie (nie wspominając, że uwielbiałam być masażystką, bo, miałam rację, ludzie uwielbiali przychodzić do mnie, byłam punktem kulminacyjnym ich dnia).

Więc wszystko było dobrze.

Usłyszałam ruch i pomruki i spojrzałam w bok, trzymałam ręce na wałku tocząc ciasto, i zobaczyłam, że z holu wychodzą Laurie, Tate, Ty i moje córki. Lella wciąż leżała na plecach swojego tatusia, ale Vivie teraz owinęła swoje małe rączki wokół szyi Tate, jedno z jego ramion było za nim, podtrzymując tyłeczek jednej, a drugą ręką unosił i trzymał przedramieniem drugą z córek.

Uśmiechnęłam się do niego, a potem spojrzałam na Laurie, która mówiła.

„Hej, ludziska” - przywitała Ellę, Bessie, Honey i mnie, wszystkie gotujące w kuchni - coś, na co Ty powiedział mi, że nie powinnam pozwalać (oprócz Bess i mnie) - ale, ponieważ było Święto Dziękczynienia, naprawdę nie mogłam powstrzymać ich od robienia tego.

Laurie wróciła i weszła do kuchni, rzucając torby na blat obok mnie i mówiąc - „Przepraszam, kochanie, ale Jonas się nie pokaże. W tym tygodniu on i jego dziewczyna zdecydowali, że to na zawsze i jest w domu jej rodziców na kolację. Wiadomość dotarła do nas dopiero godzinę temu i wywiązała się rozmowa ojca i syna, w którą zostałam wciągnięta jako niewinny, ale milczący obserwator, milczący, ponieważ nie mogłam wtrącić słowa, więc nie miałam szansy, by cię ostrzec” - potem pochyliła się i powiedziała cicho - „To nie uszczęśliwiło jego ojca.”

Spojrzałam jej w oczy i zapytałam zdziwiona - „Tate nie lubi dziewczyny Jonasa?” - A byłam zaskoczona, bo spotkałam ją więcej niż raz, była słodka, słodka, była cheerleaderką, a ponieważ Jonas był kapitanem drużyny piłkarskiej, był przystojny, mądry, zabawny i kochający, pasowali do siebie.

„Tate nie lubi, by Jonas w ostatniej chwili odwołał rodzinie swoją obecność na kolacji dla jakiejś dziewczyny” - odpowiedziała, po czym powiedziała mi coś, co już wiedziałam - „Chociaż są razem od trzech lat, więc ona nie jest do końca jakąś dziewczyną. Ale Tate też nie lubi, ze są razem od trzech lat. Nie chce, aby jego syn popełniał błędy ojca. Prawdę powiedziawszy, jest naprawdę słodka i niezupełnie jak dziewczyna Tate’a z liceum, ale on ma retrospekcje. Zdarza się, że retrospekcje Neety chwytają i nie puszczają. Więc powiedziałam swój kawałek po drodze tu i teraz jestem neutralna. Będą musieli to rozgryźć.”

Złożyłam to, żeby później powiedzieć Ty, jako dowód, że synowie mogą nie zawsze być łatwiejsi niż córki, kiedy Laurie dawała mi więcej paszy.

„Jonas wygląda zupełnie jak jego tata i zachowuje się jak jego tata. To nie jest stracone na Tate’a. Chociaż Tate nie widzi, że Jonas przeskoczył dwadzieścia pięć lat, w których jego ojciec przeżywał piekło z Neetą. Wyjaśniłam mu również to, a on mnie zignorował, więc będzie musiał też to rozgryźć.”

To była dobra rzecz i chciałam, żeby powiedziała mi więcej, ale skończyła.

„Teraz” - klasnęła w dłonie - „Co mogę zrobić?”

„Wiesz, jak zrobić ciasto ze słodkich ziemniaków?” - Ella wtrąciła się chętnie.

„Oczywiście…” - powiedziała Laurie - „…to moje ulubione.”

„Wszystko gotowe” - Ella wskazała głową na inny blat po drugiej stronie kuchni, gdzie rzeczywiście wszystko było gotowe - „Weź się za to.”

Laurie przeniosła się na stację ze słodkimi ziemniakami, a Honey przeniosła się do toreb Laurie i odkryła sześciopak piwa, dwie butelki wina, ciasto czekoladowe z orzechami, które Laurie obiecała przynieść, trzy litry lodów i trzy puszki śmietany w sprayu, najlepszej jakości.

Vivie nagle wrzasnęła, podniosłam głowę i zobaczyłam, że Ty zmienił kanał z parady na mecz do oglądania z Tate’a, Rolandem i Zanderem.

Jego oczy skierowały się na mnie z tyłu kanapy i mówiły wiele.

Spojrzałam na walcowane ciasto i nadal je toczyłam, uśmiechając się.

Na drugi krzyk Vivie, który tym razem zawierał prawdziwe słowa i były to  Nie football, tatusiu!” - Bessie wdarła się, wołając i idąc w kierunku salonu - „Vivie, dziewczyno, wchodź tutaj, kochanie, ty też Lellie, kochanie. Dziewczyny mogą być w kuchni, robiąc fajne rzeczy.”

Lell pojawiła się natychmiast, wpadając szybko, ale cicho.

Moja pierworodna była jak jej ojciec. Miała wiele do powiedzenia i wiele sposobów komunikowania się, ale nie wszystkie były za pomocą słów.

Vivie zrobiła szalony, hałaśliwy lot, skrzecząc - „Fajne rzeczy!” i potrząsając rękami nad głową.

I było oczywiste, po kim wzięła to moja druga.

Lell zaatakowała nogi babci, objęła ją ramionami, odchyliła głowę do tyłu i uśmiechnęła się do Elli. Ella natychmiast pochyliła się i podniosła ją, kładąc jej pośladki na blacie i wyjaśniając, że obiera ziemniaki, żebyśmy mogli je później utłuc. Lell słuchała z wytężoną uwagą i wpatrywała się z pochłonięciem w dłonie babci.

Bessie wzięła Vivie w ramiona, podczas gdy Vivie wciąż krzyczała - „Fajne rzeczy! Fajne rzeczy! Fajne rzeczy!” kiedy Bess niosła ją do kuchni, a potem ta pieśń zmieniła się na - „Ciasto! Ciasto! Ciasto!” kiedy zauważyła ciasto Laurie.

„To na deser, kochanie” - mruknęła do niej Bess.

Ciasto, ciociu Bess!” - Vivie pisnęła.

Zignorowałam pisk mojej córki i mogłam to zrobić, ponieważ miałam dużo praktyki, bo rzadko mówiła innym tonem, więc zwróciłam się do Honey i zapytałam - „Możesz wziąć Tate’owi piwo i zobaczyć, czy chłopcy potrzebują świeżego? Gra trwa.”

Honey uśmiechnęła się do mnie i pobiegła do lodówki.

Rozwałkowałam ciasto, a następnie układałam je w naczyniu do spodu.

Ciasto!” - wrzasnęła moja córka.

Zadzwonił dzwonek do drzwi.

Spojrzałam znowu do pokoju rodzinnego, by zobaczyć, jak Ty podnosi się z kanapy. Potem spojrzałam z powrotem na moje ciasto.

Minutę później usłyszałam zawołanie - „Gdzie są moje muffiny!”

„Dziadek” - szepnęła Lell, jej oczy przesunęły się po Elli w moją stronę i zapaliły się.

Dziadek!” - Vivie pisnęła i walczyła z ramionami Bess.

Bess ją uwolniła i Vivie wybiegła z kuchni. Potem przeniosła się do Lell i zdjęła ją i ona też wybiegła.

Trzydzieści sekund później pojawił się Irv z obiema dziewczynami jadącymi na jego nogach, a ich tyłki szorowały podłogę, gdy szedł.

Słyszałam kolejne pozdrowienia, które oddał Irv, ale przyszedł prosto do mnie, z moimi córkami nadal jeżdżącymi na jego łydkach, kostkach i stopach. Owinął dłoń wokół mojej szyi, pochylił się i pocałował moją skroń.

Zamknęłam oczy.

„Hej, Irv” - szepnęłam.

„Piękna” - odszepnął i ścisnął moją szyję.

Otworzyłam oczy i odwróciłam się, żeby na niego spojrzeć.

Uśmiechnął się do mnie.

Odwzajemniłam uśmiech.

Potem z pewnym wysiłkiem i niezbyt szybko wyszedł z kuchni z moimi dziewczynami wciąż przywiązanymi do jego nóg.

„Chcesz piwo, Irv?” - Honey zawołała i moje oczy skierowały się na Ty.

„Coca” - odkrzyknął Irv bez wahania - „Dzięki Honey-słodka”.

Jezu, podobało mi się, kiedy Irv nazwał Honey „Honey-słodka”.

Wypuściłam oddech. Ty poszedł za tatą. Honey ścigała ich z napojem Irv’a, jakby mogła stanąć na podium i mieć medal zawieszony na szyi, jakby uzyskała najlepszy czas. To była Honey; na pewno wygrałaby złoto za bycie słodką.

Zaczęłam odcinać nawis z ciasta wokół krawędzi formy.

Dzwonek do drzwi zadzwonił ponownie. Ty poszedł za tym ponownie.

Minutę później usłyszeliśmy, jak Julius krzyczy - „Ten pieprzony basen w hotelu jest podgrzewany. Mój człowieku, pływałem o dziewiątej trzydzieści w nocy, w górach, wszędzie śnieg i to było gówno!”

Ujek Juuliuu!” - wrzeszczała Vivie, słyszałam jej małe stopy w biegu i cieszyłam się każdą minutą podniecenia mojej córki. Głównie dlatego, że była podekscytowana, bo miała dużo miłości do ofiarowania i cieszyła się, że się ją rozpowszechnia, więc była w niebie. Ale także dlatego, że oznaczało to, że później zgaśnie jak światło.

Spojrzałam do pokoju rodzinnego i zobaczyłam Lell na kolanach dziadka. Jej głowa była zwrócona do siostry, ale szybko się odwróciła. To nie dlatego, że nie kochała swojego wujka Juliusa, to dlatego, że absolutnie cholernie uwielbiała swojego dziadka.

Patrzyłam, jak odchyla głowę do tyłu i podnosi swoją małą rączkę, by przyłożyć ją do gardła dziadka. Tak ostatnio robiła. Lubiła wibracje, które czuła, gdy ludzie rozmawiali.

Jeśli chodzi o mnie, lubiłam czuć rękę córki na gardle, kiedy z nią rozmawiałam.

„Ten człowiek musi uważać na swój język” - mruknęła Ella.

Nie odpowiedziałam. Przez te pięć lat duża rodzina Ty i moja, którą jakoś udało nam się zdobyć, była blisko i trzymaliśmy się tak, bo przeżyliśmy wiele dramatów, następstw tragedii i utrzymującego się strachu, który nigdy tak naprawdę nie zniknął. Oznaczało to, że nie rozstawaliśmy się na długo i często nasze ścieżki krzyżowały się w święta, urodziny, wakacje. Wszyscy znali wszystkich bardzo dobrze. I prawie wszyscy się dogadywali.

Ale Ella nie była wielką fanką zawodu Juliusa ani faktu, że miał trzy kobiety. Wielokrotnie z nią o tym rozmawiałam i nie zmieniłam jej zdania. Julius będąc Juliusem, a więc nie tylko sympatycznym, ale i kochanym, również nie zdołał zmienić jej zdania. Bess i Honey go uwielbiały. Moje córki też. Ella po prostu musiała z tym żyć.

Więcej ludzi, więcej pozdrowień, te z Juliusem, Ananą i córką jej i Juliusa, Ilori, która miała prawie osiem lat i zbliżała się do piękna matki. Anana dołączyła do kobiet w kuchni. Ilori poszła z tatą, aby dołączyć do mężczyzn. Honey rozpakowała to, co przyniosła rodzina Juliusa. Więcej piwa. Więcej wina. Butelka wódki z najwyższej półki. Bukiet kwiatów.

Dzwonek do drzwi zadzwonił ponownie. Ty znów się podniósł.

Nalewałam nadzienie dyniowe do ciasta i nie słyszałam niczego oprócz butów uderzających o płytki, a potem poczułam rękę na krzyżu. Zatrzymałam się, odwróciłam głowę i spojrzałam lekko w dół.

„Angel” - szepnęłam.

Hola, mi Querida[1].”

Uśmiechnęłam się. Angel odwzajemnił uśmiech.

„Jak tam Hotel Carnal?” - zapytałam.

„Basen jest podgrzewany” - odpowiedział Angel.

Mój uśmiech się poszerzył. To samo zrobił jego.

„Chociaż, myślę, że wczoraj popływałem z dużym, czarnym facetem, który podwędza samochody” - dodał - „Nie powiesz mojej zgrai, prawda?”

Całkowicie wiedział, że pływał z dużym, czarnym facetem, który podwędza samochody, biorąc pod uwagę, że nie był to pierwszy raz, kiedy był w pobliżu Juliusa. To też był początkowo niełatwy sojusz. Ale miłość Angela do mnie i późniejsze jego czyny dla Ty i miłość Juliusa do Ty i kolejne jego czyny dla mnie sprawiły, że wyszli poza strefę niepewną, bo mieli wspólną płaszczyznę. Podejrzewałam, że kiedy szli swoimi drogami, nie rozmawiali o tych powiązaniach ze swoimi załogami w domu. Chociaż wiedziałam, że Julius wysłał Angelowi butelkę premium tequili na jego urodziny w tym roku, a także wiedziałam, że Angel wysłał Juliusowi butelkę premium Hennessy na jego urodziny.

„Twój sekret jest u mnie bezpieczny” - wyszeptałam, co sprawiło, że uśmiechnął się jeszcze bardziej.

Potem położył lekki nacisk na moje plecy, zanim jego ręka odpadła.

Wyjrzałam zza niego i ponownie uśmiechnęłam się do bardzo ciężarnej żony Angela - „Hej, Rosalia”.

„Hej, Lexie. Cześć wszystkim.” - rzuciła torby na blat - „Co mogę zrobić?”

Ella, najstarsza babcia nie będąca w swoim domu, ale nadal będąca szefową, wydawała instrukcje.

Rosalia była zajęta.

Angel poszedł do kanapy.

Ty ruszył za nim.

Vivie dostrzegła Angela i odrzuciła Juliusa, krzycząc - „Ujek Anhal!” i rzuciła się całym ciałem z Juliusa na Angela, który nie był przygotowany, ale na szczęście złapał ją po tym, jak rzuciła się z oparcia fotela, zanim Julius zdołał ją powstrzymać. Wtedy Angel podniósł ją, rzucił w powietrze, złapał, a potem przyciągnął do siebie i prychnął w jej szyję, podczas gdy moja córka wydawała wrzaskliwy chichot.

Rosalia zachichotała obok mnie.

Mój wzrok przesunął się na Lellę i Irv’a i zobaczyłam, jak ich głowy pochylają się nad rękami. Grali w wojnę na kciuki, małe palce mojej córki zacisnęły się wokół nie-bardzo małych palców jej dziadka. Patrzyłam, jak pozwolił jej wygrać. Słuchałam jej cichego chichotu. Przeniosłam wzrok na mojego męża, aby zobaczyć, że on również to obserwował i widziałam jego twarz z profilu, ale wciąż widziałam, że jest łagodna.

Potem wróciłam do nalewania nadzienia z dyni do ciasta.

Mnóstwo ludzi, mnóstwo gęb do wykarmienia.

Musiałam zebrać swoje gówno, żeby móc wyżywić moją rodzinę.

*****

Dla wyjaśnienia potrzebujecie kilku aktualizacji…

*****

Tamtego dnia pięć lat temu Irv wiedział, jak mnie znaleźć, ponieważ Irv znał ten domek myśliwski. Każdy czarnoskóry mężczyzna i kobieta w hrabstwie go znali. A było tak, ponieważ Arnold Fuller był tym, kim był, bo jego tata i dziadek nauczyli go, jak być takim. W czasach, gdy uchodziło im to płazem, każdego czarnego mężczyznę, który wyszedł poza to, co czuli Fullerowie i ich bracia, że było jego miejscem na Ziemi, tata Fullera, dziadek i ich bracia zabierali do tej chaty i uczyli tego.

Irv wyjaśnił to Ty i policji po tym, jak wyjaśnił, że jego kumpel, który jako rozrywkę słuchał radia policyjnego, zadzwonił, aby dać mu znać, że mnie porwano. Pamiętał tę chatę, znał Arnolda Fullera, sądził, że będzie żywił nieprzyjemną urazę i wiedział, że jeśli Fuller to zrobi, będzie działał zgodnie ze starymi nawykami.

Pójście do tej chaty było strzałem w dziesiątkę, ale nie powinien tam wchodzić sam. Powinien był zadzwonić na policję.

Nie zrobił tego, ponieważ miał syna do wygrania i rachunki do wyrównania. Była to decyzja oparta wyłącznie na emocjach, która sprawiła, że nie było to złe, ale też było złe.

Bez wątpienia było to zrozumiałe.

Jaki ojciec, taki syn.

I w końcu uratował mi życie.

*****

Trzy miesiące po porwaniu mnie przez Fullera mój mąż zniknął w nocy i wrócił do domu dopiero we wczesnych godzinach porannych, a kiedy to zrobił, wziął prysznic przed pójściem spać.

Nie pytałam.

Nie powiedział.

Następnego dnia w salonie rozeszła się wieść, że ktoś nocą podpalił chatę myśliwską. Na szczęście oblali wszystko dookoła wodą, żeby płomienie się nie rozprzestrzeniły i była tak stara, że zapaliła się jak zapałka i szybko spłonęła.

A potem zniknęła.

Brzydki kawałek historii poszedł z dymem, a przyszłe pokolenia nigdy się nie miały dowiedzieć, że w ogóle istniał.

Minęło dużo czasu, zanim Ty powiedział mi w jego tempie, co zrobił i wyjaśnił, że nie był sam. Poszli z nim Dewey, Tate, Deke, Wood, Pop, Shambles, Ned, Irv i Jim-Billy. Podobnie jak Chace Keaton.

Tak, prostolinijny Chace Keaton.

Z drugiej strony, Chace był człowiekiem zajmującym się naprawą zła, wcześniej wysadzał swój tyłek, aby to zrobić, więc myślę, że nie było zaskoczeniem, że zrobił to ponownie, niezależnie od metod, których musiał użyć.

Myślałam, że budynek mógł zniknąć, ale duchy prawdopodobnie pozostały.

Pomyślałam też, że te duchy prawdopodobnie czerpały przyjemność z patrzenia, jak ci mężczyźni palą tę dziurę do gołej ziemi.

*****

Ty rozmawiał ze mną, Tate rozmawiał ze mną, Chace rozmawiał ze mną, nawet oficer Frank wpadł do domu pewnego popołudnia, żeby porozmawiać ze mną o zastrzeleniu Arnolda Fullera. Myśleli, że zeświruję, biorąc pod uwagę fakt, że zrobiłam to w szpitalu. Opóźniona reakcja na zajście Irv’a, porwanie mnie i zastrzelenie Arniego.

Byłam okej.

Aż pewnego dnia nie byłam.

Jadąc do domu ze sklepu spożywczego w mój poniedziałek, dostałam dreszczy.

A moje ręce na kierownicy poprowadziły Chargera do posterunku Policji Carnal. Weszłam do środka na trzęsących się nogach i poprosiłam o rozmowę z detektywem Keatonem.

Wyszedł od razu.

Trzymał mnie, kiedy zgubiłam opanowanie w pokoju przesłuchań, a kiedy mówię, że zgubiłam, to znaczy, że całkiem je zgubiłam. Potem, kiedy mnie uspokoił, załatwił mi chusteczki. Potem wysłał oficera po latte z La-La Land.

Potem siedział ze mną, kiedy to piłam.

Potem pojechał za mną do domu, żeby się upewnić, że wszystko jest w porządku.

Potem poszedł prosto do warsztatu i powiedział Ty, co się stało. Wyjaśnił również Ty, że nie poszłam do niego, bo nie chciałam, żeby to zobaczył, ten ostatni kawałek mnie, który zabrał Fuller, bo Fuller już tyle zabrał Ty.

Od czasu, gdy Chace mnie zostawił do czasu, gdy Ty wrócił do domu, byłam nerwowym wrakiem. Myślałam, że się wkurzy, myśląc, że poszłam tam za jego plecami, że nie spodoba mu się, że podzieliłam się tym z innym mężczyzną. Byłam takim bałaganem, nawet nie zadzwoniłam do niego, żeby spróbować wykryć jego nastrój, ponieważ, jeśli miał stracić kontrolę nad sobą, nie chciałam, aby to nadeszło wcześniej czy później.

Ale Ty się nie wkurzył.

Po prostu wrócił do domu z siłowni jak zwykle, ale zrobił dokładne skanowanie mnie w chwili, gdy mnie zobaczył. Wiedziałam, że widział, że jestem niespokojna i mój niepokój uderzył w czerwoną strefę. Ale on po prostu podszedł do mnie, owinął rękę z tyłu mojej głowy, pocałował mnie, dotknął mojego czoła swoim i poprosił, żebym mu zrobiła shake’a. Potem poszedł wziąć prysznic.

Zrobiłam go mu i zrobiłam to z wdzięcznością, że to zrozumiał i się nie wkurzył.

Nigdy o tym nie mówił i ja też nie.

Ale potem obserwował mnie uważnie i robił to przez tygodnie. Nie ukrywał tego, ale nie wspomniałam o tym. Nasza córka rosła we mnie, był zaniepokojony i trzymał rękę na pulsie.

Tak samo robił Tate. Tak samo Chace. Tak samo oficer Frank. Jim-Billy. Deke. Wood. Pop. Krystal. Laurie, Maggie, Stella, Dominic… wszyscy.

Ale tego dnia się tego pozbyłam. Dałam to Chace’owi, a to zabrał.

Odebrał swój ładunek gówna od Fullera, więc wiedziałam, że to samolubne.

Ale też byłam wdzięczna i będę wiecznie.

Abym mogła to pokazać, Chace pozwolił mi kupić mu lunch w jeden z tych dni, kiedy dzieliliśmy go w barze, zamiast tego, co zwykle się zdarzało, kupować mi mój.

Pozwolił mi to zrobić raz.

Nie było to dużo, ale przynajmniej to było coś.

*****

Trzy i pół tygodnia po moim porwaniu Rowdy Crabtree został zatrzymany w Arizonie, po amerykańskiej stronie granicy amerykańsko-meksykańskiej, kiedy próbował ją przekroczyć. Został aresztowany i przewieziony z powrotem do Carnal.

Był ścigany w Chantelle za morderstwo Misty Keaton. Nie zaoferowano mu kaucji, ponieważ był narażony na ryzyko ucieczki.

Został uniewinniony i natychmiast wyprowadzony poza stan. Nie wiedziałam dokąd. Również mnie to nie obchodziło.

Morderstwo Misty Keaton nigdy nie zostało wyjaśnione.

Chace Keaton może i nie lubił swojej żony, ale mniej podobał mu się sposób, w jaki umarła.

Więc jej morderstwo nie zostało rozwiązane, ale to nie znaczyło, że Chace nadal nie szukał jej zabójcy.

*****

Shift, będąc Shiftem, a więc głupim, ale nie wiedząc o tym, próbował pójść na ugodę.

Tak, był alfonsem zajmującym się handlem narkotykami, który kazał zabić swojego najlepszego przyjaciela i osobiście wykonał przejazd z ostrzałem, w którym zabił jedną osobę i zranił trzy, a próbował pójść na ugodę.

Prokurator Generalny twardo się targował.

Shift cieszy się obecnie pobytem w zakładzie karnym w Teksasie i będzie w nim aż do śmierci. Życie bez szans na zwolnienie warunkowe.

To było w powietrzu, niezależnie od tego, czy był to dobry układ, czy nie, że prokurator okręgowy nie narzucił kary śmierci.

*****

I tak skończyły się cienie.

Teraz wszystko jest świecącym słońcem.

*****

Dwie godziny po przybyciu Angela i Rosalii, siedziałam przy stole w jadalni, który był wypchany ludźmi, których kochałam, z rękami lekko rozłożonymi na boki, nadgarstkami opartymi na krawędzi stołu, palcami prawej dłoni zaciśniętymi wokół palców Angela, palcami lewej zaciśniętymi wokół dłoni Irv’a, kiedy słuchałam z pochyloną głową, jak Ella odmawia naszą modlitwę Dziękczynienia.

Potem skończyła, ale zanim puściłam ręce, które trzymałam, ścisnęłam je mocno w tym samym czasie, w którym ścisnęły moje dokładnie w ten sam sposób.

Potem rozejrzałam się po stole i zobaczyłam na sobie oczy męża i w nich przeczytałam to wszystko, wszystko, wszystko, co musiał powiedzieć, wszystko, co uwielbiałam słyszeć.

Pięć Świąt Dziękczynienia, w których odchodził od niego koszmar.

Pięć Świąt Dziękczynienia, w których dałam mu różne wersje tego samego.

Patrząc w jego oczy widziałam, że wreszcie nadrabiam zaległości.

*****

Ty

„Jesteś pewien?”

„Sam, nie usiądę w grze” - powiedział Ty do telefonu, jego ciało poruszało się po domu, znajome ruchy, te same każdej nocy, te ruchy, aby wszystko wyłączyć, zamknąć swoje dziewczyny, upewnić się, że są bezpieczne.

„Pokryję twoje wpisowe” - powiedział mu do ucha Samuel Sterling.

Ty zgasił światło pod szafkami w kuchni Lexie i zapytał - „Ktoś, komu chcesz dać lekcję?”

„Trzej tacy” - odpowiedział Sam.

„Jak bardzo potrzebują tej lekcji?” - spytał Ty, wychodząc z kuchni do zagłębionego pokoju rodzinnego, by zgasić lampę, która stała tam na bocznym stoliku.

Lex miała w tej strefie kupę mebli. Dwie pełne kanapy, cztery fotele, dwa duże pufy, cztery małe stoliki i stolik kawowy. Kiedy wypełniała tę przestrzeń, myślał, że chwilowo zwariowała.

Mylił się.

Pomiędzy nią a jej dziewczynami odciągającymi wino, jednocześnie chichoczącymi z powodu tego, co, jak podejrzewał, nie było książkami, które miały czytać (myślał tak przede wszystkim dlatego, że Krystal była członkiem klubu książki Lexie, a Krystal nie była kobietą, która należała do jakiegoś klub książki, ale to ona była kobietą, która rechotała przy winie), on zapraszał mężczyzn na piwo i oglądanie meczów, więc te meble były bardzo przydatne.

„Niektórzy mogą nie myśleć, że bardzo potrzebują tej lekcji” - odpowiedział Sam, po czym powiedział cicho - „Brat by się nie zgodził.”

Ty wyprostował się od lampy i spojrzał na światła Carnal.

Nie odpowiedział.

Sam mówił dalej - „To jest na Hawajach. Wyślę odrzutowiec po ciebie, Lexie i dziewczyny. Mam tu dom, możecie tam się zatrzymać. One dostaną wakacje, ty też, z wyjątkiem tego, że poświęcasz czas, żeby posiedzieć w grze i zabrać ich pieniądze, oddać mi moje wpisowe, a resztę odłożyć na fundusz naukowy Lelli i Vivie.” - przerwał - „Chociaż prawdopodobnie nie zaszkodzi użyć ich, by kupić Lexie więcej diamentów.”

Nagle jego oczy nie widziały Carnal. Jego umysł wypełniła wizja jego żony gotującej, jedzącej i przebywającej z rodziną tego dnia w obcisłej sukience, butach na wysokim obcasie i z brylantami, które podarował jej w ostatnie święta Bożego Narodzenia, w uszach i na szyi.

Ty co roku dawał Lexie diamenty na jej urodziny, Boże Narodzenie i ich rocznicę. Pracował po godzinach, żeby to robić. I nigdy się nie pieprzył. Nie dostawała samych kolczyków, naszyjnika czy bransoletki. Dostawała zestawy. Czasem dwie sztuki, czasem trzy.

Jednak w tym roku na piątą rocznicę ślubu Bessie i Roland przyjechali z Miami, aby doglądać dziewczyn w długi weekend, podczas gdy Ty zabrał swoją żonę z powrotem do Vegas, gdzie zatrzymali się w tym samym hotelu, ale w lepszym pokoju, a on powielił jej ślubną obrączkę szerokim pasem pierścionków wysadzanych dookoła brylantami. Kosztowało to pieprzony worek dolarów, a stos pierścionków prawie zakrywał jej palec do knykcia.

Zdejmowała je codziennie, aby oczyścić i zdejmowała je, aby wykonywać masaże.

Poza tym nigdy nie zdejmowała. Ani kiedy brała prysznic, ani kiedy gotowała, czy kąpała dziewczyny.

Nigdy.

„Kiedy to jest?” - zapytał Sama, patrząc na Carnal.

„Dwa tygodnie.”

Dwa tygodnie. Nie mieli prawdziwych wakacji od kwietnia, kiedy pojechali do Elli na tydzień na Wielkanoc.

Zgiął szyję i spojrzał na swoje stopy, mrucząc - „Porozmawiam z Lex.”

Usłyszał chichot Sama - „W porządku, do zobaczenia za dwa tygodnie.”

Potem nie miał nic poza ciszą.

Zamknął telefon i wsunął go do tylnej kieszeni, wiedząc, że Sam ma rację. Hawaje, prywatny odrzutowiec, pieniądze w banku i diamenty - jego kobietę nietrudno będzie przekonać, zwłaszcza że to była jego pierwsza gra od czasu, gdy siedział przy tej dwa dni po tym, jak ją poznał.

Trzymał się swojej przysięgi.

Do teraz.

Przeszedł przez dom, widząc zacienione kawałki na ścianach.

Lex była stałą bywalczynią w sklepie z ramkami w Chantelle, tak stałą, że wysyłali im kartki świąteczne. Artystyczny rysunek wykonany brokatowym piórem przez Lell w oprawie, jakby zostało wykonane przez mistrza. Niezwykłe modułowe ramki z migawkami rodzinnego życia. Dwie małe gablotki, w których widać było maleńkie szpitalne bransoletki ich córek, dwie inne z pierwszym kosmykami ich włosów przyciętymi przez Dominica: Lell przewiązana jasnożółtą wstążką, Vivie bladoróżową. W dole głównego holu podwójna linia oprawionych w czarne ramki, na kremowo-matowym papierze z czarnego tuszu, maleńkie, ale powoli powiększające się odciski dłoni, pięć Lell (jedną Lexie zrobiła dwa dni po wyjściu z Lell ze szpitala i jedna na każde urodziny) i trzy rączki Vivie.

Niedługo będzie tam kolejny rząd albo może to rozgałęzi się na przeciwległą ścianę i on to lubił, lubił wystrój oparty na komforcie i rodzinie, ale kochał dom, który zrobiła dla nich jego żona.

Po raz ostatni sprawdził zewnętrzne drzwi, aby upewnić się, że są zamknięte, włączył alarm i poszedł na schody.

Ale zatrzymał się u stóp, gdy zobaczył ciemną postać siedzącą w połowie wysokości.

Ella.

Poczuł w ciemności jej wzrok i oddał jej swój.

Milczała.

On też.

Potem wyszeptała - „Kocham cię, Ty.”

To był pierwszy raz, kiedy to powiedziała, nawet po latach, kiedy to okazywała i, Jezu, Boże, to było cholernie dobre.

„To samo” - zagrzmiał szorstkim głosem.

Zauważył, że jej cień skinął głową, a potem wstała i patrzył, jak wchodzi po schodach i skręca w prawo.

Wciągnął powietrze. Potem poszedł za nią.

Jak co wieczór, zajrzał do Lelli i Vivie, które dzieliły pokój na żądanie Lexie. Chciała, żeby dorastały blisko, jak Bessie i Honey. Chciała, żeby miały dziewczęce pogawędki w nocy. Chciała, żeby były razem.

Dostała to, czego chciała. Ty się nie kłócił. Nie było powodu, jej motywy były zdrowe.

Obie jego dziewczynki mocno spały. Żadnej niespodzianki. Miały zajęty cały dzień.

Potem po cichu, ponieważ Ella, Bess i Roland i Honey i Zander zostali z nimi, poszedł do swojej żony.

Ledwo zamknął drzwi, zanim spojrzała na niego ze swojego miejsca siedzącego ze skrzyżowanymi nogami na łóżku i powiedziała - „Odpowiedź brzmi tak”.

Zatrzymał się i spojrzał na nią.

Potem zgadł - „Sam dzwonił do ciebie, zanim zadzwonił do mnie.”

Wyrzuciła ręce w powietrze i stłumionym okrzykiem zawołała - „Hawaje!”

Jezu. Jego żona była gapcią.

Podszedł do końca łóżka, starając się nie dopuścić, by blizna szpecąca jej lewą, ciemną, wygiętą brew przeniknęła do jego umysłu. W dzień mógł to ignorować. To była noc, kiedy reszta świata bladła i byli tylko on i Lex w ich pokoju, w ich łóżku, kiedy nie mógł. To było stałe przypomnienie tego dnia, w którym żył przez długie godziny z możliwością, że mógłby ją stracić, że nigdy nie miałby Lell ani Vivie, kiedy nie mógł tego ignorować.

Nie była identyczna z jego, nieco przesunięta do zewnętrznej krawędzi, podczas gdy Ty była pośrodku.

Nie miał nic przeciwko dopasowaniu koszulek Team Walker (coś teraz nosiły też obie jego córki - jego żona i córki nosiły je często, on nosił swoją wyłącznie na siłowni).

Przeszkadzały mu na wpół pasujące blizny.

To zaszło mu tak głęboko pod skórę, że w końcu rozmawiał o tym z Tate’m, biorąc pod uwagę, że Laurie nosiła własną bliznę po tym, jak została dźgnięta przez seryjnego mordercę, a Tate musiał oglądać to gówno każdego dnia. Tate miał mądre słowa, które pomogły, ale nie wystarczyły.

Więc w końcu musiał z tym żyć i po prostu przypominać sobie, że była w ich pokoju, ich łóżku, z ich córkami w korytarzu, a teraz z jego, nadzieja w Bogu, synem w jej brzuchu. Przeżyła koszmar i zabiła mężczyznę, żeby móc oddychać i uratować go od samotnego, pełnego straty życia, jakie prowadził Tuku.

I absolutnie mógł z tym żyć.

Ale chciał jak cholera, by w czasie jednego z wielu razy, kiedy przeciągał kciukiem po tej bliźnie, kiedy skończył, stał się cud i to zniknęło.

Jak dotąd tak się nie stało, ale nie przestał próbować.

Dotarł do końca łóżka i położył ręce na biodrach. Pchnęła się do przodu i na czworakach podpełzła do niego. Jego kutas zaczął twardnieć kiedy to obserwował i robił to nadal, kiedy do niego dotarła, wstała na kolana i wsunęła ręce w jego klatkę piersiową, gdy przycisnęła się do niego.

„Nic już dał mi wolne” - powiedziała mu.

„Myślę, że rozmawianie z Samem za moimi plecami to coś, na co powinienem być wkurzony.”

Jej głowa przechyliła się na bok, a usta drgnęły - „Dlaczego?”

„Uh… Lex, ty i Sam pogrywaliście mną” - poinformował ją.

„Tak, byś mógł otrząsnąć się ze starych pierdół, żeby Sam nie usłyszał słowa na n” - odpowiedziała - „To było tego warte.”

To było to. Zniknęły. Każda rana, którą zostawił po rozerwaniu jej na strzępy pięć lat temu, nie zagoiła się tak po prostu. Zniknęła. Wiedział o tym, ponieważ nie mrugnęła okiem przed pogrywaniem nim. Bez niepewności. Wiedziała, że nie zrobi nic, ani jednej rzeczy, żeby skrzywdzić to, co mieli.

Ale, kurwa, dupki cały czas powtarzają to gówno.

„Kiedy zostałem krzyżowcem czarnej sprawiedliwości?” - zapytał.

„Ty nie jesteś. Sam jest. Po prostu tym razem pan Ogromniasty jest jego skrzydłowym.”

Wpatrywał się w swoją kobietę i potrząsnął głową, bo była cholernie poważną gapcią.

Przycisnęła się bliżej i namówiła miękkim głosem - „No, kochanie. Sam mówi, że jego dom jest nad samym oceanem. Dziewczyny pokochają plażę.”

Plaża.

Hawaje miały plaże.

„Zrobię to” - stwierdził i patrzył, jak jego żona się uśmiecha. Potem zapytał - „Czy możesz mi powiedzieć, dlaczego ciągle wkładasz ubrania przed pójściem spać?”

„Jest listopad. Jest zimno.”

Nie w ich domu, nie było.

Miał pod opieką trzy dziewczyny. Nigdy nie zmniejszał grzania. Chciał, żeby przez cały czas czuły się komfortowo, więc zadbał o to, łącznie z płaceniem pieprzonej sterty szmalu za ogrzewanie ich ogromnego, pieprzonego domu.

Coś innego, na co poświęcił trochę czasu, aby zapewnić im wygodę.

„Lex, wypieprzę cię zanim pójdziemy spać” - zauważył Ty - „To, że wkładasz piżamę to śmieszna przeszkoda.”

Przycisnęła się bliżej, a jej ręce zsunęły się w dół i wokół jego pleców, by mocno go przytrzymać.

„Podoba mi się sposób, w jaki je zdejmujesz” - szepnęła.

„To dobrze, mama, ale to ja muszę je zdjąć.”

Odsunęła się i zapytała - „Czy to taki ból w dupie?”

Ty się poruszył i zrobił to szybko i sprawnie, więc w mniej niż trzydzieści sekund jego żona była na dupie i naga w ich łóżku.

Potem odpowiedział - „Nie”.

Uśmiechnęła się. Potem znów znalazła się na kolanach. Potem skoczyła. Kurwa, jego kobieta była kocicą.

Pozwolił jej pociągnąć się do łóżka, nie żeby narzekał, głównie dlatego, że, widząc swoją nagą żonę w łóżku, miał już twardego kutasa.

Jak zawsze.

*****

„To był dobry dzień” - szepnęła w jego klatkę piersiową.

Ty nie odpowiedział, ale ona się myliła. Nie był dobry. Był fantastyczny.

„Uwielbiam sposób, w jaki Irv jest z dziewczynami, zwłaszcza Lell” - ciągnęła.

Ty znowu nie odpowiedział, ale też to uwielbiał. Jego ojca i dziewczynkę łączyła mocna więź. Irv kochał Vivie, ale miał więź z Lell, którą ona będzie pielęgnować zawsze i której nigdy nie zapomni, nawet wiele lat po jego odejściu. Ty tego nie miał. Lexie też nie. Ale jego córka to miała.

I on to lubił.

Jego relacje z ojcem oczywiście znacznie się poprawiły po tym, jak jego tata uratował życie Lexie, jednocześnie prawie tracąc swoje, a ponieważ Irv całkowicie odstawił alkohol, było coraz lepiej.

Jego mama nigdy nie wkraczała w ich życie, już nie. Miała różne starcia z Lexie w mieście i w domu, które sprawiły, że Lex wściekła się na poważnie i matka miała wizytę swego syna, który informował ją o zakazie wchodzenia do ich domu. Jego ojciec mógł dostawać gówno z tego powodu, kiedy wracał do domu po wizytach u nich, ale nigdy tego nie powiedział. Ty nie pytał. Ale kiedy Irv przychodził, co zdarzało się często, nigdy nie zachowywał się tak, jakby to robił, więc prawdopodobnie to ukrywał. Dla Irv’a Walkera było trochę późno, by chronić tych, których kochał, ale lepiej późno niż wcale.

Ty to też lubił.

Lex ścisnęła jego brzuch i mruknęła - „Noc, kochanie.”

„Noc, mama.”

Westchnęła.

Pięć minut później przyjął jej ciężar.

Pięć minut później odtoczyła się.

Kiedy to zrobiła, obrócił się do niej, objął ramieniem jej brzuch, który niósł, w Bogu nadzieja, jego syna i przyciągnął ją do siebie.

Przytuliła się bliżej.

Potem pochylił brodę i, czując zapach jej włosów, dwie sekundy później Ty Walker zasnął z żoną blisko siebie, a przez ich ogromne okna wpadały światła małego, cichego i bezpiecznego miasteczka Carnal w Kolorado.

*****

Osiem miesięcy później Pani Szczęście wciąż była w dobrym nastroju.

Ty wiedział o tym, ponieważ wtedy urodził się Julius Tatum Walker.

*****

A dwadzieścia miesięcy później nadal czuła się tak samo.

Ty wiedział o tym, ponieważ wtedy urodził się Elijah Irving Walker.

#####


 

 

Seria Colorado Mountain

będzie kontynuowana

z kolejnymi przygodami w Carnal

historią Chace’a i Faye.

W książce „Oddychaj” (Breathe) na:

https://monique-romans-15.blogspot.com/

 

jeśli lubisz moje tłumaczenia, wpłać dowolną dotacje na:

https://www.paypal.com/paypalme/Monique1b?country.x=PL&locale.x=pl_PL

 


 



[1] Hola, mi Querida - hiszp. „witaj kochanie”

11 komentarzy: