sobota, 25 września 2021

20 - Słońce

 

Rozdział 20

Słońce

 

 

Dwa dni później…

Była dziesiąta trzydzieści, kiedy to się stało.

Byłam w salonie i był wtorek. Mój poniedziałek był zajęty zdobywaniem czystych płyt DVD, wypalaniem na nich gówna, jeżdżeniem po okolicy, rozdawaniem taśm z chorym seksem prawnikowi Ty i naszym przyjaciołom, a także przekazywaniem jednej do Angela.

Robiąc to, poznałam męża Niny i przyjaciela Ty, Holdena „Maxa” Maxwella, wysokiego, dobrze zbudowanego, naprawdę seksownego górala o wspaniałym uśmiechu i z dziwnie opiekuńczym, ale zdecydowanie słodkim i troskliwym zachowaniem w stosunku do jego żony. Po spotkaniu go, przebywając w ich towarzystwie przez dziesięć minut i przy całym moim doświadczeniu, skopałam się w myślach, że nie przeprowadziłam się do Kolorado wiele lat temu.

Ale dzień minął bez incydentów, co było dobre. Dzień wcześniej mieliśmy już dość. Mogliśmy wykorzystać wolny dzień w naszym ciągłym dramacie.

Wtorek zawsze był wielkim dniem dla Carnal Spa, ale z drugiej strony, każdy dzień był teraz, odkąd Dominic dodał swoje nowe usługi. Ale ten poranek wydawał się większym.

Dominic miał kobietę na fotelu, której robił fryzurę przycinając włosy, podczas gdy inna kobieta siedziała w folii, a jej włosy się gotowały, gdy gadała do Jazz, naszej stylistki paznokci, która pracowała nad klientką. Kayeleen pracowała nad fryzurą na swoim fotelu. Tylne pokoje były pełne. Dominic słusznie zaryzykował i dodał rzeczywiste zabiegi spa, które biker baby i górskie kobiety przyjęły całym sercem. Masażystka miała klientkę na swoim stole, a inna kobieta robiła sobie twarz. Następna w kolejce do Kayeleen, Stockard, była dwadzieścia minut za wcześnie i dryfowała. Była już wcześniej, więc ją spotkałam, kiedy ostatnio była, również o dwadzieścia minut za wcześnie, a była tak, bo lubiła plotkować, co właśnie robiła.

Właśnie zadzwoniłam po jakieś produkty, po które wpadła kobieta. Miałam do czynienia z paragonem z jej karty kredytowej, kiedy się pożegnała i podeszła do drzwi, więc spojrzałam w dół na biurko, gdy usłyszałam jej zachwycone wciągnięcie powietrza.

Spojrzałam na dźwięk i zobaczyłam ją stojącą w otwartych drzwiach, patrzącą przez nie i w górę, z otwartymi ustami. Nie widziałam na co patrzyła, bo żaluzje w oknach były całkowicie zasunięte. Był koniec sierpnia, ale upał tego dnia już intensywnie palił, przygotowując nas do indyjskiego lata.

Ktokolwiek lub cokolwiek na co patrzyła, stało na chodniku przy oknie.

Nagle jej ciało drgnęło, skinęła głową, wymamrotała - „Przepraszam, proszę mi wybaczyć.” - i wybiegła.

Około dwie przecinek pięć sekundy później Ty wypełnił drzwi.

Gapiłam się i niejasno poczułam, że w pokoju zmienia się atmosfera i szum, biorąc pod uwagę, że był wypełniony kobietami i gejem. Ty oczywiście miał taki wpływ na kobiety i gejów, ale wszyscy wiedzieli, że tak z nim jest. Nigdy nie odwiedzał mnie w salonie i był bardzo męski w kombinezonie zwisającym od połowy i białym podkoszulku z czarnymi śladami w fioletowym salonie kosmetycznym, w którym nie było męskości, więc ten nastrój opanował pomieszczenie w chwili, gdy pojawił się w drzwiach i on ten nastrój kontrolował.

W całym pomieszczeniu.

Po prostu wpatrywałam się w niego, ponieważ nie rozumiałam jego nastroju, nigdy wcześniej takiego nie czułam. Odkąd wróciłam po naszej sprawie, grał w odkryte karty. Wiedziałam, o czym myśli, bo dzielił się tym na wiele sposobów, wyrazem twarzy, słowami. Już się przede mną nie ukrywał. Mógł ukrywać się przed światem, ale nie przed żoną.

I nie ukrywał się teraz, ponieważ jego oczy były intensywne, ale jego twarz była pusta. To jego aura mówiła za niego.

Tylko nie miałam pojęcia, co mówi.

A miałam mało czasu, żeby to rozgryźć. Jego długie nogi zjadły odległość od drzwi do salonu, okrążając biurko recepcjonistki, a ja przez całą drogę nie spuszczałam z niego wzroku, obracając fotel, gdy szedł do mnie.

Potem usiadłam głębiej, kiedy był w mojej przestrzeni, odchylając głowę i wciskając plecy głęboko w fotel, żeby patrzeć mu w oczy. Potem pochylił się i podniósł mnie, a ja usłyszałam westchnienia na ten ruch, ale czułam tylko zaskoczenie. Jedno z jego ramion owinęło się wokół mojego tyłka, drugie opadło na moje plecy, jego palce wbiły mi się we włosy, obejmując moją głowę, a potem przycisnął usta do moich i pocałował mnie.

Automatycznie moje nogi okrążyły jego biodra, moje ramiona jego ramiona i przez dwie sekundy kontemplowałam fakt, że mój mąż niespodziewanie wszedł do mojego miejsca pracy, podniósł mnie w swoje ramiona i dał mi intensywny pocałunek, który mówił wiele i w ciągu tych dwóch sekund słyszałam szept kobiety - „Omójbosze” i mamrotanie Dominica - „Teraz to jest gorące.”

Ale to było wszystko, co przesączyło się do mnie, zanim pocałunek Ty mnie porwał - głęboki, gorący, splątane języki, jego ramiona trzymające mnie tak mocno, że przygniatały mnie do niego, a pocałunek był tak intensywny, że świat się rozpłynął.

Potem jego dłoń zacisnęła się w pięść w moich włosach, delikatnie szarpnęła głowę do tyłu i straciłam jego usta, ale zyskałam jego oczy, kiedy otworzyłam moje.

I wtedy wyszeptał - „Właśnie dostałem telefon od Niny. Prokurator Generalny Kalifornii unieważnił mój wyrok. Sam gubernator wygłosi dziś publiczne przeprosiny i otworzy dyskusję o restytucji. Wczoraj w nocy Wydział Wewnętrzny w Los Angeles aresztował Eugene’a Fullera i Cheta Palmera w tym samym czasie, gdy LA PD przeprowadziło przegląd ich dealerów i naloty na ich magazyny.”

Przestał mówić, a ja tylko gapiłam się.

Więc zaczął szeptać - „Zrobione, mama. Jestem czysty.”

Nadal nie robiłam nic poza gapieniem się i robiłam to, nawet gdy gardło mi się zamknęło, a wzrok pogorszył się, bo oczy zaszły mi łzami.

„Maleńka…” - wyszeptał Ty, ściskając mnie za ramiona - „Skończyło się i nie ma odwrotu. Pistolet użyty do popełnienia przestępstwa, za które odsiedziałem, wypłynął na powierzchnię dwa tygodnie temu, kiedy gangster został aresztowany podczas noszenia tej broni. Jego posiadanie dowiedziono dla Palmera, który miał go, kiedy popełniono morderstwo, według świadka, który jest właścicielem sklepu z bronią i regularnie wynajmuje mu strzelnicę, gdzie, jak powiedział, Palmer miał trening strzelecki jeszcze sześć miesięcy temu i zawsze używał tego pistoletu. Solidne alibi i brak dostępu do narzędzia zbrodni. Zrobione. Jestem czysty.”

Nadal się gapiłam, a potem to się stało.

Szloch przeszył mnie, sprawiając, że moje ciało gwałtownie się szarpnęło i wypełniło pomieszczenie, które po usłyszeniu jego zamilkło.

Potem wcisnęłam twarz głęboko w szyję męża, zacisnęłam ręce i nogi wokół niego i wybuchnęłam płaczem.

Poczułam, jak odwraca się jego głowa i usłyszałam „mama” mruknięte mi do ucha, a potem cofnęłam się z zamglonymi oczami, mokrymi policzkami, podniosłam głowę i szarpnęłam z boku na bok.

Potem krzyknęłam - „Gubernator Kalifornii publicznie przeprosi za niesłuszne skazanie mojego mężczyzny!”

Potem kolejny szloch wyrwał mi się z gardła i wcisnęłam twarz w szyję Ty, gdy jego ramiona napięły się wokół mnie, jego ciało trzęsło się od czegoś, co musiało być cichym śmiechem, a salon wypełniony był wiwatami i okrzykami. Nie wiwatowałam ani nie krzyczałam. Trzymałam się mocno mojego męża, całe ciało drżało mi z emocji, mój mąż trzymał mnie mocno przy sobie.

Potem poczułam, jak jego głowa znów się obraca, a do ucha usłyszałam - „Mama, zapanuj nad tym.”

Odsunęłam się do tyłu, bezskutecznie spróbowałam skupić się na twarzy Ty i parsknęłam - „Nigdy nad tym nie zapanuję!”

Potem wsadziłam twarz z powrotem w jago szyję i dalej płakałam.

„Omójbosze! Potrzebujemy szampana! Potrzebujemy teraz szampana!” - krzyczał Dominic i słyszałam ruch wokół mnie, w tym otwarcie kasy - „Stockard, dziewczyno, przynieś tu swój tyłek. Weź to. Pójdź do monopolowego. Kup szampana, nie kalifornijskiego, francuskiego. Z lodówki. Zatrzymaj się w sklepie po kubki, nie obchodzi mnie, czy to będą kubki Dixie, po prostu kup ich dużo. Jazz, wykończ za nią później i biegnij do warsztatu, sprowadź tutaj tych chłopców w kombinezonach. Musimy świętować!”

Przez to ciągle płakałam.

Potem usłyszałam, jak Ty szepcze - „Nie jestem pewien, jak się czuję, świętując z gejem i mnóstwem cipek w salonie i, kotku, również nie jestem pewien, jak będą się z tym czuć chłopcy Wooda.”

Do tego ponownie szarpnęłam się i poinformowałam go - „Będą musieli to przeżyć.”

Wpatrywał się w moje oczy, gdy mrugnęłam z wilgoci.

A kiedy w końcu (trochę) skupiłam się na nim, zobaczyłam, że jest uśmiechnięty: białym, ogromnym, pięknym uśmiechem i on był tam, aby świat mógł go zobaczyć.

I widząc ten uśmiech, wybuchnęłam z powrotem płaczem.

*****

Czterdzieści pięć minut później…

Impreza zaczęła się na dobre w spa Dominika.

Ktoś kupił wcześniej przygotowane tace delikatesowe w sklepie spożywczym. Wniesiono więcej szampana z dodatkiem piw. Shambles podskoczył do salonu i dodał tacę z czekoladowymi ciasteczkami z kawałkami toffi, którą właśnie wyjął z piekarnika.

Był tam Jim-Billy, podobnie jak Krystal i Laurie. Byli tam chłopcy z warsztatu, w tym Pop i Wood, Stella cofająca się, by utrzymać otwarte biuro. Maggie pojawiła się jakieś pięć minut po przybyciu Wooda. Ned i Betty przybyli dziesięć minut po Maggie.

Dominic, Kayeleen i Jazz pracowali i udzielali się towarzysko, co oznaczało, że pracowali powoli.

Nikogo to nie obchodziło. Gdyby klientki musiały czekać dodatkowe pół godziny, aby usiąść na fotelu, mogły to zrobić z kubkiem Dixie z szampanem w dłoni i zajebistym ciasteczkiem.

Nawiasem mówiąc, szorstcy mechanicy nie dawali ani jednego gówna, że pili szampana lub że robili to z kupą cipek i gejem. Miałam wrażenie, że częściowo miało to związek z tacami delikatesowymi, ciasteczkami i faktem, że to jeden z nich przyniósł piwo. Chociaż miałam przeczucie, że chodziło głównie o Ty.

Siedziałam na kolanach Ty na fotelu za biurkiem recepcjonistki, popijając szampana, z trwałym uśmiechem na twarzy, rozmawiając z Jimem-Billy’m, Betty i Krystal, którzy wisieli nad wysokim blatem mojego biurka w tym samym czasie, gdy zastanawiałam się nad stanem mojego tuszu do rzęs, kiedy weszli Tate i Deke.

Poczułam, jak moje serce podskakuje, a potem się zacina, gdy zobaczyłam ich twarze. Poczułam też, że ciało Ty napina się pod moim.

Patrzyli tylko na Ty i tak jak z Ty, kiedy wszedł, nie mogłam odczytać nic z ich twarzy, ale czułam ich klimat i nie rozumiałam go.

Nie zrozumiałam, dopóki nie podeszli prosto do mojego biurka, Betty, Jim-Billy i Krystal odsunęli się, by zrobić im miejsce, a Tate zaczął mówić.

„Dzisiaj o dziewiątej rano do Departamentu Policji Carnal wkroczyła policja z trzech hrabstw, przejęła wszystkie akta i aresztowała wszystkich funkcjonariuszy na służbie, z wyjątkiem Franka Dolinski i Chace’a Keatona. Mick Shaughnessy i jego chłopcy z Gnaw Bone otrzymali zadanie złapania tych, którzy nie pełnili służby, a podobno sam Mick zabrał Arniego Fullera do aresztu piętnaście minut temu.”

Wpatrywałam się w Tate’a z otwartymi ustami.

Ty nic nie powiedział, a ponieważ gapiłam się na Tate’a, mogłam tylko przypuszczać, że on też (chociaż jego usta prawdopodobnie nie były otwarte).

Potem usłyszałam, jak Dominic krzyczy - „Potrzebujemy więcej szampana!”

I właśnie wtedy obserwowałam, jak Tatum Jackson się uśmiecha.

*****

Ty

Jedenaście i pół godziny później…

Ty stał oparty o Węża, który był zaparkowany na punkcie obserwacyjnym przy górskiej drodze, wijącej się siedem mil od domu Tate’a Jacksona.

Jego oczy były skierowane na Carnal leżące poniżej w dolinie, oświetlone ciemną nocą migoczącymi światłami, które wysyłały mglisty blask na aksamitne niebo o północy i ciemny, prawie czarny, błękit gór.

Nigdy, ani razu, nie spędzał czasu na rozmyślaniu o swoim miejscu urodzenia. Było tym, czym było, równie dobra baza jak każda inna.

W ciągu pięciu lat miał niewiele więcej do roboty poza myśleniem. Nie umknęło mu to, że spędził większość swojego życia bez celu, oddychając, poruszając się, zarabiając i wygrywając pieniądze na zdobywanie rzeczy i uczestnicząc we wszystkich cipkach, którym się podobał, które mu się narzucały. Pieprzył kogo pieprzył, kiedy miał na to ochotę, traktował je wystarczająco dobrze, ale kiedy skończył, zawsze odchodził i nie myślał o nich. Był tam, gdzie był, kiedy robił to, co robił w tym czasie.

Nie miał planu. Nie miał pasji.

Tuku byłby wkurzony.

I zawsze był sam. Nigdy mu to nie przeszkadzało i o tym też nigdy nie myślał. Jak wszystko inne w jego życiu, było tym, czym było. Ale po dzisiejszym dniu, doświadczając euforii miasta po wyzwoleniu z ujarzmienia i po naprawieniu zła wyrządzonego jednemu ze swoich, zdał sobie sprawę, że kiedy czuł, że był najbardziej samotny, nie był. Należał do Carnal, nigdy się od niego nie odwrócili, po prostu byli bezsilni, mniej niż Ty, ale bezsilni. Był po prostu tak pochłonięty tą burzą gówna, że nie zauważył tego.

A tego dnia Carnal przestało być miejscem, w którym się urodził i w którym mieszkał tylko dlatego, że mieszkał. Stało się domem i zdał sobie sprawę, że zawsze tak było.

Ale wśród tych, którzy mieszkali tam razem z Ty, byli tacy, którzy nie tylko nie odwrócili się plecami, ale zrobili więcej.

Wtedy usłyszał silnik zbliżającego się Harleya.

Tate zatrzymał motocykl dwa metry dalej, wyłączył go, przerzucił nogę i podszedł do Ty, zatrzymując się trzy kroki dalej. Ty widział na sobie jego wzrok, ale też go czuł.

„Bracie, jest prawie jedenasta; dlaczego do cholery chciałeś się ze mną spotkać tutaj sam? Gdzie jest Lexie?”

„Moja żona straciła przytomność i nie będzie się ruszać przez około dziesięć godzin” - odpowiedział nisko i cicho Ty - „Może dwanaście. Nawet nie wie, że wyszedłem.”

Ty patrzył, jak Tate uśmiecha się powoli, kiedy dokładnie poprawnie wywnioskował znaczenie słów Ty.

Ty się nie uśmiechnął. Spojrzał za swojego przyjaciela na miasto.

Czytając nastrój, Tate zamilkł na jakiś czas, obracając swoje ciało, zwracając oczy na miasto, po czym przemówił cicho - „Poprosiłem Laurie, żeby wyszła za mnie, właśnie tutaj.”

„Dobre na to miejsce” - powiedział Ty do widoku.

„W jej ostatnie urodziny, przywiozłem ją tutaj tak samo jak tamtego wieczoru” - wtedy Tate kontynuował - „Poprosiłem ją, żeby wyszła za mnie w urodziny, więc zdecydowała w zeszłym roku, że od tej chwili zakończy każde z nich tutaj.”

Ty nie odpowiedział. To, że Tate byłe romantykiem było zaskakujące, ale nie aż tak bardzo. Był żonaty z ładną, życzliwą kobietą. Nie udawało się zdobyć takiej kobiety i sprawiać, by była tak szczęśliwa, jak Laurie, nie traktując jej dobrze.

Tate zamilkł na kolejne kilka minut, a kiedy skończył z milczeniem, odwrócił się do Ty i zaczął - „Ty…”

Ty odciął mu się, przecinając mu oczy.

„Lata temu nie byłeś gotowy się poddać. Byłem tak zagrzebany w gównie, że nie widziałem jak się z niego oczyścić. Tak głęboko pod nim, że nawet cię nie słyszałem. Nawet gdybym mógł, nie słuchałbym. Moja moc została mi odebrana; Byłem wkurzony, obolały i jedno i drugie mnie ogłupiło” - spojrzał w oczy Tate’a i wyszeptał - „Powinienem był posłuchać”.

Tate potrząsnął głową - „Nie idź tam, bracie, jesteś wolny, patrz do przodu i raduj się, nie oglądaj się za siebie i nie rozpaczaj.”

„Nie o to chodzi, Tate. Nie czuję bólu. Już nie. To nie znaczy, że podróż nie była torturą, ale doprowadziła mnie do Lexie, więc mogę z tym żyć. To, czego potrzebuję, to to, żebyś wiedział, że miałeś rację, ja się myliłem i zasługujesz, by to wiedzieć.”

„Nie musisz mi tego mówić, Ty” - powiedział miękko Tate.

„Tak, muszę, Tate” - odpowiedział miękko Ty.

„W porządku, w takim razie musisz” - odparł Tate - „Ale, pamiętasz, byłem w tym dole węży i powinienem coś z tym zrobić lata temu. Nie zrobiłem tego, a ty upadłeś.”

„Nie ponosisz odpowiedzialności za to, co mi się przydarzyło.”

„Nie widzę tego w ten sposób.”

„Bracie, miałeś syna, którym musiałeś się opiekować i będącą bólem w dupie cipkę, która sprawiała, że twoje życie było nieszczęśliwe” - przypomniał mu Ty - „Miałeś rzeczy, o które musiałeś zadbać i to były priorytety. Do kiedy odszedłeś, nigdy nie zrobili nic tak złego jak mi. Nie można było przewidzieć, jak będzie źle. Ale wtedy próbowałeś sobie z tym poradzić, a ja cię wycofałem. O to właśnie chodzi.”

Tate zamilkł.

Ty nie.

„Od dnia, w którym zostałem zwolniony, nokautowałeś się sam. Chroniłeś moje plecy, zaopiekowałeś się Lexie, kiedy się pokłóciliśmy, a potem robiłeś co w twojej mocy, aby pomóc mi to rozwiązać. Zależy mi na tym, abyś wiedział, że jestem wdzięczny. Próbowałem wymyślić, jak mogę ci pokazać, jak bardzo, ale nic nie przychodzi mi do głowy i wiem dlaczego. Rozumiem. Jesteś mężczyzną, który ma wszystko, więc nie ma sposobu, abym ci okazał uznanie, bo nie mogę ci dać niczego, czego chcesz lub potrzebujesz. I rozumiem to, ponieważ teraz jestem taki sam. Więc jedyne, co mogę ci dać, to słowa i myślę, że to wystarczy. Jeśli tak nie jest, nazwij to, a ja ci to dam.”

„Przyjaciele robią dla przyjaciół to, co ja zrobiłem” - odparł Tate.

„Nie, nie robią, Tate. Ty zrobiłeś to, co dla mnie zrobiłeś, bo jesteś sobą. O tym właśnie mówię.”

Tate milczał przez chwilę, po czym powiedział - „No cóż, dobrze zgadłeś. Słowa wystarczą.”

Ty skinął głową.

Tate przechylił głowę na bok i zapytał żartobliwie - „Skończyliśmy ze szczerą rozmową o północy w środku pieprzonego nigdzie?”

Ty nie miał ochoty żartować i odpowiedział - „Nie”.

„Więc co…?”

„Kocham cię, człowieku” - przerwał cicho Ty - „Nauczyłem się w trudny sposób, aby nie zwlekać z wyrażaniem tego uczucia, więc nie będę zwlekał. Nazywasz mnie bratem, a ja mam jednego, który jest z mojej krwi, a nie znaczy dla mnie gówna, a dzisiaj, całe to gówno zrobione, kiedy radowałem się i rozmyślałem, uderzyło mnie, że mam dwóch, którzy nie są z mojej krwi, ale którzy coś znaczą. A ty jesteś jednym z nich.”

„Ty…” - mruknął Tate.

„Nigdy nie zapomnę, dopóki nie umrę, co zrobiłeś dla mnie i mojej żony, i nigdy nie przestanę być wdzięczny.”

„Kurwa, stary” - wyszeptał Tate.

„Teraz, czy te słowa działają, abyś zrozumiał, co dla mnie znaczy to, co zrobiłeś?”

Następnie cisza - „Tak, działają”.

„Dobrze, więc teraz skończyliśmy z nasze blisko północy, w środku pieprzonego nigdzie szczere dzielenie się od serca” - oświadczył Ty, odwrócił się, otworzył drzwi do Vipera i zaczął wsiadać.

Zatrzymał się z tyłkiem prawie na siedzeniu i spojrzał w górę przez drzwi, kiedy Tate zawołał jego imię.

„Nie mam brata z krwi” - powiedział Tate - „Ale powinieneś wiedzieć, że istnieje powód, dla którego cię tak nazywam.”

Ty skinął głową.

Ale Tate nie musiał mu tego mówić. Już to wiedział. Jego działania mówiły wszystko.

Potem wsadził swój tyłek do samochodu.

Potem zabrał ten tyłek do domu do swojej żony.

*****

Lexie

Pół godziny później…

Obudziłam się, gdy poczułam, jak mój mężczyzna wsuwa się za mnie, a jego ramię owinęło się wokół mnie i przyciągnęło do niego.

Przytuliłam się bliżej.

Chciałam zapytać, dokąd poszedł, ale pomyślałam, że powie mi, jeśli zechce, żebym wiedziała.

Potem znowu zasnęłam.

I byłam tak wykończona dniem świętowania i wieczorem bardziej energicznego świętowania z moim mężem i mną samą, że nie zauważyłam, że klimatyzacja nie została podkręcona.

*****

Następnego dnia…

4:15 p.m.

Jechałam przez nasz osiedle, a Ty jechał za mną i zacisnęłam zęby, gdy zobaczyłam, jak się kręcą niektóre samochody, ale głównie vany z dużymi antenami na dachu, zaparkowane wszędzie poza naszym podjazdem. Uderzyłam w pilota do otwierania drzwi garażowych z wyczuciem czasu, które dopracowałam do perfekcji z doświadczenia, wiedząc dokładnie, kiedy sygnał zostanie złapany, dzięki czemu mogłam wjechać do środka i nie musieć czekać, aż drzwi się otworzą.

Zwykle wjeżdżałam od razu do środka. Moja podróż w tym momencie była spowolniona przez reporterów i kamerzystów, którzy zbiegli się do mojego dziecka tuż przed naszym podjazdem, a jeśli któryś z nich zadrapałby je, musiałabym złamać obietnicę złożoną Ty i stracić rozum.

Patrzyłam przed siebie, a mój samochód pełzał, wjechałam na podjazd, a oni cofnęli się, ale nie mogłam gazem do dechy i zapiszczeć oponami tak bardzo, jak chciałam.

Nina ostrzegła nas przed tym, niezależnie od tego, że wczoraj po południu złożyła oświadczenie do reporterów przed swoim biurem w Gnaw Bone po tym, jak gubernator Kalifornii przeprosił i ułaskawił Ty, a także złożyła kolejne oświadczenie późnym rankiem po tym, jak Ty i ja obudziliśmy się z medialnym zgiełkiem tuż przed naszym domem, a oni nie chcieli jej słuchać, kiedy skończyła pierwszą, mówiąc - „To będzie jedyne oświadczenie złożone w imieniu pana Tyrella Walkera. Pan Walker i jego żona odczuli ulgę, że sprawiedliwość została w końcu wymierzona i chcieliby teraz zostawić ten odrażający epizod za sobą. Proszą, abyście uszanowali ich życzenia, aby mogli iść naprzód ze swoim życiem w pokoju” - a na końcu drugiego oświadczenia - „Jak powiedziałam wczoraj, pan Walker i jego żona nie chcą rozmawiać z mediami. Proszę ponownie w ich imieniu, pozwólcie im zostawić to wyczerpujące wydarzenie za sobą, aby mogli kontynuować swoją zasłużoną, ale spóźnioną wolność, aby cieszyć się swoją przyszłością bez dalszych wstrząsów.”

Oczywiście jej nie posłuchali.

Było w porządku, kiedy byliśmy w pracy, a kiedy to mówię, mam na myśli, że Ty też był w porządku. Wood, Pop i trzej mechanicy dali jasno do zrozumienia, że podjazd jest własnością prywatną i dopóki nie maja do wykonania prac przy swoich samochodach, nie wolno im opuszczać chodnika. Warsztat był odsunięty od ulicy, a przed nim znajdowały się budynki gospodarcze. Więc Ty pracował w spokoju.

Nie wiedziałam, że Dominic zadzwonił do Daniela, a Daniel, który był o dziesięć centymetrów wyższy i trzydzieści kilogramów cięższy od swojego chłopaka, i był również poważnym góralem, tylko gejem, poinformował dziennikarzy, że nie są zaproszeni do Spa.

Na szczęście dla klientek, które przybyły tego dnia, spacerowanie przez rzekę reporterów wykrzykujących pytania, było bardzo ekscytujące.

Dla mnie nie. Nieustanny szum z zewnątrz i wykrzykiwane pytania za każdym razem, gdy klientka wchodziła przez drzwi, były nerwowe i całkowicie rozczarowały radość z poprzedniego dnia. Byłam pełna ulgi ze spóźnionej sprawiedliwości, a oni wcinali się w moją szczęśliwą podróż, co było bardzo niefajne.

Nina zapewniła nas, że to minie. Zajmie to trochę czasu, ale tak się stanie, a my po prostu musieliśmy milczeć i być cierpliwi.

Ty poinformował mnie, że robimy to, o co kazała Nina, korzystając z wolności, by cieszyć się naszą przyszłością bez przeszkód z powodu dalszych wstrząsów, co oznaczało, że nie mogłam stracić kontroli nad sobą i nie mogłam rzucać pyskówką w irytujących reporterów.

Myślałam, że, aby to zrobić, musiałabym ewakuować się ze stanu Kolorado. Myślałam, że zarówno Wood, jak i Dominic nie będą wzdrygać się przed wzięciem urlopu przez Ty i mnie, jednak wróciłam do pracy zaledwie kilka tygodni temu i nie mogłam tego zrobić Dominicowi po tym, jak raz go opuściłam. Nie zrobiłabym tego nawet po to, by uczcić coś tak cudownego (choć zasłużonego), jak to, co przydarzyło się Ty, ani by uciec przed atakiem mediów.

Więc trzymałam zaciśnięte zęby; coś, co obiecałam mężowi, że zrobię.

Co normalnie było trudne, ale teraz przejmowało nadludzkie moce.

Ty wsunął Węża obok mnie i nacisnął pilota drzwi garażowych, zanim go zgasił. Czekałam w samochodzie i obserwowałam w lusterku wstecznym, jak drzwi opadały, nie wysiadając, aby nie mogli ujrzeć mnie wychodzącej z samochodu, tak jak to robili, gdy tego dnia wchodziłam i wychodziłam z salonu, za każdym razem eskortowana przez mojego męża, który wyszedł z pracy tego ranka, aby podjechać i poprowadzić mnie na dół, a następnie zaprowadzić mnie do salonu, a potem, który pojawił się w salonie, aby odprowadzić mnie do Chargera i eskortował mnie do domu. Powinniśmy byli wziąć jeden samochód, ale on chciał iść na siłownię po pracy i plan został pokrzyżowany, gdy ludzie z wiadomości nie odjeżdżali przez cały dzień.

Gdy drzwi opadły, zawołania i krzyki pytań, prośby o oświadczenia zostały zagłuszone, ale nie zniknęły. Wysiadłam, stanęłam w drzwiach i spojrzałam ponad dachem Chargera na Ty, gdy wysiadał. Dostrzegł wyraz mojej twarzy, zatrzymał się i wybuchnął śmiechem.

Nie znalazłam w tym nic śmiesznego, więc zatrzasnęłam drzwi i wyszłam z garażu do pomieszczenia gospodarczego i po schodach. Rzuciłam torebkę na boczny blat i słuchałam, jak Ty wchodzi po schodach, kiedy coś przykuło moją uwagę i zamarłam, wpatrując się w tylne drzwi.

„Nie ma pieprzonej mowy!” - krzyknęłam.

„Co?” - spytał Ty.

Uniosłam rękę, wskazałam na szerokie, ale płaskie kartonowe pudło oparte o szybę przy tylnych drzwiach, odwróciłam się do mojego męża i oznajmiłam - „Jeśli to jest pudełko pełne zboczonych seks taśm, to nie chcę wiedzieć.”

Oczy Ty były przyklejone do pudła, przeszedł przez kuchnię, otworzył drzwi, złapał je, zamknął drzwi, zabezpieczył je, zasunął żaluzje, zatrzasnął je i szedł z pudełkiem do wyspy, a ja cały czas tam stałam i patrzyłam.

Odwrócił głowę do mnie i wymamrotał - „Peña”.

Zamrugałam, nie przygotowana na to, że to słowo wyjdzie z jego ust. Potem zapytałam - „Co?”

Palce wielkich, silnych dłoni Ty już przeciskały się przez otwór z boku, gdy odpowiadał - „Ekspres od Peñy.”

Świetnie. To może oznaczać wszystko, wliczając w to jeszcze więcej taśm ze zboczonym seksem.

Podeszłam do Ty, gdy rozdarł pudełko swoją siłą pana Ogromniastego, a potem odstawił je, wyciągając coś ze środka, owiniętego warstwami folii bąbelkowej. Wyrwał to, a mój oddech uwiązł mi w gardle na to, co odsłonił.

To było meksykańskie świecące słońce z falującymi promieniami wychodzącymi na boki, z pomysłowo ułożonych kawałków płytek, zatopionych w terakocie. Było niezwykłe i cudowne. Nigdy czegoś takiego nie widziałam.

To było wspaniałe.

Ty odłożył to z powrotem na stos folii bąbelkowej, którą wepchnął do pudełka, wyciągnął kopertę, rozciął ją palcem i wyszarpnął kartę.

Potem wyszeptał - „Kurwa”.

Podeszłam bliżej i przeczytałam kartkę trzymaną w jego palcach.

Na nim było napisane po prostu - „Witamy w słońcu, esé”.

To, co powinno być szczęśliwym dniem zniszczonym przez irytujących reporterów, natychmiast się rozpłynęło.

Tak samo natychmiast, ja rozpłynęłam się we łzach.

A chwilę później znalazłam się w ramionach męża.

*****

Świecące słońce, które przysłał nam Angel, zostało stworzone do dekoracji zewnętrznej części domu.

Bez mojej prośby, Ty zamontował je w kuchni, więc byliśmy pewni, że zobaczymy je codziennie.

*****

Dzień później…

Wróciliśmy do domu do innego pudła. To była butelka szampana od Samuela Sterlinga. Nic na kartce oprócz nabazgranego, czarnego „SS”, co było super fajne.

Sprawdziłam etykietę w Internecie i odkryłam, że taka butelka szampana kosztuje czterysta pięćdziesiąt dolarów.

Samuel Sterling był gorący, bogaty i miał klasę.

Dostałam jego numer od Ty i zadzwoniłam do niego, żeby zaprosić go na kolację w ten weekend. Biorąc pod uwagę, że był w Paryżu, nie mógł tego zrobić, ale powiedział, że skorzysta w innym terminie.

Paryż.

Totalnie koleś miał klasę.

*****

Ty

Półtora tygodnia później…

Zadzwonił telefon Ty, odszedł od motocykla, nad którym pracował i wyciągnął go z tylnej kieszeni.

Numer na ekranie mówił, że jest zastrzeżony, więc zawahał się, otworzył go i przyłożył do ucha.

„Yo.”

„Czy to pan Tyrell Walker?”

„Ty najpierw” - rozkazał Ty.

„Angela Buttner, Biuro Prokuratora Generalnego Kalifornii.”

„Dyskusja o restytucji przechodzi przez moją adwokat, Ninę Maxwell.”

„Panie Walker, nie dzwonię w sprawie restytucji. Dzwonię, żeby wyjaśnić, że otrzymaliśmy prośbę od pani Jolindy Hayes. Poprosiła o pana dane kontaktowe.”

„Kim jest Jolinda Hayes?” - spytał Ty.

„Jest matką Shauna Hayesa, drugiego mężczyzny wrobionego przez detektywów Fullera i Palmera. Człowieka, który popełnił samobójstwo trzy dni przed rozprawą.”

Kurwa.

Ty wciągnął powietrze. Potem zapytał - „Dlaczego chce ze mną rozmawiać?”

„Nie wyjaśniła tego, sir. Tylko poprosiła o pana numer. Oczywiście nie możemy jej przekazać tych informacji, chyba że się pan na to zgodzi.”

„Daj to” - stwierdził Ty.

„Przepraszam?”

„Daj jej to.”

Zatrzymała się wtedy i - „Och. No dobrze, dziękuję...”

Ty zamknął telefon.

Półtorej godziny później zadzwonił ponownie. Wyciągnął go z kieszeni, spojrzał na wyświetlacz i zobaczył numer kierunkowy LA.

Wciągnął powietrze.

Potem otworzył go i przyłożył do ucha.

„Walker.”

„Tyrell Walker?”

„Tak.”

Zrobiła pauzę - „Tu Jolinda Hayes, ja…”

„Wiem kim pani jest.”

Milczenie Jolindy Hayes.

Ty nie milczał - „Wiem, co przeżył, wszystko to, będąc w kiciu i nie chcąc wracać, będąc wrobionym, wiedząc, że idzie tam znowu i dlaczego. Nie znam pani; nie wiem, jakie życie pani przeżyła, ale wiem, że wątpliwe, by pani przeżyła coś takiego. Wiem, dlaczego zrobił to, co zrobił. To był jego wybór. Odbierał swoją moc, którą mu zabrali. Robił, co mógł, by ocalić panią przed przeżyciem z nim tego piekła. To nie był właściwy wybór, ale współczujący.”

Kiedy przestał mówić, usłyszał ciche łzy i przez długi czas słuchał ich w milczeniu.

Potem skończył słuchać, więc zawołał - „Pani Hayes.”

Odezwała się zapłakana - „Tak, panie Walker?”

„Ty” - poprawił, po czym nie zawahał się i kontynuował - „Już za późno, ale to nie znaczy, że nie ma go tam do radowania się. Pani syn zebrał swoje gówno i umarł jako dobry człowiek, i wszyscy w kraju o tym wiedzą. To jest coś warte, więc proszę się tym cieszyć.”

„Ra… ra… racja.”

„Racja. Teraz proszę wziąć kawałek papieru i długopis. Dam pani numer mojej żony. Jak zechce pani porozmawiać, ona posłucha. Jak chce się pani pośmiać, ona jest kurewsko zabawna. Jeśli nigdy do niej pani nie zadzwoni, to pani wybór. Ale z mojego punktu widzenia jesteśmy rodziną, a moja żona wita z otwartymi ramionami.”

Kolejna czkawka, potem jakiś dźwięk - „Ja, umm… Ty, mam kartkę papieru.”

Ty podał jej numer telefonu i imię Lexie.

Wtedy Jolinda Hayes zebrała się w garść i powiedziała cicho - „Dziękuję, Ty, za odebranie mojego telefonu.”

„Pani Szczęście w końcu uznała za stosowne oświetlić mnie swoim światłem, ale życie nauczyło mnie dzielić się dobrem. Witaj w świetle” - To wywołało kolejny cichy szloch, na który powiedział cicho - „Pani Hayes, proszę zadzwonić do mojej żony.”

„Ra… ra… racja.”

„Trzymaj się.”

„Ty… ty też, Ty.”

Zamknął telefon, otworzył go, zadzwonił do swojej kobiety i powiedział jej, że może odebrać telefon od Jolindy Hayes i dlaczego, a jednocześnie miał pieprzoną nadzieję, że nie wybuchnie znowu płaczem.

Nie zrobiła tego. Zapytała go, co chce na kolację.

Powiedział jej, że zje wszystko, co zrobi, i zamknął telefon, gdy usłyszał, jak powiedziała mu, że go kocha i odwzajemnił to, po czym wrócił do pracy.

*****

Cztery tygodnie później…

Ty stał przy umywalce i mył zęby, zastanawiając się, gdzie do cholery jest jego żona.

Nadszedł czas na prysznic.

Niezwykle, bo po raz pierwszy, kiedy wstali, a on poszedł do łazienki, ona zeszła po schodach.

Już miał się zgiąć, splunąć, opłukać zęby i znaleźć ją, kiedy zobaczył ją za nim w lustrze, wchodzącą przez drzwi, ubraną w luźne szorty ze sznurkiem i obcisłą koszulkę, patrzącą na niego, z ramionami schowanymi za plecami, z wyrazem twarzy, którego nie potrafił odczytać.

Kontynuował szczotkowanie, gdy przez lustro patrzył, jak powoli idzie przez łazienkę do niego, a potem stracił ją z oczu, gdy przytuliła się do jego pleców.

Potem poczuł, jak jej usta poruszają się na jego skórze i wiedział, że śledzi jego tatuaż.

Przyłożył rękę do krawędzi toaletki, zgiął szyję, splunął, spłukał, wsunął szczoteczkę do zębów w uchwyt, spojrzał na siebie w lustrze i zagrzmiał - „Lexie”.

Pojawiła się jej ręka, okrążając jego bok, a jego oczy opadły, by zobaczyć, że trzyma białą pałeczkę. Położyła ją na blacie przy umywalce.

W pałeczce było małe okienko.

A w oknie był mały, różowy plus.

Jego ciało znieruchomiało.

Poczuł, jak jej usta poruszają się na jego plecach, gdy szepnęła - „Jestem w ciąży, Słonko.”

Ty Walker zamknął oczy, bo nie mógł tego znieść. Nawet jej nie widział, a jej światło świeciło tak jasno, że paliło jego siatkówki, przebijało skórę, tkankę, ogrzewając go prosto do szpiku kości.

Kiedy poczuł jej ruch, otworzył oczy i patrzył, jak jej druga ręka owija się wokół jego talii, jej palce rozświetlają skórę jego brzucha, gdy poczuł, jak jej usta odchodzą, a jej podbródek spoczywa delikatnie na jego plecach i zawołała - „Ty?”

„Chłopiec, Julius Tatum. Dziewczynka, Ella Alexi” - zadeklarował Ty i poczuł, że jego żona wciąż znajduje się za jego plecami.

Następnie zapytała - „Czy właśnie nazwałeś nasze przyszłe dziecko?”

„Tak.”

„Uh, słodziaku, to jest coś, o czym się dyskutuje.”

„Nazwiesz następne.”

Cisza.

Potem - „W porządku, Słonko, mogę z tym żyć”.

Jego spojrzenie przeniosło się na jego oczy w lustrze.

Potem się uśmiechnął.

Potem odwrócił się i przeniósł, aby wziąć prysznic z żoną.

*****

Lexie

Dwa tygodnie później…

Weszłam do baru, już wiedząc, co zamówię.

I to był cud, kiedy mój krok się nie zaciął, gdy zobaczyłam detektywa Chace’a Keatona siedzącego przy stoliku z tyłu.

Po raz pierwszy od tamtego dnia, kiedy widziałam go w naszej garderobie, z wyjątkiem jednego razu, gdy był w telewizji, złapany przez reporterów wchodzący do Departamentu Policji Carnal.

Cyrk medialny ucichł, reporterzy zaczęli karmić się świeższym mięsem.

Ale sprawy w Carnal wciąż się zmieniały i miejmy nadzieję, że było to po to, aby się uspokoić i nie kołysać ponownie.

Było czterech policjantów, którzy utrzymali swoją pracę w Carnal PD. Chace i Frank byli dwoma z tej czwórki. Trzech zostało oskarżonych, podobnie jak urzędnik i sekretarka, która pracowała dla Fullera i zespołu detektywów. Reszta sił policyjnych Carnal została zwolniona. Detektyw Darren Newcomb był tym, który został zwolniony, ale dostał to, a nie akt oskarżenia, ponieważ zawarł umowę i przekazał dowody.

Arnold Fuller został pozbawiony stanowiska z powodu wielu zarzutów korupcji i niewłaściwego prowadzenia śledztwa w sprawie lokalnego seryjnego mordercy, w tym opóźnionych odpowiedzi na prośbę o wysłanie funkcjonariuszy, gdy zgłoszono zaginięcie dwóch jego obywatelek, a także z powodu toczących się aktów oskarżenia o korupcję, spisek i dostarczanie fałszywych dowodów podczas śledztwa w sprawie morderstwa poza stanem.

Funkcjonariusze z innych placówek w całym hrabstwie kryli wakaty, gdy Rada Miejska prowadziła masowy proces rekrutacji.

Wrobienie Ty i późniejsze nękanie, nieudolność w sprawie seryjnego mordercy, która obejmowała Laurie, Tate’a i Jim-Billy’ego, a także śledztwo w sprawie śmierci Misty Keaton były centralnym punktem wniesionych zarzutów i powodów zwolnienia. Tym przede wszystkim żywiły się media.

Oczywiście było ich więcej, a wielu obywateli Carnal nie miało problemów ze staniem przed kamerą lub z reporterem robiącym notatki i informowania go o tym, co wydarzyło się w Carnal.

To wszystko tam było.

Z wyjątkiem tego, kto finansował, ukrywał i chronił Fullera i jego ludzi.

Innymi słowy, nie wyciekło nic na temat potężnych ludzi, w tym Trane’a Keatona.

Nie wiedziałam, czy oznacza to, że wybuchnie kolejna sensacja, czy po prostu byli wystarczająco potężni i bogaci, by rozwiązać ich problemy. Wiedziałam tylko, że Ty był tak sławny, że było bardzo wątpliwe, by ktokolwiek dotknął jego lub mnie. Reporterzy mogli odejść, ale historia nie. Ty miał nawet wpis w internetowej encyklopedii. Laurie zadzwoniła do mnie, kazała odpalić komputer i pokazała mi ją. Zdjęcia, które zawierała, były gorące. Fakt, że istniała, nie był.

Ale, cokolwiek.

Wyszłam za mąż za mężczyznę, którego kochałam, jego imię było czyste, był wolny, nosiłam jego dziecko, a rekompensata wynegocjowana przez Ninę oznaczała, że nie musieliśmy się zbytnio martwić o ich wykształcenie w college’u i mogłam zdobyć kącik czytelniczy w naszej sypialni (co zrobiłam plus dywanik pod łóżkiem).

Więc w moim świecie wszystko było dobrze.

Ale w Carnal były niezakończone sprawy.

Rowdy Crabtree nie został znaleziony.

A morderstwo Misty Keaton, jak dotąd, pozostało nierozwiązane.

Miałam rację. Tate odkrył, że przyjaciółka Misty w Maryland była rzeczywiście kobietą z taśmy. Była także wtedy matką trzyletniego chłopca i kobietą, której były był poważnym dupkiem. Wykopała go i rozwiodła się z jego tyłkiem, ale był typem człowieka, który czuł, że może przyjść, kiedy tylko zechce, krzyczeć na cały dom, poklepać ją i zabrać rzeczy, takie jak pieniądze z jej portfela lub rzeczy wartościowe, które mógłby sprzedać.

Miała pracę jako kelnerka w barze w Gnaw Bone zwanym Pies, nie była blisko z rodziną, nigdy z nimi nie rozmawiała, a jej były kradł wszystkie jej napiwki, więc potrzebowała uciec i żeby się wydostać, potrzebowała pieniędzy, a to był rodzaj pieniędzy, których nie miała i nie miała nadziei na zdobycie ich, zwłaszcza gdy jej były mąż zabierał jej te trochę, które miała.

Więc dostała te pieniądze robiąc gówno z Trane’m Keatonem. W rzeczywistości dostała za to dwieście tysięcy dolarów, szantażując bezpośrednio Trane’a, co moim zdaniem nie było wystarczające, ale było to tylko moje zdanie.

Mimo to wyprowadziło ją to z Kolorado prawie na drugi koniec kontynentu, ustawiło ją to, a jej były, będąc dupkiem i leniwym, nie zadał sobie wysiłku, aby ją tropić i dalej uprzykrzać jej życie, więc to także przyniosło jej spokój.

Aż do śmierci Misty.

Potwierdziła Tate’owi, że Misty była tak pomieszana jak to wiedzieliśmy. Misty miała kochających rodziców, urodę i dorastała dziko, bo jej rodzice nie wiedzieli, jak jej odmawiać, więc w zasadzie robiła, co chciała, kiedy tylko chciała. Nie była przyzwyczajona do dostawania odpowiedzi „nie”, więc nie miała nic przeciwko robieniu tego, co musiała zrobić, aby uzyskać to, czego chciała.

I chciała Chace’a. Bardzo (oczywiście).

A on dał jasno do zrozumienia, że chce od niej tylko jednej rzeczy, a to była tylko część tego, czego ona od niego chciała.

Widząc, że była przekonana do swoich talentów w łóżku (coś, po co wciąż wracał po więcej) i że jej wygląd w końcu go zdobędzie, z powodzeniem postanowiła go uwięzić, myśląc szaleńczo, że w końcu go do siebie przekona. Była to chora, pokręcona gra o władzę i zakochanie się w niej po uszy.

To nie było kłamstwo. Tak właśnie powiedziała Tate’owi Miss Maryland.

To była popieprzona gra ładnej, rozpieszczonej dziewczyny, która, osobiście uważałam, że potrzebowała pomocy psychiatrycznej.

Ale była martwa, więc to było niemożliwe.

Chociaż zwróciłam na to uwagę. Nie miałam rodziny, nie miałam wzoru matki, dopóki nie skończyłam trzynastu lat i widziałam, jak wpadam w pułapkę dawania dziecku, które będę kochała wszystkiego, czego ona lub on zechcą, ponieważ musiałam przebrnąć przez całe gówno, żeby dostać to, czego ja chciałam i zajęło to trzydzieści cztery lata. Dowiedziawszy się tego o Misty, zdecydowałam się na macierzyństwo kursem Rób To Co Zrobiłaby Ella, aby nie spieprzyć mojego dziecka, kochając je tak bardzo, że uczyniłoby mnie to słabą i głupią.

Nawiasem mówiąc, przyjaciółka Misty była przerażona. Nawiasem mówiąc, Tate był nadmiernie szczery i powiedział jej, że ma powody, by być, a jeśli zostało jej cokolwiek z tych dwustu tysięcy, musi się zabezpieczyć.

Będąc Tate’m sprawdził, a kiedy zadzwonił następnym razem, jej numer został rozłączony. Nic więcej nie było słychać od przyjaciółki Misty Keaton.

Arnie Fuller wyszedł za kaucją i trzymał głowę spuszczoną. Nikt go nigdy nie widział. Plotki umierały, a Rada Miejska działała szybko, aby posprzątać. Ale ludzie nie byli przyzwyczajeni do życia w małym miasteczku wolnym od tyranii. Byli ostrożni, szczęśliwi, ale przygotowani. Łódź zakołysała się i tylko ci, którzy zasłużyli na wrzucenie do wody, zostali przemoczeni.

Ale po tym, co stało się z Ty, Misty i Rowdy, wszyscy wiedzieli, że wszystko może się zdarzyć.

Więc oddychali łatwiej, ale to nie znaczyło, że nie byli przygotowani.

Chace Keaton przetrwał burzę. To, co zrobił, było bardzo wiadome. Przystojny, dobrze ubrany i mający pewność siebie, był chłopakiem z plakatu dla Wydziału Wewnętrznego i przepychał się przed kamerami, by pokazać, że Carnal nie było całkowicie zainfekowane, że byli dobrzy, odważni mężczyźni służący społeczności. Można było powiedzieć, że mu się to nie podobało, ale znowu, wydawało się, że było to jego przekleństwo i to znosił.

Miałam tylko nadzieję, że dla niego, tak jak dla Ty i mnie, to w końcu umrze.

Tego dnia w barze szybko odwróciłam wzrok od Chace’a i podeszłam do lady, biorąc stołek, aby móc zrobić to, co robiłam, kiedy wybierałam bar na lunch. Zamówić na wynos i zabrać to z powrotem do salonu, żebym mogła pogadać z Dominikiem, Kayeleen i ich klientkami podczas lunchu. Wiedziałam dokładnie, czego chcę, więc czekałam, aż zajęta kelnerka za ladą do mnie dotrze.

I kiedy czekałam, moje oczy wędrowały wszędzie, aby uniknąć spojrzenia na Chace’a.

Potem skupiły się.

A skupiły się kobiecie, którą znałam. Była bibliotekarką w mieście.

Przyszła zobaczyć Dominica, a Dominic oświadczył, że jej włosy są trzecią najlepszą fryzurą w Carnal za Lauren Jackson i moimi (chociaż zastanawiałam się, czy był miły, mimo to powiedział to tak, jakby naprawdę tak myślał). Była to gruba, lśniąca płachta prawdziwego kasztanowego, ciemnego odcienia czerwieni i rdzy, były cudowne. A z jej bladą cerą, jasnoniebieskimi oczami, fantastycznymi kośćmi policzkowymi i tymi włosami była niezwykle ładna.

Ale była totalną bibliotekarką. O ile pamiętam, widziałam ją cztery razy, dwa razy w salonie, raz w La-La Land i raz w sklepie spożywczym i za każdym razem była ubrana w sukienkę: ładną, stylową, nawiązującą do jej figury, która była krągła i kształtna, była słodka, ale w żadnym wypadku nie popisywała się ani nie robiła nic, aby zwrócić na siebie choć odrobinę uwagi. A to dlatego, że była nieśmiała, bardzo nieśmiała. Kiedy z nią rozmawiałaś, często nie patrzyła ci w oczy, uśmiechała się tak, jakbyś mogła przysiąc, że to aluzja (co zresztą uważałam za fajne) i miała melodyjny głos, który był jednak bardzo cichy, taki powinien być głos bibliotekarki.

A miała na imię Faye. Faye Goodknight[1].

Naprawdę, tak miała na imię. Faye Goodknight.

Całkowicie niesamowite nazwisko.

A właśnie wtedy, gdy moje oczy skupiły się na niej, wpatrywała się w Chace’a Keatona.

Nie, nie wpatrywała się w niego, wpatrywała się w niego tęsknie.

Hmmm. Podobało mi się to.

Potem obserwowałam, jak jej ciało szarpie się, jej spojrzenie wbija się we mnie, kiedy poczuła mój wzrok. Ale zanim zdążyłam się uśmiechnąć, jej twarz zapłonęła i odwróciła oczy.

Całkowicie nieśmiała.

Zaryzykowałam spojrzenie na Chace’a. Na stole obok niego była otwarta teczka, w której gryzmolił długopisem z pochyloną głową. Miał odstawiony talerz, skończył jeść, ale nie skończył z tym, co robił.

Bardzo ładna kobieta, która go kochała, gapiła się na niego, a on nie wiedział, że istnieje.

Nie podobało mi się to.

Jego żona niedawno zmarła, ale nadal - nie lubił jej i w końcu musiał wrócić na tego konia.

Kelnerka przyszła, odebrała moje zamówienie, a kiedy skończyłam, mój wzrok przykuł ruch i obserwowałam Faye niosącą torbę z jedzeniem na wynos, która minęła mnie i podeszła do drzwi.

„Hej, Faye” - zawołałam, kiedy się zbliżyła, podniosła oczy, przesunęła się po mnie i podniosła rękę, by założyć lśniące pasmo włosów za ucho.

„Hej, Lexie” - wymamrotała, po czym przeszła obok mnie.

Straciłam ją z oczu i chciałam się odwrócić, żeby popatrzeć, jak odchodzi, ale z jakiegoś powodu moje oczy powędrowały do Chace’a, a moje ciało znieruchomiało.

Patrzył za Faye. Widziałam. I nie tylko wiedział, że istnieje, ale naprawdę wiedział, że istnieje.

A bycie świadkiem jego wyrazu twarzy bolało.

Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam, ale pomyślałam, że tak wyglądałby głodny człowiek, gdyby zobaczył na talerz chleba przed sobą, ale był za słaby i za daleko, żeby się do niego dostać. Nigdy by tego nie zrobił, więc miał zamiar zmarnować sił na próbowanie.

Nie zamierzał nawet próbować sięgnąć.

Tak, tak wyglądał jego wyraz twarzy.

Wiedziałam o tym, ponieważ nigdy nie widziałam tego wyrazu na mojej twarzy, ale czułam to przez tygodnie, kiedy Ty i ja byliśmy osobno.

Oderwałam od niego oczy, złapałam wzrok kelnerki, uniosła podbródek, skończyła napełniać filiżankę kawy, którą napełniała i podeszła do mnie.

„Jest coś jeszcze, czego potrzebujesz?” - zapytała.

„Tak, umm… znasz Faye Goodknight?”

„O, tak. Znam ją odkąd miała około trzy latka. Mieszkałam tu całe życie, tak samo jak ja.”

„Czy jest mężatką?”

Kelnerka, której tabliczka głosiła, że ma na imię Poppy, wybuchnęła śmiechem.

Czekałam, aż skończy, ale zrobiłam to z uśmiechem, żeby nie pomyślała, że jestem niegrzeczna.

Potem przestała się śmiać i powiedziała - „Nie, kochanie, Faye nie jest mężatką. Powód, dla którego jest bibliotekarką jest taki, że żyje w książkach… cały czas. Życie toczy się wokół niej, a ona tego nie zauważa. Głowa w chmurach, odpoczywa owinięta w kokon. Nie wiem, czy kiedykolwiek się umawiała.”

To było po prostu dziwne.

Dlatego zwróciłam uwagę na tę dziwność - „Ale to dziwne. Jest bardzo ładna.”

„Tak” - zgodziła się Poppy.

„Więc można by pomyśleć…” - zaczęłam dedukować, po czym zrezygnowałam i zapytałam cicho - „Czy coś jej się stało?”

Brwi Poppy uniosły się - „Faye?”

Skinęłam głową.

Potrząsnęła głową - „Nie. Nie ma mowy. Nic nigdy się nie przytrafia Faye. Ani jedna rzecz. Niektórzy ludzie właśnie tacy są. Zawsze była cicha. Zawsze lubiła świat fantasy bardziej niż ten prawdziwy. To po prostu jej sposób. Jest słodką maleńką istotą. Pochodzi z dobrej rodziny, z którą jest blisko, jest po prostu…” - Poppy wzruszyła ramionami - „Faye”.

Bardzo ładna. Z dobrej rodziny. Bibliotekarka. Bardzo możliwe, że dziewica. To właśnie kobieta, którą założysz dom za białym płotem, która będzie piec ciasta, będzie zastępową drużyny skautów swojej córki, którą możesz wyszkolić, aby dawała ci światowej klasy loda.

Jej wygląd, jej zachowanie, jej wiek, który, jak sądziłam, nie odbiegał zbytnio od mojego i jej możliwy status dziewicy, co oznacza, że prawdopodobnie była jedną z dwóch w tym typie w całym stanie Kolorado. Co czyniło ją, w moim przybliżeniu, jedną z może stu w całych Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Warto kręcić się w pobliżu Carnal dla niej, pozwolić jej siedzieć i czekać w pogotowiu, aż się wyszalejesz, nawet jeśli twój szef był brudnym, śmierdzącym plugastwem.

Nagle jest poza twoim zasięgiem, kiedy byłeś zmuszony poślubić wariatkę z miasteczka bawiącą się w dziwkę, twój ojciec to gnojek, choć bogaty i, mimo że zostałeś wepchnięty w błoto, ale wiele zaryzykowałeś, żeby się wydostać i być czystym, nigdy nie przestaniesz czuć się brudny.

Ponownie skinęłam do Poppy i zapytałam - „Czy możesz mi wyświadczyć przysługę?”

„Jasne” - odpowiedziała.

„Czy możesz zmienić moje zamówienie z zamówienia na wynos i podać je do stołu detektywa Keatona?”

Zamrugała. Potem otworzyła usta. Potem jej oczy biegały tam i z powrotem między mną a stołem Chace’a. Przychodziłam tu stosunkowo często, ale nigdy z nią nie rozmawiałam, bo zawsze była zajęta. Mimo to mnie znała.

Znała Chace’a. Znała Misty. Znała Ty. I znała naszą przeplatającą się historię.

To nie była niespodzianka. Wszyscy ją znali.

Potem z wahaniem powtórzyła - „Uhm… jasne.”

„Dzięki” - wyszeptałam, wciągnęłam powietrze, odwróciłam się od lady i na wysokich obcasach poszłam przez bar w kierunku stolika Chace’a.

Patrzył na mnie, kiedy byłam dziesięć kroków od niego.

Nie zatrzymałam się, dopóki mój tyłek nie został umieszczony naprzeciwko niego.

Przez chwilę patrzył mi w oczy, a potem powiedział cicho - „Lexie”.

„Cześć” - odpowiedziałam cicho.

„Coś, co mogę dla ciebie zrobić?”

„Tak, siedź i posłuchaj, jak ci dziękuję za pomoc mi i Ty.”

Nic nie powiedział, tylko patrzył mi w oczy.

Więc powiedziałam - „Dziękuję”.

„Moja praca” - odpowiedział.

„Nie, nie była” - szepnęłam - „To, co zrobiłeś, było poza zasięgiem obowiązków i oboje o tym wiemy.”

Znowu nic nie powiedział, ale jego wzrok nigdy nie opuścił mojego.

„Więc dziękuję.”

Uniósł brodę, po czym mruknął - „Nie wspominaj o tym.”

Uśmiechnęłam się i przypomniałam mu - „Właśnie to zrobiłam, jakieś trzy razy.”

Chace Keaton nie uśmiechnął się.

Więc przestałam się uśmiechać, a potem cicho zaczęłam mówić - „Myślę, że teraz, kiedy wiem…”

Chace mi przerwał - „Zrób mi przysługę, Lexie, i nie mów o tym.”

Zamknęłam usta.

„Idź dalej” - powiedział - „To małe miasto, ale na tyle duże, że ty i Walker możecie iść swoją drogą, a ja pójdę swoją.”

„Nie mogę tego zrobić.”

Upuścił długopis, usiadł i stracił, jak podejrzewałem, jedną z jego wielu twarzy gliniarza. Ta była starannie skomponowana, by wyglądać na grzecznego, lekko zainteresowanego, ale w większości z oderwaniem i przekazując, że, gdy tylko z nim skończysz, odejdzie, by nie myśleć o tobie ponownie. To, co wyszło, było niecierpliwe i zirytowane, co, jak podejrzewałam, nie było twarzą gliniarza.

„Dlaczego?” - zapytał.

Pochyliłam się do przodu i wyjaśniłam - „Ponieważ mam męża, którego moc została mu odebrana i żyłam życiem, które oferowało ograniczone możliwości wyboru, a te, które oferowało, nie były zbyt dobre, więc wiem, przez co przechodzisz.”

„Nie masz pojęcia.”

„Mam.”

On też się pochylił - „W porządku, Lexie, więc może tak? Bez obrazy, ale mam to w dupie, jeśli masz.”

Na to poinformowałam go - „Ona się na ciebie gapiła.”

Powoli mrugnął na zmianę tematu, złość, która przerodziła się w irytującą niecierpliwość, zmieniła się w udawanie i zapytał - „Co?”

„Faye Goodknight” - odpowiedziałam i wtedy zobaczyłam na jego twarzy zaskoczenie bardziej niż odrobinę gniewu.

„Nawet nie…” - zaczął, ale przerwałam mu.

„Według mnie? Powieści romantyczne. Według mnie? Zaczęła je czytać wcześnie. Według mnie? Zaczęła je w czasie, kiedy wywarły na niej ogromne wrażenie i zmieniły jej postrzeganie. Nie jest schowana w kokonie, zwraca uwagę i wie, że nie ma tu mężczyzn takich jak mężczyźni z tych książek, które czyta, więc woli być z nimi niż próbować znaleźć kogoś takiego jak oni, co jej zdaniem jest bezowocnym przedsięwzięciem. Ta fantazja jest o wiele lepsza niż jakakolwiek rzeczywistość i wiesz co? Ma rację. Mężczyźni to wrzód na tyłku, a wielu z nich to kutasy, którzy powodują złamane serce. A ona, żyjąca dziewczyna Faye? No cóż, wie, że jest typem dziewczyny, którą mężczyźni przeżują i wyplują. Więc jest mądra i nie zamierza tam iść. Ale wiesz coś jeszcze? Pani Szczęście może czasami być hojna dla ludzi, którzy na to zasługują, a w jej rodzinnym mieście jest mężczyzna, o którym nie wie, że zrezygnował ze wszystkiego, aby opiekować się ojcem, ale wie, że był na tyle odważny, by nadstawić swój tyłek, by ocalić całepieprzonemiasto. I bonus, jest gorący, ładnie się ubiera i ma świetne ciało. Więc nie wypieprzaj swojego życia, detektywie Keaton, ponieważ nauczyłam się, że, nieważne jak jest gówniane, nieważne, ile razy zostałeś spoliczkowany, nieważne, jak bardzo to gówno kłuje, musisz ciągle sięgać po to, czego chcesz. Nigdy się nie poddawać. Jeśli tego nie zrobisz, znajdziesz szczęście. Ja wiem. Tyle razy dostałam po łapach, że ​​to nie jest zabawne. Teraz jestem zakochana i w ciąży, a słońce cały czas na mnie świeci. Nawet kiedy śpię. Jeśli się nie poddasz i nie wycofasz się, możesz też poczuć to słońce. Ale lepiej zapytaj ją i przekonaj się, że to ona, że ty możesz dać jej to słońce, a ona upewni się, że nigdy nie pożałujesz, że to zrobiłeś.”

Patrzył na mnie bez słowa.

Cóż, proszę bardzo. Nie udało mi się przedostać, ale przynajmniej spróbowałam.

Nadszedł czas, aby zmniejszyć straty.

Odwróciłam głowę i krzyknęłam - „Poppy!” co przykuło jej uwagę jak każdy, kto krzyczał przez knajpę, więc krzyknęłam ponownie - „Zmieniam to z powrotem, to będzie na wynos.”

„Nie, nie będzie, Poppy” - zawołał za mną Chace i odwróciłam głowę, żeby na niego spojrzeć - „Podaj tutaj lunch Lexie.”

„Rozumiem, Chace” - odkrzyknęła Poppy.

Chace spojrzał na mnie - „Siedź. Zjedz swój lunch. Ale proszę, kurwa, żadnych więcej życiowych wykładów. Czy możesz to dla mnie zrobić?”

Uśmiechnęłam się i powiedziałam - „Jasne”.

Patrzył na mnie. Potem potrząsnął głową.

Potem wrócił do pisania na swoim papierze.

Oglądałam.

Potem zapytałam - „Więc zaprosisz Faye?”

Jego szyja wygięła się tak, że tylko głowa odchyliła się do tyłu i przeszył mnie swoimi niebieskimi oczami.

„Okej, okej” - mruknęłam - „Jesuuu.”

Spojrzał z powrotem na swoje papiery i pisał dalej.

Poppy podała do stołu mojego cheeseburgera, frytki i wodę.

W tym czasie wytrysnęłam na talerz ogromny stos ketchupu komentując - „Przy okazji, jesteś gorący, ale jesteś super gorący, kiedy się złościsz.”

Jego szyja zgięła się, więc głowa znów odchyliła się do tyłu i spojrzał na mnie gniewnie.

„Tak tylko mówię” - mruknęłam, wbijając frytkę do keczupu, wkładając ją do ust i decydując się nie mówić mu, że jego grymas potwierdził mój punkt widzenia.

Kontynuowałam to, a po tym, jak podniosłam mojego burgera i wzięłam duży kęs, Chace przemówił i zrobił to w swoich papierach - „Walker postrada zmysły, znajdzie mnie i oderwie mi głowę, kiedy dowie się, że siedzisz tutaj ze mną?”

„Nie” - powiedziałam przez na wpół zjedzonego burgera.

Zgiął szyję i znów przechylił głowę - „Nie?”

Potrząsnęłam głową, przełknęłam i uśmiechnęłam się - „Cóż, może nie zaprosi cię na chrzciny naszego dziecka, ale tak jak ja jest wdzięczny za to, co zrobiłeś. Jeśli tak nie myślisz, a zamiast tego myślisz, że będzie zazdrosny, znowu: nie. Nie jesteś w moim typie. Nie przepadam za blondynami. Ale wiesz, kto przepada?” - zapytałam.

„Lex…” - zaczął.

Szybko skończyłam - „Faye Goodknight”.

Znowu oparł się, ale tym razem jego oczy powędrowały do sufitu.

„Wiesz, że mam misję” - poinformowałam go, po czym wzięłam kolejny kęs burgera.

Jego oczy wróciły do mnie.

Przeżułam, połknęłam i wyjaśniłam - „Wszystkie kobiety, gdy są zakochane, robią to. Chcą szerzyć szczęście.”

Po prostu na mnie patrzył.

„Mają na tym punkcie obsesję” - kontynuowałam.

Chace westchnął.

„Więc prawdopodobnie powinieneś się poddać” - dokończyłam.

Potrząsnął głową, po czym ponownie pochylił ją do swoich papierów, ale mogłabym przysiąc, że, kiedy to zrobił, jego usta drżały.

Dobrze.

Skończyłam lunch w ciszy, podczas gdy Chace Keaton gryzmolił i przesuwał papiery, studiował kilka zdjęć i coś więcej bazgrał. Kiedy skończyłam, otworzyłam torebkę, wyciągnęłam pieniądze na lunch i napiwek i wsunęłam je pod talerz.

Wtedy oznajmiłam - „No cóż! Wyruszam po kartę biblioteczną. Do zobaczenia później, Chace.”

Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, wyślizgnęłam się zza stołu.

Ale kiedy wyszłam z baru i szłam chodnikiem, spojrzałam przez okno i zobaczyłam na sobie parę atrakcyjnych niebieskich oczu.

I uśmiechały się.

I nie była to jedyna rzecz na twarzy Chace’a Keatona, która się uśmiechała.

Więc kiedy straciłam go z oczu, nadeszła moja kolej na uśmiech.

*****

Angel

Półtora tygodnia później…

„Jaja ze mnie robisz” - przyciął Angel Peña do prokuratora okręgowego.

„Nie, brak stawienia się. Nawiał na kaucji” - odpowiedział prokurator.

Angel potrząsnął głową.

Duane „Shift” Martinez. Ból w dupie.

„To znaczy, że twoje popołudnie jest wolne, Angel” - ciągnął prokurator.

Angel nie chciał wolnego popołudnia. Chciał siedzieć na sali sądowej i oglądać, a następnie zeznawać na wstępnym przesłuchaniu Martineza.

Gówno.

„Głowa do góry, musisz upewnić się, że papierkowa robota jest przetworzona, żeby jego poręczyciel naprawdę szybko wiedział, że jest brak stawienia się. Jak nie wyciągnie kogoś od razu na dupę tego faceta, może pożegnać się z kaucją” - poradził Angel.

„Żaden poręczyciel nie wpłaca kaucji bez zabezpieczenia” - odparł prokurator okręgowy.

„Martinez jest znany z tego, że kręci z zabezpieczeniami. Jak poręczyciel dostał zabezpieczenie na dom mamy Shifta, wkrótce się dowie, że Shift nie ma mamy. Nie wiem, co wymyślił, po prostu wiem, że jest dwadzieścia do osiemdziesięciu szansy, że tego nie ma.”

„Żaden poręczyciel nie jest taki głupi” - odpowiedział prokurator.

„Ten, który wpłacił kaucję za Martineza, jest. Już całuje dziesięć procent swojej kaucji na pożegnanie, bo potrzebuje łowcy nagród, który go złapie. Shift stanowił ogromne ryzyko ucieczki. Uciekł. To nie jest niespodzianka. Skoro Martinez dopuścił się ostatecznego pieprzenia swojego najlepszego pieprzonego przyjaciela, jak myślisz, że nie będzie pieprzył swojego poręczyciela na zabezpieczenie, to jesteś walnięty. Im dłużej to gówno jest opóźnione; tym większa szansa, że Martinez dotrze do Meksyku.”

Albo do Kolorado, ale, prosząc Boga, Angel miał nadzieję, że nie.

Patrzył, jak prokurator zaciska usta.

Potem patrzył, jak wyciąga telefon.

Wiadomość otrzymana.

Angel szarpnął brodą i wyszedł w kowbojskich butach z sali sądowej i przez korytarze sądu, automatycznie wyliczając w głowie, kto będzie odbierał telefony i jakie są jego priorytety.

Po pierwsze, Ty Walker.

Przepychał się przez frontowe drzwi gmachu sądu, wyciągając telefon z wewnętrznej kieszeni marynarki, kiedy zdarzył się przejeżdżający samochód.

Ogień z broni automatycznej zabił trzech niewinnych przechodniów.

Wywiercił również cztery naboje w detektywa Angela Peñę, który był ich zamierzonym celem.

 


 



[1] Goodknight - po polsku znaczy Dobry Rycerz

6 komentarzy: