wtorek, 14 września 2021

9 - Pani Szczęście czuje się hojna

 

Rozdział 9

Pani Szczęście czuje się hojna

 

 

Zeszłam po schodach za Ty, zastanawiając się nad tym, nad czym zastanawiałam się przez ostatnie dwadzieścia minut, kiedy brał prysznic, ogolił się i włożył kolejną czarną koszulkę, spłowiałe dżinsy i buty.

Czy byłam szalona?

Czy byłam głupia?

Czy byłam jedną i drugą?

A może chociaż raz Pani Szczęście czuła się hojna i, gdybym to spierdoliła, to bym ją wkurzyła?

Dotarliśmy do pomieszczenia gospodarczego i Ty otworzył drzwi do garażu, stanął z dala od nich, ale trzymał je z wyciągniętą długą ręką, trzymając je otwarte, jakby chciał, żebym go wyprzedziła.

Zrobiłam to, zrobiłam dwa kroki do garażu, mój umysł był wtedy zagracony  i starałam się go uporządkować, gdy to, co zobaczyłam, przeniknęło do mojego mózgu. Zatrzymałam się i gapiłam.

Stało się tak dlatego, że obok mojego Chargera stał zajebisty, zadziorny, lśniący, piękny, czarny o-mój-Boże Dodge Viper[1] z dwoma wąskimi, srebrnymi wyścigowymi paskami na masce i na dachu. Niejasno przyszło mi do głowy, że musiał tu wjechać być poprzedniego wieczoru, kiedy byłam zirytowana, ale tak właśnie byłam zdenerwowana. Nie zarejestrowałam tego.

Teraz to zobaczyłam.

Ty okrążył mnie, mrucząc - „Weźmiemy Węża.”

Moja głowa podskoczyła do niego, gdy szedł od strony kierowcy, jakby szedł do sedana.

Potem moje oczy powędrowały z powrotem do samochodu i, widząc go, ponownie poczułam dreszcz między nogami.

Oczywiście podobało mi się to trochę za długo, ponieważ usłyszałam, jak Ty woła - „Lex, co do cholery?” - i moje oczy wróciły do niego.

Stał w otwartych drzwiach kierowcy. Wyglądał gorąco, stojąc w otwartych drzwiach kierowcy Vipera. Wyglądał gorąco przez cały czas, ale wyglądał jak cholernie gorąco, stojąc w otwartych drzwiach kierowcy Dodge’a Pieprzonego Vipera.

„Skąd się wziął ten samochód?” - wypchnęłam.

„Max przyprowadził mi go poprzedniego dnia” - odpowiedział - „Trzymał go w swojej stodole, kiedy mnie nie było.”

„To jest twoje?” - wyszeptałam.

„Tak” - odpowiedział.

„Jest twój” - powtórzyłam.

„Tak” - też powtórzył - „Co do cholery?”

„Wiedziałam, że jesteś dobry w pokera, ale to… to…” - machnęłam niejasno ręką w kierunku samochodu - „Czy ktoś to postawił, czy kupiłeś to za wygrane?”

„Nie grając w pokera. Wygrałem wyścig uliczny Pinks[2].”

Poczułam, jak otwierają mi się usta.

Wyścigi uliczne?

„Facet był do niczego” - ciągnął Ty - „Dzieciak z college’u z Denver na nartach. Przyszedł na spotkanie, myślał, że to samochód może wykonać całą pracę, a nie jego prowadzenie. Założył się, że przegrał, dostałem Węża, on namówił swojego kumpla, żeby wezwał taksówkę i podwiózł go z powrotem do mieszkania jego taty.”

Gapiłam się.

Potem zapytałam - „Bierzesz udział w wyścigach ulicznych?”

„Już nie.”

„Brałeś?”

„Tak.”

„Jesteś w tym dobry?”

Spojrzał w dół na Vipera, a potem z powrotem na mnie.

„Jesteś w tym dobry” - szepnęłam.

„Był do niczego. Ścigałem się z nim w moim Nissanie Skyline GTR. To wygrałem, bo jestem dobry.”

„Gdzie on jest?”

„Stoisz w tym. Sprzedałem to za zaliczkę na to kondominium.”

„Dom” - poprawiłam, a jego usta drgnęły.

„Kondominium, kotku.”

Przyglądałam mu się, jak stał w drzwiach zajebistego Vipera, jedną ręką niedbale położoną na drzwiach, a z drugiej zwisał mu podróżny kubek z kawą. Nawet nie wiedziałam, czy mógłby zmieścić swoje wielkie ciało w tym zajebistym samochodzie, ale oczywiście mógł.

A kiedy go studiowałam, pomyślałam, że Pani Szczęście czuła się hojna.

„Lex, wsiądziesz, czy co?” - zapytał głębokim głosem naznaczonym zniecierpliwieniem.

Pomyślałam „czy co”. Myślałam o tym, że jak mój tyłek usiądzie na siedzeniu w tym samochodzie, mogłabym mieć spontaniczny orgazm. Nie chciałam nawet wiedzieć, co się ze mną stanie, gdy go odpali. A ja chciałam zachować swój orgazm na czas, kiedy Ty mi go podaruje.

„Nie możesz pić kawy w Viperze” - poinformowałam go, a jego usta znów się zadrżały.

„Dlaczego nie?”

„To jest sprzeczne z twardzielowym prawem samochodów mięśniaków.”

Spuścił głowę i spojrzał na swoje buty, ale mogłabym przysiąc, że widziałam, jak drżą mu ramiona.

„Nie możemy też zabrać go do centrum ogrodniczego” - kontynuowałam - „Kierownica zablokuje cię, próbującego wciągnąć go na parking centrum ogrodniczego. Musimy zabrać Chargera.”

Uniósł głowę i nawet po drugiej stronie przestrzeni widziałam, jak jego oczy tańczą.

„Wsiadaj do samochodu, Lexie.”

„Ale…”

„Dupa do samochodu.”

Patrzyłam na niego. Potem przeszłam przez garaż na stronę pasażera Vipera, mrucząc - „Nie obwiniaj mnie, jeśli nas wyrzuci, jak spróbujemy zabrać ją na sprawunki w centrum ogrodniczym.”

„Żyj dziko, maleńka” - mruknął i włożył swoje wielkie ciało za kierownicę.

To było to. Pasował. Cud.

Ostrożnie wycelowałam tyłek na siedzenie pasażera. Potem bez przeszkód zamknęłam drzwi i zapięłam pasy. Ty wcisnął pilota drzwi garażowych i przekręcił zapłon.

Ugryzienie Węża.

Kolejne dreszcz między nogami, mocniejszy. Miły.

Uśmiechnęłam się do przedniej szyby.

„Kurwa” - mruknął Ty, moje oczy powędrowały do niego, patrzył na mnie, a kiedy złapałam jego wzrok, potrząsnął głową. Uśmiechnęłam się szerzej.

Położył rękę na oparciu mojego siedzenia, obejrzał się przez ramię i wyciągnął, wciąż kręcąc głową.

Warknęła przez kompleks mieszkaniowy, pozwoliłam sobie ją poczuć, a kiedy wyjechaliśmy z kompleksu, zebrałam swoje gówno razem.

„Kim jest Max[3]?”

„Przyjaciel, który mieszka w Gnaw Bone[4].”

„Gnaw Bone?”

„Miasto niedaleko.”

„Jest takie miasto, które nazywa się Gnaw Bone?”

Ty nie odpowiedział, bo oczywiście było.

Zapytałam więc - „Dlaczego nie był na przyjęciu?”

„Inny zestaw przyjaciół” - powiedział mi - „Spotkałem go na budowie w Wyoming. Był dobrym facetem, odkryliśmy, że obaj pochodzimy z tej samej okolicy, umocniliśmy znajomość. Utrzymaliśmy się blisko, chociaż wtedy nie było go zbyt często w okolicy. Teraz jest żonaty i ma dzieci, więc on był w pobliżu, ale ja nie.”

„Budowa? Myślałam, że jesteś mechanikiem?”

„Urozmaicone. Praca była krótka, trwała wiele godzin, pieniądze były zajebiste. Ta sama praca zabrała mnie do Dallas.”

Wzięłam oddech.

Następnie przetestowałam wody.

„A co doprowadziło cię do Shifta?” - zapytałam.

„Poker. Byłem w Dallas. Siedziałem w kilku grach. Słyszał o mnie, myślał, że ma dużego fiuta. Wyzwał mnie, pokonałem go. Przegrał i to dużo. Kłamał o zabezpieczeniu. Odszedł od stołu nie mogąc zapłacić. To nie jest moja ulubiona rzecz; Musiałem wyrazić swoją opinię. Zrobiłem to. Zrozumiał, o co mi chodziło. Obiecał plan spłat, zaczął, praca została wykonana, wróciłem do Carnal, płatności miały nadal przychodzić, a on wiedział, że nie będą, miałem jechać na wakacje w Teksasie. Zostałem wrobiony, poszedłem do kicia, a Shift pomyślał, że to jego szczęście. Spotkałem w środku faceta, który znał Shifta, nie lubił go, swędziało go, żeby dać mu cięższą lekcję niż ta, którą ja mu dałem. Wyszedł około tydzień później. Wysłałem wiadomość do Shifta, że nie załatwił swojego długu i jest to pierwszym obowiązkiem, kiedy wyjdę. Miał wizytę ode mnie, a potem od mojego przyjaciela. Shift dostrzegł sensowność uporządkowania swojego długu.”

„Zgłaszając mnie” - szepnęłam.

„Tak” - odszepnął.

„Co mu zrobiłeś?”

„Nie chcesz wiedzieć.”

Spojrzałam na Ty - „Właściwie to chcę.”

Spojrzał na mnie, a potem z powrotem na drogę. To, czego nie zrobił, to odpowiedź.

„Ty, nie obchodzi mnie Shift. Wiesz to.”

Westchnął. Następnie stwierdził - „To był kolejny powód, aby zrezygnować z gry. Czasami mężczyźni spierdalają, a jak robią to gówno, nie możesz być człowiekiem, który pozwala temu się ślizgać. Nie jest to moja ulubiona rzecz do zrobienia. Z Shiftem, tą kupą gówna, muszę przyznać, nie przeszkadzało mi to, ale to był wysiłek, którego to wymagało. Nie opierdzielałem się, moja wiadomość sprawiła, że oddychał, jeśli nie stał. Opóźniło to otrzymanie pieniędzy, bo musiałem czekać na koniec jego pobytu w szpitalu.”

„Jestem tym zaskoczona” - powiedziałam cicho do przedniej szyby - „Ronnie zwykle chronił Shift’owi plecy.”

„Nie mogę ci tego wytłumaczyć, maleńka” - odpowiedział cicho Ty - „Nie słyszałem gówna o Rodriguezie, kiedy tam byłem, to nie był mój świat, ale jak siedzę przy stole, nie obchodzi mnie, czyje pieniądze biorę, o ile są dobre. Może ukrył to gówno przed Rodriguezem. Stracił tak dużo, że nie chciałby tego rozpowszechniać. Chciałby to uciszyć, uratować swoją reputację.”

„Tak, to brzmi jak Shift.”

„Bo to jest Shift.”

Zamilkłam i doświadczałam płynnej jazdy samochodu, wsłuchałam się w warkot silnika, wpatrywałam się w szeroką, dwupasmową drogę przed nami, otaczającym pięknem Kolorado, co wydawało się być nam wspólne. Siedziałam w milczeniu i czekałam, ale nie poprosił o kolej na jego pytanie. Zadałam mu pytanie, udzielił mi odpowiedzi i to było wszystko.

Tak, Pani Szczęście czuła się hojna.

Z wahaniem, śmiertelnie przerażona, że Pani odwróci się przeciwko mnie i uderzy, pchnęłam swoje szczęście.

„Więc zawarłeś przyjaźnie w więzieniu?”

„Jedną” - odpowiedział i poczułam, że bicie mojego serca zwalnia, ponieważ on odpowiedział.

„Tylko jedną?”

„To nie klub towarzyski, Lexie.”

„Racja” - powiedziałam cicho.

I, co zaskakujące, mówił dalej - „Nazwa Julius. Julius Champion, jak uwierzysz w to gówno.”

„To świetne imię” - powiedziałam mu.

Ty nie odpowiedział.

„Za co on… hmmm… siedział?”

„Nieumyślne spowodowanie śmierci.”

„O Boże” - wyszeptałam i wtedy to usłyszałam.

Ty zachichotał.

Szybko przeniosłam na niego wzrok po pierwsze dlatego, że byłam w szoku, a po drugie dlatego, że nie chciałam tego przegapić.

Dobrze, że nie przegapiłam tego, bo jego piękne usta wygięte, a twarz zrelaksowana w humorze, były niesamowite.

Nadal.

„Nieumyślne spowodowanie śmierci jest śmieszne?”

„Nie” - stwierdził stanowczo, cały humor zniknął, a moje serce zaczęło mocno bić, ponieważ przed wyjazdem z Teksasu wiedziałam o Ty jedną rzecz. Shift podzielił się. Był tym zachwycony, bo to był Shift.

Wiedziałam, że Ty został skazany na umyślne pozbawienie życia. I nie uznałby tego za zabawne.

„Przepraszam” - powiedziałam.

„Śmiałem się, maleńka…” - zaczął łagodnie - „…bo Julius wszedł do domu swojej siostry i zobaczył, jak jej mężczyzna podnosi na nią pięści. Stracił rozum i wybił z niego życie. Brzmiałaś na przestraszoną. Mężczyźni, mają powody, by bać się Juliusa. Nigdy nie skrzywdziłby kobiety. Wiem o tym, bo na zewnątrz miał trzy, wszystkie oddane, wszystkie regularnie go odwiedzały. Pieprzona wspólnota suk.”

To było tak szalone i zabawne, że poczułam, jak wzbiera we mnie śmiech, a potem wybucha. Patrzyłam, jak usta Ty z powrotem się wykrzywiają.

Moje serce znów się uspokoiło.

Potem spojrzałam do przodu i zapytałam - „Dlaczego mężczyźni mają powód, by bać się Juliusa?”

„Zarabia na życie rąbiąc bryki.”

Odwróciłam głowę, żeby na niego spojrzeć - „Co?”

„Zarabia na życie kradnąc samochody. Niewiele wiem o jego biznesie, ale według niego toczą się wojny o terytorium. Jak chcesz odnieść sukces, musisz nauczyć się dbać o siebie, chronić swoje terytorium.” - spojrzał na mnie, a potem z powrotem na drogę - „Jest o pięć centymetrów wyższy ode mnie i dziesięć kilo cięższy. Kiedy człowiek to widzi i wie, że Julius wie, jak używać pięści i ciała, powinien być ostrożny. Sprytną rzeczą dla każdego, kto go pieprzy, jest przestraszenie się i ucieczka. Najmądrzejszą rzeczą jest nie pieprzyć go.”

Spojrzałam z powrotem na drogę - „Brzmi jak dobry przyjaciel”.

„Był. Chronił mi plecy, a ja jego.”

„Skąd zna Shifta?”

„Pochodzi z Teksasu. Coś się stało, zrobiło się tam gorąco, przeniósł swój biznes do LA. I tak były tam dla niego lepsze zyski. Zabrał ze sobą rodzinę, jest człowiekiem rodzinnym, a siostra związała się z dupkiem. Julius zajął się nim i siedział. Nie była to jego ulubiona rzecz, ale nie narzekał. Według niego warto było się poświęcić. Jego poczucie sprawiedliwości jest porąbane. Jego poczucie lojalności nie jest. Odkryłem, że jego lojalność równoważy to pierwsze.”

„Więc zamierzasz z nim pozostać w kontakcie?” - zapytałam.

„Nigdy nie stracę kontaktu z Juliusem” - odpowiedział - „Do bani, jak wykuliśmy naszą więź, ale zrobiliśmy to, a jak masz taką więź, nie tracisz jej.”

„Lubiłeś go” - zauważyłam cicho.

„Byliśmy w więzieniu, Lex, a on chronił mi plecy. Ma ponad dwa metry wzrostu i waży sto pięć kilogramów. To dobry człowiek, żeby cię chronić. To miejsce jest zaludnione, ale jesteś tam sam, bardzo samotny. Oznacza to, że jesteś sam, chyba że masz brata. Zostaliśmy braćmi. Graliśmy razem w piłkę. Razem ćwiczyliśmy. Jedliśmy razem. Szczerze wobec Boga, gdyby nie było go dla mnie, prawdopodobnie postradałbym zmysły.”

Moje serce nie było już spokojne. Ścisnęło się.

„Ty” - szepnęłam.

„Nie żartuję ci. Będąc tam i to, dlaczego tam byłem, gdyby Julius nie utrzymywał mnie przy zdrowych zmysłach, straciłbym rozum.”

„Nie musisz o tym mówić” - powiedziałam mu.

„Tak, muszę, maleńka, gdybym nie mówił, straciłbym rozum. Nauczyłem się tego od Juliusa.”

Odwróciłam głowę do niego i zobaczyłam jego rękę wyprostowaną, palce zaciśnięte wokół kierownicy, mięśnie zaciśnięte z napięcia.

„To już koniec” - przypomniałam mu cicho.

„Tak” - zgodził się, ale mięśnie pozostały napięte.

„Jedziesz do centrum ogrodniczego” - zauważyłam - „W niedzielę możesz pojechać swoim niesamowitym samochodem do centrum ogrodniczego. To koniec.”

„Tak” - powtórzył, nie rozluźniając mięśni.

Wyciągnęłam rękę i owinęłam palce wokół jego bicepsa, mówiąc delikatnie - „Byłoby do dupy, gdybyś zgiął kierownicę w U.”

Wziął wdech, a, kiedy go wypuścił, zgiął łokieć i napięcie zniknęło z jego ramienia.

Odsunęłam rękę i ponownie spojrzałam do przodu.

„Miałeś dzikie życie” - zauważyłam.

„Dorastałem z szalonymi, rodzice krzyczeli na siebie cały czas, tata padał pijany co drugą noc, a jako dwunastolatek myślałem, że mortadela to gourmet, więc stałem się wolny, żyłem dziko.”

„Mortadela?”

„Tak, bardzo często ja i Ike mieliśmy mortadelę.”

„Ike?”

„Isaiah, mój brat.”

„A twoje pełne imię i nazwisko?”

„Tyrell. Żaden nas nie ma drugiego imienia. Mama i tata wyczerpali kreatywność wymyślając imiona. Na szczęście je mamy.”

Westchnęłam. Potem mruknęłam - „Mortadela.”

„Mortadela” - powtórzył.

„Dla mnie to był peklowana wołowina. Kiedy dziadek miał ochotę zrobić trochę peklowanej wołowiny, byłam w siódmym niebie. Zwykle zapominał, że potrzebuję pożywienia, aby przetrwać i robiłam sobie kanapkę z masłem orzechowym i dżemem. Zapomniał też nauczyć mnie, jak ważna jest higiena jamy ustnej, więc ta dieta doprowadziła do tego, że w wieku dziesięciu lat miałam siedem ubytków. Nie jestem fanką dentysty, ale jestem fanką higieny jamy ustnej, po prostu, niestety, spóźniłam się z tym.”

„Peklowana wołowina jest lepsza niż mortadela” - zauważył Ty.

„Tak, ale, o ile widzę, masz idealne zęby.”

I miał, wszystkie białe, nawet silne. Jego zęby były równie piękne jak reszta jego ciała.

„Przynajmniej ci dwoje coś mi dali” - mruknął i wybuchnął ze mnie chichot.

„Tak, podziękuj szczęśliwej gwieździe, Słonko.” - poradziłam.

„Tak, dziękuję” - odpowiedział, a jego głos był łagodny, te dwa słowa miały znaczenie i wiedziałam, jakie.

Wiedziałam, co to jest.

Wiedziałam.

I to był dowód na to, że Pani Szczęście czuła się hojna.

I wiedziałam wtedy, że nie zamierzam tego spieprzyć i jej wkurwić.

Nie ma mowy.

*****

Miałam rację. Zajebisty Viper nie jechał do centrum ogrodniczego.

To dlatego, że poza Chantelle znajdował się salon Toyoty. A Ty zwolnił przed wjazdem na parking salonu, mrucząc - „Szybki postój, maleńka”.

Nie obchodziło mnie, czy zrobimy szybki postój. Znowu nazywał mnie maleńka. Jego usta drżały. Słyszałam nawet jego chichot. I dzielił się. Zatrzymałabym się na szybki postój w piekle, żeby to wszystko zatrzymać.

Płynęliśmy przez parking, kiedy zobaczył nas mężczyzna o jasnobrązowych włosach, ubrany w źle dopasowane spodnie i sportową kurtkę, z twarzą wykrzywioną w szerokim uśmiechu i pobiegł, właściwie podbiegł do miejsca, gdzie Ty zaparkował Vipera.

Ty ledwo otworzył drzwi, a ja złapałam dopiero swoje, gdy mężczyzna dotarł do niego, potrząsając jego ręką, uśmiechając się jak wariat, z głową przechyloną do tyłu, patrząc na Ty, jakby był najlepiej opłacanym zawodowym sportowcem na misji, by oczyścić salon z wszystkich wysokiej klasy modeli.

„Ty, kurwa, Ty. Ty! Słyszałem, że wyszedłeś. Kurwa! Dobrze cię widzieć, stary” - powiedział, potrząsając ręką Ty.

„Stan. Yo” - odpowiedział Ty, uwolnił rękę, wyszedł z drzwi samochodu, zmuszając Stana do odejścia, odwrócił się i spojrzał na mnie ponad dachem - „Moja żona, Lexie, Lex, to jest Stan.”

„Hej, Stan” - zawołałam, trzaskając drzwiami, ale Stan patrzył na mnie z otwartymi ustami.

Potem spojrzał z otwartymi ustami na Ty.

„Kolego, jesteś żonaty?” - spojrzał na mnie, a potem z powrotem na Ty i odezwał się ponownie, zanim Ty zdążył odpowiedzieć - „Z gorącą laską?”

„Nie ożeniłbym się z brzydkim tyłkiem, Stan” - mruknął Ty, a ja zacisnęłam usta, gdy poruszałam się wokół tyłu Vipera w ich kierunku.

„W porządku, z super gorącą laską” - poprawił się lekko Stan.

„Tak” - odpowiedział Ty, gdy dotarłam do jego boku, a jego ramię objęło moje ramiona, przyciągając mnie do siebie - „Poszczęściło mi się.”

Poszczęściło mi się.

Tak. Zatrzymałabym się na szybki postój w piekle, żeby to zatrzymać. Zostałabym nawet na filiżankę kawy.

„Możesz zdobywać punkty, ale, cholera, ona jest jak biała Jennifer Lopez” - zauważył Stan.

„Myślałam, że wyglądam jak Jessica Alba” - zażartowałam, bo nie wyglądałam.

Spojrzał na mnie od stóp do głów, a potem skinął głową - „Widzę to, ale ten tyłek, cała Lopez.”

„Stan, nie masz nic przeciwko nie opowiadaniu mojej żonie o dupie mojej żony lub, powiedzmy, w ogóle?” - Ty zapytał w taki sposób, że Stan mógł dać mu tylko jedną odpowiedź.

I zrobił, mamrocząc - „Tak, Ty, przepraszam.”

Potem Ty zapytał - „Wjechaliśmy tutaj, aby zobaczyć, jaki rodzaj oferty możesz mi załatwić na Cruisera.”

Wtedy znieruchomiałam.

Cruiser? Że niby Land Cruiser? Co on robił? Jechaliśmy do centrum ogrodniczego, żeby kupić rośliny, a nie wyrzucać dziesiątki tysięcy dolarów na SUV-a.

„Wiesz, że się tobą zajmę, Ty.”

„Tak. Dlatego tu jestem. Zdobądź mi klucze do ciemnoszarego lub czarnego. Wzbogacona wersja.”

„Już się zajmuję” - powiedział Stan z kolejnym maniakalnym uśmiechem, po czym pobiegł do budynku.

Skręciłam się w Ty.

„Uh, słodziaczku kochany” - zawołałam, jego głowa pochyliła się, żeby na mnie spojrzeć, a kiedy to się stało, jego usta znów zadrżały - „Rozważanie zakupu SUV-a to nie jest szybki postój.”

„Okej, nie-tak-szybki postój” - poprawił się bardzo późno.

„Tak, czy mogę zapytać, dlaczego w ogóle chcesz kupić SUV-a?”

Zapytałam o to i jego czoło się zmarszczyło. Był zakłopotany. Wydawało mu się, że nie przyszło mu do głowy, że ma już samochód. Ja też miałam samochód. Miał pracę jako mechanik, zrezygnował z gier w pokera i musiał wyrównać rachunki. Nie byłam pewna, jak drogi SUV pasuje do tego wszystkiego.

„Lex, jesteśmy w Kolorado.”

„Mm-hmmm” - niepotrzebnie się zgodziłam.

„Tu pada śnieg.”

Och. To tak to pasuje.

Kontynuował - „Nie prowadzisz Węża po śniegu. Po śniegu jeździsz Cruiserem. Jednym z powodów, dla których siedziałem w tej grze w Vegas, było ustawienie się po powrocie do domu. Więc się ustawiam.”

„Racja” - szepnęłam.

„Miałem wcześniej Cruisera, musiałem go sprzedać, aby sfinansować swoją obronę.”

Czułam, jak moje serce bije szybciej na ten nieprzyjemny kawałek jego historii.

Mówił dalej - „Lato nie będzie wieczne i myślisz o roślinach na taras, więc potrzebujemy pojazdu użytkowego.”

Znowu to miało sens. A jego nagłe i dalekie od niepożądanego zadomowianie się sprawiło, że moje serce zaczęło bić szybciej. A gdzieś miał czterysta pięćdziesiąt tysięcy dolarów. I pracę. I oczywiście historię zdobywania fajnych rzeczy w taki czy inny sposób. I był dorosłym mężczyzną, chciał SUV-a, kim byłam, by powiedzieć inaczej?

Ale potrzebowałam przewijania.

„Musiałeś sprzedać swój drugiego Land Cruisera żeby sfinansować obronę?”

„Tak.”

„Czy musiałeś sprzedać coś jeszcze?” - zapytałam.

„Kilka samochodów, które wygrałem na wyścigach, kilka innych zabawek. Sprawy stały się tańsze, kiedy przyznałem się do zarzutu.”

Moje serce przeskoczyło kolejne uderzenie, a moje ciało stało się twarde.

„Przyznałeś się do zarzutu?”

„Tak. Przyznałem się do zarzutu.”

Przycisnęłam się do niego bliżej i położyłam dłoń na jego klatce piersiowej - „Dlaczego, skoro byłeś niewinny, przyznałeś się do zarzutu?”

„Ponieważ nie miałem alibi, na miejscu zostały znalezione moje odciski palców, a banda dupków składała oświadczenia i kłamała na temat mojego miejsca pobytu. Chcieli drugiego stopnia i mamrotali o byciu agresywnym i wybieraniu pierwszego. Aby ten koszmar się skończył, bo miałem rzeczy do zrobienia i chciałem je zrobić, więc chciałem wyjść za pięć, a nie piętnaście i zdecydowanie nie pieprzone dwadzieścia pięć.”

Moje okulary zajrzały do jego okularów przeciwsłonecznych.

I wiedziałam.

Ale i tak zapytałam i zrobiłam to szeptem - „Tu nie chodzi o sprawiedliwość, chodzi o zemstę.”

Spojrzał przez ramię, a potem z powrotem na mnie, drugą ręką przesuwając dookoła, żeby mógł mnie luźno trzymać, ale jego głowa pochyliła się blisko.

„To nie jest miejsce, w którym chcę prowadzić tę rozmowę, ale trzeba ją odbyć. Masz rację. Tu nie chodzi o sprawiedliwość. Chodzi o zemstę.”

Nie miałam co do tego dobrego przeczucia, więc zaczęłam - „Ty…” potrząsnął głową i lekko mnie uścisnął, więc przestałam.

„Powiedziałem ci, kim jest Tate i kim był. Pociągnął wszystkie sznurki, kiedy to gówno zaczęło spadać. Nie osiągnął nic poza tym, że znalazł się na widoku. Odciągnąłem go od tego, żeby nie wpadł w tę samą burzę gówna co ja. I to idzie do tego, co powiedziałem wcześniej. Ty nie jesteś obserwowana. Jak dostaną cię na celownik, przeżują cię, kotku, wyplują i nie mrugną. I to jest do bani, ale masz gówno w swojej przeszłości, które wykorzystają, żeby cię pieprzyć. I nie pomyl się, maleńka, w chwili, gdy zabrałaś mnie spod zakładu karnego, zaczęli cię sprawdzać. Oznacza to, że musisz trzymać buzię zamkniętą i mocno się pilnować. W każdym momencie. Carnal jest zainfekowane. Mieszkańcy tego miasta trzymają głowy spuszczone i zajmują się swoimi sprawami. Ty też to robisz. Pozwól mi zająć się moim biznesem, a dam ci znać, jeśli będę cię potrzebował.”

„Czy w tym wydziale nie ma dobrych gliniarzy?” - zapytałam.

„To spotkanie z chłopcami pierwszej nocy, kiedy byłem w domu?” - zapytał w odpowiedzi, a kiedy skinęłam głową i ciągnął dalej - „To była aktualizacja. Nic się nie zmieniło, z wyjątkiem tego, że Fuller jest teraz szefem policji, a nie tylko kapitanem. Co jest gorsze. Tate ufa trzem gliniarzom i wszyscy są w mundurach. Bez rangi, bez władzy.”

„Czy nie ma jakiegoś innego autorytetu…?” - zaczęłam.

„Kotku, oni są autorytetem.”

Przycisnęłam rękę do jego klatki piersiowej, aby mnie wysłuchał i powiedziałam - „Jakiś inny autorytet.”

Potrząsnął głową, ale powiedział - „Tate miał nadzieję. Na przyjęciu słyszałem, jak Betty rozmawiała z tobą o Daltonie, tym facecie, który porwał Laurie, dźgnął ją nożem i ranił Jim-Billy’ego?”

Skinęłam głową.

„Zaangażowało się w to FBI. Agent zaangażowany w tym przypadku, Tambo, wyczuł coś dziwnego, pracując z Carnal PD. Tate myślał, że za tym pójdzie. Nie zrobił nic.”

„Może mógłbyś z nim porozmawiać?”

„I co mu powiedzieć? Że zostałem wrobiony przez cipkę i brudnych gliniarzy w dwóch pieprzonych stanach, nawet nie graniczących, którzy spiskowali przeciwko mnie? Pomyślałby, że jestem pieprzonym świrem.”

Przesunąłam oczy na bok i musiałam przyznać, że to prawda.

„Lexie, spójrz na mnie.”

Spojrzałam i dostałam kolejny lekki uścisk.

„Trzymaj głowę nisko i powstrzymaj swoje pyskowanie. Jak to wypuszczasz, nie robisz mi przysługi. Co gorsza, stawiasz się na celowniku i jak to robisz, myślę, że dostajesz się do miejsca, w którym się spotkaliśmy, a ja nie będę mógł cię ochronić.”

„Czy mogę mieć jeden wyjątek? Jeśli wpadnę twarzą w twarz na sukę Misty, czy mogę uwolnić swoją pyskówkę?”

Jego klatka piersiowa zaczęła się trząść i domyśliłam się, że to ze śmiechu, biorąc pod uwagę, że jego usta również drżały, ale powiedział - „Ona jest żoną oficera policji.”

„Będę dyskretna”.

„Jak otrzesz się o Misty, będziesz pieprzona.”

Patrzyłam mu w oczy myśląc, że prawdopodobnie też miał rację.

Potem poddałam się - „Och, w porządku.”

Kolejny raz lekko mnie uścisnął, ale tylko jedną ręką, ponieważ jego druga opuściła mnie, by mógł objąć dużą dłonią moją szczękę, gdy pochylił głowę tak, że jego usta były przy moich, kiedy szepnął - „Dzięki, maleńka.”

Potem pocałował mnie lekko.

Moje serce trzepotało nie tylko po pocałunku, ale dlatego, że czułam miło jego dłoń na mojej twarzy i ramię wokół mnie.

Kiedy podniósł głowę, powiedziałam - „Jedna rzecz. Uczciwa gra z Misty po tym, jak dokonasz zemsty.”

Jego okulary trzymały moje. Potem wyszeptał - „Mogę ci to dać.”

„Dzięki” - odszepnęłam.

„Mam je!” - oboje usłyszeliśmy krzyk Stana i spojrzeliśmy w bok, aby zobaczyć, jak biegnie do nas z podniesioną ręką, dzwoniąc pilotem - „Magnetyczny szary!”

Pięć minut później Ty i ja wyjeżdżaliśmy z parkingu na jazdę próbną.

Godzinę później, w drodze do domu, siedziałam w Viperze, śledząc Ty w Cruiserze.

A siedząc za kierownicą Vipera miałam dziwne wrażenie, że Pani Szczęście zaczyna mnie lubić.

*****

Ty zaparkował pod tarasem, ja zaparkowałam Vipera w garażu. On wszedł po schodach zewnętrznych. Ja wzięłam te wewnętrzne.

Spotkałam go w kuchni, podskakując na moich koturnach.

„To było niesamowite! Czy możemy wrócić… uff!

„Uff” było spowodowane tym, że byłam tak podekscytowana prowadzeniem Vipera, że nie widziałam jego zamiarów, kiedy do mnie szedł i zauważyłam je dopiero wtedy, gdy jego ramię opadło, kiedy do mnie dotarł. A jego ramię opadło tak, że mogło schwycić mnie pod brzuch i podnieść.

Mój żołądek zacisnął się i poczułam kolejny dreszcz między nogami, tym razem przyjemniejszy niż ten po prowadzeniu Vipera. O wiele milszy.

„Ty” - szepnęłam mu w plecy, kiedy zaczął wchodzić po schodach.

„Mówiłem ci, Lex, jak mężczyzna zwolniony z więzienia ma swój pierwszy dzień wolny od pracy, to spędza go na pieprzeniu swojej nowej żony.”

Kolejny dreszcz. Dużo milszy.

Wyglądało na to, że Ty zamierzał dać mi orgazm. Chciałam, żeby Ty dał mi orgazm. Dlatego zamilkłam.

Zabrał mnie na górę i postawił na nogach przy łóżku.

Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, było ściągnięcie bluzki.

Jego oczy pociemniały i zdjął koszulkę.

Kolejny dreszcz. Naprawdę dobry.

Boże, wszędzie był doskonały.

Zmniejszyłam dystans między nami o połowę, a ponieważ byliśmy mniej niż krok od siebie, byliśmy bardzo blisko. Potem rozpięłam szorty i przesunęłam je w dół.

Ty podniósł mnie i rzucił na łóżko.

Tym razem nie dreszcz. Skurcz.

Potem zahaczył palcami o moje majtki i zerwał mi je z nóg, przyłożył kolano do łóżka, objął mnie w pasie, podniósł, ciągnąc dalej po łóżku, po czym mnie w nim ułożył. Nie marnował więcej czasu, rozłożył szeroko moje nogi obiema rękami, a potem jego usta były tam, zarzucił moje nogi sobie na ramiona, a następnie jego duże dłonie obróciły się, obejmując mój tyłek i przyciągając mnie do niego.

Na dotyk jego ust i języka i to, jak dobre to było, całe moje ciało wygięło się w łuk, a obcasy moich sandałów wbiły się w jego plecy.

Powinnam była wiedzieć po tym, jak całował, że umiał używać tych ust. Powinnam była wiedzieć.

Teraz wiedziałam.

Użył tych ust, żeby to wzmocnić i szybko to zbudował.

„O Boże, Słonko” - jęknęłam, moje biodra uniosły się, ręka powędrowała do jego głowy, żeby go trzymać blisko, ale nigdzie nie szedł, był głodny.

Zagłodzony.

I było tak dobrze, że byłam blisko.

Ale chciałam jego.

„Ty, Boże, potrzebuję cię, kochanie.”

Jadł dalej, wciągając mnie głębiej do ust.

O tak, był w tym dobry.

„Ty, Boże…” - jęknęłam - „…potrzebuję cię w środku.”

Powiedziałam to i jego usta zniknęły, ale podniósł mnie wtedy okrakiem na sobie, trzymając jedno z ramion wokół mojej talii, a drugą ręką pracując między nami w dżinsach.

„Dostajesz to, bierzesz to tak, jak ci to daję” - warknął, gdy próbowałam skupić się na jego twarzy.

„Cokolwiek chcesz” - odetchnęłam, poczułam jego czubek, moje uda zadrżały w oczekiwaniu, a potem jego ramię szarpnęło mnie w dół, więc byłam nim napełniona.

O, tak. Tak.

Moja głowa opadła do tyłu i sapnęłam.

Potem spróbowałam się poruszyć, ale jego ramię pozostało ciasno wokół mnie, trzymając mnie przebitą.

Moja głowa wyprostowała się - „Muszę się ruszyć” - szepnęłam.

„Bierzesz tak, jak ja daję, a potem ja biorę” - zagrzmiał, po czym jego ręka znalazła się z powrotem między nami, a kciuk znalazł się na mojej łechtaczce.

Wciągnęłam powietrze i moja głowa opadła do przodu, moje czoło zderzyło się z jego, moje ramiona obejmowały jego ramiona.

O Boże. To było dobre. To było niewiarygodnie, cholernie dobre.

Ale musiałam się ruszać.

„Słonko, proszę, muszę się ruszać” - błagałam, przesuwając głowę tak, że moje usta były na jego, ale nie mogłam go pocałować, oddychałam zbyt ciężko, walcząc z jego ramieniem, próbując się wsunąć.

„Chciałaś mnie w środku, maleńka, jestem w środku.” - jego głos był gruby, napięty, ochrypły.

Był głęboko w środku, tak wiele z niego, jego kciuk…

Wydałam ostry dźwięk, gdy poczułam, że to się zaczyna, a moje ciało zaczęło szarpać się o jego, zanim to się zaczęło, a potem to się stało i wygięłam się do tyłu, krzycząc.

Pięknie.

Pięknie.

Jak wszystko Ty.

Potem leżałam na plecach, a Ty jechał głęboko, szybko, mocno, chrząkając przy każdym uderzeniu, o Boże… fenomenalnie.

Mój orgazm znikał powoli, nie spiesząc się, moje ręce poruszały się po jego skórze, moje nogi poruszały się wokół niego. Złapał jedną pod kolanem i szarpnął wysoko, a następnie wbił się głębiej.

Jęknęłam.

Oparł się drugą ręką w łóżku, spojrzał w dół na nasze ciała, nasze połączenie, jego pchającego penisa, a potem jego oczy skierowały się na moją twarz, upadł na przedramię, trzymając moją drugą nogę uniesioną wysoko, gdy patrzył mi w oczy, a ja oddychałam ciężko, słuchając jego pomruków.

Wtedy moc kryjąca się za jego pchnięciami wzrosła i wiedziałam, że to nadchodzi, zamierzał mi to dać, zacisnęłam ramiona wokół niego, podciągając się, przesunęłam rękę do tyłu jego głowy, pociągnęłam ją w dół do siebie i wzięłam siłę jego jęku w moje usta.

Poruszał się we mnie, utrzymywał moją nogę w górze, gdy jego szczytowanie przeszło przez niego, a potem jego język wślizgnął się do moich ust, zarzucił sobie moją nogę wokół talii i dał mi więcej swojego ciężaru, gdy mnie całował, głęboko, mocno i słodko.

Potem wsunął się do korzenia, jego ramię w łóżku uniosło się tak, że jego palce mogły przesiać moje włosy, jego usta zsunęły się w dół z drugiej strony, a ja poczułam, jak nos muska mi ucho.

Westchnęłam, ściskając go mocno wszystkimi kończynami.

Potem odwróciłam głowę i do jego ucha powiedziałam - „Wytrwałeś długo, wystarczająco długo, bym mogła się poruszyć.”

Podniósł głowę, a jego piękne oczy trafiły w moje.

„To nie było dla ciebie dobre?” - zapytał, ale nie w sposób, w którym nie znał odpowiedzi, tylko w sposób, jakby wiedział, że miał rację.

„O, tak.”

„Więc przestań zrzędzić” - rozkazał, a ja się uśmiechnęłam.

Potem zsunęłam rękę na jego głowę, gdy podniosłam swoją z materaca.

Jego usta spotkały się w połowie z moimi.

*****

„Mogę ci coś powiedzieć?”

Było to po drugiej rundzie, która rozpoczęła się około zero przecinek siedemdziesiąt pięć sekundy po pierwszej, ale trwała znacznie dłużej.

Ty leżał na plecach na kołdrze, głową w stronę materaca i wciąż byliśmy prostopadle do poduszek; Byłam przyciśnięta do jego boku, moje nogi splątane w jego, moja twarz wtulona w jego gardło. Jego ubrania zniknęły. Mój stanik i buty zostały zdjęte w fantastyczny sposób.

Poznałam prawie każdy centymetr jego pięknej skóry, czułam jego dłonie i usta na prawie każdym centymetrze mojej skóry i miałam trzy orgazmy.

Byłam nasycona.

I dawał przez cały dzień, więc nadszedł czas dla niego.

„Tak” - odpowiedział.

„To trochę zawstydzające” - ostrzegłam, a jego ramię zacisnęło się wokół mojej talii.

„Co?”

„Wiesz… w Vegas?” - zaczęłam, ale potem nie mogłam kontynuować.

Dał mi chwilę, a kiedy nie powiedziałam więcej, podpowiedział - „Tak, wiem o Vegas.”

„To znaczy, kiedy tam byliśmy.”

Znowu nie powiedziałam nic więcej.

Znowu musiał podpowiedzieć i zrobił to, pytając - „Co?”

„Tego dnia weszłam i rzuciłam się z pyskówką o śniadanie.”

„Co z tym?”

Przycisnęłam się bliżej, po czym wciągnęłam powietrze.

Potem szepnęłam - „Właściwie to wróciłam do pokoju wcześniej.”

Jego ciało znieruchomiało obok mojego.

„Widziałam cię pod prysznicem” - szepnęłam.

Pozostał nieruchomy i milczący.

Potem warknął - „Jaja ze mnie robisz.”

Podniosłam głowę i spojrzałam na niego, aby zobaczyć, że jego twarz była pusta.

Gówno. Cholera, cholera, cholera.

„Przepraszam. Ja…” - potrząsnęłam głową - „Nie wiem. Ja tylko…” - moja ręka na jego klatce piersiowej uniosła się, by owinąć wokół jego szyi i musiałam spróbować ograniczyć szkody, więc wyszeptałam prawdę - „To była najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałam.”

Zamrugał.

„Chciałam do ciebie dołączyć” - przyznałam.

Jego brwi uniosły się, gdy ponownie zamrugał, tym razem powoli.

„Jakby… bardzo” - dokończyłam.

„Dlaczego tego, kurwa, nie zrobiłaś?” - zapytał głosem zniecierpliwionym, po czym nie czekał na odpowiedź i szedł dalej - „Chryste, kobieto, tortury. Spędzałem z tobą czas, spałem obok ciebie i ręce z dala, a ty mi mówisz parę dni później, że widziałaś to i chciałaś mnie wpuścić?”

„Cóż…”

„To dlatego później zadbałaś o siebie pod prysznicem?” - zapytał i nadeszła moja kolej na mrugnięcie.

Potem szepnęłam - „Co?”

„Kotku, słyszałem, jak zmuszałaś się do dojścia.”

O Boże. O nie. O Boże. Gówno. Cholera, cholera, cholera.

Jego ramię wstrząsnęło mną i skupiłam się na nim - „Czy to dlatego?”

„Tak” - powiedziałam cicho.

Jego ręka nie obejmująca mnie powędrowała do jego twarzy, dłonią do czoła, zamknął oczy i wymamrotał - „Pieprz mnie”.

„Ty…” - zaczęłam, ale opuścił rękę i jego oczy spotkały się z moimi.

„To powód, dla którego rzucałaś pyskówką?”

Przygryzłam wargę. Potem wymamrotałam - „Tak.”

„Pieprz mnie” - powtórzył.

„Ty…” - zaczęłam ponownie, a on przewrócił mnie tak, że leżałam na plecach, a on pochylał się nade mną.

„Nie chcę nawet liczyć dni, kiedy używałem mojej ręki zamiast twojej cipki, żeby się uwolnić.”

„Ty!” - warknęłam.

„Co? Podzieliłaś się szczerością, ale nie możesz tego znieść?”

„Nie” - odpaliłam, czując, że mrużę oczy - „…po prostu pomyślałam, że to początek czegoś. Zaczynamy coś. I nie sądziłam, że powinnam cokolwiek ukrywać. Zachować wszelkie tajemnice. To nie jest dobry sposób na rozpoczęcie. Ronnie cały czas ukrywał przede mną gówno. Zakłady, które obstawiał. Gówniana zmiana była w toku. To się ciągnie. Wiem, że musisz zachować swój wielki plan zemsty w tajemnicy i rozumiem to, ale poza tym, jeśli coś zaczynamy, powinno to już wyjść. Więc widziałam cię, podobało mi się to, co widziałam, mnie rozzłościło to, że nie mogłam sobie na to pozwolić, bo nie mogłam być pewna, czy mogę temu zaufać i wyładowałam na tobie tę złość. Tak. Teraz wiesz.”

Jego dziwna odpowiedź brzmiała - „Myślę, że ostatnio kilka razy udowodniłem, że mam fiuta.”

„Tak” - syknęłam.

„Kotku, nie miałem cipki od ponad pięciu lat. Wychodzę z kicia, a ty stoisz. Ty. Cała ty. Czy możesz chociaż trochę zrozumieć, jak ciężkie to było dla mnie? Teraz dzielisz się tym, że widziałaś mnie jak się waliłem, a tak przy okazji myślałem wtedy o tobie w bikini przy basenie, i podobało ci się to, co widziałaś tak bardzo, że musiałaś zmusić się do dojścia pod prysznicem i myślisz, że to dobrze?”

Spojrzałam na niego, bo może trochę miał rację, a ja używałam tego spojrzenia jako osłony.

Potem wymamrotałem - „Może powinnam była zachować to dla siebie.”

Uniósł brwi i zapytał - „Myślisz?”

„Po prostu próbowałam być otwarta” - warknęłam.

Chwycił wielką dłonią mój policzek i zbliżył twarz do mojej, zanim powiedział - „Rozumiem, że między tobą a Rodriguezem były pieprzone rzeczy, ale nie leżysz naga obok niego, Lexie. Leżysz nago obok mnie. Jestem innym człowiekiem. Nie chcesz popełniać tych samych błędów. To też rozumiem. Ale musisz zrozumieć, że nie jestem nim. Masz rację, zaczynamy coś tutaj. My zaczynamy. Jego nie bierzemy pod uwagę.”

Dobra, miał w tym też rację i może nie tylko trochę.

„Więc mówisz, że powinnam była to przed tobą ukryć?”

„Nie, mówię, że powinnaś wybrać lepszy czas, bo właśnie wtedy czułem się dobrze. Właśnie wtedy leżałem, patrząc w sufit, z najsłodszą cipką, z jaką leżałem kiedykolwiek w moim życiu, przyciśniętą nago do mojego boku. Właśnie wtedy pomyślałem o tym, że dwa tygodnie temu, miesiąc temu, trzy miesiące temu, cztery lata temu, kiedy leżałem w tym pierdolonym łóżku w tej pierdolonej celi, myślałem, że to, co mi zrobiono, oznaczało, że nigdy nie posmakuję tak słodkiej cipki. I właśnie wtedy byłem kurewsko wdzięczny, że życie, które było do bani, o którym myślałem, że w przyszłości będzie czarną dziurą, nie było życiem, które wyszło z tego, do czego mnie doprowadziło, a potem powiedziałaś mi, że mogłem to mieć ponad tydzień temu, a dla człowieka, który stracił pięć lat swojego życia, tydzień to naprawdę cholernie długi czas.”

Wciąż ściskałam ręką jego szyję i wyszeptałam - „Nie wiedziałam o tym wszystkim.”

Wciągnął powietrze przez nos i spojrzał ponad moją głową.

Potem jego oczy wróciły do moich.

„Masz rację, maleńka, nie wiedziałaś. Więc wprowadzę cię, żebyś nigdy więcej nie wdepnęła w coś takiego. Wątpię, czy kiedykolwiek zrobiono tobie to, co zrobiono mnie, więc nie możesz wiedzieć i nigdy się nie dowiesz, miejmy nadzieję w Bogu. Ale jestem poza celą od jedenastu dni. Wciąż czuję zapach tego miejsca, słyszę zatrzaskujące się kraty, chodzę wszędzie oglądając się przez ramię. To trochę potrwa, żebym się z tego otrząsnął. I mam to za oddychanie. Nie zrobiłem nic, tylko żyłem swoim życiem. Nie zrobiłem nic, za co mógłbym zostać ukarany, nic, co wymagałoby resocjalizacji. Teraz muszę chodzić do kuratora sądowego, muszę pogodzić się z tym gównem, które Carnal PD będzie nagarniało i muszę zrobić to, co zrobię, żeby to, co mi zrobiono, było właściwe w taki sposób, żebym mógł z tym żyć. Zaczynamy coś i chcesz, żebym się otworzył, powiedział o czym myślę, z czym żyję i żyjesz ze mną, więc musisz żyć z tym. Więc przez jakiś czas, dopóki się nie uspokoję, musisz się o to zatroszczyć.”

„Mogę się o to zatroszczyć” - powiedziałam cicho i powiedziałam to natychmiast.

I tak samo natychmiast, jego oczy się zmieniły i znowu była to znacząca zmiana, ale tym razem Ty to wyjaśnił.

„Cholera, co ja takiego zrobiłem, że wyszedłem z tego koszmaru prosto do ciebie?” - mruknął.

„Nie wiem” - odpowiedziałam - „To samo, co ja zrobiłam, że wyjechałam z mojego prosto do ciebie”.

Znowu, na moje słowa, jego wielkie ciało znieruchomiało, ale tym razem stało się całkowicie nieruchome, tak nieruchome, jakby nawet nie oddychał.

„Chociaż ja wybrałam objazd przez plażę” - dodałam.

I wtedy wiedziałam, że Pani Szczęście zaczęła mnie lubić.

Ponieważ trzy sekundy później Ty Walker odrzucił głowę do tyłu i wybuchnął śmiechem.

A ja mogłam to oglądać.


 



[1] Viper po polsku znaczy żmija, więc Lexie i Ty będą mówili na niego czasami Wąż.

[2] wyścig uliczny Pinks - legalne lub nie zakłady osobistego zaufania w wyścigu ulicznym. Dwóch zawodników stawia swoje samochody na szali, oferując jako wygraną dowód rejestracyjny.

[3] Holden „Max” Maxwell. Bohater „Hazardu” (Cz. 1 serii Colorado Mountain)

[4] Gnaw Bone po polsku to Obgryziona Kość

6 komentarzy: