środa, 22 września 2021

18 - Boże Narodzenie przyszło wcześniej

 

Rozdział 18

Boże Narodzenie przyszło wcześniej

Ty

 

 

Leżąc na plecach na kanapie, Ty usłyszał obcasy żony na podłodze, a potem ucichły i przeniósł wzrok z gry na oparcie kanapy, bo wiedział, że właśnie weszła na dywan.

Kiedy ją zobaczył, nie wiedział, czy się uśmiechnąć, zmarszczyć brwi, czy wstać, złapać ją, rzucić na kanapę i pieprzyć ją mocno i szybko, zanim przyjdzie ich towarzystwo.

To dlatego, że właśnie wróciła z godzinnego pobytu na górze, była wystrojona i wyglądała dobrze. Kolejna letnia sukienka, tym razem czarna, z przylegającego materiału, z górą typu t-shirt z przodu z paskami krzyżującymi się z tyłu, odsłaniającymi sporo skóry i również widocznymi długimi nogami, ponieważ spódnica nie była krótka, ale był super krótka. Miała na sobie sandały na wysokim obcasie w kolorze popiołu, z mnóstwem krzyżujących się cienkich pasków, tak wieloma, że prawie zakrywały jej stopę, podjeżdżały na kostce, ale musiały być zapinane z tyłu na zamek. I wreszcie, miała duże srebrne kolczyki i tyle srebrnych bransoletek na jednym nadgarstku, że słyszał ich brzęczenie nawet przez komentatorów w telewizji.

Nie widział wcześniej sukienki… ani butów. Jego kobieta miała dużo ubrań i butów, więc mogła coś wygrzebać z szafy. Z drugiej strony, pewnego wieczoru po pracy w tym tygodniu, poszła z Laurie i jej przyjaciółką, Wendy, do centrum handlowego, wróciła po tym, jak Ty wrócił z siłowni i zrobiła to niosąc liczne torby. Rozmawiał przez telefon, więc nie zwracał na to większej uwagi, ale następnego dnia, gdy wrócił z pracy do domu, zobaczył jeszcze dwie ramki na kominku, jedną ze zdjęciem, które Laurie zrobiła Ty i Lexie z rodziną na grillu u Maggie i jeszcze jedną ze zdjęciem Ty i Juliusa, które Lexie zrobiła na terasie wieczorem po kolacji w Kogucie.

Ale te ramki nie zajmowały wielu toreb, a Ty odkrywał rzeczywistość z czymś, co już znał: jego żona lubiła wydawać pieniądze i to nie tylko na ramki. To była jej dyskusja o malowaniu pokoi, wieszaniu zasłon, urządzaniu „miejsca do czytania” w ich sypialni i posuwanie się do tego, że ciągnęła jego tyłek do biura, żeby mogła pokazać mu stronę internetową, na której wybrała meble do tego „miejsca do czytania”. I musiał przyznać, że to było gówno, ale widział też metki z cenami, więc był powód, dla którego to było gówno.

Zarabiał dobre pieniądze i mogli mieć dobre życie, nawet gdyby nie pracowała. Na dom przeznaczył nie tylko pieniądze, które otrzymał ze sprzedaży Skyline, ale także zarobki z kilku gier. Dlatego kupił każde ulepszenie, z którym przychodził nowy budynek, a kredyt hipoteczny wciąż był niski. Ale mieli trzy pojazdy, z których wszystkie miały podatki, tablice rejestracyjne i ubezpieczenie, które były suką, nie wspominając o tym, że ich budynek był ładny, co przyciągało ludzi w pewnym przedziale dochodów nie tylko dlatego, że wartość nieruchomości była wysoka ze względu na jej odosobnienie i widoki, ale także ponieważ opłaty utrzymania były prawie druzgocące. To zapewniało ładny, zadbany krajobraz i oznaczało, że drogi były szybko oczyszczane, gdy padał śnieg, ale był to również comiesięczny cios.

Wiedział, że jego żona tworzy dom dla niego i dla niej, coś, czego żadne z nich nigdy nie miało, moszcząc im gniazdko, w którym będą czuli się bezpieczni, które będzie ich wspólne. Wiedział też, że była dotkliwie świadoma, że jego życie zostało przerwane, więc biegła, aby to dogonić, aby nie wchodził codziennie do ich domu i nie przypominał sobie czasu, który stracił.

I nawet po wydatkach na informatorów, meble i pojazdy, nadal miał mnóstwo pieniędzy zarobionych w Vegas i zdrowe saldo bankowe z powodu nadgodzin, ale jego kobieta nie brała pigułek i jeśli jej części działały, podobnie jak jego, przy ilości seksu, jaki uprawiali, wkrótce będzie w ciąży, a z tego, co wiedział, dzieci nie dostawały rządowych czeków na pokrycie kosztów utrzymania przez pierwsze osiemnaście lat.

Lexie była towarzyska i kochała swoją pracę, ponieważ pozwalała jej na znajomość z każdą suką w mieście. Zapłata była jednak gówniana. Zasadniczo zarabiała na wydawanie pieniędzy, ale nie to, w jaki sposób je wydawała.

Dlatego musiała zwolnić.

Problem polegał na tym, że nie miał serca, żeby jej to nakazać, głównie dlatego, że miała rację tego ranka, kiedy powiedział, że jego mama wróciła do domu. Chciał spełnić wszystkie pragnienia jej serca, nie tylko dlatego, że musiał jej wynagrodzić to, co zrobił, tylko dlatego, że chciał jej to dać.

Więc Ty musiał podjąć decyzję. Przyswoić to i kontynuować pracę w nadgodzinach, by mógł dać jej wszystko, czego zapragnie lub porozmawiać z nią.

Nie był też pewien, jak zareagować na jej wygląd, bo wiedział zarówno o tych wielkich zakupach spożywczych, które zrobiła wczoraj i o ogromnym bukiecie róż w kolorze różowym i kości słoniowej, który był w wazonie na stole oraz o jej miotaniu się w kuchni przez cały ranek, co sprawiało, że dom pachniał jak ciasteczka (najpierw), a potem czosnek, że szykowała się na ich popołudniowego gościa.

A Ty nie wiedział, jak się z tym czuć.

Ponieważ ich popołudniowym gościem był jego ojciec.

Była niedziela po ich poniedziałku pełnym dramatów, a telefon Ty zadzwonił w środę rano punktualnie o dziewiątej.

Irving Walker potrzebował półtora dnia, żeby nad tym pomyśleć, zebrać się na odwagę i dzwonić, by zapytać Ty z wahaniem, jak się miewa, a jeszcze bardziej z wahaniem, czy chce się spotkać na drinka.

Ty stanowczo powiedział nie.

„Jeśli mam być przy tobie, nie będziesz w pobliżu wódki” - powiedział swojemu tacie.

„Mogę to zrobić” - odparł szybko jego ojciec.

Za szybko.

Ty się to nie podobało. Zanim został skazany, miał niewiele wspólnego z rodzicami, a to, co miał z nimi do czynienia, nie było pozytywne. Jego matka często pokazywała się, by prosić o pieniądze, a jego ojciec rzadko pokazywał pijany tyłek, by zrzędzić o matce.

Kiedy jednak był zamieszany w swoją burzę gówna, oboje całkowicie zniknęli. Po tym, jak trafił za kratki, kilka lat potem, jego ojciec zaczął pisać. Ty nie czytał jego listów. Również ich nie zachował. Po tym, jak otrzymał pięć w tej samej liczbie miesięcy i zwrócił zero, przestały przychodzić.

„Zechcesz wyjaśnić mi ostatnią miłość, jaką okazywaliście sobie z mamą?” - spytał Ty.

„Ty…” - zaczął Irving Walker.

„Jeśli możesz to nazwać miłością” - przerwał mu Ty - „Mam żonę, dobrą. Kocha mnie i wspiera. Jak jej bliscy się pokazali, spotkali mnie po raz pierwszy, poznali moją najnowszą historię, to śmiali się i pili koktajle w mojej kuchni w ciągu dziesięciu minut. Kiedy moi rodzice się pokazali, pięć minut potem Lex była tak wkurzona, że pyskowała, kiedy rozmawiała ze mną przez telefon. Tak jak powiedziałem, mam żonę, dobrą, która mnie kocha, co oznacza, że ja ją kocham i nie mogę powiedzieć, że jestem szczególnie zachwycony faktem, że moi rodzice ją wkurzają i narzucają jej narzekanie. Staram się chronić ją przed tym gównem, żeby nie pojawiło się na moim podjeździe.”

„Znasz swoją mamę” - powiedział mu Irv.

„Tak i znam ciebie. Lex powiedziała mi, że nie byłeś narąbany. Cud.”

Jego słowny cios trafiła w sedno i wiedział o tym, kiedy Irv przemówił - „Ty” - po czym cicho po pauzie - „…synu”.

Ty czekał. To wszystko, co dostał. To było więcej niż kiedykolwiek wcześniej, ale to nie wystarczyło.

Więc kontynuował - „Powiem ci, nie dlatego, że zasługujesz na to, by wiedzieć, ale dlatego, że możesz zebrać swoje gówno do kupy, by być lepszym pieprzonym dziadkiem niż byłeś ojcem, a ja będę chciał, żeby moje dziecko to miało, ponieważ jesteś jedyną szansą, jaką moje dziecko będzie miało na dziadka i ty możesz to mieć, bo Lexie i ja próbujemy. Ale ta miłość, którą okazujecie sobie z mamą nie polega na przekazaniu przeze mnie gotówki, żeby ona mogła puszczać ją z dymem, a ty byś ją przepijał.”

Irv milczał przez chwilę i to była długa chwila.

Potem powiedział cicho, ale z drżącym w głosie uczuciem - „Płonie we mnie to, co ci zrobiono.”

Wtedy to Ty był cicho.

Irv mówił dalej - „Paliło się we mnie przez pięć lat.”

Ty nadal nie odpowiadał.

Irv skończył i zrobił to szeptem - „Mogę być lepszym dziadkiem.”

Ty wciągnął powietrze. Potem powiedział - „W porządku, tato. Porozmawiam z Lexie, zobaczę, czy będzie się dobrze czuła, z tym, że jesteś w naszym domu. Wiem jednak jedno, mama się nie pokazuje. Chronię moją żonę, ona chroni mnie i nie chcę, żeby mama ją wkurzyła, a ona to zrobi po prostu pokazując swoją twarz. Lexie wciąż jest wkurzona i dopóki mama nie wyciągnie głowy z dupy, Lexie będzie się wkurzać. Wie, co mi zrobiono i jest wrażliwa na wszystko, co może mnie dotknąć. Trzymaj mamę z daleka.”

„Będę tylko ja” - zapewnił go szybko Irv.

„Porozmawiam z Lexie, dam ci znać.”

„Ty… cóż…” - powiedział, wciąż szybko mówiąc, po czym przerwał - „…dobrze zrobiłeś z nią synu. Nietrudno na nią patrzeć, ale nie o to mi chodzi. Ona… ona…” - kolejna pauza, po czym cicho - „Dobrze, że masz taką pyskatą. W tamtych czasach… lata temu… Reece… twoja mama” - następna pauza - „Jacy ludzie byli, sposób, w jaki wiedzieli, że była ze mną, jej rodzice, ktokolwiek… cholera, powiedzieli, jak na nią patrzyli… na nas…” - Ty usłyszał, jak westchnął - „Nie mogła tego znieść.”

Ty stał nieruchomo i oszołomiony. Chryste, trzydzieści sześć pieprzonych lat i jego ojciec nagle się dzielił. Co do cholery?

Irv kontynuował - „Wkurzała się na mnie, bo było ich za dużo, żeby się na nich wkurzać. Nawet twoja mama, taka, jaka jest, nie miała dość octu, żeby wytrzymać wkurzanie na świat, więc się skupiła na mnie. Powinienem pozwolić jej odejść, pozwolić jej być, ale czułem, że jestem jej to winien, odkąd ją zapłodniłem i spieprzyłem jej życie.”

„Nosiłeś kombinezon zakrywający całe ciało, kiedy się z nią spotykałeś?” - spytał Ty.

„Co?” - spytał Irv.

„Tato, to ona dokonała wyboru, ty jej nie zmuszałeś. Nie mogła z tym żyć, to jej sprawa. Nie byłeś jej winien, nie powinieneś znosić jej złości na zawsze, radzić sobie z jej gównem, zatruwając swoje ciało, nie, zmuszając twoich synów do znoszenia tego.”

„To zniknęło, zanim mogłeś to przetworzyć, synu, ale kiedyś ją kochałem, a ona kochała mnie. Stała się zgorzkniała i nosi to na twarzy, ale wtedy… zauroczyłeś się pięknem, Ty, ale wtedy twoja mama była nie do pogardzenia i wiem, że nie uwierzysz, nie teraz, ale była zabawna; cholera, chłopcze, rozśmieszała mnie tak cholernie mocno, że myślałem, że pęknie mi brzuch za każdym razem, gdy z nią byłem.”

Ty patrzył niewidzącym wzrokiem przez drzwi warsztatu, słysząc tę informację, gówno, którego nie znał, gówno, w które ledwo mógł uwierzyć, że jest nadal, pieprz go, gówno, które dobrze było usłyszeć i odpowiedział - „Spędziłem pięć lat na nauce wielu rzeczy, zwłaszcza, że każdy oddech jest coś wart. Więc nie będę się na to wkurzał i nie powiem ci, że nie doceniam, nieważne jak późno, że dzielisz się ze mną. Ale zaznaczę, wciąż jest cholernie późno. Gniłem przez pięć lat…”

Irv przerwał mu - „Napisałem ci…”

Ty wcisnął się z powrotem - „Tak, ale nie widziałem cię na sali sądowej, tato. Nie widziałem cię, zanim zostałem skazany, kiedy to gówno wirowało wokół mnie, ani razu, a przedtem, kiedy to robiłem, za każdym razem, kiedy to robiłem, byłeś narąbany.”

„I to właśnie wyjaśniam.”

Cholera, na razie wystarczyło, skończył.

Więc przeniósł to w ten sposób - „Jak Lexie zechce cię w naszym domu, możesz to wyjaśnić, kiedy nie będę w pracy.”

„Powiedziała, że mogę przyjść, jeśli zadzwonię i nie przyprowadzę Reece” - powiedział cicho Irv.

„Tak, ale cholernie dbam o moją żonę i o to, co czuje, więc będziesz musiał poczekać, aż potwierdzę.”

Potem przerwa - „Poczekam, Ty.”

„A ja tak czy inaczej zadzwonię.”

„Doceniam to, synu.”

Ty wciągnął powietrze. Potem zakończył słowami - „Jeśli ona cię dopuści, kiedy przyjdziesz i spędzisz z nami czas i potem zawsze będziesz traktował ją jak kryształ. Jej życie było gówniane i nie ma krewnych. Rodzina, którą dla siebie stworzyła, jest dla niej światem. Jeśli uczyni cię swoją rodziną, ty jej nie będziesz pieprzył. Jak wypieprzysz ją, skończymy. I tyle. Gotowe. Rozumiesz?”

„Tak, Ty.”

„Dobrze. Zadzwonię.”

„Będę czekał.”

A Lexie, oczywiście, się zgodziła i zrobiła to około zero przecinek dwadzieścia pięć sekundy po tym, jak skończył opowiadać jej o tej rozmowie telefonicznej.

Co doprowadziło ich do teraz.

Jego żona, wystrojona na wizytę ojca, który nie dawał mu wiele oprócz kilku ciosów i dużo niczego, dopóki nie odbył z nim rozmowy telefonicznej kilka dni wcześniej.

Ich poniedziałek był dramatyczny, a tydzień obfitował w wydarzenia. Nina Maxwell, jego nowa adwokat, z którą on i Lex spotkali się w czwartek, była bardzo ładną blondynką z dwójką małych dzieci, absolwentką prawa z nadmiarem energii i charakterkiem, bardziej pyskatą nawet niż Lexie.

Oznaczało to, że Peña miał telefony od niej dwa razy. Oznaczało to również, że biuro prokuratora okręgowego miało telefony od niej codziennie i to nie tylko w Kolorado, ale także w Kalifornii. Co więcej, oznaczało to, że wraz z komunikatami, które otrzymali od Samuela Sterlinga, usłyszał od niej Amerykański Związek Praw Obywatelskich. Zajmowała się ciągle tym wszystkim. Więc na koniec oznaczało to, że biuro Prokuratora Generalnego nie spieprzyło lokalizowania wiadomości, które wysłała Misty i skontaktowało się z Chace’m Keatonem w celu uzyskania próbki pisma Misty, którą, jak poinformowała Nina, mężczyzna dostarczył do Denver. Skontaktowali się również z przyjaciółką Misty w Maryland i uzyskali zaprzysiężone oświadczenie, że nie tylko otrzymała dokumenty od Misty z instrukcjami, co z nimi zrobić, ale także otrzymywała częste i coraz bardziej gorączkowe telefony od początkowo zaniepokojonej, a potem wręcz przerażonej Misty, w tym jedno ostrzeżenie, że otrzyma dokumenty i prośbę o zapewnienie, że zrobi wszystko, jeśli z Misty stanie się coś niefortunnego.

I poszła dalej.

Mając za sobą człowieka z pieniędzmi i wpływami - Samuela Sterlinga - oraz coraz bardziej zainteresowany Amerykański Związek Praw Obywatelskich, Nina nie akceptowała żadnych bzdur ani opóźnień. Mimo to je dostawała i prawdopodobnie miało to związek z faktem, że Wydział Wewnętrzny w Kolorado i Kalifornii próbował ją powstrzymać, kiedy sortowali swoje gówno.

Nina Maxwell mogła być ładną blond matką niemowlęcia i małego dziecka, która osobiście była bardzo słodka i cholernie zabawna, ale kiedy nie działała z nim, tylko dla niego, dała jasno do zrozumienia, że nie przejmuje się śledztwami wydziałów wewnętrznych, a przejmuje się wypieprzeniem na pół czarnego mężczyzny, któremu skradziono pięć lat życia i zasługiwał na oczyszczenie nazwiska i zadośćuczynienie, nie wtedy, gdy wzięli się za porządkowanie swojego gówna, ale wczoraj i ta kobieta była pitbullem.

Dlatego Ty leżał na kanapie oglądając mecz i nie zastanawiał się nad swoją przyszłością, przyszłością Lexie i przyszłością ich dzieci. Peña zajmował się jego sprawami. Tate się zajmował. Tak samo chłopiec Juliusa. Jebany Chace pieprzony Keaton się nimi zajmował. Samuel Sterling tym bardziej się nimi zajmował. Amerykański Związek Praw Obywatelskich wtykał w to nos. A Nina Maxwell żyła i oddychała nimi.

Więc leżał na kanapie, popijając napój, oglądając mecz i zastanawiając się, czy ma wystarczająco dużo czasu, aby zmusić swoją żonę i siebie do przyjemnego wysiłku zasiania jego nasienia w jej łonie, zanim pokaże się jego ojciec.

I leżąc na tej kanapie, popijając wodę i obserwując swoją kobietę w tej sukience i butach z jej opaloną skórą, okrągłym tyłkiem i długimi pieprzonymi nogami, gdy nerwowo puszyła, układała, a następnie przestawiała poduszki, Ty podjął decyzję.

A ta decyzja brzmiała: dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Położył więc swoją wodę na stoliku, postawił jedną stopę na podłodze, zwinął się i skoczył.

Złapał Lex w pasie w połowie przekładania poduszki. Krzyknęła ze zdziwienia, upuściła poduszkę, uderzyła go przodem do przodu, a on cofnął się, a potem przewrócił tak, że był na górze.

Potem podciągnął jej spódnicę do pasa.

„Ty” - wydyszała, patrząc na niego wielkimi oczami.

„Nowa sukienka?” - zapytał, przesuwając dłonie wokół jej talii, pleców, w dół i do jej majtek.

„Uh… tak” - wyszeptała, przesuwając ręce do jego klatki piersiowej i spoczywając tam, jakby nie wiedziała, czy go odepchnąć, czy coś innego.

Zakręcił biodrami z wyraźną intencją, a ona rozłożyła nogi albo dlatego, że jego biodra nie dawały jej wyboru, albo dlatego, że tego chciała. Tak czy inaczej, poczuł, że jego kutas staje się twardy.

„Ty” - pojawiło się ponownie dyszące, a jej palce zacisnęły się na jego koszulce.

Wyciągnął ręce z jej majtek, przesuwając je po tyłach jej ud, a kiedy dotarł do tyłu jej kolan, szarpnął je do góry. Twardo.

I zrobił to, pytając ją przez jej jęk - „Nowe buty?”

„Ty…”

Przerwał jej - „Nowe buty, maleńka?”

„Co ty…?” - wcisnął biodra w jej biodra, urwała i szepnęła - „Tak. Nowe buty.”

Opuścił swoją twarz blisko jej i jedną rękę powędrował do boku jej szyi, a jedną rękę przesunął w górę, aby śledzić krawędź jej bielizny, gdy mówił.

„Mama, chcę, żebyś miała wszystko, co chcesz. Wszystko” - przerwał, gdy jego palce wsunęły się między jej nogi, jeden wsunął się i odsunął klin. Patrzył, jak jej oczy płoną, gdy powieki opadły do połowy, a usta się rozchyliły - „Ale…” - ciągnął cicho, pochylając głowę tak, że jego usta były jak oddech od jej ust - „…musisz zwolnić. Mamy honoraria adwokackie do zapłacenia i cały ten wysiłek…” - przesunął lekko palcem po jej mokrej skórze - „…może oznaczać wkrótce będziemy mieli dziecko.” - potarł ustami jej usta, czując, że jej oddech nasilił się i wyszeptał - „Ta sukienka to gówno, maleńka, a ty w niej wyglądasz cholernie dobrze. Wiem, co robisz dla mnie; mój tata ma przyjść. Ale nie musisz być wystrojona. Musisz po prostu być sobą. Polubi cię. Już cię lubi. Musisz zrozumieć, że to on musi starać się, abyś ty go polubiła. Nie moja mama wychodzi z siebie, żeby on polubił .”

„Och… okej” - wyszeptała, a Ty wsunął palec głębiej w mokre fałdy, jej podbródek uniósł się, jej nogi rozłożyły się szerzej, biodra uniosły się, gdy sapnęła i uśmiechnął się.

„Skup się, maleńka, jeszcze nie skończyłem” - odszepnął i patrzył, jak próbuje się na nim skupić, a on stłumił uśmieszek, który zmieniał się w uśmiech, gdy zanurzył głębiej palec, a ona przygryzła wargę - „Nasz dom jest już domem, bo tu mieszkamy. Mamy czas, co oznacza, że ty masz czas, aby to zbudować, zrobić tak, jak lubisz.” - znowu otarł usta jej ustami i powiedział cicho - „Domem jesteś ty, Lex, a nie miejsce. Dużo straciłem, ale w tej chwili…” - odnalazł jej łechtaczkę, przycisnął ją, przekręcił i słuchał jej skomlenia, gdy skończył - „…mam wszystko. Nie musisz łamać karku ani banku, żeby dać mi coś więcej. Tak?”

„Tak” - odetchnęła, jej biodra uniosły się jeszcze bardziej, jej palce puściły jego koszulkę, aby przesunąć się do tyłu, podciągnąć i zanurkować. I wiedział po wyrazie jej twarzy i wilgoci na palcu, że powiedziałaby „tak” na wszystko.

Mimo to powiedziała tak, więc jedna pieczeń odhaczona, druga do zabrania.

Jego palec przetoczył się, a jego usta znów musnęły jej usta i wyszeptał - „Czego chcesz, kocico?”

Uniosła głowę z kanapy, aby dostać jego usta, ale odsunął je, jej oczy otworzyły się lekko i odszepnęła - „Twojego kutasa, kochanie. Szybko.”

„Już?” - spytał Ty, otarł usta, uniosła głowę, żeby dostać więcej, a on ponownie się odsunął - „Pomyślałem, że najpierw cię wypieprzę palcem.”

Kolejny jęk, jej biodra drgnęły, spodobał jej się ten pomysł.

Ale powiedziała - „Musimy się pospieszyć, a pieprzenie palcami nie daje dzieci, Ty.”

Nacisnął mocniej, przetoczył się, a jej szyja wygięła się w łuk - „Nie, ale fajnie się to ogląda.”

I tak było.

Wyprostowała głowę i szepnęła - „Ty, nie mamy…”

Poruszył palcem, wbił dwa do środka i włączył kciuk.

Jej usta pozostały otwarte, ale tylko po to, by mogła jęczeć nisko w gardle, całe jej ciało wygięło się w łuk, a paznokcie wbiły się w jego plecy.

Tak, kurwa, tak, fajnie było patrzeć.

I poczuć to.

Jego palce poruszały się, sięgając głęboko, a kciuk był nieugięty.

„Pospiesz się, mama, chcę tam wejść, kiedy skończysz” - powiedział jej grubym głosem.

„Okej” - szepnęła, poruszając biodrami, by ujeżdżać jego dłoń, a potem zdesperowana - „Twoje usta, Słonko.”

„Dojdziesz w moje usta, jak popatrzę, kiedy to zrobisz.”

„Ty…”

„Pospiesz się.”

Jej szyja wygięła się w łuk, a biodra też zrobiły się zdesperowane - „Ty”.

Kurwa, jego żona była piękna. I to był jedyny powód, dla którego robił to, co robił, bo była tak cholernie mokra, że chciał mieć tam usta.

Ale nie mógłby oglądać, a lubił oglądać.

Więc patrzył.

„Sięgnij po to, mama.”

Zrobiła to i wiedział o tym, kiedy hałasy nadchodziły szybko i nisko, jej paznokcie przestały się wbijać, a jej ramiona owinęły się wokół, by się trzymać, tak jak jej nogi zacisnęły się mocno wokół jego bioder, obcasy wbijały się, by użyć go jako dźwigni, by sięgnąć po to, by uzyskać więcej z jego ręki.

Potem jej szyja wygięła się w łuk, jej plecy wygięły się w łuk i wiedział, że tam jest, więc warknął - „Usta”.

Opuściła podbródek, zaoferowała usta, a on wziął je i dalej pracował nad nią ręką, podczas gdy jej odgłosy płynęły w dół jego gardła prosto do jego obolałego penisa. Czekał, aż skończy, żeby mogła trzymać jego rękę, zanim wziąłby ją kutasem. W końcu jej ciało rozluźniło się pod nim, jej kończyny opadły, ale pozostały wokół niego. Wiedział, że skończyła i już miał iść po swoją część, gdy zadzwonił jego telefon.

Nie chcąc niespodzianek, nadał niektórym numerom własny dźwięk.

I ten ton powiedział Peña.

Kurwa.

Ujął swoją kobietę między nogami, uwolnił jej usta i wygiął plecy, żeby nie opierać się ciężko na niej, kiedy przesunął rękę na jej szyi, by sięgnąć do tylnej kieszeni i wyciągnął telefon.

„Peña” - mruknął do swojej wciąż oszołomionej żony, a ona zamrugała, nie przetwarzając tego, ponieważ, jak to Lexie, doszła mocno i jechała na szczątkowej fali.

Ty otworzył telefon i przyłożył go do ucha - „Proszę, kurwa, powiedz mi, że warto przerywać to, co ja, kurwa, robię.”

Lexie okazała oszołomienie, ponownie zamrugała, a potem jedna ręka wysunęła się z jego koszulki, żeby mogła uderzyć go w ramię i warknęła - „Ty!” ale zrobiła to bez dźwięku, tylko jej usta utworzyły jego imię i wiedział, że to było szybkie, bo jej oczy były zmrużone, a twarz wkurzona. Był twardy, chciał schować kutasa w swojej żonie, która była gorąca, mokra i pod nim, ale wciąż nie mógł przestać się do niej uśmiechać.

Mi amigo, to czyste okrucieństwo” - powiedział mu do ucha Peña, ale w jego głosie był uśmiech. Słowa Ty i sfrustrowany pomruk, którym je powiedział, nie umknęły mu i dlatego Ty nie rozumiał tego pieprzonego faceta. Gdyby Ty był mile stąd i wiedział, że rozmawia przez telefon z mężczyzną, który był z Lexie i robił to, co on robił z Lexie, w jego głosie nie byłoby uśmiechu.

Z drugiej strony, Peña jej nie posmakował, więc miał tylko marzenie i nie wiedział, że rzeczywistość jest o wiele lepsza niż najlepsze marzenie.

„Warto przerwać to, co robię?” - spytał Ty.

„Nie wiem, czy nakaz aresztowania za spisek w celu popełnienia morderstwa, udany nalot zeszłej nocy, który oznacza, że szafka na dowody ma cały pieprzony stos i dwanaście… powtarzam, dwanaście cór nocy weszło w pokrytych lycrą tyłkach na mój komisariat dziś rano po ciężkiej pracy w nocy, mówiąc, że są szczęśliwe mogąc przekazywać dowody i działać jako świadkowie - całe to przybijanie Duane’a Shifta Martineza do ściany w sposób, w jaki nie uwolni się w najbliższym czasie, jest warte przerwania tego, co robisz?”

Ty zamarł.

Następnie delikatnie wysunął rękę spomiędzy nóg swojej kobiety i położył przedramię na kanapie obok niej, aby utrzymać swój ciężar z dala od niej, ale poza tym zachował swoją pozycję, gdy zapytał - „Masz więcej szczegółów?”

Peña zachichotał.

Następnie podał mu szczegóły.

„Tak, no cóż, anioły z nieba nadlatywały nad Dallas w ciągu ostatnich kilku tygodni. Zaczęło się od tego, że wyszedłem przez frontowe drzwi, z mojego domu, mógłbym dodać, że nie uszczęśliwiłoby mnie to, gdyby nie to, że na mojej macie powitalnej leżała szara koperta pełna gówna. Napisane na maszynie, ale kogo to obchodzi, czy anioły Boga używają komputerów. Nagle mam tropy ciągnące mój tyłek. Teraz, nudną częścią jest to, że nalot był najazdem na skrytkę Martineza. O ile wiem to wszystko, a jest tego dużo. Bez pieprzonej ochrony i wszystko w jednym miejscu. Mówimy tutaj o narkotykach za miliony dolarów. Facet nie miał przy tym uzbrojonych i trzymał to wszystko w jednym miejscu. Wiedziałem, że ten człowiek ma pusto w głowie, ale pieprz… mnie.”

Jezu, Ty wiedział, że Shift zajmuje się handlem, ale nie miał pieprzonego pojęcia, że jest w tym tak głęboko.

„Miliony dolarów?” - spytał Ty.

„Tak, do bani to przyznać, esé, ale nawet ja nie wiedziałem, że jego operacja eskalowała do tego poziomu. Ale to oznacza, że jego dostawcy nie będą zadowoleni, że nie może go rozprowadzać i wkrótce zostanie zniszczony bez wcierania go komuś nos ani w czyjeś żyły. Oznacza to również, jeśli nie wiesz, że, im więcej narkotyków, im większa operacja, im więcej gówna mogło trafić na ulice, tym cięższa książka zostanie rzucona na tych, którzy to posiadali. A taka operacja sprawia, że prokurator okręgowy się ślini. Nasz prokurator okręgowy podniósł się z trudnych początków, pozostał czysty, ale miał przyjaciół, którzy wybierali mroczne ścieżki i patrzył, jak gubią się na tych ścieżkach. Jest krzyżowcem. Ten skurwysyn jest na misji, odkąd został wybrany. Jak zabierze dilera z taką ilością produktu, który zamierzał wystawić to na ulicę i zniszczyć czyjeś życie, to symbolicznie wepchnie ten produkt prosto jemu w dupę. Ale mam więcej.”

„Nakaz” - powiedział ostrożnie Ty, nie chcąc, by Lexie to zrozumiała, jeszcze nie, dopóki nie zwróci na nią swojej niepodzielnej uwagi.

„Tak. Nakaz. Trzymam chłopca. Ten chłopak został złapany z bronią w posiadaniu. A ten pistolet ma dopasowanie balistyczne, które mówi, że zrobił to między innymi Ronnie’mu Rodriguezowi. A ten chłopak ma instynkt opiekuńczy wobec siebie, więc zawarł umowę. I podzielił się hitem, w którym wyznał, że zrobił Rodrigueza, został zamówiony i opłacony przez Martineza. A ten chłopak nie jest głupi jak Martinez, ale ma zwariowaną rodzinę. A kiedy to mówię, mam na myśli, że jak ten chłopak robi interesy, robi to przy kuchennym stole swojej mamy, z obecną mamą. Ona opiekuje się swoim chłopcem, pilnuje, żeby nie dał się wkręcić, zapewniając doskonałą obsługę bez dobrej pensji. Negocjuje umowę, bierze forsę, a jej chłopak wykonuje robotę. Dlatego też trzyma się w garści i też stawia czoła wyrokowi, ale też nie jest głupia i zawiera własną umowę. Jej chłopak idzie siedzieć, podobnie jak ona, ale Martinez też. Mamy strzelca, mamy broń, mamy jego słowo i mamy jego mamę jako świadka. I nie zamierzam wdawać się w to, że Martinez nie jest taki jak Rodriguez ze swoją stajnią. Bierze gratisy, bierze je często, a kiedy ten chłopak wysiada, staje się gadatliwy. Dlatego dużo dzielił się ze swoimi dziewczynami. Dużo. Zbyt wiele. Bardzo głupio. I nie jest taki jak Rodriguez w inny sposób - jak mają noc bez zarobku, on tego nie lubi, a nie rozumie, że kolesie mogą nie lubić dziwki z podbitym okiem lub pękniętą wargą. A poza tym, miały dobrze, więc nie są za tym, jak źle było przez ostatnie cztery lata i nie czują miłości do tatusia.”

Jasna cholera.

Martinez rzeczywiście zamówił zabójstwo brata. Wiedział, że to mogła być prawda, ale jakaś jego część nie chciała w to uwierzyć, nie Shift, nie nikt.

Jasna cholera.

„A więc…” - przemówił Peña do milczenia - „…nie mam pod ręką kalkulatora, ale minimalny czas więzienia za posiadanie z zamiarem dystrybucji, stręczycielstwo i spisek w celu popełnienia morderstwa - wszystko razem oznacza, że pieprzony Duane Martinez jest cholernie oficjalnie wypieprzony. A ponieważ jest dupkiem, który nie dyskryminuje wobec kogo jest dupkiem, jak zostaje skazany, będą tam chłopcy, którzy go nie lubią. Nie mam dobrych myśli co do jego współczynnika przeżycia.”

Ty stoczył się z Lexie tak, że jego plecy były na kanapie, ale jego przód wciąż był przyciśnięty do jej boku i unikał jej wzroku, który czuł na sobie i zapytał - „Masz go?”

„Szukam go teraz. Ma trzech ochroniarzy, wykorzystywał swoje dziewczyny w ciągu dnia do dzielenia i pakowania narkotyków, a wszystkie są w pokojach przesłuchań, kiedy z tobą rozmawiam i wszystkie mówią. Nie powinno to zająć dużo czasu. Teraz chcę wiedzieć, czy te anioły przyleciały z Kolorado?”

„Odpłata” - było wszystkim, co powiedział Ty i uciszył się.

Po chwili ciszy - „Dobrze, więc doceniam to, więc nie znoszę robić ci brudu po tym, jak wręczyłeś mi złoto, ale…” - zawahał się, a Ty usztywnił się, po czym kontynuował - „To standardowa procedura, że informujemy rodzinę ofiary, gdy sprawca został złapany. Wykonuję ten telefon, a potem uciekam z tego biura, które teraz wygląda jak Dziewiąty Najlepszy Mały Burdel w Teksasie. Robię to, żeby wsiąść do samochodu i pojechać do domu Elli Rodriguez. Liczę, że minie około nanosekundy, jak drzwi się za mną zamkną, kiedy będzie przy telefonie. Nie ma żadnej miłości utraconej między kobietami Rodriguez i Martinezem. Ale to nie znaczy, że ta wiadomość nie uderzy w te kobiety i to nie uderzy mocno. Oczywiście od ciebie zależy, jak to rozegrasz, ale musisz wiedzieć, że wkrótce się dowiedzą i przygotują się do zbierania kawałków.”

„Racja” - powiedział cicho Ty.

„Teraz mam więcej.”

Kurwa.

„Racja” - powtórzył Ty.

„O ile Dolinski może utrzymać ze mną kontakt, robi to. Działalność tej kobiety Misty Keaton zamroziła gówno w CPD. Ci skurwiele są śmiertelnie przerażeni i nie wiedzą, w którą stronę płynąć. Nie mieszają się. Są unieruchomieni. Spoglądają również na swojego lidera, który działa jak zwykle. Teraz nie wiedzą, czy ma asa, który oświetli ich światłem Matki Bożej i uratuje w ostatniej chwili, czy po prostu ma to w dupie i ma zaplanowaną własną strategię wyjścia. Domyślam się, że to drugie. Musisz wiedzieć, że może być to pierwsze. Ale dobrą wiadomością dla ciebie jest to, że ty i Lexie nieoficjalnie zostaliście ogłoszeni tabu. To nie pochodzi z góry, chodzi o to, że chłopcy wymyślili sobie, że nie chcą kopać pod sobą bardzo głębokiej dziury, pieprząc się z którymkolwiek z was. Biuro Prokuratora Okręgowego jest w to wplątane, masz adwokatkę, która najwyraźniej lokalnie ma reputację zgniataczki jaj i do tego z liberalnymi przekonaniami, a także wejście niejakiego Samuela Sterlinga do tego zgiełku, człowieka, którego nie znam, ale trochę sprawdziłem i ma pieprzoną masę pieniędzy, które zarobił na siebie, więc to nie jest głupi sukinsyn, a też nie bierze gówna i dalej nie bierze absolutnie żadnego gówna ze względu na jego kolor skóry. Kiedy się zorientował, że jest w stanie wkroczyć, gdy brat to bierze gówno, to to zrobił, a każdy, kto go zna, wie o tym; a to wszystko oznacza, że ​​masz za plecami tak dużą siłę ognia, że ​​nie powiedzą buu do ciebie.”

„Dowód, że jesteś Świętym Mikołajem” - mruknął Ty.

„Cóż, nie, bo chłopcy z Carnal PD są cholernie przerażeni, ale Fuller przekonał sam siebie, że jego skóra odbija kule i gówno go obchodzi, do kogo mówi buu. Mówiąc to, teraz udowodnię, że jestem Świętym Mikołajem, ponieważ ostatnio zdarzyło się coś, co oznaczało, że w locie musiało być trochę dzielenia się, a to dzielenie się… teraz posłuchaj tego…” - zawahał się dramatycznie, Ty zacisnął zęby, po czym dał to - „Detektyw Chace Keaton pracował pod przykrywką dla Wydziału Wewnętrznego przez ostatnie trzynaście miesięcy.”

Ty zerwał się do pozycji siedzącej i zagrzmiał do telefonu - „Pierdolisz mi.”

„Co?” - wyszeptała Lexie, również siadając obok niego, przestawiając nogi tak, że znalazły się na jego udach i kładąc dłoń na jego klatce piersiowej. Spojrzał na Lexie, potrząsnął głową, a potem dotknął na chwilę czołem jej czoła, po czym odsunął się i zwrócił uwagę na wciąż mówiącego Peñę.

„Nie. Nie pierdolę. Ten facet był głębiej niż Dolinski w wewnętrznym kręgu. Wydział Wewnętrzny chce czystego domu i chcą dać przykład, a biorąc pod uwagę, jak brudne jest to gówno, robią wszystko, co w ich mocy, ale to wciąż zajmuje trochę czasu. Powodem, dla którego Dolinski się o tym dowiedział, jest to, że Keaton brał udział w spotkaniu strategicznym, a gra, która miała zostać zainicjowana, polegała na tym, że Fuller chciał cię powalić i wycofać. I żeby to zrobić, miał rozpalić ogień pod tyłkiem twojego kuratora, żeby przeprowadzić wyrywkową inspekcję twojego domu. Teraz, nie wiedzieli, czy coś znajdą, więc postanowili coś znaleźć, niezależnie od tego, czy to tam jest, czy nie. Ażeby upewnić się, że to wystarczy nie tylko po to, żeby cię udupić, ale i zrobić to na dobre, zamierzali podłożyć ci broń palną i narkotyki podczas tej inspekcji, do której Fuller zdobył cholerną pewność, że byli w to zaangażowani jego chłopcy, więc oczywiście mógłby zasadzić gówno. I tylko dlatego, że są dupkami o gigantycznych proporcjach, zamierzali też podłożyć narkotyki do samochodu Lexie.”

Ty zamknął oczy i zacisnął zęby.

Peña mówił dalej - „Ponieważ Keaton był zaangażowany w to spotkanie, poinformował Wydział Wewnętrzny o tym planie, ten powiedział mu, że ma towarzysza broni, o którym nie wiedział, a następnie Keaton manipulował sytuacją. Zrobił to tak, że to Dolinski i on zrobili inspekcję i przekazywał informacje w sposób, w jaki ty miałbyś do nich dostęp. Na szczęście miałeś razem swoje gówno i pół miasta było w twojej kuchni. To dało Dolinski’emu i Keaton’owi wymówkę, by nie realizować planu, skoro tam był Jackson, podobnie jak Sterling, i obaj wyniuchaliby to gówno szybciej niż gówniarz. Więc przerwali, ale mówię przerwali w cudzysłowie, bo przede wszystkim nie zamierzali tego zrobić, ale przynajmniej nie wsadzili tyłków do wrzątku i nie są podejrzani, bo tego nie zrobili.”

Więc Ty też miał anioły.

A jednym z tych aniołów był pieprzony Chace Keaton.

Kurwa.

„Tak więc, mówi Mikołaj, podczas gdy twoja adwokat, która zgniata jaja, robi swoje, Keaton cię wspiera. Dolinski mówi mi, że Keaton mówi mu, że Fuller już robi hałas o swojej następnej grze. Keaton jest na miejscu, aby odbić piłkę. Nie znam historii tego człowieka i nie mam do niego telefonu. Wiem, że niedawno zmarła jego żona. Wiem też, że pieprzyła cię w tym sensie, że to jest definicja niedopowiedzenia. Wiem też, że umarła, a oni myślą, że nadal jest ich lojalnym żołnierzem, więc coś jest z tym popieprzone. Więc ten człowiek może chronić twoje plecy, ale miej go na oku.”

„Zawsze to robię” - powiedział mu Ty.

„Dobrze. Nie przestawaj, Ty, a kiedy to mówię, mam na myśli ani na chwilę.”

„Tak jak powiedziałem, Angel, zawsze robię.”

„Dobrze” - szepnął Peña.

„Masz więcej?”

„Podobnie jak wszyscy chłopcy i dziewczynki, nawet jak Święty Mikołaj jest hojny, wywracają swoje skarpety na lewą stronę, mając nadzieję na jeszcze jeden cukierek.”

„Nie mówię, że nie jestem wdzięczny” - powiedział cicho Ty - „Mówię, że mam wiadomość do przekazania mojej żonie i zbliżającą się wizytę mojego ojca, pijaka i dupka przez ostatnie trzydzieści sześć lat, a teraz mężczyzny, który chce poznać swojego syna i przybraną córkę i stara się być dobrym dziadkiem, więc mam wdzięczność, Angel, po prostu nie mam czasu.”

Następnie po ciszy - „Przepraszam, Ty, to nigdy się dla ciebie nie zatrzymuje.”

„Nie ma problemu, Angel, i nie, nie zatrzymuje, ale mam nadzieję, że ta gówniana burza wkrótce się skończy i wszystko, co będę miał, to słońce.”

„Ja też mam taką nadzieję, esé. Zachowaj czujność.”

„Ty to samo.”

Potem usłyszał sygnał rozłączenia.

„Co?” - spytała Lexie w chwili, gdy odjął telefon od ucha.

Ty zacisnął usta. Potem z brzękiem rzucił telefon na stolik do kawy i objął twarz żony dłońmi, zbliżając ją do siebie i pochylając się nad nią.

I dał jej to szybko i wprost.

„Znaleźli człowieka, który zabił Rodrigueza, a także odkryli, że zabójstwo zostało zlecone przez Shifta.”

Patrzył z bliska, jak jej oczy zrobiły się ogromne. Potem je zamknęła, lekko odwróciła głowę i zacisnęła usta.

Ty wsunął ręce z tyłu w jej włosy i szepnął - „Mama.”

Oczy Lexie otworzyły się i wróciły do niego.

„Nie wierzę w to. Ronnie go kochał” - szepnęła.

„Tak” - odszepnął Ty.

„A ja myślałam, że Shift kochał Ronnie’go.”

Nie odpowiedział, bo nie musiał. Było oczywiste, że Shift nie kochał Rodrigueza.

„Byli braćmi” - Lexie wciąż szeptała - „Jak mógł to zrobić?”

„Nie mam pieprzonego pojęcia, Lex.”

Patrzyła mu w oczy, nie mógł nic odczytać z jej.

Wtedy Ty przemówił - „Angel jest teraz w drodze do Elli.”

„Cholera” - powiedziała cicho.

„Podejrzewam, że będziesz musiała sobie z tym poradzić” - ostrzegł ją.

„Tak, nie było między nimi miłości, ale i tak będzie to cios.”

Obserwując jej twarz i tym znowu nie mogąc jej odczytać, przesunął ręce do przodu, zabierając jej włosy, aż znalazły się na jej karku i zapytał - „To dla ciebie cios?”

Przechyliła głowę na bok, a jej oczy straciły ostrość, jakby o tym myślała, a potem zrozumiał, dlaczego nie mógł odczytać jej emocji. Nie wiedziała, co myśleć.

Potem zdecydowała, co myśleć i jej oczy ponownie skupiły się na nim.

„To zaskakujące…” - powiedziała cicho - „… ale… nie wiem, dziwnie dobrze jest wiedzieć, co się stało, kto za tym stał. Ale to nie tchnie życia w Ronnie’go, a nawet gdyby tak było, nie miałoby to znaczenia. To jest… to jest…” - przełknęła, mocno zamknęła oczy na sekundę, otworzyła je i kontynuowała - „Wszystko to minęło. Przez te wszystkie lata, całe to uczucie, które miałam do niego, a teraz to jest po prostu…” - urwała, ale uniosła ręce, by owinąć palce wokół jego nadgarstków i dokończyła - „Ty, to dziwne czuć się w ten sposób, ale to jest tylko… nowina.”

Ty wpatrywał się w swoją żonę. Uporała się z tym. Skończyła z Rodriguezem. Poszła naprzód.

Z nim.

Jego palce ścisnęły jej szyję i pochylił się, by dotknąć jej ust swoimi ustami. Kiedy się cofnął, opuścił rękę, ale drugą owinął wokół jej szyi i wtulił jej twarz w swoje gardło. Jej ramiona przesunęły się, by owinąć się wokół jego torsu.

Kiedy się usadowiła, westchnęła.

Potem zapytała - „Czy Angel ma Shifta?”

„Szukają.”

Skinęła głową.

Ty mówił dalej - „Jak tata tutaj będzie, a dzwoni Ella, weź tyle czasu, ile będziesz potrzebowała. Zajmę go.”

Znowu skinęła głową.

„Lex, jesteśmy blisko” - zapewnił żonę, ściskając jej kark - „Całkiem niedługo te ciosy przestaną przychodzić.”

Po raz kolejny skinęła głową.

Rozległo się pukanie do tylnych drzwi i Lexie spięła się, Ty też.

Jego tata.

Jezu, Boże, miał nadzieję, że jego ojciec miał swoje gówno razem i nie oznaczało to kolejnego ciosu.

Jej ramiona zsunęły się z niego, żeby mogła obciągnąć spódnicę.

„Jesteś okej?” - zapytał - „Mogę go poprosić o…”

Potrząsnęła głową, a następnie odsunęła twarz z jego szyi, by odchylić ją do tyłu, by dać mu mały uśmiech, który nie wskazywał na jej zaangażowanie, ale próbowała. To nie był cios, nie cierpiała, ale wieści nie były dobre, jej rodzina znów będzie miała odświeżoną przeszłą stratę, będzie musiała sobie z tym poradzić i nie wyglądała tego.

Potem szepnęła - „Zrobiłam brownie.”

Ty przyglądał się jej twarzy. Potem odwzajemnił uśmiech.

Potem zsadził żonę na bok, wstał i poszedł wpuścić ojca.

*****

Jego ojciec pojawił się trzeźwy. Nerwowy, ale trzeźwy. A jego nerwy nie zbladły bez względu na to, że w wazonie były kwiaty, Lexie była wystrojona, zrobiła jakąś przekąskę, na którą upiekła kubki z kawałków chleba bez skórki, wypełnione paroma kiełbaskami, grzybami, oliwkami, śmietaną, czosnkiem i serem, które smakowały cholernie dobrze, po czym zaproponowała domowe brownie z grubą warstwą polewy czekoladowej, które podała z lodami. Mówiła wprost, że Irv jest mile widziany, ta wizyta coś dla niej znaczyła, chciała, żeby było miło, ale Irv wciąż tego nie rozumiał i nie relaksował się. Lex poszła na całość będąc Lex, uśmiechając się, żartując nawet dotykając jego ramienia, jego ręki.

Irv nie rozluźnił się.

Ty zachowywał się normalnie: nie otwarcie, ale też nie wrogo. Czujny, ale nie napięty. Nie zamierzał iść na całość tak, jak robiła to jego kobieta.

To była pokuta Irv’a, cokolwiek działo się w jego głowie, co nie pozwalało mu się zrelaksować, Ty nie miał zamiaru walić sobie tyłka, żeby pozwolić mu odpokutować. Jedna wizyta, w której jest trzeźwy, jeden telefon, w którym zebrał odwagę, by się podzielić, nie kupi tego jego ojcu.

Ty poczeka, zobaczy i da mu to, kiedy na to zasłuży.

Kiedy zadzwonił telefon Lexie, Ty przejął kontrolę nad ojcem, a Irv był bardziej spięty. To wtedy Ty zobaczył, że Lexie rzeczywiście pomagała jego ojcu się zrelaksować i wtedy zmartwił się o wygraną.

Nie zmieniło to jego zachowania, ale kiedy jego żona wyszła na frontowy taras, szukając prywatności, Ty wyjaśnił mu całkowicie i szczerze jej nieobecność, opowiadając o Lexie, jej zmarłych rodzicach, jej kutasie dziadku, przygarnięciu jej przez rodzinę Rodrigueza, jej związek z Ronnie’m, większość, jeśli nie całość, drogi, która doprowadziła ją do Ty i jej ostatnich wiadomościach. Zrobił to, starając się, aby jego ojciec zrozumiał, dlaczego jego żona jest kryształem i powinna być tak traktowana.

Kiedy skończył mówić, sądząc po wyrazie twarzy ojca, doszedł do wniosku, że Irv to zrozumiał.

Nie było jej na jakiś czas. Kiedy wróciła, przyniosła Irv’owi kolejną wodę i poprowadziła go na taras. To wtedy Ty zdecydował, że ma sprawę, którą musi załatwić i zamierza pozwolić swojej żonie poznać jego ojca bez niego, jako fizyczne przypomnienie tego, jak bardzo Irv spieprzył.

Kiedy powiedział jej, że potrzebuje kilku minut, skinęła głową.

Przeprosił tatę, wszedł po schodach, poszedł do biura, zamknął drzwi, wyciągnął telefon z tylnej kieszeni, usiadł na obrotowym fotelu i wybrał numer Juliusa.

„Mój człowieku” - przywitał się Julius.

„Nie opierdalałeś się” - odpowiedział Ty i usłyszał głęboki chichot. Julius wiedział, o czym Ty mówi. Ty mówił dalej - „Wiesz, że to doceniam. To co ja muszę wiedzieć to, czy mam długi do spłacenia.”

„Witamy w dżungli” - stwierdził Julius.

„Co takiego?”

„Zostałeś zmuszony do życia w zoo, Walk, kontrolowanej dżungli, która ma strażników i kraty. Poza tym możesz omijać prawdziwą dżunglę, ale w niej nie mieszkałeś. LA to dżungla, Dallas też. A w dżungli obowiązuje prawo przetrwania najsilniejszych.”

„Nie jestem pewien, czy odpowiadasz na moje pytanie, bracie” - powiedział mu Ty.

„No dobrze, zrobię to” - odpowiedział Julius - „Widzisz, mam brata, który ma brata, który miał brata, a kiedy mówię, mam na myśli wspólną krew. Nie nafaszerowali mu dupy ołowiem. Dostał dwa w twarz, pięć w klatkę piersiową. Podpis. Nie czuł miłości do mamy i mordercy, więc ich rozłożył.”

To było to.

Julius jeszcze nie skończył.

„Mam innego brata, który ma brata, który szukał możliwości rozwoju. Biznes kwitnie, mój człowieku, a on chciał więcej przestrzeni. Teraz to ma.”

Było więcej.

Juliusz kontynuował.

„Mam innego brata, który ma brata, który sprzedaje kobitki. Zawsze rekrutuje. Nie miał nic przeciwko, że dostał ich trochę więcej, gdy dziewczyny straciły tatusia. Teraz mają nowego tatusia.”

I to była reszta.

Więc Julius dokończył - „Mówię, że nie jesteś winien kutasa. Ktoś upada, inni mężczyźni wkraczają, by wystawić swoje roszczenia. Shift nie był lubiany. Moje rozmowy wskazywały na korzyści płynące z pracy dla gliniarzy, zabrania tego dupka z drogi, dzielenia resztek. Nikt nie jest ranny w tym scenariuszu, wszyscy dostali to, czego chcieli. Jesteś dobry.”

Ty nie mógł powiedzieć, że czuł spokój w głębi duszy, że utrata Shifta przez podbrzusza Dallas oznaczała, że Peña nie wysprzątał ulic, ale zamiast tego kupił sobie różne bóle głowy z nowymi imionami i twarzami. Ale nawet wtedy to oznaczało, że Ty stracił jeden ból głowy, a miał ich dość, więc przydałoby mu się trochę stracić.

„Wiesz o tym nawet, jak ci nie powiem” - powiedział cicho Ty.

„Wiem o tym” - odpowiedział Julius, po czym zapytał - „Minęły dwa dni, odkąd zostałem poinformowany o Życiu i Dziejach Ty Walkera.”

Ty informował go o tym i nie zwlekał z przekazaniem aktualizacji.

Kiedy skończył, Julius z uśmiechem w głosie zauważył - „Wkrótce twoja wolna wola będzie wolna. To znaczy, że ty i Lexie możecie ściągnąć swoje tyłki do LA.”

„Tak długo, jak jedna, druga lub wszystkie twoje kobiety zabiorą Lex na plażę.”

„To możemy zrobić.”

Ty uśmiechnął się do swojego telefonu.

Potem powiedzieli słowa pożegnania.

Potem zamknął go, wstał z fotela, schował telefon do tylnej kieszeni i wrócił do żony i ojca.

 


 

5 komentarzy:

  1. Dobre wieści. Ale brat brata zabił, zagaduję, że chodzi mu o Lexi. I chyba Ty będzie miał kolejny ból głowy 🥴 dziękuję ❤️😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, czekam z zapartym tchem na kolejne rozdziały

    OdpowiedzUsuń