Rozdział
9
Pani
Szczęście czuje się hojna
Zeszłam
po schodach za Ty, zastanawiając się nad tym, nad czym zastanawiałam się przez
ostatnie dwadzieścia minut, kiedy brał prysznic, ogolił się i włożył kolejną
czarną koszulkę, spłowiałe dżinsy i buty.
Czy
byłam szalona?
Czy
byłam głupia?
Czy
byłam jedną i drugą?
A
może chociaż raz Pani Szczęście czuła się hojna i, gdybym to spierdoliła, to
bym ją wkurzyła?
Dotarliśmy
do pomieszczenia gospodarczego i Ty otworzył drzwi do garażu, stanął z dala od
nich, ale trzymał je z wyciągniętą długą ręką, trzymając je otwarte, jakby chciał,
żebym go wyprzedziła.
Zrobiłam
to, zrobiłam dwa kroki do garażu, mój umysł był wtedy zagracony i starałam się go uporządkować, gdy to, co zobaczyłam,
przeniknęło do mojego mózgu. Zatrzymałam się i gapiłam.
Stało
się tak dlatego, że obok mojego Chargera stał zajebisty, zadziorny, lśniący,
piękny, czarny o-mój-Boże Dodge Viper[1] z dwoma
wąskimi, srebrnymi wyścigowymi paskami na masce i na dachu. Niejasno przyszło
mi do głowy, że musiał tu wjechać być poprzedniego wieczoru, kiedy byłam zirytowana,
ale tak właśnie byłam zdenerwowana. Nie zarejestrowałam tego.
Teraz
to zobaczyłam.
Ty
okrążył mnie, mrucząc - „Weźmiemy Węża.”
Moja
głowa podskoczyła do niego, gdy szedł od strony kierowcy, jakby szedł do
sedana.
Potem
moje oczy powędrowały z powrotem do samochodu i, widząc go, ponownie poczułam dreszcz
między nogami.
Oczywiście
podobało mi się to trochę za długo, ponieważ usłyszałam, jak Ty woła - „Lex, co
do cholery?” - i moje oczy wróciły do niego.
Stał
w otwartych drzwiach kierowcy. Wyglądał gorąco, stojąc w otwartych drzwiach
kierowcy Vipera. Wyglądał gorąco przez cały czas, ale wyglądał jak cholernie gorąco, stojąc w otwartych
drzwiach kierowcy Dodge’a Pieprzonego Vipera.
„Skąd
się wziął ten samochód?” - wypchnęłam.
„Max
przyprowadził mi go poprzedniego dnia” - odpowiedział - „Trzymał go w swojej
stodole, kiedy mnie nie było.”
„To
jest twoje?” - wyszeptałam.
„Tak”
- odpowiedział.
„Jest
twój” - powtórzyłam.
„Tak”
- też powtórzył - „Co do cholery?”
„Wiedziałam,
że jesteś dobry w pokera, ale to… to…” - machnęłam niejasno ręką w kierunku
samochodu - „Czy ktoś to postawił, czy kupiłeś to za wygrane?”
„Nie
grając w pokera. Wygrałem wyścig uliczny Pinks[2].”
Poczułam,
jak otwierają mi się usta.
Wyścigi
uliczne?
„Facet
był do niczego” - ciągnął Ty - „Dzieciak z college’u z Denver na nartach.
Przyszedł na spotkanie, myślał, że to samochód może wykonać całą pracę, a nie
jego prowadzenie. Założył się, że przegrał, dostałem Węża, on namówił swojego
kumpla, żeby wezwał taksówkę i podwiózł go z powrotem do mieszkania jego taty.”
Gapiłam
się.
Potem
zapytałam - „Bierzesz udział w wyścigach ulicznych?”
„Już
nie.”
„Brałeś?”
„Tak.”
„Jesteś
w tym dobry?”
Spojrzał
w dół na Vipera, a potem z powrotem na mnie.
„Jesteś
w tym dobry” - szepnęłam.
„Był
do niczego. Ścigałem się z nim w moim Nissanie Skyline GTR. To wygrałem, bo jestem dobry.”
„Gdzie
on jest?”
„Stoisz
w tym. Sprzedałem to za zaliczkę na to kondominium.”
„Dom”
- poprawiłam, a jego usta drgnęły.
„Kondominium,
kotku.”
Przyglądałam
mu się, jak stał w drzwiach zajebistego Vipera, jedną ręką niedbale położoną na
drzwiach, a z drugiej zwisał mu podróżny kubek z kawą. Nawet nie wiedziałam,
czy mógłby zmieścić swoje wielkie ciało w tym zajebistym samochodzie, ale
oczywiście mógł.
A
kiedy go studiowałam, pomyślałam, że Pani Szczęście czuła się hojna.
„Lex,
wsiądziesz, czy co?” - zapytał głębokim głosem naznaczonym zniecierpliwieniem.
Pomyślałam
„czy co”. Myślałam o tym, że jak mój tyłek usiądzie na siedzeniu w tym
samochodzie, mogłabym mieć spontaniczny orgazm. Nie chciałam nawet wiedzieć, co
się ze mną stanie, gdy go odpali. A ja chciałam zachować swój orgazm na czas,
kiedy Ty mi go podaruje.
„Nie
możesz pić kawy w Viperze” - poinformowałam go, a jego usta znów się zadrżały.
„Dlaczego
nie?”
„To
jest sprzeczne z twardzielowym prawem samochodów mięśniaków.”
Spuścił
głowę i spojrzał na swoje buty, ale mogłabym przysiąc, że widziałam, jak drżą
mu ramiona.
„Nie
możemy też zabrać go do centrum ogrodniczego” - kontynuowałam - „Kierownica
zablokuje cię, próbującego wciągnąć go na parking centrum ogrodniczego. Musimy
zabrać Chargera.”
Uniósł
głowę i nawet po drugiej stronie przestrzeni widziałam, jak jego oczy tańczą.
„Wsiadaj
do samochodu, Lexie.”
„Ale…”
„Dupa
do samochodu.”
Patrzyłam
na niego. Potem przeszłam przez garaż na stronę pasażera Vipera, mrucząc - „Nie
obwiniaj mnie, jeśli nas wyrzuci, jak spróbujemy zabrać ją na sprawunki w
centrum ogrodniczym.”
„Żyj
dziko, maleńka” - mruknął i włożył swoje wielkie ciało za kierownicę.
To
było to. Pasował. Cud.
Ostrożnie
wycelowałam tyłek na siedzenie pasażera. Potem bez przeszkód zamknęłam drzwi i
zapięłam pasy. Ty wcisnął pilota drzwi garażowych i przekręcił zapłon.
Ugryzienie
Węża.
Kolejne
dreszcz między nogami, mocniejszy. Miły.
Uśmiechnęłam
się do przedniej szyby.
„Kurwa”
- mruknął Ty, moje oczy powędrowały do niego, patrzył na mnie, a kiedy złapałam
jego wzrok, potrząsnął głową. Uśmiechnęłam się szerzej.
Położył
rękę na oparciu mojego siedzenia, obejrzał się przez ramię i wyciągnął, wciąż
kręcąc głową.
Warknęła
przez kompleks mieszkaniowy, pozwoliłam sobie ją poczuć, a kiedy wyjechaliśmy z
kompleksu, zebrałam swoje gówno razem.
„Kim
jest Max[3]?”
„Przyjaciel,
który mieszka w Gnaw Bone[4].”
„Gnaw
Bone?”
„Miasto
niedaleko.”
„Jest
takie miasto, które nazywa się Gnaw Bone?”
Ty
nie odpowiedział, bo oczywiście było.
Zapytałam
więc - „Dlaczego nie był na przyjęciu?”
„Inny
zestaw przyjaciół” - powiedział mi - „Spotkałem go na budowie w Wyoming. Był
dobrym facetem, odkryliśmy, że obaj pochodzimy z tej samej okolicy, umocniliśmy
znajomość. Utrzymaliśmy się blisko, chociaż wtedy nie było go zbyt często w
okolicy. Teraz jest żonaty i ma dzieci, więc on był w pobliżu, ale ja nie.”
„Budowa?
Myślałam, że jesteś mechanikiem?”
„Urozmaicone.
Praca była krótka, trwała wiele godzin, pieniądze były zajebiste. Ta sama praca
zabrała mnie do Dallas.”
Wzięłam
oddech.
Następnie
przetestowałam wody.
„A
co doprowadziło cię do Shifta?” - zapytałam.
„Poker.
Byłem w Dallas. Siedziałem w kilku grach. Słyszał o mnie, myślał, że ma dużego
fiuta. Wyzwał mnie, pokonałem go. Przegrał i to dużo. Kłamał o zabezpieczeniu.
Odszedł od stołu nie mogąc zapłacić. To nie jest moja ulubiona rzecz; Musiałem
wyrazić swoją opinię. Zrobiłem to. Zrozumiał, o co mi chodziło. Obiecał plan
spłat, zaczął, praca została wykonana, wróciłem do Carnal, płatności miały
nadal przychodzić, a on wiedział, że nie będą, miałem jechać na wakacje w
Teksasie. Zostałem wrobiony, poszedłem do kicia, a Shift pomyślał, że to jego
szczęście. Spotkałem w środku faceta, który znał Shifta, nie lubił go,
swędziało go, żeby dać mu cięższą lekcję niż ta, którą ja mu dałem. Wyszedł
około tydzień później. Wysłałem wiadomość do Shifta, że nie załatwił swojego
długu i jest to pierwszym obowiązkiem, kiedy wyjdę. Miał wizytę ode mnie, a potem od mojego przyjaciela. Shift
dostrzegł sensowność uporządkowania swojego długu.”
„Zgłaszając
mnie” - szepnęłam.
„Tak”
- odszepnął.
„Co
mu zrobiłeś?”
„Nie
chcesz wiedzieć.”
Spojrzałam
na Ty - „Właściwie to chcę.”
Spojrzał
na mnie, a potem z powrotem na drogę. To, czego nie zrobił, to odpowiedź.
„Ty,
nie obchodzi mnie Shift. Wiesz to.”
Westchnął.
Następnie stwierdził - „To był kolejny powód, aby zrezygnować z gry. Czasami
mężczyźni spierdalają, a jak robią to gówno, nie możesz być człowiekiem, który
pozwala temu się ślizgać. Nie jest to moja ulubiona rzecz do zrobienia. Z
Shiftem, tą kupą gówna, muszę przyznać, nie przeszkadzało mi to, ale to był wysiłek,
którego to wymagało. Nie opierdzielałem się, moja wiadomość sprawiła, że oddychał,
jeśli nie stał. Opóźniło to otrzymanie pieniędzy, bo musiałem czekać na koniec jego
pobytu w szpitalu.”
„Jestem
tym zaskoczona” - powiedziałam cicho do przedniej szyby - „Ronnie zwykle chronił
Shift’owi plecy.”
„Nie
mogę ci tego wytłumaczyć, maleńka” - odpowiedział cicho Ty - „Nie słyszałem
gówna o Rodriguezie, kiedy tam byłem, to nie był mój świat, ale jak siedzę przy
stole, nie obchodzi mnie, czyje pieniądze biorę, o ile są dobre. Może ukrył to
gówno przed Rodriguezem. Stracił tak dużo, że nie chciałby tego
rozpowszechniać. Chciałby to uciszyć, uratować swoją reputację.”
„Tak,
to brzmi jak Shift.”
„Bo
to jest Shift.”
Zamilkłam
i doświadczałam płynnej jazdy samochodu, wsłuchałam się w warkot silnika,
wpatrywałam się w szeroką, dwupasmową drogę przed nami, otaczającym pięknem
Kolorado, co wydawało się być nam wspólne. Siedziałam w milczeniu i czekałam,
ale nie poprosił o kolej na jego pytanie. Zadałam mu pytanie, udzielił mi
odpowiedzi i to było wszystko.
Tak,
Pani Szczęście czuła się hojna.
Z
wahaniem, śmiertelnie przerażona, że Pani odwróci się przeciwko mnie i uderzy,
pchnęłam swoje szczęście.
„Więc
zawarłeś przyjaźnie w więzieniu?”
„Jedną”
- odpowiedział i poczułam, że bicie mojego serca zwalnia, ponieważ on
odpowiedział.
„Tylko
jedną?”
„To
nie klub towarzyski, Lexie.”
„Racja”
- powiedziałam cicho.
I,
co zaskakujące, mówił dalej - „Nazwa Julius. Julius Champion, jak uwierzysz w
to gówno.”
„To
świetne imię” - powiedziałam mu.
Ty
nie odpowiedział.
„Za
co on… hmmm… siedział?”
„Nieumyślne
spowodowanie śmierci.”
„O
Boże” - wyszeptałam i wtedy to usłyszałam.
Ty
zachichotał.
Szybko
przeniosłam na niego wzrok po pierwsze dlatego, że byłam w szoku, a po drugie
dlatego, że nie chciałam tego przegapić.
Dobrze,
że nie przegapiłam tego, bo jego piękne usta wygięte, a twarz zrelaksowana w
humorze, były niesamowite.
Nadal.
„Nieumyślne
spowodowanie śmierci jest śmieszne?”
„Nie”
- stwierdził stanowczo, cały humor zniknął, a moje serce zaczęło mocno bić,
ponieważ przed wyjazdem z Teksasu wiedziałam o Ty jedną rzecz. Shift podzielił
się. Był tym zachwycony, bo to był Shift.
Wiedziałam,
że Ty został skazany na umyślne pozbawienie życia. I nie uznałby tego za
zabawne.
„Przepraszam”
- powiedziałam.
„Śmiałem
się, maleńka…” - zaczął łagodnie - „…bo Julius wszedł do domu swojej siostry i
zobaczył, jak jej mężczyzna podnosi na nią pięści. Stracił rozum i wybił z
niego życie. Brzmiałaś na przestraszoną. Mężczyźni, mają powody, by bać się
Juliusa. Nigdy nie skrzywdziłby kobiety. Wiem o tym, bo na zewnątrz miał trzy,
wszystkie oddane, wszystkie regularnie go odwiedzały. Pieprzona wspólnota suk.”
To
było tak szalone i zabawne, że poczułam, jak wzbiera we mnie śmiech, a potem wybucha.
Patrzyłam, jak usta Ty z powrotem się wykrzywiają.
Moje
serce znów się uspokoiło.
Potem
spojrzałam do przodu i zapytałam - „Dlaczego mężczyźni mają powód, by bać się Juliusa?”
„Zarabia
na życie rąbiąc bryki.”
Odwróciłam
głowę, żeby na niego spojrzeć - „Co?”
„Zarabia
na życie kradnąc samochody. Niewiele wiem o jego biznesie, ale według niego toczą
się wojny o terytorium. Jak chcesz odnieść sukces, musisz nauczyć się dbać o
siebie, chronić swoje terytorium.” - spojrzał na mnie, a potem z powrotem na
drogę - „Jest o pięć centymetrów wyższy ode mnie i dziesięć kilo cięższy. Kiedy
człowiek to widzi i wie, że Julius wie, jak używać pięści i ciała, powinien być
ostrożny. Sprytną rzeczą dla każdego, kto go pieprzy, jest przestraszenie się i
ucieczka. Najmądrzejszą rzeczą jest nie pieprzyć go.”
Spojrzałam
z powrotem na drogę - „Brzmi jak dobry przyjaciel”.
„Był.
Chronił mi plecy, a ja jego.”
„Skąd
zna Shifta?”
„Pochodzi
z Teksasu. Coś się stało, zrobiło się tam gorąco, przeniósł swój biznes do LA.
I tak były tam dla niego lepsze zyski. Zabrał ze sobą rodzinę, jest człowiekiem
rodzinnym, a siostra związała się z dupkiem. Julius zajął się nim i siedział.
Nie była to jego ulubiona rzecz, ale nie narzekał. Według niego warto było się
poświęcić. Jego poczucie sprawiedliwości jest porąbane. Jego poczucie
lojalności nie jest. Odkryłem, że jego lojalność równoważy to pierwsze.”
„Więc
zamierzasz z nim pozostać w kontakcie?” - zapytałam.
„Nigdy
nie stracę kontaktu z Juliusem” - odpowiedział - „Do bani, jak wykuliśmy naszą
więź, ale zrobiliśmy to, a jak masz taką więź, nie tracisz jej.”
„Lubiłeś
go” - zauważyłam cicho.
„Byliśmy
w więzieniu, Lex, a on chronił mi plecy. Ma ponad dwa metry wzrostu i waży sto
pięć kilogramów. To dobry człowiek, żeby cię chronić. To miejsce jest
zaludnione, ale jesteś tam sam, bardzo samotny. Oznacza to, że jesteś sam,
chyba że masz brata. Zostaliśmy braćmi. Graliśmy razem w piłkę. Razem
ćwiczyliśmy. Jedliśmy razem. Szczerze wobec Boga, gdyby nie było go dla mnie,
prawdopodobnie postradałbym zmysły.”
Moje
serce nie było już spokojne. Ścisnęło się.
„Ty”
- szepnęłam.
„Nie
żartuję ci. Będąc tam i to, dlaczego tam byłem, gdyby Julius nie utrzymywał
mnie przy zdrowych zmysłach, straciłbym rozum.”
„Nie
musisz o tym mówić” - powiedziałam mu.
„Tak,
muszę, maleńka, gdybym nie mówił, straciłbym rozum. Nauczyłem się tego od
Juliusa.”
Odwróciłam
głowę do niego i zobaczyłam jego rękę wyprostowaną, palce zaciśnięte wokół
kierownicy, mięśnie zaciśnięte z napięcia.
„To
już koniec” - przypomniałam mu cicho.
„Tak”
- zgodził się, ale mięśnie pozostały napięte.
„Jedziesz
do centrum ogrodniczego” - zauważyłam - „W niedzielę możesz pojechać swoim
niesamowitym samochodem do centrum ogrodniczego. To koniec.”
„Tak”
- powtórzył, nie rozluźniając mięśni.
Wyciągnęłam
rękę i owinęłam palce wokół jego bicepsa, mówiąc delikatnie - „Byłoby do dupy, gdybyś
zgiął kierownicę w U.”
Wziął
wdech, a, kiedy go wypuścił, zgiął łokieć i napięcie zniknęło z jego ramienia.
Odsunęłam
rękę i ponownie spojrzałam do przodu.
„Miałeś
dzikie życie” - zauważyłam.
„Dorastałem
z szalonymi, rodzice krzyczeli na siebie cały czas, tata padał pijany co drugą
noc, a jako dwunastolatek myślałem, że mortadela to gourmet, więc stałem się
wolny, żyłem dziko.”
„Mortadela?”
„Tak,
bardzo często ja i Ike mieliśmy mortadelę.”
„Ike?”
„Isaiah,
mój brat.”
„A
twoje pełne imię i nazwisko?”
„Tyrell.
Żaden nas nie ma drugiego imienia. Mama i tata wyczerpali kreatywność
wymyślając imiona. Na szczęście je mamy.”
Westchnęłam.
Potem mruknęłam - „Mortadela.”
„Mortadela”
- powtórzył.
„Dla
mnie to był peklowana wołowina. Kiedy dziadek miał ochotę zrobić trochę
peklowanej wołowiny, byłam w siódmym niebie. Zwykle zapominał, że potrzebuję
pożywienia, aby przetrwać i robiłam sobie kanapkę z masłem orzechowym i dżemem.
Zapomniał też nauczyć mnie, jak ważna jest higiena jamy ustnej, więc ta dieta
doprowadziła do tego, że w wieku dziesięciu lat miałam siedem ubytków. Nie
jestem fanką dentysty, ale jestem fanką higieny jamy ustnej, po prostu,
niestety, spóźniłam się z tym.”
„Peklowana
wołowina jest lepsza niż mortadela” - zauważył Ty.
„Tak,
ale, o ile widzę, masz idealne zęby.”
I
miał, wszystkie białe, nawet silne. Jego zęby były równie piękne jak reszta
jego ciała.
„Przynajmniej
ci dwoje coś mi dali” - mruknął i wybuchnął ze mnie chichot.
„Tak,
podziękuj szczęśliwej gwieździe, Słonko.” - poradziłam.
„Tak,
dziękuję” - odpowiedział, a jego głos był łagodny, te dwa słowa miały znaczenie
i wiedziałam, jakie.
Wiedziałam,
co to jest.
Wiedziałam.
I
to był dowód na to, że Pani Szczęście czuła się hojna.
I
wiedziałam wtedy, że nie zamierzam tego spieprzyć i jej wkurwić.
Nie
ma mowy.
*****
Miałam
rację. Zajebisty Viper nie jechał do centrum ogrodniczego.
To
dlatego, że poza Chantelle znajdował się salon Toyoty. A Ty zwolnił przed wjazdem
na parking salonu, mrucząc - „Szybki postój, maleńka”.
Nie
obchodziło mnie, czy zrobimy szybki postój. Znowu nazywał mnie maleńka. Jego
usta drżały. Słyszałam nawet jego chichot. I dzielił się. Zatrzymałabym się na szybki
postój w piekle, żeby to wszystko zatrzymać.
Płynęliśmy
przez parking, kiedy zobaczył nas mężczyzna o jasnobrązowych włosach, ubrany w
źle dopasowane spodnie i sportową kurtkę, z twarzą wykrzywioną w szerokim
uśmiechu i pobiegł, właściwie podbiegł
do miejsca, gdzie Ty zaparkował Vipera.
Ty
ledwo otworzył drzwi, a ja złapałam dopiero swoje, gdy mężczyzna dotarł do
niego, potrząsając jego ręką, uśmiechając się jak wariat, z głową przechyloną
do tyłu, patrząc na Ty, jakby był najlepiej opłacanym zawodowym sportowcem na
misji, by oczyścić salon z wszystkich wysokiej klasy modeli.
„Ty,
kurwa, Ty. Ty! Słyszałem, że wyszedłeś.
Kurwa! Dobrze cię widzieć, stary” - powiedział, potrząsając ręką Ty.
„Stan.
Yo” - odpowiedział Ty, uwolnił rękę, wyszedł z drzwi samochodu, zmuszając Stana
do odejścia, odwrócił się i spojrzał na mnie ponad dachem - „Moja żona, Lexie,
Lex, to jest Stan.”
„Hej,
Stan” - zawołałam, trzaskając drzwiami, ale Stan patrzył na mnie z otwartymi
ustami.
Potem
spojrzał z otwartymi ustami na Ty.
„Kolego, jesteś żonaty?” - spojrzał na mnie, a
potem z powrotem na Ty i odezwał się ponownie, zanim Ty zdążył odpowiedzieć - „Z
gorącą laską?”
„Nie
ożeniłbym się z brzydkim tyłkiem, Stan” - mruknął Ty, a ja zacisnęłam usta, gdy
poruszałam się wokół tyłu Vipera w ich kierunku.
„W
porządku, z super gorącą laską” -
poprawił się lekko Stan.
„Tak”
- odpowiedział Ty, gdy dotarłam do jego boku, a jego ramię objęło moje ramiona,
przyciągając mnie do siebie - „Poszczęściło mi się.”
Poszczęściło mi się.
Tak.
Zatrzymałabym się na szybki postój w piekle, żeby to zatrzymać. Zostałabym
nawet na filiżankę kawy.
„Możesz
zdobywać punkty, ale, cholera, ona jest jak biała Jennifer Lopez” - zauważył
Stan.
„Myślałam,
że wyglądam jak Jessica Alba” - zażartowałam, bo nie wyglądałam.
Spojrzał
na mnie od stóp do głów, a potem skinął głową - „Widzę to, ale ten tyłek, cała
Lopez.”
„Stan,
nie masz nic przeciwko nie opowiadaniu mojej żonie o dupie mojej żony lub,
powiedzmy, w ogóle?” - Ty zapytał w
taki sposób, że Stan mógł dać mu tylko jedną odpowiedź.
I
zrobił, mamrocząc - „Tak, Ty, przepraszam.”
Potem
Ty zapytał - „Wjechaliśmy tutaj, aby zobaczyć, jaki rodzaj oferty możesz mi załatwić
na Cruisera.”
Wtedy
znieruchomiałam.
Cruiser?
Że niby Land Cruiser? Co on robił?
Jechaliśmy do centrum ogrodniczego, żeby kupić rośliny, a nie wyrzucać
dziesiątki tysięcy dolarów na SUV-a.
„Wiesz,
że się tobą zajmę, Ty.”
„Tak.
Dlatego tu jestem. Zdobądź mi klucze do ciemnoszarego lub czarnego. Wzbogacona
wersja.”
„Już
się zajmuję” - powiedział Stan z kolejnym maniakalnym uśmiechem, po czym
pobiegł do budynku.
Skręciłam
się w Ty.
„Uh,
słodziaczku kochany” - zawołałam, jego głowa pochyliła się, żeby na mnie spojrzeć,
a kiedy to się stało, jego usta znów zadrżały - „Rozważanie zakupu SUV-a to nie
jest szybki postój.”
„Okej,
nie-tak-szybki postój” - poprawił się bardzo późno.
„Tak,
czy mogę zapytać, dlaczego w ogóle chcesz kupić SUV-a?”
Zapytałam
o to i jego czoło się zmarszczyło. Był zakłopotany. Wydawało mu się, że nie
przyszło mu do głowy, że ma już samochód. Ja też miałam samochód. Miał pracę
jako mechanik, zrezygnował z gier w pokera i musiał wyrównać rachunki. Nie byłam
pewna, jak drogi SUV pasuje do tego wszystkiego.
„Lex,
jesteśmy w Kolorado.”
„Mm-hmmm”
- niepotrzebnie się zgodziłam.
„Tu
pada śnieg.”
Och.
To tak to pasuje.
Kontynuował
- „Nie prowadzisz Węża po śniegu. Po śniegu jeździsz Cruiserem. Jednym z
powodów, dla których siedziałem w tej grze w Vegas, było ustawienie się po
powrocie do domu. Więc się ustawiam.”
„Racja”
- szepnęłam.
„Miałem
wcześniej Cruisera, musiałem go sprzedać, aby sfinansować swoją obronę.”
Czułam,
jak moje serce bije szybciej na ten nieprzyjemny kawałek jego historii.
Mówił
dalej - „Lato nie będzie wieczne i myślisz o roślinach na taras, więc potrzebujemy
pojazdu użytkowego.”
Znowu
to miało sens. A jego nagłe i dalekie od niepożądanego zadomowianie się sprawiło,
że moje serce zaczęło bić szybciej. A gdzieś miał czterysta pięćdziesiąt
tysięcy dolarów. I pracę. I oczywiście historię zdobywania fajnych rzeczy w
taki czy inny sposób. I był dorosłym mężczyzną, chciał SUV-a, kim byłam, by
powiedzieć inaczej?
Ale
potrzebowałam przewijania.
„Musiałeś
sprzedać swój drugiego Land Cruisera żeby sfinansować obronę?”
„Tak.”
„Czy
musiałeś sprzedać coś jeszcze?” - zapytałam.
„Kilka
samochodów, które wygrałem na wyścigach, kilka innych zabawek. Sprawy stały się
tańsze, kiedy przyznałem się do zarzutu.”
Moje
serce przeskoczyło kolejne uderzenie, a moje ciało stało się twarde.
„Przyznałeś
się do zarzutu?”
„Tak.
Przyznałem się do zarzutu.”
Przycisnęłam
się do niego bliżej i położyłam dłoń na jego klatce piersiowej - „Dlaczego, skoro
byłeś niewinny, przyznałeś się do zarzutu?”
„Ponieważ
nie miałem alibi, na miejscu zostały znalezione moje odciski palców, a banda
dupków składała oświadczenia i kłamała na temat mojego miejsca pobytu. Chcieli
drugiego stopnia i mamrotali o byciu agresywnym i wybieraniu pierwszego. Aby ten
koszmar się skończył, bo miałem rzeczy do zrobienia i chciałem je zrobić, więc
chciałem wyjść za pięć, a nie piętnaście i zdecydowanie nie pieprzone
dwadzieścia pięć.”
Moje
okulary zajrzały do jego okularów przeciwsłonecznych.
I
wiedziałam.
Ale
i tak zapytałam i zrobiłam to szeptem - „Tu nie chodzi o sprawiedliwość, chodzi
o zemstę.”
Spojrzał
przez ramię, a potem z powrotem na mnie, drugą ręką przesuwając dookoła, żeby
mógł mnie luźno trzymać, ale jego głowa pochyliła się blisko.
„To
nie jest miejsce, w którym chcę prowadzić tę rozmowę, ale trzeba ją odbyć. Masz
rację. Tu nie chodzi o sprawiedliwość. Chodzi o zemstę.”
Nie
miałam co do tego dobrego przeczucia, więc zaczęłam - „Ty…” potrząsnął głową i
lekko mnie uścisnął, więc przestałam.
„Powiedziałem
ci, kim jest Tate i kim był. Pociągnął wszystkie sznurki, kiedy to gówno
zaczęło spadać. Nie osiągnął nic poza tym, że znalazł się na widoku.
Odciągnąłem go od tego, żeby nie wpadł w tę samą burzę gówna co ja. I to idzie
do tego, co powiedziałem wcześniej. Ty
nie jesteś obserwowana. Jak dostaną cię na celownik, przeżują cię, kotku,
wyplują i nie mrugną. I to jest do bani, ale masz gówno w swojej przeszłości,
które wykorzystają, żeby cię pieprzyć. I nie pomyl się, maleńka, w chwili, gdy
zabrałaś mnie spod zakładu karnego, zaczęli cię sprawdzać. Oznacza to, że
musisz trzymać buzię zamkniętą i mocno się pilnować. W każdym momencie. Carnal
jest zainfekowane. Mieszkańcy tego miasta trzymają głowy spuszczone i zajmują
się swoimi sprawami. Ty też to robisz. Pozwól mi zająć się moim biznesem, a dam
ci znać, jeśli będę cię potrzebował.”
„Czy
w tym wydziale nie ma dobrych gliniarzy?” - zapytałam.
„To
spotkanie z chłopcami pierwszej nocy, kiedy byłem w domu?” - zapytał w
odpowiedzi, a kiedy skinęłam głową i ciągnął dalej - „To była aktualizacja. Nic
się nie zmieniło, z wyjątkiem tego, że Fuller jest teraz szefem policji, a nie
tylko kapitanem. Co jest gorsze. Tate ufa trzem gliniarzom i wszyscy są w
mundurach. Bez rangi, bez władzy.”
„Czy
nie ma jakiegoś innego autorytetu…?” - zaczęłam.
„Kotku,
oni są autorytetem.”
Przycisnęłam
rękę do jego klatki piersiowej, aby mnie wysłuchał i powiedziałam - „Jakiś inny autorytet.”
Potrząsnął
głową, ale powiedział - „Tate miał nadzieję. Na przyjęciu słyszałem, jak Betty
rozmawiała z tobą o Daltonie, tym facecie, który porwał Laurie, dźgnął ją nożem
i ranił Jim-Billy’ego?”
Skinęłam
głową.
„Zaangażowało
się w to FBI. Agent zaangażowany w tym przypadku, Tambo, wyczuł coś dziwnego,
pracując z Carnal PD. Tate myślał, że za tym pójdzie. Nie zrobił nic.”
„Może
mógłbyś z nim porozmawiać?”
„I
co mu powiedzieć? Że zostałem wrobiony przez cipkę i brudnych gliniarzy w dwóch
pieprzonych stanach, nawet nie graniczących, którzy spiskowali przeciwko mnie?
Pomyślałby, że jestem pieprzonym świrem.”
Przesunąłam
oczy na bok i musiałam przyznać, że to prawda.
„Lexie,
spójrz na mnie.”
Spojrzałam
i dostałam kolejny lekki uścisk.
„Trzymaj
głowę nisko i powstrzymaj swoje pyskowanie. Jak to wypuszczasz, nie robisz mi
przysługi. Co gorsza, stawiasz się na celowniku i jak to robisz, myślę, że
dostajesz się do miejsca, w którym się spotkaliśmy, a ja nie będę mógł cię
ochronić.”
„Czy
mogę mieć jeden wyjątek? Jeśli wpadnę twarzą w twarz na sukę Misty, czy mogę
uwolnić swoją pyskówkę?”
Jego
klatka piersiowa zaczęła się trząść i domyśliłam się, że to ze śmiechu, biorąc
pod uwagę, że jego usta również drżały, ale powiedział - „Ona jest żoną oficera
policji.”
„Będę
dyskretna”.
„Jak
otrzesz się o Misty, będziesz pieprzona.”
Patrzyłam
mu w oczy myśląc, że prawdopodobnie też miał rację.
Potem
poddałam się - „Och, w porządku.”
Kolejny
raz lekko mnie uścisnął, ale tylko jedną ręką, ponieważ jego druga opuściła
mnie, by mógł objąć dużą dłonią moją szczękę, gdy pochylił głowę tak, że jego
usta były przy moich, kiedy szepnął - „Dzięki, maleńka.”
Potem
pocałował mnie lekko.
Moje
serce trzepotało nie tylko po pocałunku, ale dlatego, że czułam miło jego dłoń
na mojej twarzy i ramię wokół mnie.
Kiedy
podniósł głowę, powiedziałam - „Jedna rzecz. Uczciwa gra z Misty po tym, jak
dokonasz zemsty.”
Jego
okulary trzymały moje. Potem wyszeptał - „Mogę ci to dać.”
„Dzięki”
- odszepnęłam.
„Mam
je!” - oboje usłyszeliśmy krzyk Stana i spojrzeliśmy w bok, aby zobaczyć, jak
biegnie do nas z podniesioną ręką, dzwoniąc pilotem - „Magnetyczny szary!”
Pięć
minut później Ty i ja wyjeżdżaliśmy z parkingu na jazdę próbną.
Godzinę
później, w drodze do domu, siedziałam w Viperze, śledząc Ty w Cruiserze.
A
siedząc za kierownicą Vipera miałam dziwne wrażenie, że Pani Szczęście zaczyna
mnie lubić.
*****
Ty
zaparkował pod tarasem, ja zaparkowałam Vipera w garażu. On wszedł po schodach
zewnętrznych. Ja wzięłam te wewnętrzne.
Spotkałam
go w kuchni, podskakując na moich koturnach.
„To
było niesamowite! Czy możemy wrócić… uff!”
„Uff”
było spowodowane tym, że byłam tak podekscytowana prowadzeniem Vipera, że nie
widziałam jego zamiarów, kiedy do mnie szedł i zauważyłam je dopiero wtedy, gdy
jego ramię opadło, kiedy do mnie dotarł. A jego ramię opadło tak, że mogło schwycić
mnie pod brzuch i podnieść.
Mój
żołądek zacisnął się i poczułam kolejny dreszcz między nogami, tym razem
przyjemniejszy niż ten po prowadzeniu Vipera. O wiele milszy.
„Ty”
- szepnęłam mu w plecy, kiedy zaczął wchodzić po schodach.
„Mówiłem
ci, Lex, jak mężczyzna zwolniony z więzienia ma swój pierwszy dzień wolny od
pracy, to spędza go na pieprzeniu swojej nowej żony.”
Kolejny
dreszcz. Dużo milszy.
Wyglądało
na to, że Ty zamierzał dać mi orgazm. Chciałam, żeby Ty dał mi orgazm. Dlatego
zamilkłam.
Zabrał
mnie na górę i postawił na nogach przy łóżku.
Pierwszą
rzeczą, którą zrobiłam, było ściągnięcie bluzki.
Jego
oczy pociemniały i zdjął koszulkę.
Kolejny
dreszcz. Naprawdę dobry.
Boże,
wszędzie był doskonały.
Zmniejszyłam
dystans między nami o połowę, a ponieważ byliśmy mniej niż krok od siebie,
byliśmy bardzo blisko. Potem rozpięłam szorty i przesunęłam je w dół.
Ty
podniósł mnie i rzucił na łóżko.
Tym
razem nie dreszcz. Skurcz.
Potem
zahaczył palcami o moje majtki i zerwał mi je z nóg, przyłożył kolano do łóżka,
objął mnie w pasie, podniósł, ciągnąc dalej po łóżku, po czym mnie w nim ułożył.
Nie marnował więcej czasu, rozłożył szeroko moje nogi obiema rękami, a potem
jego usta były tam, zarzucił moje nogi sobie na ramiona, a następnie jego duże
dłonie obróciły się, obejmując mój tyłek i przyciągając mnie do niego.
Na
dotyk jego ust i języka i to, jak dobre to było, całe moje ciało wygięło się w
łuk, a obcasy moich sandałów wbiły się w jego plecy.
Powinnam
była wiedzieć po tym, jak całował, że umiał używać tych ust. Powinnam była
wiedzieć.
Teraz
wiedziałam.
Użył
tych ust, żeby to wzmocnić i szybko to zbudował.
„O
Boże, Słonko” - jęknęłam, moje biodra uniosły się, ręka powędrowała do jego
głowy, żeby go trzymać blisko, ale nigdzie nie szedł, był głodny.
Zagłodzony.
I
było tak dobrze, że byłam blisko.
Ale
chciałam jego.
„Ty,
Boże, potrzebuję cię, kochanie.”
Jadł
dalej, wciągając mnie głębiej do ust.
O
tak, był w tym dobry.
„Ty,
Boże…” - jęknęłam - „…potrzebuję cię
w środku.”
Powiedziałam
to i jego usta zniknęły, ale podniósł mnie wtedy okrakiem na sobie, trzymając jedno
z ramion wokół mojej talii, a drugą ręką pracując między nami w dżinsach.
„Dostajesz
to, bierzesz to tak, jak ci to daję” - warknął, gdy próbowałam skupić się na
jego twarzy.
„Cokolwiek
chcesz” - odetchnęłam, poczułam jego czubek, moje uda zadrżały w oczekiwaniu, a
potem jego ramię szarpnęło mnie w dół, więc byłam nim napełniona.
O,
tak. Tak.
Moja
głowa opadła do tyłu i sapnęłam.
Potem
spróbowałam się poruszyć, ale jego ramię pozostało ciasno wokół mnie, trzymając
mnie przebitą.
Moja
głowa wyprostowała się - „Muszę się ruszyć” - szepnęłam.
„Bierzesz
tak, jak ja daję, a potem ja biorę” -
zagrzmiał, po czym jego ręka znalazła się z powrotem między nami, a kciuk
znalazł się na mojej łechtaczce.
Wciągnęłam
powietrze i moja głowa opadła do przodu, moje czoło zderzyło się z jego, moje
ramiona obejmowały jego ramiona.
O
Boże. To było dobre. To było niewiarygodnie, cholernie dobre.
Ale
musiałam się ruszać.
„Słonko,
proszę, muszę się ruszać” - błagałam, przesuwając głowę tak, że moje usta były
na jego, ale nie mogłam go pocałować, oddychałam zbyt ciężko, walcząc z jego
ramieniem, próbując się wsunąć.
„Chciałaś
mnie w środku, maleńka, jestem w środku.” - jego głos był gruby, napięty,
ochrypły.
Był
głęboko w środku, tak wiele z niego, jego kciuk…
Wydałam
ostry dźwięk, gdy poczułam, że to się zaczyna, a moje ciało zaczęło szarpać się
o jego, zanim to się zaczęło, a potem to się stało i wygięłam się do tyłu,
krzycząc.
Pięknie.
Pięknie.
Jak
wszystko Ty.
Potem
leżałam na plecach, a Ty jechał głęboko, szybko, mocno, chrząkając przy każdym
uderzeniu, o Boże… fenomenalnie.
Mój
orgazm znikał powoli, nie spiesząc się, moje ręce poruszały się po jego skórze,
moje nogi poruszały się wokół niego. Złapał jedną pod kolanem i szarpnął
wysoko, a następnie wbił się głębiej.
Jęknęłam.
Oparł
się drugą ręką w łóżku, spojrzał w dół na nasze ciała, nasze połączenie, jego
pchającego penisa, a potem jego oczy skierowały się na moją twarz, upadł na
przedramię, trzymając moją drugą nogę uniesioną wysoko, gdy patrzył mi w oczy, a
ja oddychałam ciężko, słuchając jego pomruków.
Wtedy
moc kryjąca się za jego pchnięciami wzrosła i wiedziałam, że to nadchodzi,
zamierzał mi to dać, zacisnęłam ramiona wokół niego, podciągając się, przesunęłam
rękę do tyłu jego głowy, pociągnęłam ją w dół do siebie i wzięłam siłę jego
jęku w moje usta.
Poruszał
się we mnie, utrzymywał moją nogę w górze, gdy jego szczytowanie przeszło przez
niego, a potem jego język wślizgnął się do moich ust, zarzucił sobie moją nogę
wokół talii i dał mi więcej swojego ciężaru, gdy mnie całował, głęboko, mocno i
słodko.
Potem
wsunął się do korzenia, jego ramię w łóżku uniosło się tak, że jego palce mogły
przesiać moje włosy, jego usta zsunęły się w dół z drugiej strony, a ja
poczułam, jak nos muska mi ucho.
Westchnęłam,
ściskając go mocno wszystkimi kończynami.
Potem
odwróciłam głowę i do jego ucha powiedziałam - „Wytrwałeś długo, wystarczająco
długo, bym mogła się poruszyć.”
Podniósł
głowę, a jego piękne oczy trafiły w moje.
„To
nie było dla ciebie dobre?” - zapytał, ale nie w sposób, w którym nie znał
odpowiedzi, tylko w sposób, jakby wiedział, że miał rację.
„O,
tak.”
„Więc
przestań zrzędzić” - rozkazał, a ja się uśmiechnęłam.
Potem
zsunęłam rękę na jego głowę, gdy podniosłam swoją z materaca.
Jego
usta spotkały się w połowie z moimi.
*****
„Mogę
ci coś powiedzieć?”
Było
to po drugiej rundzie, która rozpoczęła się około zero przecinek siedemdziesiąt
pięć sekundy po pierwszej, ale trwała znacznie dłużej.
Ty
leżał na plecach na kołdrze, głową w stronę materaca i wciąż byliśmy
prostopadle do poduszek; Byłam przyciśnięta do jego boku, moje nogi splątane w
jego, moja twarz wtulona w jego gardło. Jego ubrania zniknęły. Mój stanik i
buty zostały zdjęte w fantastyczny sposób.
Poznałam
prawie każdy centymetr jego pięknej skóry, czułam jego dłonie i usta na prawie
każdym centymetrze mojej skóry i miałam trzy orgazmy.
Byłam
nasycona.
I
dawał przez cały dzień, więc nadszedł czas dla niego.
„Tak”
- odpowiedział.
„To
trochę zawstydzające” - ostrzegłam, a jego ramię zacisnęło się wokół mojej
talii.
„Co?”
„Wiesz…
w Vegas?” - zaczęłam, ale potem nie mogłam kontynuować.
Dał
mi chwilę, a kiedy nie powiedziałam więcej, podpowiedział - „Tak, wiem o
Vegas.”
„To
znaczy, kiedy tam byliśmy.”
Znowu
nie powiedziałam nic więcej.
Znowu
musiał podpowiedzieć i zrobił to, pytając - „Co?”
„Tego
dnia weszłam i rzuciłam się z pyskówką o śniadanie.”
„Co
z tym?”
Przycisnęłam
się bliżej, po czym wciągnęłam powietrze.
Potem
szepnęłam - „Właściwie to wróciłam do pokoju wcześniej.”
Jego
ciało znieruchomiało obok mojego.
„Widziałam
cię pod prysznicem” - szepnęłam.
Pozostał
nieruchomy i milczący.
Potem
warknął - „Jaja ze mnie robisz.”
Podniosłam
głowę i spojrzałam na niego, aby zobaczyć, że jego twarz była pusta.
Gówno.
Cholera, cholera, cholera.
„Przepraszam.
Ja…” - potrząsnęłam głową - „Nie wiem. Ja tylko…” - moja ręka na jego klatce
piersiowej uniosła się, by owinąć wokół jego szyi i musiałam spróbować
ograniczyć szkody, więc wyszeptałam prawdę - „To była najpiękniejsza rzecz,
jaką kiedykolwiek widziałam.”
Zamrugał.
„Chciałam
do ciebie dołączyć” - przyznałam.
Jego
brwi uniosły się, gdy ponownie zamrugał, tym razem powoli.
„Jakby…
bardzo” - dokończyłam.
„Dlaczego
tego, kurwa, nie zrobiłaś?” - zapytał głosem zniecierpliwionym, po czym nie czekał
na odpowiedź i szedł dalej - „Chryste, kobieto, tortury. Spędzałem z tobą czas,
spałem obok ciebie i ręce z dala, a ty mi mówisz parę dni później, że widziałaś
to i chciałaś mnie wpuścić?”
„Cóż…”
„To
dlatego później zadbałaś o siebie pod prysznicem?” - zapytał i nadeszła moja
kolej na mrugnięcie.
Potem
szepnęłam - „Co?”
„Kotku,
słyszałem, jak zmuszałaś się do dojścia.”
O
Boże. O nie. O Boże. Gówno. Cholera, cholera, cholera.
Jego
ramię wstrząsnęło mną i skupiłam się na nim - „Czy to dlatego?”
„Tak”
- powiedziałam cicho.
Jego
ręka nie obejmująca mnie powędrowała do jego twarzy, dłonią do czoła, zamknął
oczy i wymamrotał - „Pieprz mnie”.
„Ty…”
- zaczęłam, ale opuścił rękę i jego oczy spotkały się z moimi.
„To
powód, dla którego rzucałaś pyskówką?”
Przygryzłam
wargę. Potem wymamrotałam - „Tak.”
„Pieprz
mnie” - powtórzył.
„Ty…”
- zaczęłam ponownie, a on przewrócił mnie tak, że leżałam na plecach, a on
pochylał się nade mną.
„Nie
chcę nawet liczyć dni, kiedy używałem mojej ręki zamiast twojej cipki, żeby się
uwolnić.”
„Ty!”
- warknęłam.
„Co?
Podzieliłaś się szczerością, ale nie możesz tego znieść?”
„Nie”
- odpaliłam, czując, że mrużę oczy - „…po prostu pomyślałam, że to początek
czegoś. Zaczynamy coś. I nie sądziłam, że powinnam cokolwiek ukrywać. Zachować
wszelkie tajemnice. To nie jest dobry sposób na rozpoczęcie. Ronnie cały czas
ukrywał przede mną gówno. Zakłady, które obstawiał. Gówniana zmiana była w
toku. To się ciągnie. Wiem, że musisz zachować swój wielki plan zemsty w
tajemnicy i rozumiem to, ale poza tym, jeśli coś zaczynamy, powinno to już wyjść.
Więc widziałam cię, podobało mi się to, co widziałam, mnie rozzłościło to, że nie
mogłam sobie na to pozwolić, bo nie mogłam być pewna, czy mogę temu zaufać i
wyładowałam na tobie tę złość. Tak. Teraz wiesz.”
Jego
dziwna odpowiedź brzmiała - „Myślę, że ostatnio kilka razy udowodniłem, że mam
fiuta.”
„Tak”
- syknęłam.
„Kotku,
nie miałem cipki od ponad pięciu lat. Wychodzę z kicia, a ty stoisz. Ty. Cała ty. Czy możesz chociaż trochę
zrozumieć, jak ciężkie to było dla mnie? Teraz dzielisz się tym, że widziałaś
mnie jak się waliłem, a tak przy okazji myślałem wtedy o tobie w bikini przy
basenie, i podobało ci się to, co widziałaś tak bardzo, że musiałaś zmusić się
do dojścia pod prysznicem i myślisz, że to dobrze?”
Spojrzałam
na niego, bo może trochę miał rację, a ja używałam tego spojrzenia jako osłony.
Potem
wymamrotałem - „Może powinnam była zachować to dla siebie.”
Uniósł
brwi i zapytał - „Myślisz?”
„Po
prostu próbowałam być otwarta” - warknęłam.
Chwycił
wielką dłonią mój policzek i zbliżył twarz do mojej, zanim powiedział -
„Rozumiem, że między tobą a Rodriguezem były pieprzone rzeczy, ale nie leżysz
naga obok niego, Lexie. Leżysz nago obok mnie.
Jestem innym człowiekiem. Nie chcesz popełniać tych samych błędów. To też
rozumiem. Ale musisz zrozumieć, że nie jestem nim. Masz rację, zaczynamy coś
tutaj. My zaczynamy. Jego nie
bierzemy pod uwagę.”
Dobra,
miał w tym też rację i może nie tylko trochę.
„Więc
mówisz, że powinnam była to przed tobą ukryć?”
„Nie,
mówię, że powinnaś wybrać lepszy czas, bo właśnie wtedy czułem się dobrze.
Właśnie wtedy leżałem, patrząc w sufit, z najsłodszą cipką, z jaką leżałem kiedykolwiek
w moim życiu, przyciśniętą nago do mojego boku. Właśnie wtedy pomyślałem o tym,
że dwa tygodnie temu, miesiąc temu, trzy miesiące temu, cztery lata temu, kiedy
leżałem w tym pierdolonym łóżku w tej pierdolonej celi, myślałem, że to, co mi
zrobiono, oznaczało, że nigdy nie posmakuję tak słodkiej cipki. I właśnie wtedy
byłem kurewsko wdzięczny, że życie, które było do bani, o którym myślałem, że w
przyszłości będzie czarną dziurą, nie było życiem, które wyszło z tego, do czego
mnie doprowadziło, a potem powiedziałaś mi, że mogłem to mieć ponad tydzień
temu, a dla człowieka, który stracił pięć lat swojego życia, tydzień to
naprawdę cholernie długi czas.”
Wciąż
ściskałam ręką jego szyję i wyszeptałam - „Nie wiedziałam o tym wszystkim.”
Wciągnął
powietrze przez nos i spojrzał ponad moją głową.
Potem
jego oczy wróciły do moich.
„Masz
rację, maleńka, nie wiedziałaś. Więc wprowadzę cię, żebyś nigdy więcej nie wdepnęła
w coś takiego. Wątpię, czy kiedykolwiek zrobiono tobie to, co zrobiono mnie,
więc nie możesz wiedzieć i nigdy się nie dowiesz, miejmy nadzieję w Bogu. Ale jestem
poza celą od jedenastu dni. Wciąż czuję zapach tego miejsca, słyszę
zatrzaskujące się kraty, chodzę wszędzie oglądając się przez ramię. To trochę potrwa,
żebym się z tego otrząsnął. I mam to za oddychanie. Nie zrobiłem nic, tylko
żyłem swoim życiem. Nie zrobiłem nic, za co mógłbym zostać ukarany, nic, co
wymagałoby resocjalizacji. Teraz muszę chodzić do kuratora sądowego, muszę
pogodzić się z tym gównem, które Carnal PD będzie nagarniało i muszę zrobić to,
co zrobię, żeby to, co mi zrobiono, było właściwe w taki sposób, żebym mógł z
tym żyć. Zaczynamy coś i chcesz, żebym się otworzył, powiedział o czym myślę, z
czym żyję i żyjesz ze mną, więc musisz żyć z tym. Więc przez jakiś czas, dopóki
się nie uspokoję, musisz się o to zatroszczyć.”
„Mogę
się o to zatroszczyć” - powiedziałam cicho i powiedziałam to natychmiast.
I
tak samo natychmiast, jego oczy się zmieniły i znowu była to znacząca zmiana,
ale tym razem Ty to wyjaśnił.
„Cholera,
co ja takiego zrobiłem, że wyszedłem z tego koszmaru prosto do ciebie?” - mruknął.
„Nie
wiem” - odpowiedziałam - „To samo, co ja zrobiłam, że wyjechałam z mojego
prosto do ciebie”.
Znowu,
na moje słowa, jego wielkie ciało znieruchomiało, ale tym razem stało się
całkowicie nieruchome, tak nieruchome, jakby nawet nie oddychał.
„Chociaż
ja wybrałam objazd przez plażę” - dodałam.
I
wtedy wiedziałam, że Pani Szczęście zaczęła mnie lubić.
Ponieważ
trzy sekundy później Ty Walker odrzucił głowę do tyłu i wybuchnął śmiechem.
A
ja mogłam to oglądać.
[1] Viper po
polsku znaczy żmija, więc Lexie i Ty będą mówili na niego czasami Wąż.
[2] wyścig
uliczny Pinks - legalne lub nie zakłady osobistego zaufania w wyścigu ulicznym.
Dwóch zawodników stawia swoje samochody na szali, oferując jako wygraną dowód
rejestracyjny.
[3] Holden „Max” Maxwell. Bohater
„Hazardu” (Cz. 1 serii Colorado Mountain)
[4] Gnaw
Bone po polsku to Obgryziona Kość
To fajna para i czekam na więcej 😁❤️ dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziekuje 💙
OdpowiedzUsuńOoo robi się słodko... Dziękuję:)
OdpowiedzUsuńDziękuję. Pozdrawiam bardzo.
OdpowiedzUsuń