Rozdział
18
Boże
Narodzenie przyszło wcześniej
Ty
Leżąc
na plecach na kanapie, Ty usłyszał obcasy żony na podłodze, a potem ucichły i
przeniósł wzrok z gry na oparcie kanapy, bo wiedział, że właśnie weszła na dywan.
Kiedy
ją zobaczył, nie wiedział, czy się uśmiechnąć, zmarszczyć brwi, czy wstać,
złapać ją, rzucić na kanapę i pieprzyć ją mocno i szybko, zanim przyjdzie ich
towarzystwo.
To
dlatego, że właśnie wróciła z godzinnego pobytu na górze, była wystrojona i
wyglądała dobrze. Kolejna letnia
sukienka, tym razem czarna, z przylegającego materiału, z górą typu t-shirt z
przodu z paskami krzyżującymi się z tyłu, odsłaniającymi sporo skóry i również
widocznymi długimi nogami, ponieważ spódnica nie była krótka, ale był super krótka. Miała na sobie sandały na
wysokim obcasie w kolorze popiołu, z mnóstwem krzyżujących się cienkich pasków,
tak wieloma, że prawie zakrywały jej stopę, podjeżdżały na kostce, ale musiały
być zapinane z tyłu na zamek. I wreszcie, miała duże srebrne kolczyki i tyle
srebrnych bransoletek na jednym nadgarstku, że słyszał ich brzęczenie nawet
przez komentatorów w telewizji.
Nie
widział wcześniej sukienki… ani butów. Jego kobieta miała dużo ubrań i butów,
więc mogła coś wygrzebać z szafy. Z drugiej strony, pewnego wieczoru po pracy w
tym tygodniu, poszła z Laurie i jej przyjaciółką, Wendy, do centrum handlowego,
wróciła po tym, jak Ty wrócił z siłowni i zrobiła to niosąc liczne torby.
Rozmawiał przez telefon, więc nie zwracał na to większej uwagi, ale następnego
dnia, gdy wrócił z pracy do domu, zobaczył jeszcze dwie ramki na kominku, jedną
ze zdjęciem, które Laurie zrobiła Ty i Lexie z rodziną na grillu u Maggie i
jeszcze jedną ze zdjęciem Ty i Juliusa, które Lexie zrobiła na terasie
wieczorem po kolacji w Kogucie.
Ale
te ramki nie zajmowały wielu toreb, a Ty odkrywał rzeczywistość z czymś, co już
znał: jego żona lubiła wydawać pieniądze i to nie tylko na ramki. To była jej
dyskusja o malowaniu pokoi, wieszaniu zasłon, urządzaniu „miejsca do czytania”
w ich sypialni i posuwanie się do tego, że ciągnęła jego tyłek do biura, żeby
mogła pokazać mu stronę internetową, na której wybrała meble do tego „miejsca
do czytania”. I musiał przyznać, że to było gówno, ale widział też metki z
cenami, więc był powód, dla którego to było gówno.
Zarabiał
dobre pieniądze i mogli mieć dobre życie, nawet gdyby nie pracowała. Na dom
przeznaczył nie tylko pieniądze, które otrzymał ze sprzedaży Skyline, ale także
zarobki z kilku gier. Dlatego kupił każde ulepszenie, z którym przychodził nowy
budynek, a kredyt hipoteczny wciąż był niski. Ale mieli trzy pojazdy, z których
wszystkie miały podatki, tablice rejestracyjne i ubezpieczenie, które były
suką, nie wspominając o tym, że ich budynek był ładny, co przyciągało ludzi w
pewnym przedziale dochodów nie tylko dlatego, że wartość nieruchomości była
wysoka ze względu na jej odosobnienie i widoki, ale także ponieważ opłaty utrzymania
były prawie druzgocące. To zapewniało ładny, zadbany krajobraz i oznaczało, że
drogi były szybko oczyszczane, gdy padał śnieg, ale był to również comiesięczny
cios.
Wiedział,
że jego żona tworzy dom dla niego i dla
niej, coś, czego żadne z nich nigdy nie miało, moszcząc im gniazdko, w którym
będą czuli się bezpieczni, które będzie ich wspólne. Wiedział też, że była
dotkliwie świadoma, że jego życie zostało przerwane, więc biegła, aby to
dogonić, aby nie wchodził codziennie do ich domu i nie przypominał sobie czasu,
który stracił.
I
nawet po wydatkach na informatorów, meble i pojazdy, nadal miał mnóstwo pieniędzy
zarobionych w Vegas i zdrowe saldo bankowe z powodu nadgodzin, ale jego kobieta
nie brała pigułek i jeśli jej części działały, podobnie jak jego, przy ilości
seksu, jaki uprawiali, wkrótce będzie w ciąży, a z tego, co wiedział, dzieci
nie dostawały rządowych czeków na pokrycie kosztów utrzymania przez pierwsze
osiemnaście lat.
Lexie
była towarzyska i kochała swoją pracę, ponieważ pozwalała jej na znajomość z
każdą suką w mieście. Zapłata była jednak gówniana. Zasadniczo zarabiała na
wydawanie pieniędzy, ale nie to, w jaki sposób je wydawała.
Dlatego
musiała zwolnić.
Problem
polegał na tym, że nie miał serca, żeby jej to nakazać, głównie dlatego, że
miała rację tego ranka, kiedy powiedział, że jego mama wróciła do domu. Chciał
spełnić wszystkie pragnienia jej serca, nie tylko dlatego, że musiał jej
wynagrodzić to, co zrobił, tylko dlatego, że chciał jej to dać.
Więc
Ty musiał podjąć decyzję. Przyswoić to i kontynuować pracę w nadgodzinach, by
mógł dać jej wszystko, czego zapragnie lub porozmawiać z nią.
Nie
był też pewien, jak zareagować na jej wygląd, bo wiedział zarówno o tych wielkich
zakupach spożywczych, które zrobiła wczoraj i o ogromnym bukiecie róż w kolorze
różowym i kości słoniowej, który był w wazonie na stole oraz o jej miotaniu się
w kuchni przez cały ranek, co sprawiało, że dom pachniał jak ciasteczka
(najpierw), a potem czosnek, że szykowała się na ich popołudniowego gościa.
A
Ty nie wiedział, jak się z tym czuć.
Ponieważ
ich popołudniowym gościem był jego ojciec.
Była
niedziela po ich poniedziałku pełnym dramatów, a telefon Ty zadzwonił w środę
rano punktualnie o dziewiątej.
Irving
Walker potrzebował półtora dnia, żeby nad tym pomyśleć, zebrać się na odwagę i dzwonić,
by zapytać Ty z wahaniem, jak się miewa, a jeszcze bardziej z wahaniem, czy
chce się spotkać na drinka.
Ty
stanowczo powiedział nie.
„Jeśli
mam być przy tobie, nie będziesz w pobliżu wódki” - powiedział swojemu tacie.
„Mogę
to zrobić” - odparł szybko jego ojciec.
Za
szybko.
Ty
się to nie podobało. Zanim został skazany, miał niewiele wspólnego z rodzicami,
a to, co miał z nimi do czynienia, nie było pozytywne. Jego matka często
pokazywała się, by prosić o pieniądze, a jego ojciec rzadko pokazywał pijany
tyłek, by zrzędzić o matce.
Kiedy
jednak był zamieszany w swoją burzę gówna, oboje całkowicie zniknęli. Po tym,
jak trafił za kratki, kilka lat potem, jego ojciec zaczął pisać. Ty nie czytał
jego listów. Również ich nie zachował. Po tym, jak otrzymał pięć w tej samej
liczbie miesięcy i zwrócił zero, przestały przychodzić.
„Zechcesz
wyjaśnić mi ostatnią miłość, jaką okazywaliście sobie z mamą?” - spytał Ty.
„Ty…”
- zaczął Irving Walker.
„Jeśli
możesz to nazwać miłością” - przerwał mu Ty - „Mam żonę, dobrą. Kocha mnie i
wspiera. Jak jej bliscy się pokazali, spotkali mnie po raz pierwszy, poznali
moją najnowszą historię, to śmiali się i pili koktajle w mojej kuchni w ciągu
dziesięciu minut. Kiedy moi rodzice się pokazali, pięć minut potem Lex była tak
wkurzona, że pyskowała, kiedy rozmawiała ze mną przez telefon. Tak jak
powiedziałem, mam żonę, dobrą, która mnie kocha, co oznacza, że ja ją kocham i
nie mogę powiedzieć, że jestem szczególnie zachwycony faktem, że moi rodzice ją
wkurzają i narzucają jej narzekanie. Staram się chronić ją przed tym gównem,
żeby nie pojawiło się na moim podjeździe.”
„Znasz
swoją mamę” - powiedział mu Irv.
„Tak
i znam ciebie. Lex powiedziała mi, że nie byłeś narąbany. Cud.”
Jego
słowny cios trafiła w sedno i wiedział o tym, kiedy Irv przemówił - „Ty” - po
czym cicho po pauzie - „…synu”.
Ty
czekał. To wszystko, co dostał. To było więcej niż kiedykolwiek wcześniej, ale
to nie wystarczyło.
Więc
kontynuował - „Powiem ci, nie dlatego, że zasługujesz na to, by wiedzieć, ale
dlatego, że możesz zebrać swoje gówno do kupy, by być lepszym pieprzonym
dziadkiem niż byłeś ojcem, a ja będę chciał, żeby moje dziecko to miało,
ponieważ jesteś jedyną szansą, jaką moje dziecko będzie miało na dziadka i ty możesz
to mieć, bo Lexie i ja próbujemy. Ale ta miłość, którą okazujecie sobie z mamą
nie polega na przekazaniu przeze mnie gotówki, żeby ona mogła puszczać ją z
dymem, a ty byś ją przepijał.”
Irv
milczał przez chwilę i to była długa chwila.
Potem
powiedział cicho, ale z drżącym w głosie uczuciem - „Płonie we mnie to, co ci
zrobiono.”
Wtedy
to Ty był cicho.
Irv
mówił dalej - „Paliło się we mnie przez pięć lat.”
Ty
nadal nie odpowiadał.
Irv
skończył i zrobił to szeptem - „Mogę być lepszym dziadkiem.”
Ty
wciągnął powietrze. Potem powiedział - „W porządku, tato. Porozmawiam z Lexie,
zobaczę, czy będzie się dobrze czuła, z tym, że jesteś w naszym domu. Wiem
jednak jedno, mama się nie pokazuje. Chronię moją żonę, ona chroni mnie i nie
chcę, żeby mama ją wkurzyła, a ona to zrobi po prostu pokazując swoją twarz.
Lexie wciąż jest wkurzona i dopóki mama nie wyciągnie głowy z dupy, Lexie
będzie się wkurzać. Wie, co mi zrobiono i jest wrażliwa na wszystko, co może
mnie dotknąć. Trzymaj mamę z daleka.”
„Będę
tylko ja” - zapewnił go szybko Irv.
„Porozmawiam
z Lexie, dam ci znać.”
„Ty…
cóż…” - powiedział, wciąż szybko mówiąc, po czym przerwał - „…dobrze zrobiłeś z
nią synu. Nietrudno na nią patrzeć, ale nie o to mi chodzi. Ona… ona…” -
kolejna pauza, po czym cicho - „Dobrze, że masz taką pyskatą. W tamtych czasach…
lata temu… Reece… twoja mama” - następna pauza - „Jacy ludzie byli, sposób, w
jaki wiedzieli, że była ze mną, jej rodzice, ktokolwiek… cholera, powiedzieli,
jak na nią patrzyli… na nas…” - Ty usłyszał, jak westchnął - „Nie mogła tego
znieść.”
Ty
stał nieruchomo i oszołomiony. Chryste, trzydzieści sześć pieprzonych lat i
jego ojciec nagle się dzielił. Co do cholery?
Irv
kontynuował - „Wkurzała się na mnie, bo było ich za dużo, żeby się na nich wkurzać.
Nawet twoja mama, taka, jaka jest, nie miała dość octu, żeby wytrzymać
wkurzanie na świat, więc się skupiła na mnie. Powinienem pozwolić jej odejść,
pozwolić jej być, ale czułem, że jestem jej to winien, odkąd ją zapłodniłem i
spieprzyłem jej życie.”
„Nosiłeś
kombinezon zakrywający całe ciało, kiedy się z nią spotykałeś?” - spytał Ty.
„Co?”
- spytał Irv.
„Tato,
to ona dokonała wyboru, ty jej nie zmuszałeś. Nie mogła z tym żyć, to jej
sprawa. Nie byłeś jej winien, nie powinieneś znosić jej złości na zawsze, radzić
sobie z jej gównem, zatruwając swoje ciało, nie, zmuszając twoich synów do
znoszenia tego.”
„To
zniknęło, zanim mogłeś to przetworzyć, synu, ale kiedyś ją kochałem, a ona
kochała mnie. Stała się zgorzkniała i nosi to na twarzy, ale wtedy… zauroczyłeś
się pięknem, Ty, ale wtedy twoja mama była nie do pogardzenia i wiem, że nie
uwierzysz, nie teraz, ale była zabawna; cholera, chłopcze, rozśmieszała mnie
tak cholernie mocno, że myślałem, że pęknie mi brzuch za każdym razem, gdy z
nią byłem.”
Ty
patrzył niewidzącym wzrokiem przez drzwi warsztatu, słysząc tę informację,
gówno, którego nie znał, gówno, w które ledwo mógł uwierzyć, że jest nadal,
pieprz go, gówno, które dobrze było usłyszeć i odpowiedział - „Spędziłem pięć
lat na nauce wielu rzeczy, zwłaszcza, że każdy oddech jest coś wart. Więc nie
będę się na to wkurzał i nie powiem ci, że nie doceniam, nieważne jak późno, że
dzielisz się ze mną. Ale zaznaczę, wciąż jest cholernie późno. Gniłem przez
pięć lat…”
Irv
przerwał mu - „Napisałem ci…”
Ty
wcisnął się z powrotem - „Tak, ale nie widziałem cię na sali sądowej, tato. Nie
widziałem cię, zanim zostałem skazany, kiedy to gówno wirowało wokół mnie, ani
razu, a przedtem, kiedy to robiłem, za każdym razem, kiedy to robiłem, byłeś narąbany.”
„I
to właśnie wyjaśniam.”
Cholera,
na razie wystarczyło, skończył.
Więc
przeniósł to w ten sposób - „Jak Lexie zechce cię w naszym domu, możesz to
wyjaśnić, kiedy nie będę w pracy.”
„Powiedziała,
że mogę przyjść, jeśli zadzwonię i nie przyprowadzę Reece” - powiedział cicho
Irv.
„Tak,
ale cholernie dbam o moją żonę i o to, co czuje, więc będziesz musiał poczekać,
aż potwierdzę.”
Potem
przerwa - „Poczekam, Ty.”
„A
ja tak czy inaczej zadzwonię.”
„Doceniam
to, synu.”
Ty
wciągnął powietrze. Potem zakończył słowami - „Jeśli ona cię dopuści, kiedy
przyjdziesz i spędzisz z nami czas i potem zawsze będziesz traktował ją jak
kryształ. Jej życie było gówniane i nie ma krewnych. Rodzina, którą dla siebie
stworzyła, jest dla niej światem. Jeśli uczyni cię swoją rodziną, ty jej nie będziesz
pieprzył. Jak wypieprzysz ją, skończymy. I tyle. Gotowe. Rozumiesz?”
„Tak,
Ty.”
„Dobrze.
Zadzwonię.”
„Będę
czekał.”
A
Lexie, oczywiście, się zgodziła i zrobiła to około zero przecinek dwadzieścia
pięć sekundy po tym, jak skończył opowiadać jej o tej rozmowie telefonicznej.
Co
doprowadziło ich do teraz.
Jego
żona, wystrojona na wizytę ojca, który nie dawał mu wiele oprócz kilku ciosów i
dużo niczego, dopóki nie odbył z nim rozmowy telefonicznej kilka dni wcześniej.
Ich
poniedziałek był dramatyczny, a tydzień obfitował w wydarzenia. Nina Maxwell,
jego nowa adwokat, z którą on i Lex spotkali się w czwartek, była bardzo ładną
blondynką z dwójką małych dzieci, absolwentką prawa z nadmiarem energii i charakterkiem,
bardziej pyskatą nawet niż Lexie.
Oznaczało
to, że Peña miał telefony od niej dwa razy. Oznaczało to również, że biuro
prokuratora okręgowego miało telefony od niej codziennie i to nie tylko w
Kolorado, ale także w Kalifornii. Co więcej, oznaczało to, że wraz z
komunikatami, które otrzymali od Samuela Sterlinga, usłyszał od niej
Amerykański Związek Praw Obywatelskich. Zajmowała się ciągle tym wszystkim.
Więc na koniec oznaczało to, że biuro Prokuratora Generalnego nie spieprzyło
lokalizowania wiadomości, które wysłała Misty i skontaktowało się z Chace’m
Keatonem w celu uzyskania próbki pisma Misty, którą, jak poinformowała Nina,
mężczyzna dostarczył do Denver. Skontaktowali się również z przyjaciółką Misty
w Maryland i uzyskali zaprzysiężone oświadczenie, że nie tylko otrzymała
dokumenty od Misty z instrukcjami, co z nimi zrobić, ale także otrzymywała częste
i coraz bardziej gorączkowe telefony od początkowo zaniepokojonej, a potem
wręcz przerażonej Misty, w tym jedno ostrzeżenie, że otrzyma dokumenty i prośbę
o zapewnienie, że zrobi wszystko, jeśli z Misty stanie się coś niefortunnego.
I
poszła dalej.
Mając
za sobą człowieka z pieniędzmi i wpływami - Samuela Sterlinga - oraz coraz
bardziej zainteresowany Amerykański Związek Praw Obywatelskich, Nina nie
akceptowała żadnych bzdur ani opóźnień. Mimo to je dostawała i prawdopodobnie
miało to związek z faktem, że Wydział Wewnętrzny w Kolorado i Kalifornii
próbował ją powstrzymać, kiedy sortowali swoje gówno.
Nina
Maxwell mogła być ładną blond matką niemowlęcia i małego dziecka, która
osobiście była bardzo słodka i cholernie zabawna, ale kiedy nie działała z nim,
tylko dla niego, dała jasno do zrozumienia, że nie przejmuje się śledztwami wydziałów
wewnętrznych, a przejmuje się wypieprzeniem na pół czarnego mężczyzny, któremu
skradziono pięć lat życia i zasługiwał na oczyszczenie nazwiska i
zadośćuczynienie, nie wtedy, gdy wzięli się za porządkowanie swojego gówna, ale
wczoraj i ta kobieta była pitbullem.
Dlatego
Ty leżał na kanapie oglądając mecz i nie zastanawiał się nad swoją
przyszłością, przyszłością Lexie i przyszłością ich dzieci. Peña zajmował się
jego sprawami. Tate się zajmował. Tak samo chłopiec Juliusa. Jebany Chace
pieprzony Keaton się nimi zajmował. Samuel Sterling tym bardziej się nimi zajmował. Amerykański Związek Praw Obywatelskich
wtykał w to nos. A Nina Maxwell żyła i oddychała nimi.
Więc
leżał na kanapie, popijając napój, oglądając mecz i zastanawiając się, czy ma
wystarczająco dużo czasu, aby zmusić swoją żonę i siebie do przyjemnego wysiłku
zasiania jego nasienia w jej łonie, zanim pokaże się jego ojciec.
I
leżąc na tej kanapie, popijając wodę i obserwując swoją kobietę w tej sukience
i butach z jej opaloną skórą, okrągłym tyłkiem i długimi pieprzonymi nogami,
gdy nerwowo puszyła, układała, a następnie przestawiała poduszki, Ty podjął
decyzję.
A
ta decyzja brzmiała: dwie pieczenie przy jednym ogniu.
Położył
więc swoją wodę na stoliku, postawił jedną stopę na podłodze, zwinął się i
skoczył.
Złapał
Lex w pasie w połowie przekładania poduszki. Krzyknęła ze zdziwienia, upuściła
poduszkę, uderzyła go przodem do przodu, a on cofnął się, a potem przewrócił
tak, że był na górze.
Potem
podciągnął jej spódnicę do pasa.
„Ty”
- wydyszała, patrząc na niego wielkimi oczami.
„Nowa
sukienka?” - zapytał, przesuwając dłonie wokół jej talii, pleców, w dół i do
jej majtek.
„Uh…
tak” - wyszeptała, przesuwając ręce do jego klatki piersiowej i spoczywając
tam, jakby nie wiedziała, czy go odepchnąć, czy coś innego.
Zakręcił
biodrami z wyraźną intencją, a ona rozłożyła nogi albo dlatego, że jego biodra
nie dawały jej wyboru, albo dlatego, że tego chciała. Tak czy inaczej, poczuł,
że jego kutas staje się twardy.
„Ty”
- pojawiło się ponownie dyszące, a jej palce zacisnęły się na
jego koszulce.
Wyciągnął
ręce z jej majtek, przesuwając je po tyłach jej ud, a kiedy dotarł do tyłu jej
kolan, szarpnął je do góry. Twardo.
I
zrobił to, pytając ją przez jej jęk - „Nowe buty?”
„Ty…”
Przerwał
jej - „Nowe buty, maleńka?”
„Co
ty…?” - wcisnął biodra w jej biodra, urwała i szepnęła - „Tak. Nowe buty.”
Opuścił
swoją twarz blisko jej i jedną rękę powędrował do boku jej szyi, a jedną rękę
przesunął w górę, aby śledzić krawędź jej bielizny, gdy mówił.
„Mama,
chcę, żebyś miała wszystko, co chcesz. Wszystko”
- przerwał, gdy jego palce wsunęły się między jej nogi, jeden wsunął się i
odsunął klin. Patrzył, jak jej oczy płoną, gdy powieki opadły do połowy, a usta
się rozchyliły - „Ale…” - ciągnął cicho, pochylając głowę tak, że jego usta
były jak oddech od jej ust - „…musisz zwolnić. Mamy honoraria adwokackie do
zapłacenia i cały ten wysiłek…” - przesunął lekko palcem po jej mokrej skórze -
„…może oznaczać wkrótce będziemy mieli dziecko.” - potarł ustami jej usta,
czując, że jej oddech nasilił się i wyszeptał - „Ta sukienka to gówno, maleńka,
a ty w niej wyglądasz cholernie dobrze. Wiem, co robisz dla mnie; mój tata ma
przyjść. Ale nie musisz być wystrojona. Musisz po prostu być sobą. Polubi cię. Już cię lubi. Musisz zrozumieć, że to on musi starać się, abyś ty go polubiła. Nie moja mama wychodzi z
siebie, żeby on polubił ją.”
„Och…
okej” - wyszeptała, a Ty wsunął palec głębiej w mokre fałdy, jej podbródek
uniósł się, jej nogi rozłożyły się szerzej, biodra uniosły się, gdy sapnęła i
uśmiechnął się.
„Skup
się, maleńka, jeszcze nie skończyłem” - odszepnął i patrzył, jak próbuje się na
nim skupić, a on stłumił uśmieszek, który zmieniał się w uśmiech, gdy zanurzył głębiej
palec, a ona przygryzła wargę - „Nasz dom jest już domem, bo tu mieszkamy. Mamy
czas, co oznacza, że ty masz czas, aby to zbudować, zrobić tak, jak lubisz.” - znowu
otarł usta jej ustami i powiedział cicho - „Domem jesteś ty, Lex, a nie miejsce.
Dużo straciłem, ale w tej chwili…” - odnalazł jej łechtaczkę, przycisnął ją,
przekręcił i słuchał jej skomlenia, gdy skończył - „…mam wszystko. Nie musisz
łamać karku ani banku, żeby dać mi coś więcej. Tak?”
„Tak”
- odetchnęła, jej biodra uniosły się jeszcze bardziej, jej palce puściły jego
koszulkę, aby przesunąć się do tyłu, podciągnąć i zanurkować. I wiedział po
wyrazie jej twarzy i wilgoci na palcu, że powiedziałaby „tak” na wszystko.
Mimo
to powiedziała tak, więc jedna pieczeń odhaczona, druga do zabrania.
Jego
palec przetoczył się, a jego usta znów musnęły jej usta i wyszeptał - „Czego
chcesz, kocico?”
Uniosła
głowę z kanapy, aby dostać jego usta, ale odsunął je, jej oczy otworzyły się
lekko i odszepnęła - „Twojego kutasa, kochanie. Szybko.”
„Już?”
- spytał Ty, otarł usta, uniosła głowę, żeby dostać więcej, a on ponownie się
odsunął - „Pomyślałem, że najpierw cię wypieprzę palcem.”
Kolejny
jęk, jej biodra drgnęły, spodobał jej się ten pomysł.
Ale
powiedziała - „Musimy się pospieszyć, a pieprzenie palcami nie daje dzieci,
Ty.”
Nacisnął
mocniej, przetoczył się, a jej szyja wygięła się w łuk - „Nie, ale fajnie się
to ogląda.”
I
tak było.
Wyprostowała
głowę i szepnęła - „Ty, nie mamy…”
Poruszył
palcem, wbił dwa do środka i włączył kciuk.
Jej
usta pozostały otwarte, ale tylko po to, by mogła jęczeć nisko w gardle, całe
jej ciało wygięło się w łuk, a paznokcie wbiły się w jego plecy.
Tak,
kurwa, tak, fajnie było patrzeć.
I
poczuć to.
Jego
palce poruszały się, sięgając głęboko, a kciuk był nieugięty.
„Pospiesz
się, mama, chcę tam wejść, kiedy skończysz” - powiedział jej grubym głosem.
„Okej”
- szepnęła, poruszając biodrami, by ujeżdżać jego dłoń, a potem zdesperowana - „Twoje
usta, Słonko.”
„Dojdziesz
w moje usta, jak popatrzę, kiedy to zrobisz.”
„Ty…”
„Pospiesz
się.”
Jej
szyja wygięła się w łuk, a biodra też zrobiły się zdesperowane - „Ty”.
Kurwa,
jego żona była piękna. I to był jedyny powód, dla którego robił to, co robił,
bo była tak cholernie mokra, że chciał mieć tam usta.
Ale
nie mógłby oglądać, a lubił oglądać.
Więc
patrzył.
„Sięgnij
po to, mama.”
Zrobiła
to i wiedział o tym, kiedy hałasy nadchodziły szybko i nisko, jej paznokcie
przestały się wbijać, a jej ramiona owinęły się wokół, by się trzymać, tak jak
jej nogi zacisnęły się mocno wokół jego bioder, obcasy wbijały się, by użyć go
jako dźwigni, by sięgnąć po to, by uzyskać więcej z jego ręki.
Potem
jej szyja wygięła się w łuk, jej plecy wygięły się w łuk i wiedział, że tam
jest, więc warknął - „Usta”.
Opuściła
podbródek, zaoferowała usta, a on wziął je i dalej pracował nad nią ręką,
podczas gdy jej odgłosy płynęły w dół jego gardła prosto do jego obolałego
penisa. Czekał, aż skończy, żeby mogła trzymać jego rękę, zanim wziąłby ją
kutasem. W końcu jej ciało rozluźniło się pod nim, jej kończyny opadły, ale
pozostały wokół niego. Wiedział, że skończyła i już miał iść po swoją część,
gdy zadzwonił jego telefon.
Nie
chcąc niespodzianek, nadał niektórym numerom własny dźwięk.
I
ten ton powiedział Peña.
Kurwa.
Ujął
swoją kobietę między nogami, uwolnił jej usta i wygiął plecy, żeby nie opierać
się ciężko na niej, kiedy przesunął rękę na jej szyi, by sięgnąć do tylnej
kieszeni i wyciągnął telefon.
„Peña”
- mruknął do swojej wciąż oszołomionej żony, a ona zamrugała, nie przetwarzając
tego, ponieważ, jak to Lexie, doszła mocno i jechała na szczątkowej fali.
Ty
otworzył telefon i przyłożył go do ucha - „Proszę, kurwa, powiedz mi, że warto
przerywać to, co ja, kurwa, robię.”
Lexie
okazała oszołomienie, ponownie zamrugała, a potem jedna ręka wysunęła się z
jego koszulki, żeby mogła uderzyć go w ramię i warknęła - „Ty!” ale zrobiła to
bez dźwięku, tylko jej usta utworzyły jego imię i wiedział, że to było szybkie,
bo jej oczy były zmrużone, a twarz wkurzona. Był twardy, chciał schować kutasa
w swojej żonie, która była gorąca, mokra i pod nim, ale wciąż nie mógł przestać
się do niej uśmiechać.
„Mi amigo, to czyste okrucieństwo” -
powiedział mu do ucha Peña, ale w jego głosie był uśmiech. Słowa Ty i
sfrustrowany pomruk, którym je powiedział, nie umknęły mu i dlatego Ty nie rozumiał
tego pieprzonego faceta. Gdyby Ty był mile stąd i wiedział, że rozmawia przez
telefon z mężczyzną, który był z Lexie i robił to, co on robił z Lexie, w jego
głosie nie byłoby uśmiechu.
Z
drugiej strony, Peña jej nie posmakował, więc miał tylko marzenie i nie
wiedział, że rzeczywistość jest o wiele lepsza niż najlepsze marzenie.
„Warto
przerwać to, co robię?” - spytał Ty.
„Nie
wiem, czy nakaz aresztowania za spisek w celu popełnienia morderstwa, udany
nalot zeszłej nocy, który oznacza, że szafka na dowody ma cały pieprzony stos i
dwanaście… powtarzam, dwanaście cór nocy weszło w pokrytych lycrą tyłkach na mój
komisariat dziś rano po ciężkiej pracy w nocy, mówiąc, że są szczęśliwe mogąc
przekazywać dowody i działać jako świadkowie - całe to przybijanie Duane’a
Shifta Martineza do ściany w sposób, w jaki nie uwolni się w najbliższym
czasie, jest warte przerwania tego, co robisz?”
Ty
zamarł.
Następnie
delikatnie wysunął rękę spomiędzy nóg swojej kobiety i położył przedramię na
kanapie obok niej, aby utrzymać swój ciężar z dala od niej, ale poza tym zachował
swoją pozycję, gdy zapytał - „Masz więcej szczegółów?”
Peña
zachichotał.
Następnie
podał mu szczegóły.
„Tak,
no cóż, anioły z nieba nadlatywały nad Dallas w ciągu ostatnich kilku tygodni.
Zaczęło się od tego, że wyszedłem przez frontowe drzwi, z mojego domu, mógłbym dodać, że nie uszczęśliwiłoby mnie to, gdyby
nie to, że na mojej macie powitalnej leżała szara koperta pełna gówna. Napisane na maszynie, ale kogo to obchodzi, czy anioły
Boga używają komputerów. Nagle mam tropy ciągnące mój tyłek. Teraz, nudną
częścią jest to, że nalot był najazdem na skrytkę Martineza. O ile wiem to
wszystko, a jest tego dużo. Bez pieprzonej ochrony i wszystko w jednym miejscu.
Mówimy tutaj o narkotykach za miliony dolarów. Facet nie miał przy tym uzbrojonych
i trzymał to wszystko w jednym miejscu. Wiedziałem, że ten człowiek ma pusto w
głowie, ale pieprz… mnie.”
Jezu,
Ty wiedział, że Shift zajmuje się handlem, ale nie miał pieprzonego pojęcia, że
jest w tym tak głęboko.
„Miliony
dolarów?” - spytał Ty.
„Tak,
do bani to przyznać, esé, ale nawet
ja nie wiedziałem, że jego operacja eskalowała do tego poziomu. Ale to oznacza,
że jego dostawcy nie będą zadowoleni, że nie może go rozprowadzać i wkrótce
zostanie zniszczony bez wcierania go komuś nos ani w czyjeś żyły. Oznacza to
również, jeśli nie wiesz, że, im więcej narkotyków, im większa operacja, im
więcej gówna mogło trafić na ulice, tym cięższa książka zostanie rzucona na
tych, którzy to posiadali. A taka operacja sprawia, że prokurator okręgowy się
ślini. Nasz prokurator okręgowy podniósł się z trudnych początków, pozostał
czysty, ale miał przyjaciół, którzy wybierali mroczne ścieżki i patrzył, jak
gubią się na tych ścieżkach. Jest krzyżowcem. Ten skurwysyn jest na misji,
odkąd został wybrany. Jak zabierze dilera z taką ilością produktu, który
zamierzał wystawić to na ulicę i zniszczyć czyjeś życie, to symbolicznie
wepchnie ten produkt prosto jemu w dupę. Ale mam więcej.”
„Nakaz”
- powiedział ostrożnie Ty, nie chcąc, by Lexie to zrozumiała, jeszcze nie,
dopóki nie zwróci na nią swojej niepodzielnej uwagi.
„Tak.
Nakaz. Trzymam chłopca. Ten chłopak został złapany z bronią w posiadaniu. A ten
pistolet ma dopasowanie balistyczne, które mówi, że zrobił to między innymi Ronnie’mu
Rodriguezowi. A ten chłopak ma instynkt opiekuńczy wobec siebie, więc zawarł
umowę. I podzielił się hitem, w którym wyznał, że zrobił Rodrigueza, został
zamówiony i opłacony przez Martineza. A ten chłopak nie jest głupi jak
Martinez, ale ma zwariowaną rodzinę. A kiedy to mówię, mam na myśli, że jak ten
chłopak robi interesy, robi to przy kuchennym stole swojej mamy, z obecną mamą.
Ona opiekuje się swoim chłopcem, pilnuje, żeby nie dał się wkręcić, zapewniając
doskonałą obsługę bez dobrej pensji. Negocjuje umowę, bierze forsę, a jej
chłopak wykonuje robotę. Dlatego też trzyma się w garści i też stawia czoła wyrokowi,
ale też nie jest głupia i zawiera własną umowę. Jej chłopak idzie siedzieć, podobnie
jak ona, ale Martinez też. Mamy strzelca, mamy broń, mamy jego słowo i mamy
jego mamę jako świadka. I nie zamierzam wdawać się w to, że Martinez nie jest
taki jak Rodriguez ze swoją stajnią. Bierze gratisy, bierze je często, a kiedy
ten chłopak wysiada, staje się gadatliwy. Dlatego dużo dzielił się ze swoimi
dziewczynami. Dużo. Zbyt wiele. Bardzo
głupio. I nie jest taki jak Rodriguez
w inny sposób - jak mają noc bez zarobku, on tego nie lubi, a nie rozumie, że
kolesie mogą nie lubić dziwki z podbitym okiem lub pękniętą wargą. A poza tym, miały
dobrze, więc nie są za tym, jak źle było przez ostatnie cztery lata i nie czują
miłości do tatusia.”
Jasna
cholera.
Martinez
rzeczywiście zamówił zabójstwo brata. Wiedział, że to mogła być prawda, ale
jakaś jego część nie chciała w to uwierzyć, nie Shift, nie nikt.
Jasna
cholera.
„A
więc…” - przemówił Peña do milczenia - „…nie mam pod ręką kalkulatora, ale
minimalny czas więzienia za posiadanie z zamiarem dystrybucji, stręczycielstwo
i spisek w celu popełnienia morderstwa - wszystko razem oznacza, że pieprzony Duane
Martinez jest cholernie oficjalnie wypieprzony. A ponieważ jest dupkiem, który
nie dyskryminuje wobec kogo jest dupkiem, jak zostaje skazany, będą tam
chłopcy, którzy go nie lubią. Nie mam
dobrych myśli co do jego współczynnika przeżycia.”
Ty
stoczył się z Lexie tak, że jego plecy były na kanapie, ale jego przód wciąż
był przyciśnięty do jej boku i unikał jej wzroku, który czuł na sobie i zapytał
- „Masz go?”
„Szukam
go teraz. Ma trzech ochroniarzy, wykorzystywał swoje dziewczyny w ciągu dnia do
dzielenia i pakowania narkotyków, a wszystkie są w pokojach przesłuchań, kiedy
z tobą rozmawiam i wszystkie mówią. Nie powinno to zająć dużo czasu. Teraz chcę
wiedzieć, czy te anioły przyleciały z Kolorado?”
„Odpłata”
- było wszystkim, co powiedział Ty i uciszył się.
Po
chwili ciszy - „Dobrze, więc doceniam to, więc nie znoszę robić ci brudu po
tym, jak wręczyłeś mi złoto, ale…” - zawahał się, a Ty usztywnił się, po czym
kontynuował - „To standardowa procedura, że informujemy rodzinę ofiary, gdy
sprawca został złapany. Wykonuję ten telefon, a potem uciekam z tego biura,
które teraz wygląda jak Dziewiąty Najlepszy Mały Burdel w Teksasie. Robię to,
żeby wsiąść do samochodu i pojechać do domu Elli Rodriguez. Liczę, że minie
około nanosekundy, jak drzwi się za mną zamkną, kiedy będzie przy telefonie.
Nie ma żadnej miłości utraconej między kobietami Rodriguez i Martinezem. Ale to
nie znaczy, że ta wiadomość nie uderzy w te kobiety i to nie uderzy mocno.
Oczywiście od ciebie zależy, jak to rozegrasz, ale musisz wiedzieć, że wkrótce
się dowiedzą i przygotują się do zbierania kawałków.”
„Racja”
- powiedział cicho Ty.
„Teraz
mam więcej.”
Kurwa.
„Racja”
- powtórzył Ty.
„O
ile Dolinski może utrzymać ze mną kontakt, robi to. Działalność tej kobiety
Misty Keaton zamroziła gówno w CPD. Ci skurwiele są śmiertelnie przerażeni i
nie wiedzą, w którą stronę płynąć. Nie mieszają się. Są unieruchomieni.
Spoglądają również na swojego lidera, który działa jak zwykle. Teraz nie
wiedzą, czy ma asa, który oświetli ich światłem Matki Bożej i uratuje w
ostatniej chwili, czy po prostu ma to w dupie i ma zaplanowaną własną strategię
wyjścia. Domyślam się, że to drugie. Musisz wiedzieć, że może być to pierwsze. Ale
dobrą wiadomością dla ciebie jest to, że ty i Lexie nieoficjalnie zostaliście ogłoszeni
tabu. To nie pochodzi z góry, chodzi o to, że chłopcy wymyślili sobie, że nie
chcą kopać pod sobą bardzo głębokiej dziury, pieprząc się z którymkolwiek z was.
Biuro Prokuratora Okręgowego jest w to wplątane, masz adwokatkę, która
najwyraźniej lokalnie ma reputację zgniataczki jaj i do tego z liberalnymi
przekonaniami, a także wejście niejakiego Samuela Sterlinga do tego zgiełku,
człowieka, którego nie znam, ale trochę sprawdziłem i ma pieprzoną masę
pieniędzy, które zarobił na siebie, więc to nie jest głupi sukinsyn, a też nie
bierze gówna i dalej nie bierze absolutnie
żadnego gówna ze względu na jego kolor skóry. Kiedy się zorientował, że jest w
stanie wkroczyć, gdy brat to bierze gówno, to to zrobił, a każdy, kto go zna,
wie o tym; a to wszystko oznacza, że masz
za plecami tak dużą
siłę ognia, że nie
powiedzą buu do ciebie.”
„Dowód,
że jesteś Świętym Mikołajem” - mruknął Ty.
„Cóż,
nie, bo chłopcy z Carnal PD są cholernie przerażeni, ale Fuller przekonał sam
siebie, że jego skóra odbija kule i gówno go obchodzi, do kogo mówi buu. Mówiąc
to, teraz udowodnię, że jestem Świętym Mikołajem, ponieważ ostatnio zdarzyło
się coś, co oznaczało, że w locie musiało być trochę dzielenia się, a to
dzielenie się… teraz posłuchaj tego…” - zawahał się dramatycznie, Ty zacisnął
zęby, po czym dał to - „Detektyw Chace Keaton pracował pod przykrywką dla Wydziału
Wewnętrznego przez ostatnie trzynaście miesięcy.”
Ty
zerwał się do pozycji siedzącej i zagrzmiał do telefonu - „Pierdolisz mi.”
„Co?”
- wyszeptała Lexie, również siadając obok niego, przestawiając nogi tak, że
znalazły się na jego udach i kładąc dłoń na jego klatce piersiowej. Spojrzał na
Lexie, potrząsnął głową, a potem dotknął na chwilę czołem jej czoła, po czym
odsunął się i zwrócił uwagę na wciąż mówiącego Peñę.
„Nie.
Nie pierdolę. Ten facet był głębiej niż Dolinski w wewnętrznym kręgu. Wydział Wewnętrzny
chce czystego domu i chcą dać przykład, a biorąc pod uwagę, jak brudne jest to
gówno, robią wszystko, co w ich mocy, ale to wciąż zajmuje trochę czasu.
Powodem, dla którego Dolinski się o tym dowiedział, jest to, że Keaton brał
udział w spotkaniu strategicznym, a gra, która miała zostać zainicjowana,
polegała na tym, że Fuller chciał cię powalić i wycofać. I żeby to zrobić, miał
rozpalić ogień pod tyłkiem twojego kuratora, żeby przeprowadzić wyrywkową
inspekcję twojego domu. Teraz, nie wiedzieli, czy coś znajdą, więc postanowili
coś znaleźć, niezależnie od tego, czy to tam jest, czy nie. Ażeby upewnić się,
że to wystarczy nie tylko po to, żeby cię udupić, ale i zrobić to na dobre,
zamierzali podłożyć ci broń palną i narkotyki
podczas tej inspekcji, do której Fuller zdobył cholerną pewność, że byli w to
zaangażowani jego chłopcy, więc oczywiście mógłby zasadzić gówno. I tylko
dlatego, że są dupkami o gigantycznych proporcjach, zamierzali też podłożyć
narkotyki do samochodu Lexie.”
Ty
zamknął oczy i zacisnął zęby.
Peña
mówił dalej - „Ponieważ Keaton był zaangażowany w to spotkanie, poinformował Wydział
Wewnętrzny o tym planie, ten powiedział mu, że ma towarzysza broni, o którym
nie wiedział, a następnie Keaton manipulował sytuacją. Zrobił to tak, że to
Dolinski i on zrobili inspekcję i przekazywał informacje w sposób, w jaki ty miałbyś
do nich dostęp. Na szczęście miałeś razem swoje gówno i pół miasta było w
twojej kuchni. To dało Dolinski’emu i Keaton’owi wymówkę, by nie realizować planu, skoro tam był
Jackson, podobnie jak Sterling, i obaj wyniuchaliby to gówno szybciej niż gówniarz.
Więc przerwali, ale mówię przerwali w cudzysłowie, bo przede wszystkim nie
zamierzali tego zrobić, ale przynajmniej nie wsadzili tyłków do wrzątku i nie są
podejrzani, bo tego nie zrobili.”
Więc
Ty też miał anioły.
A
jednym z tych aniołów był pieprzony Chace Keaton.
Kurwa.
„Tak
więc, mówi Mikołaj, podczas gdy twoja adwokat, która zgniata jaja, robi swoje,
Keaton cię wspiera. Dolinski mówi mi, że Keaton mówi mu, że Fuller już robi
hałas o swojej następnej grze. Keaton jest na miejscu, aby odbić piłkę. Nie
znam historii tego człowieka i nie mam do niego telefonu. Wiem, że niedawno
zmarła jego żona. Wiem też, że pieprzyła cię w tym sensie, że to jest definicja
niedopowiedzenia. Wiem też, że umarła, a oni myślą, że nadal jest ich lojalnym
żołnierzem, więc coś jest z tym popieprzone. Więc ten człowiek może chronić
twoje plecy, ale miej go na oku.”
„Zawsze
to robię” - powiedział mu Ty.
„Dobrze.
Nie przestawaj, Ty, a kiedy to mówię, mam na myśli ani na chwilę.”
„Tak
jak powiedziałem, Angel, zawsze robię.”
„Dobrze”
- szepnął Peña.
„Masz
więcej?”
„Podobnie
jak wszyscy chłopcy i dziewczynki, nawet jak Święty Mikołaj jest hojny,
wywracają swoje skarpety na lewą stronę, mając nadzieję na jeszcze jeden
cukierek.”
„Nie
mówię, że nie jestem wdzięczny” - powiedział cicho Ty - „Mówię, że mam
wiadomość do przekazania mojej żonie i zbliżającą się wizytę mojego ojca,
pijaka i dupka przez ostatnie trzydzieści sześć lat, a teraz mężczyzny, który
chce poznać swojego syna i przybraną córkę i stara się być dobrym dziadkiem,
więc mam wdzięczność, Angel, po prostu nie mam czasu.”
Następnie
po ciszy - „Przepraszam, Ty, to nigdy się dla ciebie nie zatrzymuje.”
„Nie
ma problemu, Angel, i nie, nie zatrzymuje, ale mam nadzieję, że ta gówniana
burza wkrótce się skończy i wszystko, co będę miał, to słońce.”
„Ja
też mam taką nadzieję, esé. Zachowaj czujność.”
„Ty
to samo.”
Potem
usłyszał sygnał rozłączenia.
„Co?”
- spytała Lexie w chwili, gdy odjął telefon od ucha.
Ty
zacisnął usta. Potem z brzękiem rzucił telefon na stolik do kawy i objął twarz
żony dłońmi, zbliżając ją do siebie i pochylając się nad nią.
I
dał jej to szybko i wprost.
„Znaleźli
człowieka, który zabił Rodrigueza, a także odkryli, że zabójstwo zostało
zlecone przez Shifta.”
Patrzył
z bliska, jak jej oczy zrobiły się ogromne. Potem je zamknęła, lekko odwróciła
głowę i zacisnęła usta.
Ty
wsunął ręce z tyłu w jej włosy i szepnął - „Mama.”
Oczy
Lexie otworzyły się i wróciły do niego.
„Nie
wierzę w to. Ronnie go kochał” - szepnęła.
„Tak”
- odszepnął Ty.
„A
ja myślałam, że Shift kochał Ronnie’go.”
Nie
odpowiedział, bo nie musiał. Było oczywiste, że Shift nie kochał Rodrigueza.
„Byli
braćmi” - Lexie wciąż szeptała - „Jak mógł to zrobić?”
„Nie
mam pieprzonego pojęcia, Lex.”
Patrzyła
mu w oczy, nie mógł nic odczytać z jej.
Wtedy
Ty przemówił - „Angel jest teraz w drodze do Elli.”
„Cholera”
- powiedziała cicho.
„Podejrzewam,
że będziesz musiała sobie z tym poradzić” - ostrzegł ją.
„Tak,
nie było między nimi miłości, ale i tak będzie to cios.”
Obserwując
jej twarz i tym znowu nie mogąc jej odczytać, przesunął ręce do przodu,
zabierając jej włosy, aż znalazły się na jej karku i zapytał - „To dla ciebie cios?”
Przechyliła
głowę na bok, a jej oczy straciły ostrość, jakby o tym myślała, a potem
zrozumiał, dlaczego nie mógł odczytać jej emocji. Nie wiedziała, co myśleć.
Potem
zdecydowała, co myśleć i jej oczy ponownie skupiły się na nim.
„To
zaskakujące…” - powiedziała cicho - „… ale… nie wiem, dziwnie dobrze jest
wiedzieć, co się stało, kto za tym stał. Ale to nie tchnie życia w Ronnie’go, a
nawet gdyby tak było, nie miałoby to znaczenia. To jest… to jest…” - przełknęła,
mocno zamknęła oczy na sekundę, otworzyła je i kontynuowała - „Wszystko to minęło.
Przez te wszystkie lata, całe to uczucie, które miałam do niego, a teraz to
jest po prostu…” - urwała, ale uniosła ręce, by owinąć palce wokół jego
nadgarstków i dokończyła - „Ty, to dziwne czuć się w ten sposób, ale to jest
tylko… nowina.”
Ty
wpatrywał się w swoją żonę. Uporała się z tym. Skończyła z Rodriguezem. Poszła
naprzód.
Z
nim.
Jego
palce ścisnęły jej szyję i pochylił się, by dotknąć jej ust swoimi ustami.
Kiedy się cofnął, opuścił rękę, ale drugą owinął wokół jej szyi i wtulił jej
twarz w swoje gardło. Jej ramiona przesunęły się, by owinąć się wokół jego
torsu.
Kiedy
się usadowiła, westchnęła.
Potem
zapytała - „Czy Angel ma Shifta?”
„Szukają.”
Skinęła
głową.
Ty
mówił dalej - „Jak tata tutaj będzie, a dzwoni Ella, weź tyle czasu, ile będziesz
potrzebowała. Zajmę go.”
Znowu
skinęła głową.
„Lex,
jesteśmy blisko” - zapewnił żonę, ściskając jej kark - „Całkiem niedługo te ciosy
przestaną przychodzić.”
Po
raz kolejny skinęła głową.
Rozległo
się pukanie do tylnych drzwi i Lexie spięła się, Ty też.
Jego
tata.
Jezu,
Boże, miał nadzieję, że jego ojciec miał swoje gówno razem i nie oznaczało to kolejnego
ciosu.
Jej
ramiona zsunęły się z niego, żeby mogła obciągnąć spódnicę.
„Jesteś
okej?” - zapytał - „Mogę go poprosić o…”
Potrząsnęła
głową, a następnie odsunęła twarz z jego szyi, by odchylić ją do tyłu, by dać
mu mały uśmiech, który nie wskazywał na jej zaangażowanie, ale próbowała. To
nie był cios, nie cierpiała, ale wieści nie były dobre, jej rodzina znów będzie
miała odświeżoną przeszłą stratę, będzie musiała sobie z tym poradzić i nie
wyglądała tego.
Potem
szepnęła - „Zrobiłam brownie.”
Ty
przyglądał się jej twarzy. Potem odwzajemnił uśmiech.
Potem
zsadził żonę na bok, wstał i poszedł wpuścić ojca.
*****
Jego
ojciec pojawił się trzeźwy. Nerwowy, ale trzeźwy. A jego nerwy nie zbladły bez
względu na to, że w wazonie były kwiaty, Lexie była wystrojona, zrobiła jakąś
przekąskę, na którą upiekła kubki z kawałków chleba bez skórki, wypełnione
paroma kiełbaskami, grzybami, oliwkami, śmietaną, czosnkiem i serem, które
smakowały cholernie dobrze, po czym zaproponowała domowe brownie z grubą
warstwą polewy czekoladowej, które podała z lodami. Mówiła wprost, że Irv jest
mile widziany, ta wizyta coś dla niej znaczyła, chciała, żeby było miło, ale
Irv wciąż tego nie rozumiał i nie relaksował się. Lex poszła na całość będąc
Lex, uśmiechając się, żartując nawet dotykając jego ramienia, jego ręki.
Irv
nie rozluźnił się.
Ty
zachowywał się normalnie: nie otwarcie, ale też nie wrogo. Czujny, ale nie
napięty. Nie zamierzał iść na całość tak, jak robiła to jego kobieta.
To
była pokuta Irv’a, cokolwiek działo się w jego głowie, co nie pozwalało mu się
zrelaksować, Ty nie miał zamiaru walić sobie tyłka, żeby pozwolić mu odpokutować.
Jedna wizyta, w której jest trzeźwy, jeden telefon, w którym zebrał odwagę, by
się podzielić, nie kupi tego jego ojcu.
Ty
poczeka, zobaczy i da mu to, kiedy na to zasłuży.
Kiedy
zadzwonił telefon Lexie, Ty przejął kontrolę nad ojcem, a Irv był bardziej
spięty. To wtedy Ty zobaczył, że Lexie rzeczywiście pomagała jego ojcu się zrelaksować i wtedy zmartwił się o wygraną.
Nie
zmieniło to jego zachowania, ale kiedy jego żona wyszła na frontowy taras,
szukając prywatności, Ty wyjaśnił mu całkowicie i szczerze jej nieobecność,
opowiadając o Lexie, jej zmarłych rodzicach, jej kutasie dziadku, przygarnięciu
jej przez rodzinę Rodrigueza, jej związek z Ronnie’m, większość, jeśli nie
całość, drogi, która doprowadziła ją do Ty i jej ostatnich wiadomościach.
Zrobił to, starając się, aby jego ojciec zrozumiał, dlaczego jego żona jest
kryształem i powinna być tak traktowana.
Kiedy
skończył mówić, sądząc po wyrazie twarzy ojca, doszedł do wniosku, że Irv to
zrozumiał.
Nie
było jej na jakiś czas. Kiedy wróciła, przyniosła Irv’owi kolejną wodę i
poprowadziła go na taras. To wtedy Ty zdecydował, że ma sprawę, którą musi
załatwić i zamierza pozwolić swojej żonie poznać jego ojca bez niego, jako
fizyczne przypomnienie tego, jak bardzo Irv spieprzył.
Kiedy
powiedział jej, że potrzebuje kilku minut, skinęła głową.
Przeprosił
tatę, wszedł po schodach, poszedł do biura, zamknął drzwi, wyciągnął telefon z
tylnej kieszeni, usiadł na obrotowym fotelu i wybrał numer Juliusa.
„Mój
człowieku” - przywitał się Julius.
„Nie
opierdalałeś się” - odpowiedział Ty i usłyszał głęboki chichot. Julius
wiedział, o czym Ty mówi. Ty mówił dalej - „Wiesz, że to doceniam. To co ja muszę
wiedzieć to, czy mam długi do spłacenia.”
„Witamy
w dżungli” - stwierdził Julius.
„Co
takiego?”
„Zostałeś
zmuszony do życia w zoo, Walk, kontrolowanej dżungli, która ma strażników i
kraty. Poza tym możesz omijać prawdziwą dżunglę, ale w niej nie mieszkałeś. LA to
dżungla, Dallas też. A w dżungli obowiązuje prawo przetrwania najsilniejszych.”
„Nie
jestem pewien, czy odpowiadasz na moje pytanie, bracie” - powiedział mu Ty.
„No
dobrze, zrobię to” - odpowiedział Julius - „Widzisz, mam brata, który ma brata,
który miał brata, a kiedy mówię, mam na myśli wspólną krew. Nie nafaszerowali
mu dupy ołowiem. Dostał dwa w twarz, pięć w klatkę piersiową. Podpis. Nie czuł
miłości do mamy i mordercy, więc ich rozłożył.”
To
było to.
Julius
jeszcze nie skończył.
„Mam
innego brata, który ma brata, który szukał możliwości rozwoju. Biznes kwitnie,
mój człowieku, a on chciał więcej przestrzeni. Teraz to ma.”
Było
więcej.
Juliusz
kontynuował.
„Mam
innego brata, który ma brata, który
sprzedaje kobitki. Zawsze rekrutuje. Nie miał nic przeciwko, że dostał ich trochę
więcej, gdy dziewczyny straciły tatusia. Teraz mają nowego tatusia.”
I
to była reszta.
Więc
Julius dokończył - „Mówię, że nie jesteś winien kutasa. Ktoś upada, inni
mężczyźni wkraczają, by wystawić swoje roszczenia. Shift nie był lubiany. Moje
rozmowy wskazywały na korzyści płynące z pracy dla gliniarzy, zabrania tego
dupka z drogi, dzielenia resztek. Nikt nie jest ranny w tym scenariuszu,
wszyscy dostali to, czego chcieli. Jesteś dobry.”
Ty
nie mógł powiedzieć, że czuł spokój w głębi duszy, że utrata Shifta przez
podbrzusza Dallas oznaczała, że Peña nie wysprzątał ulic, ale zamiast tego
kupił sobie różne bóle głowy z nowymi imionami i twarzami. Ale nawet wtedy to
oznaczało, że Ty stracił jeden ból głowy, a miał ich dość, więc przydałoby mu
się trochę stracić.
„Wiesz
o tym nawet, jak ci nie powiem” - powiedział cicho Ty.
„Wiem
o tym” - odpowiedział Julius, po czym zapytał - „Minęły dwa dni, odkąd zostałem
poinformowany o Życiu i Dziejach Ty Walkera.”
Ty
informował go o tym i nie zwlekał z przekazaniem aktualizacji.
Kiedy
skończył, Julius z uśmiechem w głosie zauważył - „Wkrótce twoja wolna wola
będzie wolna. To znaczy, że ty i
Lexie możecie ściągnąć swoje tyłki do LA.”
„Tak
długo, jak jedna, druga lub wszystkie twoje kobiety zabiorą Lex na plażę.”
„To
możemy zrobić.”
Ty
uśmiechnął się do swojego telefonu.
Potem
powiedzieli słowa pożegnania.
Potem
zamknął go, wstał z fotela, schował telefon do tylnej kieszeni i wrócił do żony
i ojca.
Dobre wieści. Ale brat brata zabił, zagaduję, że chodzi mu o Lexi. I chyba Ty będzie miał kolejny ból głowy 🥴 dziękuję ❤️😘
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję, czekam z zapartym tchem na kolejne rozdziały
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuje
OdpowiedzUsuńDziękuję 💙
OdpowiedzUsuń