Rozdział
17
Na
ostatniej prostej
„Alexa
Walker?”
„To
ja.” - uśmiechnęłam się do kuriera stojącego na naszym tarasie, on odwzajemnił
uśmiech, podał mi swój gadżet pióro-podobny podpisałam ekran na drugim gadżecie,
oddałam mu, a on podał mi dużą miękką kopertę.
Wzięłam
to, pomachałam mu, zamknęłam za nim drzwi, mając nadzieję, że się nie obrazi,
kiedy przekręciłam również zamek (w tych dniach w Carnal nie mogłam być zbyt
ostrożna), po czym zabrałam paczkę na wyspę i rozerwałam kopertę.
Wypadły
dwie koszulki owinięte folią i nie zawahałam się rozerwać jej, ciesząc się, że
bawełna koszulki jest miękka i elastyczna, a nie drapiąca i sztywna. Wytrząsnęłam
pierwszą, rozmiaru Ty i wyciągnęłam ją przed siebie.
Potem
uśmiechnęłam się szeroko.
Odwróciłam
ją i spojrzałam na tył.
Mój
uśmiech się poszerzył.
Rozerwałam
następną, dopasowaną do mojego rozmiaru, ale w tym samym kolorze, z tymi samymi
słowami z przodu, innymi z tyłu.
Pozbierałam
opakowania, wrzuciłam je do kosza na śmieci, a następnie położyłam koszulki
obok siebie na blacie, wygładziłam je na płasko, cofnęłam się i wpatrywałam w
nie.
Znalazłam
stronę on-line, zaprojektowałam własne koszulki i praktycznie nic nie dopłaciłam,
aby je zrobili ekspresowo.
Kupiłam
więc Ty i sobie czarne T-shirty z napisem „Team Walker” dużymi białymi literami
i mniejszymi kursywą w cudzysłowie pod spodem „Nigdy nie przyznajemy się do
porażki”. Na odwrocie Ty było napisane: „Pan Ogromniasty”, a na moim odwrocie:
„Mama Pana Ogromniastego”.
Kochałam
je cholernie.
Ty
spojrzy na nie i pomyśli, że jestem totalną gapcią.
Nie
obchodziło mnie to. A jeśli będzie nosił swoją w domu tylko podczas oglądania
meczów, to też mnie to nie będzie obchodziło.
Ale
będę nosiła moją w mieście.
Oczywiście
po tym, jak wszyscy źli ludzie by odeszli. Musiałam trzymać głowę spuszczoną.
Za
dużo się działo, nie musiałam stawać im w twarz.
Był
poniedziałek, jakieś półtora tygodnia po moim powrocie do domu i przez cały ten
czas byliśmy zajęci.
Wróciłam
do domu w czwartek. Ty musiał pracować zarówno w piątek, jak i w sobotę. Piątek
byłam zajęta porządkowaniem domu, nadrabianiem zaległości, porządkowaniem
gówna, kupowaniem samochodu, a potem kolacją z Juliusem i Anana. W sobotę Ty
załatwił Tate’a, Deke’a, Jonasa i Bubbę, żeby poszli po moje gówno od Dominica
i Daniela, a ja je rozpakowałam. W niedzielę byliśmy na zakupach, gdzie
kupiliśmy kwadratowy stolik kawowy i duży dywan do salonu, który był piękny,
jasnokremowy z czarnym brzegiem, dzięki czemu idealnie pasował do czarnej
kanapy oraz pióra i atramentu Tuku. Ty ponownie przeszedł prosto w tryb zakupów
bez mojej presji, więc kupił także duży, owalny, czarny stół w stylu art déco z
sześcioma dopasowanymi krzesłami, których siedzenia i oparcia obite były kremowym
materiałem. Przesunęliśmy segment i telewizor z bocznej ściany na poprzek,
tworząc przytulną część wypoczynkową przed kominkiem i pozostawiając za nimi
ogromną przestrzeń jadalni, w której postawiliśmy stół z krzesłami, gdy zostały
dostarczone.
Ja,
oczywiście, w przerwie na lunch kupiłam duży, okrągły szklany wazon, który miałam
na oku w Carnal Country Store, a właścicielka podziękowała mi wylewnie za zakup
mówiąc - „Cukiereczku, ta rzecz jest na mojej półce od jakiegoś rok i pół.
Ranczerzy i motocykliści nie mają oka do szklanych wazonów. Ale myślałam, że to
było ładne. Muszę się nauczyć, że, jeśli nie ma na tym poroża ani czaszki, mam
przerąbane.”
Byłam
szczęśliwa, że zdjęłam go z jej głowy i cieszyłam się, że obniżyła cenę o
pięćdziesiąt procent.
Wazon
wyglądał idealnie na środku stołu.
W
następny czwartek Ty miał wolny dzień, ale ja wróciłam do pracy, a kiedy wróciłam
do domu, były w nim dwa tuziny różowych i kremowych róż.
To
był mój mąż. Błyskał wszelkiego rodzaju blaskiem, niektóry z nich nie świecił
tak jasno, ale to nie znaczyło, że nie był niesamowity.
Poza
czasem spędzonym z Ty, spotkaniami z przyjaciółmi, powrotem do pracy,
rozpakowywaniem i porządkowaniem naszego domu, spędzałam czas na porządkowaniu
mojego gówna. Poszłam do urzędu i dostałam prawo jazdy i tablice rejestracyjne
Colorado dla mojego nowego (czerwonego z szerokimi, czarnymi paskami
wyścigowymi biegnącymi w górę maski, dachu i tyłu, z 2012) cholernie cudownego
Chargera. Moja poczta została już przekierowana z Dallas, ale przed wyjazdem
przesłałam kolejne przekierowanie, wysyłając ją do Elli. Znowu to zmieniłam. Weszłam
też do sieci i wymieniłam wszystkie informacje z każdym, kto je miał. Zamknęłam
swoje konto bankowe w Dallas, kiedy tam byłam, ale otworzyłam je teraz w
Carnal. A Ty włożył tam pieniądze, żebym mogła spłacić moje karty kredytowe, co
zrobiłam.
Zrobiłam
to wszystko, bo zrobiłabym to wszystko (kiedyś), ale zrobiłam to jako sprawę
priorytetową, ponieważ Ty poprosił mnie, abym się upewniła, że „te pajace nie
mają gówna, z którym można by się z tobą pieprzyć”. Widziałam mądrość tej rady
i nie zwlekałam.
Bessie
uprzejmie odrzuciła naszą ofertę, ale nie odmówiła zatrzymania gotówki, którą
zarobiłam za mojego Chargera, gotówki, którą jej zostawiłam. Obiecała mi, że
kiedy stanie na nogi, zwróci mi ją. Pozwoliłam jej to obiecać, a kiedy
próbowała mi spłacić, odmówiłam. Wiedziałam, że zaopiekowała się mną za darmo,
wiedziałam, że zaopiekowałaby się mną bez względu na wszystko, ale musiałam jej
to dać. Nie obejmowało tego, co byłam jej winna za zebranie mnie do kupy po
tym, jak się rozpadłam, ale z drugiej strony nic by tego nie zadośćuczyniło.
Ale to było coś.
Następnie
opuściła Panama City Beach i udała się do Miami. Nigdy tam nie była, ale
słyszała, że to fajne miejsce i zamierzała to sprawdzić. Ostatnie słowo, które
miałam od niej (co było wczoraj), było takie, że to lubi, chce spróbować i
aktualnie szuka pracy.
Miałam
mieszane uczucia co do tego. Dallas znajdowało się o jeden dzień drogi, bardzo
daleko od Carnal. Miami było o wiele cholernie dalej. Ale była w gównianej
sytuacji i nieszczęśliwa prawie tak długo, jak ja byłam z Ronnie’m. Dobrze, że
dokonała tej zmiany i jeśli polubiłaby Miami, to chciałabym Miami dla niej.
A
poza tym byłoby fajnie, gdybyśmy Ty i ja mogli ją tam odwiedzić. Wszystko się
zmieniło dla Ty i dla mnie, a kiedy to mówię, mam na myśli na lepsze. Teraz nic
między nami nie było, wszystko było otwarte, o wszystkim mówiliśmy. Więcej się
dzielił, ja musiałam więcej słuchać. Z dnia na dzień bardziej się rozluźniał,
więcej się uśmiechał, więcej się śmiał, a mój facet był cholernie zabawny, więc
ja też więcej się śmiałam. Przetrwaliśmy piekielną burzę, ale nie wyszliśmy z
nacięciami i wgnieceniami. Wyszliśmy mocniejsi, silniejsi, bliżsi.
Ale,
chociaż życie domowe było dobre, wspaniałe, najlepsze, słońce świeciło cały
czas nie tylko dlatego, że był sierpień w Kolorado, ale dlatego, że nie było
chmur nad naszym życiem, Carnal było inne.
Nad
Carnal wisiały chmury: wielkie, czarne, groźne chmury burzowe. Wszyscy je
czuli, wszyscy byli ostrożni, cisi, przygotowani i czekali na ten pierwszy
grzmot i piorun, mając nadzieję, że nie będą zbyt blisko, kiedy uderzy. Chociaż
wiadomości szły powoli, morderstwo Misty Keaton, rzekomo przez funkcjonariusza
Rowdy’ego Crabtree, wywołało w mieście niskie, brzęczące fale uderzeniowe.
Myślałam, że Ty otrzyma przynajmniej podejrzliwe spojrzenia, ale tak się nie
stało. Ty nie było przez jakiś czas, ale Ty był dobrze znany, na tyle dobrze,
że ludzie wiedzieli, że to nie w jego stylu. Ale w mieście szumiały plotki, a w
salonie, jak w salonach bywało, ten szum był szybki, wściekły i płodny.
Dlatego
dowiedziałam się - nic dziwnego - że Misty nie była lubiana. Pięć lat temu nikt
nie miał do niej wiele, chociaż była znana jako poszukiwaczka pieniędzy, która
chciała zawrzeć dobre małżeństwo. Ale dobra opinia publiczna o niej gwałtownie
spadła, gdy skłamała na temat alibi Ty, a następnie spadła, gdy wyszła za
Chace’a Keatona. To dlatego, że wielu domyślało się powiązań i, ku mojemu
zaskoczeniu, dowiedziałam się, że wielu lubiło Chace’a i nie lubiło go
obarczonego taką jak Misty. Kiedy poślubiła policjanta z miasta, który akurat
był w kolejce do dużego spadku, natychmiast zdecydowała, że jej gówno nie
śmierdzi i dała wszystkim do zrozumienia, że tak się czuje i oni też powinni.
To zachowanie było jeszcze bardziej niemile widziane. Potem to, co pozostało z
jej popularności, gwałtownie spadło, ale nie przejmowała się zbytnio, ponieważ
miała w łóżku przystojnego faceta, jego obrączkę na palcu i fortunę jego
tatusia w drodze, wszystko, co musiała zrobić, to czekać, żeby staruszek umarł.
Dzięki
plotkom w salonie dowiedziałam się również, że nie wyszło jej to tak, jak
planowała. Od samego początku Chace oślepiająco i publicznie ujawniał, że nie był w błogim małżeństwie. Ledwie ją
znosił. Przeszedł przez rutynę. Ale tego też nie lubił. A ponieważ ledwo mógł
znieść widok swojej żony, kiedy potrzebował dla siebie trochę tego czegoś,
szedł gdzie indziej i robił to otwarcie.
Zanim
Misty Keaton weszła do Carnal Spa tego dnia, w którym ją poznałam, spędziła
pięć lat mieszkając z mężczyzną, który ledwo mógł znieść jej widok, nie ukrywał
tego i wielokrotnie ją zdradzał. Plotki w salonie mówiły, że w miarę jak mijał
rok za rokiem, a Chace nie doszedł do siebie, Misty była coraz bardziej tym
uderzana. Plotki w salonie mówiły o tym, że, chociaż była kim była i robiła to,
co robiła, naprawdę kochała swojego męża, a jego ciągła nienawiść do niej ją wykańczała.
Plotka w salonie mówiła, że jeszcze przed uwolnieniem Ty Misty przemyślała
swoje działania. Plotka w salonie mówiła, że Misty dochodziła do wniosku, że
miliony tatusia Chace’a nie były tego warte. I plotka salonowa mówiła, że Misty
kupiła to, ponieważ władze o tym wiedziały i musiały zapewnić, żeby nie zrobiła
czegoś, co by im się nie spodobało.
A
plotka w salonie mówiła, że Rowdy został wrobiony, głównie dlatego, że był
dupkiem. W długiej kolejce lokalnych gliniarzy, których ludzie nie lubili ani którym
nie ufali, Rowdy wyróżniał się, ponieważ był nie tylko kutasem, którego znałam,
ale poważnym kutasem. Używał
autorytetu, jaki zapewniała mu jego pozycja, jako broni, a odznaki i munduru
jako tarczy. Regularnie i przypadkowo pieprzył się z mieszkańcami Carnal i
robił to dla gówna i żartu.
Chociaż
nikt nie wierzył, że Rowdy zabrał Misty Keaton do Harker Wood, zastrzelił ją i
zostawił swoją broń, głównie dlatego, że nie miał do tego powodu i nie był na
tyle głupi, by tego rodzaju dowody zostawić na miejscu zbrodni, bo był gliną, tylko brudnym, nikt tak
naprawdę nie dbał o to, czy za to odpowie.
„Co
ma być to będzie” - stwierdziła Avril, uśmiechając się radośnie i opierając się
o wysoki front mojej recepcji, w poszukiwaniu mani/pedi, a także plotek.
Ale
za wszystkimi plotkami i spekulacjami krył się strach. Kobieta nie żyła. Nikt
jej za bardzo nie lubił, ale to było dość ekstremalne. Ktokolwiek był
wystraszony, był poważnie wystraszony, a mieszkańcy Carnal martwili się, co
będzie dalej.
Co
do mnie, trudno było się do tego przyznać, ale czułam spokój, gdy wszystkie te
plotki przenikały do mojego mózgu.
Od
kiedy mój mąż odsiedział wyrok za przestępstwo, którego nie popełnił, aż do
tego dnia, gdy szłam spać, wstawał i podkręcał klimatyzację tak mocno, że
budziłam się z zamarzniętym nosem każdego ranka i robił to ponieważ ciepło,
smród i uczucie tego miejsca tkwiły w nim bardzo głęboko, a on potrzebował
chłodnego, czystego powietrza, żeby to odepchnąć, więc lubiłam wiedzieć, że
Misty nie żyła snem, dla którego skłamała.
Jasne,
nie mogę powiedzieć, że chciałam jej śmierci. Ale mogłabym powiedzieć, że czułam,
że być może we wszechświecie działa sprawiedliwość, wiedząc, że przeżyła własną
wersję pięciu lat piekła.
I
to sprawiało, że czułam się lepiej wiedząc, że kiedy żyła, nie miała tego, co
mieliśmy Ty i ja.
Więc
go zdradziła i wykorzystała, a kiedy był na dole, nadepnęła na niego, by
wciągnąć się na to, co uważała za następny poziom życia, i kupiła sobie
nieszczęście, złamane serce, a ostatecznie została zaciągnięta do lasu w środku
nocy i zastrzelona.
Zdecydowanie
zasłużyła na nieszczęście i złamane serce, jeśli nie zostałaby zamordowana,
więc czułam, że tak, może tam działa sprawiedliwość.
I
miałam tylko nadzieję, że nadal będzie działać, aby mój mężczyzna mógł w końcu
naprawdę odetchnąć i żyć z czystym nazwiskiem.
Zostawiłam
koszulki tam, gdzie leżały, i udałam się do skrzynki pocztowej, myśląc o tym,
co zamierzam robić przez resztę dnia. Był późny ranek, a biorąc pod uwagę, że
wstałam o bezbożnej godzinie, żeby wziąć prysznic z Ty, po jego wyjściu
posprzątałam dom i zrobiłam pranie. Potem szykowałam się, żeby pojechać do
miasta. Potrzebowaliśmy trochę artykułów spożywczych. Chciałam wstąpić do La-La
Land na latte i może coś na deser, ponieważ Shambles robił wszystko, co
najlepsze na słodko, Ty lubił słodycze, a powiedział mi dzień wcześniej, że był
w domu od miesięcy, ale jeszcze nie zawędrował do La-La Land i czułam moralny
imperatyw, aby przedstawić mu ich dobra, które były dobre. Myślałam też o pójściu do centrum handlowego i zdobyciu
materiału na zasłony do sypialni dla gości. Były tam poziome żaluzje, ale pokój
potrzebował koloru, ściany były białe jak skorupka jajka, ale to było użytkowe.
Może pójdę do sklepu z narzędziami i kupię trochę próbek farby. Właściwie pokój
Ty i mój przydałoby się trochę dopracować. Kupiłabym też trochę próbek farby do
tego pokoju.
Myślałam
o tym wszystkim, gdy złapałam pocztę i przyniosłam ją do domu. Kiedy zaczęłam ją
przeglądać i otwierać, moja głowa była wypełniona możliwymi kolorami,
kombinacjami kolorów, może nową kołdrą i prześcieradłami do naszego łóżka, nie
wspominając o tym, że szukałam trochę możliwości zapełnienia naszego pokoju,
ustawiając czytelnię, bo zima wkrótce miała nadejść w górach i będę jej
potrzebować, gdy stracę taras.
Nie
zwracałam więc uwagi na to, co robię, dopóki nie wsunęłam palca w bok koperty,
rozerwałam ją, wyciągnęłam i rozłożyłam kartkę papieru, odwróciłam, zobaczyłam,
że jest zapisana odręcznie, spojrzałam na nagłówek, a następnie podpis
zamykający i znieruchomiałam.
Od
razu zdałam sobie sprawę z mojego błędu. Przypadkowo otworzyłam pocztę Ty.
Ale
nie mogłam się powstrzymać od przeczytania tego.
Ty,
Robiłam źle, zrobiłam źle i wiem,
że zapłacę.
Ale zanim to zrobię, muszę zrobić
dobrze.
Wysłałam to mojej przyjaciółce w
Maryland. Powiedziałam jej, że, jeśli coś mi się stanie, ma wysłać to do Ciebie
pocztą. Wysłałam jej też kilka innych rzeczy.
Pójdą do innych ludzi.
A wszystkie mówią, że skłamałam, że
nie byłam z Tobą w ten weekend. Wyjaśniają, że Arnie przyszedł do mnie z prośbą
o przysługę i że dostanę rekompensatę. Nie powiem jaką i inne rzeczy też nie
powiedzą jaką. To nie ma znaczenia i zraniłoby to innego dobrego człowieka,
który został złapany w sieć.
Zrobiłam już dość tego.
Ale w tych rzeczach powiedziałam
wprost, że skłamałam, a Arnie Fuller poprosił mnie o zrobienie tego i
wynagrodził mnie za to. Byłam z Tobą przez cały weekend. Nie brałeś udziału w
grze w pokera i nie zabiłeś człowieka, ponieważ przez cały ten czas byłeś ze
mną.
Powiedziałabym, że przepraszam, ale
spodziewam się, że nie obchodzi Cię to, czy mi przykro. Wyjaśniłabym, dlaczego
zrobiłam to, co zrobiłam, ale spodziewam się, że Ciebie też nie obchodzi
dlaczego.
Ale powiem, że cieszę się, że
jesteś szczęśliwy. Spotkałam twoją żonę i widziałam ją z tobą w warsztacie,
więc wiem, że to prawda. Rozmawiałam ze Stellą i powiedziała, że świetnie sobie
radzisz i idziesz dalej. Zawsze byłeś silnym facetem i chyba pomyślałam, że Ci
się uda i nie myliłam się.
Nadal żałuję, że zrobiłam to, co Ci
zrobiłam i to nie tylko dlatego, że muszę napisać ten list i co to znaczy, że
go czytasz. Myślałam o tym od lat, pięciu lat i myślałam, że było warto, ale
tak nie było.
Mam nadzieję, że to, co zrobiłam,
wystarczy, aby oczyścić Twoje imię i naprawić wyrządzone Ci krzywdy.
I to chyba wszystko. Nie ma nic
więcej do powiedzenia.
Popełniłam w życiu wiele błędów,
zawsze byłeś dobrym facetem, a największym błędem, jaki kiedykolwiek popełniłam,
było zrobienie tego, co Ci zrobiłam.
Mam nadzieję, że żyjesz wolny i szczęśliwy.
Misty
Kiedy
skończyłam czytać, nie wiedziałam, jak sobie z tym poradziłam, bo tak mocno trzęsła
mi się ręka.
Ale
udało mi się i, kiedy skończyłam, udało mi się przejść przez kuchnię do
bocznego blatu przy schodach, żeby dostać się do torebki i wziąć telefon. Potem
udało mi się znaleźć numer Ty, wcisnąć i przyłożyć go do ucha.
Następnie
trzy dzwonki - „Mama.”
„Ty”
- wydyszałam, wracając do listu, a potem nie mogłam wymyślić, co powiedzieć.
„Co?” - warknął mi do ucha, podskoczyłam
na jego szorstki ton i zdałam sobie sprawę, że źle zrozumiał mój.
„Nie,
nie, nie jest źle, Słonko, nie jest…” - wciągnęłam powietrze - „Okej, teraz
posłuchaj. Myślałam o próbkach farby i zasłonach, i o pójściu do La-La Land po
deser na dzisiejszy wieczór, więc nie…”
„Kotku”
- uciął zniecierpliwiony.
„Racja”
- wyszeptałam, wciągnęłam więcej oddechu i poszłam dalej - „Przypadkowo
otworzyłam twoją pocztę, a tym, co przypadkowo otworzyłam, był odręcznie
napisany list od Misty Keaton, w którym stwierdza, że skłamała, że nie jest
twoim alibi.”
Cisza.
Bardzo długa cisza. Bardzo długa, bardzo ciężka
cisza.
Więc
zawołałam - „Ty?”
„Jaja
sobie robisz?” - to był szept.
„Nie”
- odszepnęłam.
„Jaja
sobie robisz?” - powtórzył.
„Nie,
Słonko.” - ciągle szeptałam - „Czy chcesz, żebym ci to przeczytała?”
„Tak.”
Podniosłam
go, moja ręka wciąż lekko drżała i przeczytałam mu.
Kiedy
skończyłam, moja ręka opadła na blat, a on mruknął - „Cholera”.
„Wszystko
okej?” - zapytałam.
„Kurwa”
- mruknął w odpowiedzi.
„To
nie jest odpowiedź, Słonko” - powiedziałam delikatnie.
Cisza.
„Ty?
Słonko, mów do mnie.”
„W
tej chwili, Lexie, zabierz to na górę i włóż do sejfu.”
Chwyciłam
kopertę z listem i natychmiast zaczęłam iść do schodów mówiąc - „Nie znam
kombinacji”.
„Dwadzieścia
cztery, czternaście, trzydzieści trzy, sześćdziesiąt siedem.”
„Um…
czy jest z tym sporo toczenia w prawo i w lewo?”
„Mama,
to klawiatura.”
„Och”
- wyszeptałam.
„Dwadzieścia
cztery, jak dwa, potem cztery, potem wciskamy enter, jeden potem cztery, enter
i trzy, potem trzy, enter, a potem sześć, siedem, enter i otwieramy. Rozumiesz?”
„Myślę,
że mogę negocjować z klawiaturą, słodziaczku, ale z moją szafką w szkole
musiałam robić to wszystko, wywijając, tam i z powrotem, i w końcu musiałam
nauczyć się, jak ją otwierać inaczej, bo nigdy nie mogłam otworzyć tej
pieprzonej rzeczy.”
„To
nie jest twoja szafka w szkole. To cholernie drogi, ognioodporny sejf z
klawiaturą.”
„Nieważne”
- mruknęłam, a potem powiedziałam - „Jestem tutaj, poczekaj” - przykucnęłam, wstukałam
cyfry, a następnie przekręciłam klamkę i otworzyło się. Włożyłam list na zwitki
pieniędzy Ty, jego pistolet, magazynki, amunicję, kopertę z naszym aktem ślubu
i pudła z brylantami, po czym zamknęłam sejf - „Jest w środku.”
„Dobrze
maleńka. Zadzwonię do Tate’a i zobaczymy, jak to rozegrać. Oczywiście nie mogę
wejść na posterunek policji Carnal, więc to musi być bezpieczne, dopóki nie
dowiem się, co z nim zrobić.”
„Powiedziała,
że wysłała inne rzeczy.”
„Cóż,
nie mam ochoty czekać, aż to gówno się rozwiąże przez drogę do kogoś, kto
wyciągnie kciuk z dupy i zakręci kołami sprawiedliwości, żeby moje imię zostało
oczyszczone. Ja jestem dla mnie priorytetem. Jak wysłała to gówno pocztą, kto
wie, co się z nim, do cholery, stało, ale ktokolwiek to przeczyta, nie będzie
wiedział, kim ja, do cholery, jestem, a ponieważ nie będzie wiedział, nie będzie
się przejmować tak bardzo jak ja.”
Uśmiechnęłam
się do telefonu i wymamrotałam - „Rozumiem, o co ci chodzi”. - posłuchałam jego
miękkiego śmiechu, a potem zapytałam - „Czy myślisz, że to wystarczy?”
„Nie
wiem.”
„Myślę,
że powinniśmy wysłać kopię do Angela” - zasugerowałam.
„Zdecydowanie
to jeden z ruchów, które musimy zrobić. Ale chcę porozmawiać z Tate’m i chcę,
żeby to obejrzał. Siedź spokojnie, mama, zadzwonię do ciebie.”
„Chciałam
iść do sklepu spożywczego i po, hmmm… inne rzeczy.” - nie rozwijałam tego,
ponieważ pomyślałam, że Ty nie był w nastroju na próbki farby i nową dyskusję
na temat zasłony - „Czy chcesz, żebym została w domu, czy w pobliżu miasta, na
wszelki wypadek?”
„Blisko
miasta, ale nie musisz siedzieć w domu. Rób to, co musisz robić w mieście. Inne
rzeczy mogą wytrzymać. Tak?”
„Tak.”
Nic
nie powiedział, a także się nie rozłączył.
Więc
usiadłam na tyłku w garderobie i cicho zapytałam - „W porządku?”
„To
może być to.”
„Tak,
kochanie, to może być to” - wyszeptałam.
„Toksyczna
cipka wiedziała, że jej przeznaczenie nadchodzi, co zachęciło ją w końcu do
właściwego postępowania. Wzięła to, żeby w końcu sprawiło, by ta suka zrobiła
dobrze. Mimo to zrobiła dobrze. Więc myślę, że mogę stracić ten kwaśny smak w
ustach, który czuję za każdym razem, gdy pamiętam, jak wsunąłem do niej mojego
fiuta.”
„Kolejny
bonus” - wymamrotałam i usłyszałam jego chichot.
„A
ona nie żyje, a ja żyję i oddycham i mogę wsunąć mojego fiuta w ciebie.”
To
wywołało trochę mrowienia, ale zignorowałam je, a innym mruczeniem powiedziałam
- „Większy bonus.”
„Tak
jest, mama.”
Uśmiechnęłam
się do telefonu.
Potem
rozkazałam - „Idź, zadzwoń do Tate’a, zakręćmy koło sprawiedliwości, by
oczyścić imię mojego mężczyzny.”
„Dobrze.
Później, kotku.”
„Później,
Słonko.”
Usłyszałam,
jak się rozłączył i spojrzałam na sejf.
Potem
wstałam z tyłka i wybiegłam z garderoby, sypialni i domu. Miałam zakupy
spożywcze i deser do zdobycia, a potem musiałam wrócić do domu, żebym mogła być
dostępna, aby obrócić koło sprawiedliwości i oczyścić imię mojego mężczyzny.
*****
Charger
warknął podczas wjeżdżania pod górę, a ja jechałam na haju dnia, który
obejmował dostawę zajebistych koszulek Team Walker, list zza grobu od suczej-twarzy
Misty, który uniewinniał mojego męża, odkrycie i zakup dwóch butelek nie-taniego
szampana, które znalazłam w monopolowym i fakt, że Shambles miał całe cytrynowe
ciasto z makiem, polewą z lukru i grubą warstwą kremu cytrynowego w środku,
który mogłam kupić na zakończenie zaplanowanej przeze mnie cholernie
fantastycznej uroczystej kolacji.
Tak
zrobiłam, kupiłam całe ciasto.
Ale
kiedy zbliżyłam się do naszego domu, zobaczyłam na naszym podjeździe
zniszczony, zardzewiały, stary model SUV-a i opierającą się o jego bok, ssącą
papierosa, drobną, starszą, białą kobietę z włosami do ramion, które były mocno
kędzierzawe. Na końcu SUV-a, na ulicy, z jakiegoś powodu wpatrując się w las,
plecami do mnie, stał bardzo duży, bardzo wysoki czarny mężczyzna.
Słysząc,
że nadjechałam, odwrócił się twarzą do Chargera i zauważyłam, że też był
starszy, chociaż miał tylko odrobinę siwizny we włosach, by to wskazać i nie
wyglądał na tak starego jak kobieta.
Wyglądał
też bardzo podobnie do Ty.
Gówno.
Zatrzymałam
się obok nich na podjeździe, czując na sobie ich wzrok przez cały czas, kiedy
parkowałam, wyłączałam moje nowe dziecko, wyciągałam kluczyki i wysiadałam z
samochodu.
„Hej”
- przywitałam się, gdy okrążyłam bagażnik, widząc, że nadal byli tam, gdzie byli,
kiedy podjeżdżałam, kobieta naprzeciw SUV-a, mężczyzna na końcu. Stała
odległość między nimi.
Nadal
był przystojny, bardzo. Ona nie była. Skóra na jej twarzy dziwnie zwisała, dużo
zmarszczek i wyglądały jak zmarszczki zmarszczek. Dolne powieki jej nieco opadły,
odsłaniając trochę różu. Potrzebowała pilnej wizyty w spa Dominica i to nie
tylko na zabieg na twarz. Jej włosy źle były ufarbowane i wybrała dziwny odcień
jasnego brązu, który nie był aż tak atrakcyjny.
Gdy
zatrzymałam się po ich stronie mojego samochodu, wciąż się na mnie gapili, ale
żadne z nich się nie odezwało.
Przerwałam
ciszę - „Um, domyślam się, że jesteście rodzicami Ty?”
Kobieta
nie spuszczała ze mnie wzroku, kiedy szydziła - „Domyśla się, że jesteśmy
rodzicami Tyrella.”
Hmmm.
Wydawało się, że mama Ty nie złagodniała z wiekiem.
Kontynuowała
- „Dwie białe dziewczyny związały się z czarnymi mężczyznami w tym hrabstwie.
Ja z nim…” - wskazała głową na mężczyznę, który wciąż kręcił się na końcu SUV-a
- „…i ty z czarną połową mojego syna.”
Z czarną połową mojego syna.
Nie
byłam pewna, czy podobało mi się, że tak to ujęła.
„Cóż,
umm… cieszę się, że was poznałam” - powiedziałam cicho.
„Cóż,
umm…” - papugowała sarkastycznie, po czym pochyliła się - „…cieszysz się, że
mnie poznałaś, a byłaś w mieście z moim chłopcem przez wiele miesięcy bez
spotkania ze mną.”
Nie
wiedziałam, co z tym zrobić. Ty mówił o nich, ale wszystko w czasie przeszłym.
Pozwoliłam mu mówić, a moich pytań było niewiele, jak zawsze, co pozwalało mu
dzielić się w jego tempie i nie naciskałam. Właściwie nie wiedziałam, że nadal
mieszkają blisko.
Oczywiście
nie mogłam jej tego powiedzieć.
„Byliśmy
trochę zajęci” - I to nie było kłamstwo.
Uniosła
brwi - „Zbyt zajęci, żeby poznać rodziców twojego mężczyzny?”
„Cóż…”
- zaczęłam, ale przerwała mi.
Patrząc
na mnie z góry na dół, powiedziała - „Szczególnie, że nie poznał też twoich rodziców i wydaje mi się, że nie
z tego samego powodu, dla którego my nie poznaliśmy ciebie.”
Odczytałam
jej wnioski, a to dlatego, że trudno było je przeoczyć.
„Właściwie
to moi rodzice nie żyją, więc Ty miałby trudności z ich poznaniem, ale gdyby
tak nie było i gdybym ja poznała ich
przed śmiercią, czego nie zrobiłam, to on by to zrobił.”
Dobra,
więc zaczynałam się wściekać. Czułam, jak rośnie we mnie pyskówka i starałam
się ją opanować, ale niestety nie udało mi się.
W
tym momencie ojciec Ty ruszył do przodu.
„Jestem
Irving Walker. Irv” - powiedział, gdy się zbliżył, po czym wyciągnął rękę.
Odchyliłam
głowę, żeby na niego spojrzeć i zobaczyłam, że jego wyraz twarzy wyrażał pewną
ciekawość, pewną niepewność i niemałą dozę ostrożnego ciepła.
Dlatego
wzięłam jego rękę, ścisnęłam i przedstawiłam się - „Alexa. Alexa Walker.
Wszyscy nazywają mnie Lexie.”
Uśmiechnął
się, a jego uśmiech był prawie tak piękny jak jego syna.
Potem
puścił moją rękę i szarpnął głową w dół i na bok, wskazując kobietę.
„To
mama Ty, Reece.”
Spojrzałam
na nią, postanowiłam pokusić się o uprzejmość i wyciągnęłam rękę - „Cześć,
Reece.”
Spojrzała
mi w oczy, potem jej opadły na moją rękę, a potem wróciły do mnie. Potem
podniosła papierosa do ust, owinęła wargi wokół niego w dziwny sposób, jakby
połowa czubka znajdowała się między jej ustami, ssała głęboko i wszystkie jej
zwisy skurczyły się w bardzo nieatrakcyjny sposób, po czym puściła papierosa
odgłos ssania i wypuścił olbrzymią smugę dymu. Była tak ogromna, że opuściłam
rękę i cofnęłam się o krok, żeby nie dać się złapać mgle. Co zaskakujące, tak
samo zrobił Irv.
„Reece”
- mruknął, brzmiąc na wkurzonego - „Jezu.”
Jej
oczy podniosły się do niego i warknęła - „Co? Spójrz na to gówno.”
Potem
machnęła ręką, wskazując na mnie, ale potem poleciała szeroko, wskazując, jak
przypuszczałam, na wszystko w naszym sąsiedztwie. Opuściła rękę, pochyliła się
w kierunku Irv’a i syknęła - „Spójrz na to gówno.”
Nie
podobało mi się, że mówiono o mnie jako o gównie ani o domu, który zapewnił mi
mój mąż i poczułam, że moje oczy się zwężają, gdy moja kontrola nad moją
pyskówką ześlizgnęła się z mocnego chwytu.
Reece
jeszcze nie skończyła - „Jeśli oczy mnie nie mylą, te koła są zupełnie nowe.
Chociaż moje oczy mogą mnie oszukiwać, bo jestem oślepiona przez pieprzone kamienie, które ona nosi na swoim
pieprzonym palcu. A teraz powiedz mi,
jak mój syn-idiota upadł za jakąś bzdurną zbrodnię, którą prawdopodobnie
popełnił jakiś biały człowiek, potem wydostał się z więzienia, złapał klasę jak
ta suka, założył ten pieprzony kamień na jej palec, posadził jej tyłek w
zupełnie nowych kółkach, ma swoje wymyślne mieszkanie, odzyskuje pracę, która
daje mu prawie sześćdziesiąt pieprzonych kawałków rocznie, a poza tym nie ma
czasu dla swojej mamy. Nie ma czasu dla swojego tatusia. Ma to wszystko, a nie
dzieli miłości z dwojgiem ludzi odpowiedzialnych za jego oddychanie na tej
Ziemi.”
Było
tam wiele rzeczy, na które można się wkurzyć, wiele, które zasługiwały na odpyskowanie,
moja kontrola pękła i miałam zamiar to rzucić.
Otworzyłam
usta, żeby to zrobić, ale Irv zaczął przede mną.
„Tygodnie,
kobieto, obserwowałem, jak doprowadzasz się do tego gówna, kurwa” - warknął ostatnie słowo, po czym zwrócił się do mnie - „Zapłodniłem
ją trzydzieści siedem lat temu. Największy błąd w moim życiu. Robię je dalej.
Mówi, że chce zobaczyć swoje dziecko, nadszedł czas, oto jesteśmy. Nie chce
widzieć swojego dziecka. Jest wkurzona, jak zawsze, i jak zawsze, nie mam
pojęcia, dlaczego jest wkurzona. Jej syn jest w domu, ożenił się z piękną
kobietą, odzyskuje życie, a ona jest wkurzona. Co do cholery?”
Nie
miałam odpowiedzi na jego pytanie, ale nawet gdybym miała, nie miałam szansy na
odpowiedź, bo odpowiedziała Reece.
„To
do cholery, Irv, że przyjechałam
tutaj i to wszystko widzę” - Znowu wyrzuciła rękę, wykonując wielozadaniowość,
wyrzucając papierosa w drugiej ręce między Irv’a i mnie na ulicę - „To samo
stare gówno. Tak jak zawsze.” - Jej oczy z opadającymi powiekami zwróciły się
do mnie - „Ten…” - wskazała głową na Irv’a - „…nie służył mi przez całe życie.
Ale mój chłopak wie, jak sobie coś
załatwić. Czy się dzieli? Nie. Boże, wydostaje się z więzienia, a mimo to
ma sposoby, aby coś sobie zdobyć i wciąż
nie dzieli się.”
Irv
prawdopodobnie otworzył usta, żeby odpowiedzieć, ale ja miałam dość. I
przekazałam to, patrząc w oczy matce Ty i rzucając jej poważną pieprzoną pyskówkę.
„Jedź
do domu” - rozkazałam i kontynuowałam, nie dając żadnemu z nich możliwości
powiedzenia słowa - „I nie wracaj.
Nie znam cię, ale wiem, że uczyłaś swojego syna, aby zabierał brudne naczynia
do zlewu, rzucając w niego szklanką i robiąc mu bliznę. Ty ma szczęście, jest
gorący, a ta blizna sprawia, że jest gorętszy, ale nie ma szczęścia, że ma matkę, która zaryzykowała oślepienie syna
na jedno oko, bo jest wariatką o złym charakterze, która rzuciła szklanką w
dziewięciolatka, a potem, po latach, po tym, jak przeżył koszmar, nie pojawia
się w jego drzwiach z otwartymi ramionami i powitalnym bukietem, ale kilka
miesięcy później pojawia się w jego domu wyłącznie po to, by zachowywać się jak
zgorzkniała maciora i wyrazić swoją sfatygowaną opinię, że myśli, że jej syn
jest jej winien gówno. Mój mąż nie jest ci nic
winien, nie jest ci winien oddawania ci tego, na co ciężko pracował, nie jest
ci winien swojego czasu, nie jest ci winien ani jednej pieprzonej rzeczy. Teraz jedź do domu i nie
wracaj.”
Gapiła
się na mnie, ale odwróciłam się i odwróciłam głowę do Irv’a.
„Nie
dałeś mu dużo więcej, ale mam wrażenie, że rozumiesz to, co znosił Ty i dlaczego to znosił, i to tobą
wstrząsnęło. Jak będziesz chciał relacji ze swoim synem, zbuduj ją bez niej” -
wskazałam głową na Reece - „I nie
pokazuj się nieproszony i nieoczekiwany. Poproś o jego czas, a on ci go da
kiedy i jeśli będzie gotowy.”
Potem,
zanim którekolwiek z nich zdążyło odpowiedzieć, żebym nie słuchała kolejnego pieprzonego
słowa, na które musiałabym odpowiedzieć, tupnęłam wokół mojego nowego dziecka, szarpnęłam
drzwi, posadziłam w nim tyłek, wcisnęłam przycisk otwierania drzwi garażowych i
uruchomiłam samochód. Potem wjechałam. Potem ponownie uderzyłam w pilota. Potem
zabrałam zakupy, szampana, ciasto i moją latte, włożyłam lody do zamrażarki,
szampana do lodówki, a potem położyłam ciasto Shamblesa na paterze i położyłam
na blacie wyspy przy koszulkach, żeby Ty zobaczył to, gdy tylko wróci do domu.
Potem
zadzwoniłam do męża, podzieliłam się fantastyczną podróżą przez światło, która
była moim pierwszym spotkaniem z jego rodzicami, wysłuchałam jego dudniącego
niedowierzania i nieumyślnie uspokoiłam jego złość, trajkocząc między wściekłymi
łykami mojej szybko stygnącej latte, robiąc to przez jakiś czas i ze sporą
ilością przekleństw, które, z jakiegoś
dziwacznego powodu, doprowadziły w końcu do tego, że przerwał mi rycząc ze
śmiechu. Następnie powiedział mi, że ma do zarobienia na cztery czesne w
college’u, co uspokoiło mój tyłek. Pozwoliłam mu odejść, żeby mógł wrócić do
pracy, aby utrzymać naszą przyszłą rodzinę, wyszłam na tylny taras i spojrzałam
w dół.
Odjechali.
Wróciłam
do domu.
*****
Piersi
z kurczaka były zamarynowane, sałatka przygotowana, domowy sos przegryzał się w
lodówce, a ja siedziałam na leżaku z moim Kindle, czytając powieść romantyczną
i myśląc, że seks z Ty jest o wiele lepszy niż to, co robiła ta laska w
powieści, gdy coś złapałam kątem oka.
Spojrzałam
w górę i przez taras na bok domu i zamarłam.
Stało
się tak dlatego, że stał tam żylasty czarny mężczyzna z dredami, wyższy ode
mnie o pięć centymetrów, którego nigdy w życiu wcześniej nie widziałam.
Gówno!
Co
teraz?
Zrobił
krok do przodu, a ja wyraźnie usztywniłam się, więc się zatrzymał.
„Jestem
Dewey” - oznajmił, a ja lekko się odprężyłam.
Znałam
Deweya. Cóż, nie znałam go, nie wiedziałam o nim, Ty mi o nim powiedział. Nie
sądziłam, że stanowił zagrożenie, ale jego obecność tam prawdopodobnie nie
zwiastowała dobrych wieści.
Nie
zdążyłam się przywitać.
Zrobił
cztery kroki w moją stronę i zaczął mówić, robił to szybko i to, co powiedział,
sprawiło, że znów zamarłam.
„Nie
mam dużo czasu i nie mogą mnie tu zobaczyć. Ale dowiedziałem się, że kurator Ty
przeprowadzi wyrywkową inspekcję w jego domu. Dziś. I będzie z nim Fuller.
Nadchodzą, nie wiem, kiedy tu dotrą, może to być lada chwila. Nie mogę go zobaczyć
w jego miejscu pracy, a ktoś może podsłuchiwać mój telefon, więc nie mogłem
zadzwonić. Więc jestem tutaj. Podejrzewam, że mu powiesz. Widzę też, że jak ma
tam coś, czego nie powinien, na przykład coś, co strzela kulami, ty sobie z tym
poradzisz.”
Potem,
na moich oczach, zniknął.
Ponieważ
Ty rzeczywiście miał w domu coś, co strzelało kulami, nie zwlekałam z
przekręceniem się, rzuceniem Kindle’a na stół obok mnie i złapaniem telefonu.
Ty
odebrał drugi dzwonek, mówiąc przezabawnie, ale nie miałam ochoty się śmiać -
„Jezu, mama, teraz jest tam Papież?”
„Nie”
- odpowiedziałam szybko - „Właśnie miałam pięciosekundową wizytę od twojego kumpla
Deweya, zanim rozwiał się w kłębie dymu. Powiedział mi, że twój kurator sądowy
jest w drodze z Fullerem, żeby przeprowadzić wyrywkową inspekcję domu.”
„Kurwa!” - warknął Ty.
„Kochanie,
co mam zrobić?” - wyszeptałam - „Czy mogą mnie poprosić o otwarcie sejfu?”
„Mogą
robić wszystko, co tylko, kurwa, chcą” - odpowiedział warcząc, moje serce
zamarło i kontynuował - „W tej chwili weź torbę, napełnij ją całą gotówką,
pistoletem, magazynkami i amunicją, zostaw diamenty, ale pamiętaj, aby zabrać
list Misty. Włóż to gówno do torby i zanieś do bagażnika swojego Chargera.
Wyciągnij Chargera i zaparkuj go na parkingu dla gości. Te miejsca są poza moim
terenem, a Charger jest w twoje imię. Jeśli zechcą go przeszukać, poproś o nakaz.
Trzymaj się mocno, mama, bo będą próbowali cię popchnąć. Zainicjuję kontrolę
uszkodzeń, aby rozwiązać to gówno, ale musisz to zrobić na wszelki wypadek teraz.”
Od
chwili, gdy zaczął mówić, byłam w ruchu, więc miałam kilka plastikowych toreb
na zakupy, wbiegałam już na drugie piętro schodów i odetchnęłam - „Okej”,
ponieważ brakowało mi tchu od biegania i strachu.
„Dobra,
pozwolę ci teraz odejść. Zadzwonię, jeśli będzie coś, co będziesz musiała
wiedzieć.”
Padałam
na kolana przed sejfem, kiedy powiedziałam - „Dobrze”.
„Później.”
Nie
czekał, aż odpowiem, już go nie było.
Bez
zwłoki zrobiłam to, o co prosił, wzięłam głęboki oddech i ponownie sprawdziłam
sejf na wypadek, gdybym coś przeoczyła, a następnie zamknęłam go, upewniłam
się, że się zatrzasnął i zbiegłam po schodach, by zabrać kluczyki, a potem do
samochodu. Schowałam torby do bagażnika, wyciągnęłam moje nowe dziecko i
zaparkowałam je poza naszą posiadłością, po czym pognałam z powrotem na
wzgórze. Drzwi garażu z powrotem opadły i wbiegłam po schodach do kuchni, kiedy
zadzwonił telefon w mojej ręce i powiedział: „Ty dzwoni”.
Otworzyłam
go i przyłożyłam do ucha - „Hej” - wydyszałam.
„Jest
dobrze?” - zapytał.
„Jest
dobrze” - odpowiedziałam.
„Dobrze”
- powiedział - „Teraz, Deke jest w drodze i, dotrze tam przed naszą paczką,
przechowa to gówno w szafce na narzędzia w swoim pickupie. Potem zostanie. Nie
chcę, żebyś była sama w tym domu z tym skurwysynem.”
„Okej”
- odpowiedziałam, nie chcąc być sama w naszym domu z tym czy tamtym
skurwysynem. Oparłam się ręką o blat i wzięłam głęboki oddech - „Czy to… czy to
spodziewane? Mam na myśli, czy to normalne? Czy wolno im przeprowadzać takie
wyrywkowe inspekcje?”
„Tak.
Prawdę mówiąc jestem zaskoczony. Mój kurator sądowy wydaje się być spoko. Jest
bratem, a kiedy to mówię, jest jednym z niewielu braci takich jak ja, w
połowie. Nie powiedział tego wprost, ale dał wskazówki, że nie jest największym
fanem Fullera i rozumiał, dlaczego siedzę naprzeciwko niego. Ale mam zwolnienie
warunkowe z jakiegoś powodu i podczas moich wizyt nie powiedział, że ma jakieś
obawy. Ale to gówno się zdarza. Powinienem być przygotowany, zwłaszcza przy otaczającym
nas upale.”
„Okej,
będzie dobrze” - zapewniłam go, ale nie czułam się pewna, byłam przerażona -
„Team Walker najlepiej radzi sobie z każdym wyzwaniem, z jakim się mierzy” - zakończyłam
bardziej, aby przekonać siebie niż Ty.
Milczał,
a potem powiedział z uśmiechem w głosie - „Tak”.
„Dobrą
wiadomością jest to, że tak dużo napyskowałam na twoich rodziców, że myślę, że
jestem z tego oczyszczona, wiesz, na wypadek, gdyby Fuller mnie wkurzył.”
W
jego głosie zabrzmiał cichy śmiech, kiedy usłyszałam - „Tak, to dobra
wiadomość” - wciągnęłam uspokajający oddech, a potem jego głos doszedł do mnie łagodny
i delikatny - „Jesteś okej, maleńka?”
Spojrzałam
na zegar na kuchence mikrofalowej i zobaczyłam, że jest kwadrans po trzeciej.
Skończy pracę za czterdzieści pięć minut. A wątpiłam, żeby tego dnia robił
nadgodziny lub szedł na siłownię.
„Wracasz
do domu zaraz po pracy?” - zapytałam, żeby tylko potwierdzić.
„Jak
myślisz?” - zapytał z powrotem, ale to było potwierdzenie.
„W
takim razie jestem okej” - odpowiedziałam.
„Dobrze”
- wyszeptał, a potem nadal cicho powiedział - „Teraz, mama, Fuller będzie się z
tobą pieprzyć. Drużyna Walker jest na ostatniej prostej. Zachowaj czujność.”
„Zostanę
czujna, Słonko” - odszepnęłam.
„To
moja Lex” - mruknął - „Do zobaczenia wkrótce.”
„Dobrze.
Kocham cię, Ty.”
„Z
całej duszy, mama. Będę jak najszybciej.”
Nagle
byłam zupełnie spokojna.
„Później”
- zakończył.
„Później,
kochanie.”
Rozłączył
się. Odłożyłam telefon na blat, zobaczyłam koszulki i uśmiechnęłam się do
siebie.
Potem
podskoczyłam i odwróciłam się, gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
Na
zewnątrz stał doskonale ubrany Murzyn. Był też niezwykle przystojny, łysa
głowa, gruba, czarna, dobrze przystrzyżona bródka, pokojowe oczy. Wysoki, nie
tak wysoki jak Ty, ale dużo wyższy ode mnie. Świetne ciało.
Patrzyłam
na niego, myśląc, że kurator sądowy Ty jest gorący.
Podeszłam
do drzwi, patrząc za niego, ale nie widząc towarzystwa. Otworzyłam i wreszcie
naprawdę na niego spojrzałam, aby zobaczyć, że wyglądał na zaskoczonego.
„Cześć”
- przywitałam się, a on spojrzał na mnie, więc zapytałam - „Czy mogę pomóc?”
„Jesteś
Lexie?” - zapytał z powrotem.
„Uch…
tak.” - grałam w tę grę, ale stwierdziłam, że to dziwne, kiedy potwierdziłam
moje imię, a on się uśmiechnął dużym, szerokim i białym uśmiechem -
„Przepraszam, czy my się kiedyś spotkaliśmy?”
„Jestem
Samuel Sterling.”
Fajne
imię.
Uśmiechnęłam
się - „Witam, Samuelu Sterlingu.”
Jego
uśmiech stał się większy i zauważył - „Wróciłaś.”
Cóż,
to było interesujące. Wyglądało na to, że Ty dzielił się ze swoim kuratorem
warunkowym.
„O.
Tak. Nieco ponad tydzień temu. Czy mógłbyś… umm… chciałbyś wejść?” - zaprosiłam,
odsuwając się na bok, żeby mógł to zrobić.
Nie
poruszył się. Po prostu mnie studiował. Potem zauważył - „Nie masz pojęcia, kim
jestem.”
„Uh…”
- zaczęłam, zastanawiając się, czy powinnam powiedzieć, że mam wskazówkę, kim
jest, czy to by ujawniłoby wizytę Deweya, kiedy znów się odezwał.
„Jestem
właścicielem odrzutowca, Lexie” - poinformował mnie cicho.
O
mój Boże!
Zamrugałam.
Potem przyszła moja kolej, żeby się zagapić i dotarło do mnie, że kuratorzy
sądowi prawdopodobnie nie nosili dwustudolarowych spodni od garnituru,
błyszczących, zabójczych koszulek polo ani nie mieli szytych na miarę włoskich
mokasynów.
Znów
się uśmiechnął, zrobił trzy kroki do domu, a ja odwróciłam się razem z nim i
zamknęłam za sobą drzwi. Potem wpatrywałam się w niego, gdy jego oczy omiatały
miejsce i wylądowały na koszulkach. Potem wrócili do mnie, a jego uśmiech był
ogromny.
Potem
przemówił - „Byłem niedaleko miasta w interesach. Pomyślałem, że wpadnę,
zobaczę, jak się ma Ty, skoro Ty ostatnim razem, kiedy go widziałem, nie czuł
się dobrze.”
Pochylił
głowę do koszulek i skomentował - „Podejrzewam, że radzi sobie znacznie
lepiej.”
„Tak”
- szepnęłam.
„Dobrze”
- odszepnął.
„Uh…
dziękuję za, hmmm… zrobienie tej przysługi dla Ty i mnie. Ale wtedy byłam trochę…”
- wyciągnęłam rękę - „cóż…”
„Nie
znasz mnie, więc nie jesteś mi winna wyjaśnień, Lexie, po prostu cieszę się, że
wróciłaś.”
Uśmiechnęłam
się do niego - „Ja też.”
Odwzajemnił
uśmiech, po czym jego oczy skierowały się na drzwi za mną, a jego ciało stało
się czujne.
Odwróciłam
się, żeby zobaczyć Deke’a przy szkle. Deke nie zapukał. Otworzył drzwi, a ja
odskoczyłam.
„To
jest?” - zapytał, wskazując głową na Samuela Sterlinga.
„Przyjaciel
Ty” - odpowiedziałam.
„Jakiego
rodzaju?” - odpalił.
„Dobrego”
- odpowiedziałam.
Przeciął
oczy na Samuela Sterlinga, a potem z powrotem na mnie -„Klucze. Już.”
Wciąż
trzymałam klucze w ręku, podałam mu je, wziął je i już go nie było.
Spojrzałam
na Samuela Sterlinga, który uniósł brwi i powiedziałam - „My… umm… mamy pewną…
uh… sytuację.”
Opuścił
brwi, ale jego spojrzenie stało się ostre, zanim zapytał - „Czy mogę pomóc?”
„Jeśli
masz czas, możesz zostać na drinka, a jeśli popołudnie przebiegnie tak, jak
myślę, a ja dam wskazówkę, że mogę tracić panowanie nad sobą i będę na granicy
tego, co mój mąż nazywa „urządzaniem pyskówki”, możesz mnie wypchnąć z pokoju,
bez względu na to, jak bardzo z tobą będę walczyła.”
Spojrzał
mi w oczy. Potem powiedział cicho - „Więc to taka sytuacja”.
Westchnęłam.
Potem powiedziałam - „Od czasu do czasu mamy takie sytuacje. Ale myślimy, że
jesteśmy na ostatniej prostej.” - Moje oczy przesunęły się na bok i
wymamrotałam - „Mam nadzieję.”
„Team
Walker nigdy nie przyznaje się do porażki” - powiedział Samuel Sterling, a ja spojrzałam
znowu na niego.
„Co?”
Podszedł
do blatu i dotknął koszulki. Potem spojrzał na mnie.
„Nigdy
nie przyznawaj się do porażki, Lexie. Bez względu na sytuację. I bez względu na
zasoby, z których musisz skorzystać, aby to zrobić.”
Potem
kiwnął podbródkiem, nie tracąc kontaktu z moimi oczami i mogłabym przysiąc, że
zgłosił się na ochotnika do służby.
Uśmiechnęłam
się do niego. Odwzajemnił uśmiech.
Usłyszałam,
że drzwi garażu zaczęły się otwierać i wyszeptałam - „Deke wrócił z moim
samochodem.”
I
wrócił. Drzwi od garażu otworzyły się, Deke wszedł po schodach, spojrzał na
mnie, spojrzał na Samuela, a potem mruknął - „Piwo”.
Pobiegłam
do lodówki. Potem sięgnęłam Deke’owi piwo. Dałam mu butelkę myśląc, że się nie
obrazi. Po zapytaniu o jego preferencje dotyczące napojów, sięgnęłam też
Samuelowi jedną z butelkowanych wód Ty, ale ponieważ był on oczywiście
milionerem czy kimś takim, nalałam ją do szklanki.
Potem
wzięłam sobie colę, a ponieważ nie rozmawiałam przez telefon z moim słodkim Ty,
mój spokój wyparował i bardzo się starałam, gdy mijały minuty, żeby nie zacząć
hiperwentylować.
Rozmowa
była rzadka i obejmowała tylko Samuela i mnie, bo jednosylabowe pomruki Deke’a
sprawiły, że Samuel zrezygnował z niego. Obaj mężczyźni siedzieli na stołkach,
a ja byłam na skraju wyspy, gdy powietrze w pokoju zaczęło pulsować, a moje
oczy powędrowały do chłopców, a potem do drzwi.
Za
szybą było widać innego przystojnego czarnoskórego mężczyznę, o jasnej
karnacji, włosach przystrzyżonych krótko jak Ty, z krótko przystrzyżoną brodą w
przeciwieństwie do Ty, wzrostu Samuela Sterlinga, żylastego jak Dewey, ale
szczupłego, atrakcyjnego, a nie w jakiś sposób roztrzęsionego, zbrodniczego i,
chociaż go nie znałam, miał twarz, która mówiła, że jest bardzo niezadowolony.
Ale
nie był tym, na kogo patrzyłam.
Patrzyłam
na mężczyznę w mundurze stojącego za nim lekko obok niego, patrzącego groźnie
przez szybę.
Był
starszy, miał cienkie, jasnobrązowe włosy, siwiejące na skroniach, poważny piwny
brzuch, który opadał nad pasek spodni mundurowych i małe, wredne oczy.
Arnold
Fuller, szef policji.
Co
więcej, poza nim był nie tylko oficer Frank, ale także detektyw Chace pieprzony
Keaton.
Gówno.
Gówno. Kurwa!
Podeszłam
do drzwi, mając nadzieję, że ćwiczę swoje rysy.
Potem
je otworzyłam i moje oczy przesunęły się między mężczyznami, mając nadzieję, że
wyglądam na zaskoczoną i zaciekawioną.
„Uch,
cześć. Czy mogę ci pomóc?” - zapytałam.
„Czy
mieszka tu Tyrell Walker?” - spytał kurator sądowy Ty.
„Tak,
to jest dom Ty. Jestem jego żoną, Lexie.” - spojrzałam na Fullera, potem na
Franka i z powrotem na kuratora sądowego Ty, zanim wyszeptałam - „Czy z Ty
wszystko w porządku?”
„Tak”
- usłyszałam, jak Samuel mówi tuż za mną - „…czy z Ty wszystko w porządku?”
„A
pan to?” - spytał kurator sądowy Ty.
„Samuel
Sterling, przyjaciel rodziny.”
„Racja”
- mruknął Fuller, a ja patrzyłam, jak kurator Ty odwraca się natychmiast, by
rzucić mu spojrzenie.
Potem
odwrócił się i spojrzał na mnie - „Pani Walker, jestem Jamarr Gifford. Jestem
kuratorem warunkowym pani męża. Jesteśmy tutaj, aby przeprowadzić wyrywkową
inspekcję państwa domu. To normalna procedura dla zwolnionych warunkowo, jak
podejrzewam, że pani wie.”
Kiwnęłam
głową, cofnęłam się i uderzyłam Samuela, który się nie poruszył, więc zatrzymałam
się, ale przemówiłam - „Tak, wiedziałam, że to się może zdarzyć. Ty mi
powiedział.”
„Może
tak być…” - usłyszałam za plecami Samuela i wykręciłam szyję, żeby na niego
spojrzeć - „…ale czy taka inspekcja nie powinna mieć miejsca w obecności pana
Walkera?”
„My…”
- zaczął Jamarr Gifford.
„Może
powinniście wrócić, kiedy Ty wróci” - zasugerował Samuel.
„Nie”
- wtrąciłam się, gdy poczułem, że klimat się zmienia i nie jest to dobry
sposób. Odwróciłam się do drzwi - „W porządku. Możecie to zrobić teraz. Ale czy
Samuel, Deke i ja możemy zostać, podczas gdy to będziecie robili? Nie wejdziemy
wam w drogę.”
„Oczywiście,
pani Walker” - powiedział Jamarr Gifford, wchodząc do środka, a mężczyźni za
nim weszli z nim, rozchodząc się wachlarzem - „Zrobimy wszystko, co w naszej mocy,
aby zakończyć to szybko…” - jego wzrok powędrował do Fullera i zakończył coś,
co brzmiało jak ostrzeżenie - „…i bez zakłóceń i nieporządków.”
„Okej,
cóż, proszę” - zaprosiłam, a następnie powiedziałam - „I proszę mówić do mnie
Lexie.”
Oczy
Jamarra Gifforda zwróciły się do mnie, zrobił szybki skan od góry do dołu, a
potem skinął głową, całkiem poważny. Potem odwrócił się i skinął na oficera Franka
i Keatona, a on i ci dwaj mężczyźni ruszyli do przodu.
Fuller
rozstawił stopy, ręce skrzyżował na piersi i spojrzał na mnie.
Zacisnęłam
usta.
Samuel
nie - „Nie uczestniczy pan w inspekcji?” - zapytał Fullera.
„Jestem
szefem policji” - odpowiedział Fuller.
Samuel
nie przegapił ani chwili - „Czy to zgodne z protokołem, że szef policji
uczestniczy w wyrywkowej inspekcji takiej jak ta?”
Twarz
Fullera wykrzywiła się, gdy odpowiedział - „Protokołem szefa policji jest
robienie wszystkiego, co chce, w tym upewnianie się, że to gówno nie jest
farsą” - przerwał, a jego oczy poruszyły się, podążyłam za nimi i zobaczyłam,
że patrzy w Gifforda - „Widzę, że to wszystko w rodzinie” - zakończył, a jego
punkt widzenia nie był nawet odrobinę niejasny.
„Racja”
- wyszeptał Samuel, jego gniew nie był nawet lekko skrywany. Potem zapytał - „Mogę
się dowiedzieć jak się pan nazywa?”
„Co?”
- rzucił Fuller.
„Czy
mogę…” - Samuel przerwał - „…się dowiedzieć…” - jeszcze jedna pauza - „…jak się
pan nazywa?”
Fuller
zakołysał się na piętach w pozie upartego, poczciwego chłopca - „Nie.”
„Arnold
Fuller” - wtrącił Deke, a ja przełknęłam histeryczny chichot.
„Dziękuję”
- Samuel powiedział do Deke’a, po czym jego dłoń lekko powędrowała do mojej
talii i wyszeptał - „Lexie, dlaczego nie wrócisz i dopijesz coli. Dobrze?”
Spojrzałam
na niego, skinęłam głową i wróciłam do wyspy.
Potem
sączyłam colę, gdy mężczyźni chodzili po moim domu, sprawdzając rzeczy.
Pięć
minut później obserwowałam, jak Keaton schodzi po schodach, okrąża balustradę i
zatrzymuje się pięć kroków od wyspy.
„Przepraszam,
pani Walker, ale na górze jest sejf, który musi pani otworzyć.”
Kiwnęłam
głową, odstawiłam colę i ruszyłam. Kiedy Samuel zaczął się ze mną ruszać,
zatrzymałam się i powiedziałam cicho - „W porządku, Samuelu. Ty nie ma nic do
ukrycia.”
Przyjrzał
mi się uważnie, skinął głową i usiadł z powrotem na swoim stołku.
Poprowadziłam
detektywa Keatona z powrotem do sejfu, starając się nie świrować, że ten
mężczyzna jest w naszej sypialni i garderobie,
mając nadzieję, że nie grzebał w mojej szufladzie z bielizną.
Uklęknęłam
przed sejfem i otworzyłam go dla niego, wstałam i zeszłam mu z drogi.
Przykucnął przed nim i sięgnął do środka.
Wtedy
nie wiedziałam dlaczego, ale odezwałam się.
„Detektywie
Keaton” - zawołałam, odchylił głowę do tyłu, a jego wcale nie nieatrakcyjne
niebieskie oczy utkwiły we mnie.
A
kiedy to zrobił, wiedziałam, dlaczego się odezwałam.
Ponieważ
jego oczy były nawiedzone.
„Ja...”
- zaczęłam szeptem, a potem cicho kontynuowałam - „…podejrzewam, że wiesz, że Misty
nie była moją ulubioną osobą.” - Jego oczy błysnęły, a potem zamknęły się i
pospieszyłam dalej - „Ale mimo to przykro mi. To był szok słyszeć, co się z nią
stało. Nie zasłużyła na to. Nikt na to by nie zasłużył. Spotkałam ją raz i
ona…” - urwałam, po czym kontynuowałam - „Przykro mi, naprawdę, naprawdę przykro
mi z powodu twojej straty.”
Patrzył
na mnie.
Potem
jego szyja zgięła się, a ja wciągnęłam oddech, żałując, że nie mogłam trzymać
buzi na kłódkę.
Już
miałam go zostawić, kiedy wyciągnął jedno z moich pudełek na biżuterię i
zapytał - „Pracujesz w salonie?”
„Ja,
hmmm… tak. Pracuję w salonie.”
Patrzyłam,
jak otwiera kartonowe pudełko, wyciąga z niego pudełko z biżuterią i otwiera
je, a potem dotyka moich kolczyków.
Potem
powiedział głosem tak cichym, że mogłabym przekonać samą siebie, że tego nie
słyszałam - „W takim razie podejrzewam, że wiesz, że moja żona nie była również
moją ulubioną osobą.”
O
mój Boże.
Wstrzymałam
oddech.
Zamknął
moje kolczyki, włożył je do pudełka, założył wieczko i włożył je z powrotem do
sejfu, wyciągając kolejne, wykonał te same ruchy, odsłaniając mój naszyjnik i,
kiedy sprawdzał mój naszyjnik, kontynuował tym samym super cichym głosem.
„Ale
mimo to, przykro mi, że jej się to przydarzyło” - Zatrzymał się, a potem
jeszcze ciszej - „Nie zasłużyła na to”.
Wpatrywał
się w mój naszyjnik, jego kciuk przesuwał się po brylantach w roztargniony
sposób, tak że wiedziałam, że nawet ich nie widzi.
„Czy
ty…” - szepnęłam - „Czy wszystko w porządku?”
„Walker
zawsze dbał o swoje kobiety” - mruknął zamiast odpowiadać, wciąż trzymając mój
naszyjnik, a ja znów wstrzymałam oddech. Potem podskoczyłam, kiedy zatrzasnął
wieko - „Dobrze, że w końcu ma kogoś, kto na to zasługuje.”
Patrzyłam,
oszołomiona, milcząca i nieruchoma, podczas gdy on odkładał pudełko i zamykał
drzwi do sejfu. Potem wstał, wyższy ode mnie, więc odchyliłam głowę i poruszył
się tak, że znalazł się w drzwiach garderoby. Spojrzał przez naszą sypialnię na
schody, a potem spojrzał na mnie.
Potem
powiedział tym bardzo cichym głosem - „Gówno spada, Lexie, zrobiło się brzydko,
a będzie jeszcze brzydsze. Ale nie przejmuj się. Frank i ja zaopiekujemy się
tobą i Walkerem.”
Zamrugałam,
teraz oszołomiona, cicha, nieruchoma i myśląc, że mogę mieć zawał serca, ale
nie powiedział nic więcej, przeszedł przez sypialnię i na szczycie schodów
krzyknął - „Nie mam nic”.
„Tutaj
też wszystko dobrze.” - usłyszałam krzyk Franka, gdy Keaton zbiegał po
schodach.
Potem
pobiegłam za nim.
Wpadłam
na dół za Keatonem i Frankiem, okrążyłam balustradę i zatrzymałam się jak wryta.
Zrobiłam
to, ponieważ Tate, Laurie, Bubba, Krystal i Jim-Billy byli w naszej kuchni. Byłam
tak pochłonięta tym, co działo się w garderobie, że nie usłyszałam, jak weszli.
Jim-Billy
wyciągnął głowę z mojej lodówki, spojrzał na mnie, posłał mi złamany uśmiech i
powiedział w taki sposób, jakby przypominał mi o czymś, czego, oczywiście, nie
zrobiłam - „Dzięki za zaproszenie, dziewczyno. Jak zawsze, kiedy mogę dostać
swoje piwo bez płacenia za nie.”
„Racja,
jakbyś płacił rachunek” - mruknęła głośno Krystal, krzyżując ramiona na obfitym
biuście i przewracając oczami do sufitu.
Jim-Billy
zamknął drzwi lodówki (z piwem w dłoni, nawiasem mówiąc) i zwrócił się do
Krystal.
„Płacę”
- powiedział.
„Tak,
raz w roku” - odpaliła.
„Cóż,
nadal to robię” - odpowiedział Jim-Billy.
„I
oczekujesz zniżki” - odparła.
„Każdy
by to zrobił, biorąc pod uwagę, że zamawiam hurtowo.”
Zachichotałam.
„Skończyliśmy,
pani Walker” - zawołał do mnie Gifford. Oficer Frank i Keaton stali już z nim
przy tylnych drzwiach - „Doceniamy pani współpracę.”
„Lexie”
- powiedziałam mu, idąc w kierunku kuchni.
„Jeszcze
nie skończyłeś” - warknął Fuller, a ja przestałam się ruszać.
Gifford
spojrzał na niego i zapytał - „Twoi chłopcy powiedzieli, że wszystko jest w
porządku i ja niczego nie znalazłem.”
„Gifford…”
- uciął Fuller, wyrzucając rękę - „…tuż przed twoim nosem jest alkohol.”
„To
nie jest warunek zwolnienia Walkera” - odpowiedział Gifford, a brwi Fullera
uniosły się do góry.
„Co?”
- odgryzł.
„Tyrell
Walker, nawet po wielokrotnych testach w areszcie i podczas pobytu w więzieniu,
nigdy nie miał pozytywnego wyniku na obecność narkotyków lub alkoholu. Nie ma historii problemów ani dowodów na używanie
tego pierwszego. Alkohol jest zabroniony tylko dla tych, którzy są na
zwolnieniu warunkowym, a są uzależnieni lub mają przeszłe incydenty, w których
alkohol był czynnikiem sprawczym.”
Usta
Fullera wykrzywiły się, pochylił lekko do Gifforda i uciął - „To pieprzenie.”
„Nieprawda”
- odparł Gifford z powściągliwą cierpliwością.
„Nigdy
nie słyszałem o zwolnieniu warunkowym pozwalającym na spożywanie alkoholu” -
odparł Fuller.
„Na
szczęście dla ciebie nie jest to hrabstwo tak gęsto zaludnione jak Denver, a na
twoje szczęście jest dodatkowo mniejsze, więc nie masz dużego doświadczenia,
ale nie jest niczym niezwykłym, że na zwolnieniu warunkowym można pozwolić na
alkohol, a Tyrell Walker jest jednym z nich. Był wzorowym więźniem, zarabiał
zasiłki dzięki dobremu zachowaniu, jego zwolnienie warunkowe zalecił naczelnik,
jego doradca rehabilitacyjny i strażnicy, a ja osobiście sprawdziłem ten dom
pod kątem przydatności do jego pracy przed jego zwolnieniem. Wtedy wszystko
było w porządku, jak ci powiedziałem podczas twojej wizyty w moim biurze dziś
rano, i masz tu dwóch własnych chłopców, zgodnie z twoją prośbą, a teraz
wszystko jest w porządku. Więc skończyliśmy i wyjeżdżamy” - odpowiedział
Gifford.
„W
takim razie może ja się rozejrzę” -
odpalił Fuller, Gifford wyprostował plecy i cały pokój przeszedł w stan
hiper-alarmowy.
Ale
to Tate przemówił, a on powiedział tylko - „Arnie”.
Oczy
Fullera skierowały się na niego i warknął - „Co?”
Tate
nie odpowiedział; po prostu patrzył w oczy Fullera.
Wpatrywali
się w siebie, a ja znowu wstrzymywałam oddech.
Wtedy
dało się słyszeć trzask drzwi garażu.
Moje
oczy błysnęły na zegar mikrofalówki.
Ty
był w domu.
Nie
wiedziałam, czy mam czuć ulgę, czy się wkurzyć, to nie zostało zrobione przed
jego powrotem do domu.
Wiedziałam
tylko, że nie chciałam, aby mój mąż był zmuszany do dzielenia się powietrzem z Arnoldem
Fullerem. Wiedziałam też, niestety, że nie miałam wyboru w tej sprawie.
A
to było do dupy.
Fuller
natychmiast zerwał kontakt wzrokowy z Tate’m i zwrócił się do funkcjonariusza
Franka.
„Walker
wrócił, przeszukaj jego samochód.”
„Arnie…”
- zaczął Frank.
„Co
ja powiedziałem?” - warknął Fuller - „Przeszukaj jego pieprzony samochód.” -
Potem dokończył - „I jego żony”.
Frank
westchnął, spojrzał na mnie i powiedział cicho - „Przepraszam, pani Walker, czy
mogę prosić o pani klucze?”
Deke
podniósł się do półprzysiadu na stołku, wyciągnął moje klucze z kieszeni i
rzucił je przez wyspę. Frank złapał je w chwili, gdy Ty dotarł na szczyt
schodów. Jego oczy zwróciły się do mnie i dokonały szybkiej, ale dokładnej
oceny. Próbowałam się uśmiechnąć, jego oczy opadły na moje usta, nic nie
zdradzając, a potem obszedł balustradę i ogarnął wszystko wzrokiem.
Fuller
otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale Keaton natychmiast ruszył do przodu
podczas mówienia - „Walker, jesteśmy tutaj, aby przeprowadzić wyrywkową
inspekcję twojego domu i potrzebujemy kluczyków do twojego pojazdu, abyśmy
mogli go sprawdzić.”
Bez
wahania ani słowa, Ty podstępnie rzucił mu je.
„Ma
też SUV-a. Przeszukaj go” - rozkazał ostro Fuller.
„Jezu,
ile czasu zajmie tym facetom wyjazd, żebyśmy mogli rozpocząć tę imprezę?” - Bubba
mruknął głośno.
„Uważaj,
Jonas” - szepnął Fuller - „Nie chcesz, żebym zaglądał do pozwoleń na bar twojej
żony.”
„Uważaj,
Arnie, Krystal jest ze mną właścicielką tego baru” - wtrącił gniewnie Tate.
„Wszyscy
po prostu się zrelaksują. Przyjrzymy się samochodom, a potem ruszymy” - Gifford
próbował uspokoić narastające nastroje.
„Mama”
- zawołał Ty i spojrzałam na niego - „Chodź tu. Pocałuj.”
Zamrugałam,
słysząc to, co wydawało mi się absurdalną prośbą. Potem wpatrywałam się w
mojego męża, który wydawał się całkowicie spokojny i emanował całkowitą
cierpliwością, jakby czekał w niezbyt długiej kolejce po popcorn w kinie.
Potem
uniósł brwi, jego cierpliwość słabła, ale nie z powodu postępowania, ale z
opóźnienia w moim powitalnym pocałunku.
Więc
podeszłam do niego, przyłożyłam jedną rękę do jego klatki piersiowej, drugą do
jego płaskiego, napiętego brzucha, wspięłam się na palce i podałam mojemu
mężowi usta. Owinął rękę wokół mojej talii, zacisnął palce wokół mojego biodra
i wziął je.
Kiedy
podniósł głowę, uśmiechnęłam się, opadłam z powrotem na podeszwy stóp, odwróciłam
się lekko w bok i oparłam o jego długie, silne ciało.
Potem
spojrzałam na Keatona - „Klucze do Cruisera są na dole na haku na drzwiach w
pomieszczeniu gospodarczym.”
Wpatrywał
się we mnie pół uderzenia serca, skinął głową i poszedł.
Rozejrzałam
się po ludziach w mojej kuchni, zachwycona, ale nie zaskoczona tym pokazem
wsparcia dla Ty, ale zastanawiając się, czy to, że wszyscy tam byli oznaczało,
że plany na moją uroczystą kolację zostały zrujnowane.
Miałam
nadzieję, że tak.
Ale,
przede wszystkim, miałam nadzieję, że nie.
„Te
koszulki to… gówno!” - Bubba krzyknął nagle, podnosząc koszulkę Ty i pokazując
ją wszystkim, odwracając go tyłem do przodu. Ty to zobaczył i wiedziałam o tym,
bo jego palce wbiły się w moje biodro. Potem Bubba opuścił ręce i spojrzał na
Krystal - „Kochanie, musimy zdobyć dla nas parę z nich”.
Krystal
odpowiedziała natychmiast - „Tak długo, jak moja jest podkoszulkiem.”
Laurie
zaśmiała się.
Żałowałam,
że je rozłożyłam, bo nie byłyby fajne, gdyby każdy miał swoje, były fajne tylko
dlatego, że Ty i ja mieliśmy. Chciałam też, żebym była na tyle dalekowzroczna,
by kupić sobie pasująca podkoszulkę, która byłaby niesamowita.
Skoro
pielęgnowałam moją złość, że Bubba i Krystal ukradną mój niesamowity pomysł,
nie czułam, że Ty się ruszał.
Wiedziałam,
że to zrobił, kiedy usłyszałam w uchu - „Mama, jesteś totalną… pieprzoną… gapcią.”
Natychmiast
straciłam złość, wtopiłam się głębiej w mojego męża, odchyliłam głowę do tyłu,
złapałam jego wzrok i uśmiechnęłam się. Odwzajemnił uśmiech. Potem pochylił się
i pocałował moją skroń.
Kiedy
się wyprostował, zrelaksowałam się jeszcze głębiej w nim i spojrzałam z
powrotem do kuchni.
Wtedy
zobaczyłam, że patrzy na nas Samuel Sterling. Kiedy jego złapał mój wzrok, na
jego przystojnej twarzy pojawił się wielki, promienny, biały uśmiech.
Samuel
Sterling był naprawdę gorącym czarnym mężczyzną.
I
Ty się nie mylił.
Był
też kompletnym romantykiem.
*****
Ty
właśnie skończył, doszłam pięć minut temu i siedziałam okrakiem na nim,
wypełniał mnie wciąż twardy kutas, opierał plecy o zagłówek, trzymałam twarz na
jego szyi, jedna z jego rąk była owinięta z tyłu mojej szyi, drugie ramię
owinięte wokół mojej talii, a jego usta były przy moim uchu.
„Chroniłaś
mi plecy” - wyszeptał, a ja próbowałam unieść głowę, ale jego palce zacisnęły
się na mojej szyi i zostałam tam, gdzie byłam - „W ruchu, w pośpiechu, bez
tchu, żeby mnie osłonić.”
„Ty…”
„Kocham
cię, Lexie.”
Moje
serce podskoczyło i przepłynęło przeze mnie ciepło.
„Ty…”
Jego
dłoń ścisnęła mnie i przerwał mi, szepcząc - „Kocham cię, maleńka.”
Jego
ręka poruszyła się wtedy, przesiewając moje włosy, a następnie wciskając w nie pięść,
podniosłam głowę i poprowadził ją do ust i pocałował mnie mocno, mokro i bardzo
głęboko.
Kiedy
puścił moje usta, nie zwolnił uścisku moich włosów i przycisnął tak, że moje
czoło dotknęło jego i spojrzałam z bliska w jego piękne oczy z kręconymi
rzęsami.
„Wiesz”
- wyszeptałam, przesuwając rękę w górę jego klatki piersiowej, by owinąć się
wokół jego szyi - „Ja też cię kocham.”
„W
ruchu, w pośpiechu, bez tchu, żeby mnie osłonić” - powtórzył - „Tak, kotku,
wiem.”
Uśmiechnęłam
się do niego.
Potem,
wciąż szepcząc, powiedziałam - „Muszę się umyć.”
Do
tego jego pięść rozluźniła się w moich włosach, ale jego duża ręka chwyciła tył
mojej głowy i przycisnął moją twarz do swojej szyi, poczułam, jak jego szczęka
przesuwa się w dół moich włosów, a do mojego ucha, mruknął - „Nie lubię tracić
twojej cipki.”
„Słonko…”
„Pozwól,
że zatrzymam ją przez minutę.”
Co
mogłam zrobić?
Zrobiłam
jedyną rzecz, jaką mogłam, nie żeby była to trudna rzecz, poddałam się - „Okej”.
Jego
ramię wokół mnie ścisnęło mnie i przez chwilę opierałam się o jego wielkie,
solidne ciepło, dopóki jego ramię nie ścisnęło mnie ponownie, lekko podnosząc
mnie i dostałam jego wiadomość.
Pocałowałam
go w szyję, stoczyłam się z niego i wyszłam z łóżka. Potem poszłam do łazienki,
umyłam się i wyszłam, żeby zobaczyć, że Ty się nie poruszył, z wyjątkiem
naciągnięcia kołdry na swoją dolną połowę. Wciąż leżał w łóżku, plecami do
wezgłowia, z włączonymi światłami na obu stolikach nocnych, z oczami utkwionymi
we mnie.
Przeniosłam
się do moich majtek, wciągnęłam je, a następnie złapałam jego koszulkę Team
Walker, którą rzuciłam na koniec łóżka ze swoją. Wciągnęłam ją, a kiedy
przełożyłam głowę i ramiona i pociągnęłam w dół, złapałam jego wzrok i
zobaczyłam, jak drgają jego usta.
„Więc
będziesz ją nosić w mieście?” - zapytałam.
„Pan
Ogromniasty?” - zapytał, po czym potrząsnął głową, unosząc kąciki ust - „Nie ma,
kurwa, mowy.”
„No
cóż, ja swoją będę” - wymamrotałam, kładąc kolano na łóżku, a następnie
czołgając się do niego i przerzucając nogę, by znów usiąść na nim okrakiem.
Położyłam
ręce na jego klatce piersiowej. Wepchnął swoje z tyłu koszulki i wędrowały, ale
jego wzrok przykuł moje spojrzenie i teraz był poważny.
„Bez
względu na to, co powiedział Keaton, nie ufaj mu. Nie ufaj nikomu poza
wewnętrznym kręgiem. Tate, Deke, Peña, Wood, Maggie, Laurie, Krystal, Bubba,
Pop, Stella i Jim-Billy. Łapiesz mnie?”
Oczywiście
powiedziałam mu wszystko.
Przytaknęłam.
„Nawet
Frankowi” - ciągnął.
Znowu
skinęłam głową.
„Również
nie Dewey’owi”.
Ponownie
skinęłam głową.
„Nikomu”
- ciągnął dalej.
„Rozumiem,
mężulku” - powiedziałam, przyciskając dłonie do jego klatki piersiowej - „Nikomu.”
„Ale
może Sterlingowi” - poprawił się mrucząc, a ja pomyślałam, że ma rację.
Nie
dostałam mojej wspaniałej uroczystej kolacji.
Uroczystość
przybrała swój zwykły obrót, gdy nasi przyjaciele byli w pobliżu. Deke
wystartował i przyniósł dwie skrzynki piwa. Laurie złapała telefon, więc Pop
przyprowadził Jonasa i obaj zostali. Stella przyjechała z nimi. Krystal złapała
telefon i zamówiła pizze.
Wood
wpadł na piwo, ale nie został długo, ponieważ Maggie była w domu z dziećmi.
Ciasto Shamblesa zostało zdziesiątkowane, ale część z niego została uratowana
od straty, gdy Ty zjadł ogromny kawałek z lodami, więc nie przeszkadzało mi to.
Udało
mi się utrzymać szampana z dala od zaimprowizowanych imprezowiczów, ale tak
naprawdę nie byli to ludzie lubiący szampana. Może z wyjątkiem Sterlinga, który
został na uroczystości, ale pił piwo jak wszyscy inni.
Następnie,
tak jak to zwykle robią, mężczyźni wyszli na taras, aby pogadać.
Sterling
poszedł z nimi.
Dowiedziałam
się, kiedy wyszli i zanim położyliśmy się z Ty do łóżka na prawdziwą
uroczystość, że Tate zabrał pieniądze, broń, akcesoria do broni i list Misty.
Miał skaner i zamierzał tej nocy go zeskanować i wysłać do Angela. Zamierzał
też wysłać go innym ludziom.
Miał
zamiar zrobić kupę kopii tego, dać Ty i mnie trochę, ale oryginał zachować w
bezpiecznym miejscu. I na koniec, Ty skontaktował się z żoną swojego
przyjaciela Maxa, Niną, która była adwokatem w Gnaw Bone, a która również
znajdowała się na liście e-mailowej Tate’a, aby przekazać jej informacje i zeskanowaną
kopię. Prawdę mówiąc, już dzwoniła do biura prokuratora okręgowego stanu
Kolorado, aby omówić sprawę Ty i jakie nowe światło rzucił na nią list Misty i
rozkręcić trybiki, by odkryć, co jeszcze Misty wysłała, do kogokolwiek to
wysłała.
Chociaż
biuro prokuratora okręgowego zapewniło Ninę Maxwell, że uważali, że jest to tak
poważne, jak ona im to przekazała, i będą postępować w tym kierunku, to było
tak daleko, jak doszliśmy.
Byłoby
miło, żeby zapukali do drzwi w ciągu pięciu minut a my zeszlibyśmy na dół, aby
zobaczyć się z gubernatorem, który przyjechałby, by udzielić Ty pełne ułaskawienie
z tysiącem reporterów za nim, gotowych na przyjęcie jego oświadczenia, że
Tyrell Walker był pokrzywdzonym i Arnold Fuller był rasistą, dupkiem, brudnym
kutasem gliniarza, ale wątpiłam, żeby tak się stało.
Więc
wzięłam to, co mieliśmy, ponieważ było o wiele lepsze niż to, co mieliśmy
wczoraj.
„Myślisz,
że Keaton współpracuje z Frankiem?” - spytałam Ty.
„Myślę,
że żona Keatona została zastrzelona i to nim wstrząsnęło. Nie zrobił mi brudu,
poza tym, że ożenił się z Misty i był i jest znany z tego, że często odwracał
wzrok i wyraźnie zrobił to podczas mojej sprawy. Jaki on jest brudny, nie mam
pojęcia, ale wiem, że jak skaczesz w błocie, nie możesz pozostać czystym. I
wiem, że wskoczył na błotnistą drogę przed tym, co się ze mną stało. Nie dziwi
mnie, że teraz widzi błąd w postępowaniu. Ale nie zaufałbym mu na tyle, żeby mi
wymienił żarówkę.”
Skinęłam
głową.
Potem
zwróciłam uwagę - „Fuller dzisiaj był arogancki. Nie sądzę, żeby wiedział, do
czego zmierzała Misty ani co obecnie robi Frank i prawdopodobnie Keaton.”
„Fuller
od bardzo dawna jest dużą rybą w małym stawie. Przekonał sam siebie, że jest
nietykalny, a długa jazda, którą odbył, pomogła mu w tym. Ma gówno na jednych ludzi,
ma innych ludzi w kieszeni i pokazał, że jego kara będzie zaciekła, jeśli zostanie
ukrzyżowany i nie tylko ze mną i Misty, ale często i przez dziesięciolecia. Nie
jest głupi jak jego chłopcy, ale żaden mężczyzna nie powinien cierpieć przez posiadanie
aroganckiej dumy. Arogancka duma to najgorsza rzecz, jaką może mieć mężczyzna, bo
sprawia, że jesteś słaby, nie wiedząc, że jesteś słaby. Arogancka duma rzuciła
na kolana większych, mądrzejszych i potężniejszych mężczyzn. Człowieka takiego
jak on zniszczy.”
„Mam
taką nadzieję” - szepnęłam.
Jego
ręce przestały wędrować, a jego ramiona owinęły się wokół środka moich pleców,
przyciągając mnie blisko tak, że mój tors był przyklejony do jego, a nasze
twarze były od siebie oddalone o centymetry.
„Myślałem,
że mnie zdenerwuje widok tego mężczyzny w moim domu. Widząc, jaki tu był, po
raz pierwszy poczułem prawdziwą nadzieję. Całe to gówno krąży wokół niego,
nawet tuż przed nim, Gifford wyraźnie nienawidzi jego wnętrzności, obywatele stają
naprzeciw niego, widać, że nie są przestraszeni ani zastraszeni, a on nadal
stoi z dumą, myśląc, że ma przewagę. To nie jest mądre. Jest zaślepiony swoją wyimaginowaną
mocą. To zły sposób bycia.”
„Ale
on… z Misty…”
„Misty
była drobinką kurzu, którą zdmuchnął. Nie może zdmuchnąć wydziału wewnętrznego,
FBI czy Tate’a Jacksona. Ma wrogów potężniejszych niż on i tego nie widzi.
Oznacza to, że jego zagrywki będą wyłączone.”
„Mam
nadzieję” - powtórzyłam szeptem i mocno ścisnęłam ramiona mojego mężczyzny.
„Team
Walker jest na ostatniej prostej, mama” - odszepnął Ty, westchnęłam, uśmiechnął
się, a potem rozkazał - „Zejdź ze mnie, maleńka, nie wiemy, co przyniesie
jutro. Musimy spać.”
Kiwnęłam
głową, dotknęłam ustami jego ust i odsunęłam się.
Zgasił
światło i położył się do łóżka. Wyłączyłam swoje i odwróciłam się, by owinąć
się w niego.
Zasnęłam
przytulona do jego boku. Jak zwykle, co wydawało się sekundę później, byłam po
drugiej stronie i czułam, jak mój mąż wychodzi z łóżka. Nigdy nie wychodził na
długo i tym razem nie było inaczej. Potem wrócił i przycisnął swoje długie
ciało do mojego.
Wtuliłam
się tyłem w niego, robiąc to głęboko i ponownie zasnęłam.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję 😊😊
OdpowiedzUsuńKocham to ich zbiegowisko. Ale tak naprawdę to ona miała piekielny dzień, pełen stresu i wstrząsów. Matka Ty ostatnie gówno. Ohyda. Dziękuję za rozdział ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję💙
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńdziękuje. No w końcu zaczyna się układać.
OdpowiedzUsuńDziękuje za rozdział :)
OdpowiedzUsuńMamusia to okropne babsko nie dziwie się że Ty nie chciał jej pokazać Lexi.
Zgromadzenie bombowe a milioner boski :)
CZekam na kolejny rozdział.