czwartek, 16 września 2021

11 - Pełne jasności

 

Rozdział 11

Pełne jasności

 

 

„Kotku.”

Spojrzałam od telefonu na Ty i zobaczyłam, że stoi w szklanych drzwiach otwartych na przedni taras, wciąż trzymając rękę na klamce, z dziwnym wyrazem twarzy

Była niedziela, półtora tygodnia po tym, jak dostałam pracę i świętowaliśmy, minęło półtora tygodnia, w czasie których wkładałam sporo wysiłku, by odwrócić jego uwagę od wielkiego planu zemsty.

I, o ile wiedziałam, odnosiłam sukces.

Przeważnie robiłam to z seksem.

Ale nie mogliśmy uprawiać seksu w każdej minucie, gdy nie pracowaliśmy lub nie jedliśmy (niestety), więc musiałam być kreatywna.

I w tej kreatywności pomogła Laurie, która przyszła do salonu, aby obciąć i rozjaśnić włosy. Kiedy czekała, aż Dominic skończy z klientem, podzieliłam się z nią moją wizją roślin tarasowych i brakiem mi doświadczenia, ponieważ przez całe moje dorosłe życie mieszkałam w mieszkaniu, ale udało mi się utrzymać przy życiu roślinę doniczkową kilka lat, więc miałam nadzieję, jeśli nie wiedzę w tym zakresie. W zamian podzieliła się tym, że Betty z Neda i Betty była właścicielką hotelu Carnal, a zdrowe, obfite kwiaty na zewnątrz były jej dziełem.

Potem, siedząc na fotelu Dominica, zadzwoniła do Betty i około siedem sekund później Betty przeszła przez drzwi Carnal Spa, by wygłosić mi bardzo długi, ale przyjazny wykład na temat utrzymywania przy życiu roślin w Górach Kolorado.

Zrobiłam notatki.

Trzy strony.

Nawiasem mówiąc, „spa Dominic” było tak naprawdę tylko fryzjerem, który robił mani i pedi. Ale gej-partner Dominica, Daniel, zbudował z tyłu kilka pomieszczeń, w których miał nadzieję rozszerzyć to na zabiegi na twarz i masaże.

Jeśli biker baby w tym cholernym mieście zrobią maseczki i masaże” - powiedział - „Poczułem się szalony, kiedy dowiedziałem się, że suki mają mani i pedi. Żyję wśród nich od lat, wciąż ich nie rozumiem. Rozumiem, że chcesz spiłować palec u nogi diamentem i upaść, ale w połączeniu z jajami? Umm… nie. Kiedy twój mężczyzna nie zawraca sobie głowy goleniem lub strzyżeniem włosów, przypuszczam, że nie chciałabyś francuskiego pedicure. Ale zacząłem ten biznes i te suki motocyklowe były za wszystkim. Proszę bardzo. Mogę być pieprzony z maseczkami na twarz, to może trochę za daleko, ale nie możesz tego wiedzieć, dopóki nie spróbujesz.”

Nawiasem mówiąc, moja pensja była do bani, ale Dominic był histerykiem, praca była całkowicie bezstresowa, płacił wystarczająco dużo, abym zarobiła na paliwo, a nawet trochę więcej i miało to coś wspólnego z moimi dniami, robiłam coś tam, gdzie się spotkałam połowę miasta (połowę żeńską) i przyszło to z darmowymi mani i pedi, a Dominic za pół stawki robił mi włosy. A ponieważ był mistrzem i lubiłam moje mani i pedi, myślałam, że to niesamowite.

Tak więc, odkąd byłam pod opieką Betty, gdy tylko Ty wrócił do domu w sobotnie popołudnie, rzuciłam się.

I zrobiłam to ogłaszając - „Centrum ogrodnicze jest otwarte w sobotę do ósmej”.

Na to odpowiedział z roztargnieniem, pochylając głowę do telefonu, kciukiem przesuwając po klawiaturze i pisząc do kogoś - „No to jedź, mama, mam coś, co muszę zrobić.”

Zabrzmiały dzwonki alarmowe, ponieważ nie podzielił się tym, co musiał zrobić. To nie było tak, że byliśmy zszyci biodrami, ale jeśli nie ćwiczył, nie było wielu rzeczy, które musiał zrobić, a które odciągnęłyby go ode mnie i podejrzewałam, że coś, co musiał zrobić, było związane z zemstą.

Pomyślałam szybko, a potem cicho zawołałam jego imię.

Podniósł głowę i odwrócił się do mnie.

„Myślałam, hmmm… o… pieniądzach, które mi jesteś winien” - zaczęłam.

Wtedy patrzyłam, jak jego ciało się napina.

Więc szybko kontynuowałam - „Zdecydowałam się… hmmm… przekazać to na cele.”

To było oczywiście kłamstwo, ponieważ byłam nakręcona, by zakłócić sprawę, ale pomyślałam, że to szlachetne kłamstwo.

Czułam się winna, kiedy zamrugał, jego oczy rozbłysły, a potem zwrócił się i zaczął podchodzić do mnie z jawnym zamiarem, wyraz jego twarzy był słodki i gorący, więc podniosłam rękę i zatrzymał się.

„Minus rośliny i meble na taras” - dodałam - „Lubię rano wypić kawę z widokiem i wolę nie stać przy balustradzie, kiedy to robię.”

Jego odpowiedź była jak cały Ty. Błyskawiczna i hojna.

„Zdobądź to, co chcesz, Lex. Zanim pojedziesz, dam ci pieniądze.”

To nie mieściło się w moim planie.

Więc się rzuciłam.

„Chcę, żebyś pomógł mi wybrać meble. Będą też twoje i ty też powinieneś mieć to, czego chcesz. Oddam i resztę, jeśli pójdziesz ze mną. Mamy umowę?”

Przez dłuższą chwilę patrzył mi w oczy, kiedy starałam się wyglądać niewinnie.

Potem powiedział - „Umowa”.

Uśmiechnęłam się do niego szeroko. Uśmiechnął się do mnie. Potem jego głowa opadła do telefonu, a kciuk przesunął się po klawiaturze. Potem pojechał ze mną i nie dotknął telefonu, ani przez resztę tego dnia, ani następnego.

To dlatego, że zwariowałam w centrum ogrodniczym, które również miało niesamowite meble ogrodowe. Na tyle, że nawet Ty włączył się w proces selekcji i to on przesadził.

Tak więc w Cruiserze w drodze do domu mieliśmy liczne tace z roślinami, worki z ziemią, zwoje węży i dziesięć ogromnych doniczek - cztery z terakoty (taras przedni), cztery turkusowe (balkon z kuchni oraz góra i dół schodów zewnętrznych) i dwa fioletowo-szare (nasz balkon przy sypialni) oraz skrzynkę na zewnątrz okna kuchennego.

Kupiliśmy też okrągły, spiżowy stół z czterema szerokimi krzesłami z turkusowymi poduszkami i dopasowanym parasolem do postawienia na balkonie z kuchni.

Dzięki temu kupiliśmy najfajniejsze, najwspanialsze meble na przedni taras - zakrzywioną, zaokrągloną, lejącą się ogromną dwuosobową kanapę wykonaną z odpornej na warunki atmosferyczne żywicy w kolorze słomy z długim, krętym podnóżkiem, który pasował do kanapy, czyniąc z niej coś w rodzaju owalnej muszli, oba z grubymi poduszkami w kolorze piasku i dużymi kwadratowymi poduszkami z tyłu sofy. Miało to znajdować się na jednym końcu z dwoma dopasowanymi, zakrzywionymi leżankami z wysokimi oparciami, współdzielącymi niski, przypominający bańkę stół ze szklanym blatem, który miałby stać na drugim końcu. Na nasz balkon dostaliśmy jeden duży, owalną sofę z żywicy, który był wystarczająco duży, aby zmieścić dwoje, nawet gdy jednym z nich byłby Ty i był tak naprawdę fotelem i podnóżkiem zsuniętymi razem. Miał ciemnoszare, grube poduszki i dopasowany, owalny stół z ceramicznym blatem. Dzięki temu, że jest jeszcze bardziej niesamowity, miał przymocowany jasnoszary płócienny baldachim, który można było kołysać w górę lub w dół w zależności od rodzaju słońca lub prywatności, jakie chciałaś.

Jak zwykle Ty się nie opierdalał. To były najładniejsze, najbardziej stylistyczne rzeczy jakie dotąd tam mieli. Wyraziste meble, eleganckie, niezwykłe, piękne i wygodne.

Cholernie mi się podobało.

Robili niedzielne dostawy, co też cholernie uwielbiałam.

Następnego dnia zarekwirowałam Ty, aby dźwigał doniczki, napełniał je ziemią i przymocował skrzynkę okienną. Kiedy to robił, zaczęłam sadzić i zajmowałam jego umysł, pytając go (często), co sądzi o moich wysiłkach ogrodniczych (innymi słowy, za każdym razem, gdy zasadziłam jedną z doniczek).

Aprobował i był bardzo cierpliwy, kiedy co dwadzieścia minut odwracałam jego uwagę, żeby ciągnąć go tam, gdzie pracowałam, żeby mógł patrzeć na donicę pełną kwiatów, kolczastej i ciągnącej się zieleni, która jak mogłam powiedzieć, że go nie obchodziła. Mimo to trzymałam go w domu zajętego i bez telefonu.

Potem pojawiły się meble i zajęliśmy się ich rozkładaniem i montażem tego, co trzeba było złożyć. Kiedy skończyliśmy, wzięliśmy razem prysznic, a potem zajęłam go, prowadząc go na leżak na naszym balkonie, by ochrzcić go. Dobre, wysokie sosny zasłaniały nas z obu stron, a z przodu nic nie było tylko wzgórze i las. Ale Ty podciągnął na wszelki wypadek baldachim. Ukrywał niewłaściwą część nas, ale to było coś.

Salon był zamknięty w niedzielę i poniedziałek, a Ty miał wolne dni w niedzielę i czwartek, więc mogłam zająć mu większość czasu, ale ze mną w pracy w czwartek, kiedy on nie pracował, stanowiło to problem.

Rozwiązałam to, dzwoniąc do Laurie i prosząc o numer Tate’a, a następnie dzwoniąc do Tate’a i wciągając go w Obowiązki Rozpraszania Ty. Powiedział, że zrobi, co może, a ja wiedziałam, że zrobił, kiedy wróciłam do domu i nie było Ty. Przybył półtorej godziny później, a kiedy to zrobił, powiedział mi, że był u Tate’a, któremu pomagał „z gównem”.

Sukces.

Wczoraj wieczorem, w kolejną sobotę, znów był przy telefonie, a ja prowadziłam nową sztukę, lekko zrzędząc, że nie mam nastroju na gotowanie. Narzekałam przez około dwie i pół minuty, zanim kazał mi włożyć buty i wyszliśmy. Pojechaliśmy do miasta i zjedliśmy kuchnię włoską. Potem poszliśmy do Bubba’s i piliśmy z przyjaciółmi Ty. Do domu wróciliśmy późno.

Kolejny sukces.

I tego dnia, w niedzielę, miałam uporządkowaną grę. Powiedziałam mu, że musimy trafić do sklepu z artykułami gospodarstwa domowego, a on natychmiast się sprzeciwił. Meble ogrodowe - to mógł zrobić. Artykuły domowe - jego reakcja na sformułowaną koncepcję mówiła wyraźnie, że nie były jego sprawą. Musiałam wykazać się kreatywnością i zachętą, żeby ze mną pojechał, podobało mu się, podobało mi się, że mu się podobało, a on wszedł w to tak bardzo lubiąc moją zachętę, że namówiłam go, byśmy wzięli Chargera.

Namówiłam go do Chargera, bo włożyłam coś do bagażnika. Potem poleciłam mu zrobić postój w miejscu, które wcześniej odwiedziłam w Chantelle w drodze do centrum handlowego. Wiedział dlaczego, gdy tylko zaparkowaliśmy na ulicy przed sklepem. Widziałam, jak jego twarz się zmienia, kiedy spojrzał na znak, ale wyszłam z samochodu, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć. Stałam już przy bagażniku, kiedy wysiadł, a jego oczy skierowały się na mnie, ale nic nie powiedział.

„Otwórz bagażnik, Słonko, dobrze?”

Spojrzał mi w oczy, ale nie powiedział ani słowa.

„Otwórz bagażnik, Ty” - na wpół powtórzyłam.

Otworzył bagażnik. Sięgnęłam do środka i wyjęłam z tyłu długą, twardą tekturową tubę, którą znalazłam w szafie w jednej z sypialni na pierwszym piętrze. Zatrzasnęłam bagażnik i podeszłam do niego, ujmując jego dłoń w swoją i ciągnąc go do warsztatu z ramami. Wymagało to potężnego szarpnięcia, ale zmusiłam go, żeby się ruszył, zatrzasnął drzwi i wszedł za mną.

Wybrał ramę na pióro i tusz Tuku, zostawiliśmy tubę, a następnie poszliśmy do Chargera. Nie poszliśmy do sklepu z artykułami gospodarstwa domowego, ale z drugiej strony to był podstęp, więc nie musieliśmy. Pojechaliśmy prosto do domu, żeby Ty mógł wyrazić swoją wdzięczność pieprząc mnie na kanapie szybko, szorstko i genialnie.

Byłam na fali i miałam nadzieję, że odniosę sukces, sprawiając, że czas Ty ze mną był tak dobry, jak to tylko możliwe, coś, co i tak chciałam zrobić, ale coś, na co byłam zdeterminowana, aby zechciał być tam, gdzie ja zamiast tego, gdzie musiał być, by zemsta była jego. Krystal poradziła mi, żebym nie nadstawiała karku. Robiłam wszystko, co w mojej mocy, aby powstrzymać Ty przed nadstawianiem jego. Podobała mi się jego szyja i głowa tam, gdzie była. I miałam nadzieję, że, im więcej będę grał w tę grę, tym mniej ważny będzie jego wielki plan zemsty, a Tate będzie mógł wykonać swoją pracę. Albo, jeśli Tate nie mógłby, Ty poddałby się i po prostu żył swoim życiem, a żeby to zrobił, musiałam pokazać mu, że to będzie dobre, warte rezygnacji z jego wielkiego planu zemsty.

I jak dotąd szło dobrze. Wysyłał SMS-y, ale jeśli nie był w pracy, nie ćwiczył ani nie biegał, co robił rano w wolne dni, był ze mną lub Tate’m.

I wydawał się zadowolony, nawet szczęśliwy, częściej się uśmiechał, kilka razy chichotał, a dwa razy sprawiłam, że wybuchnął śmiechem. Miałam nadzieję, że to oznaki, że jego koszmar słabnie. Miałam nadzieję, że to oznaki, że się leczył. Miałam nadzieję, że pomogę mu przejść na drugą stronę.

Więc teraz był wczesny wieczór, a ja byłam na przednim tarasie podlewając tak, jak nauczyła mnie Betty. Czasami, jeśli dzień był naprawdę gorący, musiałam podlewać rano i wieczorem po tym, jak upał zgasł. Karmiłam też rośliny zgodnie z jej harmonogramem. Wyglądały dobrze, wypełniały się, kwitły, a ja byłam pedantką, jeśli chodzi o szczypanie obumarłych kwiatów, więc wszystko było zdrowe.

Studiowałam też dziwny wyraz twarzy Ty. Byliśmy razem prawie miesiąc i przez pewien czas był zamknięty. Wiedziałam, że wciąż nie odkrywał swoich kart. Nie pozwalał często pojawiać się swoim myślom i uczuciom, ale  czasem to robił i zaczęłam dostosowywać się do jego nastrojów.

Ale to było nowe spojrzenie, którego nie rozumiałam.

 Dopóki nie usłyszałam krzyku - „Alexa Anne Berry! Gdzie jesteś, dziewczyno?

Moje serce zamarło, otworzyłam usta, a potem zamknęłam je tylko po to, by ponownie je otworzyć i wyszeptać do Ty - „Cholera jasna. To Ella.”

„Ciężarówka przeprowadzkowa właśnie wjechała na podjazd, mama” - powiedział mi.

Aaaaaaleeexaaaaaa!

To nie była Ella.

To była Bessie.

Moje serce zaczęło walić, uśmiechnęłam się promiennie i olśniewająco do Ty, upuściłam wąż tam, gdzie stałam i pognałam obok niego, z boku domu i wzdłuż chodnika. Dotarłam do barierki i zobaczyłam krótką, białą ciężarówkę na podjeździe, Ellę, Bessie i Honey stojące na zewnątrz i z boku patrzące w górę na taras z kuchni.

Omójbosze!” - krzyknęłam - „Co wy tu robicie?”

Trzy głowy obróciły się do mnie, a trzy twarze rozświetliły wielkie uśmiechy.

Aaahhhaaaaaaaa!” - pisnęła Bessie, po czym zniknęła pod tarasem i wiedziałam, że biegnie na schody.

„Dziewczyno! Spójrz na siebie!” - Honey wrzasnęła, a potem zniknęła.

„Oto moje dziecko!” - Ella płakała i zniknęła.

Zbiegłam z tarasu i zderzyłam się z Bessie w locie, gdy dotarła na szczyt schodów z zaciśniętymi ramionami i kołyszącymi się ciałami. Honey uderzyła nas i zagrzebała się, więc nasze ramiona poruszyły się, by ją pomieścić. Ella była następna, a my wpłynęliśmy na grupowy uścisk, chichot i kołysanie.

Potem się oderwaliśmy, ale Ella trzymała mnie blisko siebie, obejmując mnie ramieniem, gdy na nią patrzyłam.

„Co wy tu robicie?” - zapytałam ponownie.

„Cóż, potrzebowałaś swoich rzeczy. Więc wynajęłyśmy ciężarówkę i przywiozłyśmy twoje rzeczy” - odpowiedziała.

„Mamy jeden z tych GPS” - dodała Bessie, uśmiechając się do mnie - „Zabrał nas prosto do twoich drzwi.”

„Super gniazdko, siostrzyco” - wtrąciła Honey - „Nie jestem góralką, ale to miejsce to gówno”.

„To prawda, ale potrzebuję koktajlu. Nie możesz sobie wyobrazić, co robi kobiecie bycie w dużej ciężarówce z tymi dwiema przez pełne dwa dni” - powiedziała mi Ella - „Gdyby to nie były moje ciało i krew, musiałabym być cały czas nawalona.”

Uśmiechnęłam się na jej całkowite kłamstwo. Urodziła Bessie i Honey, uwielbiała je i znosiła wiele od nich, ode mnie i od Ronnie’go. Nie zrobiła tego bez utraty swojego wiecznie kochającego rozumu przy stosunkowo częstych okazjach, które często obejmowały groźby morderstwa, ale prędzej poddałaby się dobrowolnie ugotowaniu w kwasie, niż by spełniła którąś groźbę lub podniosła na nie rękę.

Pochłonięta tą chwilą i niespodzianką, całkowicie zapomniałam, gdzie byłam i dlaczego tam byłam, dopóki nie usłyszałam, jak Honey szepcze niskie, oszołomione, niezwykle doceniające - „Skuhwysnn”.

Bessie, Elli i mój wzrok powędrował na nią, a potem spojrzałyśmy tam, gdzie były skierowane jej oczy, by zobaczyć, jak Ty stoi z rękami skrzyżowanymi na jego masywnej klatce piersiowej, tuż za otwartymi drzwiami do kuchni.

„Yo” - jego głęboki głos zadudnił i raczej domyśliłam się niż poczułam dreszcz grupy.

Wszyscy przez chwilę milczeli i stali nieruchomo, przyjmując wszystko, czym był Ty. Ponieważ było go dużo i wszystko było naprawdę dobre, ta chwila trwała chwilę.

Ella złamała ją, mówiąc - „Widzę, że w górach robią brata-górę. Szkoda, że nie wiedziałam o tym czterdzieści lat temu.”

Ty się uśmiechnął. To spowodowało, że kolejny dreszcz grupy prześlizgnął się przez jego żeńską publiczność.

Doświadczyłam mojego dreszczu wraz z rodziną, wtedy zdałam sobie sprawę z tego, co się dzieje i że było genialnie mieć je tam, ale może to być wybuchowe, w zależności od ich reakcji na wiadomość, dlaczego tam byłam.

 Ale to była rodzina i zawsze będą rodziną, a Ty był moim mężem.

Musiały więc wiedzieć.

I musiały go zaakceptować.

Ponieważ on też był teraz rodziną.

Dlatego zdecydowałam się nie stosować taktyki skradania się i zamiast tego uruchomić to w otwartej ofensywie i zaryzykować.

Więc oderwałam się od Elli, podeszłam do Ty i się w niego wtuliłam, obejmując go ramionami w pasie, a on odwzajemnił się, owijając ramię wokół moich ramion.

Moja rodzina patrzyła w milczeniu i każda z nich miała otwarte usta - Honey szeroko otwarte, Bessie, częściowo, Ella, rozchylone.

Potem powiedziałam - „Ella, Bessie, Honey, to jest mój mąż, Ty Walker. Ty…” - odchyliłam głowę do tyłu, by spojrzeć mu w oczy - „Mówiłam ci o mojej rodzinie.”

Moje spojrzenie wróciło do dziewczyn, gdy zaczęły się reakcje.

„Pierdolisz” - to była Bessie.

„Uch… co mówisz?” - to była Honey.

Ella nic nie powiedziała, ale jej oczy się zwęziły.

Moje ciało napięło się. Kiedy to się stało, Ty mnie uścisnął.

Potem przemówił, a ja spojrzałam na niego - „Wprowadź te siostry do środka. Daj im drinka. I daj im wyjaśnienie. Zadzwonię do chłopców i sprowadzę ich, żeby pomogli rozładować ciężarówkę.” - patrzyłam na niego i nie ruszałam się, więc jeszcze raz mnie uścisnął i wymamrotał - „Teraz, Lex”.

Skinąłam głową.

Spojrzał na kobiety na swoim tarasie - „Kto ma klucze?”

Bessie uniosła rękę, na palcu której zwisały klucze. Ty puścił mnie, podszedł do niej, złapał je, mrucząc „Dzięki” i obszedł je w kierunku schodów, wyciągając telefon z tylnej kieszeni.

Moje oczy powędrowały od miejsca, w którym zniknął, do moich dziewczyn, aby zobaczyć, że wszystkie patrzą na mnie. To nie wróżyło dobrze. Niewiele kobiet na tej ziemi opuściłoby obserwowanie, jak Ty się porusza, nawet gdyby miał tylko o zejść po schodach.

„Um…” - wymamrotałam.

„Zabierz ten swój biały tyłek do domu” - warknęła Ella - „…teraz.

Znałam ten ton. Miałam kłopoty.

Dlatego nie wahałam się, bo nauczyłam się, że lepiej, gdy, jak masz kłopoty z Ellą, stawić temu czoła szybko, skończyć z tym, zaakceptować swoją pokutę i iść dalej. Weszłam w otwarte drzwi, a one poszły za mną.

Potem udałam się do lodówki, deklarując z większą nadzieją niż pewnością, że ujdzie mi na sucho - „Zaczniemy od napojów.”

Nie… zacz… niemy” - sprzeciwiła się Ella, a ja odwróciłam się, żeby zobaczyć je wszystkie w środku, zamknęły drzwi i stłoczyły się przy wyspie naprzeciwko mnie. Honey trzymała tam ręce. Bessie trzymała ręce na biodrach. Ella skrzyżowała ręce na obfitym biuście. Wszystkie ich oczy były skierowane na mnie.

„Wyjaśnij” - rozkazała Ella.

„Jest godzina koktajli, a wy właśnie …” – zaczęłam, ale przerwałam, gdy ramię Elli wygięło się i uderzyła otwartą dłonią w blat wyspy.

Wyjaśnij!” - krzyknęła.

„Ella” - szepnęłam, ale nic więcej nie powiedziałam, słowa ugrzęzły mi w gardle, jak zawsze, kiedy tak się na mnie wkurzała, niezależnie od tego, czy miałam trzynaście, czy trzydzieści cztery lata.

„Jak na słodką boską ziemię jesteś poślubiona bratu, którego nigdy nie spotkałam?” - zapytała.

„To długa historia” - powiedziałam jej.

„Cóż, masz szczęście, bo twoje trzy dziewczyny dostały wolne na następne dwa tygodnie, więc masz mnóstwo czasu” - odpaliła Ella, ale moje serce podskoczyło radośnie.

„Jesteście tu na dwa tygodnie? - zapytałam.

„Alexa Anne…” - powiedziała cicho Ella.

Wciągnęłam powietrze i spojrzałam w ich gniewne oczy. Cóż, Honey wyglądała na zaciekawioną, a nie złą, ale Bessie i Ella były wkurzone. A to dlatego, że wiedziały, dlaczego mogę zachować tajemnicę przed Honey, ale nie miałam dobrego powodu, by trzymać tajemnicę przed nimi. Lub okłamywać je. A zrobienie jednego i drugiego ściągnęłoby na mnie gniew piekielnego ognia. Byliśmy blisko - Ella była jedyną matką, jaką znałam, Bessie była mi bliższa niż siostra. Chroniły moje plecy i kochały mnie, a ja oddawałam jedno i drugie.

Miałam więc wiele do wyjaśnienia i jedyną nadzieją, jaką miałam, by zrobić to bez ranienia uczuć, było przekazanie im tego wprost.

Poszłam do wyspy i położyłam na niej ręce.

Potem powiedziałam - „Mniej więcej dwa dni po moim wyjeździe odebrałam Ty z zakładu karnego w południowej Kalifornii. Właśnie skończył pięcioletnią odsiadkę za zabójstwo.”

Bessie zamknęła oczy i odwróciła wzrok. Oczy Honey zrobiły się ogromne. Ella opuściła głowę, by spojrzeć na swoją rękę na wyspie.

Mówiłam dalej.

„To była przysługa dla Shifta” - oczy Bessie i Elli wróciły do mnie.

„Nie powiedział co mam zrobić. Myślałam, że chciał, żebym odebrała Ty i gdzieś go zabrała, ale nie o to chodziło. Sprezentował mnie Ty jako zapłatę, którą był mu winien. Ty potrzebował żony i to byłam ja.”

„Dziewczyno” - powiedziała cicho Ella.

„Nie, posłuchaj mnie” - szepnęłam - „On tego nie zrobił”.

„Wszyscy tak mówią” - syknęła Bessie i wyprostowałam plecy.

„Cóż, on tego nie zrobił” - odpaliłam, a ona zamrugała, słysząc mój ostry ton. - „Jak pobędziecie tu dwa tygodnie, zobaczycie. On wam pokaże i jego przyjaciele wam pokażą. Został wrobiony. Wyjaśnię wam to, gdy będziemy miały koktajle, ale teraz dam wam część, którą musicie wiedzieć. Zanim wyjedziecie do domu, poczujecie, jak rozdarło wam to serce tak jak mnie, że stanął na celowniku, bo jest kolorowy i znalazł się na celowniku brudnego gliniarza, by zginąć za przestępstwo, którego nie popełnił. Ale odjedziecie też, wiedząc, że jest dobrym człowiekiem, a ja jestem w dobrych rękach.”

„Poznałaś go miesiąc temu” - przypomniała mi Ella, a moje oczy przesunęły się na jej.

Potem odpowiedziałam delikatnie i ostrożnie - „Spędziłam dużo czasu ze złem, Ella, rozpoznaję dobre.”

Patrzyłam, jak zaciska zęby. To nie był cios poniżej pasa, to była prawda, a czasami prawda boli.

Wciągnęłam kolejny oddech - „Zaczęło się fałszywie: zawarliśmy umowę, że ​​będę jego żoną, a on chciał mnie uwolnić od Shifta. Coś się wydarzyło i teraz jest to dalekie od fałszu. Teraz zaczynamy życie. To jest dobre. Jestem szczęśliwa. Mam pracę, a on ma mnóstwo przyjaciół, którzy bardzo się o niego troszczą i przyjęli mnie do owczarni, gdy tylko postawiłam stopę w tych drzwiach.” - wyciągnęłam rękę do drzwi za nimi - „Nie żartuję, gdy tylko tu weszliśmy, powitali go w domu i pomieszali to z przyjęciem weselnym. Nie wiedzieli, że to jest udawane, a od tego czasu minęło tylko kilka dni i już nie jest. Oni nie wiedzą tego, co wy wiecie i byłabym wdzięczna, gdybyście nie mówiły im, kiedy się z nimi spotykacie. Ale musicie wiedzieć, że bardzo mi na nim zależy. Próbuję pomóc mu przystosować się do bycia poza więzieniem, co nie jest łatwe, zwłaszcza z powodu tego, dlaczego w nim był. I zaczynamy coś, coś dobrego, coś, czego nigdy się nie spodziewałam i zamierzam zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby to utrzymać i utrzymać w dobrym stanie. Wszystko, co w mojej mocy.” - wzięłam kolejny wdech, przesunęłam oczy przez trzy kobiety, które kochałam i skończyłam delikatnie, ale z naciskiem - „Wszystko”.

Patrzyły na mnie, a ja im pozwoliłam.

Wtedy Ella zapytała - „Został namierzony ze względu na kolor?”

„Jest mulatem, a lokalny szef policji nie jest wielkim fanem koloru, więc kiedy potrzebował faceta od upadku i przegrał z Ty w pokera, wybrał go, aby przejął to” - odpowiedziałam.

„Lokalny? Myślałam, że był w Kalifornii?” - spytała Bessie.

„To długa historia, która wymaga alkoholu, ale biznes gliniarzy jest rodzinny, a on ma brata w Kalifornii, który potrzebował rozwiązania problemu. Wbrew swojej woli Ty rozwiązał go i stracił przez to pięć lat życia” - odpowiedziałam.

„To po prostu okropne” - wyszeptała Honey.

„Tak, jest” - stwierdziłam stanowczo - „Niewyobrażalnie okropne. Miażdżąco okropne.”

„Jesteś w nim zakochana” - powiedziała cicho Ella. Przeniosłam na nią wzrok, a potem spojrzałam jej w oczy.

Potem szepnęłam - „Tak. Zakochałam się; tak, Ella. Szybko. Kupił mi diamenty. Kupił mi bukiet ślubny. Kupił mi śnieżną kulę z Wyspy Skarbów.” - wskazałam na parapet, jej oczy podążały za moim palcem, potem opuściłam rękę i jej oczy wróciły - „Zabrał mnie do Moab. Przywiózł mnie do tego domu. Dał mi swoich przyjaciół. Dał mi swoją ochronę, wyciągając mnie spod Shifta. Dał mi wolność od tego. Powietrze, którym teraz oddycham, jest czyste. Świeże i czyste. A to powietrze dzielę z Ty. Dał mi to wszystko, a rozśmieszenie go zajęło mi ponad tydzień” - pochyliłam się do przodu - „Ponad tydzień.”

Ella powoli zamknęła oczy i otworzyła je. Wiedziała, co to oznacza. Byłam zabawna i byłam śmieszką, ponieważ nauczyła mnie, jak być. Rodzina Rodriguezów może nigdy nie miała wiele, ale zawsze mieli dużo śmiechu.

Ciągnęłam dalej - „Jestem z nim prawie miesiąc i śmiał się trzy razy. Tylko trzy. Dał mi to wszystko, a mnie udało się go rozśmieszyć trzy razy. Z tym mam do czynienia. Jest hojny, jest delikatny, kiedy mówi do mnie delikatnie, to jest jak prezent, kiedy mówi do mnie „maleńka” lub „mama”, czuję to w sercu, brzuchu. Więc tak, zakochuję się w nim. A jak dasz mu szansę, też to zrobisz.”

„Dam mu szansę” - powiedziała natychmiast Honey, ponieważ to była Honey. Nie była bystra, ale kochała, była otwarta i każdemu dawała szansę, czasami również tym, którzy na to nie zasługiwali.

Ale Ty zasługiwał, więc spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się z wdzięcznością.

Potem mój uśmiech zadrżał, kiedy spojrzałam na Bessie - „Bess?”

„Chronię twoje plecy, cokolwiek” - mruknęła, ale potem jej oczy spotkały się z moimi - „Wiesz jednak, że nie lubię ściemy przez telefon. Rozumiem, że to było dla ciebie poważne gówno i miałaś dużo na głowie. Ale nie lubię ściemy przez telefon. Powiem to teraz, oczekuję, że pozwolisz temu gównu zapaść i ruszymy dalej, dopóki mam twoje słowo, że gówno się zatopiło.”

„To się zapadło. Masz moje słowo i przepraszam za ściemę” - odpowiedziałam cicho.

Spojrzała mi w oczy. Potem skinęła brodą. I to była Bessie. Była bystra, zawsze była. Wcześnie nauczyła się powstrzymywać zaufanie, dopóki nie zostało zasłużone i mówić tak, jak było, aby nikt nie mógł pomylić tego, co o tym myśli. Ale kiedy już zdobyło się jej zaufanie, jej lojalność i oddanie były warte każdego wysiłku, jaki trzeba było włożyć, by na to zasłużyć. Z wyjątkiem, oczywiście, jak to było z wieloma dziewczynami, jeśli chodziło o jej życie miłosne. Z tym, jak to było z wieloma dziewczynami, była cała popieprzona.

Spojrzałam na Ellę.

„Ella?” - wyszeptałam.

Odwróciła wzrok i oblizała usta.

„Ella?” - zawołałam, wciąż szepcząc.

Odwróciła wzrok i ciężko oparła się o rękę na wyspie.

„Ella, proszę” - błagałam.

Spojrzała na mnie.

„Ruszyłaś dalej. Moje dziecko ruszyło dalej” - powiedziała cicho drżącym głosem - „A ostatnią rzeczą, jaką dał ci mój syn, zanim odszedł, była potrzeba ucieczki i zrobienia czegoś szalonego, aby wydostać się spod śmieci, które ci zostawił. Ostatnią rzeczą, jaką miałaś od Ronnie’go, było wszystko, co zawsze miałaś od niego. Śmieci.” - wzięła oddech i wilgoć zalśniła w kącikach jej oczu. - „To boli, skarbie” - szepnęła.

„Wiem” - odszepnęłam - „Ale to nieprawda, że jedyne, co mi dał, to śmieci, dał mi więcej i było z tego wiele dobrych rzeczy. I w końcu również śmieci, które mi dał, doprowadziły mnie do Ty i, jak widzisz, nie narzekam.”

„Tak, to jest powód, dla którego nie gadam. Bo wyglądasz tak, jak nigdy nie widziałam, widzę, jak stoisz w swoich wymyślnych ubraniach, które są fantazyjne, nawet szorty i koszulka, w kuchni ładniejszej niż wiele innych, które widziałam, która jest w domu o wiele lepszym niż wiele, których widziałam, wyglądając tak, jakbyś tu należała. I na zewnątrz wyglądałaś, jakbyś należała do mężczyzny, którego widziałam. I na koniec wyglądasz na szczęśliwą, jak cię nigdy nie widziałam, cichym rodzajem szczęścia, co jest najlepsze. Więc dlatego wciąż stoję. Bo wiem, że mój syn nauczył cię złego, ale wiem, że jesteś moją dziewczyną, więc ufam, że idziesz ku dobremu.”

Zrobiła się zamazana, bo moje oczy wypełniły się łzami. Potem okrążyłam wyspę. Wtedy znalazłam się w jej ramionach. Potem otoczyły nas ramiona Honey. Potem Bessie. Trzymałyśmy się mocno bez śmiechu i kołysania się, ale z kilkoma urywanymi oddechami i kilkoma cichymi szlochami. Potem opanowałyśmy to i pozwoliłyśmy sobie nawzajem odejść.

Potem Ella podeszła do stołka, podniosła swój tyłek na jednym i oznajmiła - „Teraz wezmę koktajl”.

Ofensywa okazała się sukcesem, poczułam ulgę, więc uśmiechnęłam się do moich dziewczyn, a następnie przeniosłam się do miejsca, w którym trzymaliśmy alkohol. Zdjęłam butelki i coś przykuło moją uwagę. Odwróciłam głowę w lewo i zobaczyłam serce z płatków wiszące w kuchennym oknie. Nie wyryłam w nim „Ty i Lexie, Las Vegas”, bo myślałam, że to tandetne, ale wytrawiłam kilka zawijasów i pomyślałam, że wygląda dobrze. Nie na swoim miejscu, ale ja wiedziałam, co to jest, Ty też wiedział, więc było to dokładnie we właściwym miejscu dla nas i tylko to się liczyło.

Potem poczułam przez szybę wciąż ciepłe, wczesne wieczorne słońce. Było jasno. Kolorado było jasne. Nigdy w życiu nie doświadczyłam tak dużo słońca.

I wtedy wiedziałam. To się stało. To, co się właśnie wydarzyło, to było tylko umieszczenie na tym pieczęci, czyniąc to oficjalnym.

To ciepłe słońce świeciło na moją skórę, jego blask wypełniał moje dni – cień Ronnie’go zniknął. Nawet z biznesem Ty w tle, nic się nie ruszyło, nawet po to, by rzucić trochę cienia.

Moje życie było pełne jasności.

I myśląc o tym, zostawiłam butelki tam, gdzie były, mruknęłam niejasno do moich dziewczyn - „Chwileczkę”, po czym podeszłam do tylnych drzwi, wysunęłam z nich na krok i krzyknąłem ogólnie - „Słonko! Jeśli unikasz domu, dramat się skończył, możesz bezpiecznie wejść do środka. Chodzi o koktajle i koleżeństwo, a nie napady złości i histerię!”

Potem cofnęłam się, zamknęłam drzwi i złapałam za butelki z alkoholem, ignorując słyszalny chichot Honey.

Nalałam im drinki. Wzięłam sobie piwo i wszystkie usadziły się na stołkach, ja stałam z boku wyspy, oparta o nią biodrem, kiedy Ty wszedł po schodach z garażu. Podniósł brodę do mojej rodziny, dotarł do lodówki i wziął sobie piwo.

Potem biodrami oparł się o blat pod boczną ścianą, wyciągnął długie ramię, chwycił mnie za rękę, szarpnął i pomknęłam w jego stronę, wpadając w jego ciało. Jego ramię owinęło się wokół mojej talii, a moja głowa odchyliła się do tyłu.

„Wood, Tate, Jonas i Deke są w drodze. Będziesz musiała kierować ruchem i zapewnić zapłatę w postaci pizzy i piwa” - powiedział mi.

Uśmiechnęłam się do niego - „Mogę to zrobić. Pizzeria w mieście robi dostawy?”

„Tak” – odpowiedział - „Uwaga. Pogodzenie Maggie i Wooda oznacza, że są sczepieni biodrami, chyba że on jest pod samochodem. Tate mówi, że powiedziałaś Laurie, że mamy dobre meble ogrodowe, więc ostrzegł mnie, że aż ją swędzi i prawdopodobnie znajdzie drogę w jego SUV’ie. Więc jak zamawiasz, zamów duże, bo Tate mówi, że sam Jonas może zjeść dużą całą dla siebie.”

„To dorastający chłopiec” - wyjaśniłam.

„Jest dorastającym Jacksonem” - odparł Ty - „Tate nie jest mały, a Jonas to wykapany tata.”

Spojrzałam na moje dziewczyny, które nas obserwowały. Honey ze szczęśliwym uśmiechem. Bessie z oceniającym spojrzeniem. Ella z głową przechyloną na bok, ale wyraz jej twarzy był zamglony.

Zignorowałam to wszystko i powiedziałam im - „Poczekajcie, aż poznacie przyjaciół Ty. Wszyscy są biali, ale wszyscy są naprawdę gorący.”

„Słyszałam słowo kobiety, czyli są gorący i zajęci?” - spytała Bessie.

„Z wyjątkiem Deke’a” - odpowiedziałam.

„Więc co mnie obchodzi, że są gorący?” - odpaliła.

„Są zajęci, ale nadal fajnie się na nich patrzy.”

„Dziewczyno, mam jednego tuż przed sobą. Więcej może sprawić, że moja głowa eksploduje” - odpowiedziała.

Nie myliła się co do tego, więc nie miałam odpowiedzi. Na szczęście zakryła to chichocząca Honey.

Reakcją Ty na ten komplement był pociągnięcie piwa, a następnie postawienie go na blacie obok niego. Patrzyłam, jak robi to, potem patrzyłam, jak jego ręka zbliża się do mnie, a potem nie mogłam już dłużej widzieć, bo obejmował moją szczękę i przechylał moją twarz do swojej, zwinął swoje ciało na tyle, by dać nam odrobinę prywatności, ale by nie być niegrzecznym.

Kiedy moje oczy napotkały jego, szepnął - „Jesteś okej?”

To było to. Dlatego nie zareagował na komplement Bessie. Myślał o mnie.

Uśmiechnęłam się. Potem skinęłam głową.

Jego wzrok wędrował po mojej twarzy.

Potem skinął głową, opuścił rękę, zgiął się i chwycił piwo.

Spojrzałam na moje dziewczyny. Honey uśmiechała się swoim szczęśliwym uśmiechem. Bessie odwracała wzrok, mrugając i wiedziałam, że to było po to, by to ukryć, że walczyła ze łzami, a wyraz twarzy Elli nie był już zamrożony. Jej twarz była łagodna, a jej oczy były oświetlone słodkim światłem mamy i były na mnie.

„Kocham was, ludzie” - wypaliłam.

To spowodowało, że Bessie zeskoczyła ze stołka i mruknęła - „Łazienka”.

„Na twoje prawo, drzwi obok salonu” - powiedział cicho Ty i Bessie odeszła.

Honey uśmiechnęła się radośnie.

Ella wzięła łyk koktajlu.

*****

Ty

Laurie i Jonas ładowali się do SUV-a Tate’a, Tate szedł po podjeździe z Walkerem.

Rozładunek ciężarówki przeszedł w imprezę. Nie zaskakujące. Kobiety chichotały na meblach na tarasie, podczas gdy mężczyźni wnosili pudła po piętrach, Ty i Wood składali łóżko Lexie w jednej z sypialni na środkowym piętrze, żeby jedna z sióstr miała gdzie spać. Ich niespodziewane przybycie oznaczało, że Walker i Lexie mieli towarzystwo. Byli rodziną Lexie, więc to też nie było zaskakujące. Dobrze, że jego kanapa była duża i miała dwie strony. Po tym, jak mężczyźni wykonali pracę, Lexie poświęciła energię na telefonowanie, aby zamówić pizzę. Na szczęście, ale o dziwo, nie miała zbyt wiele rzeczy do wciągnięcia po schodach. Na szczęście, ponieważ oboje pili piwo, miała go pod dostatkiem.

Teraz Wood, Maggie, ich dzieci i Deke odjechali, a Tate i jego rodzina przygotowywali się do wyjazdu. Ale powiedział, że chce zamienić słowo. Więc Walker dawał mu to.

„Co tam?” - zapytał, kiedy Tate zaprowadził go na pozycję, z której nie można było nic usłyszeć w jego ciężarówce lub domu Walkera, coś, co zauważył Walker, a także coś, co Walkerowi się nie podobało.

„Masz noc w tym tygodniu, kiedy możesz przyjść do mojego domu na rozmowę?”

Kurwa.

„O czym?” - zapytał Walker.

„Masz noc, Ty” - powiedział cicho Jackson.

„Chodzi o Peñę?” - zapytał Walker.

„Ty, masz noc?”

Walker milczał przez chwilę.

Potem odpowiedział - „Mogę mieć kilka, jak będę wiedział dlaczego.”

„Ufasz mi?”

Kurwa.

„Tak.”

„Masz noc?”

Kurwa!

„Pozwól mi porozmawiać z Lex. Jej rodzina jest tu na dwa tygodnie i jak znam Lex, będzie chciała wszystkich tu upakować, będzie tłoczno. Dam ci znać” - powiedział mu Walker.

„Racja” - mruknął Tate.

Walker zmienił temat - „Dzięki, że rzuciłeś wszystko i przyszedłeś pomóc.”

„Odpłata, zrobiłeś dla mnie to samo w tym tygodniu, a ja nie dałem ci pizzy i piwa ani nie nakarmiłem twojej rodziny.”

To była prawda.

„Mówiąc o rodzinie” - zaczął Jackson.

„Tak” - przerwał Walker, błędnie odczytując komentarz Tate’a - „Adoptowali ją. To rodzina Rodrigueza.”

Tate potrząsnął głową - „Nie. Chodziło mi o to, kiedy ty i Lexie zaczniecie swoją?”

Przez jakiś czas oddychał spokojnie. Dokładnie półtora tygodnia. Ale na pytanie Tate’a to kłujące uczucie ponownie przeszło przez lewą stronę jego klatki piersiowej.

Przez ból wymusił - „Powtórz?”

„Wiem, że dopiero zaczynacie. Wiem, że oboje stajecie na nogi po wielu ciężkich latach. Wiem, że prawdopodobnie masz dużo gówna w głowie, liczę się z tym, że ona też ma. Ale podejrzewam, z tego co mogę powiedzieć o Lexie, ona pomaga ci to przepracować. Z tego co wiem o tobie, robisz to samo dla niej. To, czego prawdopodobnie nie wiesz, to to, że masz coś dobrego, zrobienie tego lepiej da ci dobre rzeczy do myślenia, zamiast gówniane rzeczy do przeżywania. I daję ci słowo, bracie, dzieciak to dobra rzecz. Twój dzieciak z Lexie, jeszcze lepiej.” - przerwał, podczas gdy Walker wpatrywał się w niego w zapadającym zmierzchu, po czym kontynuował - „Chociaż nie, jeśli będziesz miał córkę, która wyglądałaby jak ona. Wtedy masz przejebane.”

 Córkę, która wyglądałaby jak ona.

Chryste.

Chryste.

Nigdy o tym nie pomyślał. W całym jego życiu. Nigdy nie pomyślał o zrobieniu dzieci. Nigdy nie spotkał kobiety, w której chciałby, aby jego nasienie zapuściło korzenie.

Teraz było to w jego głowie i wiedział, że jest tam w taki sposób, że wyrzucenie tego było prawie niemożliwe.

Chryste.

„Ty?” - zawołał Tate.

„Potrzebujemy czasu na osiedlenie się” - powiedział Walker.

„Jasne, widzę to. Chociaż jak osiedlasz się tylko po to, by zacząć sprawy z dzieckiem, równie dobrze możesz załatwić sprawę, wiedząc, że masz jedno po drodze.”

„Człowieku, jesteśmy małżeństwem niecały miesiąc” - przypomniał mu Walker.

„Więc?”

Walker wpatrywał się w niego.

Potem wymamrotał - „Pieprz mnie, Tatum Jackson, człowiek rodziny i orędownik domowego szczęścia.”

„Byłeś zajęty swoją kobietą, a nie w okolicy, jakbyś był przy mnie, Laurie i Jonasie, widziałbyś, że tak jest.” - powiedział mu Tate z uśmiechem.

„Pieprz mnie” - wymamrotał Walker.

Jackson wciąż się do niego uśmiechał.

Potem uśmiech zniknął i wyszeptał - „Pomyśl o tym. I zadzwoń do mnie o nocy, kiedy możesz wpaść.”

„Dobrze” - mruknął Walker.

Tate uniósł mu podbródek i podszedł do swojego SUV-a. Walker podszedł do swojego domu i spojrzał na samochód Jacksona. Laurie pomachała mu przez przednią szybę. Uniósł brodę i zatrzymał się blisko wejścia, by zobaczyć, jak Tate wsiada, włącza zapłon, a potem przesunął się, by patrzeć, jak odjeżdżają, aż zniknęli z pola widzenia.

Potem odwrócił się i ruszył w stronę schodów, ale zatrzymał się u ich podnóża, gdy zobaczył zacienione ciało Elli Rodriguez siedzącej na środkowym stopniu.

Odchylił głowę na tyle, ile potrzebował, by złapać jej wzrok.

Ona zaczęła - „Masz dobrych przyjaciół.”

„Tak” - zgodził się, ponieważ miała rację.

Ella zamilkła. Walker nie złamał ciszy, ale czekał, bo wiedział, że ma coś do powiedzenia.

Potem znów się odezwała.

„Później, kiedy spędzisz z nią dziś noc w spokoju, moja dziewczyna jest szczera, powie ci wprost, że nam to wyłożyła.”

To też nie było zaskakujące.

„Nie mam nic do ukrycia” - odpowiedział, ale to była w większości prawda.

Nic nie powiedziała, tylko zatrzymała jego oczy.

Wreszcie wymamrotała - „Podejrzewam, że to prawda”.

Potem nie powiedziała nic więcej i nie poruszyła się. Walker czekał. Potem znów się odezwała i zrobiła to delikatnie i z uczuciem.

„Przykro mi, że ci to zrobiono, chłopcze.”

Pieprzyć go, dlaczego to pochodzące od kobiety, którą ledwie znał, było tak dobre, jak to czuł? Nie pytał o to.

Uniósł brodę i powiedział - „Mi też.”

„Nie mam wątpliwości, że to czujesz. Ale jestem starsza od ciebie, tak źle, jak czujesz, zanim to ci się przydarzyło, ja czułam to gorzej. I tak źle, jak ja to czułam, wiem, że to, co czuli moi rodzice, było gorsze. Więc wiem, że to, co ci zrobiono, pozostawia demony.”

Nie myliła się co do tego. Walker nie odpowiedział.

„Nie wiesz, że masz dziewczynę, która nie boi się demonów, zmierzy się z nimi. Jak nie odetniesz jej, nie zamkniesz, gdy nadejdzie czas, kiedy zagrożą, że cię przytłoczą, ona pomoże ci je pokonać.”

Odpowiedział na to - „Wiem, co Lexie mi daje.”

„Nie” - powiedziała natychmiast i potrząsnęła głową - „może myślisz, że wiesz, ale nie masz pojęcia.”

„Ella…”

„Mój chłopiec miał demony” - wyszeptała, a ciało Walkera zacisnęło się - „Zamknął ją, zablokował. Wmawiał sobie, że nie, ale to zrobił. Zaczęło się przed wyjazdem do Indiany, kiedy walczył o utrzymanie czystości, unikał kłopotów, nie dawał się wciągnąć w to życie. Ale widział tylko walkę, czuł tylko odpowiedzialność, myślał tylko o tym, żeby to naprawić, skupił się wyłącznie na tym, że jest w stanie to zmienić; nie dla niego, dla nas, dla Lexie. Nie miał tatusia. Nie miał w swoim życiu mężczyzny, który by go nauczył, jak być silnym i zignorował moje lekcje, aby postępować właściwie, był tak zdeterminowany, by się nami opiekować, bez względu na to, jak musiał to zrobić, a kiedy dorósł, byli jak rój pszczół brzęczących dookoła, nieustannych, pokazujących mu inną drogę, uczących go kiepskich lekcji. Zaatakowali go mocno i zaatakowali go brudno, i pewnej nocy dotarli do niego, a Duane wszedł i go przejrzał. Jedyne, co zrobił ten chłopak, co było dobre w jego życiu, jak sądzę. Nie wiem, co się wydarzyło, po prostu wiem, że to się stało. Przejrzał mojego Ronnie’go i Ronnie nigdy o tym nie zapomniał. Ale to pozostawiło go z demonami, pomieszało mu w głowie i zostawiło go z długiem, który spłacił, biorąc siedem kul. Zamiast tego powinien wziąć Lexie za rękę i pozwolić jej prowadzić się do dobrego życia. I mówię ci to teraz, żebyś nie popełnił tego samego błędu.”

Przestała mówić, a Walker nie odpowiedział.

Więc mówiła dalej - „To, co ci zrobiono, nie było dobre, najgorsze, jak widzę cię z nią, widzę, jak sięgasz po szczęście. Ale bez względu na to, jak silny jest mężczyzna, jak przyjmuje taki cios, trudno się odbić. Uderzysz w ścianę i będziesz walczył o przebicie się. Jesteś silnym mężczyzną i twoją pierwszą myślą nie będzie wzięcie kobiecej ręki. Ale jestem starsza od ciebie. Patrzyłam, jak wielu chłopców poniosło porażkę, bo podjęli tę samą decyzję, błędnie myśląc, że ta decyzja jest słaba. Bądź silniejszy i wiedz, kiedy wziąć rękę kobiety, aby mogła pomóc ci się przebić.”

Znowu przestała mówić i ponownie Walker nie odpowiedział. Nie zaczęła od nowa.

Więc Walker narysował pod nim linię - „Doceniam mądrość, Ella.”

Spojrzała na niego przez narastającą ciemność - „Mam nadzieję, że weźmiesz to sobie do serca, Ty.”

Ponownie uniósł brodę. Wstała, odwróciła się i powoli weszła po schodach, idealnie wymierzając czas, była już blisko szczytu, zanim zatrzymała się, spojrzała na niego i zadała zabójczy cios.

„Jak nie weźmiesz tego do serca, tej miłości, którą ona do ciebie czuje, takiej miłości, której - była na tyle mądra - że nie dała mojemu chłopcu, złamiesz ją. To moja dziewczyna i ja wiem. Widzę to, jak ona na ciebie patrzy, mówi o tobie, więc jak nie będziesz się trzymał i nie pozwolisz jej dawać tyle, ile się da, zniszczysz ją. Więc kiedy mówię, że mam nadzieję, że weźmiesz to sobie do serca, Ty, naprawdę mam nadzieję.”

Potem Ella Rodriguez weszła na ostatnie dwa stopnie, odwróciła się i zniknęła.

I przez długi czas Ty Walker nie mógł się ruszyć, ponieważ to coś przebijającego jego klatkę piersiową gwałtownie się skręciło.

Kiedy to opanował, wszedł po schodach w stronę domu pełnego kobiet.


 

8 komentarzy: