Rozdział
16
Oficjalny
zbiór zasad Stalowych Magnolii
Ty
Ty
wciąż mył zęby, kiedy Lexie skończyła, splunęła, wypłukała, sięgnęła i wsunęła
szczoteczkę do zębów z powrotem do uchwytu przymocowanego do ściany między ich
dwiema umywalkami. Potem zrobiła krok w bok bliżej niego, a on patrzył w
lustrze, jak pochyliła głowę i grzebała w jakiejś kwiecistej torbie, która
leżała na blacie między umywalkami. Wyciągnęła jasnoróżowe, okrągłe etui,
odwróciła się i weszła do małego pomieszczenia z toaletą. Usłyszał, jak coś
małego pluskało w toalecie raz za razem i trwało to chwilę. Potem odwróciła
się, wyszła z tego małego pokoju, wrzuciła etui do małego kosza na śmieci i
spojrzała na niego w lustrze.
Potem
uśmiechnęła się.
Potem
sięgnęła do kabiny prysznicowej i odkręciła wodę, ściągnęła jego koszulkę,
którą nosiła do łóżka i śmignęła z majtek. Potem weszła.
Zgiął
szyję, splunął, spłukał, sięgnął i wsunął swoją szczoteczkę do zębów naprzeciw
Lexie w uchwycie.
Potem
poszedł pod prysznic.
*****
Ty
stał z biodrem opartym o blat, trzymając przed sobą miskę pokrojonych bananów,
truskawek i jogurtu, z łyżką w drugiej ręce wpychając jedzenie do ust.
Jego
oczy były zwrócone na jego kobietę, która była z powrotem w koszulce i czystych
majtkach, z mokrymi włosami, zaczesanymi do tyłu, ale szybko wysychającymi i
falującymi w powietrzu Kolorado. Napełniała mu podróżny kubek kawą,
jednocześnie wpatrując się w brudne naczynia, plamy i okruchy na blacie oraz
stosy listów, cały czas wyglądając tak, jakby chciała przestać na nie patrzeć.
Zanim
wyjechała, był raz lub dwa, kiedy wracał do domu, a ich łóżko nie było
pościelone, ale to było rzadkie; raz czy dwa zdarzyło się, że na wpół wykonała
tę robotę, szarpiąc kołdrę, strzepując poduszki i rzucając je, gdziekolwiek
wylądowały, ale to ostatnie było czymś więcej niż kiedykolwiek. Mogło zdarzyć
się kilka dni, kiedy ich ubrania pozostałyby na podłodze, gdzie je porzucili
lub zrzucili w ramach przygotowań do pieprzenia. Mógł minąć tydzień, kiedy
pozwoliłaby, by poczta nagromadziła się na bocznym blacie kuchennym.
Kilka
razy zostawiała naczynia w zlewie i zmywała je następnego ranka.
Ale
przy tym wszystkim zawsze było czysto i w końcu zabierała się do sprzątania.
Najwyraźniej sześć tygodni narastania to około pięć i pół tygodnia za dużo.
Przeżuł,
przełknął i przemówił - „Napełnij zmywarkę, mama, a ja ją opróżnię. Wyniosę
śmieci. Nie odkurzę. Nie posprzątam jebanej toalety. A wewnątrz miałem dość
zamiatania i mycia podłóg na całe życie. Więc włączę się w sposób, który
właśnie powiedziałem. Poza tym to do ciebie należy decyzja, czy zgadzasz się z
tym, czy też musimy znaleźć sprzątaczkę.”
Przy
pierwszych słowach, jakie wypowiedział, jej oczy skierowały się na niego.
Kiedy
skończył, zapytała - „Napełnisz zmywarkę i opróżnisz ją, czy rzeczywiście robiłeś to, kiedy mnie nie było?”
Chociaż
wyczuł, że się z nim droczy, brzuch zacisnął mu się na jej ton.
Właśnie
skończył pieprzyć ją pod prysznicem. Wcześniej pokazała, że prowadzi ich do
przodu, jest z nim razem w drodze do następnego etapu budowania rodziny. A
kiedy to zrobiła, uśmiechnęła się do niego.
Ale
od czasu ich prysznica dostawał ten ton i ten ton pasował do jej ogólnego
wyglądu. Cichy, zamyślony, skrajnie niepewny.
Kupił
to, będąc głupcem, traktując ją jak kutas, mówiąc jej gówno, którego nie
powinien był mówić, porównując ją do Misty, kobiety, której zarówno on jak i ona nienawidzili, i to było
dyskusyjne, ale wyczuwał, że jego żona nienawidziła Misty przynajmniej tak samo
mocno jak on. Na pewnym poziomie mogło być gorzej, biorąc pod uwagę, że Misty
była siostrą i związała siostrzeństwo z gównem, które nałożył na Lexie, gównem,
na które nie zasłużyła. Misty dopuściła się niewybaczalnej zdrady siostrzeństwa.
Ale
Lexie stąpała ostrożnie, prawdopodobnie nawet nie wiedząc, że to robi. Dwa razy
spieprzył, dwa razy był kutasem, dwa razy smagał i wyleciał z pyskiem. Za
pierwszym razem nie zrobiła gówna, żeby na to zasłużyć, za drugim zrobiła, ale
jego odpowiedź była zdecydowanie przesadzona. Teraz, jak widział, zamierzała
zrobić wszystko, co w jej mocy, żeby nie dostać tego po raz trzeci.
Ty
wolał ten ton niż ten, którym rozmawiała z nim na plaży, głosem pustym,
martwym, odległym. Nigdy więcej nie chciał słyszeć, jak mówi w ten sposób, czuć
ciemność, która ją spowijała, doświadczać jej odejścia tak daleko, że wiedział,
że może biec pełnym gazem przez resztę życia i nigdy jej nie dosięgnąć. Nigdy
nie chciał tego z powrotem, ani dla siebie, ani dla niej, to było tak bolesne,
że wziąłby cokolwiek innego od niej, nawet to.
Mimo
wszystko, nadal mu się to nie podobało.
Włożył
więc łyżkę do miski, odłożył ją na bok i delikatnie rozkazał - „Mama, chodź
tutaj.”
Lexie,
będąc Lexie, podeszła bezpośrednio do niego.
Objął
ramieniem jej talię, przyciągając jej ciało do siebie, a jej ręce uniosły się
płasko na jego klatce piersiowej, nie po to, by go przytrzymywać, tylko po to,
by oprzeć je tam, gdy jej głowa odchyliła się do tyłu, by na niego spojrzeć. Drugą
rękę owinął wokół jej szyi, a jego kciuk poruszał się po jej szczęce.
„Zajmie
trochę czasu, abyś znowu mi zaufała…” - zaczął, ale szybko mu przerwała.
„Ufam
ci.”
Jego
kciuk przestał głaskać, a jego palce lekko ją ścisnęły, gdy zbliżył twarz - „Maleńka,
nie ufasz.”
„Ufam.”
Potrząsnął
głową i zapytał cicho - „Czy możesz się zamknąć na chwilę, żebym mógł mówić?”
Zacisnęła
usta, ale jej oczy zapłonęły.
Teraz,
to lubił.
Zwalczył uśmiech i zaczął mówić - „Dramat się
skończył, wróciliśmy do nas i to ja spieprzyłem to, zrobiłem to na wielką
skalę, powiedziałem paskudne gówno, którego nie powinno się mówić i nie mogę
tego cofnąć. Zadane przeze mnie rany pogłębiły się i mogę tylko mieć w Bogu nadzieję,
że pewnego dnia się zagoją. Do tego dnia, mama, wszystko, co mogę ci obiecać,
to to, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby odeprzeć to gówno i nigdy
więcej ci tego nie zrobię. Ale przed nami kamienista droga i nie wiem, dokąd
ona doprowadzi, zanim przejdziemy na drugą stronę. Jedyne, co mogę ci dać, to
to, że jak to gówno wychodzi z moich ust i cię tnie, musisz zrozumieć, że to
gówno zostało we mnie zasiane i muszę je wyrzucić. Postaram się to zrobić w
sposób, który cię nie skrzywdzi, ale, oczywiście, nie mam tej pewności, więc
nie mogę składać żadnych obietnic, z wyjątkiem tej, że spróbuję. To, co musisz
mi dać, to, że wiesz, że nie chodzi o ciebie, chodzi o mnie, musisz to wyssać i
stać przy mnie, musisz wiedzieć, w końcu odwalę dupę, żeby to wszystko było
tego warte dla ciebie i musisz zawsze pamiętać, że cię kocham, a nigdy, ani
razu, nie powiedziałem tych słów żadnej oddychającej duszy, więc musisz też
wiedzieć, co to znaczy.”
Zamrugała.
Potem
zapytała - „Nigdy nie powiedziałeś nikomu, że go kochasz?”
Potrząsnął
głową i odpowiedział - „Kochałem jedną osobę w moim życiu, Tuku, a on umarł zanim
powiedziałem mu te słowa i do dziś, mimo że nie był człowiekiem skłonnym do
tego rodzaju gówna, żałuję, że tego nie zrobiłem i żałowałem, że umarł nie wiedząc,
co mi dał i ile dla mnie znaczył.”
Skinęła
głową, jej twarz wskazywała zrozumienie w taki sposób, że rana, którą miał po
tym, przez co przeszli, wciąż świeża, ziejąca, rozdarta rana po lewej stronie
jego klatki piersiowej, zapulsowała, ponieważ wiedział po jej spojrzeniu, że
się nauczyła tego dzień wcześniej.
Nie
zrobił jej tego, ale to, co zrobił, zmusiło rękę Juliusa do tego, co zrobił,
więc to też musiał odpokutować.
„Mogę
ci to dać, Ty” - wyszeptała, przyciskając dłonie do jego klatki piersiowej.
„Dzięki,
maleńka” - wyszeptał, a potem nadal mówił cicho, ale stanowczo, kiedy rozkazał
- „Teraz, usunąłem ten cień z twojego życia, ale dziś rano widzę, że to cię
kontroluje. Pozbądź się tego. To my, ty i ja, ludzie przeżywają to gówno i
jeśli uda im się to zrobić razem, to ich wzmacnia. Przebij się, mama, i przejdź
ze mną na drugą stronę.”
Wpatrywała
się w jego oczy i szeptała, kiedy powiedziała - „Skąd wiedziałeś?”
Pochylił
twarz jeszcze bliżej, przesuwając dłoń z jej szyi w górę do jej włosów, a jego
ramię zacisnęło się wokół niej - „Moja
Lexie promienieje jasnym światłem i potrafi to robić nawet we śnie. Lexie
włócząca się po tej kuchni robi to pod chmurką.”
Spojrzała
mu w oczy. Potem przycisnęła się bliżej. Potem jej usta uniosły się na końcach.
Potem
powiedziała - „Dobrze, Słonko, zapalę światło.”
Poczuł,
że jego usta również wykrzywiają się na końcach, zanim odpowiedział - „Okej.”
Wspięła
się na palcach i pocałowała go w gardło. Zamknął oczy, kiedy poczuł jej usta i
muśnięcie miękkich włosów na swojej szczęce. Potem otworzył je, kiedy znów opuściła
się na nogach.
Kiedy
znów spojrzał jej w oczy, przypomniał jej - „Byliśmy zajęci i nie wyrobiłaś
sobie opinii ostatniej nocy. Dużo się dzieje, ale opuszczę mój trening dziś
wieczorem, żeby wrócić prosto do domu i zabrać cię do salonu Dodge’a koło Gnaw
Bone, potem wrócimy do domu, żeby przygotować się do zabrania Juliusa i Anany
do Koguta.”
Zmarszczyła
brwi - „Dodge…?”
„Kupię
ci kolejnego Chargera.”
Światło
zaświtało, a potem zaczęło się zaprzeczanie - „Ty…”
Potrząsnął
głową, a palce w jej włosach zacisnęły się w pięść i delikatnie szarpnęły.
„Kupię
ci kolejnego Chargera.”
„Ale…
ja… nie możesz…” - przerwała, a potem skończyła - „…pieniądze.”
„To,
jak pracuje Tate, nie kosztuje kupy forsy, żeby nasmarować łapy szumowin, które
nie zrobią nic za darmo. Potrzebujesz samochodu, któremu mogę zaufać, Wąż może
być latem, Charger jest lepszy na zimę. Kochałaś ten samochód. To, co zrobiłem,
oznaczało, że go straciłaś. Mam kasę, więc dostaniesz kolejny.” - Przerwał i
dokończył - „Dzisiaj.”
„Ale…”
Przerwał
jej - „A w ten weekend, pieprz mnie, idziemy na zakupy po stolik do kawy.”
Zamrugała.
Potem spróbował ponownie - „Ale…”
„I
muszę wysłać więcej pieniędzy do Elli, żeby odzyskać twoje gówno.”
„Moje
gówno jest u Dominica i Daniela. Mają na ranczo stary dom ze stodołą, więc
mogli to dla mnie przechować. Czekali, aż się gdzieś osiedlę, żeby mogli mi to
wysłać.”
Cóż,
dzięki, kurwa. Mniej o jeden problem, który nie będzie kosztował pieprzonej
fortuny ani nie zajmie tygodni.
„Dobrze.
Porozmawiam z chłopcami, zabierzemy twoje gówno do domu.”
Uśmiechnęła
się. Potem powiedziała mu - „Nie potrzebujemy stolika do kawy.”
„Wczoraj
powiedziałaś, że tak” - przypomniał jej.
Przycisnęła
się bliżej - „Ty, Słonko” - powiedziała cicho - „Rozumiem to, co próbujesz
zrobić, ale będzie dobrze, ja będę okej.
Nie musisz dawać mi każdego pragnienia mojego serca, aby udowodnić mi, że mnie
kochasz.”
„Mama,
za każdym razem, gdy chcę włączyć pieprzony telewizor, muszę najpierw
zlokalizować pilota, a to zwykle wymaga wykopania go z poduszek. To gówno jest
upierdliwe. W zeszłym tygodniu wstałem i kopnąłem prawie pełne piwo, które postawiłem
na podłodze. To gówno też jest
wrzodem na tyłku. Potrzebujemy pieprzonego stolika do kawy.”
Zachichotała,
on to usłyszał, zobaczył, poczuł i lubił to.
Potem
powiedziała - „Dobrze, kochanie, kupimy stolik do kawy” - Zatrzymała się i
dodała - „I dywan”.
Popychała
to.
Cokolwiek.
„I
dywan” - zgodził się.
Uśmiechnęła
się do niego.
Przywrócił
ich do aktualnej sprawy - „Więc jak mówiłem, musimy zdobyć ci nową brykę,
musimy zabrać Juliusa i Ananę, żebyśmy mogli im spłacić za spowodowanie
strachu, złamanego serca i potrzeby szalonego pędu przez Stany Zjednoczone,
żebyś mogła patrzeć jak umieram, ale musisz też zostać poinformowana. Nie wiem,
co dzisiaj planujesz, ale chcę, żebyś była w mieście, w warsztacie, o dwunastej
trzydzieści, to pójdziemy na lunch do baru i cię wprowadzę.”
„Zamierzam
się rozpakować, posprzątać dom i dowiedzieć się, czy Dominic mnie zastąpił” -
poinformowała go, po czym znów się uśmiechnęła - „Więc lunch z moim mężem
pasuje idealnie.”
Jego
ramię ścisnęło ją kolejny raz i odwzajemnił uśmiech.
Potem
zapytała - „Czy Dominic mnie zastąpił?
Nie zrobił tego, kiedy rozmawiałam z nim kilka tygodni temu, ale…”
„Mama,
nie podążam za wydarzeniami w lokalnym salonie. Myślę, że, żeby być Stalową
Magnolią, musisz mieć cipkę.”
Po
tym, jak to powiedział, jego żona wybuchnęła śmiechem, tak mocno, że nie mogła utrzymać
głowy, więc opuściła ją na jego klatkę piersiową, zaciskając ręce w pięści na
jego koszulce, a jej ramiona drżały. A kiedy słyszał i czuł jej śmiech,
zastanawiał się, dlaczego nie dał jej tego więcej.
To
też musiał nadrobić.
Potem
jej głowa odskoczyła do tyłu i nadal śmiejąc się, poinformowała go - „Nie
jestem pewna, czy istnieje Oficjalny Zbiór Zasad Stalowych Magnolii, ale myślę,
że masz rację, ten konkretny wymóg jest oczywisty.”
Uśmiechnął
się do niej.
Potem
zmienił temat na inny ważny, którego musiał dotknąć przed pójściem do pracy, a
kiedy to robił, jego pięść wysunęła się z jej włosów i przesunął rękę w dół, by
owinąć wokół jej ramion.
„W
porządku, Lex, masz napięty harmonogram, ale poświęć trochę czasu, zadzwoń do
Bess i porozmawiaj z nią o przyjeździe tutaj. Jak chce umieścić Dallas w swojej
przeszłości, a my mamy wolny pokój, to może ona wypróbuje Kolorado.”
Śmiech
uciekł z jej twarzy, ale wypełniło ją ciepło, jej ciało, już przyciśnięte,
wtopiło się w jego i wyszeptała - „Ty”.
„Ale
jak bierze ten pokój, to śpi z zamkniętymi pieprzonymi drzwiami.”
Ciepło
pozostało na jej twarzy, ale jej oczy rozbłysły humorem, gdy powiedziała cicho
- „W porządku, kochanie, wyjaśnię to.”
Uśmiechnął
się do żony. Potem wymamrotał - „Muszę zebrać się do pracy, kotku.”
Skinęła
głową. Opuścił czoło, by dotknąć go do jej, pochylił podbródek, by móc dotknąć
ustami jej ust, a następnie puścił ją, obszedł, chwycił swój kubek podróżny i
przesunął grzbietami palców po jej biodrze, gdy się cofał, mówiąc - „Później,
mama.”
Poczuł
na sobie jej oczy, gdy szedł przez kuchnię do schodów i usłyszał, jak mówi -
„Później, Słonko.”
I
mając to z powrotem, wszystko to, od przebudzenia z żoną, przez pieprzenie jej
pod prysznicem, bycie z nią w kuchni, po odczuwanie jej oczu na nim, gdy szedł
po schodach, po usłyszenie jej miękkiego, słodkiego - „Później… ” wiedział, że
tęsknił, kiedy zniknęło, ale po powrocie wiedział, że naprawdę za tym tęsknił.
Ale
to było z powrotem i kiedy schodził po schodach, modlił się do Boga, aby tym
razem trzymał swoje gówno razem i dbał o to.
*****
Dwie
i pół godziny później Ty był pod maską samochodu, gdy zadzwonił jego telefon,
wyprostował się, złapał szmatę, przeciągnął nią, by zmyć tłuszcz z dłoni,
wyciągnął telefon z do tylnej kieszeni i zobaczył numer, którego nie rozpoznał,
ale miał numer kierunkowy, który znał.
Dallas.
Otworzył
go i przyłożył do ucha.
„Yo.”
„Ty”
- usłyszał głos mężczyzny.
„Tak?”
„Angel.”
Pieprzyć
go.
Peña.
„Peña”
- przywitał się.
„Tak
żebyś wiedział, Duane Martinez przyszedł dwa dni temu, żeby złożyć spóźniony
raport, że został napadnięty przez niejakiego Tyrella Walkera.”
Kurwa.
„Jaja
robisz” - zagrzmiał Ty.
„Nie,
pieprzony alfons diler narkotyków wchodzi na pieprzony posterunek policji
wygląda jak łasica, którą jest, ale jest zdrowy i robi to, żeby zgłosić
pieprzoną napaść.”
Wtedy
Ty usłyszał głęboki chichot.
Ty
nie był rozbawiony.
Peña
mówił dalej - „Ponieważ interesowałem się Martinezem i wszystkimi jego brudnymi
czynami, został zgłoszony i wysłany do mnie. Więc złożył mi ten raport. Teraz
nie pomyl się Ty, traktuję swoją pracę poważnie, ale muszę przyznać, że, jak zdawał
ten raport, zgubiłem długopis. Przysięgam na Boga, nie wiem, gdzie umieściłem
tego skurwiela.”
I
na to Ty był rozbawiony. Dlatego opuścił głowę i uśmiechnął się do butów.
„Do
bani, człowieku” - mruknął do telefonu.
„Wiem.
Nie martw się, znalazłem go od tego czasu. Zadzwoniłem też do Carnal i
dowiedziałem się, że zachorowałeś na grypę jednodniową, więc nie ma mowy, żebyś
naruszył zwolnienie warunkowe, wpychając swój tyłek do stanu Lone Star, by
przekazać wiadomość pięściami. Dostałem oświadczenie od Tatuma Jacksona potwierdzające
stan twojego zdrowia, a Jackson wiedział o tym, ponieważ jego żona przyniosła
ci rosół. Słyszałem, że to pomogło ci wyzdrowieć i cieszyłem się, że to słyszę,
esé[1].”
Ty
podniósł głowę i wyjrzał z jednej z zatok, wciąż się uśmiechając - „To był
szybki powrót do zdrowia.”
„Dobre
wieści” - mruknął Peña, po czym kontynuował - „Więc zgłosiłem to panu
Martinezowi, pytając go, czy chce zmienić swoje oświadczenie. Powiedzieć, że
był zszokowany jak cholera, byłoby niedopowiedzeniem. Pominął informację, że
był z tobą mężczyzna, którego najwyraźniej nazywałeś „Tate”, ale dołączył tę
informację, kiedy ponownie z nim rozmawiałem. Zapytałem, czy żona pana Jacksona
była również obecna podczas tego niedawnego wykroczenia, biorąc pod uwagę, że
stanowi alibi zarówno twoje, jak i pana Jacksona, ale zaprzeczył. Następnie
przypomniałem mu, że składanie fałszywych zeznań na policji jest niezgodne z
prawem, że nie ma dowodów na to, że skopano dupę zarówno jemu jak i jego
szanownym kolegom, skoro nie mieli żadnej pomocy medycznej, gdzie by sporządzono
faktyczną dokumentację. I na koniec, jedynymi trzema świadkami było tych trzech,
którym rzekomo skopano tyłki, a ja wyjaśniłem, że, ponieważ ich trzy zapisy
policyjne mogą być użyte jako zestaw encyklopedii szczegółowo opisujących
szeroki zakres przestępstw, które można popełnić, więc żaden z nich nie byłby
wiarygodnym świadkiem, a następnie poinformowałem ich, że mężczyzna, którego
oskarżali o współudział w przestępstwie, był byłym gliną, a obecnie jest szanowanym
zbiegiem agentem aresztowania zbiegów, coś, co, jak mogłem stwierdzić,
zszokowało go. Następnie przypomniałem panu Martinezowi, że według lokalnych plotek
pewien Tyrell Walker ograł go w pokera kilka lat temu, a pan Martinez nie był
do końca cichy, kiedy zapiał ze szczęścia, że pan Walker został skazany za
zabójstwo, widząc, że wciąż był mu winien całkiem sporo. Zasugerowałem, że być
może chciał użyć policji, aby wydobyć się z tego długu i że takie
przedsięwzięcie nie zostanie przyjęte. Dostrzegł mądrość wycofania swojego
oświadczenia, co było dla mnie szczęśliwe, ponieważ nie miałem tego na koncie i
nie paliło mi się pisać o tym gównie.”
Jezu,
Shift nie był tylko kawałkiem gówna, skurwysynem, był też naprawdę cholernie
głupi.
A
Ty wciąż się uśmiechał, kiedy
zauważył - „Mówisz, że jestem ci to winien.”
„Nie…”
- głos Peñy ścichł - „…mówię tylko, że nie wiem, jakie gówno sprowadziło Lexie
z powrotem do Dallas, ale dziękuję, że udowodniłeś mi, że się nie myliłem, że przejmujesz
się swoją żoną. Martinez rozgłosił szeroko, że zrekrutował cipkę Rodrigueza do
swojej stajni i już przyjmował zamówienia. Zatroszczyłeś się o to, więc ja nie
musiałem. A także mówię, że wiadomość, którą przekazałeś, nie została odebrana.
Może zostawić Lexie w spokoju, ale jest wkurzonym czarnym mężczyzną i ta
wściekłość jest teraz skierowana na ciebie. Założę się, że masz pewne
doświadczenie w pilnowaniu twoich pleców. Używaj tego i bądź pilny.”
Uśmiech
Ty zgasł i wymamrotał - „Kurwa, nie potrzebuję kolejnego pieprzonego problemu”.
„Cóż,
teraz sprawiasz, że czuję się jak Święty Mikołaj” - odpowiedział Peña, a Ty
odwrócił się i wszedł głębiej do warsztatu.
Potem
zapytał - „Zamierzasz się podzielić?”
„Cóż,
nie zamierzałem, bo chcę, żebyś oczyścił myśli ze wszystkiego, co robię, bo, chociaż
mogę być w Dallas, ale moja karma musi być w Carnal, ponieważ dziś rano
dostałem wiadomość od jednego z twoich sąsiadów. Po pierwsze, powiem ci, że
kiedy tam byłem, wszedłem do Departamentu Policji Carnal i błysnąłem odznaką.
Oficer dyżurny przy biurku, niezbyt inteligentny, rzucił okiem na nią, otworzył
szeroko drzwi i podał mi swój kod do
kserokopiarki. Biorąc pod uwagę, że tym skurwielom udało się uciec z
morderstwem, dosłownie, pomyślałem, że nie wszyscy mogą być tak głupi jak
człowiek, który pilnuje drzwi, więc pomyślałem też, że nie mam dużo czasu. Ale
mądrze wykorzystałem swój czas przy kopiarce, zanim ktoś wtrącił się w moje
zajęcia i zostałem serdecznie i kolegialnie usunięty. Nie powiem ci tego, co
znalazłem. Nie podzielę się również z tobą tym, o czym rozmawiałem z niektórymi
obywatelami Carnal w różnych instytucjach. Powiem
tylko, że po spędzeniu trochę czasu od opuszczenia pięknego stanu Kolorado,
działając na rzecz niektórych rzeczy, których dowiedziałem się podczas wakacji,
moje działania zostały zauważone. A dziś rano zadzwonił do mnie funkcjonariusz
Frank Dolinski, żeby porozmawiać jak glina z gliną. Oficer Dolinski powiedział
mi, że jakiś czas temu usłyszał, że zostałeś zwolniony warunkowo, a ponieważ
jest albo sprytnym sukinsynem, albo jasnowidzem, wiedział, że twoje zwolnienie
może oznaczać dobre lub złe rzeczy, ale dobre lub złe, powiedział mi, że masz
wielu przyjaciół w tej okolicy, wszyscy „pielęgnowali” niemałą ilość
antagonizmu przez ponad pięć lat, więc to miało coś znaczyć. Co więcej, ojciec oficera Dolinski był gliną, podobnie
jak jego dziadek, a on naprawdę lubi swoją pracę, chciał podążać za rodzinną
tradycją, odkąd pamiętał i zdobył odznakę, by chronić i służyć, a nie zasłaniać
własny tyłek. Więc poświęca temu dużo uwagi i kiedy to mówię, że mam na myśli
dużo, a kiedy mówię dużo, mam na myśli przez cholernie długi czas.”
Ty
słuchał, ściskało mu brzuch i klatkę piersiową, a kiedy Peña nie kontynuował,
zapytał - „Tak?”
„Tak”
- odparła Peña - „Więc Dolinski wprawił piłkę w ruch przed twoim wypuszczeniem, ale takie gówno idzie wolno i byłeś
nieobecny, zanim sprawy mogły się uporządkować.”
„Co
gówno idzie wolno i jakie rzeczy są porządkowane?” - spytał Ty.
„Głęboko
tajna misja Dolińskiego, polegająca na wewnętrznym śledztwie dotyczącym prawie
całego Departamentu Policji Carnal, ze szczególnym zainteresowaniem szefem
policji Arnoldem Fullerem” - odpowiedział Peña.
Ciało
Ty stało się twarde.
Jasna
cholera.
Peña
kontynuował - „To śledztwo koncentruje się wokół różnych rzeczy, w tym
niewłaściwego prowadzenia przez Fullera sprawy, gdy seryjny morderca polował na
jego mieszkankę, po czym agent specjalny Tambo z FBI złożył skargę nie tylko na
to, że wydział Fullera grzebał się w sprawie, ale także na zachowanie Fullera i
nieprofesjonalne podejście, kwestionujące jego przydatność do pracy. Skarga
Tambo została dodana do skarg od obywateli Carnal, które piętrzyły się, a Wydział
Wewnętrzny zaczął węszyć, ale nigdzie nie mógł dojść, bo ślady były zakryte, a
prawie każdy gliniarz w wydziale był brudny, więc potrzebowali wewnętrznego
człowieka, a błoto jest tak głębokie w Carnal PD, że nie mogli go zobaczyć i
znaleźć. Doliński wystąpił jako demaskator i chętny tajny agent, który wprawił
w ruch intensywne śledztwo w całym Departamencie, ale skoncentrował się na
wspomnianym wcześniej spierdoleniu z seryjnym mordercą, a także na możliwym
potwierdzeniu przez miejscowych funkcjonariuszy organów ścigania w ukrywaniu winnego
zabójstwa handlarza narkotyków w Los Angeles i ekstradycji obywatela Carnal,
aby stanąć przed sądem za to przestępstwo. Wydział Wewnętrzny w Los Angeles,
który współpracuje z lokalnym Wydziałem Wewnętrznym nad tym konkretnym
problemem, najwyraźniej ma informacje, że zamordowany diler rzekomo dawał
działki detektywowi Gene’owi Fullerowi, który jest bratem szefa policji Arnie’go
Fullera, a stary Gene podobno lubił jego działki wystarczająco, by wejść
głęboko w kontakt z dilerem i, z pensją gliniarza, jedynym sposobem na pokrycie
tego długu było zejście dilera.”
Jasna
cholera.
Peña
mówił dalej - „Jak wiesz, w Kalifornii dwóch dilerów zginęło z tej samej broni,
trzydziestki ósemki, ale nie wiesz, że detektyw Chet Palmer ma trzydziestkę
ósemkę zarejestrowaną do użytku osobistego. Ale kiedy zadawano pytania,
detektyw Palmer został poproszony o okazanie tej broni i nie mógł tego zrobić,
mówiąc, że kiedy poszedł po nią, zauważył, że jej brakuje, i poniewczasie
zgłosił, że została skradziona, a mówi, że minęły lata, odkąd dotknął tego
pistoletu, więc mogło być lata temu, kiedy została skradziona. Dwa i dwa dały
cztery, a osobą, która dała cztery w Carnal dla Wydziału Wewnętrznego, jest
oficer Frank Dolinski.”
Jasna
cholera.
Peña
jeszcze nie skończył - „Widzisz, problem Dolińskiego polega na tym, że jest pewien
bardzo sprytny były gliniarz z Carnal, którego przyjaciel został skazany za
przestępstwo, którego nie popełnił, i, jeśli nie masz nic przeciwko temu, że
powiem, bardzo sprytny obecny gliniarz w Dallas, który interesuje się żoną tego
mężczyzny, którzy obaj węszą. Co gorsza, z jakiegoś powodu jestem pewien, że
nic o tym nie wiesz, chociaż minęło trochę czasu, agent specjalny Tambo i jego
przełożeni nagle zaczęli zadawać pytania dotyczące skargi złożonej przez Tambo
i nie byli naprawdę zachwyceni odpowiedziami, które otrzymywali, ale zamiast
wzruszać ramionami i iść dalej, postanowili przestać się opierać i zdobyli
trochę wiedzy. Wszystko to, a Dolinski już ma swój tyłek kurewsko w środku. Nie
wszyscy są za tym, żeby sprawy dwóch czarnych mężczyzn w dwóch stanach
oskarżonych o morderstwa, których nie popełnili, jeden odbierający sobie życie,
drugi tracący swoje pięć lat, zostały ujawnione i trafiły do ogólnokrajowych
wiadomości. Dolinski mówi, że z tego powodu na posterunku policji w Carnal jest
intensywnie i chce, żebym był świadomy, że jeśli te zewnętrzne frakcje będą
kontynuować swoją działalność, niektórzy nerwowi ludzie mogą stać się naprawdę
cholernie nerwowi, a funkcjonariusz Dolinski mówi, że jest tak blisko zapytania
jego dziewczyny o rękę, a on naprawdę chciałby mieć szansę poprosić ją, nie
wspominając o poślubieniu jej i założeniu z nią rodziny, i nie mieć oderwanej
głowy przez jakiegoś przypadkowego czarnego faceta, który miał pecha i na niego
spojrzał jeden z tych dziwnych dupków, by zasłużył na wyrok za tę zbrodnię.”
Ty
milczał, a został uciszony przez zaskoczenie.
Potem
zapytał - „Wycofujesz się?”
Na
to Peña również milczał przez długie chwile, zanim powiedział cicho - „Myślałem
o tym” - przerwał, a potem kontynuował - „I, widzisz, chcę pomóc
funkcjonariuszowi Dolinski. Miałem tylko bardzo długą rozmowę przez telefon,
żeby poznać tego faceta, ale odniosłem wrażenie, że to dobry człowiek. Wiem, że
robi to, co robi, jest człowiekiem moralnym i odważnym. Problem polega na tym,
że podzielił się ze mną, że ktoś wpadł na pomysł, a wszystko zaczęło się od
tego, jak wyszedłeś. Zanim wróciłeś do domu, było cicho, więc uznali, że
najlepszym sposobem działania jest złożenie oświadczenia i wciągnięcie cię z powrotem. Widząc, że nie pomagałeś w tym, nie
wpadałeś do Carnal, z płonącą bronią, wymierzając karę, ale zamiast tego cieszyłeś
się swoim statusem młodego małżonka, czuli, że trzeba cię wyciągnąć. I czuli,
że najlepszym na to sposobem jest pieprzenie się z twoją żoną. Więc
funkcjonariusz Dolinski powiedział mi, że wprowadzili ten plan w życie i
obiecał, że zrobi dla Lexie, co może, ale nie czuję się dobrze z tą obietnicą
ani z tym, ile czasu zajmie, zanim to gówno zostanie wykonane i jeśli gówno
jest tak zakopane, że krzywdy nigdy nie zostaną naprawione. Nie przepadam za złymi
rzeczami, które nie są naprawiane, krzywdy naprawiane są poniekąd powodem, dla
którego wszedłem do biznesu gliniarzy, więc nadal czuję, że muszę zrobić, co
mogę, aby tak się stało.”
Ty
nie odpowiedział.
Więc
Peña zapytał - „Porozmawiasz z panem Jacksonem?”
Na
to Ty odpowiedział - „Tak, ale my też się nie wycofujemy. Frank to dobry
człowiek i współczuję mu. Już chronił Lexie. Chodzi o to, że nie chcę wracać, a
ja i Lexie chcemy założyć rodzinę i chcę, żeby moje dzieci miały ojca, który
nie ma takiego cienia nad głową. Misją jest pozostać wolnym i oczyścić moje
imię i ufam Frankowi, ale jeden człowiek przeciwko wielu nie zrobi gówna. Nie mogę
powiedzieć, że nie cieszy mnie to, że ci faceci czują ciepło na tyle, by się
wzdrygnąć, więc nie jestem pewien, czy chcę odrzucić to ciepło. Zrobimy, co w
naszej mocy, aby chronić plecy Franka, ale nie tylko jego przyszłość od tego
zależy.”
Cisza,
a potem Peña ujawnił, że dopracował się jednej rzeczy w tym wszystkim, co Ty
powiedział - „Ty i Lexie próbujecie?”
Kurwa.
Ty
nie chciał odpowiadać, ale to zrobił - „Tak.”
Potem
zdziwione - „Już?”
„Angel,
straciłem pięć lat. Myślisz, że jestem fanem tego, żeby to olewać?”
„Masz
rację” - mruknął Peña.
„W
każdym razie Lex chce czworo dzieci. Ma trzydzieści cztery lata, więc jak tego
chce, musimy zaczynać.”
Wcześniej
słyszał śmiech Peñy - „Madre de Dios[2],
esé, właśnie mnie wyleczyłeś. Tu esposa es muy linda[3],
ale czworo dzieci? To około trzy bóle głowy i zdecydowanie trzy czesne w
college’u, za którymi cieszę się, że nie będę tęsknić.”
Gówno.
To nie było coś, o czym myślał.
Przemyślał
swoją przysięgę, że nigdy więcej nie zagra w pokera, a na pewno przemyślał wyprawę
na zakupy stolika do kawy, kiedy Peña skończył.
„W
porządku, Ty, nie oczekuję zaproszenia na baby shower, ale masz teraz mój
numer, jakbyś mnie potrzebował lub ona
potrzebowała, jestem pod telefonem. Będę miał oko na Martineza i dam ci znać
jak usłyszę cokolwiek.”
„Dzięki,
Angel i trochę odpłaty, nie dla ciebie, ale na wypadek, gdyby Frank do ciebie
zadzwonił, nie siedzieliśmy bezczynnie. Jakby musiał oprzeć się na kimś, żeby
się przewrócił, niech opiera się na Crabtree’m.”
„Crabtree?”
„Tak,
na oficerze Rowdy’m Crabtree’m.”
„Co
masz dla niego do użycia na funkcjonariuszu Crabtree?”
„Dotarło
do mnie, że funkcjonariusz Crabtree odwiedza Denver co drugi weekend i robi to,
ponieważ w Denver może skorzystać z pewnej usługi, której nie może mieć tutaj,
w górach. A tę usługę świadczą mężczyźni wyglądający jak chłopcy i jest ona świadczona
za opłatą.”
Następnie
niski gwizd i - „Jak pewne to jest?”
„Bardzo.”
„Ole
Frank dał mi swój numer” - powiedział mu Peña.
„Podejrzewam,
że znajdziesz czas na telefon.”
„Nie
ma go na twoim szybkim wybieraniu?”
„Ostatnio
Frank omija mnie i Tate’a szerokim
łukiem.”
„Prawdopodobnie
sprytne” - mruknął Peña.
Prawdopodobnie
tak było i teraz Ty wiedział dlaczego. Wcześniej myślał, że Frank przeszedł na
ciemną stronę, co oznaczało, że jego interwencja w Lexie nie miała sensu. Teraz
to miało sens.
„Jedna
rzecz” - dodał Ty - „Jeśli Frank zechce to wykorzystać, musi to zrobić wkrótce.
Jeśli tego nie zrobi, Crabtree porozmawia z kimś innym. Siedzi w radiowozie,
nie będzie ciągnął mojej żony za bzdury i był zamieszany w moje gówno, więc mam
ochotę patrzeć, jak się wierci. Ta informacja jest nowa, nie mieliśmy jej długo
i nie będziemy trzymać dłużej. Odwróci się dla Franka albo dla mnie, ale odwróci
się.”
„Racja”
- szepnął Peña.
„Racja”
- potwierdził Ty.
„Masz
więcej?” - zapytał Peña.
„Mamy,
ale to, co mamy, to gówno, które zamierzam zatrzymać. Nie tylko Crabtree musi
się wiercić.”
Cisza
wtedy - „Dobrze. No dobrze, Ty, znowu bądź czujny.”
„Nawzajem.”
„Utrzymuj
ją szczęśliwą”.
Jezu.
„To
kolejna misja, Angel.”
To
wywołało chichot - „Założę się. Później, amigo[4].”
„Później.”
Zamknął
telefon.
Potem
otworzył go i zadzwonił do Tate’a.
Potem
zamknął go ponownie i wrócił do pracy.
*****
O
dwunastej trzydzieści Ty stał z Woodem tuż przed zatoką, kiedy Viper skręcił do
warsztatu i warknął na dziedzińcu.
Ty
i Wood przestali rozmawiać, żeby popatrzeć, podobnie jak każdy mężczyzna na
liście płac Wooda, a Ty nawet nie musiał się odwracać, żeby to potwierdzić.
Lexie dwukrotnie odwiedziła go na dziedzińcu warsztatu, a jeden raz był
wystarczającą zachętą dla każdego mężczyzny, by przerwał to, co robił i zwrócił
na nią uwagę.
Ale
patrzenie, jak parkuje Vipera, wyrzuca długą, opaloną nogę i wysiada z
samochodu w czarnych szortach i obcisłej jagodowej koszulce z wiązaniem na
szyi, którą miała na sobie tego dnia przy basenie w Vegas, w czarnych sandałach
na szpilkach, z eleganckimi okularami przeciwsłonecznymi w czarnych oprawkach
zasłaniającymi jej oczy i długimi, miękkimi, lśniącymi włosami opadającymi na
ramiona mogło sprawić, że nawet Rowdy Crabtree, z jego ukrytymi skłonnościami,
miałby skurwysyńsko mokry sen.
Ty
się uśmiechnął.
Wood
mruknął - „Cholera”.
Uśmiech
Ty się poszerzył.
Lexie
krzyknęła podekscytowana przez dziedziniec - „Zostawiłeś mi Węża!” - a potem to
zrobiła.
Pędziła
przez dziedziniec, usztywnił się, a ona rzuciła się w jego ramiona. Tym razem
owinęła swoje długie nogi wokół jego bioder, a kiedy ją złapał, zrobił to z
rękami na jej tyłku.
Pocałowała
go mocno, po czym odsunęła się i obdarzyła go szerokim uśmiechem, jej światło
świeciło jasno i oślepiająco.
Dobrze.
Włączyła
światło.
I
lubiła Vipera. Bardzo.
„Kotku,
jestem w pracy” - przypomniał jej, ale nawet nie drgnął, by postawić ją na
nogi.
Na
to odwróciła głowę do Wooda i przywitała się - „Hej, Wood”.
„Hej,
Lexie. Witamy z powrotem.”
„Dzięki”
- odpowiedziała - „Cieszę się, że wróciłam.”
Oczy
Wooda przesunęły się po nich, podczas gdy jego usta drgnęły i zauważył - „Właściwie
to zauważyłem.”
Posłała
mu uśmiech, a następnie zapytała - „Czy masz coś przeciwko swoim mechanikom
angażującym się w publiczne okazywanie uczuć?”
Ty
potrząsnął głową, nie zaprzeczając, ale, bo uważał, że to zabawne, że jego żona
była gapcią.
Za
tym też tęsknił i to bardzo.
Wood
odpowiedział - „Tylko tak długo, jak będziesz miała na sobie ubranie”.
„Da
się zrobić” - mruknęła, po czym spojrzała na Ty - „Więęęc” - zwróciła jego
uwagę, a następnie przeszła - „Zła wiadomość jest taka, Dominic zatrudnił
kogoś.”
Nie
wyglądała na zbyt załamaną, ale mimo to wiedział, że lubiła tę pracę, więc
wymamrotał - „Przykro mi mama.”
Jej
uśmiech błysnął i kontynuowała - „Dobrą wiadomością jest to, że złapał ją z palcami
w kasie zaledwie dwa dni po tym, jak
zaczęła i odstrzelił jej tyłek, więc…” - jej ramiona, które były owinięte wokół
jego ramion zniknęły, gdy je wrzuciła powietrze i Ty musiał odchylić się do
tyłu, aby jego żona nie przewróciła się w przeciwnym kierunku, gdy krzyczała -
„Jestem z powrotem!”
Ty
odwrócił głowę do Wooda i wyjaśnił - „Moja żona to gapcia.”
Wood
zachichotał.
„Nie
jestem gapcią” - zaprotestowała Lexie, ponownie owijając opalone ramiona wokół
jego ramion.
„Mała,
jesteś gapią. Całkowita gapcia” - oświadczył Wood - „Ale trzymaj się tego, pasuje
ci.”
Wood
się nie mylił.
„Okej”
- powiedziała cicho, odwróciła się do Ty, uniosła okulary przeciwsłoneczne na
czoło i obdarzyła go wielkimi oczami, które bez słów kazały mu przestać mówić
ludziom, że jest gapcią.
Wtedy
Ty się zaśmiał.
Potem
ścisnął jej tyłek i nachylił się trochę, by przekazać swoje zamiary, jej nogi
rozluźniły się z jego bioder i rzucił ją na pięty.
Przesunęła
swoje okulary z powrotem na oczy i oparła swoje ciało na Ty, gdy Ty powiedział
do Wooda - „Lunch.”
„Dobrze”
- Wood podniósł podbródek - „Nie spiesz się. Robisz tyle nadgodzin, że oszczędzisz
mi pieniędzy, jak weźmiesz długi lunch.”
„Dzięki,
stary” - mruknął Ty.
„Później,
Wood” - pożegnała się.
„Później,
Lexie” - odparł Wood.
Ty
ruszył, Lexie złapała go za rękę i splotła swoje palce z jego. Kiedy to
zrobiła, zacisnął swoje.
Byli
w połowie dziedzińca, kiedy zapytała - „Nadgodziny?”
„Wood
i Pop są zawsze zajęci i teraz coraz bardziej, zwłaszcza latem” - odpowiedział
Ty - „Zdobyli swoją reputację dobrą robotą i mają wystarczająco dużo pracy, aby
utrzymać niski koszt części i przerzucić to na klientów, więc ludzie z
Chantelle, a nawet Gnaw Bone, robią wszystko, aby używać nas do regularnej
konserwacji i napraw. Ale Pop pracuje nad Harleyami od pięćdziesięciu lat, jest
w tym dobry, przekazał to gówno wszystkim swoim chłopcom, więc mężczyźni z motorami
z tak odległych miejsc jak Aspen, Grand Junction, Glenwood Springs, a nawet
Denver przywożą je do Popa. Było dwóch mechaników mniej, kiedy mnie zabrali, a nie
zatrudniali, aby mnie przyjąć, kiedy wyszedłem. Chcą kontynuować tradycję
dobrej pracy, nie zatrudniają byle kogo i wciąż nie znaleźli innego faceta.
Widząc, że musiałem wziąć kilka nieoczekiwanych dni wolnego, żeby Wood nie ucierpiał,
zacząłem pracować do późna, żeby nadrobić czas. Potem mnie potrzebował,
trzymałem to gówno i zacząłem pracować w czwartki. Siłownia jest otwarta do
późna, mogła iść po zamknięciu warsztatu, a to dlatego, że nie miałem powodu,
aby wracać do domu.”
To
było coś więcej. To były znajdujące się w domu dowody na to, że spieprzył ich. Wmawiał sobie że powinien się tego
pozbyć, a nigdy nie mógł się do tego zmusić, co sprawiało, że nie chciał wracać
do domu. Teraz cieszył się, że się tego nie pozbył. Ale jeszcze dzień temu
schodzenie po schodach rano i wchodzenie po nich w nocy było formą tortur.
Nie
wspominając już o tym, że był doświadczonym mechanikiem, więc jego pensja była
daleka od gówna, a Pop i Wood wypłacali półtorej stawki za nadgodziny, więc zarobił
kupę szmalu.
„Czy
zamierzasz dalej to robić; mam na myśli nadgodziny?” - zapytała i jego ręka
ścisnęła jej.
„Zależy”
- odpowiedział, a następnie zażartował - „Jak muszę zaoszczędzić na cztery
czesne, to prawdopodobnie powinienem zacząć już teraz”.
Poczuł
na sobie jej okulary, kiedy skręcili za róg na chodnik i spojrzał na nią.
„Czy
pieniądze są problemem?”
Najwyraźniej
nie odebrała tego jako żartu.
„Kotku,
jak trzymamy się razem, nic nie jest
problemem.”
„Co?”
Zatrzymał
się, zatrzymując ją, szarpiąc ją za rękę, po czym przyciągnął ją do siebie,
puszczając jej rękę i owijając ramiona wokół niej. Kiedy jej okulary zwróciły
się do niego, przemówił - „To jest to, Team Walker, ty i ja. Kiedy czegoś chcemy,
znajdujemy sposób, aby to zdobyć. Trafiamy na trudny okres, znajdujemy sposób
na przezwyciężenie go. Stajemy przed wyzwaniem, znajdujemy sposób na pokonanie
go. Jak jest dobrze, smakujemy to. Mówię, że ta drużyna jest zwycięzcą. Nigdy
nie zapominamy o świętowaniu zwycięstw, a ich będziemy mieli ich dużo, bo nigdy
nie przyznajemy się do porażki.”
Patrzyła
na niego, nieruchoma, milcząca, a przez ciemne soczewki w jej okularach nie widział jej oczu.
Więc
jego ramiona ścisnęły ją i zawołał - „Lexie?”
„Team
Walker” - szepnęła.
„Team
Walker” - powtórzył stanowczo.
Jej
ręce przesunęły się w górę jego rąk, ramion, aby mogły owinąć się wokół boków
jego szyi, gdzie ścisnęła, gdy wspięła na palce i powiedziała cicho - „Podoba
mi się to”.
„To
dobrze, ponieważ pozycja, na której grasz w tej drużynie, jest na całe życie”.
Uśmiechnęła
się, potem uśmiechnęła i zachichotała.
Potem
nacisnęła jego szyję, pochylił się i wziął jej usta.
Potem
puścił ją, ujął ją za rękę i poprowadził do baru trzy przecznice w dół i po
drugiej stronie ulicy.
Siedzieli
przy stoliku z tyłu, o który poprosił, bo nikt nie siedział wokół, więc nikt
nie mógł podsłuchać. Siedział plecami do ściany; jego kobieta była naprzeciwko
niego. Zamówili, dostali drinki, a Ty zaczął się dzielić, włączając w to
zaangażowanie detektywa Angela Peñy, które wywołało u niej głośne westchnienie,
a potem słodki uśmiech, który nie był dla niego, ale dla Peñy, o którym może
nie myślała za dużo, ale wyraźnie go lubiła. Był to uśmiech, który Peña
chciałaby zobaczyć, ale Ty cieszył się, że nigdy tego nie zrobi.
Podano
im jedzenie, a on był w trakcie opowiadania jej o Crabtree, kiedy zadzwonił
jego telefon, pochylił się, wyciągnął go, spojrzał na wyświetlacz i powiedział:
„Dzwoni Tate”.
„Jedz,
mama, muszę odebrać. To Tate” - mruknął, a ona skinęła głową i dalej pożerała
swoje frytki i cheeseburgera, gdy otworzył telefon i przyłożył go do ucha - „Yo.”
„Bracie,
siedzisz?”
Kurwa.
„Co?”
„Misty
Keaton nie żyje.”
Ty
zamarł. Potem jego krew zamieniła się w lód. Potem odgadł ich grę.
„Nie
mów mi, że będą próbowali mi przypiąć to gówno.”
„Ciężko
byłoby to zrobić, skoro strzelano ze służbowego rewolweru Rowdy’ego Crabtree.”
Jasna
cholera.
Dwie
pieczenie przy jednym ogniu.
Jego
oczy skierowały się na żonę, która nie przegapiła jego słów, tonu i wibracji i
wpatrywała się w niego z jedną nasączoną keczupem frytką w połowie drogi do
ust, z dużymi oczami i bladą twarzą. Ty potrząsnął na nią krótko głową w
nadziei, że uspokoi jej obawy. Skinęła raz głową, ale po wyrazie jej oczu
wiedział, że nie udało mu się uspokoić jej lęków.
Robiąc
to, zapytał Tate’a - „Bez jaj?”
„Z
twojego streszczenia dzisiejszego poranka wygląda na to, że utrącają najsłabsze
ogniwa.” - zauważył Tate.
Ty
oparł się i spojrzał w bok - „To znaczy, że żadne z nich nie może się odwrócić.”
„Dokładnie
to jest to, co to znaczy” - potwierdził Tate.
„Myślisz,
że wiedzą, że powiązania Juliusa dały gówna na nich obojga?” - spytał Ty.
„Tak,
Chace Keaton jest następny.”
„Crabtree
siedzi w celi?” - spytał Ty.
„Crabtree
zniknął.”
Mieć
nadzieję.
„Jak
to się stało?” - spytał Ty.
„Nie
wiem. Keaton zgłosił zaginięcie żony przedwczoraj. Wczoraj rano znaleźli jej
ciało porzucone na poboczu drogi dojazdowej, która prowadzi do Miracle Ranch.
Wczoraj po południu złapali jeden pierdolony przełom, że zabójstwo wydarzyło
się w miejscu głęboko w Harker Wood w sposób, w jaki można by pomyśleć, że
wiedzieli, gdzie szukać. Mnóstwo krwi, tylko Misty, znaleźli narzędzie zbrodni
rzucone około dwieście metrów od miejsca zdarzenia. Dziś rano przyszło dopasowanie
balistyczne. Crabtree nie zgłosił się do pracy wczoraj ani dziś. Domyślam się,
że się obudził, stwierdził, że nie ma rewolweru, zna sposób, w jaki grają, i
nie marnował czasu na pakowanie torby.”
Ty
dał pięć sekund wolnej przestrzeni w swojej głowie na Misty Keaton biorącą kule
i jej ciało porzucone na poboczu drogi dojazdowej. Jego wielki plan zemsty
obejmował wszystko, co obejmowało przeżycie przez nią długiego pieprzonego
czasu z gorzkim smakiem zemsty Ty na języku. Nienawidził suki i chciał, żeby
zapłaciła. Ale nie w ten sposób. Nie, żeby jej współczuł, świat nie był gorszym
miejscem bez tej toksycznej cipki, po prostu ta kara nie była wystarczająca.
Potem
odpuścił tę sukę i zauważył - „Ciężko im będzie złapać Crabtree, jak zniknął.”
„Tak”
- zgodził się Tate.
„Myślisz,
że mamy problem z chłopcem Juliusa?”
„Myślę,
że warto z nim porozmawiać, ale nie. Źródła mówią, że CPD jest przestraszone i
to nie tylko przez twojego człowieka w Dallas. Myślę, że to są akty
desperackie, a nie strategiczne manewry oparte na tajnych danych
wywiadowczych.” – odparł Tate.
„W
takim razie to dobra wiadomość, że Julius jest w mieście, może zamienić słówko.”
„Julius
jest w mieście?” - spytał Tate, a oczy Ty powędrowały do Lexie.
„Tak”
- odpowiedział Ty - „Wygląda na to, że zaczął się niecierpliwić tą sprawą
między mną i Lex, więc postanowił zabrać tyłek Lex do domu. Aby to zrobić,
zadzwonił do Elli i, żeby Ella zadzwoniła do Lex, powiedział jej, że miałem
wypadek samochodowy, umieram i jeśli nie przywiezie swojego tyłka z Florydy,
straci szansę na pożegnanie mnie na łożu śmierci.”
Załadowana
cisza, a potem niskie - „Żartujesz ze mnie.”
„Nie.”
Cisza,
a potem ostrożne - „Przywiozła swój tyłek z Florydy?”
„Jesteśmy
w barze i jemy lunch.”
Całkowite
milczenie - „Bracie…” - pauza - „…kurwa, wszystko dobrze?”
Uśmiechnął
się do żony. Potem powiedział cicho do Tate’a - „Tak, bracie, wszystko w
porządku.”
Ty
patrzył, jak jej twarz straciła trochę troski i złagodniała.
Tak,
wszystko dobrze.
„Dobrze”
- odpowiedział cicho Tate.
Niestety,
Ty musiał przywrócić rozmowę na poważne tory - „Wygląda na to, że musimy iść
naprzód, zanim wszyscy, którzy mogą udowodnić, że tego nie zrobiłem, zginą.”
W
tym momencie oczy Lexie znów stały się duże. Uniósł jej podbródek „wszystko
dobrze”, chociaż tak nie było. Tym razem zaufała mu i wrzuciła frytkę do ust.
„Wygląda
na to, że musimy. Porozmawiam z Dekiem” - odparł Tate.
„Porozmawiam
z Juliusem.”
„Racja”
- i potem - „…szczęśliwy z waszego powodu, Ty, że Lexie wróciła.”
„Nie
tak bardzo jak ja.”
Uśmiech
w jego głosie i - „Założę się” - Następnie - „Powiem Laurie”.
„Dobrze.
Powiem Lex, że powiesz Laurie.”
Chichot
w głosie Tate’a z - „Dobrze”.
„Gimnazjum”
- mruknął Ty.
„Tak,
ale nie ta gówniana część” - odpowiedział Tate.
Miał
co do tego rację.
„Skończyliśmy?”
- spytał Ty.
„Na
razie” - odpowiedział Tate.
„Więc
później.”
„Później.”
Zamknął
telefon i spojrzał w oczy Lexie, gdy brała duży kęs hamburgera. Nie było trudno
złapać jej wzrok. Wpatrywała się w niego. Odłożyła burgera, przeżuła dwa razy i
z pełnymi ustami zapytała - „No i co?”
„Misty
nie żyje.”
Jej
cały tors szarpnął się do przodu i do tyłu, gdy powoli mrugnęła i zatrzymała
się z szeroko otwartymi oczami.
Potem,
nadal z pełnymi ustami, zapytała głośno - „Co?”
„Zła
suka nie żyje, mama.”
Patrzyła,
żuła, połykała, chwyciła napój, zassała głęboko przez słomkę, odrzuciła kubek i
natychmiast zaczęła urządzać pyskówkę.
„Cóż,
cholera! Jeśli ona nie żyje, jak ja mogę się z nią pobić?”
Ty
poczuł, że jego ciało trzęsie się ze śmiechu, gdy powiedział - „Przepraszam,
maleńka, będziesz musiała zrezygnować z tego marzenia.”
„Kurwa”
- szepnęła, wpatrując się w swój talerz.
Ty
przyglądał się swojej żonie z uśmiechem.
Kobieta
nie żyła, a Lexie była wkurzona, że nie miała szansy na wzięcie udziału w
bójce, zanim dostała okazję z Misty.
I
tak to było. Lexie nienawidziła Misty bardziej niż on.
Widząc
to, nagle zrozumiał i wiedział, że te emocje są dla niego, a nie chodziło o to,
że Misty zdradziła siostrzeństwo. Jego żona była skupiona na Misty, ponieważ,
bez względu na to, jaki autorytet i władza były wokół niej, Misty była jedyną
osobą w jego koszmarze, która mogła go zakończyć. I nie zrobiła tego. A nie
zrobiła tego tylko po to, by dostać obrączkę na palec i spróbować zdobyć duży
spadek.
A
nie o to chodziło Alexie Walker.
A
Alexa Walker go kochała i ta miłość była głęboka.
Ty
poniósł konsekwencje chciwości Misty i nienawidził jej z tego powodu. Ale Lexie
zapłaciła cenę za działania Misty i ta cena była wysoka. Ale zapłaciła dwa razy
i może zrobić to ponownie.
Wiedząc
o tym, ziejąca rana w jego klatce piersiowej zacisnęła się i zaczęła się
zamykać.
Misty
Keaton odebrała Ty pięć lat i sześć tygodni życia jego żonie.
A
teraz suka nie żyła.
„Kotku”
- zawołał cicho, a jej gniewne oczy skierowały się na jego - „Ta toksyczna
cipka została znaleziona porzucona przy drodze dojazdowej, zastrzelona. Skończone
dla ciebie, dla mnie. Team Walker rusza dalej.”
Patrzył,
jak złość wypływa z jej oczu, ale się zamyśliły.
Następnie
zapytała - „Czy oboje członkowie Team Walker idą dalej?”
Na
jej pytanie, przesunął rękę po stole, by złapać jej palce, zacisnął swoje palce
i pochylił się.
„Zemsta
jest moja” - wyszeptał, a jej palce zacisnęły się w jego, po czym kontynuował -
„A widzę to tak, że moja kobieta i dzieci, które mi da, będą mieli mężczyznę i
tatusia, który nie ma tego gówna wiszącego nad głową, którego imię jest czyste,
więc mogą swobodnie żyć dziko i płonąć jasno bez tego gówna, które ciągnęłoby ich
w dół. Aby to zrobić, Team Walker świętuje każde zwycięstwo, żyjąc dziko i
płonąc jasno bez tego gówna ciągnącego ich w dół. Misty Keaton nie żyje. My… ruszamy
… dalej.”
Spojrzała
mu w oczy i zapytała - „Po tym wszystkim, Ty, tak łatwo ci to odpuścić?”
„Nie
odpuszczam gówna. Skupiam się na oczyszczeniu mojego nazwiska. Ale Misty
odeszła, nie może w tym pomóc. Więc odchodzę od tej części i zabieram cię ze
sobą.”
Jego
kobieta wpatrywała się w niego. Potem ścisnęła jego dłoń. Potem jej głowa
opadła, a jej ręka przesunęła się w jego, więc jego oczy powędrowały do ich
dłoni i zobaczył i poczuł, jak obraca kciukiem jego obrączkę.
Kiedy
to zrobił, wróciły dwa wspomnienia, silne i gwałtowne, jej dotykanie jego
obrączki przy śniadaniu w Vegas i jej wyjaśnienia zeszłej nocy dlaczego to
zrobiła. W ciągu kilku tygodni nie zapomniał, że robiła to w Vegas i często
zastanawiał się, dlaczego to zrobiła.
Teraz
wiedział. I patrząc, jak dotyka ich symbolu, który nosił, czuł, że rozwarcie
jego rany staje się jeszcze mniejsze.
„Zdjąłeś
to kiedyś?” - zapytała cicho ich ręce.
„Nigdy”
- odpowiedział równie cicho.
„Nigdy”
- powtórzyła, tym razem szeptem. Potem patrzył, jak bierze głęboki oddech.
„Mama”
- zawołał, nie dlatego, że chciał to zrobić. Mogła studiować jego obrączkę,
dotykając jej tak długo, jak chciała, ale mieli gówno do omówienia, a on miał
cztery czesne za college, o które musiał się martwić, więc w końcu musiał
wrócić pracować.
Podniosła
głowę i spojrzała mu w oczy, ale jej kciuk wciąż poruszał się po jego obrączce.
„Jesteś
ze mną?” - zapytał.
„Team
Walker jest zwycięzcą” - powiedziała miękko, uśmiechnął się do niej, a ona
przestała dotykać jego obrączki, jej ręka ścisnęła go, a potem puściła go i
wróciła do jedzenia, mówiąc - „Teraz; wspomniałeś o Crabtree, kiedy rozmawiałeś
z Tate’m. Co się z nim dzieje?”
Złapała
frytkę, wepchnęła ją głęboko w swój ogromny stos keczupu i wrzuciła do ust, po
czym spojrzała na niego, a on opowiedział jej o Crabtree.
Potem
powiedział jej o Franku.
Potem
powiedział jej o Chace Keatonie.
Potem
opowiedział jej o ich planie.
Potem
zapłacił rachunek, odprowadził ją z powrotem do warsztatu, obściskiwał się z
nią stojąc przy Viperze, puścił ją, wiedząc, że idzie do sklepu spożywczego i
patrzył, jak odjeżdża Wężem.
*****
Ty
czekał, opierając się biodrem o boczny blat w kuchni, aż Julius wróci po dostarczeniu
Cosmopolitana dla jego żony. Zjedli kolację w Kogucie i wrócili do mieszkania
na drinki i kontynuację rozmowy, a Ty był teraz naocznym świadkiem, dlaczego
Julius miał trzy kobiety, z których każda znosiła dwie inne kobiety mające
prawo do jej mężczyzny i to nie chodziło o złoto, które kapało z Anany. To był
Cosmopolitan, który piła.
Julius
Champion uwielbiał swoje suki każdym spojrzeniem, dotykiem, ruchem, słowem i
oddechem. Ty Walker nie był kobietą, ale miał taką, która uwielbiała go w ten
sposób, więc wiedział, że to dobrze.
Jego
wzrok przeniósł się na żonę, która miała na sobie białą sukienkę, znowu z górą
typu holder, sięgającym jej do bioder, a następnie rozszerzającą się w szeroką
spódnicę, która sięgała tuż nad kostki, srebrne sandały na wysokim obcasie,
które jej kupił w Vegas, brylanty w uszach, na szyi i nadgarstku, z włosami w
nieładzie na czubku pleców, z uciekającymi pasmami, ale ich układ podkreślał
blask. Ze swoją opalenizną, nie-minimalnym dekoltem, który pokazywała, większą
częścią odkrytej skóry na plecach i materiałem przylegającym do bioder, była tym
wszystkim, co zwykle, ale o wiele więcej niż zwykle.
Julius
podszedł z powrotem, złapał wódkę z lodem z miejsca, w którym siedział przy
wyspie i oparł biodro o wyspę naprzeciwko Ty.
„Domyślam
się, że, skoro nie znalazłeś czasu, aby dać mi krótką informację przed pójściem
na kolację, wszystko jest w porządku z twoim chłopcem” - powiedział cicho Ty.
Zadzwonił do Juliusa tego popołudnia po obiedzie z Lexie i odbyli bardzo długą
rozmowę.
„Pogawędziliśmy”
- odparł Julius - „Powiedział, że nie ma pieprzonego sposobu, żeby złapali dym
z tego, jakie on robi ruchy. Przypomniałem mu, że w opisie jego pracy nie ma nic,
co mogłoby się odbić na tobie, i że dałeś mu kupę forsy, by mógł wykonywać te
obowiązki ku twojej satysfakcji. Przypomniał mi, że nie jest fanem żadnego
gliniarza, ale miał własną wpadkę z miejscowymi chłopakami, wie, co ci
zrobiono, ma karnację, z którą jest w dupie i docenia zapłatę, ale lubi pracę i
w żaden sposób nie spierdoli tego dla ciebie. Nie znam go, ale człowiek, który
dał mi jego nazwisko, jest pewny, ufam mu, wie, dlaczego tego potrzebuję i wie,
że to by mnie wkurzyło, że źle mnie poprowadził.”
Ty
spojrzał na swojego przyjaciela i podsumował to - „Więc jest dobrze.”
Julius
pochwycił spojrzenie Ty, uśmiechnął się i skinął głową - „Jest dobrze.”
Oznaczało
to, że CPD było spanikowane.
To
było dobre i złe. Podobało mu się, że się bali, podobało mu się, że tak bardzo
się boją, że sztuki, które robili, były wielkie i głupie i nie mógł powiedzieć,
po zastanowieniu się nad tym, że nic mu nie dało patrzenie, jak sami się przekręcają.
Ale
nie lubił myśleć o tym, dokąd zaprowadzi ich ta panika, jeśli spojrzą poza
wewnętrzny krąg.
Ty
spojrzał na dwie kobiety, które stały przy balustradzie, piły, rozmawiały i
patrzyły na widok. Teraz złożyły swoje długie ciała na sofie, aby skupić się na
piciu i rozmowie.
Na
jego oczach nagle obie wybuchnęły śmiechem.
Ty
uśmiechnął się wtedy, nie odrywając oczu od kobiet, powiedział do Juliusa - „A
telefon, który odebrałeś w czasie kolacji?”
Julius
odpowiedział natychmiast - „Mówię to i mówię to, abyś wiedział, że mi to nie
przeszkadza. Kolorado nie jest trudnym miejscem, Anana kocha tę podróż, a ja bym
beknął dla ciebie. Ale nie mogę ryzykować podróży do Dallas po dwukrotnym
przywiezieniu tu mojego tyłka.”
„Zrozumiałe”
- mruknął Ty.
„Nie
skończone” - powiedział Julius i słysząc jego ton, Ty spojrzał na niego i
przeczytał jego emocje. Widział to spojrzenie już wcześniej, nieczęsto, ale
widział je, a kiedy to widział, to za każdym razem było to, gdy Julius mówił o
człowieku, którego zabił, człowieku, za którego nie modlił się do Boga o
przebaczenie za zabicie, człowieku, po którym nie tylko cieszył się, że nie
żyje, ale cieszył się, że udało mu się go takim uczynić i czuł to, bo kochał
swoją siostrę. A potem mówił, że robi to, bo kocha Ty.
„Wykonałem
kilka telefonów. Lexie nie jest nieznana po swoim czasie z Rodriguezem. To, z
czego była znana, było, że jest nietykalna. W chwili, gdy jej stopa
przekroczyła granice miasta Dallas, Shift dostał wiadomość, pomyślał, że zostałeś
od niej odstrzelony i można się za nią zabrać. Schodził się z nią i czekał na
swój czas. Ponieważ Rodriguez uderzył w cement bez twarzy, Shift wiedział, co
zrobi z Lexie, i uznał po jej powrocie, że nadszedł właściwy czas.”
Oczy
Juliusa zaczęły płonąć, kiedy powiedział cicho - „Więc nie. Mylisz się, Walk.
Skończyłem z nim, co oznacza, że on jest skończony.”
Ty
odsunął się od blatu, odwrócił do brata i wymamrotał - „Champ…”
Julius
potrząsnął głową - „Już mam na tym mężczyznę.”
„Rozkazał
trafienie Rodrigueza” - Ty powiedział mu coś, czego dotąd nie powiedział, a
Julius zamrugał.
„Byli
braćmi” - wyszeptał Julius, zszokowany, a teraz jeszcze bardziej wkurzony,
ponieważ Julius miał kilka zasad, według których żył, a ta na szczycie, tuż pod
opieką nad rodziną, brzmiała - nigdy nie zwracaj się przeciwko bratu.
„Nie
było cię przez jakiś czas z Dallas, ale to, co mówi Peña, jest na ulicy. Shift
już wspomniał moje imię gliniarzowi. Nie potrzebuję, by znaleziono jego martwe
ciało. To, czego potrzebuję, to ubezwłasnowolnienie tego skurwysyna. I uważam,
że w ramach rekompensaty za jego wysiłki, Peña powinien dostać wszystko, co mogą
dostać gliny, gdy zdejmą alfonsa, który handluje narkotykami, który kazał zabić
swojego brata. Masz kontakty w Dallas; zwołujesz ich nie po to, żeby Shift przestał
oddychać, ale żeby przestał oddychać swobodnie.”
Oczy
Juliusa rozszerzyły się i odpowiedział - „Mówisz mi, że chcesz, żebym powiadomił
moich chłopców, że proszę ich o pracę ze świniami?”
Ty
pochylił się w jego stronę - „Zabił swojego brata i przeniósł się, by sprzedać
moją pieprzoną żonę. Już skopałem mu
tyłek i nie poprawiło mi to samopoczucia. Jeśli mam możliwość wymierzenia kary,
nie wybieram, żeby dostał kulę. Postanawiam, że będzie oddychał, kiedy… będzie…
gnił.”
Julius
patrzył mu w oczy, a Ty wiedział, że jego teraz płonie, ponieważ Julius
odpowiedział cicho - „Rozumiem cię.”
„Kiedy
on upada, niech dadzą Peñie wystarczająco dużo, by utrzymał go na dole. Udaje
mu się żyć długo, nie dając się złapać, żyje nigdy nie oddychając swobodnie.
Robią to, robią to dla mnie, robią to dla Lexie, robią to dla Rodrigueza, a
jeśli to nie wystarczy, mogą zostawić każdy rachunek, dam co mam w moim sejfie
i mogą to zrobić.”
„Zatrzymaj
gotówkę, Walk, przedstawię twoją sprawę.”
Ty
spojrzał przyjacielowi w oczy.
Potem
wyszeptał - „Wszystko, co robisz, wszystko, co zrobiłeś i wszystko, co
zamierzasz zrobić, w żaden sposób nie mogę ci się odpłacić.”
„Proszę
o odszkodowanie?”
Nie
robił tego. Nie zrobiłby tego.
I
wiedząc to w tym momencie, Ty Walker był przytłoczony.
„Nie
ma mowy, żebym ci mógł odpłacić” - powtórzył szeptem.
„Jesteś
moim bratem, a rodzina gówno płaci.”
Ty
nie odpowiedział.
Julius
mówił dalej - „Chociaż, żebyś wiedział, właśnie upuściłeś kupę gotówki na
samochód dla swojej żony, który mogłem dla ciebie wybrać i dostarczyć w ciągu
tygodnia.”
W
tym momencie Ty wybuchnął śmiechem. Kiedy przestał się śmiać, poczuł na sobie
wzrok, spojrzał na taras i zobaczył uśmiechającą się do niego kobietę.
Odwzajemnił uśmiech. Potem spojrzał na Juliusa.
„Gorąco
jest w Carnal, Champ, więc nie jestem pewien, czy powinienem mieć gorącą brykę
w moim garażu i zdecydowanie nie
jestem pewien, czy chcę słodkiego tyłka mojej żony w tej gorącej bryce.”
„Prawdopodobnie
dobra decyzja” - mruknął Julius z uśmiechem.
Ty
odwzajemnił uśmiech.
Potem
jego uśmiech zniknął i wróciły do niego słowa, które powiedział wcześniej tego
dnia.
I
nie zamierzał popełnić dwa razy tego samego błędu.
Dlatego
zapytał cicho - „Pamiętasz, że mówiłem ci o Tuku?” - Julius skinął głową. Ty
kontynuował - „Mam dobrych przyjaciół, wielu z nich, mam głębokie uczucie do
nich wszystkich. Tylko trzy osoby w moim życiu dostały ode mnie więcej uczucia,
jedna z nich jest w ziemi, jedna z nich siedzi na tarasie, a ostatnia stoi tuż
przede mną.”
Juliusz
nie powiedział ani słowa, ale patrzył w oczy.
Wtedy
Ty szepnął - „Wdzięczny, bracie.”
Julius
nie odrywał oczu od Ty i odszepnął - „Dług spłacony.”
*****
Wargi
Lexie musnęły jego szyję, jej biodra uniosły się, a on stracił gorący, mokry
jedwab jej cipki, gdy ściągała się z jego kutasa. Potem przesunęła się w dół i
jej usta musnęły wnętrze jego lewej strony klatki piersiowej po jego sercu.
Potem przesunęła się w dół i otarła się o jego brzuch. Potem upadła na biodro
na łóżku, zarzuciła nogę i stoczyła się z łóżka.
Ty
patrzył, jak przechodzi do łazienki. Potem przetoczył się, by zgasić światło, a
potem przesunął się, by wyciągnąć kołdrę spod siebie i zarzucić ją na siebie.
Potem odrzucił kołdrę dla Lexie. Potem jego oczy wróciły do drzwi do łazienki,
gdy zgasło światło, a ona wyszła. Zatrzymała się i chwyciła majtki z podłogi.
Wskazówka, że skończyła. Kazał jej siedzieć na jego twarzy, dopóki nie doszła,
potem dotykał jej cipki i łechtaczki, aż znów doszła, a potem pozwolił jej ssać
go, aż prawie doszedł, a potem ujeżdżała go, aż oboje doszli.
To
była długa i energiczna noc. Czas spać.
Zgasiła
światło i położyła kolano na łóżku, przesunęła się do niego, a następnie wtuliła
się w niego.
Objął
ją ramieniem i przesunął palcami po majtkach zakrywających pośladek.
„Kocham
nasze łóżko” - wymamrotała zaspanym głosem w jego klatkę piersiową.
On
też to robił teraz, kiedy wróciła do niego, ale tego nie wyartykułował.
Nie
przeszkadzało jej to i wiedział o tym, kiedy szepnęła - „Noc, kochanie” -
ściskając jego brzuch ramieniem.
„Noc,
mama”
Poczuł
lekki uśmiech, gdy jej usta poruszały jej policzkiem. Potem odpadła. Pięć minut
później przewróciła się.
Potem
poszedł podkręcić klimatyzację i dołączał do żony, kiedy jego oczy minęły cień
ramki zdjęcia, które było z powrotem na swoim miejscu na komodzie.
Woziła
je ze sobą.
Widząc
tę ramkę, wiedząc, że zawsze była z nią, ta rana mocno się zasklepiła. Dołączył
do żony w łóżku i wtulił się w jej ciało. Przytuliła się bliżej.
I
nie umknęło Ty Walkerowi, że przez ponad sześć tygodni sen nie przychodził
łatwo. Najeżdżały go wspomnienia i to nie dobre.
Demony.
Demony
więzienia i demony życia w śnie, o którym nie myślał, że ma, dopóki go stracił.
Dopiero
ostatniej nocy wycofały się. A to dlatego, że jego żona była tam, była tam, aby
je odeprzeć.
Więc
pozwolił jej zrobić to jeszcze raz i zasnął myśląc tylko o jej cieple, jej
miękkości, zapachu jej włosów i ruchaniu jej pod prysznicem następnego ranka.
No gorąco się robi. Wszystkie świnie się pocą i tona w błocie bez szansy na ratunek i cholera dobrze im tak. Dziękuję ❤️❤️ Dużo jeszcze zostało nam rozdziałów.
OdpowiedzUsuńNo i piszesz człowieku, dziecko cię zagaduje i zdanie bez sensu bo znaku zapytania brak.🥴 Ponawiam pytanie. Jak dużo rozdziałów nam zostało?
OdpowiedzUsuń21 rozdziałów + epilog, ale w tym tygodniu może się trochę opóźnić, bo robota goni
UsuńSpokojnie, zawsze wiernie czekam ❤️ dziękuję 😘
UsuńDziękuję 😘😘😘 jesteś najlepsza
OdpowiedzUsuńDziekuje 💙
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń❤ wiecej takich dluuugich poprosimy 🤗
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki 😚
OdpowiedzUsuń