Rozdział
20
Słońce
Dwa dni później…
Była
dziesiąta trzydzieści, kiedy to się stało.
Byłam
w salonie i był wtorek. Mój poniedziałek był zajęty zdobywaniem czystych płyt
DVD, wypalaniem na nich gówna, jeżdżeniem po okolicy, rozdawaniem taśm z chorym
seksem prawnikowi Ty i naszym przyjaciołom, a także przekazywaniem jednej do Angela.
Robiąc
to, poznałam męża Niny i przyjaciela Ty, Holdena „Maxa” Maxwella, wysokiego, dobrze
zbudowanego, naprawdę seksownego górala o wspaniałym uśmiechu i z dziwnie
opiekuńczym, ale zdecydowanie słodkim i troskliwym zachowaniem w stosunku do jego
żony. Po spotkaniu go, przebywając w ich towarzystwie przez dziesięć minut i
przy całym moim doświadczeniu, skopałam się w myślach, że nie przeprowadziłam
się do Kolorado wiele lat temu.
Ale
dzień minął bez incydentów, co było dobre. Dzień wcześniej mieliśmy już dość.
Mogliśmy wykorzystać wolny dzień w naszym ciągłym dramacie.
Wtorek
zawsze był wielkim dniem dla Carnal Spa, ale z drugiej strony, każdy dzień był
teraz, odkąd Dominic dodał swoje nowe usługi. Ale ten poranek wydawał się większym.
Dominic
miał kobietę na fotelu, której robił fryzurę przycinając włosy, podczas gdy
inna kobieta siedziała w folii, a jej włosy się gotowały, gdy gadała do Jazz,
naszej stylistki paznokci, która pracowała nad klientką. Kayeleen pracowała nad
fryzurą na swoim fotelu. Tylne pokoje były pełne. Dominic słusznie zaryzykował
i dodał rzeczywiste zabiegi spa, które biker baby i górskie kobiety przyjęły całym
sercem. Masażystka miała klientkę na swoim stole, a inna kobieta robiła sobie
twarz. Następna w kolejce do Kayeleen, Stockard, była dwadzieścia minut za
wcześnie i dryfowała. Była już wcześniej, więc ją spotkałam, kiedy ostatnio
była, również o dwadzieścia minut za wcześnie, a była tak, bo lubiła plotkować,
co właśnie robiła.
Właśnie
zadzwoniłam po jakieś produkty, po które wpadła kobieta. Miałam do czynienia z
paragonem z jej karty kredytowej, kiedy się pożegnała i podeszła do drzwi, więc
spojrzałam w dół na biurko, gdy usłyszałam jej zachwycone wciągnięcie powietrza.
Spojrzałam
na dźwięk i zobaczyłam ją stojącą w otwartych drzwiach, patrzącą przez nie i w
górę, z otwartymi ustami. Nie widziałam na co patrzyła, bo żaluzje w oknach
były całkowicie zasunięte. Był koniec sierpnia, ale upał tego dnia już
intensywnie palił, przygotowując nas do indyjskiego lata.
Ktokolwiek
lub cokolwiek na co patrzyła, stało na chodniku przy oknie.
Nagle
jej ciało drgnęło, skinęła głową, wymamrotała - „Przepraszam, proszę mi
wybaczyć.” - i wybiegła.
Około
dwie przecinek pięć sekundy później Ty wypełnił drzwi.
Gapiłam
się i niejasno poczułam, że w pokoju zmienia się atmosfera i szum, biorąc pod
uwagę, że był wypełniony kobietami i gejem. Ty oczywiście miał taki wpływ na
kobiety i gejów, ale wszyscy wiedzieli, że tak z nim jest. Nigdy nie odwiedzał
mnie w salonie i był bardzo męski w
kombinezonie zwisającym od połowy i białym podkoszulku z czarnymi śladami w
fioletowym salonie kosmetycznym, w którym nie było męskości, więc ten nastrój
opanował pomieszczenie w chwili, gdy pojawił się w drzwiach i on ten nastrój
kontrolował.
W
całym pomieszczeniu.
Po
prostu wpatrywałam się w niego, ponieważ nie rozumiałam jego nastroju, nigdy wcześniej takiego nie czułam. Odkąd wróciłam
po naszej sprawie, grał w odkryte karty. Wiedziałam, o czym myśli, bo dzielił
się tym na wiele sposobów, wyrazem twarzy, słowami. Już się przede mną nie
ukrywał. Mógł ukrywać się przed światem, ale nie przed żoną.
I
nie ukrywał się teraz, ponieważ jego oczy były intensywne, ale jego twarz była
pusta. To jego aura mówiła za niego.
Tylko
nie miałam pojęcia, co mówi.
A
miałam mało czasu, żeby to rozgryźć. Jego długie nogi zjadły odległość od drzwi
do salonu, okrążając biurko recepcjonistki, a ja przez całą drogę nie
spuszczałam z niego wzroku, obracając fotel, gdy szedł do mnie.
Potem
usiadłam głębiej, kiedy był w mojej przestrzeni, odchylając głowę i wciskając plecy
głęboko w fotel, żeby patrzeć mu w oczy. Potem pochylił się i podniósł mnie, a
ja usłyszałam westchnienia na ten ruch, ale czułam tylko zaskoczenie. Jedno z
jego ramion owinęło się wokół mojego tyłka, drugie opadło na moje plecy, jego
palce wbiły mi się we włosy, obejmując moją głowę, a potem przycisnął usta do moich
i pocałował mnie.
Automatycznie
moje nogi okrążyły jego biodra, moje ramiona jego ramiona i przez dwie sekundy
kontemplowałam fakt, że mój mąż niespodziewanie wszedł do mojego miejsca pracy,
podniósł mnie w swoje ramiona i dał mi intensywny pocałunek, który mówił wiele
i w ciągu tych dwóch sekund słyszałam szept kobiety - „Omójbosze” i mamrotanie Dominica
- „Teraz to jest gorące.”
Ale
to było wszystko, co przesączyło się do mnie, zanim pocałunek Ty mnie porwał -
głęboki, gorący, splątane języki, jego ramiona trzymające mnie tak mocno, że
przygniatały mnie do niego, a pocałunek był tak intensywny, że świat się
rozpłynął.
Potem
jego dłoń zacisnęła się w pięść w moich włosach, delikatnie szarpnęła głowę do
tyłu i straciłam jego usta, ale zyskałam jego oczy, kiedy otworzyłam moje.
I
wtedy wyszeptał - „Właśnie dostałem telefon od Niny. Prokurator Generalny
Kalifornii unieważnił mój wyrok. Sam gubernator wygłosi dziś publiczne
przeprosiny i otworzy dyskusję o restytucji. Wczoraj w nocy Wydział Wewnętrzny
w Los Angeles aresztował Eugene’a Fullera i Cheta Palmera w tym samym czasie,
gdy LA PD przeprowadziło przegląd ich dealerów i naloty na ich magazyny.”
Przestał
mówić, a ja tylko gapiłam się.
Więc
zaczął szeptać - „Zrobione, mama. Jestem czysty.”
Nadal
nie robiłam nic poza gapieniem się i robiłam to, nawet gdy gardło mi się
zamknęło, a wzrok pogorszył się, bo oczy zaszły mi łzami.
„Maleńka…”
- wyszeptał Ty, ściskając mnie za ramiona - „Skończyło się i nie ma odwrotu.
Pistolet użyty do popełnienia przestępstwa, za które odsiedziałem, wypłynął na
powierzchnię dwa tygodnie temu, kiedy gangster został aresztowany podczas
noszenia tej broni. Jego posiadanie dowiedziono dla Palmera, który miał go,
kiedy popełniono morderstwo, według świadka, który jest właścicielem sklepu z
bronią i regularnie wynajmuje mu strzelnicę, gdzie, jak powiedział, Palmer miał
trening strzelecki jeszcze sześć miesięcy temu i zawsze używał tego pistoletu.
Solidne alibi i brak dostępu do narzędzia zbrodni. Zrobione. Jestem czysty.”
Nadal
się gapiłam, a potem to się stało.
Szloch
przeszył mnie, sprawiając, że moje ciało gwałtownie się szarpnęło i wypełniło
pomieszczenie, które po usłyszeniu jego zamilkło.
Potem
wcisnęłam twarz głęboko w szyję męża, zacisnęłam ręce i nogi wokół niego i
wybuchnęłam płaczem.
Poczułam,
jak odwraca się jego głowa i usłyszałam „mama” mruknięte mi do ucha, a potem
cofnęłam się z zamglonymi oczami, mokrymi policzkami, podniosłam głowę i
szarpnęłam z boku na bok.
Potem
krzyknęłam - „Gubernator Kalifornii publicznie przeprosi za niesłuszne skazanie
mojego mężczyzny!”
Potem
kolejny szloch wyrwał mi się z gardła i wcisnęłam twarz w szyję Ty, gdy jego
ramiona napięły się wokół mnie, jego ciało trzęsło się od czegoś, co musiało
być cichym śmiechem, a salon wypełniony był wiwatami i okrzykami. Nie wiwatowałam
ani nie krzyczałam. Trzymałam się mocno mojego męża, całe ciało drżało mi z
emocji, mój mąż trzymał mnie mocno przy sobie.
Potem
poczułam, jak jego głowa znów się obraca, a do ucha usłyszałam - „Mama, zapanuj
nad tym.”
Odsunęłam
się do tyłu, bezskutecznie spróbowałam skupić się na twarzy Ty i parsknęłam - „Nigdy
nad tym nie zapanuję!”
Potem
wsadziłam twarz z powrotem w jago szyję i dalej płakałam.
„Omójbosze!
Potrzebujemy szampana! Potrzebujemy teraz szampana!” - krzyczał Dominic i
słyszałam ruch wokół mnie, w tym otwarcie kasy - „Stockard, dziewczyno,
przynieś tu swój tyłek. Weź to. Pójdź do monopolowego. Kup szampana, nie
kalifornijskiego, francuskiego. Z lodówki. Zatrzymaj się w sklepie po kubki,
nie obchodzi mnie, czy to będą kubki Dixie, po prostu kup ich dużo. Jazz,
wykończ za nią później i biegnij do warsztatu, sprowadź tutaj tych chłopców w
kombinezonach. Musimy świętować!”
Przez
to ciągle płakałam.
Potem
usłyszałam, jak Ty szepcze - „Nie jestem pewien, jak się czuję, świętując z
gejem i mnóstwem cipek w salonie i, kotku, również nie jestem pewien, jak będą
się z tym czuć chłopcy Wooda.”
Do
tego ponownie szarpnęłam się i poinformowałam go - „Będą musieli to przeżyć.”
Wpatrywał
się w moje oczy, gdy mrugnęłam z wilgoci.
A
kiedy w końcu (trochę) skupiłam się na nim, zobaczyłam, że jest uśmiechnięty:
białym, ogromnym, pięknym uśmiechem i on był tam, aby świat mógł go zobaczyć.
I
widząc ten uśmiech, wybuchnęłam z powrotem płaczem.
*****
Czterdzieści pięć minut później…
Impreza
zaczęła się na dobre w spa Dominika.
Ktoś
kupił wcześniej przygotowane tace delikatesowe w sklepie spożywczym. Wniesiono
więcej szampana z dodatkiem piw. Shambles podskoczył do salonu i dodał tacę z
czekoladowymi ciasteczkami z kawałkami toffi, którą właśnie wyjął z piekarnika.
Był
tam Jim-Billy, podobnie jak Krystal i Laurie. Byli tam chłopcy z warsztatu, w
tym Pop i Wood, Stella cofająca się, by utrzymać otwarte biuro. Maggie pojawiła
się jakieś pięć minut po przybyciu Wooda. Ned i Betty przybyli dziesięć minut
po Maggie.
Dominic,
Kayeleen i Jazz pracowali i udzielali się towarzysko, co oznaczało, że
pracowali powoli.
Nikogo
to nie obchodziło. Gdyby klientki musiały czekać dodatkowe pół godziny, aby
usiąść na fotelu, mogły to zrobić z kubkiem Dixie z szampanem w dłoni i zajebistym
ciasteczkiem.
Nawiasem
mówiąc, szorstcy mechanicy nie dawali ani jednego gówna, że pili szampana lub że
robili to z kupą cipek i gejem. Miałam wrażenie, że częściowo miało to związek
z tacami delikatesowymi, ciasteczkami i faktem, że to jeden z nich przyniósł
piwo. Chociaż miałam przeczucie, że chodziło głównie o Ty.
Siedziałam
na kolanach Ty na fotelu za biurkiem recepcjonistki, popijając szampana, z
trwałym uśmiechem na twarzy, rozmawiając z Jimem-Billy’m, Betty i Krystal,
którzy wisieli nad wysokim blatem mojego biurka w tym samym czasie, gdy
zastanawiałam się nad stanem mojego tuszu do rzęs, kiedy weszli Tate i Deke.
Poczułam,
jak moje serce podskakuje, a potem się zacina, gdy zobaczyłam ich twarze.
Poczułam też, że ciało Ty napina się pod moim.
Patrzyli
tylko na Ty i tak jak z Ty, kiedy wszedł, nie mogłam odczytać nic z ich twarzy,
ale czułam ich klimat i nie rozumiałam go.
Nie
zrozumiałam, dopóki nie podeszli prosto do mojego biurka, Betty, Jim-Billy i
Krystal odsunęli się, by zrobić im miejsce, a Tate zaczął mówić.
„Dzisiaj
o dziewiątej rano do Departamentu Policji Carnal wkroczyła policja z trzech
hrabstw, przejęła wszystkie akta i aresztowała wszystkich funkcjonariuszy na
służbie, z wyjątkiem Franka Dolinski i Chace’a Keatona. Mick Shaughnessy i jego
chłopcy z Gnaw Bone otrzymali zadanie złapania tych, którzy nie pełnili służby,
a podobno sam Mick zabrał Arniego Fullera do aresztu piętnaście minut temu.”
Wpatrywałam
się w Tate’a z otwartymi ustami.
Ty
nic nie powiedział, a ponieważ gapiłam się na Tate’a, mogłam tylko
przypuszczać, że on też (chociaż jego usta prawdopodobnie nie były otwarte).
Potem
usłyszałam, jak Dominic krzyczy - „Potrzebujemy więcej szampana!”
I
właśnie wtedy obserwowałam, jak Tatum Jackson się uśmiecha.
*****
Ty
Jedenaście i pół godziny później…
Ty
stał oparty o Węża, który był zaparkowany na punkcie obserwacyjnym przy
górskiej drodze, wijącej się siedem mil od domu Tate’a Jacksona.
Jego
oczy były skierowane na Carnal leżące poniżej w dolinie, oświetlone ciemną nocą
migoczącymi światłami, które wysyłały mglisty blask na aksamitne niebo o
północy i ciemny, prawie czarny, błękit gór.
Nigdy,
ani razu, nie spędzał czasu na rozmyślaniu o swoim miejscu urodzenia. Było tym,
czym było, równie dobra baza jak każda inna.
W
ciągu pięciu lat miał niewiele więcej do roboty poza myśleniem. Nie umknęło mu
to, że spędził większość swojego życia bez celu, oddychając, poruszając się,
zarabiając i wygrywając pieniądze na zdobywanie rzeczy i uczestnicząc we wszystkich
cipkach, którym się podobał, które mu się narzucały. Pieprzył kogo pieprzył,
kiedy miał na to ochotę, traktował je wystarczająco dobrze, ale kiedy skończył,
zawsze odchodził i nie myślał o nich. Był tam, gdzie był, kiedy robił to, co
robił w tym czasie.
Nie
miał planu. Nie miał pasji.
Tuku
byłby wkurzony.
I
zawsze był sam. Nigdy mu to nie przeszkadzało i o tym też nigdy nie myślał. Jak
wszystko inne w jego życiu, było tym, czym było. Ale po dzisiejszym dniu,
doświadczając euforii miasta po wyzwoleniu z ujarzmienia i po naprawieniu zła
wyrządzonego jednemu ze swoich, zdał sobie sprawę, że kiedy czuł, że był
najbardziej samotny, nie był. Należał do Carnal, nigdy się od niego nie
odwrócili, po prostu byli bezsilni, mniej niż Ty, ale bezsilni. Był po prostu
tak pochłonięty tą burzą gówna, że nie zauważył tego.
A
tego dnia Carnal przestało być miejscem, w którym się urodził i w którym mieszkał
tylko dlatego, że mieszkał. Stało się domem i zdał sobie sprawę, że zawsze tak
było.
Ale
wśród tych, którzy mieszkali tam razem z Ty, byli tacy, którzy nie tylko nie
odwrócili się plecami, ale zrobili więcej.
Wtedy
usłyszał silnik zbliżającego się Harleya.
Tate
zatrzymał motocykl dwa metry dalej, wyłączył go, przerzucił nogę i podszedł do
Ty, zatrzymując się trzy kroki dalej. Ty widział na sobie jego wzrok, ale też go
czuł.
„Bracie,
jest prawie jedenasta; dlaczego do cholery chciałeś się ze mną spotkać tutaj
sam? Gdzie jest Lexie?”
„Moja
żona straciła przytomność i nie będzie się ruszać przez około dziesięć godzin”
- odpowiedział nisko i cicho Ty - „Może dwanaście. Nawet nie wie, że wyszedłem.”
Ty
patrzył, jak Tate uśmiecha się powoli, kiedy dokładnie poprawnie wywnioskował
znaczenie słów Ty.
Ty
się nie uśmiechnął. Spojrzał za swojego przyjaciela na miasto.
Czytając
nastrój, Tate zamilkł na jakiś czas, obracając swoje ciało, zwracając oczy na miasto,
po czym przemówił cicho - „Poprosiłem Laurie, żeby wyszła za mnie, właśnie
tutaj.”
„Dobre
na to miejsce” - powiedział Ty do widoku.
„W
jej ostatnie urodziny, przywiozłem ją tutaj tak samo jak tamtego wieczoru” -
wtedy Tate kontynuował - „Poprosiłem ją, żeby wyszła za mnie w urodziny, więc zdecydowała
w zeszłym roku, że od tej chwili zakończy każde z nich tutaj.”
Ty
nie odpowiedział. To, że Tate byłe romantykiem było zaskakujące, ale nie aż tak
bardzo. Był żonaty z ładną, życzliwą kobietą. Nie udawało się zdobyć takiej
kobiety i sprawiać, by była tak szczęśliwa, jak Laurie, nie traktując jej
dobrze.
Tate
zamilkł na kolejne kilka minut, a kiedy skończył z milczeniem, odwrócił się do
Ty i zaczął - „Ty…”
Ty
odciął mu się, przecinając mu oczy.
„Lata
temu nie byłeś gotowy się poddać. Byłem tak zagrzebany w gównie, że nie
widziałem jak się z niego oczyścić. Tak głęboko pod nim, że nawet cię nie
słyszałem. Nawet gdybym mógł, nie słuchałbym. Moja moc została mi odebrana;
Byłem wkurzony, obolały i jedno i drugie mnie ogłupiło” - spojrzał w oczy Tate’a
i wyszeptał - „Powinienem był posłuchać”.
Tate
potrząsnął głową - „Nie idź tam, bracie, jesteś wolny, patrz do przodu i raduj
się, nie oglądaj się za siebie i nie rozpaczaj.”
„Nie
o to chodzi, Tate. Nie czuję bólu. Już nie. To nie znaczy, że podróż nie była
torturą, ale doprowadziła mnie do Lexie, więc mogę z tym żyć. To, czego
potrzebuję, to to, żebyś wiedział, że miałeś rację, ja się myliłem i
zasługujesz, by to wiedzieć.”
„Nie
musisz mi tego mówić, Ty” - powiedział miękko Tate.
„Tak,
muszę, Tate” - odpowiedział miękko Ty.
„W
porządku, w takim razie musisz” - odparł Tate - „Ale, pamiętasz, byłem w tym
dole węży i powinienem coś z tym zrobić lata temu. Nie zrobiłem tego, a ty
upadłeś.”
„Nie
ponosisz odpowiedzialności za to, co mi się przydarzyło.”
„Nie
widzę tego w ten sposób.”
„Bracie,
miałeś syna, którym musiałeś się opiekować i będącą bólem w dupie cipkę, która
sprawiała, że twoje życie było nieszczęśliwe” - przypomniał mu Ty - „Miałeś
rzeczy, o które musiałeś zadbać i to były priorytety. Do kiedy odszedłeś, nigdy
nie zrobili nic tak złego jak mi. Nie można było przewidzieć, jak będzie źle.
Ale wtedy próbowałeś sobie z tym poradzić, a ja cię wycofałem. O to właśnie
chodzi.”
Tate
zamilkł.
Ty
nie.
„Od
dnia, w którym zostałem zwolniony, nokautowałeś się sam. Chroniłeś moje plecy,
zaopiekowałeś się Lexie, kiedy się pokłóciliśmy, a potem robiłeś co w twojej
mocy, aby pomóc mi to rozwiązać. Zależy mi na tym, abyś wiedział, że jestem
wdzięczny. Próbowałem wymyślić, jak mogę ci pokazać, jak bardzo, ale nic nie
przychodzi mi do głowy i wiem dlaczego. Rozumiem. Jesteś mężczyzną, który ma
wszystko, więc nie ma sposobu, abym ci okazał uznanie, bo nie mogę ci dać
niczego, czego chcesz lub potrzebujesz. I rozumiem to, ponieważ teraz jestem taki
sam. Więc jedyne, co mogę ci dać, to słowa i myślę, że to wystarczy. Jeśli tak
nie jest, nazwij to, a ja ci to dam.”
„Przyjaciele
robią dla przyjaciół to, co ja zrobiłem” - odparł Tate.
„Nie,
nie robią, Tate. Ty zrobiłeś to, co dla mnie zrobiłeś, bo jesteś sobą. O tym
właśnie mówię.”
Tate
milczał przez chwilę, po czym powiedział - „No cóż, dobrze zgadłeś. Słowa
wystarczą.”
Ty
skinął głową.
Tate
przechylił głowę na bok i zapytał żartobliwie - „Skończyliśmy ze szczerą rozmową
o północy w środku pieprzonego nigdzie?”
Ty
nie miał ochoty żartować i odpowiedział - „Nie”.
„Więc
co…?”
„Kocham
cię, człowieku” - przerwał cicho Ty - „Nauczyłem się w trudny sposób, aby nie
zwlekać z wyrażaniem tego uczucia, więc nie będę zwlekał. Nazywasz mnie bratem,
a ja mam jednego, który jest z mojej krwi, a nie znaczy dla mnie gówna, a
dzisiaj, całe to gówno zrobione, kiedy radowałem się i rozmyślałem, uderzyło
mnie, że mam dwóch, którzy nie są z mojej krwi, ale którzy coś znaczą. A ty
jesteś jednym z nich.”
„Ty…”
- mruknął Tate.
„Nigdy
nie zapomnę, dopóki nie umrę, co zrobiłeś dla mnie i mojej żony, i nigdy nie
przestanę być wdzięczny.”
„Kurwa,
stary” - wyszeptał Tate.
„Teraz,
czy te słowa działają, abyś zrozumiał, co dla mnie znaczy to, co zrobiłeś?”
Następnie
cisza - „Tak, działają”.
„Dobrze,
więc teraz skończyliśmy z nasze blisko północy, w środku pieprzonego nigdzie
szczere dzielenie się od serca” - oświadczył Ty, odwrócił się, otworzył drzwi
do Vipera i zaczął wsiadać.
Zatrzymał
się z tyłkiem prawie na siedzeniu i spojrzał w górę przez drzwi, kiedy Tate
zawołał jego imię.
„Nie
mam brata z krwi” - powiedział Tate - „Ale powinieneś wiedzieć, że istnieje
powód, dla którego cię tak nazywam.”
Ty
skinął głową.
Ale
Tate nie musiał mu tego mówić. Już to wiedział. Jego działania mówiły wszystko.
Potem
wsadził swój tyłek do samochodu.
Potem
zabrał ten tyłek do domu do swojej żony.
*****
Lexie
Pół godziny później…
Obudziłam
się, gdy poczułam, jak mój mężczyzna wsuwa się za mnie, a jego ramię owinęło
się wokół mnie i przyciągnęło do niego.
Przytuliłam
się bliżej.
Chciałam
zapytać, dokąd poszedł, ale pomyślałam, że powie mi, jeśli zechce, żebym
wiedziała.
Potem
znowu zasnęłam.
I
byłam tak wykończona dniem świętowania i wieczorem bardziej energicznego
świętowania z moim mężem i mną samą, że nie zauważyłam, że klimatyzacja nie
została podkręcona.
*****
Następnego dnia…
4:15 p.m.
Jechałam
przez nasz osiedle, a Ty jechał za mną i zacisnęłam zęby, gdy zobaczyłam, jak
się kręcą niektóre samochody, ale głównie vany z dużymi antenami na dachu,
zaparkowane wszędzie poza naszym podjazdem. Uderzyłam w pilota do otwierania
drzwi garażowych z wyczuciem czasu, które dopracowałam do perfekcji z
doświadczenia, wiedząc dokładnie, kiedy sygnał zostanie złapany, dzięki czemu
mogłam wjechać do środka i nie musieć czekać, aż drzwi się otworzą.
Zwykle
wjeżdżałam od razu do środka. Moja podróż w tym momencie była spowolniona przez
reporterów i kamerzystów, którzy zbiegli się do mojego dziecka tuż przed naszym
podjazdem, a jeśli któryś z nich zadrapałby je, musiałabym złamać obietnicę
złożoną Ty i stracić rozum.
Patrzyłam
przed siebie, a mój samochód pełzał, wjechałam na podjazd, a oni cofnęli się,
ale nie mogłam gazem do dechy i zapiszczeć oponami tak bardzo, jak chciałam.
Nina
ostrzegła nas przed tym, niezależnie od tego, że wczoraj po południu złożyła
oświadczenie do reporterów przed swoim biurem w Gnaw Bone po tym, jak
gubernator Kalifornii przeprosił i ułaskawił Ty, a także złożyła kolejne
oświadczenie późnym rankiem po tym, jak Ty i ja obudziliśmy się z medialnym zgiełkiem
tuż przed naszym domem, a oni nie chcieli jej słuchać, kiedy skończyła
pierwszą, mówiąc - „To będzie jedyne oświadczenie złożone w imieniu pana
Tyrella Walkera. Pan Walker i jego żona odczuli ulgę, że sprawiedliwość została
w końcu wymierzona i chcieliby teraz zostawić ten odrażający epizod za sobą.
Proszą, abyście uszanowali ich życzenia, aby mogli iść naprzód ze swoim życiem
w pokoju” - a na końcu drugiego oświadczenia - „Jak powiedziałam wczoraj, pan
Walker i jego żona nie chcą rozmawiać z mediami. Proszę ponownie w ich imieniu,
pozwólcie im zostawić to wyczerpujące wydarzenie za sobą, aby mogli kontynuować
swoją zasłużoną, ale spóźnioną wolność, aby cieszyć się swoją przyszłością bez
dalszych wstrząsów.”
Oczywiście
jej nie posłuchali.
Było
w porządku, kiedy byliśmy w pracy, a kiedy to mówię, mam na myśli, że Ty też
był w porządku. Wood, Pop i trzej mechanicy dali jasno do zrozumienia, że podjazd
jest własnością prywatną i dopóki nie maja do wykonania prac przy swoich
samochodach, nie wolno im opuszczać chodnika. Warsztat był odsunięty od ulicy,
a przed nim znajdowały się budynki gospodarcze. Więc Ty pracował w spokoju.
Nie
wiedziałam, że Dominic zadzwonił do Daniela, a Daniel, który był o dziesięć
centymetrów wyższy i trzydzieści kilogramów cięższy od swojego chłopaka, i był
również poważnym góralem, tylko gejem, poinformował dziennikarzy, że nie są
zaproszeni do Spa.
Na
szczęście dla klientek, które przybyły tego dnia, spacerowanie przez rzekę
reporterów wykrzykujących pytania, było bardzo ekscytujące.
Dla
mnie nie. Nieustanny szum z zewnątrz i wykrzykiwane pytania za każdym razem,
gdy klientka wchodziła przez drzwi, były nerwowe i całkowicie rozczarowały radość
z poprzedniego dnia. Byłam pełna ulgi ze spóźnionej sprawiedliwości, a oni
wcinali się w moją szczęśliwą podróż, co było bardzo niefajne.
Nina
zapewniła nas, że to minie. Zajmie to trochę czasu, ale tak się stanie, a my po
prostu musieliśmy milczeć i być cierpliwi.
Ty
poinformował mnie, że robimy to, o co kazała Nina, korzystając z wolności, by
cieszyć się naszą przyszłością bez przeszkód z powodu dalszych wstrząsów, co
oznaczało, że nie mogłam stracić kontroli nad sobą i nie mogłam rzucać pyskówką
w irytujących reporterów.
Myślałam,
że, aby to zrobić, musiałabym ewakuować się ze stanu Kolorado. Myślałam, że
zarówno Wood, jak i Dominic nie będą wzdrygać się przed wzięciem urlopu przez
Ty i mnie, jednak wróciłam do pracy zaledwie kilka tygodni temu i nie mogłam
tego zrobić Dominicowi po tym, jak raz go opuściłam. Nie zrobiłabym tego nawet
po to, by uczcić coś tak cudownego (choć zasłużonego), jak to, co przydarzyło
się Ty, ani by uciec przed atakiem mediów.
Więc
trzymałam zaciśnięte zęby; coś, co obiecałam mężowi, że zrobię.
Co
normalnie było trudne, ale teraz przejmowało nadludzkie moce.
Ty
wsunął Węża obok mnie i nacisnął pilota drzwi garażowych, zanim go zgasił.
Czekałam w samochodzie i obserwowałam w lusterku wstecznym, jak drzwi opadały,
nie wysiadając, aby nie mogli ujrzeć mnie wychodzącej z samochodu, tak jak to
robili, gdy tego dnia wchodziłam i wychodziłam z salonu, za każdym razem
eskortowana przez mojego męża, który wyszedł z pracy tego ranka, aby podjechać
i poprowadzić mnie na dół, a następnie zaprowadzić mnie do salonu, a potem,
który pojawił się w salonie, aby odprowadzić mnie do Chargera i eskortował mnie
do domu. Powinniśmy byli wziąć jeden samochód, ale on chciał iść na siłownię po
pracy i plan został pokrzyżowany, gdy ludzie z wiadomości nie odjeżdżali przez
cały dzień.
Gdy
drzwi opadły, zawołania i krzyki pytań, prośby o oświadczenia zostały
zagłuszone, ale nie zniknęły. Wysiadłam, stanęłam w drzwiach i spojrzałam ponad
dachem Chargera na Ty, gdy wysiadał. Dostrzegł wyraz mojej twarzy, zatrzymał
się i wybuchnął śmiechem.
Nie
znalazłam w tym nic śmiesznego, więc zatrzasnęłam drzwi i wyszłam z garażu do
pomieszczenia gospodarczego i po schodach. Rzuciłam torebkę na boczny blat i
słuchałam, jak Ty wchodzi po schodach, kiedy coś przykuło moją uwagę i
zamarłam, wpatrując się w tylne drzwi.
„Nie
ma pieprzonej mowy!” - krzyknęłam.
„Co?”
- spytał Ty.
Uniosłam
rękę, wskazałam na szerokie, ale płaskie kartonowe pudło oparte o szybę przy
tylnych drzwiach, odwróciłam się do mojego męża i oznajmiłam - „Jeśli to jest
pudełko pełne zboczonych seks taśm, to nie chcę wiedzieć.”
Oczy
Ty były przyklejone do pudła, przeszedł przez kuchnię, otworzył drzwi, złapał
je, zamknął drzwi, zabezpieczył je, zasunął żaluzje, zatrzasnął je i szedł z
pudełkiem do wyspy, a ja cały czas tam stałam i patrzyłam.
Odwrócił
głowę do mnie i wymamrotał - „Peña”.
Zamrugałam,
nie przygotowana na to, że to słowo wyjdzie z jego ust. Potem zapytałam - „Co?”
Palce
wielkich, silnych dłoni Ty już przeciskały się przez otwór z boku, gdy
odpowiadał - „Ekspres od Peñy.”
Świetnie.
To może oznaczać wszystko, wliczając w to jeszcze więcej taśm ze zboczonym
seksem.
Podeszłam
do Ty, gdy rozdarł pudełko swoją siłą pana Ogromniastego, a potem odstawił je,
wyciągając coś ze środka, owiniętego warstwami folii bąbelkowej. Wyrwał to, a
mój oddech uwiązł mi w gardle na to, co odsłonił.
To
było meksykańskie świecące słońce z falującymi promieniami wychodzącymi na
boki, z pomysłowo ułożonych kawałków płytek, zatopionych w terakocie. Było
niezwykłe i cudowne. Nigdy czegoś takiego nie widziałam.
To
było wspaniałe.
Ty
odłożył to z powrotem na stos folii bąbelkowej, którą wepchnął do pudełka,
wyciągnął kopertę, rozciął ją palcem i wyszarpnął kartę.
Potem
wyszeptał - „Kurwa”.
Podeszłam
bliżej i przeczytałam kartkę trzymaną w jego palcach.
Na
nim było napisane po prostu - „Witamy w słońcu, esé”.
To,
co powinno być szczęśliwym dniem zniszczonym przez irytujących reporterów,
natychmiast się rozpłynęło.
Tak
samo natychmiast, ja rozpłynęłam się we łzach.
A
chwilę później znalazłam się w ramionach męża.
*****
Świecące
słońce, które przysłał nam Angel, zostało stworzone do dekoracji zewnętrznej
części domu.
Bez
mojej prośby, Ty zamontował je w kuchni, więc byliśmy pewni, że zobaczymy je
codziennie.
*****
Dzień później…
Wróciliśmy
do domu do innego pudła. To była butelka szampana od Samuela Sterlinga. Nic na
kartce oprócz nabazgranego, czarnego „SS”, co było super fajne.
Sprawdziłam
etykietę w Internecie i odkryłam, że taka butelka szampana kosztuje czterysta
pięćdziesiąt dolarów.
Samuel
Sterling był gorący, bogaty i miał klasę.
Dostałam
jego numer od Ty i zadzwoniłam do niego, żeby zaprosić go na kolację w ten
weekend. Biorąc pod uwagę, że był w Paryżu, nie mógł tego zrobić, ale
powiedział, że skorzysta w innym terminie.
Paryż.
Totalnie
koleś miał klasę.
*****
Ty
Półtora tygodnia później…
Zadzwonił
telefon Ty, odszedł od motocykla, nad którym pracował i wyciągnął go z tylnej
kieszeni.
Numer
na ekranie mówił, że jest zastrzeżony, więc zawahał się, otworzył go i
przyłożył do ucha.
„Yo.”
„Czy
to pan Tyrell Walker?”
„Ty
najpierw” - rozkazał Ty.
„Angela
Buttner, Biuro Prokuratora Generalnego Kalifornii.”
„Dyskusja
o restytucji przechodzi przez moją adwokat, Ninę Maxwell.”
„Panie
Walker, nie dzwonię w sprawie restytucji. Dzwonię, żeby wyjaśnić, że
otrzymaliśmy prośbę od pani Jolindy Hayes. Poprosiła o pana dane kontaktowe.”
„Kim
jest Jolinda Hayes?” - spytał Ty.
„Jest
matką Shauna Hayesa, drugiego mężczyzny wrobionego przez detektywów Fullera i
Palmera. Człowieka, który popełnił samobójstwo trzy dni przed rozprawą.”
Kurwa.
Ty
wciągnął powietrze. Potem zapytał - „Dlaczego chce ze mną rozmawiać?”
„Nie
wyjaśniła tego, sir. Tylko poprosiła o pana numer. Oczywiście nie możemy jej
przekazać tych informacji, chyba że się pan na to zgodzi.”
„Daj
to” - stwierdził Ty.
„Przepraszam?”
„Daj
jej to.”
Zatrzymała
się wtedy i - „Och. No dobrze, dziękuję...”
Ty
zamknął telefon.
Półtorej
godziny później zadzwonił ponownie. Wyciągnął go z kieszeni, spojrzał na
wyświetlacz i zobaczył numer kierunkowy LA.
Wciągnął
powietrze.
Potem
otworzył go i przyłożył do ucha.
„Walker.”
„Tyrell
Walker?”
„Tak.”
Zrobiła
pauzę - „Tu Jolinda Hayes, ja…”
„Wiem
kim pani jest.”
Milczenie
Jolindy Hayes.
Ty
nie milczał - „Wiem, co przeżył, wszystko to, będąc w kiciu i nie chcąc wracać,
będąc wrobionym, wiedząc, że idzie tam znowu i dlaczego. Nie znam pani; nie
wiem, jakie życie pani przeżyła, ale wiem, że wątpliwe, by pani przeżyła coś
takiego. Wiem, dlaczego zrobił to, co zrobił. To był jego wybór. Odbierał swoją
moc, którą mu zabrali. Robił, co mógł, by ocalić panią przed przeżyciem z nim
tego piekła. To nie był właściwy wybór, ale współczujący.”
Kiedy
przestał mówić, usłyszał ciche łzy i przez długi czas słuchał ich w milczeniu.
Potem
skończył słuchać, więc zawołał - „Pani Hayes.”
Odezwała
się zapłakana - „Tak, panie Walker?”
„Ty”
- poprawił, po czym nie zawahał się i kontynuował - „Już za późno, ale to nie
znaczy, że nie ma go tam do radowania się. Pani syn zebrał swoje gówno i umarł
jako dobry człowiek, i wszyscy w kraju o tym wiedzą. To jest coś warte, więc proszę
się tym cieszyć.”
„Ra…
ra… racja.”
„Racja.
Teraz proszę wziąć kawałek papieru i długopis. Dam pani numer mojej żony. Jak
zechce pani porozmawiać, ona posłucha. Jak chce się pani pośmiać, ona jest
kurewsko zabawna. Jeśli nigdy do niej pani nie zadzwoni, to pani wybór. Ale z
mojego punktu widzenia jesteśmy rodziną, a moja żona wita z otwartymi
ramionami.”
Kolejna
czkawka, potem jakiś dźwięk - „Ja, umm… Ty, mam kartkę papieru.”
Ty
podał jej numer telefonu i imię Lexie.
Wtedy
Jolinda Hayes zebrała się w garść i powiedziała cicho - „Dziękuję, Ty, za
odebranie mojego telefonu.”
„Pani
Szczęście w końcu uznała za stosowne oświetlić mnie swoim światłem, ale życie
nauczyło mnie dzielić się dobrem. Witaj w świetle” - To wywołało kolejny cichy
szloch, na który powiedział cicho - „Pani Hayes, proszę zadzwonić do mojej
żony.”
„Ra…
ra… racja.”
„Trzymaj
się.”
„Ty…
ty też, Ty.”
Zamknął
telefon, otworzył go, zadzwonił do swojej kobiety i powiedział jej, że może
odebrać telefon od Jolindy Hayes i dlaczego, a jednocześnie miał pieprzoną nadzieję,
że nie wybuchnie znowu płaczem.
Nie
zrobiła tego. Zapytała go, co chce na kolację.
Powiedział
jej, że zje wszystko, co zrobi, i zamknął telefon, gdy usłyszał, jak
powiedziała mu, że go kocha i odwzajemnił to, po czym wrócił do pracy.
*****
Cztery tygodnie później…
Ty
stał przy umywalce i mył zęby, zastanawiając się, gdzie do cholery jest jego
żona.
Nadszedł
czas na prysznic.
Niezwykle,
bo po raz pierwszy, kiedy wstali, a on poszedł do łazienki, ona zeszła po
schodach.
Już
miał się zgiąć, splunąć, opłukać zęby i znaleźć ją, kiedy zobaczył ją za nim w
lustrze, wchodzącą przez drzwi, ubraną w luźne szorty ze sznurkiem i obcisłą
koszulkę, patrzącą na niego, z ramionami schowanymi za plecami, z wyrazem twarzy,
którego nie potrafił odczytać.
Kontynuował
szczotkowanie, gdy przez lustro patrzył, jak powoli idzie przez łazienkę do
niego, a potem stracił ją z oczu, gdy przytuliła się do jego pleców.
Potem
poczuł, jak jej usta poruszają się na jego skórze i wiedział, że śledzi jego tatuaż.
Przyłożył
rękę do krawędzi toaletki, zgiął szyję, splunął, spłukał, wsunął szczoteczkę do
zębów w uchwyt, spojrzał na siebie w lustrze i zagrzmiał - „Lexie”.
Pojawiła
się jej ręka, okrążając jego bok, a jego oczy opadły, by zobaczyć, że trzyma
białą pałeczkę. Położyła ją na blacie przy umywalce.
W
pałeczce było małe okienko.
A
w oknie był mały, różowy plus.
Jego
ciało znieruchomiało.
Poczuł,
jak jej usta poruszają się na jego plecach, gdy szepnęła - „Jestem w ciąży, Słonko.”
Ty
Walker zamknął oczy, bo nie mógł tego znieść. Nawet jej nie widział, a jej
światło świeciło tak jasno, że paliło jego siatkówki, przebijało skórę, tkankę,
ogrzewając go prosto do szpiku kości.
Kiedy
poczuł jej ruch, otworzył oczy i patrzył, jak jej druga ręka owija się wokół
jego talii, jej palce rozświetlają skórę jego brzucha, gdy poczuł, jak jej usta
odchodzą, a jej podbródek spoczywa delikatnie na jego plecach i zawołała - „Ty?”
„Chłopiec,
Julius Tatum. Dziewczynka, Ella Alexi” - zadeklarował Ty i poczuł, że jego żona
wciąż znajduje się za jego plecami.
Następnie
zapytała - „Czy właśnie nazwałeś nasze przyszłe dziecko?”
„Tak.”
„Uh,
słodziaku, to jest coś, o czym się dyskutuje.”
„Nazwiesz
następne.”
Cisza.
Potem
- „W porządku, Słonko, mogę z tym żyć”.
Jego
spojrzenie przeniosło się na jego oczy w lustrze.
Potem
się uśmiechnął.
Potem
odwrócił się i przeniósł, aby wziąć prysznic z żoną.
*****
Lexie
Dwa tygodnie później…
Weszłam
do baru, już wiedząc, co zamówię.
I
to był cud, kiedy mój krok się nie zaciął, gdy zobaczyłam detektywa Chace’a
Keatona siedzącego przy stoliku z tyłu.
Po
raz pierwszy od tamtego dnia, kiedy widziałam go w naszej garderobie, z
wyjątkiem jednego razu, gdy był w telewizji, złapany przez reporterów wchodzący
do Departamentu Policji Carnal.
Cyrk
medialny ucichł, reporterzy zaczęli karmić się świeższym mięsem.
Ale
sprawy w Carnal wciąż się zmieniały i miejmy nadzieję, że było to po to, aby
się uspokoić i nie kołysać ponownie.
Było
czterech policjantów, którzy utrzymali swoją pracę w Carnal PD. Chace i Frank
byli dwoma z tej czwórki. Trzech zostało oskarżonych, podobnie jak urzędnik i
sekretarka, która pracowała dla Fullera i zespołu detektywów. Reszta sił
policyjnych Carnal została zwolniona. Detektyw Darren Newcomb był tym, który
został zwolniony, ale dostał to, a nie akt oskarżenia, ponieważ zawarł umowę i
przekazał dowody.
Arnold
Fuller został pozbawiony stanowiska z powodu wielu zarzutów korupcji i
niewłaściwego prowadzenia śledztwa w sprawie lokalnego seryjnego mordercy, w
tym opóźnionych odpowiedzi na prośbę o wysłanie funkcjonariuszy, gdy zgłoszono
zaginięcie dwóch jego obywatelek, a także z powodu toczących się aktów
oskarżenia o korupcję, spisek i dostarczanie fałszywych dowodów podczas
śledztwa w sprawie morderstwa poza stanem.
Funkcjonariusze
z innych placówek w całym hrabstwie kryli wakaty, gdy Rada Miejska prowadziła
masowy proces rekrutacji.
Wrobienie
Ty i późniejsze nękanie, nieudolność w sprawie seryjnego mordercy, która obejmowała
Laurie, Tate’a i Jim-Billy’ego, a także śledztwo w sprawie śmierci Misty Keaton
były centralnym punktem wniesionych zarzutów i powodów zwolnienia. Tym przede
wszystkim żywiły się media.
Oczywiście
było ich więcej, a wielu obywateli Carnal nie miało problemów ze staniem przed
kamerą lub z reporterem robiącym notatki i informowania go o tym, co wydarzyło
się w Carnal.
To
wszystko tam było.
Z
wyjątkiem tego, kto finansował, ukrywał i chronił Fullera i jego ludzi.
Innymi
słowy, nie wyciekło nic na temat potężnych ludzi, w tym Trane’a Keatona.
Nie
wiedziałam, czy oznacza to, że wybuchnie kolejna sensacja, czy po prostu byli
wystarczająco potężni i bogaci, by rozwiązać ich problemy. Wiedziałam tylko, że
Ty był tak sławny, że było bardzo wątpliwe, by ktokolwiek dotknął jego lub
mnie. Reporterzy mogli odejść, ale historia nie. Ty miał nawet wpis w
internetowej encyklopedii. Laurie zadzwoniła do mnie, kazała odpalić komputer i
pokazała mi ją. Zdjęcia, które zawierała, były gorące. Fakt, że istniała, nie
był.
Ale,
cokolwiek.
Wyszłam
za mąż za mężczyznę, którego kochałam, jego imię było czyste, był wolny,
nosiłam jego dziecko, a rekompensata wynegocjowana przez Ninę oznaczała, że nie
musieliśmy się zbytnio martwić o ich wykształcenie w college’u i mogłam zdobyć kącik
czytelniczy w naszej sypialni (co zrobiłam plus dywanik pod łóżkiem).
Więc
w moim świecie wszystko było dobrze.
Ale
w Carnal były niezakończone sprawy.
Rowdy
Crabtree nie został znaleziony.
A
morderstwo Misty Keaton, jak dotąd, pozostało nierozwiązane.
Miałam
rację. Tate odkrył, że przyjaciółka Misty w Maryland była rzeczywiście kobietą
z taśmy. Była także wtedy matką trzyletniego chłopca i kobietą, której były był
poważnym dupkiem. Wykopała go i rozwiodła się z jego tyłkiem, ale był typem
człowieka, który czuł, że może przyjść, kiedy tylko zechce, krzyczeć na cały dom,
poklepać ją i zabrać rzeczy, takie jak pieniądze z jej portfela lub rzeczy
wartościowe, które mógłby sprzedać.
Miała
pracę jako kelnerka w barze w Gnaw Bone zwanym Pies, nie była blisko z rodziną,
nigdy z nimi nie rozmawiała, a jej były kradł wszystkie jej napiwki, więc
potrzebowała uciec i żeby się wydostać, potrzebowała pieniędzy, a to był rodzaj
pieniędzy, których nie miała i nie miała nadziei na zdobycie ich, zwłaszcza gdy
jej były mąż zabierał jej te trochę, które miała.
Więc
dostała te pieniądze robiąc gówno z Trane’m Keatonem. W rzeczywistości dostała
za to dwieście tysięcy dolarów, szantażując bezpośrednio Trane’a, co moim
zdaniem nie było wystarczające, ale było to tylko moje zdanie.
Mimo
to wyprowadziło ją to z Kolorado prawie na drugi koniec kontynentu, ustawiło ją
to, a jej były, będąc dupkiem i leniwym,
nie zadał sobie wysiłku, aby ją tropić i dalej uprzykrzać jej życie, więc to
także przyniosło jej spokój.
Aż
do śmierci Misty.
Potwierdziła
Tate’owi, że Misty była tak pomieszana jak to wiedzieliśmy. Misty miała
kochających rodziców, urodę i dorastała dziko, bo jej rodzice nie wiedzieli,
jak jej odmawiać, więc w zasadzie robiła, co chciała, kiedy tylko chciała. Nie
była przyzwyczajona do dostawania odpowiedzi „nie”, więc nie miała nic przeciwko
robieniu tego, co musiała zrobić, aby uzyskać to, czego chciała.
I
chciała Chace’a. Bardzo (oczywiście).
A
on dał jasno do zrozumienia, że chce od niej tylko jednej rzeczy, a to była
tylko część tego, czego ona od niego chciała.
Widząc,
że była przekonana do swoich talentów w łóżku (coś, po co wciąż wracał po
więcej) i że jej wygląd w końcu go zdobędzie, z powodzeniem postanowiła go
uwięzić, myśląc szaleńczo, że w końcu go do siebie przekona. Była to chora,
pokręcona gra o władzę i zakochanie się w niej po uszy.
To
nie było kłamstwo. Tak właśnie powiedziała Tate’owi Miss Maryland.
To
była popieprzona gra ładnej, rozpieszczonej dziewczyny, która, osobiście
uważałam, że potrzebowała pomocy psychiatrycznej.
Ale
była martwa, więc to było niemożliwe.
Chociaż
zwróciłam na to uwagę. Nie miałam rodziny, nie miałam wzoru matki, dopóki nie
skończyłam trzynastu lat i widziałam, jak wpadam w pułapkę dawania dziecku,
które będę kochała wszystkiego, czego ona lub on zechcą, ponieważ musiałam
przebrnąć przez całe gówno, żeby dostać to, czego ja chciałam i zajęło to
trzydzieści cztery lata. Dowiedziawszy się tego o Misty, zdecydowałam się na
macierzyństwo kursem Rób To Co Zrobiłaby Ella, aby nie spieprzyć mojego
dziecka, kochając je tak bardzo, że uczyniłoby mnie to słabą i głupią.
Nawiasem
mówiąc, przyjaciółka Misty była przerażona. Nawiasem mówiąc, Tate był nadmiernie
szczery i powiedział jej, że ma powody, by być, a jeśli zostało jej cokolwiek z
tych dwustu tysięcy, musi się zabezpieczyć.
Będąc
Tate’m sprawdził, a kiedy zadzwonił następnym razem, jej numer został
rozłączony. Nic więcej nie było słychać od przyjaciółki Misty Keaton.
Arnie
Fuller wyszedł za kaucją i trzymał głowę spuszczoną. Nikt go nigdy nie widział.
Plotki umierały, a Rada Miejska działała szybko, aby posprzątać. Ale ludzie nie
byli przyzwyczajeni do życia w małym miasteczku wolnym od tyranii. Byli
ostrożni, szczęśliwi, ale przygotowani. Łódź zakołysała się i tylko ci, którzy
zasłużyli na wrzucenie do wody, zostali przemoczeni.
Ale
po tym, co stało się z Ty, Misty i Rowdy, wszyscy wiedzieli, że wszystko może
się zdarzyć.
Więc
oddychali łatwiej, ale to nie znaczyło, że nie byli przygotowani.
Chace
Keaton przetrwał burzę. To, co zrobił, było bardzo wiadome. Przystojny, dobrze
ubrany i mający pewność siebie, był chłopakiem z plakatu dla Wydziału
Wewnętrznego i przepychał się przed kamerami, by pokazać, że Carnal nie było
całkowicie zainfekowane, że byli dobrzy, odważni mężczyźni służący
społeczności. Można było powiedzieć, że mu się to nie podobało, ale znowu,
wydawało się, że było to jego przekleństwo i to znosił.
Miałam
tylko nadzieję, że dla niego, tak jak dla Ty i mnie, to w końcu umrze.
Tego
dnia w barze szybko odwróciłam wzrok od Chace’a i podeszłam do lady, biorąc
stołek, aby móc zrobić to, co robiłam, kiedy wybierałam bar na lunch. Zamówić
na wynos i zabrać to z powrotem do salonu, żebym mogła pogadać z Dominikiem,
Kayeleen i ich klientkami podczas lunchu. Wiedziałam dokładnie, czego chcę,
więc czekałam, aż zajęta kelnerka za ladą do mnie dotrze.
I
kiedy czekałam, moje oczy wędrowały wszędzie, aby uniknąć spojrzenia na Chace’a.
Potem
skupiły się.
A
skupiły się kobiecie, którą znałam. Była bibliotekarką w mieście.
Przyszła
zobaczyć Dominica, a Dominic oświadczył, że jej włosy są trzecią najlepszą fryzurą
w Carnal za Lauren Jackson i moimi (chociaż zastanawiałam się, czy był miły,
mimo to powiedział to tak, jakby naprawdę tak myślał). Była to gruba, lśniąca
płachta prawdziwego kasztanowego, ciemnego odcienia czerwieni i rdzy, były
cudowne. A z jej bladą cerą, jasnoniebieskimi oczami, fantastycznymi kośćmi
policzkowymi i tymi włosami była niezwykle ładna.
Ale
była totalną bibliotekarką. O ile pamiętam, widziałam ją cztery razy, dwa razy
w salonie, raz w La-La Land i raz w sklepie spożywczym i za każdym razem była
ubrana w sukienkę: ładną, stylową, nawiązującą do jej figury, która była krągła
i kształtna, była słodka, ale w żadnym wypadku nie popisywała się ani nie robiła
nic, aby zwrócić na siebie choć odrobinę uwagi. A to dlatego, że była
nieśmiała, bardzo nieśmiała. Kiedy z nią rozmawiałaś, często nie patrzyła ci w
oczy, uśmiechała się tak, jakbyś mogła przysiąc, że to aluzja (co zresztą
uważałam za fajne) i miała melodyjny głos, który był jednak bardzo cichy, taki
powinien być głos bibliotekarki.
A
miała na imię Faye. Faye Goodknight[1].
Naprawdę,
tak miała na imię. Faye Goodknight.
Całkowicie
niesamowite nazwisko.
A
właśnie wtedy, gdy moje oczy skupiły się na niej, wpatrywała się w Chace’a
Keatona.
Nie,
nie wpatrywała się w niego, wpatrywała się w niego tęsknie.
Hmmm.
Podobało mi się to.
Potem
obserwowałam, jak jej ciało szarpie się, jej spojrzenie wbija się we mnie, kiedy
poczuła mój wzrok. Ale zanim zdążyłam się uśmiechnąć, jej twarz zapłonęła i
odwróciła oczy.
Całkowicie
nieśmiała.
Zaryzykowałam
spojrzenie na Chace’a. Na stole obok niego była otwarta teczka, w której gryzmolił
długopisem z pochyloną głową. Miał odstawiony talerz, skończył jeść, ale nie
skończył z tym, co robił.
Bardzo
ładna kobieta, która go kochała, gapiła się na niego, a on nie wiedział, że
istnieje.
Nie
podobało mi się to.
Jego
żona niedawno zmarła, ale nadal - nie lubił jej i w końcu musiał wrócić na tego
konia.
Kelnerka
przyszła, odebrała moje zamówienie, a kiedy skończyłam, mój wzrok przykuł ruch
i obserwowałam Faye niosącą torbę z jedzeniem na wynos, która minęła mnie i
podeszła do drzwi.
„Hej,
Faye” - zawołałam, kiedy się zbliżyła, podniosła oczy, przesunęła się po mnie i
podniosła rękę, by założyć lśniące pasmo włosów za ucho.
„Hej,
Lexie” - wymamrotała, po czym przeszła obok mnie.
Straciłam
ją z oczu i chciałam się odwrócić, żeby popatrzeć, jak odchodzi, ale z jakiegoś
powodu moje oczy powędrowały do Chace’a, a moje ciało znieruchomiało.
Patrzył
za Faye. Widziałam. I nie tylko wiedział, że istnieje, ale naprawdę wiedział, że istnieje.
A
bycie świadkiem jego wyrazu twarzy bolało.
Nigdy
wcześniej czegoś takiego nie widziałam, ale pomyślałam, że tak wyglądałby
głodny człowiek, gdyby zobaczył na talerz chleba przed sobą, ale był za słaby i
za daleko, żeby się do niego dostać. Nigdy by tego nie zrobił, więc miał zamiar
zmarnować sił na próbowanie.
Nie
zamierzał nawet próbować sięgnąć.
Tak,
tak wyglądał jego wyraz twarzy.
Wiedziałam
o tym, ponieważ nigdy nie widziałam tego wyrazu na mojej twarzy, ale czułam to
przez tygodnie, kiedy Ty i ja byliśmy osobno.
Oderwałam
od niego oczy, złapałam wzrok kelnerki, uniosła podbródek, skończyła napełniać
filiżankę kawy, którą napełniała i podeszła do mnie.
„Jest
coś jeszcze, czego potrzebujesz?” - zapytała.
„Tak,
umm… znasz Faye Goodknight?”
„O,
tak. Znam ją odkąd miała około trzy latka. Mieszkałam tu całe życie, tak samo
jak ja.”
„Czy
jest mężatką?”
Kelnerka,
której tabliczka głosiła, że ma na imię Poppy, wybuchnęła śmiechem.
Czekałam,
aż skończy, ale zrobiłam to z uśmiechem, żeby nie pomyślała, że jestem niegrzeczna.
Potem
przestała się śmiać i powiedziała - „Nie, kochanie, Faye nie jest mężatką.
Powód, dla którego jest bibliotekarką jest taki, że żyje w książkach… cały czas. Życie toczy się wokół niej, a
ona tego nie zauważa. Głowa w chmurach, odpoczywa owinięta w kokon. Nie wiem,
czy kiedykolwiek się umawiała.”
To
było po prostu dziwne.
Dlatego
zwróciłam uwagę na tę dziwność - „Ale to dziwne. Jest bardzo ładna.”
„Tak”
- zgodziła się Poppy.
„Więc
można by pomyśleć…” - zaczęłam dedukować, po czym zrezygnowałam i zapytałam
cicho - „Czy coś jej się stało?”
Brwi
Poppy uniosły się - „Faye?”
Skinęłam
głową.
Potrząsnęła
głową - „Nie. Nie ma mowy. Nic nigdy się nie przytrafia Faye. Ani jedna rzecz.
Niektórzy ludzie właśnie tacy są. Zawsze była cicha. Zawsze lubiła świat fantasy
bardziej niż ten prawdziwy. To po prostu jej sposób. Jest słodką maleńką
istotą. Pochodzi z dobrej rodziny, z którą jest blisko, jest po prostu…” -
Poppy wzruszyła ramionami - „Faye”.
Bardzo
ładna. Z dobrej rodziny. Bibliotekarka. Bardzo możliwe, że dziewica. To właśnie
kobieta, którą założysz dom za białym płotem, która będzie piec ciasta, będzie
zastępową drużyny skautów swojej córki, którą możesz wyszkolić, aby dawała ci
światowej klasy loda.
Jej
wygląd, jej zachowanie, jej wiek, który, jak sądziłam, nie odbiegał zbytnio od
mojego i jej możliwy status dziewicy, co oznacza, że prawdopodobnie była jedną
z dwóch w tym typie w całym stanie Kolorado. Co czyniło ją, w moim
przybliżeniu, jedną z może stu w całych Stanach Zjednoczonych Ameryki.
Warto
kręcić się w pobliżu Carnal dla niej, pozwolić jej siedzieć i czekać w
pogotowiu, aż się wyszalejesz, nawet jeśli twój szef był brudnym, śmierdzącym plugastwem.
Nagle
jest poza twoim zasięgiem, kiedy byłeś zmuszony poślubić wariatkę z miasteczka
bawiącą się w dziwkę, twój ojciec to gnojek, choć bogaty i, mimo że zostałeś
wepchnięty w błoto, ale wiele zaryzykowałeś, żeby się wydostać i być czystym,
nigdy nie przestaniesz czuć się brudny.
Ponownie
skinęłam do Poppy i zapytałam - „Czy możesz mi wyświadczyć przysługę?”
„Jasne”
- odpowiedziała.
„Czy
możesz zmienić moje zamówienie z zamówienia na wynos i podać je do stołu
detektywa Keatona?”
Zamrugała.
Potem otworzyła usta. Potem jej oczy biegały tam i z powrotem między mną a
stołem Chace’a. Przychodziłam tu stosunkowo często, ale nigdy z nią nie
rozmawiałam, bo zawsze była zajęta. Mimo to mnie znała.
Znała
Chace’a. Znała Misty. Znała Ty. I znała naszą przeplatającą się historię.
To
nie była niespodzianka. Wszyscy ją znali.
Potem
z wahaniem powtórzyła - „Uhm… jasne.”
„Dzięki”
- wyszeptałam, wciągnęłam powietrze, odwróciłam się od lady i na wysokich
obcasach poszłam przez bar w kierunku stolika Chace’a.
Patrzył
na mnie, kiedy byłam dziesięć kroków od niego.
Nie
zatrzymałam się, dopóki mój tyłek nie został umieszczony naprzeciwko niego.
Przez
chwilę patrzył mi w oczy, a potem powiedział cicho - „Lexie”.
„Cześć”
- odpowiedziałam cicho.
„Coś,
co mogę dla ciebie zrobić?”
„Tak,
siedź i posłuchaj, jak ci dziękuję za pomoc mi i Ty.”
Nic
nie powiedział, tylko patrzył mi w oczy.
Więc
powiedziałam - „Dziękuję”.
„Moja
praca” - odpowiedział.
„Nie,
nie była” - szepnęłam - „To, co zrobiłeś, było poza zasięgiem obowiązków i
oboje o tym wiemy.”
Znowu
nic nie powiedział, ale jego wzrok nigdy nie opuścił mojego.
„Więc
dziękuję.”
Uniósł
brodę, po czym mruknął - „Nie wspominaj o tym.”
Uśmiechnęłam
się i przypomniałam mu - „Właśnie to zrobiłam, jakieś trzy razy.”
Chace
Keaton nie uśmiechnął się.
Więc
przestałam się uśmiechać, a potem cicho zaczęłam mówić - „Myślę, że teraz,
kiedy wiem…”
Chace
mi przerwał - „Zrób mi przysługę, Lexie, i nie mów o tym.”
Zamknęłam
usta.
„Idź
dalej” - powiedział - „To małe miasto, ale na tyle duże, że ty i Walker możecie
iść swoją drogą, a ja pójdę swoją.”
„Nie
mogę tego zrobić.”
Upuścił
długopis, usiadł i stracił, jak podejrzewałem, jedną z jego wielu twarzy gliniarza.
Ta była starannie skomponowana, by wyglądać na grzecznego, lekko
zainteresowanego, ale w większości z oderwaniem i przekazując, że, gdy tylko z
nim skończysz, odejdzie, by nie myśleć o tobie ponownie. To, co wyszło, było
niecierpliwe i zirytowane, co, jak podejrzewałam, nie było twarzą gliniarza.
„Dlaczego?”
- zapytał.
Pochyliłam
się do przodu i wyjaśniłam - „Ponieważ mam męża, którego moc została mu
odebrana i żyłam życiem, które oferowało ograniczone możliwości wyboru, a te,
które oferowało, nie były zbyt dobre, więc wiem, przez co przechodzisz.”
„Nie
masz pojęcia.”
„Mam.”
On
też się pochylił - „W porządku, Lexie, więc może tak? Bez obrazy, ale mam to w
dupie, jeśli masz.”
Na
to poinformowałam go - „Ona się na ciebie gapiła.”
Powoli
mrugnął na zmianę tematu, złość, która przerodziła się w irytującą
niecierpliwość, zmieniła się w udawanie i zapytał - „Co?”
„Faye
Goodknight” - odpowiedziałam i wtedy zobaczyłam na jego twarzy zaskoczenie
bardziej niż odrobinę gniewu.
„Nawet
nie…” - zaczął, ale przerwałam mu.
„Według
mnie? Powieści romantyczne. Według mnie? Zaczęła je czytać wcześnie. Według
mnie? Zaczęła je w czasie, kiedy wywarły na niej ogromne wrażenie i zmieniły
jej postrzeganie. Nie jest schowana w kokonie, zwraca
uwagę i wie, że nie ma tu mężczyzn takich jak mężczyźni z tych książek, które
czyta, więc woli być z nimi niż próbować znaleźć kogoś takiego jak oni, co jej
zdaniem jest bezowocnym przedsięwzięciem. Ta fantazja jest o wiele lepsza niż
jakakolwiek rzeczywistość i wiesz co? Ma rację. Mężczyźni to wrzód na tyłku, a
wielu z nich to kutasy, którzy powodują złamane serce. A ona, żyjąca dziewczyna
Faye? No cóż, wie, że jest typem dziewczyny, którą mężczyźni przeżują i wyplują.
Więc jest mądra i nie zamierza tam iść. Ale wiesz coś jeszcze? Pani
Szczęście może czasami być hojna dla ludzi, którzy na to zasługują, a w jej
rodzinnym mieście jest mężczyzna, o którym nie wie, że zrezygnował ze
wszystkiego, aby opiekować się ojcem, ale wie,
że był na tyle odważny, by nadstawić swój tyłek, by ocalić całe… pieprzone… miasto. I bonus, jest gorący, ładnie się
ubiera i ma świetne ciało. Więc nie wypieprzaj swojego życia, detektywie
Keaton, ponieważ nauczyłam się, że, nieważne jak jest gówniane, nieważne, ile
razy zostałeś spoliczkowany, nieważne, jak bardzo to gówno kłuje, musisz ciągle
sięgać po to, czego chcesz. Nigdy się nie poddawać. Jeśli tego nie zrobisz,
znajdziesz szczęście. Ja wiem. Tyle razy dostałam po łapach, że to
nie jest zabawne. Teraz jestem zakochana i w ciąży, a słońce cały czas na mnie świeci. Nawet kiedy śpię. Jeśli się nie poddasz i nie wycofasz
się, możesz też poczuć to słońce. Ale lepiej zapytaj ją i przekonaj się, że to
ona, że ty możesz dać jej to słońce,
a ona upewni się, że nigdy nie pożałujesz, że to zrobiłeś.”
Patrzył
na mnie bez słowa.
Cóż,
proszę bardzo. Nie udało mi się przedostać, ale przynajmniej spróbowałam.
Nadszedł
czas, aby zmniejszyć straty.
Odwróciłam
głowę i krzyknęłam - „Poppy!” co przykuło jej uwagę jak każdy, kto krzyczał
przez knajpę, więc krzyknęłam ponownie - „Zmieniam to z powrotem, to będzie na
wynos.”
„Nie,
nie będzie, Poppy” - zawołał za mną Chace i odwróciłam głowę, żeby na niego
spojrzeć - „Podaj tutaj lunch Lexie.”
„Rozumiem,
Chace” - odkrzyknęła Poppy.
Chace
spojrzał na mnie - „Siedź. Zjedz swój lunch. Ale proszę, kurwa, żadnych więcej
życiowych wykładów. Czy możesz to dla mnie zrobić?”
Uśmiechnęłam
się i powiedziałam - „Jasne”.
Patrzył
na mnie. Potem potrząsnął głową.
Potem
wrócił do pisania na swoim papierze.
Oglądałam.
Potem
zapytałam - „Więc zaprosisz Faye?”
Jego
szyja wygięła się tak, że tylko głowa odchyliła się do tyłu i przeszył mnie
swoimi niebieskimi oczami.
„Okej,
okej” - mruknęłam - „Jesuuu.”
Spojrzał
z powrotem na swoje papiery i pisał dalej.
Poppy
podała do stołu mojego cheeseburgera, frytki i wodę.
W
tym czasie wytrysnęłam na talerz ogromny stos ketchupu komentując - „Przy
okazji, jesteś gorący, ale jesteś super gorący, kiedy się złościsz.”
Jego
szyja zgięła się, więc głowa znów odchyliła się do tyłu i spojrzał na mnie
gniewnie.
„Tak
tylko mówię” - mruknęłam, wbijając frytkę do keczupu, wkładając ją do ust i
decydując się nie mówić mu, że jego grymas potwierdził mój punkt widzenia.
Kontynuowałam
to, a po tym, jak podniosłam mojego burgera i wzięłam duży kęs, Chace przemówił
i zrobił to w swoich papierach - „Walker postrada zmysły, znajdzie mnie i
oderwie mi głowę, kiedy dowie się, że siedzisz tutaj ze mną?”
„Nie”
- powiedziałam przez na wpół zjedzonego burgera.
Zgiął
szyję i znów przechylił głowę - „Nie?”
Potrząsnęłam
głową, przełknęłam i uśmiechnęłam się - „Cóż, może nie zaprosi cię na chrzciny
naszego dziecka, ale tak jak ja jest wdzięczny za to, co zrobiłeś. Jeśli tak
nie myślisz, a zamiast tego myślisz, że będzie zazdrosny, znowu: nie. Nie jesteś
w moim typie. Nie przepadam za blondynami. Ale wiesz, kto przepada?” - zapytałam.
„Lex…”
- zaczął.
Szybko
skończyłam - „Faye Goodknight”.
Znowu
oparł się, ale tym razem jego oczy powędrowały do sufitu.
„Wiesz,
że mam misję” - poinformowałam go, po czym wzięłam kolejny kęs burgera.
Jego
oczy wróciły do mnie.
Przeżułam,
połknęłam i wyjaśniłam - „Wszystkie kobiety, gdy są zakochane, robią to. Chcą
szerzyć szczęście.”
Po
prostu na mnie patrzył.
„Mają
na tym punkcie obsesję” - kontynuowałam.
Chace
westchnął.
„Więc
prawdopodobnie powinieneś się poddać” - dokończyłam.
Potrząsnął
głową, po czym ponownie pochylił ją do swoich papierów, ale mogłabym przysiąc,
że, kiedy to zrobił, jego usta drżały.
Dobrze.
Skończyłam
lunch w ciszy, podczas gdy Chace Keaton gryzmolił i przesuwał papiery,
studiował kilka zdjęć i coś więcej bazgrał. Kiedy skończyłam, otworzyłam
torebkę, wyciągnęłam pieniądze na lunch i napiwek i wsunęłam je pod talerz.
Wtedy
oznajmiłam - „No cóż! Wyruszam po kartę biblioteczną. Do zobaczenia później,
Chace.”
Zanim
zdążył cokolwiek powiedzieć, wyślizgnęłam się zza stołu.
Ale
kiedy wyszłam z baru i szłam chodnikiem, spojrzałam przez okno i zobaczyłam na
sobie parę atrakcyjnych niebieskich oczu.
I
uśmiechały się.
I
nie była to jedyna rzecz na twarzy Chace’a Keatona, która się uśmiechała.
Więc
kiedy straciłam go z oczu, nadeszła moja kolej na uśmiech.
*****
Angel
Półtora tygodnia później…
„Jaja
ze mnie robisz” - przyciął Angel Peña do prokuratora okręgowego.
„Nie,
brak stawienia się. Nawiał na kaucji” - odpowiedział prokurator.
Angel
potrząsnął głową.
Duane
„Shift” Martinez. Ból w dupie.
„To
znaczy, że twoje popołudnie jest wolne, Angel” - ciągnął prokurator.
Angel
nie chciał wolnego popołudnia. Chciał siedzieć na sali sądowej i oglądać, a
następnie zeznawać na wstępnym przesłuchaniu Martineza.
Gówno.
„Głowa
do góry, musisz upewnić się, że papierkowa robota jest przetworzona, żeby jego poręczyciel
naprawdę szybko wiedział, że jest brak stawienia się. Jak nie wyciągnie kogoś
od razu na dupę tego faceta, może pożegnać się z kaucją” - poradził Angel.
„Żaden
poręczyciel nie wpłaca kaucji bez zabezpieczenia” - odparł prokurator okręgowy.
„Martinez
jest znany z tego, że kręci z zabezpieczeniami. Jak poręczyciel dostał zabezpieczenie
na dom mamy Shifta, wkrótce się dowie, że Shift nie ma mamy. Nie wiem, co
wymyślił, po prostu wiem, że jest dwadzieścia do osiemdziesięciu szansy, że
tego nie ma.”
„Żaden
poręczyciel nie jest taki głupi” - odpowiedział prokurator.
„Ten,
który wpłacił kaucję za Martineza, jest. Już całuje dziesięć procent swojej kaucji
na pożegnanie, bo potrzebuje łowcy nagród, który go złapie. Shift stanowił
ogromne ryzyko ucieczki. Uciekł. To nie jest niespodzianka. Skoro Martinez
dopuścił się ostatecznego pieprzenia swojego najlepszego pieprzonego
przyjaciela, jak myślisz, że nie będzie pieprzył swojego poręczyciela na
zabezpieczenie, to jesteś walnięty. Im dłużej to gówno jest opóźnione; tym
większa szansa, że Martinez dotrze do Meksyku.”
Albo
do Kolorado, ale, prosząc Boga, Angel miał nadzieję, że nie.
Patrzył,
jak prokurator zaciska usta.
Potem
patrzył, jak wyciąga telefon.
Wiadomość
otrzymana.
Angel
szarpnął brodą i wyszedł w kowbojskich butach z sali sądowej i przez korytarze
sądu, automatycznie wyliczając w głowie, kto będzie odbierał telefony i jakie
są jego priorytety.
Po
pierwsze, Ty Walker.
Przepychał
się przez frontowe drzwi gmachu sądu, wyciągając telefon z wewnętrznej kieszeni
marynarki, kiedy zdarzył się przejeżdżający samochód.
Ogień
z broni automatycznej zabił trzech niewinnych przechodniów.
Wywiercił
również cztery naboje w detektywa Angela Peñę, który był ich zamierzonym celem.
O cholercia wróżka że mnie 😒
OdpowiedzUsuńDziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję 😘😘
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział.
OdpowiedzUsuńCudownie się zaczęło a tragiczny koniec :( Może Angela uratują :) Mam taką nadzieję.
Dziękuję 💙
OdpowiedzUsuń