sobota, 18 września 2021

13 - Godzina

 

Rozdział 13

Godzina

 

 

„Co myślisz?” - zapytałam Dominica, gdy pokazałam mu ulotkę, którą skrupulatnie stworzyłam na oprogramowaniu, którego nigdy wcześniej nie używałam, biorąc pod uwagę, że moje umiejętności z komputerami ograniczały się do poczty e-mail, zakupów internetowych, Facebooka, pobierania e-booków na czytnik i wyszukiwania pogody w górach i godziny oglądania filmów.

Innymi słowy, praca nad tym była między odbieraniem telefonów, dzwonieniem do usługodawców i po zakupy materiałów, odkurzaniem i uzupełnianiem półek, upewnianiem każdego wychodzącego klienta, że wygląda fantastycznie, więc ulotka zajęła mi pięć dni.

A ulotka była ważna. Głosiła, że wkrótce zostaną wprowadzone nowe usługi do oferty w spa Dominica, dzięki czemu jego spa, które naprawdę było salonem fryzjerskim, miało się stać prawdziwym spa.

Dlatego chciałam, żeby było dobrze, ale wiedziałam, że tak nie jest.

Kocham to!” - zawołał, wyrywając mi ulotkę z ręki, żeby przyjrzeć się jej bliżej.

Może się myliłam.

„Naprawdę?” - zapytałam, myśląc, że to wygląda tak, jakby zaprojektował to niewidomy sześciolatek z trudnościami w nauce.

„To jest znakomite!” - wykrzyknął Dominic, po czym wepchnął mi go z powrotem do ręki i spojrzał na mnie - „Wydrukuj pięćdziesiąt. Wyślę Daniela z Blue Tack, ze zszywaczem i misją.”

Uśmiechnęłam się do niego, on odwzajemnił uśmiech, po czym jego oczy przesunęły się przez moje ramię na frontowe okno i zwęziły.

„Gówno! Gówno! W sobotę…” - warknął, a potem syknął - „…oczywiście.”

Odwróciłam głowę, żeby zobaczyć, na co patrzy, ale nie widziałam niczego poza postacią poruszającą się przy oknie za częściowo zasuniętymi żaluzjami, chroniącymi przed żarem słońca.

Kontynuował - „Nigdy nie dzwoni, by umówić spotkanie. Myśli, że jest właścicielką miasta, przysięgam. Zawsze tu wparuje i myśli, że dam radę ją wcisnąć prosto z ulicy. Czy wyglądam na stylistę, który to akceptuje? O nie.”

Potem drzwi się otworzyły; postać, która była zasłonięta przez żaluzje, przeszła przez drzwi i weszła Misty Keaton.

Zamarzłam.

Gówno. Gówno. Pieprzone gówno.

„Misty!” - Dominic zawołał, jakby była jego najlepszą przyjaciółką z liceum, której nie widział, odkąd najebali się na imprezie z okazji ukończenia szkoły i właśnie spojrzeli sobie w oczy na zjeździe z okazji dwudziestopięciolecia, a on nie narzekał na nią pięć sekund wcześniej.

Ale Misty też stała zamrożona i patrzyła na mnie. Najwyraźniej nie miała pojęcia, że tam pracuję.

Odblokowałam się pierwsza i podeszłam do recepcji, nie spuszczając z niej oczu, mając umysł wypełniony tak wieloma opcjami, jak to rozegrać, że nie mogłam zablokować się na ani jednej i przez cały czas poruszając się, czułam, że Dominic idzie za mną.

„Dawno cię nie było, kochanie. Co cię sprowadza do Domu Wiecznego Piękna Dominica?” - spytał Dominic Misty (tak naprawdę nie była to nazwa salonu, nazywał się „Carnal Spa”, ale Dominic cały czas nazywał go innymi, pomysłowymi, przezabawnymi nazwami).

Jej ciało drgnęło i z wahaniem podeszła do wysokiego frontu biurka recepcjonisty.

„Uch, jestem tutaj, żeby zobaczyć, czy możesz mnie wpasować na kiedyś, Dominic” - powiedziała cicho, przesuwając wzrokiem z Dominica na mnie i z powrotem. Zatrzymała się przed biurkiem i patrzyła na Dominica, wciągając oddech; posłała mu drżący uśmiech i dokończyła - „Procedura awaryjna”.

Była zdenerwowana. I była zdenerwowana z mojego powodu.

Powinna być. Wiedziała, że wiem, co zrobiła. Wiedziała, że stoję tam, chcąc wyrwać jej włosy, wydrapać oczy i powalić ją na ziemię, kopnąć ją w brzuch i napluć na nią, jak byłaby na dole (między innymi).

Niestety, dla Ty, nie mogłam tego zrobić.

Na szczęście, ona o tym nie wiedziała.

Zmrużyłam na nią oczy, a kiedy to poczuła, jej oczy przesunęły się na mnie i ucieszyłam się, widząc jej pobladłą twarz. Potem strzeliła wzrokiem z powrotem do Dominika, kiedy przemówił.

„Dziewczyno, wiesz, że uwielbiam mieć ręce w twoich włosach. Ale mam o pierwszej pasemka i cięcie, a kiedy będzie w przygotowaniu, jeden z moich słodkich małych niebieskich włosów przyjdzie na modelowanie. Moje popołudnie jest przepełnione. Kayeleen jest na lunchu, ale kiedy wróci, jej popołudnie też jest pełne. Nie możemy ci pomóc. Umów się na spotkanie; wydaje mi się, że w następnym tygodniu mam okienko.”

„Ale potrzebuję korekty na wtorek wieczorem” - powiedziała mu.

„Przepraszam, skarbie, nie da się nic zrobić” - odpowiedział Dominic, kręcąc głową, jej oczy przesunęły się na mnie i z powrotem na Dominica, jej usta poruszały się z niezdecydowaniem i wiedziałam dlaczego, kiedy znów się odezwała.

„Dominic, to wielka sprawa dla Chace’a. Powiedział mi o tym jakiś czas temu, a ja zapomniałam. I wiesz, że nie jest mężczyzną, który lubi odrosty” - przyznała cicho.

Dobrze. Chace będzie wkurzony na swoją żonę za to, że jest debilką.

Znowu dobrze. To było jasne po sposobie, w jaki to mówiła, że często była kretynką i Chace’owi się to nie podobało. Zmartwiony wyraz jej oczu mówił, że nie miał nic przeciwko temu, by jej powiedzieć.

I znowu dobrze. Oczywiste było, że w domu Keatonów nie było bardzo zabawnie.

I ostatnie, duże, cholernie dobre. Miała odrosty. Ta blondynka była bardzo sztuczna. Lubiłam to.

Wszystko to sprawiło, że poczułam się lepiej. O wiele lepiej.

Moje oczy się rozluźniły i poczułam, jak moje usta się wykrzywiają.

„Przepraszam kochanie. Dziś to niemożliwe” - powiedział jej Dominic.

„Cóż, możesz mnie wcisnąć we wtorek?” - zapytała Dominica, a ja, teraz czując się pomocna, przeszłam do kalendarza, otwierając go i przewracając strony.

„Pozwól mi zobaczyć…” - włączyłam się do rozmowy, przeglądając bazgroły na kolumnach Dominica i Kayeleen. Potem spojrzałam na Misty - „Wybacz kochanie. Nic wolnego. Wszystko zarezerwowane.” - przewróciłam stronę, potem następną, potem następną i kontynuowałam, aż przeskoczyłam dwa tygodnie i powiedziałam jej - „Mamy wolne w czwartek za dwa tygodnie. Godzina druga. Będzie dobrze dla ciebie?”

Patrzyła na mnie. Potem szepnęła ostrożnie - „Potrzebuję tego we wtorek. Czy możesz kogoś przenieść?”

„Nie” - odpowiedział za mnie Dominic i spojrzała na niego - „Powiem ci coś, moja kochana, jest kilka miejsc w Chantelle, robią przyzwoitą pracę. Może cię zmieszczą. Lexie zarezerwuje cię teraz, więc jeśli nie, mogę cię zabrać za dwa tygodnie. Po prostu zadzwoń, wsiadaj do Chantelle.”

„Wszystkim w Carnal ty robisz włosy lub Kayeleen. Nie mogę iść do Chantelle” - powiedziała mu.

„Skarbie, posłuchaj” - odparł Dominic, jego głos był napięty, widocznie tracił cierpliwość - „Chciałbym ci pomóc, ale powiedziałem, że nie mogę i nie mogę. Przepraszam, że twój mężczyzna nie będzie szczęśliwy, ale, Misty, mówiłem ci wcześniej, potrzebujesz mnie, zadzwoń dwa, trzy tygodnie wcześniej. Mam grupę suk biker baby, które mają stałe wizyty. Nie zmieniają ich. I nie poproszę tych suk, żeby się zamieniły. Teraz popracuj tutaj z Lexie, umów się na stałe spotkanie, aby uniknąć rozczarowania. Nie możesz jechać do Chantelle, idź do drogerii, kup butelkę, a ja naprawię szkody, kiedy przyjdziesz.” - zabrzmiał dzwonek nad drzwiami, moje oczy przeniosły się na niego, a Dominic mówił dalej - „Oto ona, moja godzina pierwsza. Hello!” - zawołał, a potem powiedział z powrotem do Misty - „Lexie cię ustawi. Ciesz się rzeczą Chace’a, kochanie.” - następnie do swojej klientki - „Chodź tutaj, ślicznotko. Poprawmy to piękno” - A potem oddalił się, gdy jego klientka, biker baby, podeszła do niego, patrząc na Misty z nieskrywaną pogardą, jednocześnie wpatrując się we mnie z nieskrywaną ciekawością.

Zignorowałam to, usiadłam na fotelu na kółkach i chwyciłam żelowy długopis z cienką końcówką i kwiatami nadrukowanymi po bokach, z fioletowym atramentem, jedyną rzeczą w obsadce Dominica, która okazała się fioletowa (również wnętrze salonu nie wspominając już o znaku na zewnątrz), ale obsadka do pióra również miała na sobie błyszczące białe motyle (podobnie jak szyld na zewnątrz).

Zdjęłam nasadkę i umieściłam końcówkę w harmonogramie - „Więc…” - powiedziałam, uśmiechając się promiennie do suczej twarzy Misty - „…za dwa tygodnie w czwartek? Godzina druga?”

Jej oczy ześlizgnęły się na mnie - „Uch…”

„Więc, stałe spotkanie co sześć tygodni?” - zapytałam.

„Um…” - wymamrotała.

Przechyliłam głowę na bok.

Przygryzła wargę.

„Czwartek? Dwa tygodnie? Godzina druga?” - podpowiedziałam.

„Ja, hmmm… w porządku” - powiedziała.

„Wspaniale” - pochyliłam głowę i wpisałam jej imię, pomijając część „sucza-twarz” (z oczywistych powodów). Kiedy skończyłam, spojrzałam na nią, wciąż się uśmiechając i zapytałam - „Dominic ma twój numer?”

„Tak, hmmm… tak myślę.”

„W porządku, potrzebujesz kartki z wizytą?”

„Uch, nie, zapamiętam.”

Nie zrobi tego, idiotka. Nie pamiętała wielkiej rzeczy Chace’a we wtorek wieczorem, nie ma mowy, żeby pamiętała wizytę u Dominica. Mogło to jednak również oznaczać, że nie miała zamiaru przyjść. Wiedząc, że tam pracowałam, prawdopodobnie pomyślała, że ​​umówi się na stałe wizyty w Chantelle, bez względu na to, że wszyscy w Carnal korzystali z talentu, który powinien być w Nowym Jorku lub LA, ale był w małym miasteczku w Górach Kolorado, ponieważ jego partner gej był góralem.

Nie obchodziło mnie, czy to zapomni, czy zmieni stylistów, tak czy inaczej zadziała dla mnie. Chociaż liczyłam na to drugie, bo oznaczałoby to, że będę miała mniejsze szanse na ponowne jej zobaczenie.

„W porządku” - powiedziałam - „W takim razie zobaczymy się za kilka tygodni.”

Patrzyła na mnie. Potem przygryzła wargę.

Potem, z jakiegoś szalonego powodu, zdecydowała się - „Jesteś nową żoną Ty, prawda?

Suka, suka, suka.

Jak śmie wspominać Ty w mojej obecności.

Suka!

„Tak” - odpowiedziałam z kolejnym olśniewającym uśmiechem.

„Ja, hmmm…” - jej oczy przesunęły się poza mnie do miejsca, w którym Dominic szeptał pod nosem do swojej klientki, a potem z powrotem do mnie, gdzie powiedziała cicho - „Czy wiesz, kim jestem?”

„Masz na myśli, czy ja wiem, że to ty pieprzyłaś Ty, kiedy ktoś w LA popełniał morderstwo?” - zapytałam i obserwowałam, jak blednie - „O tak, wiem, kim jesteś.”

Podniosła rękę i zobaczyłam, że drży, zanim założyła włosy za ucho i opuściła ją.

„Powiedział ci to?”

„Tak” - odpowiedziałam - „Powiedział mi. Ale tamto było wtedy. To jest teraz. Nowe życie. Nowa żona. Wszystko w porządku” - skłamałam i wiedziałam, że to kupiła, bo mrugnęła.

„Naprawdę?” - zapytała.

Wzruszyłam ramionami - „Pewnie. Jesteśmy szczęśliwi. Wszystko jest dobrze.”

„Więc nie jest na mnie zły?”

Teraz była moja kolej, by mrugnąć. Nic nie mogłam na to poradzić. Nie mogłam w to uwierzyć.

Czy była aż tak głupia?

Mam na myśli - poważnie?

„Zaraz; dlaczego miałby być na ciebie zły, Misty?” - zapytałam cicho - Chcesz powiedzieć, że okłamałaś policję i on cię pieprzył w Carnal, podczas gdy ktoś popełniał morderstwo w LA?”

Jej tors zakołysał się do tyłu, a ona szybko odpowiedziała - „Nie, nie. Nie zrobiłam tego.”

„Oczywiście, że nie” - powiedziałam to tak, jakbym w to nie wierzyła, ponieważ nie wierzyłam, bo ta pieprzona suka kłamała.

Przyglądała mi się i mogłabym przysiąc, że drżały jej wargi.

Potem szybko wyjęła okulary przeciwsłoneczne z czarnych / blond włosów i nasunęła je na twarz.

„Cóż, hmmm… miło cię poznać i, hmmm… do zobaczenia za kilka tygodni.”

„Nie mogę się doczekać” - wymusiłam z promiennym uśmiechem.

Skinęła głową, spojrzała mi przez ramię, odwróciła się i wybiegła.

Patrzyłam, jak drzwi zamykają się za nią, po czym zacisnęłam pięści. Potem głęboko odetchnęłam. Potem obserwowałam ją przez listwy na wpół przymkniętych żaluzji, gdy wsiadała do samochodu i wyjeżdżała z parkingu przed salonem.

Potem natychmiast wstałam i zwróciłam się do Dominika.

„Przepraszam, czy mogę zrobić sobie przerwę? Muszę biec do warsztatu. To nie potrwa długo. Jest coś, o czym muszę porozmawiać z mężem.”

„Założę się, że tak” - stwierdziła natychmiast kobieta na fotelu, klientka, której nigdy nie spotkałam, a jej usta były zaciśnięte, oczy błyszczały i były bystre, a jej ogólny wygląd krzyczał biker baby - „Poznałam Ty. Wiem, kim jesteś. Wiem, że ta suka przeleciała go w jeden sposób, zerżnęła swoje gówno, a potem przeleciała go w inny sposób, który całkowicie zerżnął jego gówno. Wiem też, że właśnie dałaś wystarczająco dobry występ, by wygrać pieprzoną nagrodę. Jakbym mogła zaufać sobie, że, kiedy bym się poruszyła, nie powaliłabym tej suki, klaskałabym.”

Zamrugałem, choć nie wiedziałam, dlaczego mnie zaskoczyła. Uczyłam się podczas szkolenia zawodowego, że biker baby tak naprawdę nie owijają w bawełnę i już dawno dowiedziałam się, że Ty był bardzo lubianym mężczyzną.

„Tak, skarbie…” - Dominic odpowiedział łagodnie na moją prośbę, szarpnęłam się ze zdziwienia, spojrzałam na niego, zobaczyłam, że jego oczy są ciepłe i wyrozumiałe i wtedy zdałam sobie sprawę, że on też wie prawdopodobnie to, co o tym szeptali, bo wiedziałam, że Dominic był w mieście niecałe cztery lata, a nigdy nie powiedział mi ani mru-mru na temat Ty, więc chyba podzielił się plotkami, kiedy Ty odsiadywał swoje i albo był zbyt uprzejmy, żeby o tym wspomnieć (co nie należało do sposobu Dominica), albo do tej pory nie wiedział - „…poświęć tyle czasu, ile potrzebujesz.”

Skinęłam głową, złapałam swoje okulary przeciwsłoneczne z biurka i ruszyłam do drzwi.

„Kiedy zobaczysz Ty, powiedz mu, że Avril mówi cześć” - zawołała za mną biker baby, pomachałam do tyłu, posłałam uśmiech przez ramię i wyszłam.

Salon znajdował się około sześciu przecznic od warsztatu po tej samej stronie ulicy. Pracowaliśmy blisko, ale jeszcze tego nie przyswoiłam. Ty i ja spędzaliśmy razem dużo czasu i wykorzystałam ten czas, by odwrócić jego uwagę od innych spraw. Nie chciałam wydawać się czepliwa, więc dawałam mu przestrzeń w ciągu dnia. Ale podobał mi się również czas spędzany z Dominikiem, Kayeleen i klientami w salonie, więc skoro miałam tylko pół godziny na lunch, wykorzystywałam to, aby kontynuować poznawanie Carnal i zapoznawanie się z lokalnymi jadłodajniami na wynos.

Ale Ty musiał wiedzieć, co się wydarzyło i jak to rozegrałam. Miałam nadzieję, że nie robił tego, co chciał, ale jeśli tak, musiałby wiedzieć. Nawet gdyby nie robił, biorąc pod uwagę, że Avril wszystko o tym wiedziała, w końcu to do niego dotrze, więc, znowu, musiał wiedzieć.

I to ja musiałam mu powiedzieć.

Nie spieszyłam się. Każdy, kto by mnie zobaczył, pomyślałby, że po prostu byłam w nastroju na wizytę, a myśląc o „każdym” martwiłam się, że Misty wciąż jest w pobliżu i patrzy. Dotarłam do końca Main Street, skręciłam w sandałach na wysokim obcasie i przeszłam przez dziedziniec najswobodniej, jak tylko mogłam.

„Yo, Ty!” - usłyszałam krzyk z cienia zatoki i wiedziałam, że zostałam zauważona, ale nie wiedziałam przez kogo. Nie odwiedzanie go w pracy oznaczało, że nie znałam jego kolegów z pracy, z wyjątkiem Popa i Wooda.

Potem zobaczyłam Ty, tym razem bez kombinezonu, w dżinsach i koszulce - koszulka zatłuszczona, dżinsy też (to znaczy, że znowu miałam być przy odplamiaczu w pomieszczeniu gospodarczym, coś, w czym miałam doświadczenie), czarny ślad przykryty szmatą na dłoniach. Doszedł do wejścia do zatoki, gdzie zatrzymał się i skierował na mnie wzrok.

Zbliżyłam się, zmrużył na mnie oczy i znów zaczął się ruszać, jego długie nogi pochłaniały odległość prosto do mnie.

Najwyraźniej nawet moje okulary przeciwsłoneczne nie skryły mojego nastroju. Zdecydowanie nigdy nie powinnam grać w pokera.

Spotkał mnie na dziedzińcu, zbliżył się całą długością i zgiął szyję, by zamknąć swoje piękne, jasnobrązowe oczy w moich okularach przeciwsłonecznych.

„Co się stało?” - zapytał.

Zaczerpnęłam oddechu i potrząsnęłam głową - „Nic… nic wielkiego” - wzięłam kolejny oddech - „Jestem po prostu wstrząśnięta. Wstrząśnięta i wkurzona. I cóż, powinieneś wiedzieć, więc jestem tutaj, aby ci powiedzieć. Misty weszła do salonu, żeby zrobić fryzurę.”

Oczy Ty nie opuściły mnie, nawet nie mrugnął i zapytał - „I jak poszło?”

„Uśmiechnęłam się. Umówiłam ją na wizytę. Byłam miła.”

„I?” - spytał Ty, kiedy nie powiedziałam nic więcej.

„I zapytała, czy wiem, kim ona jest. Powiedziałam jej, że tak. Wyłożyłam to, co wiedziałam, ale także powiedziałam jej, że jesteśmy szczęśliwi i idziemy dalej.”

Patrzyłam, jak Ty zaciska szczękę.

„Przepraszam” - szepnęłam - „Czy to źle?”

„Ona nie jest głupią cipką, to tylko toksyczną cipką. Musiała wiedzieć, że powiem mojej żonie to gówno, więc nie, to nie było złe.”

Wzięłam głęboki oddech i zrelaksowałam się, nawet nie zdając sobie sprawy, że byłam tak mocno spięta z obawą, że spieprzyłam.

Wtedy to mnie uderzyło, więc zapytałam - „Ona nie jest głupią cipką?”

„Kurwa, nie.”

Poczułam, że moje brwi się ściągają - „Naprawdę?”

„Uh… tak, kotku. Naprawdę. W ramach umowy zaobrączkowała Chace’a Keatona. Nie miał nic przeciwko zanurzeniu się w jej cipce, ale nie chciał założyć jej obrączki. Jest gliną, ale jego tata nie. Pieniądze Aspen. Wyprowadził się spod władzy ojca, by być na własnym. Nie oznacza to, że nie zaakceptuje swojego dziedzictwa, gdy umrze tata, ponieważ jest jedynakiem.”

Potrząsnęłam głową - „Jeśli ma pieniądze, to ma znajomości. Czy mówisz, że polegali na nim, kazali mu poślubić Misty? Chcesz powiedzieć, że właśnie to dostała z umowy?”

„Rozłożyła się dla mnie, ale była dziewczyną, która nigdy nie zabrałaby czarnego do domu do tatusia. Nigdy. Rozłożyła się dla Keatona z ustawionymi celownikami. Więc tak. To właśnie wydobyła z umowy.”

„Wiesz to na pewno?”

„Jedyne słowo, które otrzymałem, to od Tate’a, więc znowu, tak, wiem to na pewno. Nie wiem, skąd to wziął, ale wiem, jakie było jego źródło, nie powtórzyłby tego, gdyby nie był pewien.”

„Dlaczego Keaton miałby to zrobić?” - zapytałam.

Twarz Ty zbliżyła się - „Ponieważ, maleńka, chciał być na własnym, więc poszedł na własne, a kiedy to zrobił, zdobył brudne łóżko. To nie znaczy, że tata się nie pojawia. Ten sukinsyn jest brudny, a oni dokładnie wiedzą, jak jest brudny. I gówno by im nie przeszkadzało, że wystawią jednego z nich do wiatru, jakby musieli to zrobić. Nie chce, żeby tatuś wiedział o tym gównie, nie chce wziąć tego ciosu od tatusia i nie chce, żeby tata znalazł fajną organizację charytatywną, żeby dać jej forsę po jego śmierci, bo wolałby ocalić jakieś pieprzone, prawie wymarłe ptaki niż dać swoje pieniądze swojemu brudnemu synowi gliniarzowi, który srał po całej rodzinie. Więc Keaton albo wziął to dla zespołu, albo pozwoliliby mu upaść. Wziął to dla zespołu i kupił na całe życie toksyczną cipkę.”

„Łał” - szepnęłam.

„Tak” - jego usta drgnęły - „łał”.

Cóż, proszę bardzo. To wyjaśniało, dlaczego w domu Misty nie było tak gorąco. Mógł wziąć to dla zespołu, ale nie obiecał, że spędzi całe życie udając, że mu się to podoba.

„Tylko do twojej wiadomości, mężulku, Misty powiedziała kilka rzeczy w salonie i nie jestem pewna, czy w siedzibie Keatonów wszystko to serca i kwiaty” - podzieliłam się.

To wywołało u niego uśmiech - „Dobre wieści, mama. Zwłaszcza, że w siedzibie Walkerów rzeczy są dokładnie serduszkami i kwiatami.”

Moje serce podskoczyło i poczułam się dobrze, ponieważ jego słowa były dobre, i wyszeptałam - „Ty”.

Jego ręka uniosła się i owinęła wokół mojej szyi, gdy jego głowa pochyliła się bliżej - „Udało ci się zrobić mój dzień, maleńka” - wyszeptał, po czym skończył - „I to nie tylko dlatego, że musiałem patrzeć, jak suniesz swoim słodkim tyłkiem po dziedzińcu w tych butach i szortach.”

Uśmiechnęłam się do męża, a potem odszepnęłam - „Dobrze.”

Jego dłoń ścisnęła mnie - „To wszystko, co masz?”

Potrząsnęłam głową - „Niezupełnie ona, hmmm... no cóż, Ty, bez żartów, po tym, jak powiedziałam jej, że jesteśmy szczęśliwi i wszystko było w porządku, dziwka Misty zapytała, czy jesteś na nią zły.”

Tak jak ja, mrugnął.

Potem zapytał - „Nie żartujesz?”

Potrząsnęłam głową - „Nie żartuję.”

Trzymał rękę tam, gdzie była, ale podniósł głowę i spojrzał za mnie, mrucząc - „Pieprz mnie.”

„Myślę, że przez ostatnie pięć lat ta wybielona blondynka z nieszczęśliwym życiem domowym ponownie zastanowiła się nad tym, jaką zawarła umowę i którego mężczyznę wystawiła do wiatru” - zauważyłam, jego oczy przechyliły się na mnie i natychmiast zauważyłam, że nie był już w ciepłym i łagodnym nastroju.

Jego warknięte - „Mam to w dupie” - potwierdziło to.

„Ja też, ale mam nadzieję, że każdego dnia budzi się u boku mężczyzny, który jej nie chce i każdej nocy, kiedy idzie do łóżka obok niego, ta suka dławi się swoją decyzją, aż żółć, którą wymusza, rośnie tak bardzo, że odetnie to jej powietrze na zawsze i sprawi, że lekarze będą zakłopotani jej przedwczesną, ale zasłużoną śmiercią.”

Kiedy skończyłam, Ty znów zamrugał. Potem jego palce na mojej szyi zacisnęły się bardzo mocno, gdy odrzucił głowę do tyłu i ryknął ze śmiechu.

Uśmiechnęłam się, ale nie śmiałam się, skoro go obserwowałam.

Potem spojrzał na mnie, ale ponownie zbliżył twarz - „Cholera, mama, przypomnij mi, żebym cię nie wkurzał.”

„Dobra, nie wkurzaj mnie.”

Uśmiechnął się, a ja go odwzajemniłam, bo byłam zadowolona, że przywróciłam mu dobry nastrój.

Potem powiedziałam - „Muszę wracać do pracy, Słonko.”

Przyciągnął mnie ręką za szyję, gdy mruknął - „Tak”.

Potem jego usta były na moich, pocałował mnie krótko, ale było mokro i było gorąco. Potem jego usta oderwały się od moich i szepnął - „Później, mama”.

„Później, Ty” - odszepnęłam, a on uśmiechnął się do mnie prosto, bez uniesionych kącików ust, bez wykrzywienia, dużym, pięknym uśmiechem i bardzo mi się to podobało, podobało mi się, że to przychodziło częściej, bardziej zrelaksowane, bardziej naturalne.

Kochałam to.

Potem po raz ostatni ścisnął moją szyję, puścił i odwrócił się.

Gdybym wiedziała, co się wydarzy tego wieczoru, skorzystałabym z szansy, aby zobaczyć, jak odchodzi. Sprawiłabym, że pocałowałby mnie dłużej. Jeszcze raz spróbowałbym go rozśmieszyć.

Ale nie wiedziałam.

A ponieważ nie wiedziałam, ja też odwróciłam się i odeszłam.

*****

Wracałam z pracy do domu, po tym, jak wpadłam do sklepu, aby kupić coś na obiad i wyszukany deser, który zaplanowałam (czekoladowy Parfait pudding z bitą śmietaną i posypką czekoladową) na wypadek, gdyby Julius potrzebował przekąsek, gdy byliśmy w pracy.

Byłam tuż za Carnal, kiedy zobaczyłam migające światła policyjne i usłyszałam krótki, ostrzegawczy warkot syreny, zanim została wyłączona.

Spojrzałam w lusterko wsteczne, poczułam przypływ adrenaliny, a potem natychmiast spojrzałam na prędkościomierz.

Po tym, co powiedział Tate w Bubba’s, nauczyłam się na pamięć ograniczeń prędkości w Carnal i wokół niego. Pięćdziesiątka w mieście. Siedemdziesiątka na odcinku, na którym jechałam między miastami, skręcając do naszego mieszkania i dalej przez kolejne pół mili. Potem dziewięćdziesiątka aż do Chantelle.

Zawsze byłam ostrożna, bardzo ostrożna.

Tak jak teraz. Miałam niecałe siedemdziesiąt.

Gówno.

Zjechałam na bok, a radiowóz zjechał na bok za mną.

Potem obserwowałam w swoim lusterku wstecznym, jak funkcjonariusz Rowdy Crabtree siedział przez kilka minut w swoim radiowozie i rozmawiał przez radio. Potem szybko bijące serce podeszło mi do gardła, gdy otworzył drzwi i wysiadł z samochodu.

Moje okno było już opuszczone, więc nie spuszczałam wzroku z lusterka, dopóki nie straciłam go z boku samochodu. Wtedy zwróciłam głowę do okna.

Zobaczyłam go, gdy podszedł do mojego okna, gdzie od razu zgiął się w pasie, jego okulary uderzyły w moje i uśmiechnęłam się.

„Witam, panie oficerze” - powiedziałem.

„Pani Walker” - zrobił mały ruch podbródka - „Prawo jazdy i dowód rejestracyjny.”

„Czy może mi pan powiedzieć, dlaczego zostałam zatrzymana? Jechałam poniżej dozwolonej prędkości” - odpowiedziałam.

„Prawo jazdy i dowód rejestracyjny.”

Gówno. Gówno. Pieprzone gówno!

Odwróciłam się do torebki, chwyciłam prawo jazdy, pochyliłam się do schowka i znalazłam dowód rejestracyjny. Potem odwróciłam się do niego i podałam oba przez okno.

Studiował je jak to gliniarze. Potem spojrzał na mnie nad okularami, kiedy patrzyłam na niego przez okno.

„Rozumiem, pani Walker, że jest pani teraz mieszkanką stanu Kolorado.”

„Um… jestem.”

„Na tablicach na twoim samochodzie jest napisane Teksas.”

Gówno. Gówno. Pieprzone gówno!

Czy to było złe? Czy mogę dostać na to upomnienie? Mandat? Nie miałam jakiegoś terminu, żeby zrobić to gówno?

Nie wiedziałam. Chciałabym wiedzieć.

„Prawo jazdy też pochodzi z Teksasu” - ciągnął.

„Uch… cóż, po prostu przeprowadziłam się tutaj nie tak dawno temu…” - zaczęłam, ale przerwał mi.

„Wiem o tym, pani Walker, ale rejestracja pojazdu, tablice rejestracyjne i prawo jazdy powinny zawierać odpowiednie informacje, w tym adres. Skoro mieszka pani w Kolorado, te powinny wskazywać Kolorado.”

„Dobrze” - powiedziałam mu - „Zajmę się tym w poniedziałek. Mam dzień wolny. Nie będzie problemu.”

„Poniedziałek nie jest teraz, pani Walker” - odpowiedział.

Kutas.

Pieprzył się ze mną; Wiedziałam, że to tylko dlatego, że poślubiłam tego, kogo poślubiłam.

Nie wiedziałam tylko, jak bardzo zamierzał się ze mną pieprzyć, a z tego, co stało się z Ty i z tego, co powiedział Tate, mogło być o wiele gorzej, a nic z tego nie sprawi mi przyjemności.

A co gorsza, Ty postrada zmysły.

Otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, ale zobaczyłam inny radiowóz jadący w naszą stronę i nie podobało mi się to. Carnal nie było dużym miastem, jeśli chodzi o to, ale miasto to jedno, a przedmieścia coś innego. Departament Policji obejmował duży obszar, który wychodził poza właściwe miasto, przez dolinę i na wzgórza, gdzie znajdowało się sporo osiedli, domów, rancz, a nawet kilku firm. Oznaczało to, że Departament miał nie tylko na oku Andy’ego i Barney’a[1]. Mieli siłę roboczą i widząc, jak grali Ty, zwróciłam uwagę na tę siłę roboczą i zauważyłam, że jest jej dużo, nie tylko radiowozów, ale także cywilów z odznakami na pasach. Widywałam ich w sklepie spożywczym, w kawie La-La Land, w piekarni, w kanapce.

Byli wszędzie i wydawali się być bardzo widoczni.

Jak teraz.

Sprawę pogorszyło to, gdy drugi radiowóz zwolnił i zakołysał szerokim łukiem, by zatrzymać się za Crabtree.

To nie wróżyło dobrze. Jeden mundurowy z Carnal i to Crabtree, był wystarczająco zły, nie chciałam mieć do czynienia z dwoma.

Moje serce zaczęło bić mocniej, gdy poziom adrenaliny wzrósł, a moja ręka powędrowała w kierunku torebki z myślą o telefonie, gdy patrzyłam przez okno, a potem spojrzałam w górę i zobaczyłam, że Crabtree miał głowę zwróconą do radiowozu, a jego szczęka była twarda.

Hmmm. To było interesujące.

Spojrzałam w boczne lusterko i zobaczyłam, jak wysiada mundurowy, taki, którego widywałam, ale nie znałam.

„Mam to, Frank” - zawołał Crabtree, ale nie spuszczałam wzroku z lustra i obserwowałam, jak drugi oficer nadal się zbliża.

„Potrzebuję cię szybko na słówko, Rowdy” - stwierdził Frank, kiedy podszedł bliżej.

„W środku czegoś, człowieku” - odpowiedział Crabtree.

„Potrzebuję szybko na słówko” - powtórzył ten, którego nazywano Frank.

„Powiedziałem, w środku czegoś” - Crabtree zaczynał się niecierpliwić.

Frank zatrzymał się kilka kroków od Crabtree, a ja odwróciłam głowę, żeby na niego spojrzeć.

„A ja powiedziałem, że potrzebuję szybko na słówko” - odparł Frank niskim i napiętym głosem.

Crabtree wydał z siebie zirytowany dźwięk i okulary Franka opadły na mnie, po czym kiwnął mi podbródkiem.

 „Proszę pani” - powiedział.

„Oficerze” - odpowiedziałem.

„Za chwilę pozwolę pani odjechać” - poinformował mnie i miałam nadzieję, że to oznacza dobre rzeczy.

W tym momencie Crabtree ze złością wrócił do radiowozu, a Frank poszedł za nim.

Odwróciłam się i czekałam z oczami przyklejonymi do lustra, bo byli nos w nos i nie trzeba było specjalisty od zachowania, żeby zobaczyć, że rozmowa nie dotyczy tego, kto przyniesie piwo na piknik w Departamencie w ten weekend.

Trwało to chwilę, wystarczająco długo, aby twarz Crabtree zaczerwieniła się, a moje serce, które już waliło, waliło mocniej i skóra mnie mrowiła bardziej, ponieważ był już kutasem, nie musiałam mieć do czynienia z wściekłym kutasem.

Potem Crabtree cofnął się, rzucił moje rzeczy Frankowi, Frank je wziął, a Crabtree podszedł do swojego radiowozu. Natychmiast wsiadł i odpalił, cofając i prawie najeżdżając Franka, który szedł do mnie, gdy mignął i odwróciłam głowę, by zobaczyć, jak przejechał jeżąc włosy i popędził z powrotem do miasta.

W tym czasie Frank był już przy moich drzwiach, a ja przestałam wychylać szyję przez okno, żeby popatrzeć za Crabtree i odwróciłam głowę do niego.

Oferował mi moje prawo jazdy i dowód rejestracyjny.

„Proszę bardzo, Lexie” - powiedział cicho, a ja zamrugałam za okularami na jego użycie mojego imienia, ale uniosłam rękę i wzięłam dokumenty - „Mogą chcieć zobaczyć, jak szybko dostaniesz nowe” - Nadal mówił cicho.

Skinąłam głową i szepnęłam - „Okej”.

„Na górze to moja wizytówka. Dostaniesz…” - przerwał, a potem zakończył - „…jakiekolwiek dalsze uwagi, proszę cię, żebyś do mnie zadzwoniła. Nie Ty. Nie Tate. Ja.”

Co do cholery?

„Uch….” - wymamrotałam.

„Sprytny sposób, aby to rozegrać…” - mówił cicho - „…aby nie drażnić swojego mężczyzny, albo tych co chronią jego plecy” - Gapiłam się na niego, oszołomiona, że miał te informacje, gdy się wstrzymał i skończył - „Myślę, że mnie rozumiesz”.

Nie rozumiałam.

„Nie mogę trzymać rzeczy przed mężem” - powiedziałam mu.

„Jak oni się z nim bawią, to sobie poradzi. Jak wezmą się za ciebie, to co zrobi, Lexie?” - zapytał, dał mi sekundę, a potem poradził - „Pomyśl o tym.”

Pomyślałam, że gdyby Ty dowiedział się, że się ze mną bawili, a ja mu bym nie powiedziała, postradałby zmysły. Oczywiście straciłby rozum, że bawili się ze mną, ale bardziej by to rozumiał, niż gdyby wiedział, że to zniosłam, nie powiedziałam mu i skontaktowałam się z funkcjonariuszem Frankiem, mężczyzną w mundurze policji Carnal, którego nie znałam, ale wiedziałam, że nie mogę mu ufać.

Ty wiedział, że potrafię o siebie zadbać, wiedział, że znam wynik i wiedział, że chronię jego plecy. Nie spodobałoby mu się, gdyby tak się działo, ale by sobie poradził. Jeśli coś przed nim zatrzymam, może nie.

To, jak dowiedziałam się dopiero kilka godzin później z wydarzenia, które doprowadziło do złamanego serca, było bardzo złą decyzją.

Wtedy tylko skinęłam głową, bo zaczynałam się trząść i musiałam wracać do domu.

„Mam w samochodzie łatwo psujące się towary” - powiedziałam mu cicho.

Pokiwał głową. Potem powiedział - „Przepraszam, Lexie. Naprawdę mi przykro.” - Postukał obiema rękami w krawędź okna i dokończył - „Jedź bezpiecznie”.

Potem podniósł przed siebie dłonie, cofnął się i odsunął od mojego samochodu.

Rzuciłam rzeczy z ręki na siedzenie pasażera, wrzuciłam bieg i dokładnie sprawdziłam wszystkie lusterka, zanim wyjechałam z pobocza, przerażona, że w swoim stanie, jak nie będę uważała, zranię siebie lub zranię moje dziecko, więc zwracałam baczną uwagę na każdy mój ruch. I robiłam to, dopóki moje dziecko nie znalazło się w garażu, a drzwi garażu opadły za nim.

Dom. Bezpieczna.

Wciągnęłam oddech.

Potem złapałam torebkę, wysiadłam i wleciałam po schodach.

„Yo, laleczko” - przywitał się Julius ze swojego miejsca rozstawionego przed telewizorem.

„Uh… hej, Julius” - wymamrotałam z roztargnieniem, ruszając prosto do wyspy, kładąc na niej torebkę, gdzie drżącymi rękoma szukałam telefonu.

„Hej, Lexie, wszystko w porządku?” - zapytał Julius, a ja trzymałam telefon w dłoni, kciukiem szukając Ty.

„Uh… uh…” - przyłożyłam telefon do ucha, ponieważ wykręciłam numer Ty i moje oczy powędrowały do niego, aby zobaczyć, że dotarł do kuchni. Kiedy zobaczył moją twarz, zamarł - „Trochę… nie.”

„Mama” - powiedział mi Ty do ucha, a ja opuściłam głowę i spojrzałam na swoją rękę trzymającą się krawędzi wyspy.

„Hej, Słonko.”

Cisza, a potem - „Co?”

Boże, usłyszał to w moim głosie.

„Miałam… umm” - przełknęłam - „Zostałam zatrzymana przez policję w drodze do domu.”

Teraz przez telefon miałam całkowitą ciszę.

Cisza przez telefon, ale w kuchni wielki, wściekły mężczyzna zagrzmiał - „Kurwa, gówno.”

Kiedy to dostałam cisza przez telefon wydłużyła się i szepnęłam - „Ty?”

„Proszę, powiedz mi, że przekroczyłaś prędkość.”

„Nie.” - nadal szeptałam.

„Kto pieprzył się z tobą?”

„Crabtree” - potwierdziłam - „Dopóki nie zatrzymał się inny gliniarz o imieniu Frank i on…”

Ty nie pozwolił mi skończyć. Odgryzł się - „Tak”.

„Słonko, ja…”

„Później, kotku.”

„Ty, ja…”

Później, kotku.”

Potem się rozłączył.

Gówno.

Cholera, cholera, pieprzona cholera!

Opuściłam telefon i spojrzałam na Juliusa.

Potem wyszeptałam - „Nie powinnam była mu mówić.”

Juliusz potrząsnął głową - „Gdyby moja kobieta została zatrzymana przez jakiegoś brudnego gliniarza, który by się z nią pieprzył, sprawiając, że wyglądałaby tak, jak ty teraz, co oznacza, że czujesz się dokładnie tak, jak wyglądasz teraz lub gorzej, żeby móc się ze mną pieprzyć i nie powiedziałaby mi, to straciłbym rozum.”

Skinąłam głową. To było dobre.

Potem zapytałam - „Czy on i tak straci rozum?”

Julius spojrzał mi w oczy. Potem powiedział - „Nie wiem, laleczko. Ale wiedz, że, jeśli tak, nie wyładuje się na tobie.”

„Ma wiele do stracenia, jeśli wyładuje się na kimś innym” - przypomniałam mu cicho drżącym głosem.

„Tak jest, Lexie, ale jest mężczyzną i to jego decyzja, żeby wyładować się, jak będzie chciał zwrócić uwagę na to, że ktoś pieprzy się z jego kobietą. Musisz tylko pozwolić mu podjąć decyzję, a potem musisz się z tym pogodzić.”

Wtedy całe moje ciało drżało i to nie była jedyna rzecz.

Moje oczy drżały.

Potem zostałam pochłonięta w niedźwiedzim uścisku przez ramiona Juliusa, które mocno mnie obejmowały, kiedy odpowiedzi Juliusa ciążyły mi.

Nadal nie wiedziałam, czy postąpiłam właściwie.

Dowiedziałam się później, kiedy się pozbierałam, po tym, jak Julius pomógł mi wnieść zakupy i odłożyć je, i po tym, jak uspokoiłam się przy piwie, że tego nie zrobiłam.

Zupełnie nie.

*****

Ty wszedł w tylne drzwi, a ja już patrzyłam w tamtą stronę, ponieważ słyszałam, jak Cruiser podjeżdża pod dom.

Poczułam nadzieję. Był w domu. Nie w więziennej celi, gdzie jakiś brudny gliniarz dzwoniłby do jego kuratora, żeby powiedzieć mu, żeby zaczął papierkową robotę, żeby odesłać mojego mężczyznę z powrotem do Kalifornii.

Myślałam, że to dobrze.

Wyraz jego twarzy mówił, że się myliłam.

Poczułam, że blednę, a potem poczułam oddech więznący mi w gardle, gdy jego oczy mnie odnalazły, a jego potężne ramię zatrzasnęło drzwi tak mocno, że szkło zatrzęsło się i cudem, że się nie roztrzaskało.

Julius natychmiast to zobaczył, wyczuł lub jedno i drugie, podszedł do Ty i szepnął - „Walk.”

Ty nie spuszczał ze mnie oczu. Jego długie nogi zaprowadziły go do wyspy naprzeciwko mnie; zatrzymał się i położył na niej ręce w sposób, który jasno wskazywał, że chce użyć rąk do czegoś innego.

W chwili, gdy jego dłonie uderzyły w blat, oznajmił - „Poszedłem do Tate’a.”

Kiwnęłam głową, ponieważ uważałam, że to dobrze. Tate był lepszy niż tracenie rozumu na Rowdy’m Crabtree.

Mimo to byłam zdezorientowana, bo wyglądał na wkurzonego. Wyglądał na rozwścieczonego.

„Poszedłem do Tate’a” - powtórzył.

„Okej” - odpowiedziałam.

Nagle pochylił się do przodu w taki sposób, że a odchyliłam się do tyłu, mimo że wyspa była między nami i warknął - „Poszedłem do Tate’a, Lexie!

„Okej” - szepnęłam.

„Powiedział mi” - ciągnął, a ja potrząsnęłam głową, wciąż zdezorientowana.

„Co ci powiedział?”

„Powiedział mi, że mnie oszukiwałaś.”

Oddech uwiązł mi w gardle.

O Boże.

O Boże.

„Co?” - przepchnęłam się oddechem zatykającym mi gardło.

„Nie mogłem w to uwierzyć; nie ty” - odpowiedział.

„Ty…”

„Nie ty” - powtórzył.

„Ty” - wyszeptałam. Znowu zaczęłam się trząść, wiedząc, że to było złe, bardzo złe, najgorsze, a on się poruszył, jego długie nogi zaprowadziły go na schody, a ja patrzyłam, wciąż zdezorientowana, ale także przerażona. Tak przerażona mogłam tylko wpatrywać się w schody i się nie ruszać.

Coś było nie tak. Bardzo źle. Źle jak kataklizm.

I wiedziałam, co było nie tak.

I chciałam, żeby moje stopy zabrały mnie na schody, żebym mogła załatwić sprawę z Ty na osobności, ale byłam tak przerażona tym, co zrobiłam i jego reakcją na to, że nie mogłam się poruszyć.

„Porozmawiam z nim” - mruknął Julius, ale nadal się nie poruszyłam, chociaż widziałam go na schodach, bo wciąż się na nich gapiłam.

I gapiłam się na nie, czując, że oddech utknął mi w gardle, serce biło mi mocno i szybko w klatce piersiowej, swędzą mnie dłonie, a krew krążyła, gorąca i szalona w moich żyłach.

Potem zobaczyłam nogi i usłyszałam, jak Ty dudni - „Nie twoja sprawa, bracie.”

„Walk, posłuchaj mnie…”

„To nie twoja pieprzona sprawa” - Ty przerwał mu, okrążył schody i wyszedł na wprost wyspy.

Rzucił na nią rolki gotówki.

„Pięćdziesiąt tysięcy. Twoja płaca. Jak stąd wyjdę, masz godzinę, żeby wydostać swoją słodką dupę z mojego domu.”

Tak. Tak. Coś było nie tak. Bardzo źle. Źle jak kataklizm.

I wiedziałam, co to jest. I wiedziałam po jego twarzy, że miał na myśli każde słowo.

Mimo to wyszeptałam drżące - „Co?”

„Oszukiwałaś mnie, Lexie, ty… kurwaoszukałaś mnie” - warknął, pochylając się do mnie - „Poszłaś do Tate’a i Deke’a za moimi pieprzonymi plecami. Rozkładałaś się dla mnie, aby mnie rozpraszać. Twoja cipka nie ma łańcucha?” - zapytał, jego słowa uderzyły we mnie, po czym odchylił się do tyłu i uciął - „Pieprzenie. Tak samo ciężki jak całej pieprzonej reszty.”

Każde słowo uderzyło we mnie jak cios.

„Ty, ja…”

„Oszukałaś mnie” - dokończył dla mnie, po czym podniósł dużą rękę i dźgnął mnie długim palcem na każde „ty” - „Ty nie gniłaś w tym pieprzonym miejscu przez pięć lat. Ty nie masz odcienia skóry, który cię znakuje. Lubisz czarnego kutasa, ale branie czarnego kutasa, kotku, nie czyni cię czarną. Z tym gównem nie można dyktować warunków.” - cofnął rękę i kciukiem do siebie - „Ja to mam.”

„Posłuchaj mnie.”

„Czas by cię wysłuchać, Lexie, był pieprzone tygodnie temu, zanim rozłożyłaś swoje pieprzone nogi, tak jak pieprzona Misty i, jak ona, pieprzenie oszukiwałaś mnie.”

Jego słowa uderzały we mnie, ciosy były tak okrutne, że czułam je w miejscach, w których moja skóra pękała, ale wciąż znalazłam siłę, by potrząsnąć głową i zrobić krok w jego stronę, mówiąc - „Proszę, po…”

„Nie zbliżaj się do mnie, suko” - warknął, a ja zamarłam, moje oczy utkwiły w jego, krew płynęła tak szybko w moich żyłach, że czułam, jakbym płonęła żywcem.

„Godzina” - uciął - „Jak wrócę, ma cię nie być. Jak będziesz, Lexie, wywalę cię.”

Potem odwrócił się, okrążył wyspę i wykradał się do drzwi.

Potem odszedł.

Godzinę później ja też.


 



[1] Andy i Barney - bohaterowie serialu z lat 60 - The Andy Griffith Show

9 komentarzy:

  1. Jejku Tate ma posrane w głowie. To nadal dupek. 🥴🥴🥴

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie....o nie....
    Nie mogę się doczekać jutra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sugeruje nastawianie się dopiero na poniedziałek, bo jutro nie będzie lepiej :/

      Usuń
  3. Dziękuje za rozdział :)
    Pogieło Tate że się wygadał buuuuuuuuu
    Już nie będzie tak słodko
    CZekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż. Ty właśnie sobie przechlapał. Tate dał ciała. Kurcze, trza czekać. Dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem co zaszło u Tate i nie będę wyciągać pochopnych wniosków, ale różnica między Lexie, a Misty jest zasadnicza, więc mam nadzieję, że Ty wyciągnie głowę z ciemnego miejsca. I pomimo tego co przeszedł, chcę żeby go to zabolało. Dziękuję za rozdziały 🥰

    OdpowiedzUsuń