Rozdział
13
Godzina
„Co
myślisz?” - zapytałam Dominica, gdy pokazałam mu ulotkę, którą skrupulatnie
stworzyłam na oprogramowaniu, którego nigdy wcześniej nie używałam, biorąc pod
uwagę, że moje umiejętności z komputerami ograniczały się do poczty e-mail,
zakupów internetowych, Facebooka, pobierania e-booków na czytnik i wyszukiwania
pogody w górach i godziny oglądania filmów.
Innymi
słowy, praca nad tym była między odbieraniem telefonów, dzwonieniem do usługodawców
i po zakupy materiałów, odkurzaniem i uzupełnianiem półek, upewnianiem każdego
wychodzącego klienta, że wygląda fantastycznie,
więc ulotka zajęła mi pięć dni.
A
ulotka była ważna. Głosiła, że wkrótce zostaną wprowadzone nowe usługi do oferty
w spa Dominica, dzięki czemu jego spa, które naprawdę było salonem fryzjerskim,
miało się stać prawdziwym spa.
Dlatego
chciałam, żeby było dobrze, ale wiedziałam, że tak nie jest.
„Kocham to!” - zawołał, wyrywając mi
ulotkę z ręki, żeby przyjrzeć się jej bliżej.
Może
się myliłam.
„Naprawdę?”
- zapytałam, myśląc, że to wygląda tak, jakby zaprojektował to niewidomy
sześciolatek z trudnościami w nauce.
„To
jest znakomite!” - wykrzyknął
Dominic, po czym wepchnął mi go z powrotem do ręki i spojrzał na mnie -
„Wydrukuj pięćdziesiąt. Wyślę Daniela z Blue Tack, ze zszywaczem i misją.”
Uśmiechnęłam
się do niego, on odwzajemnił uśmiech, po czym jego oczy przesunęły się przez
moje ramię na frontowe okno i zwęziły.
„Gówno!
Gówno! W sobotę…” - warknął, a potem syknął - „…oczywiście.”
Odwróciłam
głowę, żeby zobaczyć, na co patrzy, ale nie widziałam niczego poza postacią
poruszającą się przy oknie za częściowo zasuniętymi żaluzjami, chroniącymi
przed żarem słońca.
Kontynuował
- „Nigdy nie dzwoni, by umówić spotkanie. Myśli, że jest właścicielką miasta,
przysięgam. Zawsze tu wparuje i myśli, że dam radę ją wcisnąć prosto z ulicy.
Czy wyglądam na stylistę, który to
akceptuje? O nie.”
Potem
drzwi się otworzyły; postać, która była zasłonięta przez żaluzje, przeszła
przez drzwi i weszła Misty Keaton.
Zamarzłam.
Gówno.
Gówno. Pieprzone gówno.
„Misty!”
- Dominic zawołał, jakby była jego najlepszą przyjaciółką z liceum, której nie
widział, odkąd najebali się na imprezie z okazji ukończenia szkoły i właśnie
spojrzeli sobie w oczy na zjeździe z okazji dwudziestopięciolecia, a on nie
narzekał na nią pięć sekund wcześniej.
Ale
Misty też stała zamrożona i patrzyła na mnie. Najwyraźniej nie miała pojęcia,
że tam pracuję.
Odblokowałam
się pierwsza i podeszłam do recepcji, nie spuszczając z niej oczu, mając umysł
wypełniony tak wieloma opcjami, jak to rozegrać, że nie mogłam zablokować się
na ani jednej i przez cały czas poruszając się, czułam, że Dominic idzie za mną.
„Dawno
cię nie było, kochanie. Co cię sprowadza do Domu Wiecznego Piękna Dominica?” -
spytał Dominic Misty (tak naprawdę nie była to nazwa salonu, nazywał się
„Carnal Spa”, ale Dominic cały czas nazywał go innymi, pomysłowymi,
przezabawnymi nazwami).
Jej
ciało drgnęło i z wahaniem podeszła do wysokiego frontu biurka recepcjonisty.
„Uch,
jestem tutaj, żeby zobaczyć, czy możesz mnie wpasować na kiedyś, Dominic” -
powiedziała cicho, przesuwając wzrokiem z Dominica na mnie i z powrotem.
Zatrzymała się przed biurkiem i patrzyła na Dominica, wciągając oddech; posłała
mu drżący uśmiech i dokończyła - „Procedura awaryjna”.
Była
zdenerwowana. I była zdenerwowana z mojego powodu.
Powinna
być. Wiedziała, że wiem, co zrobiła. Wiedziała, że stoję tam, chcąc wyrwać jej
włosy, wydrapać oczy i powalić ją na ziemię, kopnąć ją w brzuch i napluć na
nią, jak byłaby na dole (między innymi).
Niestety,
dla Ty, nie mogłam tego zrobić.
Na
szczęście, ona o tym nie wiedziała.
Zmrużyłam
na nią oczy, a kiedy to poczuła, jej oczy przesunęły się na mnie i ucieszyłam
się, widząc jej pobladłą twarz. Potem strzeliła wzrokiem z powrotem do
Dominika, kiedy przemówił.
„Dziewczyno,
wiesz, że uwielbiam mieć ręce w twoich włosach. Ale mam o pierwszej pasemka i cięcie,
a kiedy będzie w przygotowaniu, jeden z moich słodkich małych niebieskich
włosów przyjdzie na modelowanie. Moje popołudnie jest przepełnione. Kayeleen jest na lunchu, ale kiedy wróci, jej
popołudnie też jest pełne. Nie możemy ci pomóc. Umów się na spotkanie; wydaje
mi się, że w następnym tygodniu mam okienko.”
„Ale
potrzebuję korekty na wtorek wieczorem” - powiedziała mu.
„Przepraszam,
skarbie, nie da się nic zrobić” - odpowiedział Dominic, kręcąc głową, jej oczy
przesunęły się na mnie i z powrotem na Dominica, jej usta poruszały się z
niezdecydowaniem i wiedziałam dlaczego, kiedy znów się odezwała.
„Dominic,
to wielka sprawa dla Chace’a. Powiedział mi o tym jakiś czas temu, a ja
zapomniałam. I wiesz, że nie jest mężczyzną, który lubi odrosty” - przyznała
cicho.
Dobrze.
Chace będzie wkurzony na swoją żonę za to, że jest debilką.
Znowu
dobrze. To było jasne po sposobie, w jaki to mówiła, że często była kretynką i
Chace’owi się to nie podobało. Zmartwiony wyraz jej oczu mówił, że nie miał nic
przeciwko temu, by jej powiedzieć.
I
znowu dobrze. Oczywiste było, że w domu Keatonów nie było bardzo zabawnie.
I
ostatnie, duże, cholernie dobre. Miała
odrosty. Ta blondynka była bardzo sztuczna. Lubiłam to.
Wszystko
to sprawiło, że poczułam się lepiej. O wiele
lepiej.
Moje
oczy się rozluźniły i poczułam, jak moje usta się wykrzywiają.
„Przepraszam
kochanie. Dziś to niemożliwe” - powiedział jej Dominic.
„Cóż,
możesz mnie wcisnąć we wtorek?” - zapytała Dominica, a ja, teraz czując się
pomocna, przeszłam do kalendarza, otwierając go i przewracając strony.
„Pozwól
mi zobaczyć…” - włączyłam się do rozmowy, przeglądając bazgroły na kolumnach
Dominica i Kayeleen. Potem spojrzałam na Misty - „Wybacz kochanie. Nic wolnego.
Wszystko zarezerwowane.” - przewróciłam stronę, potem następną, potem następną
i kontynuowałam, aż przeskoczyłam dwa tygodnie i powiedziałam jej - „Mamy wolne
w czwartek za dwa tygodnie. Godzina druga. Będzie dobrze dla ciebie?”
Patrzyła
na mnie. Potem szepnęła ostrożnie - „Potrzebuję tego we wtorek. Czy możesz
kogoś przenieść?”
„Nie”
- odpowiedział za mnie Dominic i spojrzała na niego - „Powiem ci coś, moja
kochana, jest kilka miejsc w Chantelle, robią przyzwoitą pracę. Może cię
zmieszczą. Lexie zarezerwuje cię teraz, więc jeśli nie, mogę cię zabrać za dwa
tygodnie. Po prostu zadzwoń, wsiadaj do Chantelle.”
„Wszystkim
w Carnal ty robisz włosy lub Kayeleen. Nie mogę iść do Chantelle” - powiedziała
mu.
„Skarbie,
posłuchaj” - odparł Dominic, jego głos był napięty, widocznie tracił
cierpliwość - „Chciałbym ci pomóc, ale powiedziałem, że nie mogę i nie mogę.
Przepraszam, że twój mężczyzna nie będzie szczęśliwy, ale, Misty, mówiłem ci
wcześniej, potrzebujesz mnie, zadzwoń dwa, trzy tygodnie wcześniej. Mam grupę
suk biker baby, które mają stałe wizyty. Nie zmieniają ich. I nie poproszę tych
suk, żeby się zamieniły. Teraz popracuj tutaj z Lexie, umów się na stałe
spotkanie, aby uniknąć rozczarowania. Nie możesz jechać do Chantelle, idź do
drogerii, kup butelkę, a ja naprawię szkody, kiedy przyjdziesz.” -
zabrzmiał dzwonek nad drzwiami, moje oczy przeniosły się na niego, a Dominic
mówił dalej - „Oto ona, moja godzina pierwsza. Hello!” - zawołał, a potem powiedział
z powrotem do Misty - „Lexie cię ustawi. Ciesz się rzeczą Chace’a, kochanie.” -
następnie do swojej klientki - „Chodź tutaj, ślicznotko. Poprawmy to piękno” -
A potem oddalił się, gdy jego klientka, biker baby, podeszła do niego, patrząc
na Misty z nieskrywaną pogardą, jednocześnie wpatrując się we mnie z
nieskrywaną ciekawością.
Zignorowałam
to, usiadłam na fotelu na kółkach i chwyciłam żelowy długopis z cienką końcówką
i kwiatami nadrukowanymi po bokach, z fioletowym atramentem, jedyną rzeczą w
obsadce Dominica, która okazała się fioletowa (również wnętrze salonu nie
wspominając już o znaku na zewnątrz), ale obsadka do pióra również miała na
sobie błyszczące białe motyle (podobnie jak szyld na zewnątrz).
Zdjęłam
nasadkę i umieściłam końcówkę w harmonogramie - „Więc…” - powiedziałam,
uśmiechając się promiennie do suczej twarzy Misty - „…za dwa tygodnie w
czwartek? Godzina druga?”
Jej
oczy ześlizgnęły się na mnie - „Uch…”
„Więc,
stałe spotkanie co sześć tygodni?” - zapytałam.
„Um…”
- wymamrotała.
Przechyliłam
głowę na bok.
Przygryzła
wargę.
„Czwartek?
Dwa tygodnie? Godzina druga?” - podpowiedziałam.
„Ja,
hmmm… w porządku” - powiedziała.
„Wspaniale”
- pochyliłam głowę i wpisałam jej imię, pomijając część „sucza-twarz” (z
oczywistych powodów). Kiedy skończyłam, spojrzałam na nią, wciąż się
uśmiechając i zapytałam - „Dominic ma twój numer?”
„Tak,
hmmm… tak myślę.”
„W
porządku, potrzebujesz kartki z wizytą?”
„Uch,
nie, zapamiętam.”
Nie
zrobi tego, idiotka. Nie pamiętała wielkiej rzeczy Chace’a we wtorek wieczorem,
nie ma mowy, żeby pamiętała wizytę u Dominica. Mogło to jednak również
oznaczać, że nie miała zamiaru przyjść. Wiedząc, że tam pracowałam,
prawdopodobnie pomyślała, że umówi się na stałe wizyty w Chantelle,
bez względu na to, że wszyscy w Carnal
korzystali z talentu, który
powinien być w Nowym Jorku lub LA, ale był w małym miasteczku w Górach
Kolorado, ponieważ jego partner gej był góralem.
Nie
obchodziło mnie, czy to zapomni, czy zmieni stylistów, tak czy inaczej zadziała
dla mnie. Chociaż liczyłam na to drugie, bo oznaczałoby to, że będę miała
mniejsze szanse na ponowne jej zobaczenie.
„W
porządku” - powiedziałam - „W takim razie zobaczymy się za kilka tygodni.”
Patrzyła
na mnie. Potem przygryzła wargę.
Potem,
z jakiegoś szalonego powodu, zdecydowała się - „Jesteś nową żoną Ty, prawda?
Suka,
suka, suka.
Jak
śmie wspominać Ty w mojej obecności.
Suka!
„Tak”
- odpowiedziałam z kolejnym olśniewającym uśmiechem.
„Ja,
hmmm…” - jej oczy przesunęły się poza mnie do miejsca, w którym Dominic szeptał
pod nosem do swojej klientki, a potem z powrotem do mnie, gdzie powiedziała
cicho - „Czy wiesz, kim jestem?”
„Masz
na myśli, czy ja wiem, że to ty pieprzyłaś Ty, kiedy ktoś w LA popełniał
morderstwo?” - zapytałam i obserwowałam, jak blednie - „O tak, wiem, kim
jesteś.”
Podniosła
rękę i zobaczyłam, że drży, zanim założyła włosy za ucho i opuściła ją.
„Powiedział
ci to?”
„Tak”
- odpowiedziałam - „Powiedział mi. Ale tamto było wtedy. To jest teraz. Nowe
życie. Nowa żona. Wszystko w porządku” - skłamałam i wiedziałam, że to kupiła,
bo mrugnęła.
„Naprawdę?”
- zapytała.
Wzruszyłam
ramionami - „Pewnie. Jesteśmy szczęśliwi. Wszystko jest dobrze.”
„Więc
nie jest na mnie zły?”
Teraz
była moja kolej, by mrugnąć. Nic nie mogłam na to poradzić. Nie mogłam w to
uwierzyć.
Czy
była aż tak głupia?
Mam
na myśli - poważnie?
„Zaraz;
dlaczego miałby być na ciebie zły, Misty?” - zapytałam cicho - Chcesz
powiedzieć, że okłamałaś policję i on cię pieprzył w Carnal, podczas gdy ktoś
popełniał morderstwo w LA?”
Jej
tors zakołysał się do tyłu, a ona szybko odpowiedziała - „Nie, nie. Nie zrobiłam
tego.”
„Oczywiście,
że nie” - powiedziałam to tak, jakbym w to nie wierzyła, ponieważ nie wierzyłam,
bo ta pieprzona suka kłamała.
Przyglądała
mi się i mogłabym przysiąc, że drżały jej wargi.
Potem
szybko wyjęła okulary przeciwsłoneczne z czarnych / blond włosów i nasunęła je
na twarz.
„Cóż,
hmmm… miło cię poznać i, hmmm… do zobaczenia za kilka tygodni.”
„Nie
mogę się doczekać” - wymusiłam z promiennym uśmiechem.
Skinęła
głową, spojrzała mi przez ramię, odwróciła się i wybiegła.
Patrzyłam,
jak drzwi zamykają się za nią, po czym zacisnęłam pięści. Potem głęboko
odetchnęłam. Potem obserwowałam ją przez listwy na wpół przymkniętych żaluzji,
gdy wsiadała do samochodu i wyjeżdżała z parkingu przed salonem.
Potem
natychmiast wstałam i zwróciłam się do Dominika.
„Przepraszam,
czy mogę zrobić sobie przerwę? Muszę biec do warsztatu. To nie potrwa długo.
Jest coś, o czym muszę porozmawiać z mężem.”
„Założę
się, że tak” - stwierdziła natychmiast kobieta na fotelu, klientka, której
nigdy nie spotkałam, a jej usta były zaciśnięte, oczy błyszczały i były bystre,
a jej ogólny wygląd krzyczał biker baby - „Poznałam Ty. Wiem, kim jesteś. Wiem,
że ta suka przeleciała go w jeden sposób, zerżnęła swoje gówno, a potem
przeleciała go w inny sposób, który całkowicie zerżnął jego gówno. Wiem też, że właśnie dałaś wystarczająco dobry występ,
by wygrać pieprzoną nagrodę. Jakbym mogła zaufać sobie, że, kiedy bym się
poruszyła, nie powaliłabym tej suki, klaskałabym.”
Zamrugałem,
choć nie wiedziałam, dlaczego mnie zaskoczyła. Uczyłam się podczas szkolenia
zawodowego, że biker baby tak naprawdę nie owijają w bawełnę i już dawno
dowiedziałam się, że Ty był bardzo lubianym mężczyzną.
„Tak,
skarbie…” - Dominic odpowiedział łagodnie na moją prośbę, szarpnęłam się ze
zdziwienia, spojrzałam na niego, zobaczyłam, że jego oczy są ciepłe i
wyrozumiałe i wtedy zdałam sobie sprawę, że on też wie prawdopodobnie to, co o
tym szeptali, bo wiedziałam, że Dominic był w mieście niecałe cztery lata, a
nigdy nie powiedział mi ani mru-mru na temat Ty, więc chyba podzielił się
plotkami, kiedy Ty odsiadywał swoje i albo był zbyt uprzejmy, żeby o tym
wspomnieć (co nie należało do sposobu Dominica), albo do tej pory nie wiedział
- „…poświęć tyle czasu, ile potrzebujesz.”
Skinęłam
głową, złapałam swoje okulary przeciwsłoneczne z biurka i ruszyłam do drzwi.
„Kiedy
zobaczysz Ty, powiedz mu, że Avril mówi cześć” - zawołała za mną biker baby,
pomachałam do tyłu, posłałam uśmiech przez ramię i wyszłam.
Salon
znajdował się około sześciu przecznic od warsztatu po tej samej stronie ulicy.
Pracowaliśmy blisko, ale jeszcze tego nie przyswoiłam. Ty i ja spędzaliśmy
razem dużo czasu i wykorzystałam ten czas, by odwrócić jego uwagę od innych
spraw. Nie chciałam wydawać się czepliwa, więc dawałam mu przestrzeń w ciągu
dnia. Ale podobał mi się również czas spędzany z Dominikiem, Kayeleen i
klientami w salonie, więc skoro miałam tylko pół godziny na lunch, wykorzystywałam
to, aby kontynuować poznawanie Carnal i zapoznawanie się z lokalnymi
jadłodajniami na wynos.
Ale
Ty musiał wiedzieć, co się wydarzyło i jak to rozegrałam. Miałam nadzieję, że
nie robił tego, co chciał, ale jeśli tak, musiałby wiedzieć. Nawet gdyby nie robił,
biorąc pod uwagę, że Avril wszystko o tym wiedziała, w końcu to do niego dotrze,
więc, znowu, musiał wiedzieć.
I
to ja musiałam mu powiedzieć.
Nie
spieszyłam się. Każdy, kto by mnie zobaczył, pomyślałby, że po prostu byłam w
nastroju na wizytę, a myśląc o „każdym” martwiłam się, że Misty wciąż jest w
pobliżu i patrzy. Dotarłam do końca Main Street, skręciłam w sandałach na
wysokim obcasie i przeszłam przez dziedziniec najswobodniej, jak tylko mogłam.
„Yo,
Ty!” - usłyszałam krzyk z cienia zatoki i wiedziałam, że zostałam zauważona,
ale nie wiedziałam przez kogo. Nie odwiedzanie go w pracy oznaczało, że nie
znałam jego kolegów z pracy, z wyjątkiem Popa i Wooda.
Potem
zobaczyłam Ty, tym razem bez kombinezonu, w dżinsach i koszulce - koszulka
zatłuszczona, dżinsy też (to znaczy, że znowu miałam być przy odplamiaczu w
pomieszczeniu gospodarczym, coś, w czym miałam doświadczenie), czarny ślad przykryty
szmatą na dłoniach. Doszedł do wejścia do zatoki, gdzie zatrzymał się i
skierował na mnie wzrok.
Zbliżyłam
się, zmrużył na mnie oczy i znów zaczął się ruszać, jego długie nogi pochłaniały
odległość prosto do mnie.
Najwyraźniej
nawet moje okulary przeciwsłoneczne nie skryły mojego nastroju. Zdecydowanie
nigdy nie powinnam grać w pokera.
Spotkał
mnie na dziedzińcu, zbliżył się całą długością i zgiął szyję, by zamknąć swoje
piękne, jasnobrązowe oczy w moich okularach przeciwsłonecznych.
„Co
się stało?” - zapytał.
Zaczerpnęłam
oddechu i potrząsnęłam głową - „Nic… nic wielkiego” - wzięłam kolejny oddech -
„Jestem po prostu wstrząśnięta. Wstrząśnięta i wkurzona. I cóż, powinieneś
wiedzieć, więc jestem tutaj, aby ci powiedzieć. Misty weszła do salonu, żeby
zrobić fryzurę.”
Oczy
Ty nie opuściły mnie, nawet nie mrugnął i zapytał - „I jak poszło?”
„Uśmiechnęłam
się. Umówiłam ją na wizytę. Byłam miła.”
„I?”
- spytał Ty, kiedy nie powiedziałam nic więcej.
„I
zapytała, czy wiem, kim ona jest. Powiedziałam jej, że tak. Wyłożyłam to, co
wiedziałam, ale także powiedziałam jej, że jesteśmy szczęśliwi i idziemy
dalej.”
Patrzyłam,
jak Ty zaciska szczękę.
„Przepraszam”
- szepnęłam - „Czy to źle?”
„Ona
nie jest głupią cipką, to tylko toksyczną cipką. Musiała wiedzieć, że powiem
mojej żonie to gówno, więc nie, to nie było złe.”
Wzięłam
głęboki oddech i zrelaksowałam się, nawet nie zdając sobie sprawy, że byłam tak
mocno spięta z obawą, że spieprzyłam.
Wtedy
to mnie uderzyło, więc zapytałam - „Ona nie jest głupią cipką?”
„Kurwa,
nie.”
Poczułam,
że moje brwi się ściągają - „Naprawdę?”
„Uh…
tak, kotku. Naprawdę. W ramach umowy zaobrączkowała Chace’a Keatona. Nie miał
nic przeciwko zanurzeniu się w jej cipce, ale nie chciał założyć jej obrączki.
Jest gliną, ale jego tata nie. Pieniądze Aspen. Wyprowadził się spod władzy
ojca, by być na własnym. Nie oznacza to, że nie zaakceptuje swojego
dziedzictwa, gdy umrze tata, ponieważ jest jedynakiem.”
Potrząsnęłam
głową - „Jeśli ma pieniądze, to ma znajomości. Czy mówisz, że polegali na nim, kazali mu poślubić Misty? Chcesz
powiedzieć, że właśnie to dostała z umowy?”
„Rozłożyła
się dla mnie, ale była dziewczyną, która nigdy nie zabrałaby czarnego do domu
do tatusia. Nigdy. Rozłożyła się dla Keatona z ustawionymi celownikami. Więc
tak. To właśnie wydobyła z umowy.”
„Wiesz
to na pewno?”
„Jedyne
słowo, które otrzymałem, to od Tate’a, więc znowu, tak, wiem to na pewno. Nie
wiem, skąd to wziął, ale wiem, jakie było jego źródło, nie powtórzyłby tego,
gdyby nie był pewien.”
„Dlaczego
Keaton miałby to zrobić?” - zapytałam.
Twarz
Ty zbliżyła się - „Ponieważ, maleńka, chciał być na własnym, więc poszedł na
własne, a kiedy to zrobił, zdobył brudne łóżko. To nie znaczy, że tata się nie
pojawia. Ten sukinsyn jest brudny, a oni dokładnie wiedzą, jak jest brudny. I
gówno by im nie przeszkadzało, że wystawią jednego z nich do wiatru, jakby musieli
to zrobić. Nie chce, żeby tatuś wiedział o tym gównie, nie chce wziąć tego
ciosu od tatusia i nie chce, żeby tata znalazł fajną organizację charytatywną,
żeby dać jej forsę po jego śmierci, bo wolałby ocalić jakieś pieprzone, prawie
wymarłe ptaki niż dać swoje pieniądze swojemu brudnemu synowi gliniarzowi,
który srał po całej rodzinie. Więc Keaton albo wziął to dla zespołu, albo
pozwoliliby mu upaść. Wziął to dla zespołu i kupił na całe życie toksyczną cipkę.”
„Łał”
- szepnęłam.
„Tak”
- jego usta drgnęły - „łał”.
Cóż,
proszę bardzo. To wyjaśniało, dlaczego w domu Misty nie było tak gorąco. Mógł
wziąć to dla zespołu, ale nie obiecał, że spędzi całe życie udając, że mu się to
podoba.
„Tylko
do twojej wiadomości, mężulku, Misty powiedziała kilka rzeczy w salonie i nie
jestem pewna, czy w siedzibie Keatonów wszystko to serca i kwiaty” -
podzieliłam się.
To
wywołało u niego uśmiech - „Dobre wieści, mama. Zwłaszcza, że w siedzibie
Walkerów rzeczy są dokładnie serduszkami i kwiatami.”
Moje
serce podskoczyło i poczułam się dobrze, ponieważ jego słowa były dobre, i
wyszeptałam - „Ty”.
Jego
ręka uniosła się i owinęła wokół mojej szyi, gdy jego głowa pochyliła się
bliżej - „Udało ci się zrobić mój dzień, maleńka” - wyszeptał, po czym skończył
- „I to nie tylko dlatego, że musiałem patrzeć, jak suniesz swoim słodkim
tyłkiem po dziedzińcu w tych butach i szortach.”
Uśmiechnęłam
się do męża, a potem odszepnęłam - „Dobrze.”
Jego
dłoń ścisnęła mnie - „To wszystko, co masz?”
Potrząsnęłam
głową - „Niezupełnie ona, hmmm... no cóż, Ty, bez żartów, po tym, jak
powiedziałam jej, że jesteśmy szczęśliwi i wszystko było w porządku, dziwka
Misty zapytała, czy jesteś na nią zły.”
Tak
jak ja, mrugnął.
Potem
zapytał - „Nie żartujesz?”
Potrząsnęłam
głową - „Nie żartuję.”
Trzymał
rękę tam, gdzie była, ale podniósł głowę i spojrzał za mnie, mrucząc - „Pieprz
mnie.”
„Myślę,
że przez ostatnie pięć lat ta wybielona blondynka z nieszczęśliwym życiem
domowym ponownie zastanowiła się nad tym, jaką zawarła umowę i którego
mężczyznę wystawiła do wiatru” - zauważyłam, jego oczy przechyliły się na mnie
i natychmiast zauważyłam, że nie był już w ciepłym i łagodnym nastroju.
Jego
warknięte - „Mam to w dupie” - potwierdziło to.
„Ja
też, ale mam nadzieję, że każdego dnia budzi się u boku mężczyzny, który jej
nie chce i każdej nocy, kiedy idzie do łóżka obok niego, ta suka dławi się swoją
decyzją, aż żółć, którą wymusza, rośnie tak bardzo, że odetnie to jej powietrze
na zawsze i sprawi, że lekarze będą zakłopotani jej przedwczesną, ale zasłużoną
śmiercią.”
Kiedy
skończyłam, Ty znów zamrugał. Potem jego palce na mojej szyi zacisnęły się
bardzo mocno, gdy odrzucił głowę do tyłu i ryknął ze śmiechu.
Uśmiechnęłam
się, ale nie śmiałam się, skoro go obserwowałam.
Potem
spojrzał na mnie, ale ponownie zbliżył twarz - „Cholera, mama, przypomnij mi,
żebym cię nie wkurzał.”
„Dobra,
nie wkurzaj mnie.”
Uśmiechnął
się, a ja go odwzajemniłam, bo byłam zadowolona, że przywróciłam mu dobry
nastrój.
Potem
powiedziałam - „Muszę wracać do pracy, Słonko.”
Przyciągnął
mnie ręką za szyję, gdy mruknął - „Tak”.
Potem
jego usta były na moich, pocałował mnie krótko, ale było mokro i było gorąco.
Potem jego usta oderwały się od moich i szepnął - „Później, mama”.
„Później,
Ty” - odszepnęłam, a on uśmiechnął się do mnie prosto, bez uniesionych kącików ust,
bez wykrzywienia, dużym, pięknym uśmiechem i bardzo mi się to podobało,
podobało mi się, że to przychodziło częściej, bardziej zrelaksowane, bardziej
naturalne.
Kochałam
to.
Potem
po raz ostatni ścisnął moją szyję, puścił i odwrócił się.
Gdybym
wiedziała, co się wydarzy tego wieczoru, skorzystałabym z szansy, aby zobaczyć,
jak odchodzi. Sprawiłabym, że pocałowałby mnie dłużej. Jeszcze raz spróbowałbym
go rozśmieszyć.
Ale
nie wiedziałam.
A
ponieważ nie wiedziałam, ja też odwróciłam się i odeszłam.
*****
Wracałam
z pracy do domu, po tym, jak wpadłam do sklepu, aby kupić coś na obiad i wyszukany
deser, który zaplanowałam (czekoladowy Parfait pudding z bitą śmietaną i
posypką czekoladową) na wypadek, gdyby Julius potrzebował przekąsek, gdy
byliśmy w pracy.
Byłam
tuż za Carnal, kiedy zobaczyłam migające światła policyjne i usłyszałam krótki,
ostrzegawczy warkot syreny, zanim została wyłączona.
Spojrzałam
w lusterko wsteczne, poczułam przypływ adrenaliny, a potem natychmiast spojrzałam
na prędkościomierz.
Po
tym, co powiedział Tate w Bubba’s, nauczyłam się na pamięć ograniczeń prędkości
w Carnal i wokół niego. Pięćdziesiątka w mieście. Siedemdziesiątka na odcinku,
na którym jechałam między miastami, skręcając do naszego mieszkania i dalej
przez kolejne pół mili. Potem dziewięćdziesiątka aż do Chantelle.
Zawsze
byłam ostrożna, bardzo ostrożna.
Tak
jak teraz. Miałam niecałe siedemdziesiąt.
Gówno.
Zjechałam
na bok, a radiowóz zjechał na bok za mną.
Potem
obserwowałam w swoim lusterku wstecznym, jak funkcjonariusz Rowdy Crabtree
siedział przez kilka minut w swoim radiowozie i rozmawiał przez radio. Potem
szybko bijące serce podeszło mi do gardła, gdy otworzył drzwi i wysiadł z
samochodu.
Moje
okno było już opuszczone, więc nie spuszczałam wzroku z lusterka, dopóki nie
straciłam go z boku samochodu. Wtedy zwróciłam głowę do okna.
Zobaczyłam
go, gdy podszedł do mojego okna, gdzie od razu zgiął się w pasie, jego okulary
uderzyły w moje i uśmiechnęłam się.
„Witam,
panie oficerze” - powiedziałem.
„Pani
Walker” - zrobił mały ruch podbródka - „Prawo jazdy i dowód rejestracyjny.”
„Czy
może mi pan powiedzieć, dlaczego zostałam zatrzymana? Jechałam poniżej
dozwolonej prędkości” - odpowiedziałam.
„Prawo
jazdy i dowód rejestracyjny.”
Gówno.
Gówno. Pieprzone gówno!
Odwróciłam
się do torebki, chwyciłam prawo jazdy, pochyliłam się do schowka i znalazłam dowód
rejestracyjny. Potem odwróciłam się do niego i podałam oba przez okno.
Studiował
je jak to gliniarze. Potem spojrzał na mnie nad okularami, kiedy patrzyłam na
niego przez okno.
„Rozumiem,
pani Walker, że jest pani teraz mieszkanką stanu Kolorado.”
„Um…
jestem.”
„Na
tablicach na twoim samochodzie jest napisane Teksas.”
Gówno.
Gówno. Pieprzone gówno!
Czy
to było złe? Czy mogę dostać na to upomnienie? Mandat? Nie miałam jakiegoś
terminu, żeby zrobić to gówno?
Nie
wiedziałam. Chciałabym wiedzieć.
„Prawo
jazdy też pochodzi z Teksasu” - ciągnął.
„Uch…
cóż, po prostu przeprowadziłam się tutaj nie tak dawno temu…” - zaczęłam, ale
przerwał mi.
„Wiem
o tym, pani Walker, ale rejestracja pojazdu, tablice rejestracyjne i prawo
jazdy powinny zawierać odpowiednie informacje, w tym adres. Skoro mieszka pani
w Kolorado, te powinny wskazywać Kolorado.”
„Dobrze”
- powiedziałam mu - „Zajmę się tym w poniedziałek. Mam dzień wolny. Nie będzie
problemu.”
„Poniedziałek
nie jest teraz, pani Walker” - odpowiedział.
Kutas.
Pieprzył
się ze mną; Wiedziałam, że to tylko dlatego, że poślubiłam tego, kogo poślubiłam.
Nie
wiedziałam tylko, jak bardzo zamierzał się ze mną pieprzyć, a z tego, co stało
się z Ty i z tego, co powiedział Tate, mogło być o wiele gorzej, a nic z tego
nie sprawi mi przyjemności.
A
co gorsza, Ty postrada zmysły.
Otworzyłam
usta, żeby coś powiedzieć, ale zobaczyłam inny radiowóz jadący w naszą stronę i
nie podobało mi się to. Carnal nie było dużym miastem, jeśli chodzi o to, ale
miasto to jedno, a przedmieścia coś innego. Departament Policji obejmował duży
obszar, który wychodził poza właściwe miasto, przez dolinę i na wzgórza, gdzie
znajdowało się sporo osiedli, domów, rancz, a nawet kilku firm. Oznaczało to,
że Departament miał nie tylko na oku Andy’ego i Barney’a[1]. Mieli
siłę roboczą i widząc, jak grali Ty, zwróciłam uwagę na tę siłę roboczą i
zauważyłam, że jest jej dużo, nie tylko radiowozów, ale także cywilów z
odznakami na pasach. Widywałam ich w sklepie spożywczym, w kawie La-La Land, w
piekarni, w kanapce.
Byli
wszędzie i wydawali się być bardzo widoczni.
Jak
teraz.
Sprawę
pogorszyło to, gdy drugi radiowóz zwolnił i zakołysał szerokim łukiem, by
zatrzymać się za Crabtree.
To
nie wróżyło dobrze. Jeden mundurowy z Carnal i to Crabtree, był wystarczająco
zły, nie chciałam mieć do czynienia z dwoma.
Moje
serce zaczęło bić mocniej, gdy poziom adrenaliny wzrósł, a moja ręka
powędrowała w kierunku torebki z myślą o telefonie, gdy patrzyłam przez okno, a
potem spojrzałam w górę i zobaczyłam, że Crabtree miał głowę zwróconą do radiowozu,
a jego szczęka była twarda.
Hmmm.
To było interesujące.
Spojrzałam
w boczne lusterko i zobaczyłam, jak wysiada mundurowy, taki, którego widywałam,
ale nie znałam.
„Mam
to, Frank” - zawołał Crabtree, ale nie spuszczałam wzroku z lustra i obserwowałam,
jak drugi oficer nadal się zbliża.
„Potrzebuję
cię szybko na słówko, Rowdy” - stwierdził Frank, kiedy podszedł bliżej.
„W
środku czegoś, człowieku” - odpowiedział Crabtree.
„Potrzebuję
szybko na słówko” - powtórzył ten, którego nazywano Frank.
„Powiedziałem,
w środku czegoś” - Crabtree zaczynał się niecierpliwić.
Frank
zatrzymał się kilka kroków od Crabtree, a ja odwróciłam głowę, żeby na niego
spojrzeć.
„A
ja powiedziałem, że potrzebuję szybko na słówko” - odparł Frank niskim i
napiętym głosem.
Crabtree
wydał z siebie zirytowany dźwięk i okulary Franka opadły na mnie, po czym kiwnął
mi podbródkiem.
„Proszę pani” - powiedział.
„Oficerze”
- odpowiedziałem.
„Za
chwilę pozwolę pani odjechać” - poinformował mnie i miałam nadzieję, że to
oznacza dobre rzeczy.
W
tym momencie Crabtree ze złością wrócił do radiowozu, a Frank poszedł za nim.
Odwróciłam
się i czekałam z oczami przyklejonymi do lustra, bo byli nos w nos i nie trzeba
było specjalisty od zachowania, żeby zobaczyć, że rozmowa nie dotyczy tego, kto
przyniesie piwo na piknik w Departamencie w ten weekend.
Trwało
to chwilę, wystarczająco długo, aby twarz Crabtree zaczerwieniła się, a moje
serce, które już waliło, waliło mocniej i skóra mnie mrowiła bardziej, ponieważ
był już kutasem, nie musiałam mieć do czynienia z wściekłym kutasem.
Potem
Crabtree cofnął się, rzucił moje rzeczy Frankowi, Frank je wziął, a Crabtree
podszedł do swojego radiowozu. Natychmiast wsiadł i odpalił, cofając i prawie najeżdżając
Franka, który szedł do mnie, gdy mignął i odwróciłam głowę, by zobaczyć, jak
przejechał jeżąc włosy i popędził z powrotem do miasta.
W
tym czasie Frank był już przy moich drzwiach, a ja przestałam wychylać szyję
przez okno, żeby popatrzeć za Crabtree i odwróciłam głowę do niego.
Oferował
mi moje prawo jazdy i dowód rejestracyjny.
„Proszę
bardzo, Lexie” - powiedział cicho, a ja zamrugałam za okularami na jego użycie
mojego imienia, ale uniosłam rękę i wzięłam dokumenty - „Mogą chcieć zobaczyć,
jak szybko dostaniesz nowe” - Nadal mówił cicho.
Skinąłam
głową i szepnęłam - „Okej”.
„Na
górze to moja wizytówka. Dostaniesz…” - przerwał, a potem zakończył - „…jakiekolwiek
dalsze uwagi, proszę cię, żebyś do mnie zadzwoniła. Nie Ty. Nie Tate. Ja.”
Co
do cholery?
„Uch….”
- wymamrotałam.
„Sprytny
sposób, aby to rozegrać…” - mówił cicho - „…aby nie drażnić swojego mężczyzny, albo
tych co chronią jego plecy” - Gapiłam się na niego, oszołomiona, że miał te
informacje, gdy się wstrzymał i skończył - „Myślę, że mnie rozumiesz”.
Nie
rozumiałam.
„Nie
mogę trzymać rzeczy przed mężem” - powiedziałam mu.
„Jak
oni się z nim bawią, to sobie poradzi. Jak wezmą się za ciebie, to co zrobi,
Lexie?” - zapytał, dał mi sekundę, a potem poradził - „Pomyśl o tym.”
Pomyślałam,
że gdyby Ty dowiedział się, że się ze mną bawili, a ja mu bym nie powiedziała,
postradałby zmysły. Oczywiście straciłby rozum, że bawili się ze mną, ale
bardziej by to rozumiał, niż gdyby wiedział, że to zniosłam, nie powiedziałam
mu i skontaktowałam się z funkcjonariuszem Frankiem, mężczyzną w mundurze
policji Carnal, którego nie znałam, ale wiedziałam, że nie mogę mu ufać.
Ty
wiedział, że potrafię o siebie zadbać, wiedział, że znam wynik i wiedział, że chronię
jego plecy. Nie spodobałoby mu się, gdyby tak się działo, ale by sobie
poradził. Jeśli coś przed nim zatrzymam, może nie.
To,
jak dowiedziałam się dopiero kilka godzin później z wydarzenia, które
doprowadziło do złamanego serca, było bardzo złą decyzją.
Wtedy
tylko skinęłam głową, bo zaczynałam się trząść i musiałam wracać do domu.
„Mam
w samochodzie łatwo psujące się towary” - powiedziałam mu cicho.
Pokiwał
głową. Potem powiedział - „Przepraszam, Lexie. Naprawdę mi przykro.” - Postukał
obiema rękami w krawędź okna i dokończył - „Jedź bezpiecznie”.
Potem
podniósł przed siebie dłonie, cofnął się i odsunął od mojego samochodu.
Rzuciłam
rzeczy z ręki na siedzenie pasażera, wrzuciłam bieg i dokładnie sprawdziłam
wszystkie lusterka, zanim wyjechałam z pobocza, przerażona, że w swoim stanie, jak
nie będę uważała, zranię siebie lub zranię moje dziecko, więc zwracałam baczną
uwagę na każdy mój ruch. I robiłam to, dopóki moje dziecko nie znalazło się w
garażu, a drzwi garażu opadły za nim.
Dom.
Bezpieczna.
Wciągnęłam
oddech.
Potem
złapałam torebkę, wysiadłam i wleciałam po schodach.
„Yo,
laleczko” - przywitał się Julius ze swojego miejsca rozstawionego przed
telewizorem.
„Uh…
hej, Julius” - wymamrotałam z roztargnieniem, ruszając prosto do wyspy, kładąc
na niej torebkę, gdzie drżącymi rękoma szukałam telefonu.
„Hej,
Lexie, wszystko w porządku?” - zapytał Julius, a ja trzymałam telefon w dłoni,
kciukiem szukając Ty.
„Uh…
uh…” - przyłożyłam telefon do ucha, ponieważ wykręciłam numer Ty i moje oczy
powędrowały do niego, aby zobaczyć, że dotarł do kuchni. Kiedy zobaczył moją
twarz, zamarł - „Trochę… nie.”
„Mama”
- powiedział mi Ty do ucha, a ja opuściłam głowę i spojrzałam na swoją rękę
trzymającą się krawędzi wyspy.
„Hej,
Słonko.”
Cisza,
a potem - „Co?”
Boże,
usłyszał to w moim głosie.
„Miałam…
umm” - przełknęłam - „Zostałam zatrzymana przez policję w drodze do domu.”
Teraz
przez telefon miałam całkowitą ciszę.
Cisza
przez telefon, ale w kuchni wielki, wściekły mężczyzna zagrzmiał - „Kurwa,
gówno.”
Kiedy
to dostałam cisza przez telefon wydłużyła się i szepnęłam - „Ty?”
„Proszę,
powiedz mi, że przekroczyłaś prędkość.”
„Nie.”
- nadal szeptałam.
„Kto
pieprzył się z tobą?”
„Crabtree”
- potwierdziłam - „Dopóki nie zatrzymał się inny gliniarz o imieniu Frank i on…”
Ty
nie pozwolił mi skończyć. Odgryzł się - „Tak”.
„Słonko,
ja…”
„Później,
kotku.”
„Ty,
ja…”
„Później, kotku.”
Potem
się rozłączył.
Gówno.
Cholera,
cholera, pieprzona cholera!
Opuściłam
telefon i spojrzałam na Juliusa.
Potem
wyszeptałam - „Nie powinnam była mu mówić.”
Juliusz
potrząsnął głową - „Gdyby moja kobieta została zatrzymana przez jakiegoś
brudnego gliniarza, który by się z nią pieprzył, sprawiając, że wyglądałaby
tak, jak ty teraz, co oznacza, że czujesz się dokładnie tak, jak wyglądasz
teraz lub gorzej, żeby móc się ze mną pieprzyć i nie powiedziałaby mi, to straciłbym
rozum.”
Skinąłam
głową. To było dobre.
Potem
zapytałam - „Czy on i tak straci rozum?”
Julius
spojrzał mi w oczy. Potem powiedział - „Nie wiem, laleczko. Ale wiedz, że, jeśli
tak, nie wyładuje się na tobie.”
„Ma
wiele do stracenia, jeśli wyładuje się na kimś innym” - przypomniałam mu cicho
drżącym głosem.
„Tak
jest, Lexie, ale jest mężczyzną i to jego decyzja, żeby wyładować się, jak
będzie chciał zwrócić uwagę na to, że ktoś pieprzy się z jego kobietą. Musisz
tylko pozwolić mu podjąć decyzję, a potem musisz się z tym pogodzić.”
Wtedy
całe moje ciało drżało i to nie była jedyna rzecz.
Moje
oczy drżały.
Potem
zostałam pochłonięta w niedźwiedzim uścisku przez ramiona Juliusa, które mocno
mnie obejmowały, kiedy odpowiedzi Juliusa ciążyły mi.
Nadal
nie wiedziałam, czy postąpiłam właściwie.
Dowiedziałam
się później, kiedy się pozbierałam, po tym, jak Julius pomógł mi wnieść zakupy
i odłożyć je, i po tym, jak uspokoiłam się przy piwie, że tego nie zrobiłam.
Zupełnie
nie.
*****
Ty
wszedł w tylne drzwi, a ja już patrzyłam w tamtą stronę, ponieważ słyszałam,
jak Cruiser podjeżdża pod dom.
Poczułam
nadzieję. Był w domu. Nie w więziennej celi, gdzie jakiś brudny gliniarz dzwoniłby
do jego kuratora, żeby powiedzieć mu, żeby zaczął papierkową robotę, żeby
odesłać mojego mężczyznę z powrotem do Kalifornii.
Myślałam,
że to dobrze.
Wyraz
jego twarzy mówił, że się myliłam.
Poczułam,
że blednę, a potem poczułam oddech więznący mi w gardle, gdy jego oczy mnie
odnalazły, a jego potężne ramię zatrzasnęło drzwi tak mocno, że szkło zatrzęsło
się i cudem, że się nie roztrzaskało.
Julius
natychmiast to zobaczył, wyczuł lub jedno i drugie, podszedł do Ty i szepnął -
„Walk.”
Ty
nie spuszczał ze mnie oczu. Jego długie nogi zaprowadziły go do wyspy
naprzeciwko mnie; zatrzymał się i położył na niej ręce w sposób, który jasno
wskazywał, że chce użyć rąk do czegoś innego.
W
chwili, gdy jego dłonie uderzyły w blat, oznajmił - „Poszedłem do Tate’a.”
Kiwnęłam
głową, ponieważ uważałam, że to dobrze. Tate był lepszy niż tracenie rozumu na
Rowdy’m Crabtree.
Mimo
to byłam zdezorientowana, bo wyglądał na wkurzonego. Wyglądał na
rozwścieczonego.
„Poszedłem
do Tate’a” - powtórzył.
„Okej”
- odpowiedziałam.
Nagle
pochylił się do przodu w taki sposób, że a odchyliłam się do tyłu, mimo że
wyspa była między nami i warknął - „Poszedłem
do Tate’a, Lexie!”
„Okej”
- szepnęłam.
„Powiedział
mi” - ciągnął, a ja potrząsnęłam głową, wciąż zdezorientowana.
„Co
ci powiedział?”
„Powiedział
mi, że mnie oszukiwałaś.”
Oddech
uwiązł mi w gardle.
O
Boże.
O Boże.
„Co?”
- przepchnęłam się oddechem zatykającym mi gardło.
„Nie
mogłem w to uwierzyć; nie ty” - odpowiedział.
„Ty…”
„Nie
ty” - powtórzył.
„Ty”
- wyszeptałam. Znowu zaczęłam się trząść, wiedząc, że to było złe, bardzo złe,
najgorsze, a on się poruszył, jego długie nogi zaprowadziły go na schody, a ja
patrzyłam, wciąż zdezorientowana, ale także przerażona. Tak przerażona mogłam
tylko wpatrywać się w schody i się nie ruszać.
Coś
było nie tak. Bardzo źle. Źle jak kataklizm.
I
wiedziałam, co było nie tak.
I
chciałam, żeby moje stopy zabrały mnie na schody, żebym mogła załatwić sprawę z
Ty na osobności, ale byłam tak przerażona tym, co zrobiłam i jego reakcją na
to, że nie mogłam się poruszyć.
„Porozmawiam
z nim” - mruknął Julius, ale nadal się nie poruszyłam, chociaż widziałam go na
schodach, bo wciąż się na nich gapiłam.
I
gapiłam się na nie, czując, że oddech utknął mi w gardle, serce biło mi mocno i
szybko w klatce piersiowej, swędzą mnie dłonie, a krew krążyła, gorąca i
szalona w moich żyłach.
Potem
zobaczyłam nogi i usłyszałam, jak Ty dudni - „Nie twoja sprawa, bracie.”
„Walk,
posłuchaj mnie…”
„To
nie twoja pieprzona sprawa” - Ty przerwał mu, okrążył schody i wyszedł na wprost
wyspy.
Rzucił
na nią rolki gotówki.
„Pięćdziesiąt
tysięcy. Twoja płaca. Jak stąd wyjdę, masz godzinę, żeby wydostać swoją słodką
dupę z mojego domu.”
Tak.
Tak. Coś było nie tak. Bardzo źle. Źle jak kataklizm.
I
wiedziałam, co to jest. I wiedziałam po jego twarzy, że miał na myśli każde
słowo.
Mimo
to wyszeptałam drżące - „Co?”
„Oszukiwałaś
mnie, Lexie, ty… kurwa… oszukałaś mnie” - warknął, pochylając
się do mnie - „Poszłaś do Tate’a i Deke’a za moimi pieprzonymi plecami. Rozkładałaś
się dla mnie, aby mnie rozpraszać. Twoja cipka nie ma łańcucha?” - zapytał,
jego słowa uderzyły we mnie, po czym odchylił się do tyłu i uciął - „Pieprzenie.
Tak samo ciężki jak całej pieprzonej reszty.”
Każde
słowo uderzyło we mnie jak cios.
„Ty,
ja…”
„Oszukałaś
mnie” - dokończył dla mnie, po czym podniósł dużą rękę i dźgnął mnie długim
palcem na każde „ty” - „Ty nie gniłaś
w tym pieprzonym miejscu przez pięć lat. Ty
nie masz odcienia skóry, który cię znakuje. Lubisz czarnego kutasa, ale branie
czarnego kutasa, kotku, nie czyni cię czarną. Z tym gównem nie można dyktować
warunków.” - cofnął rękę i kciukiem do siebie - „Ja to mam.”
„Posłuchaj
mnie.”
„Czas
by cię wysłuchać, Lexie, był pieprzone tygodnie temu, zanim rozłożyłaś swoje
pieprzone nogi, tak jak pieprzona Misty i, jak ona, pieprzenie oszukiwałaś mnie.”
Jego
słowa uderzały we mnie, ciosy były tak okrutne, że czułam je w miejscach, w
których moja skóra pękała, ale wciąż znalazłam siłę, by potrząsnąć głową i zrobić
krok w jego stronę, mówiąc - „Proszę, po…”
„Nie
zbliżaj się do mnie, suko” - warknął, a ja zamarłam, moje oczy utkwiły w jego,
krew płynęła tak szybko w moich żyłach, że czułam, jakbym płonęła żywcem.
„Godzina”
- uciął - „Jak wrócę, ma cię nie być. Jak będziesz, Lexie, wywalę cię.”
Potem
odwrócił się, okrążył wyspę i wykradał się do drzwi.
Potem
odszedł.
Godzinę
później ja też.
😭😭😭😭
OdpowiedzUsuńJejku Tate ma posrane w głowie. To nadal dupek. 🥴🥴🥴
OdpowiedzUsuńDziękuję 💙
OdpowiedzUsuńO nie....o nie....
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać jutra :)
Sugeruje nastawianie się dopiero na poniedziałek, bo jutro nie będzie lepiej :/
UsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuje za rozdział :)
OdpowiedzUsuńPogieło Tate że się wygadał buuuuuuuuu
Już nie będzie tak słodko
CZekam na kolejny rozdział
No cóż. Ty właśnie sobie przechlapał. Tate dał ciała. Kurcze, trza czekać. Dziękuje.
OdpowiedzUsuńNie wiem co zaszło u Tate i nie będę wyciągać pochopnych wniosków, ale różnica między Lexie, a Misty jest zasadnicza, więc mam nadzieję, że Ty wyciągnie głowę z ciemnego miejsca. I pomimo tego co przeszedł, chcę żeby go to zabolało. Dziękuję za rozdziały 🥰
OdpowiedzUsuń