Rozdział
5
Śniadanie
Następnego
ranka siedziałam na leżaku przy basenie, piekłam się w słońcu, pot mieszał się
z olejkiem do opalania, moje oczy były skierowane na Kindle’a w dłoni, ale mój
umysł nie był na nim skupiony.
Był
na Ty.
Zeszłej
nocy wygrał czterysta pięćdziesiąt tysięcy dolarów grając w pokera.
Czterysta pięćdziesiąt tysięcy
dolarów.
To
mnie odurzyło. Nie wiedziałam, co z tym zrobić. Było to tak ogromne, że nie
dało się tego przetworzyć.
Ale
ta wiedza nie była jedyną rzeczą, która zaskoczyła mnie zeszłej nocy.
Udając
spokojną, nie zapytałam go, ile wygrał, dopóki nie dotarliśmy do pokoju, ale
zrobiłam to w chwili, gdy zatrzask kliknął w drzwiach. Odpowiedział, wchodząc
do pokoju, zrzucając marynarkę.
Stałam
oszołomiona w małym przedpokoju bez ruchu.
Potem
weszłam do sypialni i zobaczyłam, jak kładzie marynarkę na fotelu przy oknie.
„Czterysta
pięćdziesiąt tysięcy dolarów?” - zapytałam.
„Tak”
- odpowiedział.
„Czterysta
pięćdziesiąt tysięcy dolarów?” - powtórzyłam.
Ty
tym razem nie odpowiedział.
„Nie
mogę uwierzyć, że wygrałeś takie pieniądze” - stwierdziłam, ponieważ nie mogłam.
„Nie
podniecaj się” - odpowiedział, wyjmując spinki do mankietów i zachowując się,
jakby nie był podekscytowany, ale z drugiej strony rzadko zachowywał się, jakby
był.
Ale
jednak.
Czterysta
pięćdziesiąt tysięcy dolarów było ekscytujące i powinno być, nawet dla Ty.
Dlatego
gapiłam się na niego i robiłam to przez chwilę.
Potem
zapytałam z niedowierzaniem - „Jak mogę nie być podekscytowana? To dużo
pieniędzy. A ty wygrałeś te pieniądze. W Vegas. W pokerze, który wyszedł prosto
z filmu. I to… było… kurewsko… fajne!”
Jego
oczy spoczęły na moich - „To nie było fajne. To było proste. Byli amatorami. Jedynym,
który wiedział, co robi, był Navarro, a Navarro bardziej interesowały twoje
nogi niż gra.”
To
mnie zaskoczyło, ale nie odciągnęło wiatru od moich żagli, chociaż mnie
zaciekawiło.
„Byli
amatorami?” - zapytałam.
„Myślisz,
że to byli wielcy gracze, ale nie byli. Navarro był jedynym profesjonalistą
siedzącym przy tym stole.”
„Który
to Navarro?” - zapytałam, ale pomyślałam, że wiem.
„Szczupły.
Czarne włosy. Jego oczy przesuwały się na kanapę jakieś sto pieprzonych razy.”
Miałam
rację, wiedziałam.
„Więc
amatorzy grają o takie stawki?”
Skinął
głową, rzucając spinki do mankietów na biurko i powiedział - „Reszta tych
mężczyzn ma pieniądze do spalenia. Hobby. Dlatego pozwalają mi na nie grać. Nie
pozwalają każdemu usiąść przy stole. Mój chłopak, który wprowadził mnie do gry,
powiedział im o mnie. Znali moją historię; myśleli, że jestem łatwym celem.
Miałem pieniądze, niewiele, ale wystarczająco dużo i byli gotowi je wziąć.
Spędziłem godzinę tracąc, a oni stracili zainteresowanie mną, bo myśleli, że
mnie ograli, więc zapomnieli zwracać uwagę. Błąd amatora. Navarro wiedział, co
robię, od chwili, gdy zacząłem to robić, a to obejmowało wchodzenie z tobą do
pokoju.”
To
nie miało sensu - „Jeśli jest profesjonalistą, dlaczego stracił koncentrację?”
Jego
oczy skierowały się na mnie - „Wygrałem dużo, ale widzę, że z tym pytaniem, że
zwracałaś uwagę na mnie, a nie na grę. Wygrał więcej, taki jest dobry. W połowie
myślał o grze, połowie na twoich nogach, a nadal zabrał prawie dziewięćset.”
„Och”
- wyszeptałam, myśląc, że prawie milion dolarów też jest fajne, ale nie byłam w
pokoju z mężczyzną, który wygrał prawie milion dolarów. Byłam w pokoju z Ty i
to, co wygrał, było więcej niż
wystarczające. Potem zapytałam - „Co miał na myśli Stetson, kiedy powiedział
ci, że nie zostaniesz zaproszony, aby usiąść przy innym stole? Czy był po
prostu wkurzony, że wygrałeś?”
„Teksańczyk
zorientował się, że go oszukałem i nie był z tego powodu zadowolony, bo myśli,
że jestem brudny. Jestem byłym więźniem, ale nawet gdybym nie był, jestem mulatem
i byłem przez całe życie, więc mogę wyczuć, jak mężczyzna nie lubi kolorowych.
Ten facet nie lubi koloru, więc myśli, że jestem gorszy od niego, były skazany
czy nie, a były skazany tylko pogorszyło sprawę i sprawiło, że myślał, że miał
rację, bo sądził, że są w porządku wszystkie powody, dla których nie lubi kolorowych.
Jest po sześćdziesiątce i wciąż klepie dwudziestokilkuletni tyłek, bo jego
pieniądze i status mogą mu kupić taki. Mimo to oszukałem go. Tego nie lubił.
Ale nie lubił mnie w chwili, gdy z tobą wszedłem. Człowiek taki jak ja nie
powinien mieć kobiety z klasą jak ty. Odpyskował, żeby zachować twarz i
przypomnieć mi o moim miejscu.”
Poczułam
gniewny żar uderzający w moją klatkę piersiową, gdy szepnęłam - „To nie jest
fajne.”
Wzruszył
ramionami - „To dzieje się cały czas. Jestem mechanikiem, który jest kolorowy,
więc albo nie grałbym na wysokich stawkach, przez co nie znaliby mojej
reputacji, albo znaliby i myśleli, że mogą mnie pokonać, a jak wziąłem ich
pieniądze, wkurzyli się.”
„Więc
zablokuje ci możliwość rozgrywania kolejnej gry?”
„Nie
zamierzam siedzieć w kolejnej grze.”
Patrzyłam
na niego, zadziwiona.
Potem
zapytałam - „Co? Dlaczego nie? Właśnie wygrałeś prawie pół miliona dolarów.”
Jego
oczy wpatrywały się we mnie i wyjaśnił - „Lexie, to gówno wciąga. Nie
kontrolujesz tego, ono kontroluje ciebie. Właśnie spędziłem pięć lat dosłownie
w łańcuchach. Nie muszę być przykuty do innego.”
Poczułam,
że oddech utknął mi w gardle, ponieważ on tak myślał. Nie miał zamiaru dać się
wciągnąć, aby żyć na dużą skalę, robiąc coś, co nie było do końca nielegalne
(choć nie byłam tego pewna), ale wciąż był nieco wątpliwe i zdecydowanie
nieprzewidywalne, testując Panią Szczęście, która była bezlitosna i żyć życiem,
które nie byłoby pod jego kontrolą.
Podobało
mi się to. Bardzo.
Za
bardzo.
Ty
kontynuował - „Siedziałem w tej grze z jakiegoś powodu. Te pieniądze mają cel.
Sfinansują biznes, którym muszę się zająć. Mam życie, które trzeba
zrestartować, pieniądze pomogą mi w tym. Teraz mam pieniądze, więc nie muszę
siedzieć w kolejnej grze.”
Innymi
słowy, nie chodziło o blask, świetne buty i drogie garnitury szyte w godzinę.
Dzisiejszy
wieczór miał cel, dopilnował go i ruszył dalej.
Tak,
podobało mi się to. Bardzo. Podobało mi się to, chociaż każdy biznes, który
wymagał prawie pół miliona dolarów, też był wątpliwy.
„Cóż,
cieszę się, że dostałeś to, czego potrzebowałeś, Ty” - powiedziałam cicho, a on
wpatrywał się we mnie z twarzą bez wyrazu, ale znowu czułam się, jakby mnie
czytał, a potem podniósł brodę.
Potem
zaczął rozpinać koszulę.
Podeszłam
do szafki i upuściłam na nią kolczyki, zdjęłam naszyjnik i też go tam położyłam,
a następnie zmagałam się z bransoletką i udało mi się ją rozpiąć i położyć z
innymi.
Następnie
podeszłam do walizki, która eksplodowała na podłodze przy końcu półki
bagażowej. Przekopałam się, wzięłam sznurowane szorty i małą, obcisłą koszulkę,
którą miałam założyć do łóżka i przeniosłam się do łazienki. Spięłam włosy w
niechlujną wiązkę na czubku głowy, przebrałam się, umyłam twarz, umyłam zęby,
nawilżyłam się i wyszłam niosąc sukienkę i buty. Powiesiłam sukienkę, rzuciłam
buty i zobaczyłam Ty w łóżku, plecami do wezgłowia, z prześcieradłem do pasa, z
nagą klatką piersiową i wyraźnie zarysowanymi mięśniami brzucha na wierzchu, wpatrzonego
w telewizor i nie patrzącego na mnie, nawet gdy poruszałam się po pokoju.
Mimo
że nie byłam w łazience zbyt długo, powietrze w pokoju wydawało się o około
dziesięć stopni chłodniejsze niż kiedy weszłam, a klimatyzacja pracowała głośno.
Dlatego nie traciłam czasu, by szybko poruszyć się po łóżku i wślizgnąć się pod
kołdrę obok niego. Zeszłej nocy, po wielkim posiłku i wypitej prawie samodzielnie
butelce szampana, zasnęłam oglądając telewizję i spałam na pościeli.
Dzisiejszego wieczoru wślizgiwanie się do łóżka obok niego było dziwne. A część
tego dziwnego zachowania miała związek z zastanawianiem się, co miał na sobie
pod okryciem.
Pominęłam
to, przekręciłam się na bok, twarzą do Ty, na łokciu w poduszce, podgięłam
kolana i skierowałam wzrok w dół mojego ciała na telewizor.
„Włożyłem
twoją biżuterię do sejfu” - mruknął Ty, a mój wzrok przesunął się na
urządzenie, a potem z powrotem na telewizor.
„Dzięki”
- wyszeptałam, a potem cicho zauważyłam - „Wspomniałeś coś o tym, kiedy
mechanik siada do gry o wysokie stawki. Oczywiście grałeś już wcześniej.”
Na
mój komentarz jego odpowiedź brzmiała - „Daj i weź?”
Moje
spojrzenie przeniosło się z telewizora na jego dużą postać do jego pięknych
oczu, które były na mnie.
„Jasne”
- szepnęłam.
„Grałem,
tak. Niezbyt często, ale robiłem to. Mój tata przepijał swoją wypłatę, więc jak
dorastałem, nie byłem przyzwyczajony do posiadania dużo, ale odkryłem, że
jestem człowiekiem, który lubi fajne gówno. Jak ci się to podoba, znajdziesz
sposób, aby to zdobyć. Odkryłem, że mam talent przy stoliku do gry, więc znalazłem
sposób.”
Dobra,
wystarczy powiedzieć, że mi się to nie
podobało. Ronnie też lubił ładne gówno i znalazł sposób, żeby je zdobyć. I wiedziałam,
że powinnam zauważyć to o Ty wcześniej. Po pierwsze dobrze nosił dżinsy i
koszulki, ale ładne garnitury i drogie spinki do mankietów nie były mu obce. Po
drugie, tego ranka, kiedy zobaczyłam jego okulary przeciwsłoneczne, wiedziałam,
że nie zdjął ich z wysokiego, pionowego, plastikowego stojaka, na którym
wystawiono sto innych par pięciodolarowych okularów przeciwsłonecznych.
Kosztowały trochę i nosił je z dżinsami, koszulką i butami, jakby był
przyzwyczajony do noszenia dwustupięćdziesięciodolarowych okularów
przeciwsłonecznych. Po trzecie, praktycznie pierwszą rzeczą, jaką zrobił, kiedy
trafił do Vegas po wyjściu z więzienia, były zakupy i zrzucenie dziesiątek
tysięcy dolarów. Torby na biurku, których jeszcze nie opróżnił, nie były tylko błyskotkami
i okularami.
Dlatego
zauważyłam - „Zauważyłam, że nie masz awersji do zakupów.”
„Nie
mam też niechęci do pracy i brudzenia sobie rąk” - odpowiedział.
„Co?”
„Lubię
fajne gówno, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby na nie pracować i jak lubię
to, nie będę się pieprzył, żeby to zdobyć.”
„Więc…”
- zawahałam się, a potem poszłam na to - „…to, że grasz w pokera nie miał nic
wspólnego z tym, że niesłusznie cię uwięziono?”
Jego
oczy wpatrywały się w moje.
Potem
powiedział cicho - „Tego nie powiedziałem.”
To
było to. Gówno.
„Dlatego
nie będziesz już więcej grać po dzisiejszym wieczorze” - wyszeptałam,
rozczarowana, że na wpół skłamał.
„Nie”
- odpowiedział - „Mężczyźni, którzy wyznaczyli mnie do upadku, potrzebowali
faceta od upadku. Wziąłem pieniądze od jednego przy stole; wkurzył się, więc
zwróciłem jego uwagę i stałem się jego facetem do upadku.”
„Więc
granie w pokera miało coś wspólnego z tym, że niesłusznie zostałeś uwięziony” -
stwierdziłam.
„Nie”
- powtórzył - „Po prostu znalazłem się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym
czasie i zwróciłem na siebie niewłaściwą uwagę. Gdyby ktoś inny wygrał tamtej
nocy, to byłby on. Jakbym przypadkowo musnął go, przechodząc obok niego czy kupując
piwo w barze, a on nie przyjąłby tego uprzejmie, to kupiłoby mi to samo gówno.
Nie obchodziło ich, w kogo celują, po prostu potrzebowali kogoś, do kogo
mogliby strzelić. Nie miało to nic wspólnego z pokerem. To miało związek z tym,
że potrzebowali faceta od upadku. Wpadłem na ich celownik, oto kim się stałem.”
Po
jego wyjaśnieniu, fakt, że mi je dał i fakt, że udowodnił, że nie skłamał
wcześniej, poczułam, że mój oddech jest spokojny i nie zdawałam sobie sprawy,
że wcześniej stał się trochę męczący.
Potem
znowu to zrobiłam - „Jak to się stało, hmmm… dokładnie?”
Potrząsnął
głową - „Skończyłem dawanie. Teraz biorę.”
Cóż,
przynajmniej coś miałam.
Kontynuował
- „Pytałaś, masz. Teraz ja pytam.”
„Dobrze”
- zgodziłam się.
„Powiedziałaś
mi, że nie masz mamy ani taty. Żadnych dziadków. Masz jakichś krewnych?”
Potrząsnęłam
głową.
„Nikogo?”
- popchnął.
Ciągle
kręciłam głową, ale potwierdziłam - „Nikogo.”
„Jak
możesz nie mieć bliskich?”
„Mam.
Rodzina Ronnie’go.”
„Oni
nie są twoimi bliskimi.”
„Tak,
Ty, są.”
Spojrzał
mi w oczy.
Potem
zapytał - „Wychowali cię?”
„Tak
jakby.”
„Brak
odpowiedzi, Lexie.”
Wypuściłam
westchnienie.
Potem
podciągnęłam kolana do brzucha, objęłam je ramieniem i opowiedziałam mu swoją
historię.
Lub
jej część.
„Moja
mama i tata zmarli, kiedy byłam mała. Długa historia. Rodzice mojego taty
zmarli, gdy miałam szesnaście lat. Wypadek samochodowy. Moja babcia zmarła, gdy
miałam sześć lat, a dziadek, gdy miałam trzynaście. Mój tata miał siostrę, ale
do czasu śmierci dziadka, cóż… powiedzmy, że byłam trudna, a ona nie chciała nic
z tego, więc mnie nie wzięła. Oczywiście z tego powodu, chociaż mieszka w
Dallas, nie widuję jej i kiedy to mówię, mam na myśli nigdy. Życie było dla
mnie gównem, dziadek nie był taki wspaniały, miałam trzynaście lat, grałam i po
prostu potrzebowałam kogoś, kogo bym obchodziła. Nie robił tego. Zostałam
umieszczona w domu dla dziewcząt, a następnie trafiłam do rodziny zastępczej.
Opieka zastępcza zabrała mnie do nowej szkoły, tam poznałam Bessie, siostrę
Ronnie’go i zostałyśmy najlepszymi przyjaciółkami i, nawiasem mówiąc, nadal
jesteśmy. Mieszkali w miejscu, które można by uznać za jeden stopień wyżej od
domu dla dziewcząt, a to był mały krok, ale uwierz mi, bez względu na to, jak
bardzo to było popieprzone, ich dom był lepszy niż opieka zastępcza. Więc spędzałam
tam dużo czasu. Moi opiekunowie zastępczy nadal otrzymywali wynagrodzenie, więc
nie obchodziło ich, gdzie spędzałam czas i jadałam posiłki. Tata Ronnie’go zniknął,
a jego miejsce pobytu wciąż jest nieznane, więc dorastał, obserwując, jak jego
mama walczy o jedzenie na stole i spędzał większość czasu unikając miejscowych
chłopców, którzy próbowali zwerbować go do gangu. Był także jedynym mężczyzną w
rodzinie. Traktował to poważnie, ale, oczywiście, nie zrobił tego mądrze.
Według niego istniały dwa sposoby dbania o swoje kobiety. Po pierwsze, NBA. Po
drugie to, co ostatecznie zrobił. Problem polegał na tym, że Ella nie chciała
mieć nic wspólnego z pieniędzmi zarobionymi tak, jak on je zarabiał. To
wywołało niezgodę. Byłam łącznikiem, który chronił tę niezgodę przed załamaniem
się. Ella nigdy nie wzięła żadnych pieniędzy Ronnie’go, ale przynajmniej udało
mi się utrzymać go w rodzinie. I zdecydowanie byłam częścią rodzinnej owczarni
i byłabym, nawet gdybym skończyła z Ronnie’m. Gdybyśmy zerwali, to ja miałabym
jego rodzinę, nie on, a kiedy umarł, nic z tego się nie zmieniło, więc, biorąc to
pod uwagę, że było w ten sposób i fakt, że byli jedyną prawdziwą rodziną, jaką
znałam, to moi bliscy.”
Kiedy
przestałam mówić, Ty tylko patrzył na mnie i nie powiedział ani słowa.
Zapytałam
więc - „Czy skończyliśmy z dawaniem i braniem?”
„Tak”
- odpowiedział, ale jego oczy nie wróciły do telewizora i sposobu, w jaki zwykle
beznamiętnie patrzył na mnie, ale nadal czułam intensywność jego spojrzenia, więc
moje oczy też się nie poruszyły.
To
również skłoniło mnie do pytania - „Co?”
„Nie
rozumiem” - odpowiedział.
Poczułam,
że moje brwi się ściągają i powtórzyłam - „Co?”
Spojrzał
na telewizor mruczący - „Nic”.
„Ty”
- zawołałam i nie patrzył na mnie, ale wciąż powtarzałam - „Co?”
Nadal
na mnie nie patrzył, więc zapytałam - „Czego nie rozumiesz?”
Potem
jego oczy przecięły się na mnie i bez wahania przystąpił do zakołysania moim
światem.
„Jesteś
po części gapcią, w całości kobietą z klasą. Nigdy nie wchodziłem do pokoju,
żadnego pokoju, z kobietą na ramieniu, żadną kobietą, która miałaby twój
wygląd, twój styl, rodzaj piękna, które masz i światło, które od ciebie świeci.
Więc tego nie rozumiem. Nie rozumiem, jak kobieta prowadząca życie pełne gówna,
wychodzi z tego, będąc po części gapcią i całą klasą. To gówno nie jest możliwe,
ale ty, kurwa, jesteś. Częściowo gapcia, wszystko klasa.”
Poczułam,
że mój oddech przyspieszył, ale udało mi się wyszeptać - „Nie jestem w połowie gapią.”
„Masz
rację. Byłem miły. Jesteś kompletną gapcią.”
„Nie
jestem.”
„Kotku,
nazywasz mnie mężulkiem” - zauważył, ale mój oddech przyspieszył, bo znowu
nazwał mnie „kotku”.
„Jesteś
moim mężulkiem.”
„Nikt
nie mówi mężulek” - powiedział mi.
„Ja
mówię” - powiedziałam mu.
„W
porządku, przeformułuję. Nikt poza gapciami mówi mężulek.”
„Czy
to jest gdzieś wyryte w kamieniu?”
„Powinno
być.”
„Więc
ci się to nie podoba.”
W
tym momencie jego ciało skręciło się nieznacznie w moją stronę, jego broda
opadła pół centymetra, jego oczy spotkały się z moimi i przestałam oddychać.
A
jego głos był bardzo niski, kiedy stwierdził - „Nie powiedziałem, że mi się to
nie podoba.”
„Okej”
- wydyszałam.
„Podoba
mi się to” - ciągle dudnił.
„Okej”
- powtórzyłam z tchu.
„Nadal
jesteś pieprzoną gapcią.”
Milczałam.
„I
to też mi się podoba” - dokończył, poprawił się mikroskopijnie i jego oczy
przesunęły się na telewizor.
Zdecydowałam,
że najlepszym sposobem działania w tym momencie jest skierowanie oczu na
telewizor, więc tak zrobiłam. Potem walczyłam o odzyskanie kontroli nad
oddechem. Udał mi się ten wyczyn. Potem znów się zastanawiałam, co miał na
sobie pod prześcieradłem. Potem starałam się przestać się zastanawiać i też
udało mi się to, ale ledwo.
Potem
pozwoliłam sobie na myślenie, że lubił, jak nazywam go „mężulkiem” i że jestem gapcią
(jak myślał). Potem próbowałam powstrzymać się przed dopuszczeniem do tego by przeniknęło
do mnie, że podobało mi się, że on lubił te rzeczy, a ja lubiłam też wszystkie
inne rzeczy, które mówił.
Zawiodłam
w tym.
Potem
naciągnęłam kołdrę wysoko na ramię, bo w pokoju było cholernie zimno i udało mi
się zasnąć w łóżku z Ty’em Walkerem.
Obudziłam
się i już go nie było. Tym razem zostawił na swojej poduszce notatkę z napisem:
L
Siłownia.
T
Studiowałam
ją zaspanymi oczami i z jakiegoś dziwnego powodu zapamiętałam jego cięcia. A takie
było jego pismo odręczne. Ciemne, mocno wciśnięte cięcia. Nawet tam, gdzie
powinny być krzywe, były ukośniki.
Potem
wstałam, przygotowałam się do wyjścia na basen, napisałam mu notatkę, a potem z
jakiegoś innego dziwacznego powodu złożyłam i schowałam jego jednowyrazową
notatkę do kieszonki w portfelu.
Potem
poszłam na basen i zamówiłam latte od przechodzącego kelnera, mając nadzieję,
że Ty się w końcu pokaże, abyśmy mogli zjeść razem śniadanie. I nie pozwoliłam
sobie myśleć o tej nadziei ani o tym, że moje oczy przenosiły się na drzwi do
basenu w znacznie więcej niż rzadko przy okazji, mając nadzieję, że wypatrzę go
wychodzącego z nie. W rzeczywistości, nie leżąc z nim w łóżku po tym, jak
wygrał pół miliona dolarów i powiedział mi, że jestem gapcią i piękna, byłam w
stanie odmówić sobie robienia wielu rzeczy.
Chociaż
ani jedna z tych rzeczy nie powstrzymywała moich oczu od wędrowania z nadzieją
do drzwi od czasu do czasu.
Gówno.
Uderzyło
mnie, że byłam gorąca, a raczej bardzo
gorąca i było to coś, czego nie spodziewałam się po tym, jak obudziłam się z
zamarzniętym nosem w głębokim mrozie, który był w naszym pokoju. Uderzyło mnie
też, że poranek mijał, Ty się nie pojawiał, a ja byłam głodna.
Nadszedł
czas, aby znaleźć mojego męża.
Ale
zrobiłabym to po ochłodzeniu się.
Odłożyłam
e-czytnik na bok, zdjęłam okulary przeciwsłoneczne i odrzuciłam je, wstałam i
podeszłam do brzegu basenu. Poczekałam na moje otwarcie w ruchliwym basenie, zgięłam
nogi i zanurkowałam.
Chłodna
woda uderzyła mnie jak policzek i poczułam się świetnie. Kochałam wodę,
uwielbiałam pływać. Ronnie obiecał mi dom na plaży, ale oczywiście nigdy nie
dotrzymał tej obietnicy. W rzeczywistości, dopóki nie zrobiłam znaczącego
objazdu dzień wcześniej, aby odebrać Ty, nigdy nie byłam na plaży. Ale znalazłam
czas, żeby pojechać do La Jolla. Nie miałam dużo czasu, ale wykorzystałam chwilę,
zaparkowałam samochód i poszłam na godzinny spacer po plaży, zanim wsiadłam do
samochodu, pojechałam do miasta poza więzieniem i zameldowałam się w motelu na
noc, zanim musiałam odebrać Ty. I, chociaż plaża była zatłoczona, była to
najspokojniejsza godzina, jaką przeżyłam w całym moim życiu. To nie była
błogość, to nie było nawet szczęście. To było ciche zadowolenie, ciepłe słońce,
miękki piasek, szum fal i piękno błękitnego horyzontu.
Teraz,
gdy odzyskam swoje życie, miałam zamiar wyrzeźbić ciało na wakacjach na plaży.
Może po tym, jak Ty załatwi sprawę i będzie wolny, pójdę na plażę.
Może
spróbuję namówić go, żeby pojechał ze mną.
Gówno.
Odepchnęłam
tę myśl na bok, mój żołądek powiedział mi, że potrzebuje jedzenia i rzuciłam
się do drabiny z boku basenu. Wyciągałam się, a słońce zabłysło, wysyłając
jasne migotanie, które przykuło moją uwagę i spojrzałam na lewą rękę, i
zobaczyłam obrączkę i pierścionek.
Wtedy
poczułam, jak moje usta wykrzywiają się w uśmiechu.
Kiedy
zdałam sobie sprawę, że moje usta wykrzywiły się w uśmiechu na sam widok pierścionka
i obrączki, przemieniło się to w zmarszczenie brwi.
Gówno.
Odsunęłam
tę myśl na bok, kiedy postawiłam stopy na płytkach, mój wzrok powędrował do
mojego leżaka i zajęło mi dużo czasu, aby do niego podejść, gdy zobaczyłam
mężczyznę wyciągniętego w sąsiednim fotelu.
Navarro.
Navarro w ładnych spodniach, jednej z tych błyszczących, drogich koszulek polo
i okularach przeciwsłonecznych, które kosztowały więcej niż Ty. Nawiasem mówiąc
okulary, które były skierowane na mnie i były skierowane na mnie w taki sposób,
że wiedziałam, że były tak od jakiegoś czasu.
Byłam
mokra i nie czułam się dobrze z jego obecnością, gdy przeniosłam się na
przeciwną stronę mojego leżaka, szybko chwyciłam ręcznik i trzymałam go na
całej długości z przodu, patrząc na niego, rękoma trzymałam ręcznik przy dolnej
połowie mojej twarzy.
Jego
okulary wciąż były na mnie.
Opuściłam
ręce na szyję i przycisnęłam zgięte ramiona do ręcznika do ciała.
„Hej”
- powiedziałam.
Wstał
z fotela i stanął naprzeciwko mnie.
„Cześć,
Lexie.”
Zacisnęłam
usta i zapytałam - „Czy coś mogę dla ciebie zrobić?”
„Właściwie,
tak.”
Czekałam,
chociaż nie chciałam. Zastanawiałam się też, gdzie do cholery jest mój mąż. Jak
długo będzie ćwiczył? Miał wielkie ciało, ale do cholery, byłam tu co najmniej
godzinę, a on zniknął, zanim się obudziłam.
„A
o co chodzi?” - spytałam, kiedy nie powiedział nic więcej.
„Może
zechciałabyś pojechać ze mną, abyśmy mogli znaleźć jakieś miejsce do porozmawiania
na osobności, a może mogłabyś spotkać się ze mną gdzieś później?”
Poczułam,
że moje plecy wyprostowują się, ponieważ się tego nie spodziewałam, a także
dlatego, że mi się to nie podobało.
„Tak,
mam coś przeciwko” - odpowiedziałam, po czym zapytałam - „Czy to ma coś
wspólnego z Ty?”
Potrząsnął
głową - „Nie.”
„Więc
dlaczego tu jesteś?”
„Mam
dla ciebie propozycję.”
To
też mi się nie podobało i poczułam, że mrużę oczy - „I to nie ma nic wspólnego
z Ty?”
„Nie.
To ma coś wspólnego z tobą.”
Ja?
Jak to mogło mieć związek ze mną?
„Um…
koleś, nie znam cię” - zauważyłam.
„Chciałbym
to zmienić.”
Och.
Tak to miało ze mną związek.
Gówno!
„Uh…
nie jestem pewna, czy o tym wiesz, ale jestem zamężna, a facet, który jest moim
mężem to Ty.”
„Wiem
o tym.”
Co
do cholery?
Nie
pytałam o to. Zamiast tego kiwnęłam głową - „Więc wiesz o tym, teraz powiem ci,
że Ty i ja jesteśmy tu dla zabawy i jutro wracamy do domu. To nie jest nasz
krąg, więc nasze ścieżki się nie skrzyżują.”
„Ten…”
- przerwał - „…krąg też nie jest
często mój” - odpowiedział - „Moje kręgi są zróżnicowane i chciałbym z tobą
porozmawiać o możliwości przedstawienia ich tobie.”
Gówno,
gówno, pieprzone gówno.
„Myślę,
że już na to odpowiedziałam” - przypomniałam mu.
„Lexie,
proszę cię o możliwość porozmawiania z tobą na osobności, żebym mógł w pełni
wyjaśnić, co mam do zaoferowania.”
Patrzyłam
na niego.
Wtedy
powiedziałam - „Nie”.
„Nie
jestem pewien, czy…”
Potrząsnęłam
głową i stwierdziłam - „Odmówiłam. Jestem żoną dobrego mężczyzny, który mnie
uszczęśliwia i widzę, że jesteś przystojny i ładnie się ubierasz, ale kiedy
kobieta poślubia dobrego mężczyznę, który ją uszczęśliwia, nie pieprzy się z
tym bez względu na to, co inny może jej zaoferować.”
Przyglądał
mi się przez swoje okulary i robił to przez chwilę, tak długo, że czułam się
niekomfortowo i chciałam złapać moje gówno i iść, zostawiając go tam, ale, co
ważniejsze, znaleźć Ty.
Zanim
zdążyłam to zrobić, poinformował mnie - „Podejrzewałem, że to będzie twoja
odpowiedź.”
Zamrugałam
na niego, a potem zapytałam - „Jeśli tak, to dlaczego zapytałeś?”
„Ponieważ
kiedy mężczyzna widzi innego mężczyznę, który ma dobrą kobietę, która będzie
się go trzymała bez względu na to, co ktoś inny jej oferuje, chce tego dla
siebie. Niewiele kobiet, które wyglądają jak ty, dokonałyby takiego wyboru.” -
Uśmiechnął się - „Więc warto było spróbować. Warto spróbować wszystkiego, co
jest warte.”
„Cóż,
próbowałeś i zdecydowałam, że potraktuję twój wysiłek jako komplement, a nie coś
denerwującego, ale teraz muszę znaleźć mojego męża, ponieważ jestem głodna i
chcę śniadanie.”
Pokiwał
głową. Potem uniósł rękę w niejasnym geście pożegnania.
Potem
powiedział - „Dziękuję za twój czas.”
„Nieważne”
- wymamrotałam, a on znów się uśmiechnął.
Potem
odwrócił się i odszedł.
Patrzyłam,
jak odchodzi, myśląc, że sprawia wrażenie, że moja odpowiedź była dla niego bez
różnicy, a potem namierzyłam Worek Kości obserwującego, jak Navarro rusza w
stronę drzwi do hotelu.
Znowu
gówno!
Wytarłam
się ręcznikiem, wycisnęłam wodę z włosów, naciągnęłam koszulę i szorty na mokry
kostium, zebrałam swoje rzeczy i poszłam w górę do naszego pokoju, myśląc przez
całą drogę, że miałam rację, by zrezygnować z mężczyzn, kiedy poddanie się było
dobre. Wyobraź sobie, że podchodzisz do kobiety, której nie znasz, ale wiesz,
że jest mężatką i składasz jej propozycję.
Obłąkane.
Wsunęłam
kartę do naszych drzwi, poczekałam na zielone światło, wysunęłam ją i weszłam
do środka. W chwili, gdy to zrobiłam, usłyszałam szum prysznica i telewizor.
Automatycznie moje oczy przesunęły się na drzwi łazienki, a potem zatrzymałam
się jak wryta.
Drzwi
do łazienki były otwarte, miałam widok na lustro i odbitego w lustrze Ty pod
prysznicem.
To
by wystarczyło. Całe piękno, jakim był Ty nagi pod prysznicem, wystarczyło, bym
stała tam nieruchomo jak posąg i wpatrywała się z zagubioną, ale żarliwą
fascynacją, ale to nie było wszystko.
Ponieważ
Ty nie tylko brał prysznic.
Miał
jedną potężną rękę uniesioną, dłoń przyciśniętą do kafelków, szyję zgiętą, woda
uderzała w jego głowę, szyję i plecy, skóra lśniła, jego oczy były zamknięte,
drugą pięść owinął wokół penisa i głaskał.
I
miałam wtedy… niepodważalny dowód, że każdy jego centymetr był piękny.
Każdy centymetr.
A
było ich wiele.
Wiele.
Wiedziałam,
że powinnam się wycofać, pójść po latte, zostawić go z jego sprawami i wrócić
później, ale nie mogłam się ruszyć. Nie mogłam, bo to, co spotkało moje oczy,
było piękne i tak niewiarygodnie seksowne, że natychmiast podnieciłam się
bardziej niż kiedykolwiek w moim życiu.
Kiedykolwiek…
w moim… życiu.
Nie
mogłam oddychać. Nie mogłam myśleć. Mogłam tylko widzieć i czuć, co się dzieje
z moim ciałem, obserwując go, gdy robił to, co robił. Potem musiałam walczyć z
przytłaczającym pragnieniem, by rzucić swoje rzeczy, zdjąć ubranie, dołączyć do
niego pod prysznicem, objąć go ramionami i przycisnąć swoje ciało do jego
pleców, kiedy by skończył.
Albo
namówić go, żeby skończył w inny sposób.
Opanowałam
się, cofnęłam i tak cicho, jak tylko mogłam, otworzyłam drzwi i wyszłam przez
nie.
Potem
z mokrymi włosami, lepkim ciałem, mokrym, przesiąkającym ubraniem, naręczem
rzeczy, znalazłam najbliższy wózek z kawą, kupiłam dwie latte i żonglując nimi
i swoimi rzeczami, wróciłam do pokoju.
Potem
stanęłam na zewnątrz i walnęłam nogą w drzwi, krzycząc - „Ręce pełne, mężulku!
Pomóż mi!”
Odczekałam
około trzy przecinek pięć sekundy, zanim drzwi się otworzyły i Ty stanął w nich
w wyblakłych dżinsach i niczym więcej.
Zaschło
mi w ustach.
Wtedy
zdałam sobie sprawę, że prawdopodobnie powinnam była wrócić i wskoczyć do
basenu, a może zostać tam przez dekadę. Wizje tańczyły w mojej głowie, cudem
połączyłam je na tyle, by przepchnąć się przez drzwi i przejść obok niego cały
czas bełkocząc.
„Przyniosłam
ci kawę. Potrzebuję śniadania, ale wcześniej muszę ci powiedzieć, co się stało
przy basenie, a potem potrzebuję prysznica, więc może powinniśmy zamówić room serwis,
ponieważ głód przeżera mi żołądek i przydałoby mi się zrzucić kilka kilogramów,
ale nie chcę, żeby mój system był wypełniony kwasem żołądkowym, żeby to
zrobić.”
Zatrzymałam
się, odwróciłam, rzuciłam wszystko co miałam w ramionach na podłogę, wyciągając
łokcie na boki, a potem wyciągnęłam rękę w jego stronę, oferując mu latte na
wynos.
Jego
oczy były na rzeczy rozrzucone teraz na podłodze, potem przeniosły się do
latte.
„To
nie jest wyszukane” - oświadczyłam, a jego wzrok przeniósł się z kubka na wynos
na moje oczy - „Pełen tłuszcz. Biorąc pod uwagę ilość mięśni, które dźwigasz,
twój metabolizm musi być podobny do Supermana, więc możesz przyjąć pełen
tłuszcz. I żadnego syropu, bo zauważyłam, że lubisz słodycze, ale nie zauważyłam,
czy skłaniasz się ku czemuś konkretnemu, wydaje się, że lubisz to wszystko i
jesteś wielkim twardzielem, nie chciałam tego pomylić i narazić się na
niełaskę, więc podstawowa będzie musiała wystarczyć.”
Kiedy
w końcu przestałam bełkotać, a on zdołał wtrącić słowo, zapytał - „Wszystko w
porządku?”
Nie.
Można było bezpiecznie powiedzieć, że nie było w porządku. Widziałam mojego
męża masturbującego się pod prysznicem, nigdy w życiu nie widziałam nic
piękniejszego i stałam w pokoju hotelowym, prawdopodobnie wyglądając jak kupa śmieci,
kiedy był trzy kroki ode mnie i wyglądał jak definicja męskiej urody, a ja miałam
niemal obezwładniającą chęć skoczenia na niego i pieprzenia go z całej siły.
Więc
nie, nie było w porządku.
Nic
z tego nie powiedziałam, ale nadal odpowiedziałam - „Nie”.
Podniósł
rękę i wziął ode mnie latte, zamawiając - „Mów do mnie.”
„Byłam
przy basenie” - powiedziałam mu, po czym pociągnęłam trochę mojej własnej
latte, zastanawiając się, czy Ty uzna, że coś jest nie tak, jeśli podeszłabym
do minibaru i wlałabym kilka mini butelek rumu do mojej kawy. Tak powiedzmy z
siedem.
„Tak,
wiem. Zostawiłaś mi wiadomość” - ponaglił Ty, kiedy nie powiedziałam nic
więcej.
„Nawiasem
mówiąc, na którym nie dołączyłeś do mnie.”
„Lexie,
mówiłem ci, nie mam potrzeby spędzać czasu na słońcu.”
„Wiem,
że mi to powiedziałeś, ale jest posiłek do zjedzenia, nazywa się śniadanie i
jest to najważniejszy posiłek dnia.”
„Jesteś
głodna, jedz.”
„Nie
jesteś głodny?”
„Mają
barek na siłowni. Wypiłem koktajl proteinowy po treningu.”
Moje
oczy się zwęziły - „Masz telefon, nie przyszło ci do głowy, żeby do mnie zadzwonić
i powiedzieć, że jesteś zabezpieczony, żebym mogła o siebie zadbać?”
„Nie,
nie wiedziałam, bo jesteś dorosłą kobietą. Założyłem, że możesz zadbać o siebie
lub, powiedzmy, zadzwonić do mnie, jak chcesz wiedzieć, co się dzieje, a nie
wpadać do pokoju i urządzać pyskówkę.”
Moje
plecy wyprostowały się.
„Urządzać
pyskówkę?” - zapytałam.
„Urządzać
pyskówkę” - odpowiedział.
„Co
to, kurwa, ma znaczyć?” - parsknęłam i, o dziwo, jego brwi się złączyły i
podzielił się ze mną reakcją, którą było zdziwienie z nutą irytacji.
„To
znaczy, że wpadłaś tu jęcząc, a potem wpadłaś w szał, że nie dołączyłem do
ciebie na basenie, czego powiedziałem ci, że nie zrobię, i jesteś głodna, a kiedy
ktoś wie, że jest głodny, to powinien jeść, kurwa, i, że nie dzwonię, kiedy
twój telefon jest tam, kurwa, tam…” - wskazał na telefon, który upadł na
ziemię, kiedy upuściłam swoje rzeczy - „…a ty masz palce, więc możesz też do
mnie dzwonić. To jest urządzanie pyskówki.”
Spojrzałam
na niego.
Mówił
dalej - „Powiedziałem ci też, że to twoje wakacje, więc wróciłem, zobaczyłem,
że jesteś na basenie i zostawiłem cię z tym.”
„Zostawiłeś
mnie z tym?”
„O,
tak.”
„Tak?”
- warknęłam.
Jego
oczy zmieniły się na moje warknięcie i było to dla mnie nowe, ale od razu to
przeczytałam.
Zamieszanie
i irytacja zniknęły, teraz poczuł gniew.
Udowodnił
to, odgryzając się - „Z czym, do cholery, masz problem?”
„Mój
problem, Ty…” - zaczęłam, nie przejmując się faktem, że ten ogromny mężczyzna
był na tyle zły i wściekły, że pozwolił przebić się przez nieprzeniknione
tarcze, które trzymał emocjom, które ukrywał – „…polega na tym, że chciałam
zjeść śniadanie z moim mężem nie być zostawioną samą. Co, chciałeś mnie tam zostawić
na cały dzień?”
Wtedy
zauważyłam, że jego ciało znieruchomiało, ale nadal byłam zła. I wiedziałam,
dlaczego jestem zła. Byłam zła, bo reagowałam na coś innego, coś ważnego, coś
wielkiego i nie miało to nic wspólnego ze śniadaniem, a wszystko z tym, że
życie jest totalnym gównem i nigdy nie potrafiłam przyczepić się do niczego
dobrego, niczego czystego, niczego właściwego, a wyczuwałam, bez względu na to,
jakie tajemnice miał mężczyzna stojący przede mną, że był wszystkimi trzema z
tych rzeczy. Dlatego tuż przede mną miałam coś, czego chciałam, i byłam w
sytuacji, w której nie mogłam sobie na to pozwolić, dopóki nie dowiedziałabym
się, że mam rację. Ale chciałam tego, nie później, ale właśnie wtedy i to mnie
wkurzało do diabła, i wyładowałam się na nim.
„Hello?”
- wołałam - „Usłyszałeś mnie?”
Potem
przemówił, a kiedy to zrobił, jego głos był miękki w taki sposób, że moje ciało
znieruchomiało.
„Chciałaś
zjeść śniadanie z mężem?”
„No,
tak” - odpowiedziałam - „Zrobiliśmy to wczoraj. To było miłe. To znaczy, jestem
osobą, która może być sama i nie mam z tym problemu, ale po co mam być sama,
skoro mogę być z kimś, kogo lubię? A jesteśmy w Vegas i mamy dzień wakacji.
Nieczęsto zdarza się być w Vegas w dzień wakacji, więc powinieneś to przeżyć.
Jeśli nie chcesz wisieć na basenie, to spoko. Więc jak zjemy śniadanie, może idziemy
na zakupy, idziemy do jakiegoś szalonego muzeum Vegas lub robimy Star Trek
Experience. Słyszałam, że to fajne i nie tylko dla geeków. Ale cokolwiek
robimy, powinniśmy coś zrobić. A tak przy okazji, to wszystko było czymś, co
moglibyśmy przedyskutować…” - pochyliłam się, żeby podkreślić mój punkt - „…przy
śniadaniu.”
Patrzył
na mnie, a ja mu pozwoliłam.
Potem
znów wstrząsnął moim światem i zrobił to, mówiąc innym łagodnym głosem - „Maleńka,
jak chcesz zjeść śniadanie ze swoim mężem, wszystko, co musisz zrobić, to
podnieść słuchawkę i wybrać numer. Jak ja jestem zabezpieczony, ty jesz, a ja
siedzę z tobą i piję kawę. Ale kiedy tylko chcesz mnie, masz mnie i to
wszystko, co musisz zrobić.”
Nie
odezwałam się i znowu nie mogłam oddychać, a powodów było wiele. Pierwszy, bo nazwał
mnie „maleńka”, co było kolejnym razem, kiedy to zrobił, ale pierwszy raz
zrobił to bez publiczności, pierwszy raz zrobił to tym łagodnym głosem,
pierwszy raz zrobił to tylko on i ja i poczułam, jak to słowo przepływa przez
moją krew z ciepłem, którego nigdy nie chciałam stracić. Po drugie, jego łagodny
głos był najpiękniejszą rzeczą, jaką w życiu słyszałam. I po trzecie, kiedy
mówił mi, kiedy go chciałam, był pod telefonem, a to było coś, czego pragnęłam
przez całe życie i nigdy, przenigdy nie miałam, a on mi to dawał.
„Lexie”
- zawołał.
„Navarro
dał mi propozycję przy basenie” - wypaliłam, żeby ukryć wszystkie głębokie
uczucia, z którymi nie mogłam sobie poradzić w tej chwili, a on pokazał mi
kolejną reakcję.
Jego
tułów szarpnął się do tyłu, zmarszczył brwi, zmrużył oczy, a energia wielkiego
mężczyzny nabrzmiała, wypełniając pokój.
„Co
do cholery?” - zaszeptał.
„Z
obserwującym Workiem Kości” - kontynuowałam.
„Co
powiedział? - zapytał, ale każde słowo smagało jak bicz.
„Nie
pozwoliłam mu nic powiedzieć. Powiedział, że chce porozmawiać prywatnie o
ofercie, którą chciałby mi złożyć. Powiedziałam, że nie chcę z nim rozmawiać na
osobności i przypomniałam mu, że jestem mężatką. Trochę popychał. Wyjaśniłam,
że nie jestem zainteresowana. Poddał się i odszedł.”
Ty
wpatrywał się we mnie.
„Mimo
to…” - kontynuowałam - „…zrobił powaloną rzecz.”
Ty
wciąż się na mnie gapił, ale robił to, jakby mnie nie widział.
„Ty?”
- zawołałam.
Jego
oczy skupiły się na mnie.
„Urządzać
pyskówkę” - mruknął.
„Co?”
- zapytałam.
„Nie
jesteś głodna; zostałaś osaczona, kiedy nie było mnie za twoimi plecami i
dlatego jesteś wkurzona.”
„Cóż,
nie” - powiedziałam - „Byliśmy w miejscu publicznym. Nie naciskał i powiedział,
że znał odpowiedź, którą mu udzieliłam, ale warto było spróbować. W każdym
razie mogę o siebie zadbać, ale pomyślałam, że powinieneś wiedzieć i pomyślałam,
że powinieneś też wiedzieć, że Worek Kości był częścią naszej publiczności. Nie
wiem, co się z nim dzieje, ale cóż… cokolwiek to jest, powinieneś wiedzieć.”
Spojrzał
na mnie ponownie i nie przeszkadzało mi to, ponieważ byłam do tego
przyzwyczajona. Potem od razu przeniósł się do ponownego kołysania moim światem
i to mi przeszkadzało, ponieważ nigdy
się do tego nie przyzwyczajałaś.
„Dobrze,
że nie jesteś wkurzona, ale ja jestem. Spieprzyłem. Wykorzystałem cię zeszłej
nocy, abyś pomogła mi zdobyć coś, czego potrzebowałem i zrobienie tego uczyniło
cię widoczną, co sprawiło, że byłaś tam, gdzie byłaś dzisiejszego ranka. I nie
podoba mi się, gdzie cię dziś rano zostawiłem. To jest na mnie i nie podoba mi
się, że to jest na mnie. Ale to się stało i teraz wszystko, co mogę zrobić, to
obiecać ci, że więcej się nie powtórzy.”
Teraz
była moja kolej, żeby się na niego gapić.
Potem
zwróciłam uwagę - „Ale czy cały ten koncert dostępny dla mnie nie dotyczy…?”
Potrząsnął
głową, jego ramię odchyliło się na bok; odstawił kawę przy telewizorze i
skrzyżował ręce na piersi - „Mówiłem ci, kiedy ci to wyłożyłem, że żadne moje
gówno nie odbije się na tobie. Dziś rano moje gówno rzuciło się na ciebie.”
„Ty…”
- powiedziałam łagodnie - „…to nie była taka wielka sprawa.”
„Dobrze,
że tak myślisz, Lexie, ale się z tym nie zgadzam.”
Próbowałam
go zapewnić - „Był w tym stosunkowo dżentelmen.”
„Gówno
mnie obchodzi, jak on o tym myślał. Nie podoba mi się pomysł, że byłaś tam sama,
a człowiek taki jak Navarro myślał, że może dostać się do twojej przestrzeni.
Twoja przestrzeń to twoja przestrzeń i ty decydujesz, kto w niej jest. Navarro przynajmniej
powinien pomyśleć, że twoja przestrzeń jest moją przestrzenią i ja mogę
decydować, kto w niej jest. Tak czy inaczej, dostał się w twoją przestrzeń, co
mnie nie cieszy, bo to znaczy, że dałem ci słowo, a potem je złamałem.”
„Nie
złamałeś go, Ty. Nie możesz być odpowiedzialny za jego czyny.”
„Kazałem
ci często krzyżować nogi?” - odpalił.
Zacisnęłam
usta.
„Racja”
- uciął.
Przeszłam
krótki dystans między nami i położyłam rękę na jego bicepsie.
„Słonko,
nie jesteś odpowiedzialny za jego czyny.”
Jego
podbródek przylegał mu do gardła, gdy patrzył na mnie z góry, ale nie
odpowiedział.
„Nie
powinnam była nic mówić” - mruknęłam, odwracając wzrok.
Ale
spojrzałam z powrotem, a to dlatego, że nie miałam innego wyjścia, jak to
zrobić, kiedy wielka dłoń Ty chwyciła moją szczękę i zmusiła mnie do odwrócenia
twarzy do niego.
„Nie
zatrzymuj przede mną gówna” - rozkazał cicho.
Skinąłam
głową i szepnęłam - „Okej.”
„Jak
długo to trwa, grasz żonę. To wszystko, co robisz. Nie znosisz gówna od nikogo,
a zwłaszcza nie przeze mnie.”
„Ty,
faceci podrywają kobiety, które noszą obrączki lub nie. To, co zrobił, było tym
samym. Kto może powiedzieć, czy, jakby nie widział mnie zeszłej nocy, ale
widział na basenie, to i tak by tego nie zrobił?”
„Ja
mogę to powiedzieć, bo ostatniej nocy widział, jak patrzysz, jak przegrywam,
twoja twarz zdradzała to, że nie wiedziałaś, że tak to rozgrywałem, ale bez
wahania położyłaś swoją biżuterię u mojego boku i pocałowałaś mnie w szczękę,
zanim odeszłaś. Zobaczył, jak kobieta chroni plecy swojego mężczyzny. To facet,
który nie ma szans na znalezienie takiej kobiety, ponieważ kobiety, które
skłaniają się ku mężczyznom takim jak on, nie są twoim typem kobiet. A on chce
tego, co ja mam. I ja mu to pokazałem. Może mu się spodobać to, co widzi przy
basenie, ale spróbował tego, bo ja mu pokazałem, co kryje się za cyckami,
tyłkiem i nogami. W każdej chwili może dostać cycki, tyłek i nogi. Nie może
dostać tego, co jest za twoimi.”
Znowu
się pojawił. Komplement w stylu Ty; nie do pobicia.
„Ty”
- szepnęłam.
„To
się więcej nie powtórzy.”
„Dobrze,
ale musisz wiedzieć, nie jestem na ciebie zła za to. Nawet mnie to nie obchodzi. Właściwie nie jestem na
ciebie zła o nic. Naprawdę jestem głodna i chciałam zjeść z tobą śniadanie.”
„Okej,
wiem, co chcesz, żebym wiedział, ale muszę wiedzieć, że rozumiesz, że to się
więcej nie powtórzy.”
Dobry.
Czysty. Właściwy.
Tam.
Przede mną.
Gówno.
„Rozumiem”
- powiedziałam cicho.
Jego
ręka opadła.
Natychmiast
mi jej brakowało.
„Okej”
- powiedział i cofnął się o krok, więc moja ręka musiała opaść - „Idź pod
prysznic. Zamówię room serwis i nakarmię cię. Kiedy będziesz jadła,
zdecydujemy, co zrobimy w twoje wakacje.”
Kiwnęłam
głową, ale zapytałam - „Czy pozwolisz mi wybrać to, co chcę na śniadanie?”
I
znowu dał mi prezent. Kąciki jego ust uniosły się na pół centymetra.
Potem
odpowiedział - „Nie pozwoliłaś mi wybrać kawy.”
Więc
może miał też poczucie humoru. Dobrze. O krok bliżej do poznania tego, kim
myślałam, że jest naprawdę. Ważny.
„Wystarczająco
fair” - mruknęłam, uśmiechając się do moich stóp i odwracając się do walizki.
Dostał
się do telefonu i zebrałam swoje rzeczy, słuchając, jak zamawia mi naleśniki z
jagodami, które brzmiały naprawdę dobrze. Z drugiej strony byłam bardzo głodna,
więc prawie wszystko brzmiało naprawdę dobrze.
Potem
poszłam do łazienki, zamknęłam drzwi i odkręciłam prysznic. Pod prysznicem
słuchałam i słyszałam telewizję nawet nad wodą.
Wiedziałam
więc, że drzwi, ściana, prysznic i telewizor zagłuszą mnie robiącą to, co
musiałam zrobić. Więc to zrobiłam. Potem poczułam się znacznie lepiej. Mimo to
wiedziałam, co sprawiłoby, żebym poczuła się jeszcze lepiej.
Ale
nie zamierzałam tam iść. Jeszcze nie.
*****
Ty
Ty
leżał na łóżku, patrząc na telewizor, ale jego umysł był pod prysznicem. Dlatego
usłyszał, kiedy Lexie zmusiła się do dojścia. Zaskoczyło go to, nie spodziewał
się tego; hałas był nieznaczny, ale też nie do pomylenia i niewiarygodnie
gorący.
Zamknął
oczy i wymamrotał - „Kurwa”.
Potem
rozległo się pukanie do drzwi.
Śniadanie
jego żony.
Czuję niedosyt po każdym rozdziale 😭 Fajna książka ❤️ dziękuję 🥰
OdpowiedzUsuńJa tak samo 😊 za każdym razem jestem zdziwiona, że to już koniec i nie mogę się doczekać następnego
UsuńDziękuję 😘😘😘
OdpowiedzUsuńNadal ta treść jest zagmatwana. Lubię to ❤️😛 Świetnie się to czyta. Dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńZa szybko się czyta te rozdziały🙈 Dziękuję 💙💙💙
OdpowiedzUsuńJedna z lepiej napisanych fabuł. każdy rozdział kończy się z niedosytem.
OdpowiedzUsuń