poniedziałek, 20 września 2021

16 - Oficjalny zbiór zasad Stalowych Magnolii

 

Rozdział 16

Oficjalny zbiór zasad Stalowych Magnolii

Ty

 

 

Ty wciąż mył zęby, kiedy Lexie skończyła, splunęła, wypłukała, sięgnęła i wsunęła szczoteczkę do zębów z powrotem do uchwytu przymocowanego do ściany między ich dwiema umywalkami. Potem zrobiła krok w bok bliżej niego, a on patrzył w lustrze, jak pochyliła głowę i grzebała w jakiejś kwiecistej torbie, która leżała na blacie między umywalkami. Wyciągnęła jasnoróżowe, okrągłe etui, odwróciła się i weszła do małego pomieszczenia z toaletą. Usłyszał, jak coś małego pluskało w toalecie raz za razem i trwało to chwilę. Potem odwróciła się, wyszła z tego małego pokoju, wrzuciła etui do małego kosza na śmieci i spojrzała na niego w lustrze.

Potem uśmiechnęła się.

Potem sięgnęła do kabiny prysznicowej i odkręciła wodę, ściągnęła jego koszulkę, którą nosiła do łóżka i śmignęła z majtek. Potem weszła.

Zgiął szyję, splunął, spłukał, sięgnął i wsunął swoją szczoteczkę do zębów naprzeciw Lexie w uchwycie.

Potem poszedł pod prysznic.

*****

Ty stał z biodrem opartym o blat, trzymając przed sobą miskę pokrojonych bananów, truskawek i jogurtu, z łyżką w drugiej ręce wpychając jedzenie do ust.

Jego oczy były zwrócone na jego kobietę, która była z powrotem w koszulce i czystych majtkach, z mokrymi włosami, zaczesanymi do tyłu, ale szybko wysychającymi i falującymi w powietrzu Kolorado. Napełniała mu podróżny kubek kawą, jednocześnie wpatrując się w brudne naczynia, plamy i okruchy na blacie oraz stosy listów, cały czas wyglądając tak, jakby chciała przestać na nie patrzeć.

Zanim wyjechała, był raz lub dwa, kiedy wracał do domu, a ich łóżko nie było pościelone, ale to było rzadkie; raz czy dwa zdarzyło się, że na wpół wykonała tę robotę, szarpiąc kołdrę, strzepując poduszki i rzucając je, gdziekolwiek wylądowały, ale to ostatnie było czymś więcej niż kiedykolwiek. Mogło zdarzyć się kilka dni, kiedy ich ubrania pozostałyby na podłodze, gdzie je porzucili lub zrzucili w ramach przygotowań do pieprzenia. Mógł minąć tydzień, kiedy pozwoliłaby, by poczta nagromadziła się na bocznym blacie kuchennym.

Kilka razy zostawiała naczynia w zlewie i zmywała je następnego ranka.

Ale przy tym wszystkim zawsze było czysto i w końcu zabierała się do sprzątania. Najwyraźniej sześć tygodni narastania to około pięć i pół tygodnia za dużo.

Przeżuł, przełknął i przemówił - „Napełnij zmywarkę, mama, a ja ją opróżnię. Wyniosę śmieci. Nie odkurzę. Nie posprzątam jebanej toalety. A wewnątrz miałem dość zamiatania i mycia podłóg na całe życie. Więc włączę się w sposób, który właśnie powiedziałem. Poza tym to do ciebie należy decyzja, czy zgadzasz się z tym, czy też musimy znaleźć sprzątaczkę.”

Przy pierwszych słowach, jakie wypowiedział, jej oczy skierowały się na niego.

Kiedy skończył, zapytała - „Napełnisz zmywarkę i opróżnisz ją, czy rzeczywiście robiłeś to, kiedy mnie nie było?”

Chociaż wyczuł, że się z nim droczy, brzuch zacisnął mu się na jej ton.

Właśnie skończył pieprzyć ją pod prysznicem. Wcześniej pokazała, że prowadzi ich do przodu, jest z nim razem w drodze do następnego etapu budowania rodziny. A kiedy to zrobiła, uśmiechnęła się do niego.

Ale od czasu ich prysznica dostawał ten ton i ten ton pasował do jej ogólnego wyglądu. Cichy, zamyślony, skrajnie niepewny.

Kupił to, będąc głupcem, traktując ją jak kutas, mówiąc jej gówno, którego nie powinien był mówić, porównując ją do Misty, kobiety, której zarówno on jak i ona nienawidzili, i to było dyskusyjne, ale wyczuwał, że jego żona nienawidziła Misty przynajmniej tak samo mocno jak on. Na pewnym poziomie mogło być gorzej, biorąc pod uwagę, że Misty była siostrą i związała siostrzeństwo z gównem, które nałożył na Lexie, gównem, na które nie zasłużyła. Misty dopuściła się niewybaczalnej zdrady siostrzeństwa.

Ale Lexie stąpała ostrożnie, prawdopodobnie nawet nie wiedząc, że to robi. Dwa razy spieprzył, dwa razy był kutasem, dwa razy smagał i wyleciał z pyskiem. Za pierwszym razem nie zrobiła gówna, żeby na to zasłużyć, za drugim zrobiła, ale jego odpowiedź była zdecydowanie przesadzona. Teraz, jak widział, zamierzała zrobić wszystko, co w jej mocy, żeby nie dostać tego po raz trzeci.

Ty wolał ten ton niż ten, którym rozmawiała z nim na plaży, głosem pustym, martwym, odległym. Nigdy więcej nie chciał słyszeć, jak mówi w ten sposób, czuć ciemność, która ją spowijała, doświadczać jej odejścia tak daleko, że wiedział, że może biec pełnym gazem przez resztę życia i nigdy jej nie dosięgnąć. Nigdy nie chciał tego z powrotem, ani dla siebie, ani dla niej, to było tak bolesne, że wziąłby cokolwiek innego od niej, nawet to.

Mimo wszystko, nadal mu się to nie podobało.

Włożył więc łyżkę do miski, odłożył ją na bok i delikatnie rozkazał - „Mama, chodź tutaj.”

Lexie, będąc Lexie, podeszła bezpośrednio do niego.

Objął ramieniem jej talię, przyciągając jej ciało do siebie, a jej ręce uniosły się płasko na jego klatce piersiowej, nie po to, by go przytrzymywać, tylko po to, by oprzeć je tam, gdy jej głowa odchyliła się do tyłu, by na niego spojrzeć. Drugą rękę owinął wokół jej szyi, a jego kciuk poruszał się po jej szczęce.

„Zajmie trochę czasu, abyś znowu mi zaufała…” - zaczął, ale szybko mu przerwała.

„Ufam ci.”

Jego kciuk przestał głaskać, a jego palce lekko ją ścisnęły, gdy zbliżył twarz - „Maleńka, nie ufasz.”

„Ufam.”

Potrząsnął głową i zapytał cicho - „Czy możesz się zamknąć na chwilę, żebym mógł mówić?”

Zacisnęła usta, ale jej oczy zapłonęły.

Teraz, to lubił.

 Zwalczył uśmiech i zaczął mówić - „Dramat się skończył, wróciliśmy do nas i to ja spieprzyłem to, zrobiłem to na wielką skalę, powiedziałem paskudne gówno, którego nie powinno się mówić i nie mogę tego cofnąć. Zadane przeze mnie rany pogłębiły się i mogę tylko mieć w Bogu nadzieję, że pewnego dnia się zagoją. Do tego dnia, mama, wszystko, co mogę ci obiecać, to to, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby odeprzeć to gówno i nigdy więcej ci tego nie zrobię. Ale przed nami kamienista droga i nie wiem, dokąd ona doprowadzi, zanim przejdziemy na drugą stronę. Jedyne, co mogę ci dać, to to, że jak to gówno wychodzi z moich ust i cię tnie, musisz zrozumieć, że to gówno zostało we mnie zasiane i muszę je wyrzucić. Postaram się to zrobić w sposób, który cię nie skrzywdzi, ale, oczywiście, nie mam tej pewności, więc nie mogę składać żadnych obietnic, z wyjątkiem tej, że spróbuję. To, co musisz mi dać, to, że wiesz, że nie chodzi o ciebie, chodzi o mnie, musisz to wyssać i stać przy mnie, musisz wiedzieć, w końcu odwalę dupę, żeby to wszystko było tego warte dla ciebie i musisz zawsze pamiętać, że cię kocham, a nigdy, ani razu, nie powiedziałem tych słów żadnej oddychającej duszy, więc musisz też wiedzieć, co to znaczy.”

Zamrugała.

Potem zapytała - „Nigdy nie powiedziałeś nikomu, że go kochasz?”

Potrząsnął głową i odpowiedział - „Kochałem jedną osobę w moim życiu, Tuku, a on umarł zanim powiedziałem mu te słowa i do dziś, mimo że nie był człowiekiem skłonnym do tego rodzaju gówna, żałuję, że tego nie zrobiłem i żałowałem, że umarł nie wiedząc, co mi dał i ile dla mnie znaczył.”

Skinęła głową, jej twarz wskazywała zrozumienie w taki sposób, że rana, którą miał po tym, przez co przeszli, wciąż świeża, ziejąca, rozdarta rana po lewej stronie jego klatki piersiowej, zapulsowała, ponieważ wiedział po jej spojrzeniu, że się nauczyła tego dzień wcześniej.

Nie zrobił jej tego, ale to, co zrobił, zmusiło rękę Juliusa do tego, co zrobił, więc to też musiał odpokutować.

„Mogę ci to dać, Ty” - wyszeptała, przyciskając dłonie do jego klatki piersiowej.

„Dzięki, maleńka” - wyszeptał, a potem nadal mówił cicho, ale stanowczo, kiedy rozkazał - „Teraz, usunąłem ten cień z twojego życia, ale dziś rano widzę, że to cię kontroluje. Pozbądź się tego. To my, ty i ja, ludzie przeżywają to gówno i jeśli uda im się to zrobić razem, to ich wzmacnia. Przebij się, mama, i przejdź ze mną na drugą stronę.”

Wpatrywała się w jego oczy i szeptała, kiedy powiedziała - „Skąd wiedziałeś?”

Pochylił twarz jeszcze bliżej, przesuwając dłoń z jej szyi w górę do jej włosów, a jego ramię zacisnęło się wokół niej - „Moja Lexie promienieje jasnym światłem i potrafi to robić nawet we śnie. Lexie włócząca się po tej kuchni robi to pod chmurką.”

Spojrzała mu w oczy. Potem przycisnęła się bliżej. Potem jej usta uniosły się na końcach.

Potem powiedziała - „Dobrze, Słonko, zapalę światło.”

Poczuł, że jego usta również wykrzywiają się na końcach, zanim odpowiedział - „Okej.”

Wspięła się na palcach i pocałowała go w gardło. Zamknął oczy, kiedy poczuł jej usta i muśnięcie miękkich włosów na swojej szczęce. Potem otworzył je, kiedy znów opuściła się na nogach.

Kiedy znów spojrzał jej w oczy, przypomniał jej - „Byliśmy zajęci i nie wyrobiłaś sobie opinii ostatniej nocy. Dużo się dzieje, ale opuszczę mój trening dziś wieczorem, żeby wrócić prosto do domu i zabrać cię do salonu Dodge’a koło Gnaw Bone, potem wrócimy do domu, żeby przygotować się do zabrania Juliusa i Anany do Koguta.”

Zmarszczyła brwi - „Dodge…?”

„Kupię ci kolejnego Chargera.”

Światło zaświtało, a potem zaczęło się zaprzeczanie - „Ty…”

Potrząsnął głową, a palce w jej włosach zacisnęły się w pięść i delikatnie szarpnęły.

„Kupię ci kolejnego Chargera.”

„Ale… ja… nie możesz…” - przerwała, a potem skończyła - „…pieniądze.”

„To, jak pracuje Tate, nie kosztuje kupy forsy, żeby nasmarować łapy szumowin, które nie zrobią nic za darmo. Potrzebujesz samochodu, któremu mogę zaufać, Wąż może być latem, Charger jest lepszy na zimę. Kochałaś ten samochód. To, co zrobiłem, oznaczało, że go straciłaś. Mam kasę, więc dostaniesz kolejny.” - Przerwał i dokończył - „Dzisiaj.”

„Ale…”

Przerwał jej - „A w ten weekend, pieprz mnie, idziemy na zakupy po stolik do kawy.”

Zamrugała. Potem spróbował ponownie - „Ale…”

„I muszę wysłać więcej pieniędzy do Elli, żeby odzyskać twoje gówno.”

„Moje gówno jest u Dominica i Daniela. Mają na ranczo stary dom ze stodołą, więc mogli to dla mnie przechować. Czekali, aż się gdzieś osiedlę, żeby mogli mi to wysłać.”

Cóż, dzięki, kurwa. Mniej o jeden problem, który nie będzie kosztował pieprzonej fortuny ani nie zajmie tygodni.

„Dobrze. Porozmawiam z chłopcami, zabierzemy twoje gówno do domu.”

Uśmiechnęła się. Potem powiedziała mu - „Nie potrzebujemy stolika do kawy.”

„Wczoraj powiedziałaś, że tak” - przypomniał jej.

Przycisnęła się bliżej - „Ty, Słonko” - powiedziała cicho - „Rozumiem to, co próbujesz zrobić, ale będzie dobrze, ja będę okej. Nie musisz dawać mi każdego pragnienia mojego serca, aby udowodnić mi, że mnie kochasz.”

„Mama, za każdym razem, gdy chcę włączyć pieprzony telewizor, muszę najpierw zlokalizować pilota, a to zwykle wymaga wykopania go z poduszek. To gówno jest upierdliwe. W zeszłym tygodniu wstałem i kopnąłem prawie pełne piwo, które postawiłem na podłodze. To gówno też jest wrzodem na tyłku. Potrzebujemy pieprzonego stolika do kawy.”

Zachichotała, on to usłyszał, zobaczył, poczuł i lubił to.

Potem powiedziała - „Dobrze, kochanie, kupimy stolik do kawy” - Zatrzymała się i dodała - „I dywan”.

Popychała to.

Cokolwiek.

„I dywan” - zgodził się.

Uśmiechnęła się do niego.

Przywrócił ich do aktualnej sprawy - „Więc jak mówiłem, musimy zdobyć ci nową brykę, musimy zabrać Juliusa i Ananę, żebyśmy mogli im spłacić za spowodowanie strachu, złamanego serca i potrzeby szalonego pędu przez Stany Zjednoczone, żebyś mogła patrzeć jak umieram, ale musisz też zostać poinformowana. Nie wiem, co dzisiaj planujesz, ale chcę, żebyś była w mieście, w warsztacie, o dwunastej trzydzieści, to pójdziemy na lunch do baru i cię wprowadzę.”

„Zamierzam się rozpakować, posprzątać dom i dowiedzieć się, czy Dominic mnie zastąpił” - poinformowała go, po czym znów się uśmiechnęła - „Więc lunch z moim mężem pasuje idealnie.”

Jego ramię ścisnęło ją kolejny raz i odwzajemnił uśmiech.

Potem zapytała - „Czy Dominic mnie zastąpił? Nie zrobił tego, kiedy rozmawiałam z nim kilka tygodni temu, ale…”

„Mama, nie podążam za wydarzeniami w lokalnym salonie. Myślę, że, żeby być Stalową Magnolią, musisz mieć cipkę.”

Po tym, jak to powiedział, jego żona wybuchnęła śmiechem, tak mocno, że nie mogła utrzymać głowy, więc opuściła ją na jego klatkę piersiową, zaciskając ręce w pięści na jego koszulce, a jej ramiona drżały. A kiedy słyszał i czuł jej śmiech, zastanawiał się, dlaczego nie dał jej tego więcej.

To też musiał nadrobić.

Potem jej głowa odskoczyła do tyłu i nadal śmiejąc się, poinformowała go - „Nie jestem pewna, czy istnieje Oficjalny Zbiór Zasad Stalowych Magnolii, ale myślę, że masz rację, ten konkretny wymóg jest oczywisty.”

Uśmiechnął się do niej.

Potem zmienił temat na inny ważny, którego musiał dotknąć przed pójściem do pracy, a kiedy to robił, jego pięść wysunęła się z jej włosów i przesunął rękę w dół, by owinąć wokół jej ramion.

„W porządku, Lex, masz napięty harmonogram, ale poświęć trochę czasu, zadzwoń do Bess i porozmawiaj z nią o przyjeździe tutaj. Jak chce umieścić Dallas w swojej przeszłości, a my mamy wolny pokój, to może ona wypróbuje Kolorado.”

Śmiech uciekł z jej twarzy, ale wypełniło ją ciepło, jej ciało, już przyciśnięte, wtopiło się w jego i wyszeptała - „Ty”.

„Ale jak bierze ten pokój, to śpi z zamkniętymi pieprzonymi drzwiami.”

Ciepło pozostało na jej twarzy, ale jej oczy rozbłysły humorem, gdy powiedziała cicho - „W porządku, kochanie, wyjaśnię to.”

Uśmiechnął się do żony. Potem wymamrotał - „Muszę zebrać się do pracy, kotku.”

Skinęła głową. Opuścił czoło, by dotknąć go do jej, pochylił podbródek, by móc dotknąć ustami jej ust, a następnie puścił ją, obszedł, chwycił swój kubek podróżny i przesunął grzbietami palców po jej biodrze, gdy się cofał, mówiąc - „Później, mama.”

Poczuł na sobie jej oczy, gdy szedł przez kuchnię do schodów i usłyszał, jak mówi - „Później, Słonko.”

I mając to z powrotem, wszystko to, od przebudzenia z żoną, przez pieprzenie jej pod prysznicem, bycie z nią w kuchni, po odczuwanie jej oczu na nim, gdy szedł po schodach, po usłyszenie jej miękkiego, słodkiego - „Później… ” wiedział, że tęsknił, kiedy zniknęło, ale po powrocie wiedział, że naprawdę za tym tęsknił.

Ale to było z powrotem i kiedy schodził po schodach, modlił się do Boga, aby tym razem trzymał swoje gówno razem i dbał o to.

*****

Dwie i pół godziny później Ty był pod maską samochodu, gdy zadzwonił jego telefon, wyprostował się, złapał szmatę, przeciągnął nią, by zmyć tłuszcz z dłoni, wyciągnął telefon z do tylnej kieszeni i zobaczył numer, którego nie rozpoznał, ale miał numer kierunkowy, który znał.

Dallas.

Otworzył go i przyłożył do ucha.

„Yo.”

„Ty” - usłyszał głos mężczyzny.

„Tak?”

„Angel.”

Pieprzyć go.

Peña.

„Peña” - przywitał się.

„Tak żebyś wiedział, Duane Martinez przyszedł dwa dni temu, żeby złożyć spóźniony raport, że został napadnięty przez niejakiego Tyrella Walkera.”

Kurwa.

„Jaja robisz” - zagrzmiał Ty.

„Nie, pieprzony alfons diler narkotyków wchodzi na pieprzony posterunek policji wygląda jak łasica, którą jest, ale jest zdrowy i robi to, żeby zgłosić pieprzoną napaść.”

Wtedy Ty usłyszał głęboki chichot.

Ty nie był rozbawiony.

Peña mówił dalej - „Ponieważ interesowałem się Martinezem i wszystkimi jego brudnymi czynami, został zgłoszony i wysłany do mnie. Więc złożył mi ten raport. Teraz nie pomyl się Ty, traktuję swoją pracę poważnie, ale muszę przyznać, że, jak zdawał ten raport, zgubiłem długopis. Przysięgam na Boga, nie wiem, gdzie umieściłem tego skurwiela.”

I na to Ty był rozbawiony. Dlatego opuścił głowę i uśmiechnął się do butów.

„Do bani, człowieku” - mruknął do telefonu.

„Wiem. Nie martw się, znalazłem go od tego czasu. Zadzwoniłem też do Carnal i dowiedziałem się, że zachorowałeś na grypę jednodniową, więc nie ma mowy, żebyś naruszył zwolnienie warunkowe, wpychając swój tyłek do stanu Lone Star, by przekazać wiadomość pięściami. Dostałem oświadczenie od Tatuma Jacksona potwierdzające stan twojego zdrowia, a Jackson wiedział o tym, ponieważ jego żona przyniosła ci rosół. Słyszałem, że to pomogło ci wyzdrowieć i cieszyłem się, że to słyszę, esé[1].”

Ty podniósł głowę i wyjrzał z jednej z zatok, wciąż się uśmiechając - „To był szybki powrót do zdrowia.”

„Dobre wieści” - mruknął Peña, po czym kontynuował - „Więc zgłosiłem to panu Martinezowi, pytając go, czy chce zmienić swoje oświadczenie. Powiedzieć, że był zszokowany jak cholera, byłoby niedopowiedzeniem. Pominął informację, że był z tobą mężczyzna, którego najwyraźniej nazywałeś „Tate”, ale dołączył tę informację, kiedy ponownie z nim rozmawiałem. Zapytałem, czy żona pana Jacksona była również obecna podczas tego niedawnego wykroczenia, biorąc pod uwagę, że stanowi alibi zarówno twoje, jak i pana Jacksona, ale zaprzeczył. Następnie przypomniałem mu, że składanie fałszywych zeznań na policji jest niezgodne z prawem, że nie ma dowodów na to, że skopano dupę zarówno jemu jak i jego szanownym kolegom, skoro nie mieli żadnej pomocy medycznej, gdzie by sporządzono faktyczną dokumentację. I na koniec, jedynymi trzema świadkami było tych trzech, którym rzekomo skopano tyłki, a ja wyjaśniłem, że, ponieważ ich trzy zapisy policyjne mogą być użyte jako zestaw encyklopedii szczegółowo opisujących szeroki zakres przestępstw, które można popełnić, więc żaden z nich nie byłby wiarygodnym świadkiem, a następnie poinformowałem ich, że mężczyzna, którego oskarżali o współudział w przestępstwie, był byłym gliną, a obecnie jest szanowanym zbiegiem agentem aresztowania zbiegów, coś, co, jak mogłem stwierdzić, zszokowało go. Następnie przypomniałem panu Martinezowi, że według lokalnych plotek pewien Tyrell Walker ograł go w pokera kilka lat temu, a pan Martinez nie był do końca cichy, kiedy zapiał ze szczęścia, że pan Walker został skazany za zabójstwo, widząc, że wciąż był mu winien całkiem sporo. Zasugerowałem, że być może chciał użyć policji, aby wydobyć się z tego długu i że takie przedsięwzięcie nie zostanie przyjęte. Dostrzegł mądrość wycofania swojego oświadczenia, co było dla mnie szczęśliwe, ponieważ nie miałem tego na koncie i nie paliło mi się pisać o tym gównie.”

Jezu, Shift nie był tylko kawałkiem gówna, skurwysynem, był też naprawdę cholernie głupi.

A Ty wciąż się uśmiechał, kiedy zauważył - „Mówisz, że jestem ci to winien.”

„Nie…” - głos Peñy ścichł - „…mówię tylko, że nie wiem, jakie gówno sprowadziło Lexie z powrotem do Dallas, ale dziękuję, że udowodniłeś mi, że się nie myliłem, że przejmujesz się swoją żoną. Martinez rozgłosił szeroko, że zrekrutował cipkę Rodrigueza do swojej stajni i już przyjmował zamówienia. Zatroszczyłeś się o to, więc ja nie musiałem. A także mówię, że wiadomość, którą przekazałeś, nie została odebrana. Może zostawić Lexie w spokoju, ale jest wkurzonym czarnym mężczyzną i ta wściekłość jest teraz skierowana na ciebie. Założę się, że masz pewne doświadczenie w pilnowaniu twoich pleców. Używaj tego i bądź pilny.”

Uśmiech Ty zgasł i wymamrotał - „Kurwa, nie potrzebuję kolejnego pieprzonego problemu”.

„Cóż, teraz sprawiasz, że czuję się jak Święty Mikołaj” - odpowiedział Peña, a Ty odwrócił się i wszedł głębiej do warsztatu.

Potem zapytał - „Zamierzasz się podzielić?”

„Cóż, nie zamierzałem, bo chcę, żebyś oczyścił myśli ze wszystkiego, co robię, bo, chociaż mogę być w Dallas, ale moja karma musi być w Carnal, ponieważ dziś rano dostałem wiadomość od jednego z twoich sąsiadów. Po pierwsze, powiem ci, że kiedy tam byłem, wszedłem do Departamentu Policji Carnal i błysnąłem odznaką. Oficer dyżurny przy biurku, niezbyt inteligentny, rzucił okiem na nią, otworzył szeroko drzwi i podał mi swój kod do kserokopiarki. Biorąc pod uwagę, że tym skurwielom udało się uciec z morderstwem, dosłownie, pomyślałem, że nie wszyscy mogą być tak głupi jak człowiek, który pilnuje drzwi, więc pomyślałem też, że nie mam dużo czasu. Ale mądrze wykorzystałem swój czas przy kopiarce, zanim ktoś wtrącił się w moje zajęcia i zostałem serdecznie i kolegialnie usunięty. Nie powiem ci tego, co znalazłem. Nie podzielę się również z tobą tym, o czym rozmawiałem z niektórymi obywatelami Carnal w różnych instytucjach. Powiem tylko, że po spędzeniu trochę czasu od opuszczenia pięknego stanu Kolorado, działając na rzecz niektórych rzeczy, których dowiedziałem się podczas wakacji, moje działania zostały zauważone. A dziś rano zadzwonił do mnie funkcjonariusz Frank Dolinski, żeby porozmawiać jak glina z gliną. Oficer Dolinski powiedział mi, że jakiś czas temu usłyszał, że zostałeś zwolniony warunkowo, a ponieważ jest albo sprytnym sukinsynem, albo jasnowidzem, wiedział, że twoje zwolnienie może oznaczać dobre lub złe rzeczy, ale dobre lub złe, powiedział mi, że masz wielu przyjaciół w tej okolicy, wszyscy „pielęgnowali” niemałą ilość antagonizmu przez ponad pięć lat, więc to miało coś znaczyć. Co więcej, ojciec oficera Dolinski był gliną, podobnie jak jego dziadek, a on naprawdę lubi swoją pracę, chciał podążać za rodzinną tradycją, odkąd pamiętał i zdobył odznakę, by chronić i służyć, a nie zasłaniać własny tyłek. Więc poświęca temu dużo uwagi i kiedy to mówię, że mam na myśli dużo, a kiedy mówię dużo, mam na myśli przez cholernie długi czas.”

Ty słuchał, ściskało mu brzuch i klatkę piersiową, a kiedy Peña nie kontynuował, zapytał - „Tak?”

„Tak” - odparła Peña - „Więc Dolinski wprawił piłkę w ruch przed twoim wypuszczeniem, ale takie gówno idzie wolno i byłeś nieobecny, zanim sprawy mogły się uporządkować.”

„Co gówno idzie wolno i jakie rzeczy są porządkowane?” - spytał Ty.

„Głęboko tajna misja Dolińskiego, polegająca na wewnętrznym śledztwie dotyczącym prawie całego Departamentu Policji Carnal, ze szczególnym zainteresowaniem szefem policji Arnoldem Fullerem” - odpowiedział Peña.

Ciało Ty stało się twarde.

Jasna cholera.

Peña kontynuował - „To śledztwo koncentruje się wokół różnych rzeczy, w tym niewłaściwego prowadzenia przez Fullera sprawy, gdy seryjny morderca polował na jego mieszkankę, po czym agent specjalny Tambo z FBI złożył skargę nie tylko na to, że wydział Fullera grzebał się w sprawie, ale także na zachowanie Fullera i nieprofesjonalne podejście, kwestionujące jego przydatność do pracy. Skarga Tambo została dodana do skarg od obywateli Carnal, które piętrzyły się, a Wydział Wewnętrzny zaczął węszyć, ale nigdzie nie mógł dojść, bo ślady były zakryte, a prawie każdy gliniarz w wydziale był brudny, więc potrzebowali wewnętrznego człowieka, a błoto jest tak głębokie w Carnal PD, że nie mogli go zobaczyć i znaleźć. Doliński wystąpił jako demaskator i chętny tajny agent, który wprawił w ruch intensywne śledztwo w całym Departamencie, ale skoncentrował się na wspomnianym wcześniej spierdoleniu z seryjnym mordercą, a także na możliwym potwierdzeniu przez miejscowych funkcjonariuszy organów ścigania w ukrywaniu winnego zabójstwa handlarza narkotyków w Los Angeles i ekstradycji obywatela Carnal, aby stanąć przed sądem za to przestępstwo. Wydział Wewnętrzny w Los Angeles, który współpracuje z lokalnym Wydziałem Wewnętrznym nad tym konkretnym problemem, najwyraźniej ma informacje, że zamordowany diler rzekomo dawał działki detektywowi Gene’owi Fullerowi, który jest bratem szefa policji Arnie’go Fullera, a stary Gene podobno lubił jego działki wystarczająco, by wejść głęboko w kontakt z dilerem i, z pensją gliniarza, jedynym sposobem na pokrycie tego długu było zejście dilera.”

Jasna cholera.

Peña mówił dalej - „Jak wiesz, w Kalifornii dwóch dilerów zginęło z tej samej broni, trzydziestki ósemki, ale nie wiesz, że detektyw Chet Palmer ma trzydziestkę ósemkę zarejestrowaną do użytku osobistego. Ale kiedy zadawano pytania, detektyw Palmer został poproszony o okazanie tej broni i nie mógł tego zrobić, mówiąc, że kiedy poszedł po nią, zauważył, że jej brakuje, i poniewczasie zgłosił, że została skradziona, a mówi, że minęły lata, odkąd dotknął tego pistoletu, więc mogło być lata temu, kiedy została skradziona. Dwa i dwa dały cztery, a osobą, która dała cztery w Carnal dla Wydziału Wewnętrznego, jest oficer Frank Dolinski.”

Jasna cholera.

Peña jeszcze nie skończył - „Widzisz, problem Dolińskiego polega na tym, że jest pewien bardzo sprytny były gliniarz z Carnal, którego przyjaciel został skazany za przestępstwo, którego nie popełnił, i, jeśli nie masz nic przeciwko temu, że powiem, bardzo sprytny obecny gliniarz w Dallas, który interesuje się żoną tego mężczyzny, którzy obaj węszą. Co gorsza, z jakiegoś powodu jestem pewien, że nic o tym nie wiesz, chociaż minęło trochę czasu, agent specjalny Tambo i jego przełożeni nagle zaczęli zadawać pytania dotyczące skargi złożonej przez Tambo i nie byli naprawdę zachwyceni odpowiedziami, które otrzymywali, ale zamiast wzruszać ramionami i iść dalej, postanowili przestać się opierać i zdobyli trochę wiedzy. Wszystko to, a Dolinski już ma swój tyłek kurewsko w środku. Nie wszyscy są za tym, żeby sprawy dwóch czarnych mężczyzn w dwóch stanach oskarżonych o morderstwa, których nie popełnili, jeden odbierający sobie życie, drugi tracący swoje pięć lat, zostały ujawnione i trafiły do ogólnokrajowych wiadomości. Dolinski mówi, że z tego powodu na posterunku policji w Carnal jest intensywnie i chce, żebym był świadomy, że jeśli te zewnętrzne frakcje będą kontynuować swoją działalność, niektórzy nerwowi ludzie mogą stać się naprawdę cholernie nerwowi, a funkcjonariusz Dolinski mówi, że jest tak blisko zapytania jego dziewczyny o rękę, a on naprawdę chciałby mieć szansę poprosić ją, nie wspominając o poślubieniu jej i założeniu z nią rodziny, i nie mieć oderwanej głowy przez jakiegoś przypadkowego czarnego faceta, który miał pecha i na niego spojrzał jeden z tych dziwnych dupków, by zasłużył na wyrok za tę zbrodnię.”

Ty milczał, a został uciszony przez zaskoczenie.

Potem zapytał - „Wycofujesz się?”

Na to Peña również milczał przez długie chwile, zanim powiedział cicho - „Myślałem o tym” - przerwał, a potem kontynuował - „I, widzisz, chcę pomóc funkcjonariuszowi Dolinski. Miałem tylko bardzo długą rozmowę przez telefon, żeby poznać tego faceta, ale odniosłem wrażenie, że to dobry człowiek. Wiem, że robi to, co robi, jest człowiekiem moralnym i odważnym. Problem polega na tym, że podzielił się ze mną, że ktoś wpadł na pomysł, a wszystko zaczęło się od tego, jak wyszedłeś. Zanim wróciłeś do domu, było cicho, więc uznali, że najlepszym sposobem działania jest złożenie oświadczenia i wciągnięcie cię z powrotem. Widząc, że nie pomagałeś w tym, nie wpadałeś do Carnal, z płonącą bronią, wymierzając karę, ale zamiast tego cieszyłeś się swoim statusem młodego małżonka, czuli, że trzeba cię wyciągnąć. I czuli, że najlepszym na to sposobem jest pieprzenie się z twoją żoną. Więc funkcjonariusz Dolinski powiedział mi, że wprowadzili ten plan w życie i obiecał, że zrobi dla Lexie, co może, ale nie czuję się dobrze z tą obietnicą ani z tym, ile czasu zajmie, zanim to gówno zostanie wykonane i jeśli gówno jest tak zakopane, że krzywdy nigdy nie zostaną naprawione. Nie przepadam za złymi rzeczami, które nie są naprawiane, krzywdy naprawiane są poniekąd powodem, dla którego wszedłem do biznesu gliniarzy, więc nadal czuję, że muszę zrobić, co mogę, aby tak się stało.”

Ty nie odpowiedział.

Więc Peña zapytał - „Porozmawiasz z panem Jacksonem?”

Na to Ty odpowiedział - „Tak, ale my też się nie wycofujemy. Frank to dobry człowiek i współczuję mu. Już chronił Lexie. Chodzi o to, że nie chcę wracać, a ja i Lexie chcemy założyć rodzinę i chcę, żeby moje dzieci miały ojca, który nie ma takiego cienia nad głową. Misją jest pozostać wolnym i oczyścić moje imię i ufam Frankowi, ale jeden człowiek przeciwko wielu nie zrobi gówna. Nie mogę powiedzieć, że nie cieszy mnie to, że ci faceci czują ciepło na tyle, by się wzdrygnąć, więc nie jestem pewien, czy chcę odrzucić to ciepło. Zrobimy, co w naszej mocy, aby chronić plecy Franka, ale nie tylko jego przyszłość od tego zależy.”

Cisza, a potem Peña ujawnił, że dopracował się jednej rzeczy w tym wszystkim, co Ty powiedział - „Ty i Lexie próbujecie?”

Kurwa.

Ty nie chciał odpowiadać, ale to zrobił - „Tak.”

Potem zdziwione - „Już?”

„Angel, straciłem pięć lat. Myślisz, że jestem fanem tego, żeby to olewać?”

„Masz rację” - mruknął Peña.

„W każdym razie Lex chce czworo dzieci. Ma trzydzieści cztery lata, więc jak tego chce, musimy zaczynać.”

Wcześniej słyszał śmiech Peñy - „Madre de Dios[2], esé, właśnie mnie wyleczyłeś. Tu esposa es muy linda[3], ale czworo dzieci? To około trzy bóle głowy i zdecydowanie trzy czesne w college’u, za którymi cieszę się, że nie będę tęsknić.”

Gówno. To nie było coś, o czym myślał.

Przemyślał swoją przysięgę, że nigdy więcej nie zagra w pokera, a na pewno przemyślał wyprawę na zakupy stolika do kawy, kiedy Peña skończył.

„W porządku, Ty, nie oczekuję zaproszenia na baby shower, ale masz teraz mój numer, jakbyś mnie potrzebował lub ona potrzebowała, jestem pod telefonem. Będę miał oko na Martineza i dam ci znać jak usłyszę cokolwiek.”

„Dzięki, Angel i trochę odpłaty, nie dla ciebie, ale na wypadek, gdyby Frank do ciebie zadzwonił, nie siedzieliśmy bezczynnie. Jakby musiał oprzeć się na kimś, żeby się przewrócił, niech opiera się na Crabtree’m.”

„Crabtree?”

„Tak, na oficerze Rowdy’m Crabtree’m.”

„Co masz dla niego do użycia na funkcjonariuszu Crabtree?”

„Dotarło do mnie, że funkcjonariusz Crabtree odwiedza Denver co drugi weekend i robi to, ponieważ w Denver może skorzystać z pewnej usługi, której nie może mieć tutaj, w górach. A tę usługę świadczą mężczyźni wyglądający jak chłopcy i jest ona świadczona za opłatą.”

Następnie niski gwizd i - „Jak pewne to jest?”

„Bardzo.”

„Ole Frank dał mi swój numer” - powiedział mu Peña.

„Podejrzewam, że znajdziesz czas na telefon.”

„Nie ma go na twoim szybkim wybieraniu?”

„Ostatnio Frank omija mnie i Tate’a szerokim łukiem.”

„Prawdopodobnie sprytne” - mruknął Peña.

Prawdopodobnie tak było i teraz Ty wiedział dlaczego. Wcześniej myślał, że Frank przeszedł na ciemną stronę, co oznaczało, że jego interwencja w Lexie nie miała sensu. Teraz to miało sens.

„Jedna rzecz” - dodał Ty - „Jeśli Frank zechce to wykorzystać, musi to zrobić wkrótce. Jeśli tego nie zrobi, Crabtree porozmawia z kimś innym. Siedzi w radiowozie, nie będzie ciągnął mojej żony za bzdury i był zamieszany w moje gówno, więc mam ochotę patrzeć, jak się wierci. Ta informacja jest nowa, nie mieliśmy jej długo i nie będziemy trzymać dłużej. Odwróci się dla Franka albo dla mnie, ale odwróci się.”

„Racja” - szepnął Peña.

„Racja” - potwierdził Ty.

„Masz więcej?” - zapytał Peña.

„Mamy, ale to, co mamy, to gówno, które zamierzam zatrzymać. Nie tylko Crabtree musi się wiercić.”

Cisza wtedy - „Dobrze. No dobrze, Ty, znowu bądź czujny.”

„Nawzajem.”

„Utrzymuj ją szczęśliwą”.

Jezu.

„To kolejna misja, Angel.”

To wywołało chichot - „Założę się. Później, amigo[4].”

„Później.”

Zamknął telefon.

Potem otworzył go i zadzwonił do Tate’a.

Potem zamknął go ponownie i wrócił do pracy.

*****

O dwunastej trzydzieści Ty stał z Woodem tuż przed zatoką, kiedy Viper skręcił do warsztatu i warknął na dziedzińcu.

Ty i Wood przestali rozmawiać, żeby popatrzeć, podobnie jak każdy mężczyzna na liście płac Wooda, a Ty nawet nie musiał się odwracać, żeby to potwierdzić. Lexie dwukrotnie odwiedziła go na dziedzińcu warsztatu, a jeden raz był wystarczającą zachętą dla każdego mężczyzny, by przerwał to, co robił i zwrócił na nią uwagę.

Ale patrzenie, jak parkuje Vipera, wyrzuca długą, opaloną nogę i wysiada z samochodu w czarnych szortach i obcisłej jagodowej koszulce z wiązaniem na szyi, którą miała na sobie tego dnia przy basenie w Vegas, w czarnych sandałach na szpilkach, z eleganckimi okularami przeciwsłonecznymi w czarnych oprawkach zasłaniającymi jej oczy i długimi, miękkimi, lśniącymi włosami opadającymi na ramiona mogło sprawić, że nawet Rowdy Crabtree, z jego ukrytymi skłonnościami, miałby skurwysyńsko mokry sen.

Ty się uśmiechnął.

Wood mruknął - „Cholera”.

Uśmiech Ty się poszerzył.

Lexie krzyknęła podekscytowana przez dziedziniec - „Zostawiłeś mi Węża!” - a potem to zrobiła.

Pędziła przez dziedziniec, usztywnił się, a ona rzuciła się w jego ramiona. Tym razem owinęła swoje długie nogi wokół jego bioder, a kiedy ją złapał, zrobił to z rękami na jej tyłku.

Pocałowała go mocno, po czym odsunęła się i obdarzyła go szerokim uśmiechem, jej światło świeciło jasno i oślepiająco.

Dobrze.

Włączyła światło.

I lubiła Vipera. Bardzo.

„Kotku, jestem w pracy” - przypomniał jej, ale nawet nie drgnął, by postawić ją na nogi.

Na to odwróciła głowę do Wooda i przywitała się - „Hej, Wood”.

„Hej, Lexie. Witamy z powrotem.”

„Dzięki” - odpowiedziała - „Cieszę się, że wróciłam.”

Oczy Wooda przesunęły się po nich, podczas gdy jego usta drgnęły i zauważył - „Właściwie to zauważyłem.”

Posłała mu uśmiech, a następnie zapytała - „Czy masz coś przeciwko swoim mechanikom angażującym się w publiczne okazywanie uczuć?”

Ty potrząsnął głową, nie zaprzeczając, ale, bo uważał, że to zabawne, że jego żona była gapcią.

Za tym też tęsknił i to bardzo.

Wood odpowiedział - „Tylko tak długo, jak będziesz miała na sobie ubranie”.

„Da się zrobić” - mruknęła, po czym spojrzała na Ty - „Więęęc” - zwróciła jego uwagę, a następnie przeszła - „Zła wiadomość jest taka, Dominic zatrudnił kogoś.”

Nie wyglądała na zbyt załamaną, ale mimo to wiedział, że lubiła tę pracę, więc wymamrotał - „Przykro mi mama.”

Jej uśmiech błysnął i kontynuowała - „Dobrą wiadomością jest to, że złapał ją z palcami w kasie zaledwie dwa dni po tym, jak zaczęła i odstrzelił jej tyłek, więc…” - jej ramiona, które były owinięte wokół jego ramion zniknęły, gdy je wrzuciła powietrze i Ty musiał odchylić się do tyłu, aby jego żona nie przewróciła się w przeciwnym kierunku, gdy krzyczała - „Jestem z powrotem!”

Ty odwrócił głowę do Wooda i wyjaśnił - „Moja żona to gapcia.”

Wood zachichotał.

„Nie jestem gapcią” - zaprotestowała Lexie, ponownie owijając opalone ramiona wokół jego ramion.

„Mała, jesteś gapią. Całkowita gapcia” - oświadczył Wood - „Ale trzymaj się tego, pasuje ci.”

Wood się nie mylił.

„Okej” - powiedziała cicho, odwróciła się do Ty, uniosła okulary przeciwsłoneczne na czoło i obdarzyła go wielkimi oczami, które bez słów kazały mu przestać mówić ludziom, że jest gapcią.

Wtedy Ty się zaśmiał.

Potem ścisnął jej tyłek i nachylił się trochę, by przekazać swoje zamiary, jej nogi rozluźniły się z jego bioder i rzucił ją na pięty.

Przesunęła swoje okulary z powrotem na oczy i oparła swoje ciało na Ty, gdy Ty powiedział do Wooda - „Lunch.”

„Dobrze” - Wood podniósł podbródek - „Nie spiesz się. Robisz tyle nadgodzin, że oszczędzisz mi pieniędzy, jak weźmiesz długi lunch.”

„Dzięki, stary” - mruknął Ty.

„Później, Wood” - pożegnała się.

„Później, Lexie” - odparł Wood.

Ty ruszył, Lexie złapała go za rękę i splotła swoje palce z jego. Kiedy to zrobiła, zacisnął swoje.

Byli w połowie dziedzińca, kiedy zapytała - „Nadgodziny?”

„Wood i Pop są zawsze zajęci i teraz coraz bardziej, zwłaszcza latem” - odpowiedział Ty - „Zdobyli swoją reputację dobrą robotą i mają wystarczająco dużo pracy, aby utrzymać niski koszt części i przerzucić to na klientów, więc ludzie z Chantelle, a nawet Gnaw Bone, robią wszystko, aby używać nas do regularnej konserwacji i napraw. Ale Pop pracuje nad Harleyami od pięćdziesięciu lat, jest w tym dobry, przekazał to gówno wszystkim swoim chłopcom, więc mężczyźni z motorami z tak odległych miejsc jak Aspen, Grand Junction, Glenwood Springs, a nawet Denver przywożą je do Popa. Było dwóch mechaników mniej, kiedy mnie zabrali, a nie zatrudniali, aby mnie przyjąć, kiedy wyszedłem. Chcą kontynuować tradycję dobrej pracy, nie zatrudniają byle kogo i wciąż nie znaleźli innego faceta. Widząc, że musiałem wziąć kilka nieoczekiwanych dni wolnego, żeby Wood nie ucierpiał, zacząłem pracować do późna, żeby nadrobić czas. Potem mnie potrzebował, trzymałem to gówno i zacząłem pracować w czwartki. Siłownia jest otwarta do późna, mogła iść po zamknięciu warsztatu, a to dlatego, że nie miałem powodu, aby wracać do domu.”

To było coś więcej. To były znajdujące się w domu dowody na to, że spieprzył ich. Wmawiał sobie że powinien się tego pozbyć, a nigdy nie mógł się do tego zmusić, co sprawiało, że nie chciał wracać do domu. Teraz cieszył się, że się tego nie pozbył. Ale jeszcze dzień temu schodzenie po schodach rano i wchodzenie po nich w nocy było formą tortur.

Nie wspominając już o tym, że był doświadczonym mechanikiem, więc jego pensja była daleka od gówna, a Pop i Wood wypłacali półtorej stawki za nadgodziny, więc zarobił kupę szmalu.

„Czy zamierzasz dalej to robić; mam na myśli nadgodziny?” - zapytała i jego ręka ścisnęła jej.

„Zależy” - odpowiedział, a następnie zażartował - „Jak muszę zaoszczędzić na cztery czesne, to prawdopodobnie powinienem zacząć już teraz”.

Poczuł na sobie jej okulary, kiedy skręcili za róg na chodnik i spojrzał na nią.

„Czy pieniądze są problemem?”

Najwyraźniej nie odebrała tego jako żartu.

„Kotku, jak trzymamy się razem, nic nie jest problemem.”

„Co?”

Zatrzymał się, zatrzymując ją, szarpiąc ją za rękę, po czym przyciągnął ją do siebie, puszczając jej rękę i owijając ramiona wokół niej. Kiedy jej okulary zwróciły się do niego, przemówił - „To jest to, Team Walker, ty i ja. Kiedy czegoś chcemy, znajdujemy sposób, aby to zdobyć. Trafiamy na trudny okres, znajdujemy sposób na przezwyciężenie go. Stajemy przed wyzwaniem, znajdujemy sposób na pokonanie go. Jak jest dobrze, smakujemy to. Mówię, że ta drużyna jest zwycięzcą. Nigdy nie zapominamy o świętowaniu zwycięstw, a ich będziemy mieli ich dużo, bo nigdy nie przyznajemy się do porażki.”

Patrzyła na niego, nieruchoma, milcząca, a przez ciemne soczewki w jej okularach nie widział jej oczu.

Więc jego ramiona ścisnęły ją i zawołał - „Lexie?”

„Team Walker” - szepnęła.

„Team Walker” - powtórzył stanowczo.

Jej ręce przesunęły się w górę jego rąk, ramion, aby mogły owinąć się wokół boków jego szyi, gdzie ścisnęła, gdy wspięła na palce i powiedziała cicho - „Podoba mi się to”.

„To dobrze, ponieważ pozycja, na której grasz w tej drużynie, jest na całe życie”.

Uśmiechnęła się, potem uśmiechnęła i zachichotała.

Potem nacisnęła jego szyję, pochylił się i wziął jej usta.

Potem puścił ją, ujął ją za rękę i poprowadził do baru trzy przecznice w dół i po drugiej stronie ulicy.

Siedzieli przy stoliku z tyłu, o który poprosił, bo nikt nie siedział wokół, więc nikt nie mógł podsłuchać. Siedział plecami do ściany; jego kobieta była naprzeciwko niego. Zamówili, dostali drinki, a Ty zaczął się dzielić, włączając w to zaangażowanie detektywa Angela Peñy, które wywołało u niej głośne westchnienie, a potem słodki uśmiech, który nie był dla niego, ale dla Peñy, o którym może nie myślała za dużo, ale wyraźnie go lubiła. Był to uśmiech, który Peña chciałaby zobaczyć, ale Ty cieszył się, że nigdy tego nie zrobi.

Podano im jedzenie, a on był w trakcie opowiadania jej o Crabtree, kiedy zadzwonił jego telefon, pochylił się, wyciągnął go, spojrzał na wyświetlacz i powiedział: „Dzwoni Tate”.

„Jedz, mama, muszę odebrać. To Tate” - mruknął, a ona skinęła głową i dalej pożerała swoje frytki i cheeseburgera, gdy otworzył telefon i przyłożył go do ucha - „Yo.”

„Bracie, siedzisz?”

Kurwa.

„Co?”

„Misty Keaton nie żyje.”

Ty zamarł. Potem jego krew zamieniła się w lód. Potem odgadł ich grę.

„Nie mów mi, że będą próbowali mi przypiąć to gówno.”

„Ciężko byłoby to zrobić, skoro strzelano ze służbowego rewolweru Rowdy’ego Crabtree.”

Jasna cholera.

Dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Jego oczy skierowały się na żonę, która nie przegapiła jego słów, tonu i wibracji i wpatrywała się w niego z jedną nasączoną keczupem frytką w połowie drogi do ust, z dużymi oczami i bladą twarzą. Ty potrząsnął na nią krótko głową w nadziei, że uspokoi jej obawy. Skinęła raz głową, ale po wyrazie jej oczu wiedział, że nie udało mu się uspokoić jej lęków.

Robiąc to, zapytał Tate’a - „Bez jaj?”

„Z twojego streszczenia dzisiejszego poranka wygląda na to, że utrącają najsłabsze ogniwa.” - zauważył Tate.

Ty oparł się i spojrzał w bok - „To znaczy, że żadne z nich nie może się odwrócić.”

„Dokładnie to jest to, co to znaczy” - potwierdził Tate.

„Myślisz, że wiedzą, że powiązania Juliusa dały gówna na nich obojga?” - spytał Ty.

„Tak, Chace Keaton jest następny.”

„Crabtree siedzi w celi?” - spytał Ty.

„Crabtree zniknął.”

Mieć nadzieję.

„Jak to się stało?” - spytał Ty.

„Nie wiem. Keaton zgłosił zaginięcie żony przedwczoraj. Wczoraj rano znaleźli jej ciało porzucone na poboczu drogi dojazdowej, która prowadzi do Miracle Ranch. Wczoraj po południu złapali jeden pierdolony przełom, że zabójstwo wydarzyło się w miejscu głęboko w Harker Wood w sposób, w jaki można by pomyśleć, że wiedzieli, gdzie szukać. Mnóstwo krwi, tylko Misty, znaleźli narzędzie zbrodni rzucone około dwieście metrów od miejsca zdarzenia. Dziś rano przyszło dopasowanie balistyczne. Crabtree nie zgłosił się do pracy wczoraj ani dziś. Domyślam się, że się obudził, stwierdził, że nie ma rewolweru, zna sposób, w jaki grają, i nie marnował czasu na pakowanie torby.”

Ty dał pięć sekund wolnej przestrzeni w swojej głowie na Misty Keaton biorącą kule i jej ciało porzucone na poboczu drogi dojazdowej. Jego wielki plan zemsty obejmował wszystko, co obejmowało przeżycie przez nią długiego pieprzonego czasu z gorzkim smakiem zemsty Ty na języku. Nienawidził suki i chciał, żeby zapłaciła. Ale nie w ten sposób. Nie, żeby jej współczuł, świat nie był gorszym miejscem bez tej toksycznej cipki, po prostu ta kara nie była wystarczająca.

Potem odpuścił tę sukę i zauważył - „Ciężko im będzie złapać Crabtree, jak zniknął.”

„Tak” - zgodził się Tate.

„Myślisz, że mamy problem z chłopcem Juliusa?”

„Myślę, że warto z nim porozmawiać, ale nie. Źródła mówią, że CPD jest przestraszone i to nie tylko przez twojego człowieka w Dallas. Myślę, że to są akty desperackie, a nie strategiczne manewry oparte na tajnych danych wywiadowczych.” – odparł Tate.

„W takim razie to dobra wiadomość, że Julius jest w mieście, może zamienić słówko.”

„Julius jest w mieście?” - spytał Tate, a oczy Ty powędrowały do Lexie.

„Tak” - odpowiedział Ty - „Wygląda na to, że zaczął się niecierpliwić tą sprawą między mną i Lex, więc postanowił zabrać tyłek Lex do domu. Aby to zrobić, zadzwonił do Elli i, żeby Ella zadzwoniła do Lex, powiedział jej, że miałem wypadek samochodowy, umieram i jeśli nie przywiezie swojego tyłka z Florydy, straci szansę na pożegnanie mnie na łożu śmierci.”

Załadowana cisza, a potem niskie - „Żartujesz ze mnie.”

„Nie.”

Cisza, a potem ostrożne - „Przywiozła swój tyłek z Florydy?”

„Jesteśmy w barze i jemy lunch.”

Całkowite milczenie - „Bracie…” - pauza - „…kurwa, wszystko dobrze?”

Uśmiechnął się do żony. Potem powiedział cicho do Tate’a - „Tak, bracie, wszystko w porządku.”

Ty patrzył, jak jej twarz straciła trochę troski i złagodniała.

Tak, wszystko dobrze.

„Dobrze” - odpowiedział cicho Tate.

Niestety, Ty musiał przywrócić rozmowę na poważne tory - „Wygląda na to, że musimy iść naprzód, zanim wszyscy, którzy mogą udowodnić, że tego nie zrobiłem, zginą.”

W tym momencie oczy Lexie znów stały się duże. Uniósł jej podbródek „wszystko dobrze”, chociaż tak nie było. Tym razem zaufała mu i wrzuciła frytkę do ust.

„Wygląda na to, że musimy. Porozmawiam z Dekiem” - odparł Tate.

„Porozmawiam z Juliusem.”

„Racja” - i potem - „…szczęśliwy z waszego powodu, Ty, że Lexie wróciła.”

„Nie tak bardzo jak ja.”

Uśmiech w jego głosie i - „Założę się” - Następnie - „Powiem Laurie”.

„Dobrze. Powiem Lex, że powiesz Laurie.”

Chichot w głosie Tate’a z - „Dobrze”.

„Gimnazjum” - mruknął Ty.

„Tak, ale nie ta gówniana część” - odpowiedział Tate.

Miał co do tego rację.

„Skończyliśmy?” - spytał Ty.

„Na razie” - odpowiedział Tate.

„Więc później.”

„Później.”

Zamknął telefon i spojrzał w oczy Lexie, gdy brała duży kęs hamburgera. Nie było trudno złapać jej wzrok. Wpatrywała się w niego. Odłożyła burgera, przeżuła dwa razy i z pełnymi ustami zapytała - „No i co?”

„Misty nie żyje.”

Jej cały tors szarpnął się do przodu i do tyłu, gdy powoli mrugnęła i zatrzymała się z szeroko otwartymi oczami.

Potem, nadal z pełnymi ustami, zapytała głośno - „Co?

„Zła suka nie żyje, mama.”

Patrzyła, żuła, połykała, chwyciła napój, zassała głęboko przez słomkę, odrzuciła kubek i natychmiast zaczęła urządzać pyskówkę.

„Cóż, cholera! Jeśli ona nie żyje, jak ja mogę się z nią pobić?”

Ty poczuł, że jego ciało trzęsie się ze śmiechu, gdy powiedział - „Przepraszam, maleńka, będziesz musiała zrezygnować z tego marzenia.”

„Kurwa” - szepnęła, wpatrując się w swój talerz.

Ty przyglądał się swojej żonie z uśmiechem.

Kobieta nie żyła, a Lexie była wkurzona, że nie miała szansy na wzięcie udziału w bójce, zanim dostała okazję z Misty.

I tak to było. Lexie nienawidziła Misty bardziej niż on.

Widząc to, nagle zrozumiał i wiedział, że te emocje są dla niego, a nie chodziło o to, że Misty zdradziła siostrzeństwo. Jego żona była skupiona na Misty, ponieważ, bez względu na to, jaki autorytet i władza były wokół niej, Misty była jedyną osobą w jego koszmarze, która mogła go zakończyć. I nie zrobiła tego. A nie zrobiła tego tylko po to, by dostać obrączkę na palec i spróbować zdobyć duży spadek.

A nie o to chodziło Alexie Walker.

A Alexa Walker go kochała i ta miłość była głęboka.

Ty poniósł konsekwencje chciwości Misty i nienawidził jej z tego powodu. Ale Lexie zapłaciła cenę za działania Misty i ta cena była wysoka. Ale zapłaciła dwa razy i może zrobić to ponownie.

Wiedząc o tym, ziejąca rana w jego klatce piersiowej zacisnęła się i zaczęła się zamykać.

Misty Keaton odebrała Ty pięć lat i sześć tygodni życia jego żonie.

A teraz suka nie żyła.

„Kotku” - zawołał cicho, a jej gniewne oczy skierowały się na jego - „Ta toksyczna cipka została znaleziona porzucona przy drodze dojazdowej, zastrzelona. Skończone dla ciebie, dla mnie. Team Walker rusza dalej.”

Patrzył, jak złość wypływa z jej oczu, ale się zamyśliły.

Następnie zapytała - „Czy oboje członkowie Team Walker idą dalej?”

Na jej pytanie, przesunął rękę po stole, by złapać jej palce, zacisnął swoje palce i pochylił się.

„Zemsta jest moja” - wyszeptał, a jej palce zacisnęły się w jego, po czym kontynuował - „A widzę to tak, że moja kobieta i dzieci, które mi da, będą mieli mężczyznę i tatusia, który nie ma tego gówna wiszącego nad głową, którego imię jest czyste, więc mogą swobodnie żyć dziko i płonąć jasno bez tego gówna, które ciągnęłoby ich w dół. Aby to zrobić, Team Walker świętuje każde zwycięstwo, żyjąc dziko i płonąc jasno bez tego gówna ciągnącego ich w dół. Misty Keaton nie żyje. My… ruszamy … dalej.”

Spojrzała mu w oczy i zapytała - „Po tym wszystkim, Ty, tak łatwo ci to odpuścić?”

„Nie odpuszczam gówna. Skupiam się na oczyszczeniu mojego nazwiska. Ale Misty odeszła, nie może w tym pomóc. Więc odchodzę od tej części i zabieram cię ze sobą.”

Jego kobieta wpatrywała się w niego. Potem ścisnęła jego dłoń. Potem jej głowa opadła, a jej ręka przesunęła się w jego, więc jego oczy powędrowały do ich dłoni i zobaczył i poczuł, jak obraca kciukiem jego obrączkę.

Kiedy to zrobił, wróciły dwa wspomnienia, silne i gwałtowne, jej dotykanie jego obrączki przy śniadaniu w Vegas i jej wyjaśnienia zeszłej nocy dlaczego to zrobiła. W ciągu kilku tygodni nie zapomniał, że robiła to w Vegas i często zastanawiał się, dlaczego to zrobiła.

Teraz wiedział. I patrząc, jak dotyka ich symbolu, który nosił, czuł, że rozwarcie jego rany staje się jeszcze mniejsze.

„Zdjąłeś to kiedyś?” - zapytała cicho ich ręce.

„Nigdy” - odpowiedział równie cicho.

„Nigdy” - powtórzyła, tym razem szeptem. Potem patrzył, jak bierze głęboki oddech.

„Mama” - zawołał, nie dlatego, że chciał to zrobić. Mogła studiować jego obrączkę, dotykając jej tak długo, jak chciała, ale mieli gówno do omówienia, a on miał cztery czesne za college, o które musiał się martwić, więc w końcu musiał wrócić pracować.

Podniosła głowę i spojrzała mu w oczy, ale jej kciuk wciąż poruszał się po jego obrączce.

„Jesteś ze mną?” - zapytał.

„Team Walker jest zwycięzcą” - powiedziała miękko, uśmiechnął się do niej, a ona przestała dotykać jego obrączki, jej ręka ścisnęła go, a potem puściła go i wróciła do jedzenia, mówiąc - „Teraz; wspomniałeś o Crabtree, kiedy rozmawiałeś z Tate’m. Co się z nim dzieje?”

Złapała frytkę, wepchnęła ją głęboko w swój ogromny stos keczupu i wrzuciła do ust, po czym spojrzała na niego, a on opowiedział jej o Crabtree.

Potem powiedział jej o Franku.

Potem powiedział jej o Chace Keatonie.

Potem opowiedział jej o ich planie.

Potem zapłacił rachunek, odprowadził ją z powrotem do warsztatu, obściskiwał się z nią stojąc przy Viperze, puścił ją, wiedząc, że idzie do sklepu spożywczego i patrzył, jak odjeżdża Wężem.

*****

Ty czekał, opierając się biodrem o boczny blat w kuchni, aż Julius wróci po dostarczeniu Cosmopolitana dla jego żony. Zjedli kolację w Kogucie i wrócili do mieszkania na drinki i kontynuację rozmowy, a Ty był teraz naocznym świadkiem, dlaczego Julius miał trzy kobiety, z których każda znosiła dwie inne kobiety mające prawo do jej mężczyzny i to nie chodziło o złoto, które kapało z Anany. To był Cosmopolitan, który piła.

Julius Champion uwielbiał swoje suki każdym spojrzeniem, dotykiem, ruchem, słowem i oddechem. Ty Walker nie był kobietą, ale miał taką, która uwielbiała go w ten sposób, więc wiedział, że to dobrze.

Jego wzrok przeniósł się na żonę, która miała na sobie białą sukienkę, znowu z górą typu holder, sięgającym jej do bioder, a następnie rozszerzającą się w szeroką spódnicę, która sięgała tuż nad kostki, srebrne sandały na wysokim obcasie, które jej kupił w Vegas, brylanty w uszach, na szyi i nadgarstku, z włosami w nieładzie na czubku pleców, z uciekającymi pasmami, ale ich układ podkreślał blask. Ze swoją opalenizną, nie-minimalnym dekoltem, który pokazywała, większą częścią odkrytej skóry na plecach i materiałem przylegającym do bioder, była tym wszystkim, co zwykle, ale o wiele więcej niż zwykle.

Julius podszedł z powrotem, złapał wódkę z lodem z miejsca, w którym siedział przy wyspie i oparł biodro o wyspę naprzeciwko Ty.

„Domyślam się, że, skoro nie znalazłeś czasu, aby dać mi krótką informację przed pójściem na kolację, wszystko jest w porządku z twoim chłopcem” - powiedział cicho Ty. Zadzwonił do Juliusa tego popołudnia po obiedzie z Lexie i odbyli bardzo długą rozmowę.

„Pogawędziliśmy” - odparł Julius - „Powiedział, że nie ma pieprzonego sposobu, żeby złapali dym z tego, jakie on robi ruchy. Przypomniałem mu, że w opisie jego pracy nie ma nic, co mogłoby się odbić na tobie, i że dałeś mu kupę forsy, by mógł wykonywać te obowiązki ku twojej satysfakcji. Przypomniał mi, że nie jest fanem żadnego gliniarza, ale miał własną wpadkę z miejscowymi chłopakami, wie, co ci zrobiono, ma karnację, z którą jest w dupie i docenia zapłatę, ale lubi pracę i w żaden sposób nie spierdoli tego dla ciebie. Nie znam go, ale człowiek, który dał mi jego nazwisko, jest pewny, ufam mu, wie, dlaczego tego potrzebuję i wie, że to by mnie wkurzyło, że źle mnie poprowadził.”

Ty spojrzał na swojego przyjaciela i podsumował to - „Więc jest dobrze.”

Julius pochwycił spojrzenie Ty, uśmiechnął się i skinął głową - „Jest dobrze.”

Oznaczało to, że CPD było spanikowane.

To było dobre i złe. Podobało mu się, że się bali, podobało mu się, że tak bardzo się boją, że sztuki, które robili, były wielkie i głupie i nie mógł powiedzieć, po zastanowieniu się nad tym, że nic mu nie dało patrzenie, jak sami się przekręcają.

Ale nie lubił myśleć o tym, dokąd zaprowadzi ich ta panika, jeśli spojrzą poza wewnętrzny krąg.

Ty spojrzał na dwie kobiety, które stały przy balustradzie, piły, rozmawiały i patrzyły na widok. Teraz złożyły swoje długie ciała na sofie, aby skupić się na piciu i rozmowie.

Na jego oczach nagle obie wybuchnęły śmiechem.

Ty uśmiechnął się wtedy, nie odrywając oczu od kobiet, powiedział do Juliusa - „A telefon, który odebrałeś w czasie kolacji?”

Julius odpowiedział natychmiast - „Mówię to i mówię to, abyś wiedział, że mi to nie przeszkadza. Kolorado nie jest trudnym miejscem, Anana kocha tę podróż, a ja bym beknął dla ciebie. Ale nie mogę ryzykować podróży do Dallas po dwukrotnym przywiezieniu tu mojego tyłka.”

„Zrozumiałe” - mruknął Ty.

„Nie skończone” - powiedział Julius i słysząc jego ton, Ty spojrzał na niego i przeczytał jego emocje. Widział to spojrzenie już wcześniej, nieczęsto, ale widział je, a kiedy to widział, to za każdym razem było to, gdy Julius mówił o człowieku, którego zabił, człowieku, za którego nie modlił się do Boga o przebaczenie za zabicie, człowieku, po którym nie tylko cieszył się, że nie żyje, ale cieszył się, że udało mu się go takim uczynić i czuł to, bo kochał swoją siostrę. A potem mówił, że robi to, bo kocha Ty.

„Wykonałem kilka telefonów. Lexie nie jest nieznana po swoim czasie z Rodriguezem. To, z czego była znana, było, że jest nietykalna. W chwili, gdy jej stopa przekroczyła granice miasta Dallas, Shift dostał wiadomość, pomyślał, że zostałeś od niej odstrzelony i można się za nią zabrać. Schodził się z nią i czekał na swój czas. Ponieważ Rodriguez uderzył w cement bez twarzy, Shift wiedział, co zrobi z Lexie, i uznał po jej powrocie, że nadszedł właściwy czas.”

Oczy Juliusa zaczęły płonąć, kiedy powiedział cicho - „Więc nie. Mylisz się, Walk. Skończyłem z nim, co oznacza, że on jest skończony.”

Ty odsunął się od blatu, odwrócił do brata i wymamrotał - „Champ…”

Julius potrząsnął głową - „Już mam na tym mężczyznę.”

„Rozkazał trafienie Rodrigueza” - Ty powiedział mu coś, czego dotąd nie powiedział, a Julius zamrugał.

„Byli braćmi” - wyszeptał Julius, zszokowany, a teraz jeszcze bardziej wkurzony, ponieważ Julius miał kilka zasad, według których żył, a ta na szczycie, tuż pod opieką nad rodziną, brzmiała - nigdy nie zwracaj się przeciwko bratu.

„Nie było cię przez jakiś czas z Dallas, ale to, co mówi Peña, jest na ulicy. Shift już wspomniał moje imię gliniarzowi. Nie potrzebuję, by znaleziono jego martwe ciało. To, czego potrzebuję, to ubezwłasnowolnienie tego skurwysyna. I uważam, że w ramach rekompensaty za jego wysiłki, Peña powinien dostać wszystko, co mogą dostać gliny, gdy zdejmą alfonsa, który handluje narkotykami, który kazał zabić swojego brata. Masz kontakty w Dallas; zwołujesz ich nie po to, żeby Shift przestał oddychać, ale żeby przestał oddychać swobodnie.”

Oczy Juliusa rozszerzyły się i odpowiedział - „Mówisz mi, że chcesz, żebym powiadomił moich chłopców, że proszę ich o pracę ze świniami?”

Ty pochylił się w jego stronę - „Zabił swojego brata i przeniósł się, by sprzedać moją pieprzoną żonę. Już skopałem mu tyłek i nie poprawiło mi to samopoczucia. Jeśli mam możliwość wymierzenia kary, nie wybieram, żeby dostał kulę. Postanawiam, że będzie oddychał, kiedy… będzie… gnił.”

Julius patrzył mu w oczy, a Ty wiedział, że jego teraz płonie, ponieważ Julius odpowiedział cicho - „Rozumiem cię.”

„Kiedy on upada, niech dadzą Peñie wystarczająco dużo, by utrzymał go na dole. Udaje mu się żyć długo, nie dając się złapać, żyje nigdy nie oddychając swobodnie. Robią to, robią to dla mnie, robią to dla Lexie, robią to dla Rodrigueza, a jeśli to nie wystarczy, mogą zostawić każdy rachunek, dam co mam w moim sejfie i mogą to zrobić.”

„Zatrzymaj gotówkę, Walk, przedstawię twoją sprawę.”

Ty spojrzał przyjacielowi w oczy.

Potem wyszeptał - „Wszystko, co robisz, wszystko, co zrobiłeś i wszystko, co zamierzasz zrobić, w żaden sposób nie mogę ci się odpłacić.”

„Proszę o odszkodowanie?”

Nie robił tego. Nie zrobiłby tego.

I wiedząc to w tym momencie, Ty Walker był przytłoczony.

„Nie ma mowy, żebym ci mógł odpłacić” - powtórzył szeptem.

„Jesteś moim bratem, a rodzina gówno płaci.”

Ty nie odpowiedział.

Julius mówił dalej - „Chociaż, żebyś wiedział, właśnie upuściłeś kupę gotówki na samochód dla swojej żony, który mogłem dla ciebie wybrać i dostarczyć w ciągu tygodnia.”

W tym momencie Ty wybuchnął śmiechem. Kiedy przestał się śmiać, poczuł na sobie wzrok, spojrzał na taras i zobaczył uśmiechającą się do niego kobietę. Odwzajemnił uśmiech. Potem spojrzał na Juliusa.

„Gorąco jest w Carnal, Champ, więc nie jestem pewien, czy powinienem mieć gorącą brykę w moim garażu i zdecydowanie nie jestem pewien, czy chcę słodkiego tyłka mojej żony w tej gorącej bryce.”

„Prawdopodobnie dobra decyzja” - mruknął Julius z uśmiechem.

Ty odwzajemnił uśmiech.

Potem jego uśmiech zniknął i wróciły do niego słowa, które powiedział wcześniej tego dnia.

I nie zamierzał popełnić dwa razy tego samego błędu.

Dlatego zapytał cicho - „Pamiętasz, że mówiłem ci o Tuku?” - Julius skinął głową. Ty kontynuował - „Mam dobrych przyjaciół, wielu z nich, mam głębokie uczucie do nich wszystkich. Tylko trzy osoby w moim życiu dostały ode mnie więcej uczucia, jedna z nich jest w ziemi, jedna z nich siedzi na tarasie, a ostatnia stoi tuż przede mną.”

Juliusz nie powiedział ani słowa, ale patrzył w oczy.

Wtedy Ty szepnął - „Wdzięczny, bracie.”

Julius nie odrywał oczu od Ty i odszepnął - „Dług spłacony.”

*****

Wargi Lexie musnęły jego szyję, jej biodra uniosły się, a on stracił gorący, mokry jedwab jej cipki, gdy ściągała się z jego kutasa. Potem przesunęła się w dół i jej usta musnęły wnętrze jego lewej strony klatki piersiowej po jego sercu. Potem przesunęła się w dół i otarła się o jego brzuch. Potem upadła na biodro na łóżku, zarzuciła nogę i stoczyła się z łóżka.

Ty patrzył, jak przechodzi do łazienki. Potem przetoczył się, by zgasić światło, a potem przesunął się, by wyciągnąć kołdrę spod siebie i zarzucić ją na siebie. Potem odrzucił kołdrę dla Lexie. Potem jego oczy wróciły do drzwi do łazienki, gdy zgasło światło, a ona wyszła. Zatrzymała się i chwyciła majtki z podłogi. Wskazówka, że skończyła. Kazał jej siedzieć na jego twarzy, dopóki nie doszła, potem dotykał jej cipki i łechtaczki, aż znów doszła, a potem pozwolił jej ssać go, aż prawie doszedł, a potem ujeżdżała go, aż oboje doszli.

To była długa i energiczna noc. Czas spać.

Zgasiła światło i położyła kolano na łóżku, przesunęła się do niego, a następnie wtuliła się w niego.

Objął ją ramieniem i przesunął palcami po majtkach zakrywających pośladek.

„Kocham nasze łóżko” - wymamrotała zaspanym głosem w jego klatkę piersiową.

On też to robił teraz, kiedy wróciła do niego, ale tego nie wyartykułował.

Nie przeszkadzało jej to i wiedział o tym, kiedy szepnęła - „Noc, kochanie” - ściskając jego brzuch ramieniem.

„Noc, mama”

Poczuł lekki uśmiech, gdy jej usta poruszały jej policzkiem. Potem odpadła. Pięć minut później przewróciła się.

Potem poszedł podkręcić klimatyzację i dołączał do żony, kiedy jego oczy minęły cień ramki zdjęcia, które było z powrotem na swoim miejscu na komodzie.

Woziła je ze sobą.

Widząc tę ramkę, wiedząc, że zawsze była z nią, ta rana mocno się zasklepiła. Dołączył do żony w łóżku i wtulił się w jej ciało. Przytuliła się bliżej.

I nie umknęło Ty Walkerowi, że przez ponad sześć tygodni sen nie przychodził łatwo. Najeżdżały go wspomnienia i to nie dobre.

Demony.

Demony więzienia i demony życia w śnie, o którym nie myślał, że ma, dopóki go stracił.

Dopiero ostatniej nocy wycofały się. A to dlatego, że jego żona była tam, była tam, aby je odeprzeć.

Więc pozwolił jej zrobić to jeszcze raz i zasnął myśląc tylko o jej cieple, jej miękkości, zapachu jej włosów i ruchaniu jej pod prysznicem następnego ranka.



[1] esé - hiszp. co, cóż, ten…

[2] Madre de Dios - Matko Boża

[3] Tu esposa es muy linda - twoja żona jest bardzo ładna

[4] Amigo - przyjacielu

9 komentarzy:

  1. No gorąco się robi. Wszystkie świnie się pocą i tona w błocie bez szansy na ratunek i cholera dobrze im tak. Dziękuję ❤️❤️ Dużo jeszcze zostało nam rozdziałów.

    OdpowiedzUsuń
  2. No i piszesz człowieku, dziecko cię zagaduje i zdanie bez sensu bo znaku zapytania brak.🥴 Ponawiam pytanie. Jak dużo rozdziałów nam zostało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 21 rozdziałów + epilog, ale w tym tygodniu może się trochę opóźnić, bo robota goni

      Usuń
    2. Spokojnie, zawsze wiernie czekam ❤️ dziękuję 😘

      Usuń
  3. Dziękuję 😘😘😘 jesteś najlepsza

    OdpowiedzUsuń
  4. ❤ wiecej takich dluuugich poprosimy 🤗

    OdpowiedzUsuń